Jump to content
Dogomania

MagdaNS

Members
  • Posts

    4019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MagdaNS

  1. Gdy dziś wieczorem poszłam wyprowadzić psie towarzystwo, to - wyobraźcie sobie - że zastałam Reda i Kolusię leżących razem łeb w łeb na legowisku :crazyeye: Najpierw poszłam z Kolusią, ale nawet nie miałam jak ćwiczyć wołania, bo ona mnie po prostu nie odstępowała na krok :). Potem były ganianki z Redem :). Gdy Kolusia spacerowała, Red jadł kolację :). Gdy wróciliśmy z Redem, to Red dostał nową piszczącą kość (współsponsorowaną przez Ulkę :loveu: ) a Kolusia zjadła mi z ręki całą porcję kolacyjnych chrupeczek :crazyeye: Oj, chyba ciotki nieźle czarujecie :evil_lol:
  2. Halusiu, popołudniowe buziaczki!
  3. [quote name='anciaahk']Super Magdo, że się udaje i to jak szybko są pierwsze dobre znaki :). Nieustająco trzymam kciuki za całą psią rodzinkę :).[/QUOTE] Bardzo dziękuję :). Ja staram się cieszyć ostrożnie, przy Kolusi się już nauczyłam że się robi krok do przodu, krok do tyłu. zapomniałam napisać, że jednak trochę łakomczuszek się z niej zrobił, bo jak kończą mi się plasterki parówki, to wkłada łepek do tej kieszeni i domaga się jeszcze (zresztą Redzik robi to samo). Na razie to się najbardziej modlę, żeby sterylka Reda w poniedziałek dobrze poszła, z resztą jakoś sobie damy radę, lepiej czy gorzej, ale z Waszą pomocą na pewno co dzień do przodu :)
  4. Dostałam odpowiedź z Wesołej Łapki: " [COLOR=#1F497D]Witam,[/COLOR] [COLOR=#1F497D]Jeśli pies jest tak wystraszony, że nawet do Ciebie nie podchodzi, to należy z nim pracować naprawdę małymi krokami. Pierwszym Twoim zadaniem jest nauczenie psa tzw. sygnału bezpieczeństwa. W tym celu kucnij przed psem, odwróć się do niego bokiem, nie patrz na niego, wydaj wymyślony przez Ciebie sygnał, np. ciche gwizdanie i rzuć na ziemię w kierunku psa jakiś dobry smakołyk. Stopniowo zmniejszaj odległość między Tobą i psem, początkowo nie utrzymując kontaktu wzrokowego, aż do karmienia psa z ręki. W ten sposób po usłyszeniu Twojego magicznego sygnału pies poczuje się dobrze i bezpiecznie i będzie starał się przebywać blisko Ciebie, za co Ty go sowicie nagrodzisz. Natomiast nawiązując do ucieczek do sąsiada – im częściej Koli się to udaje tym bardziej zachowanie się wzmacnia. Jeśli do tego dodamy zmienny schemat nagradzania czyli raz jej się udaje, innym razem nie, to uczucie ulgi, jakie pies odczuwa po wydostaniu się za płot jest ogromne, co silnie utrwala ucieczki. A więc koniecznym jest skuteczne uniemożliwienie wydostawania się za płot. Podczas spacerów pies prowadzony powinien być na smyczy lub długiej lince, która jest bardzo przydatna w nauce przywołania."[/COLOR] [COLOR=#1F497D]Czyli potwierdza się to, co wcześniej pisała Ulka, Murka i inne cioteczki o wyciszaniu i niepuszczaniu luzem :).[/COLOR] [COLOR=#1F497D]Będziemy pracować ;) [/COLOR]
  5. Dzień dobry wszystkim zatroskanym o nasze sprawy. Dzień naprawdę dobry, bo chyba "impas smyczowy" został przełamany. Juz wczoraj wieczorem, jak TZ wyszedł wyprowadzić psiaki na wieczorny spacer, to mówił, że Kolusia wcale od niego nie chciała uciekać, wręcz przeciwnie - skakała na niego i domagała sie głaskania ! A dzisiaj rano obszczekała idącego ulicą na smyczy Ok-ka .... i stresy jej odpuściły, bo zaraz potem sie załatwiła, koopa to na pewno była z dwóch dni :diabloti:. Więc może nie będzie aż tak źle :). Dostałam na pw wadomośc od Mureczki, też udzieliła mi tam kilku rad odnośnie pracy ze strachulcami. Muszę teraz po prostu trzymac sie jedne linni, że póki Kolusia nie będzie przychodziła sama na zawołanie, to spacery tylko na smyczy i cza spędzany w ciepłej bezpieczne budce, choćby nie wiem jak żebrała tymi oczyskami:). Redzik oczywiście niezmiennie radosny, pogodny i w każdej chwili kładący łepek na kolana :). W zyciu nie widziałam psa, który by sie aż tak tulił do człowieka :loveu:. Uwielbiam sie z nim miziac i głaskać :). Dzisiaj będziemy 'Prętować" ogrodzenie, sąsiad zwiózł mi trochę metalowych prętów, więc w miejscach "najbardziej zagrożonych" będę je dzisiaj wbijać. Na razie Kolsia będzie pozostawała na smyczy, ale i tak w miarę jak sąsiad będzie zwoził te pręty to będziemy opalowywać płot. Mam nadzieję, że Kolusia nie nauczy się skakać przez płot jak piesek Halci :).
