-
Posts
4019 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagdaNS
-
Kochani moi, ponieważ nie ma sensu prowadzić dwóch wątków psiaków, które mieszkają w jednym domku, od dzisiaj po nowe wieści o Redzie i Kolusi zapraszam na wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/147118-Kolusia-i-Red-w-nowym-domku?p=13015045#post13015045[/url]
-
No więc kochane cioteczki tak mi dojechałyście na ambicję a propos Kolusi i smyczy, że faktycznie przypięłam jej wczoraj kawałek obciętej smyczy, tak ze 20 cm. Przy okazji okazało się, że zgubiła poprzednią adresówkę, dobrze że zamawiając dla Reda, zamówiłam drugą dla niej, to miałam co przypiąć. Od czasu przypięcia tego nieszczęsnego kawałka sznurka Koluśka jest tak przestraszona, że brak słów, żeby to opisać. Nie daje się w ogóle pogłaskać, jak chcę ją dotknąć, to od razu wskakuje do budy, wypuszczona dziś na dwór luzem, po prostu czołgała się i ograniczała ruchy do minimum, a ma tylko przypięte 20 cm smyczy grubości sznurówki... No ale nic to, jak już się zdecydowałam, to się nie cofam. Zobaczymy, co będzie po południu, jak wrócę do domu. W każdym razie na pewno nie zjadła nawet kolacji. Parówki w plasterkach, podgrzane, zjadł Red, ona nawet pyska nie chciała otworzyć. Rozmawiałam wczoraj wieczorem z siostrą, mówi, że może ktoś Kolusię bił smyczą, że ona tak potwornie się boi. Jak tylko się jej przypnie smycz to jest to kawał psiej paniki, która myśli tylko, jak uciec, od razu stara się uciec jak najdalej ode mnie. Łatwo nie będzie....
-
Hej cioteczki, Noc psiaki spokojnie spędziły u siebie, rano pobiegały godzinkę po dworze i wróciły do siebie. Przynajmniej mogę spokojnie przez dzień pracować. Zerwę się znowu wcześniej dzisiaj, żeby iść z Redem na spacer, tylko dłuższy, mam nadzieję, że dziś nie będzie padało. Imienia mu nie zmieniłam, nie wiem, niech się Murka wypowie, czy to ma sens, jeśli on zna imię Red, to chyba bez sensu... Zabawek jeszcze nie udało mi się odkopać, muszę kupić dzisiaj coś nowego :)
-
Mój pan zmarł a jego brat mnie nie chce!!! pomocy. Ma dom.
MagdaNS replied to funia's topic in Już w nowym domu
Super wiadomości, trzymamy kciuki za nowy domek suni :) -
Dzisiaj psia banda siedzi u siebie :). Przez popołudnie drutowałam płot, nie wiem, na jak długo to wystarczy :). Obetnę dzisiaj smycz tę cienką z bazarku i przypnę Kolusi na stale, niech sie faktycznie przyzwyczaja, że to nie gryzie ;) I dziś wieczorem wyjście tylko na smyczy i chyba generalnie trzeba jej ukrócić tę samowolę - jak wchodzenie na zewnątrz, to tylko na smyczy, może to pomoże. Plus oczywiście tona plasterków parówkowych, o ile wcześniej nie zje ich Red :). Ona daje si e Redowi objadać, on nawet spod nosa jej zabiera żarcie, a ona się wycofuje. Na razie widzę, że każde z nich bardziej chodzi swoją drogą, on biega i zwiedza, ona leży pod świerkami albo w garażu.
