Jump to content
Dogomania

iwna5702

Members
  • Posts

    8461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iwna5702

  1. Igunia - Milady - wygodnie sobie lezy i chyba lubi jeżdzić samochodem :)
  2. Ciesze się, że jesteście z nami :)
  3. Ignia na zdjeciu wyglada jak taka tlusta foczka :)
  4. Dziekuje za przybycie na watek :) Cezarkowi zrobilam tez wydarzenie na fb - moze z wiosna cos sie ruszy .:)
  5. Kasiu jak zwykle piekne zdjecia - widac jak dobrze psiaczkom u Ciebie. Niestety tz zima jest wyjatkowo upierd... wszyscy maja juz serdecznie dosyc niezmiennie zimowej aury. Ja dzis nareszcie dorwalam sie do komputerka. Uporzadkuję rozliczenia, bo troche sie zawiesilo.
  6. [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/2576/cezar1y.jpg[/IMG] A to najświezsze zdjęcie Cezarka :)
  7. Mamy za soba piekna sobotę -i dlugi odpoczynek poza kratmi zimnego boksu. Nie moge mysleć o niczym innym tylko o domu dla mojego Cezara.
  8. No i ja w koncu sie melduję - widze że u Bursztynka ruch i piesek ma się dobrze :) Ja jak zwykle w sobote odwiedziłam dawne miejsce zamieszkania Bursztynka, szkoda, ze nie da sie pomóc wielu bidom, które nadal w tmy miejscu tkwią.
  9. Nareszcie znowu wyszlo słonko, jak co sobote bylam pospacerowac ze schroniskowymi psiakami - moj najstarszy podopieczny Cezarek przez 4 godziny wietrzyl sie na kocyku. To byl dla niego piękny dzień . W sobote jak zwykle byla ze mna Malgosia, która wziela Igunię ze schroniska - dostała na pamiatkę "pieskową" broszkę, za którą bardzo dziekowała. O zdrowie Iguni pytał tez Piotr, który przez ostatnie tygodnie zajmował sie nią w schronisku.
  10. Kasiu, Igunia tak ślicznie wyglada na zdjeciach, ze nie wspomne o Amonie. Iga ma piekne futro, bystre spojrzenie - nie chcę nawet pomysleć, żeby miało coś złego ją spotkać. Tarcia początkowo tez zaczęla odzyskiwać dobry wyglad i formę - ale pokonal ją nowotwór płuc, z którym nie dało sie wygrać :( Amon po prostu nie do poznania, zmeżniał , jest naprawdę dorodnym psem - domyślam sie, że ten łaciaty piesek to koleżanka?
  11. Wczoraj mimo zmiennej pogody i opadów śniegu spacer z Cezarkiem sie udal i mmo sniegu bylo tez lezakowanie :) Rozłożyłam mu na folii dywanik i Cezar mogl sobie podrzemac 2 godzinki na świezym powietrzu. Miał też robione nowe zdjęcia czekam na przesłanie ich przez koleżankę jak tylko dostanę zaraz zamieszcze je na watku ...:)
  12. Kasiu - to straszne , balam sie wejsc na watek - kochana Tarcia - współczuję Ci bardzo włożyłaś tyle serca w utrzymaniu jej w zdrowiu i przy zyciu - miala od Ciebie wszystko, co mozna bylo jej dac. Do zobaczenia Taruniu :(:(:(
  13. Kasiu, jednak oceniasz stan Tarci na zly :(... . Igulec jakos daje rade - to jest pocieszajace, a zbójowi pachnie młoda trawka i pewnie jakieś nieznajome sunie. Ceny leków to jest horror - mój Tata, starszy pan, uzywa spora ilosc tabletek i coraz wiecej go to kosztuje . Dzis koniec bazarku - Gruba Berta zaplacila za swój zakup podwójnie - pieniązki z bazarku niebawem zasila konto naszych staruszków
  14. Przelalam 70,- zl. ,mam nadzieje ze u babć na razie w miare spokojnie. :)
  15. Kazdy psiak to oddzielna historia - kazdy z nich ma swoja odpornosc, swoja zdolnosc reagowania na podawane leki. Zobaczymy jak one zadziałaja szczególnie na nasze babunie - bo zbój na razie ma się dobrze i oby tak dalej :)
  16. Tak, udalo sie - troche jest to wbrew regulaminowi - schroniskowy psiak nie powinien przebywać poza swoim boksem dluzej niz 30 min. na spacerze, ale weteranowi należą sie specjalne prawa :)
  17. Robie bazarek - podaje link - jeszcze troche dorabiam opisy [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/240691-Szalowy-bazarek-suknie-i-drobiazgi-dla-naszych-staruszków-do-10-03-do-godz-20-00[/URL]