  6. Matko, przestańcie nakręcać się, bo to chyba nie o to chodzi. Nie piszę tu o problemach z Kolusią po to, żeby się nakręcała jakaś niepotrzebna nagonka. Przeczytajcie cały wątek Kolusi, zanim coś jeszcze napiszecie. Ja ufam radom Ulki co do wyprowadzania Kolusi i wierzę, że będzie dobrze, na razie jest ciężko. Równie dobrze mogłabym nie pisać nic albo ściemniać fanfarony, wtedy byłybyście spokojne? Skoro pytam o rady i staram sie pracowac z psami, to chyba znaczy, że dbam o nie i nie ma zamiaru się poddawać tylko dlatetgo, że jest ciężko.
  7. [B]Ulka[/B] jesteś po prostu najukochańszą kobietą na świecie, że nam tak wytrwale pomagasz :). Tak spróbuję jeszcze dziś wieczorem, pasztet jakiś też się znajdzie ;). Ty wiesz, że ona po południu nawet weszła na mnie łapami i liznęła po nosie?
  8. Energy, nie martw się na zapas, jest nam teraz ciężko, psiaki dopiero układają relacje między sobą :). Być może Kolusia poczuła się niepewnie w związku z przyjazdem Reda, może stąd eskalacja problemów, ale jestem dobrej myśli, Reda nie da sie nie lubić. Ja tak naprawdę to martwę się, żeby zabieg w poiedziałek poszedł dobrze, z resztą damy radę :). Postaram się jutro zrobić wreszcie jakieś nowe zdjęcia i wkleić. Kolusia to sie cieszy z kolegi, to ucieka, to go zaczepia do zabawy i cieszy się, że za nia gania, to ucieka od niego. Redzik jest bardzo za Kolusią, jak został w garażu, a ja pracowałam z Kolusia na smycz, to strasznie za nami piszczał. Niestety, muszę to donieść, że choć Kolusia jest wysterylizowana, to próbował ją dziś "dosiadać", łobuziak jeden ;).Z Redzikiem będzie sie super pracowało, bo jest dość posłuszny, mam nadzieję, że nasza "dzikuska" z zainteresowaniem będzie patrzeć, jak sie fajnie robi siad, waruj czy biega z freesbie i sama też zechce tak robić. Kolusia to zagadka, jak to z lękliwymi psami, co jest lepiej, to jest gorzej i na odwrót. Sama wiesz, że jak się sypie, to na całej linii, a jak jest dobrze to też ze wszystkim :). Kolusia robi postępy w chodzeniu na smyczy, dziś po południu jak skończyły mi się już parówki, to sama skakała i sie domagała nastepnych :). Martwi mnie tylko, bo d blisko 24 godzin sie w ogóle nie załatwiała, ani siusiu ani koopke, tak po prawdzie to ona nigdy do tej pory nie załatwiła się na smyczy.