-
Zerwałam się dzisiaj wczesniej z pracy i najpierw poszliśmy z Redzikiem na spacer po okolicy. Był baaardzo grzeczny, szdł ładnie na smyczy, na początkutylko był tak podekscytowany, że mi sie p,atał między nigami i co chwilę musiałam przekładac smycz z ręki do ręki, ale potem było OK. Najbardziej ubawiłam się widokiem Rea, który dosłownie zdębiał na widok indyków za płotem :). Oj, to jest baaardzo przytulśsny i kochany psiak :). Płot podrutowany, zapalikowany, uszczelniony dodatkową siotką, mam nadzieję, że na jakiś czas pomoże:). Jeszcze czeka mnie mozolna robota z zaginaniem siatki, bo okazuje się, że powinna być zagięta każda końcówka ku górze, więc kombinerki w dłoń i będę się pewnie bawić z tydzień albo dłużej :) Towarzystwo siedzi u siebie, nie będzie dziś ganiania nocą samopas, bo ja się chcę wyspać ;). Chciałam Redzikowi zrobić zdjęcia, ale jest szybszy od spustu migawki, za każdym razem łapałam juz tylko tyłek czy ogon :). a zabawki faktycznie sobie zakopuje na później, dzisiaj go "złapałam" jak zakopywał sobie biedak misia. Bedę musiała poszukać pod drzewami i krzakami, gdzie mógł zakopac piłeczkę i kość ;)
-
[quote name='Ra_dunia']Hmmm... może jakoś połączyć wątki Kolusi i Reda? Bo ja już z rozpędu o Kolusi napisałam na wątku Reda :D Większość informacji Magda teraz pisze podwójnie...[/QUOTE] Ra-dunia, super pomysł, tez o tym myślałam, ale nie wiem jak to zrealizować - zamknąć wątek Reda i dopisać go do Kolusiowego?
-
[quote name='halcia']Madziu,a nie da sie towarzystwa zamknac na noc by była cisza?A co do ogrodzen i uciekinierów,to widziałam niedaleko ode mnie jak gosc zabezpieczał siatke wbijajac kołki i grube kije tak co 20-30cm,raz z jednej raz z drugiej strony tuz przy siatce.Moze jak masz zaprzyjaznionych sasiadów tez By Wam pomogli w uszczelnieniu ogrodzenia?Bo teraz odpadł problem czy sie zaprzyjaznia ...i całe szczescie,ale za to masz dwie główki do kombinowania i Red wpadnie tez we włóczęgostwo podpatrujac pierwowzór ....no i do towarzystwa.[/QUOTE] Kochana Halciu, od wbijania kołków to ja zaczęłam, ale przy gabarytach tego psiego komandosa to musiałabym wbijać kołki co 10 cm :). Więc wpadliśmy z sąsiadem na pomysł, żeby dół dodatkowo uszczelniać taką strasznie twardą siatką, nie wiem, czy ona jest stalowa czy metalowa, produkt z ubiegłej epoki, ale nie do ruszenia. Oczywiście pod tym też da się przejść, jeśli ona wykopie wystarczająco głęboki dołek, ale to już nie będzie takie proste. Dolną część tej siatki wbijamy w ziemię. A poza tym w najbardziej niebezpiecznych miejscach sąsiad powbijał co 5-10 cm kołki z metalowych prętów. Masakra po prostu, w życiu nie widziałąm takiej chęci uciekania u psa, który ma do dyspozycji ponad 2000 m.kw ogrodu, i płaski trawnik, i zarośnięta górka, i teren odkryty, i świerki oraz inne drzewa owocowe... Małpiszon wycieczkowicz i tyle, to określenie udało Ci się idealnie :)
-
Próbowałam na samym początku dawać jej jedzenie z jakimś lekarstwem działającym uspokajająco i znoszącym napięcia lękowe, miałam od wetki w płynie, ale ona nie chciała w ogóle ruszać tego jedzenia, pozostawałoby chyba wsadzanie tabletki na siłę do pyska, ale to może mieć skutek odwrotny do zamierzonego, zacznie się mnie jeszcze bardziej bać, a doszłyśmy już do takiego punktu, że nawet sama do mnie podbiega, jak mnie widzi. Oczywiście na tyle bezpiecznie, żebym jej nie złapała..... Sama już nie wiem, co z nią zrobić..... A co do [B]Reda[/B] to jest okropny roznoszacz :evil_lol: Jak przyjechał, dostał piszczącą pomarańczową piłeczkę do zabawy, po trzech rzutach piłeczkę tak dobrze gdzieś wyniósł w pysku, że do dziś nie znalazłam. Kupiłam mu wczoraj wściekle czerwoną piszczącą kość, niestety w czasie popołudniowych zabaw podzieliła los piłeczki, gdzieś z nią pogonił i znaleźć nie mogę, może gdzieś je zakopuje na zaś, nie wiem :evil_lol:
-
Nooo, stado szalało dosłownie całą noc, chyba w dzień będą odsypiać :). Ja oczywiście też nie spałam, tyle że ja nie mam jako odespać w dzień :). Miałam dzisiaj okazję zobaczyć, jak Kolusia przechodzi pod płotem sąsiada. Żałuję, że nie miałam przy sobie aparatu, by to nagrać. Wierzcie mi - czerwone berety z oddziałów specjalnych to przy niej mały pikuś :angryy:. Wsadziła pod siatkę łeb, położyła się na bok, odepchnęła łapami i już była na drugiej stronie, cała akcja trwała może z 10 sekund. Dodam, że miejscu, gdzie jest betonowa podmurówka, a pomiędzy betonem a drutem, na którym jest rozciągnięta siatka, jest chyba mniej niż 10 cm. Oczywiście sama siatka jest do zimi, tyle że jest miękka. Nie pytajcie, jak ona to robi, nie mam pojęcia. Zwiała wczoraj wieczorem, jak poszłam jej otworzyć bramę, zwiał Red. Wieczorem ani myślała wracać do garażu, nie wiedziałam, czy mam zamknąć Reda, a ją zostawić na całą noc na dworze, czy jednak otworzyć okienko w drzwiach do garażu, żeby małpiszon mógł wrócić jak zmarznie. Wybrałam opcję nr 2, bo bałam się, że sobie pójdzie gdzieś, jak nie będzie mogła się schować, a będzie zimno. Całą noc nie spałam, one całą noc szczekały co i rusz. Rano zwiała do sąsiada, ja widziałam już akcję powrotną. Oczywiście do garażu nie poszła nawet na śniadanie. Reda zamknęłam, ona została na dzień pod świerkiem. Lubią się, to pewne, dzisiaj prawie sobie pyszczki lizały. Tylko czemu ona ma takiego szwędaka w tyłku ????? Najchętniej to bym wróciła do domu i cały czas pilnowała, czy czegoś głupiego nie robią, tylko że tak się niestety nie da...
-
No a co do Reda to jest tak przytulaśny, że Martusia to się od niego odgania jak może, bo się boi tej jego miłości :). Z Emisią ['] było to samo, na szczęście Martusia cały czas rośnie i będzie coraz większa :). A poza tym jest bardzo pozytywnie nastawiona do Reda ;).
-
Wierzcie lub nie, ale ja to jestem dosłownie siwa na czole i skroniach od martwienia się o to całe psie towarzystwo, osiwiałam tak przez te ostatnich klika dni, ze sama nie wierzę własnym oczom. Prowadzanie Kolusi na smyczy nie wchodzi na razie w grę, taka panika ją dopada, gdy tylko przypinam smycz, że nie da się tego opisać. Próbowałam, metodą ULKI18, dawać jej nagrodę przy zapięciu smyczy, żeby jej się to kojarzyło z czymś pozytywnym, ale zapomnijcie.... Ona jest bardzo trudnym psem do pracy, bo u niej strach jest silniejszy niż głód czy łakomstwo. Wczoraj pod wieczór zwiała, a gdy poszłam jej otworzyć bramę, to w tym momencie zwiał Red, na szczęście zaraz go złapałam na parówkę :). Ten to przynajmniej na żarcie idzie :). Niestety, Kolusia nie chciała wrócić na wieczór z powrotem do garażu, chodziłam kilka razy, ale zawsze tylko Red posłusznie wracał - chyba przestała się już bać, że Red zje je legowisko, bo wcześniej nie chciała sie ruszać na krok :). Nie wiedziałam, co robić, czy zamknąć Reda w garażu, a ją zostawić na całą noc na dworze, czy jednak zostawić otwartą dziurkę do garażu. Wybrałam wersję drugą, oczywiście całą noc prawie nie zmrużyłam oka, a one całą noc szczekały wspólnie i w porozumieniu, jak tylko coś się ruszyło za płotem :). Rano dostały jeść, Reda zamknęłam do garażu, a Koluśka niech sobie śpi pod świerkiem. Muszę dziś wcześniej wyjść z pracy i skończyć uszczelnianie płotu, o ile nie będzie lało, bo zostało mi roboty w trzech miejscach. Kiedyś, za czasów Emi ['] to nawet nie miałam pojęcia, że z moim płotem może być coś nie tak, ale ta panienka to ma jakieś ciągoty do włóczęgostwa, myślałam, że po przyjeździe Reda jej przejdzie, ale -jak widać - niekoniecznie.