  18. Biedne te babcie, Tarcia na zdjęciu z minka - jak zwykle. Kazdy dzien to walk. Dzis dogomania jakos wariuje, rano porobilam zdjecia do bazarku i usiluje wystawic, ale ciagle mnie wywala - zaparlam sie i moze do wieczora sie uda.
  19. Kasiu, zaraz bede w domu na spokojnie poczytam cos przeleje - dalam Twoj telefon Agnieszcze wczoraj - ale nie wiem czy sie z oba skontaktowała, ona chyba dzis byla na spacerach w schronisku .
  20. Kasiu, zmagasz sie okropnie, najgorzej, ze caly czas masz głownie Ty problem natury powiedzmy duchowej, ale też musisz podołać fizycznie opiece nad naszymi dziadulkami. My możemy tylko pisać, byc z Toba na wątku...
  21. [quote name='Beat2010']Iwona, sprawdz , jak możesz, wplaty na marzec, bo 50zl wplaca Magda S. a nie Hania SZ. :)[/QUOTE] Faktycznie pomyliłam sie - przepraszam - zdarza mi sie jakoś od czasu do czasu nie wiem czemu mylic te dwie osoby
  22. [quote name='Kasia77']Jest źle, bardzo źle... wczoraj kiedy byłam u nich po 21szej , wyprowadziłam Tarkę na siku , wszystkie szły bo to ich pora na ostatnie wyjscie, cofnęłam się do środka na kilka sekund a kiedy wyszłam Tarka leżała na ziemi jak nieżywa, poleciałam po koc ,zabrałam ją z powrotem do domku, główkę podnosiła - kontakt ze światem miała, ale oddychała ciężko - głęboko. Posiedziałam przy niej....przed 24tą poszłam sprawdzić- spały, Tara zmieniła pozycję, oddychała spokojniej, ale i tak nie miałam pewnosci co zastane rano... Rano było lepiej, sama wstała i chciała wyjśc na dwór, pochodziła troszkę, na 10 tą bylismy w klinice. Została na dwie godziny i pod lekką narkozą miała zrobione dokładne prześwietlenia i niestety :( Tara ma rozległy nowotwór, między zdjęciem z piątku a tym dzisiejszym róznica jest bardzo duża, czyli postępuje szybko :( stąd ten cięzki oddech. Trudno powiedziec dlaczego nie je, weterynarka mówi, że albo dlatego że jedyne nad czym się skupia , to oddychanie, albo są gdzieś przerzuty, których nie widac na usg- często tak sie zdarza... Bardziej mi to pasuje pod drugą wersje, bo Tara apetyt traciła od dawna - dawno temu pisałam że karmie ją z ręki bo nie bardzo chce jeść a po oddechu za nic ni dałoby sie wtedy podejrzewać choroby a już na pewno nie takiej... Dziś brałam ją na ręce, stawiałm u weter, na stół, miała zakładany wenflon i żadnej reakcji - nie gryzie, nic nie mówi, jak nie Tarka :( Tak więc dobre wyniki nic czasem nie znaczą, któryś z kolei raz przekonuje sie o tym i to zawsze w przypadku nowotworu (a najgorzej jak są podejrzanie ZA dobre) Weterynarkla mówiła o rozerwanych pęcherzykach powietrza i........- poprosiłam żeby przesłała mi opis meilem, bo i tak niewiele będe w stanie powtórzyć, więc jak tylko go dostanę, to wkleje. Nowotwór nie ma struktury guzowatej, nie ma konkretnych guzów, zmiany są rozlane i dlatego że takie są , uczepiliśmy sie ułamku procenta nadziei, że te zmiany to takie ogromne zapalenie płuc - szanse praktycznie zerowe, ale dostaliśmy antybiotyk w zastrzykach na kilka dni, to i tak nie zaszkodzi a może zdarzy się cud?... Wróciliśmy do domu i nawet Tarcia zjadłą troszkę szynki i troszkę saszetki kociej - dostała wszystko czego nie powinna, ale co to teraz ma za znaczenie, nakupowałam różnych wędlin (normalnie w domu - dla ludzi nie mam takich rzeczy, bo mięsa nie jemy) , saszetki z karmą w róznych smakach i spełniła się moja wielka nadzieja, ze zje chociaż troszkę, zobaczymy jak będzie dalej.... Weter. mówiła, że to kwestia kilku tygodni a może dni- tego nie da sie przewidzieć,ale jeśli zacznie się Tarce pogarszać , weterynarz przyjedzie na telefon. Nie lubie kiedy psy odchodzą w lecznicach, one napewno by tego nie chciały.[/QUOTE] Kasiu - Tarka ma szczeście, że zamieszkala u Ciebie. Przy jej dolegliwościach pewno nie byłoby jej juz na świecie, gdyby nie została zabrana ze schroniska. Musimy czekać na to, co przyniosą kolejne godziny
×
×
  • Create New...