  9. [B]Ulka, jesteś nieoceniona!!! [/B]Red zresztą bardzo Ci dziękuje za nową zabawkę :). Rytm dnia super, tylko żeby pracować z Kolusią to jednak będę musiała zamykać Reda, bo on się zaraz przytula, wpada z głową na moje kolana, a to peszy i dekoncentruje Kolusię :). Jadę zaraz kupić linkę treningową, bo takiej nie mam, mam tylko smycz. Uściski! [B]Eloise[/B], masz rację, jak się uda, to będzie, że NAM się udało wyprowadzić Kolusię :)
  10. [B]Ulka, wielkie dzięki! [/B]To się w sumie trzyma kupy, jeśli chodzi o Kolusię. Myślisz, że ucieka ze strachu? Ale czemu w takim razie wraca? Ucieka, bo się boi, a wraca, bo nie zna innego miejsca, gdzie się może schować? To mnie najbardziej zadziwia, czemu obsesyjnie ucieka i wraca? Czekam cały czas na konsultację ze specjalistą, może to coś rozwiąże.
  11. [quote name='Tola']Jestem na wątku od niedawna, wlaściwie od chwili, kiedy Red pojechal od Murki. Bardzo zalezalo mi na tym, zeby Red byl kochany. Czy mam zacząc się niepokoic?[/QUOTE] Na razie NIE :) Reda nie da się nie kochać, nawet taki maruda jak mój TZ udaje, że marudzi, ale widzę, że go lubi :)
  12. Oj Ulka, dużo w tym prawdy, co piszesz. Ja to wszystko o psach i ich szkoleniu wiem, gorzej z moim TZ :evil_lol:. Ja staram się wierzyć, że dam radę, tylko muszę wiedzieć, jak z Koluśką pracować. Bo co do Reda jestem spokojna. Po prostu na dzień dzisiejszy przytłacza mnie skala tych narosłych problemów. Co do chodzenia na smyczy to sama sobie jestem winna, że odpuściłam i czekałam na lepszy czas. Myślę, że na razie do "stróżowania" trzeba będzie dać Reda, jak już będzie się dobrze czuł, a Koluśkę na razie trzymać zamkniętą, póki nie dojdziemy, czemu ucieka. Chyba w garażu zrobię coś, jakoś podzielę, żeby na dzień Red mógł wchodzić i wychodzić kiedy chce, a Kolusia nie mogła zwiać, a na wieczór, żeby tam byli razem. Co do Kolusi to ja sobie dopiero teraz przypominam, że ta działka sąsiada to ją od zawsze intrygowała, przecież jak do nas przyjechała i zwiała po trzech godzinach, to właśnie pod płotem do sąsiada. TZ nie było wtedy w ogóle w domu, jak ona uciekła, nie zdążył jej nawet dobrze zobaczyć, tyle co za płotem u sąsiada, on akurat przyjechał jak ja chwilę wcześniej odkryłam, że ona zwiała. Bardzo się zaangażował wtedy w jej poszukiwanie, zawiadomił swoich kolegów z miejscowego komisariatu, następnego dnia, jak się znalazła, pojechał po nią. Cały czas czekam na kontakt od Pana Gałuszki, to chyba ostatnia deska ratunku dla Kolusi, która to się boi, to się robi na rottweilera :) Módlcie się za mnie dziewczyny, to chyba teraz będzie najskuteczniejsza forma pomocy :modla:
  13. [quote name='Energy']Przepraszam, że to piszę, ale czy wzięcie Redzika w całej tej sytuacji było na pewno dobrze przemyślane?[/QUOTE] Energy, pomysł z Redzikiem wziął się z Kolusiowych lęków, problemów adaptacyjnych i ucieczek. Myslałysmy z cioteczkami z dogo, że taki słodki psiak pomoże jej się otworzyć, przełamac lęki, będzie miała towarzystwo. I pewnie tak się stanie, tylko na to trzeba czasu... Gdyby Reda nie było ona i tak by gryzła płoty i uciekała, miałyśmy z cioteczkami nadzieję, ze towarzystwo "własnego" kolegi spowoduje, że Kolusia nie będzie uciekać. Ale ucieka. Czekam teraz na konsultację ze specjalistą, może on pomoże ustalić przyczyny takich zachowań Kolusi. Ona trochę się z nim bawi, a potem zwiewa.