-
Podnosimy wątek, bo złotóweczek brakuje :)
-
Ugotowany żywcem szczeniak POMOCY !!!! Ma dom.
MagdaNS replied to Laura1108's topic in Już w nowym domu
[B]Isadora[/B] super dziękujemy za nowy podlinkowany banerek :) -
Ugotowany żywcem szczeniak POMOCY !!!! Ma dom.
MagdaNS replied to Laura1108's topic in Już w nowym domu
[B]pietrucha204[/B], masz prawo do swoich poglądów, może życie Ci je zweryfikuje... mi jej szkoda, mimo wszystko, bo z opisu sytuacji wynika, że z probleme kąpania dziecka w domu bez ciepłej wody była pozostawiona sama sobie. Ja wiem jak to jest opiekować się maluchem, gdzie człowiek chciałby być w trzech osobach i mieć z pięć par rąk, bo nie daje sam ze wszystkim rady. Pani niie dzwoni - a dziwisz się, skoro od razu potraktowano ją jak rzeźnika? Pewnie się boi, tak po prostu - po ludzku. Ja kończę ten wątek, nie ma sensu robić offa, będę czekała na dalsze wieści o losie pieska, wierzę, że wyzdrowieje. -
Mała wesoła pućka - ZNALAZŁA DOMEK W KRAKOWIE :-)
MagdaNS replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Reda też nikt nie chciał i niech teraz wszyscy żałują, to taki psitulaśny pies :) -
Buziaki dla Halusia w południe :)
-
Ugotowany żywcem szczeniak POMOCY !!!! Ma dom.
MagdaNS replied to Laura1108's topic in Już w nowym domu
Ja dopiero dziś dotarłam na wątek. Przede wszystkim wielkie podziękowania dla p. Janusza, lekarzy z Ambuvetu i opatrzoności, że Muki przeżył. W pierwszej chwili też miałam ochotę zesłać na kobietę wszystkie plagi egipskie... Ale prawdopodobnie to był po prostu bardzo nieszczęśliwy wypadek.... Kobieta na pewno zapamięta go do końca życia i będzie uważała bardziej na dziecko... Tak jak już napisało wcześniej kilka osób, skoro w garnku musi gotować wodę do kąpieli, to pewnie nie ma zbyt wesołej sytuacji życiowej i mieszkaniowej, może to była chwila zagapienia... Strasznie się stało, że Muki płaci za to taką cenę, ale ona tez ma poparzone ręce, bo wyciągała psiaka z garnka i pewnie nikt jej plastrów żelowych na ręce nie klei... Takimi obolałymi rękami musi się opiekować swoim dzieckiem i na pewno walczyć z wyrzutami sumienia. Kto z Was nigdy nie zrobił nic głupiego, z bezmyślności, zmęczenia, chwili zagapienia? Tylko może mieliście więcej szczęścia. Ułamek sekundy mojego wahania zaważył o losie mojej ukochanej suni, na moich oczach wbiegła wprost pod samochód, zginęła na miejscu. Jestem mordercą? Nie, ułamek sekundy za późno zobaczyłam, że wybiega... Dziś jej nie ma a ja płacę za to najwyższą cenę, bo straciłam najlepszego przyjaciela. Malutki Muki trzymaj się, będzie dobrze, a ja się modlę i za Mukiego i za jego opiekunkę, musiała kochać psiaka, skoro rzuciła wszystko i zaniosła go w miejsce, gdzie mu pomogą. Ciekawe, czy jej ktoś pomógł na poparzone ręce... -
Też tak myślę, tylko TZ codziennie suszy mi łeb, bo się boi, że będą się załatwiać w garażu.No ale upływ czasu będzie zbawienny na wszystko, one się zsocjalizują, Red pozna teren, a TZ się przekona, że psiaki nie brudzą. Poza tym bez przesady, przecież to tylko garaż a nie parkiety i złote klamki :diabloti:
-
