Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
dziewczyny ;( U nas wszyscy się pochorowali.. Wader przeziębiony (nie wygląda to na kaszel, ale i tak sie boje..) Desi coś dziś też zaczęła prychać.. Ja też chora.. Jutro ma być deszcz, więc mama nie chce mnie puścić samej bo się rozchoruję jeszcze bardziej (a tydzień temu miałam spore kłopoty ze zdrowiem więc odporność nadal osłabiona). Tak się cieszyłam, że pojadę a teraz to chyba nie ma sensu, bo jeśli to kaszel to wszystkie psy Wam pozarażam. A obawiam się że to może być to, bo w końcu sporo jeździmy po wystawach ;( No tak się cieszyłam, kurde :-( Desi znowu straci szansę na socjal z mniejszymi psami.. Mam nadzieję, że jeśli będzie jakieś kolejne spotkanie to się załapię. Głupio mi bo sama zainicjowałam spotkanie, ale naprawdę miałam wielką nadzieję pojechać..:-( Mam równiez nadzieje, ze nie bedziecie na mnie źli, bo kurcze sytuacja niezależna ode mnie. Życzę Wam dobrej zabawy! P.S: Jak coś to liczę na zdjęcia :)
-
Przykro mi ;< Ale serio, obchodziłam wszystkie stragany i mówili że po prostu nie ma i nie będzie.
-
Do Kielc nie e :) U nas w tym roku koniec wystaw, mamy już dwa CWC, trzecie musimy dostać po 30 lutym, wtedy ukończy się czempionat polski. Reproduktorem to właściwie już jest, więc do Poznania pojechaliśmy byleby pojechać :) Będziemy najprawdopodobniej w Przemyślu. A później ruszamy na podboje Litwy :diabloti:
-
Wróciłam z Poznania ha ! :) Wader ma II doskonałą i jesteśmy bardzo zadowoleni z oceny :) Jak na konkurencje 8 psów to uważam że było super. Co do obroży dla vini. - powiedzieli że wycofana ze sprzedaży jest :roll: Dziewczyny, to w końcu jak z tym spacerem? Co do godziny to mogę się dostosować, tylko żeby kurczę deszcz nie padał bo będzie niefajnie :(
-
Yorshirka - dog niemiecki czarny, klasa młodzieży, numer 728. Byłabym wdzięczna ;) Marihuana - my z dogiem i chihuahuą, więc da się nas zauważyć ;D
-
Czy ktoś będzie z aparatem blisko ringu 18? Tego na którym będzie sędziować dogi p. Kozłowska. Potrzebne mi są zdjęcia, a niestety mój aparat to całe g*.. Bardzo bym prosiła chociaż o jedno 'przelotne' zdjęcie. Będzie to pies czarny. Wader, w klasie młodzieży. Poznacie po tym, że będzie z nim na ringu drobna pani (mama) ;) Mogę podać numerek jeśli będzie trzeba. Oo, widzę że w Campenilli (kurcze nie wiem jak się to pisze :)) będziemy nie tylko my nocować. Fajnie! :)
-
Jakoś byśmy się zgadali ;) Jeszcze do ferii sporo czasu :lol:
-
Waliły-Stacja xD
-
[quote name='C&B']Może i lepiej - moja na zawał nie zejdzie :diabloti: I słusznie - ja mojej socjalkę zawaliła - teraz tylko małe psy trawi, a z tymi 'wybranymi' nawet się bawi, głównie yorki i psy ich wielkości, budowy :diabloti:[/QUOTE] A moja na odwrót - trawi tylko większe ;D Jak zobaczy psy małe to po prostu robi się wstydliwa i taka niecziłałowa :P No a co do budki z lodami na mickiewicza - będę :D Jeszcze tylko wyjdzie kilka dni przez o której co i jak :D Idę spać :cool3:
-
Albo w centrum, bo tam najłatwiej, o! ;D
-
A! Ale to kurde ktoś mi będzie musial pomóc bo zielonych wzgórz to akurat nie znam zbyt dobrze :D
-
Na chirurgię nie narzekam - jeden z najlepszych chirurgów, mama kiedyś cięła u Ramma ucho Brunowi (dobermanowi) i ogólnie jest naprawdę fachowcem, ale mnie trochę odrzuca ich podejście do zwierząt. W niektórych przypadkach. I nie mówię tego o Rammie - Ramma bardzo cenię jako weterynarza, po prostu zatrudnił złych ludzi. Pani przyjmuje na pietkiewicza. Jak jest ulica Komisji Edukacji Narodowej (przy makro) to trzeba skręcić w bloki.