  14. [B]Halciu [/B]i inne kochane dziewczyny, wspierajcie, bo jest coraz gorzej. Wczoraj po południu okazało się, że Kolusia zrobiła kolejną dziurę w płocie naszym, sąsiada i wybiegła na drogę, gdzie dość agresywnie obszczekała dzieci wracające ze szkoły. Dzieci, jak wracają ze szkoły i głośno się śmieją, obszczekiwała od zawsze, ale będąc po drugiej stronie płotu. Więc Koluska, jak tylko wróciła do garażu, została wczoraj zamknięta pod klucz, a ja kombinerki, nożyce, druty i znów naprawianie płotu, póki było coś widać. Sąsiad doniósł jeszcze trochę metalowych prętów do wbijania w ziemię, ale ja mam wrażenie, że to robota głupiego, bo ona i tak znajdzie kolejny sposób, by zwiać. Czekam na kontakt od Pana Gałuszki, bo jestem bliska obłędu. Rozmawiałam wczoraj z Ulką i Szermanem, radzą trzymać psy zamknięte i wypuszczać na spacery tylko w mojej obecności, a Kolusie to tylko na smyczy, bo jak pryśnie w ogród, to jej nie złapię. Oczywiście Kolusia na smyczy prawie nie chodzi, a z każdą chwilą, gdy jest przypięta, coraz bardziej się boi i telepie. Dzisiaj rano było ciut lepiej, trochę na parówki szła, potem po prostu trzymałam ją pod brzuchem, żeby się nie mogła kłaść, to jakoś szła... Bedę dzisiaj gadać z Ulką, żeby mi łopatologicznie wyjaśniła, jak ćwiczyła z Casablanką chodzenie na smyczy... Jestem załamana i tak zmęczona, że nie mam słów, jak to opisać, wstaję rano bardziej wykończona niż się położyłam, ledwie podnoszę ręce do góry, łeb opada mi na klawiaturę, na dodatek Marta weszła w "bunt trzylatka", ja nie wiem, jak to ogarnąć... Siedzę, ryczę i wspominam czasy, kiedy po całym ogrodzie całymi dniami biegała Emi ['], która nie szarpała płotów, nie obsikiwała drzewek, nie chciała pożreć dzieci i tylko jak chodziła na smyczy to mi chciała pourywać ręce... Jestem zmęczona i jest mi wciąż zimno... [COLOR=Green][B]Redzik w poniedziałek o 10.00 jedzie na ciachanko[/B][COLOR=Black], będzie w przychodni przez cały dzień pod opieką lekarza, będą go pilnować po zabiegu, podawać środki przeciwbólowe i dbać, żeby mu się nic nie stało. Moja wetka Dorotka pociesza mnie, że u psów to zabieg prawie kosmetyczny, ale ja i tak się strasznie boję, żeby mu się nic nie stało...[/COLOR][/COLOR]
  15. To Pani pewnie nawet nie wie, kogo straciła :)
  16. [quote name='yoko100']A jesli chodzi o facetow to (...) liczyc na nich kiedy naprawde potrzeba to nie mozna.I to norma wszedzie chyba.[/QUOTE] Święte słowa :evil_lol: Zawsze trzeba mieć przy sobie jakąś babę, co wspomoże, bo na chłopa nie ma co liczyć :evil_lol: (pomiąwszy chwalebne wyjątki wskazane przez Ulkę :) )
  17. Wysłałam formularz, będę czekała na odpowiedź. Kocham tę psinkę jak nie wiem co, no bo jak nie kochac takich psich oczu, ale jestem naprawdę wykończona fizycznie tymi pracami przy ogrodzeniu, wierzcie mi, ale ledwie ruszam rękami po sobotnio - niedzielnym drutowaniu płotu i cięciu metalowej siatki.... Psychicznie też odpadam, bo listopad, jesień, ciemno, nie ma kto przytulić i ktoś, kogo kochasz, wciąz ucieka na tych czterech łapach, ciągle się zastanawaim, co robię źle, co mogłabym lepiej, ciągle mi sie wydaje, że kogoś zaniedbuję... Idę do psów, a Martusia zostaje sama w domu, to się martwię o nią, siedzę i bawię się z Martą to się martwię, że za mało czasu poświęcam psom.. Obłed... Tak jak pisała Ulka - wodnicza przypadłość...No i boję się o Reda.