Tak tak, teraz mizianko musi się odbywać synchronicznie, na dwie ręce :loveu: Ja też jestem coraz lepszej myśli co do tego psiego duetu, Red jest bardzo zgodny, a Kolusi chyba naprawdę brakowało towarzystwa. Dzisiaj rano skakała po ogrodzie prawie jak łania wśród traw, tak biegała i zaczepiała Reda, żeby biegał za nią i się bawił. A potem .... myknęła pod świerki :evil_lol:
-
Noc chyba spokojna :). Cieszy mnie to, że Red tylko pierwszego wieczora "poznaczył" garaż i chociaż, za namową Szermana, wszystko pozmywałam ze ścian, to już nie znaczy od nowa. Poszłam o 6.30 wypuścić ich na siku, Red poleciał, Kolusia nie. Red toi w ogóle jest taka przylepka, że serce się ściska jak wychodzę, bo on się pcha, żeby wyjść ze mną :). Dostały jedzenie, ciepłą wodę (swoją drogą ciekawe, czy im robi różnicę picie ciepłej wody, czy zimnej jak ostygnie, bo jakoś sie nie rzucają do picia jak jest ciepła :) ). O 8 wypuściłam ich drugi raz, tym razem pobiegły razem. Kolusia sama nie może się zdecydować, czy ma się Reda bać czy nie :). Na ogrodzie to skakała jak łania po prostu, tak chciała, żeby on za nią biegał i się bawił, a Red sam nie wie, czy ma biegac za Kolusią, czy zwiedzać ogród. Red jest bardzo posłuszny wraca na zawołanie, choć nie zawsze robi to od razu, natomiast Kolusia nie chciała wrócić do garażu. Bałam się, że będę musiała ich na cały dzień zostawić otwartych. Odprowadziłam Martusię do sąsiadki i poszłam jeszcze raz, tym razem Kolusia poszła do siebie, bo deszcz zaczął padać, więc Reda też udało się jakoś zapakować. Oni sie chyba razem tam bawią, bo często jak tam zaglądam to oboje są na nogach, czyli nie leżą :). Z Redzikiem jest taki problem, że on tak kocha "swoje Państwo", że niestety wybiegł dzisiaj za moim samochodem na ulicę i chwilę trwało, zanim zapakowałam go z powrotem z bramę, gdy pierwszy raz wychodziłam z domu. Mam pytanie - czy powinnam go dzisiaj wziąć na smyczy na spacer po okolicy? Czy w razie ucieczki pomoże mu to wrócić do domu czy też zachęci do włóczęgostwa? Sama już nie wiem, co będzie lepsze, wiecznie nie będę ich trzymać zamkniętych cały dzień w garażu, myślę tak do soboty, tydzień po 24 h na dobę to chyba dość dużo czasu na socjalizację. Muszę dziś kupić Redowi nową piłeczkę i jeszcze jakąś zabawkę, żeby mieli czym się bawić.No tyle w chaotycznym skrócie, spóźniłam się dziś godzinę do biura :).
-
Pies z pięcioma "nie" - Pepe z Krężela już ma swoich ludzi!!!
MagdaNS replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
Ja skończyłam własnie bazarek kosmetyczny i czekam, az spłyną wpłaty, ustaliłysmy z Murką, że pójdzie to na dług Pepe, zebrało się 73 zł, wyślę 75 dla równego rachunku :). Zawsze to coś. Też sobie myślę, że trzeba będzie coś zorganizować w sprawie finansów Pepcia. -
Troche się bałam wrzucac te zdjęcia, bo inwestycja nie skończona, brakuje przodu od budek (zepsuła sie sąsiadowi wyrzynarka do wycięcia otworów na budy) no i folii paroszczelnej do zabudowy legowiska nie mam cały czas, ale ciesze się, że moja szalona pomysłowość sie komuś podoba :) Ja zrobiłabym wszystko, żeby miały tam ciepło, miękko i wygodnie. W tym celu mają pod kocami na legowisku podusie ;)