  18. już piszę do Pana, bardzo dziekuję
  19. Cześć kochane cioteczki! U nas chyba jeszcze długo nie będzie spokojnie :evil_lol: Kiedy poszłam po 18 dać psiakom jedzenie, Koluśka tylko mi śmignęła między nogami i już jej nie było. Oczywiście chodziłam, wołałam, myślałam że pod świerkami siedzi, ale po 20 minutach okazało się, że biega już u sąsiada :cool1: Obeszłam z latarką płot dookoła, nie znalazłam żadnego miejsca, w którym można by się prześlizgnąć, chyba się teleportowała :cool1: Oczywiście moje wołania i prośby na nic się zdały. Wychodziłam co kilkanaście minut, żeby sprawdzić, czy już wróciła, czasem słyszłam, że gdzieś jej adresówka dzwoni o zapięcie, czasem nie. Po godzinie wróciła. Obłęd z tym psem. Chyba naprawdę ma szwędactwo we krwi i jak raz dziennie nie zwieje to jest chora. Ona zwiewa, obejdzie rewir i wraca, ale boję się, żeby nie wywlekała ze sobą Reda, bo nie wiem, co on by zrobił. Co do Reda, to z każdym dniem się przekonuję, jaki to jest mądry i kochany psiaczek przytulaczek. Biega za tą Koluśką jak jej wierny giermek, a ona raz się z nim pobawi, a za chwilę ma go w nosie. Muszę dzisiaj znowu wcześniej wyjść z biura, żeby iść z Redzikiem na spacer, a potem naprawić płot sąsiadowi, rozszarpany przez psią małpę :cool1: Nie wiem, czy zrobiła to wczoraj, czy wcześniej, ale rozerwała płot sąsiadowi pomiędzy jego posesją a drogą. Chyba czeka mnie dziś zaginanie kombinerkami w pozycji na kolanach setek końcówek drutu, tylko wtedy, jak będą podgięte do góry to Koluśka nie będzie mogła ich rozszarpywać łapami, teraz drapie, a one się sypią... :cool1: Dobrze, że wiem, do czego służą różne narzędzia i jak ich używać :evil_lol: No to miłego dnia cioteczki, może uda mi się dziś zrobić zdjęcia z Redzikiem :)
  20. [quote name='aka_nina']może by to olać i wystawić następną :P ?[/QUOTE] Ja też tak uważam :) Najwyżej użytkownikowi po trzecim usunięciu zawieszą konto :evil_lol: A tak poważnie - napisali konkretnie DLACZEGO usunęli aukcję? Mi kiedyś usunęli i napisali, czego się czepili, to poprawiłam i wystawiłam jeszcze raz.
  21. Haluś jest cudny, po prostu ten właściwy domek jeszcze nie wie o Halusiu :) Buziaki w psi pyszczek od Kolusi :) Sama na pewno by nie dała :)
  22. [quote name='aka_nina']skasowali!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Taaa, mnie wciąż zastanawia, że nie chcą kasować aukcji np. "rasowych" Border Collie bez rodowodu, a aukcje charytatywne potrafią kasować... Nigdy tego nie pojmę.... Ale do osoby, która wystawiła aukcję przynajmniej powinni wysłać informację o przyczynie usunięcia.
  23. [quote name='Ulka18']Polecam : Deprim, Nervomix (rano przy sniadaniu) oraz czerwona swieczke na dlugie, ciemne wieczory.[/QUOTE] To wracając z pracy zahaczę chyba o aptekę, obiecałam sobie kiedyś, jak mnie Emi ['] wyciągnęła z dna depresji (niestety przy wspomożeniu psychotropów), że się już nigdy do takiego stanu nie doprowadzę, żeby mi się naprawdę żyć odechciało. Chyba najbardziej w kość daje mi się brak wsparcia w domu, dobrze że przynajmniej cioteczki ciepłe słowo szepną. Ciekawe w jakim stanie zastaną dziś Kolusię, oby w lepszym niż rano :) [B]Murka -[/B] dziękuję...
  24. Powiem Wam dziewczyny, że mam kolejny kryzys związany z moimi psiakami i po głowie wciąż mi się tłucze "czy to w ogóle miało sens, może byłoby im lepiej gdzie indziej", tyle czasu nie potrafię sobie poradzić z Kolusią, może ja się nie nadaję do opieki nad trudnymi psami, cały dzień w pracy, małe dziecko, dom, może to była zbyt pochopna i nieodpowiedzialna decyzja, nie wiem... To chyba listopadowa chandra, jeść mi się nie chce, łeb mi osiwiał w kilka dni, tylko bym spała....
  25. Beza jest super :) A te zdjęcia w biegu są po prostu rewelacyjne! Widzę, że na jednym jeszcze mój Redzik się załapał :). Ja mam na razie problem z robieniem mu zdjęć, zanim migawka pstryknie, to w obiektywie zostaje już tylko ogon :) Trzymamy kciuki za sterylkę Bezy i wierzymy, że szybko pójdzie do nowego domku!
×
×
  • Create New...