-
A jakie to osiedle, bo ja to niedoinformowana haha ;D
-
Ej, no bo się nie zgłosiłaś! Zapraszamy też - im więcej tym lepiej :cool3:
-
No tak jak Twój owłosiony nagus no! :evil_lol: Właśnie zaintrygowało mnie czy by nie podejść, bo wcześniej odwiedziłam Twoją galerię i bardzo mi się psiak spodobał. :razz:
-
Iza! Weź mi oddaj Buenos :diabloti: Na spacer 11 listopada masz z nami iść, ha :D I koniecznie wziąć malucha. Idzie Vini. i Feigned - przynajmniej na białostockim topicu napisały tak :D I na Twoją obecność też liczę :)
-
Mam bardzo duży problem.. Właściwie jest to problem całej miejscowości, ale jest to wszystko tak zacofane że szkoda gadać.. Zaczynając od początku. Psy biegające po Gródku były zawsze. Ich właściciele, mieszkający w blokach, puszczali pieski, żeby 'sobie pobiegały' :angryy: Nieważne czy pies to mały kundelek czy też ogromny pseudoowczarek. Zaczęło mnie to coraz bardziej denerwować, gdy na moim, nazwijmy to osiedlu niemal wszystkie psy mają wolny wstęp wszędzie. Idę sobie spokojnie z dogiem, a tu wybiega sobie coś w typie labradora. Posesja nieogrodzona, na podwórku biegają sobie dzieci nie zwracając nawet uwagi że ich ukochany Borys prowokuje mojego psa.. Mój dog przepisowo w kagańcu, na smyczy.. Ale ma 'alergię' na buldożki i na labradory właśnie, ma do nich po prostu uraz.. A taki cholernik do niego z zębami biegnie. Ledwo ledwo go czymś zajęłam, poszłam w inną stronę. Boję się tamtędy chodzić, chociaż to najlepsza droga.. Poszłam kiedyś drugi raz, z nadzieją, że może go nie będzie, a gdzież! Na całe szczęście na podwórku stał chłopiec - jego 'wlaściciel' . Gdy tylko jego ukochany piesek podbiegł do mojego poinformowałam go grzecznie, żeby go zabrał, bo jeśli podbiegnie zbyt blisko dla jego psa najzwyczajniej może stać się krzywda.. Na co wzruszyl ramionami i pieska zabrał. Powtórzyło się to kolejny raz. Tym razem zdrowo go opierniczyłam, powiedziałam, że jeśli nie ma ogrodzonego podwórka to niech przynajmniej wyprowadza go na smyczy, bo ja za mojego psa muszę być odpowiedzialna, bo jest wielki, a on za swojego to już nie musi? I w końcu powiedziałam że jeśli ja idę, pies ma być albo na smyczy albo w domu i nie obchodzi mnie jak on to zrobi. I gdyby coś się stało to napewno Wader poniósłby odpowiedzialność, a nie 'Kochany Borys'.. Nie chcemy rozmawiać o tym z matką tego chłopczyka, bo i tak jesteśmy w tej wiosce złe, najgorsze i w ogóle. Ale to naprawdę denerwujące, ze nie możesz kulturalnie wyjść z psem na spacer.. Miejscowa policja przejeżdżała raz gdy była taka sytuacja, nawet nie zwróciła uwagi :( I to z tym Borysem jest ciągle, cały czas ;( Czy jest mozliwość nasłania kogoś anonimowo? Tozu? Żeby po prostu poinformować ludzi o tym że narażają nie tylko swojego psa ale też innych. Wpadłam w ogóle na pomysł, żeby wszystkie psy luźnobiegające pozabierali do schronu - wtedy właściciele może by otrzeźwieli! Ale wiem że to niemożliwe :( Druga sytuacja (było ich naprawdę bardzo, bardzo dużo). Idę sobie z moją Desi po 'osiedlu'. Na smyczy. Przy nodze. Nagle z podwórka wylatuje ogromny wilczur z widocznym zamiarem zjedzenia Desi.. Chwytam ją w locie.. ;( Mało brakowało żeby było po niej :placz: A właściciel gdzie? Że zostwia otwartą bramę? Moje psy nie wyjdą centymentr za bramę bez nas! Co n ie znaczy że zostawiamy ją na oscież otwartą - jest zawsze zamknięta. Proszę powiedzcie co mam robić, pełno tu nie tylko błąkających się psów ale ludzi którzy je po prostu wypuszczają żeby sobie pobiegały. Kiedyś ktoś z bloków kupił husky.. A właściwie niby-husky.. Pies najwyraźniej wył w domu, bo cały czas widzę go biegającego, a jak pani znowu się zechce go w domu to widać już ją z nim chodzącą. Teraz też ktoś kupił husky i wpadł na podobny pomysł - pies uciekł aż do pobliskiego Michałowa, w dodatku ktoś go chyba przytrącił bo kulał.. Szkoda mi tych psów i sprawiają one ogromne kłopoty dla ludzi takich jak ja (o ile w ogóle tu tacy są..). Idę z psem na smyczy, w kagańcu, sprzątam po nich, a ktoś naraża nie tylko zdrowie własnego psa, ale też czyjeś i czyjegoś psa.. Co z tym zrobić? Nie ma na to żadnego paragrafu? Można to zrobić jakoś anonimowo?:placz:
-
A ja chyba trafiłam na dobry dzień tego pana.. :diabloti: Dla mojego doga niemieckiego dał doskonałą i wyczerpujący opis. Nie wiedzialam, że mój pies ma śnieżnobiałe zęby :lol: Jeśli chodzi o molosy, zauważyłam że lubi wyrazistość psa. Wydaje mi się że woli masywną, faflastą głowę u dogów. Jako jeden z niewielu pochwalił również umięśnienie Wadera. Pozwalal psu sie zaprezentować (był straszny wiatr, wstążki ringów trzepocąc rozpraszały mi psa prezentującego ruch), pierwszy raz rozkojarzyły go wstążki - pobiegliśmy super drugie kółko. Sędzia sprawial wrażenie bardzo obytego w molosach, nie oceniał kogoś, kto stal na drugim końcu ringówki a psa. Poza tym była bardzo smutna sytuacja, kiedy młodziutki pies (pierwsza wystawa) wyszedł na ring i najzwyczajniej się bał - ale sędzia wcale nie wygonił go z wrzaskiem z ringu - wytłumaczył, że pies powinien traktować wystawy jak zabawę i żeby się nie zrażać. Co powiedzieć więcej.. Z tego co zauważyłam tylko właściciele molosów oceniają go dobrze.. Do molosów wydaje mi się, że naprawdę ma oko! Zapomniałam dodać - nam również napisał kilka słów o prezentacji.
-
krówkowa eska, obiecujemy poszukać! :evil_lol:
-
Mogę Ci ją kupić, jeśli będzie Tylko musiałabyś mi pokazać jak wygląda na zdjęciu jakimś. :cool3: Zazwyczaj jest spory wybór obroży dla małych psów tam.
-
Z Arką nie miałam do czynienia, ale o Rudobielskiej słyszałam wiele dobrych rzeczy (i sama moge wszystko to potwierdzić). Wiem, że 'prowadzi' szczeniaki różnych hodowców. Znajomi robili u tej Pani sterylkę i są zadowoleni.
-
haha! i tak napewno coś wypatrzę na wystawach to spłuczę się z kasy..:shake: No co ja zrobię, że wszystko tam jest tak tanie - rogz jest naprawdę taniusieńki tam - dla Wadera kupiliśmy bardzo wytrzymałą smycz składaną za 100 zł, i jeszcze rabat dostaliśmy!
-
Vini - tylko i wyłącznie u Rudobielskiej, mam do tej kobiety stuprocentowe zaufanie. Na białostoczku.. ciągną kasę ostro. Kiedyś Ramm był super i w ogóle, teraz zatrudnił moim zdaniem beznadziejnych wetów. Nigdy więcej tam nie pójdę. Kazali mi karmić fretkę KiteKatem, stwierdzili grzybicę - nawet bez zeskrobu, Wadera szpikowali mi jakimiś antybiotykami bez potrzeby, a i jeszcze co do fretki - żywię do nich ogromną urazę za podanie jej bez uzasadnienia zastrzyku na wstrzymanie rui - każdy weterynarz wie, że jest to bardzo niebezpieczne, zwierzę mało co mi się nie przekręciło, ale oni byli widocznie bardzo z tego zadowoleni.. Po trzech dniach od zastrzyku fretka zaczęła mieć ropomacicze, zaczęła być apatyczna i co? Oczywiście sterylka - ciągnięcie ze mnie kasy ile się da,bo ja naiwna uwierzyłam lekarzowi.. Bardzo, ale to bardzo ich nie polecam. Canwet zajął się nami bardzo profesjonalnie, gdy próbowaliśmy zapewnić godną śmierć jamniczce, co prawda nie jest tam najtaniej, ale pies miał zapewnione środki przeciwbólowe, kroplówki itp. Aczkolwiek tylko Rudobielska jest tak wszechstronna - jako jedyna od razu powiedziala że łysiejący ogon fretki to żadna alergia, żadna grzybica tylko problemy hormonalne. Waderowi zszyła łeb tak, że nie widać ani śladu, a rozwalił go tydzień przed wystawą! I ma super podejście do psów. Nie wiem jak u niej ze sterylkami, ale jutro Desi idzie do niej na wyrywanie kła.
-
Mamy jeszcze taką samą smycz, nawet nie pamiętam z jakiej to serii haha ;D Wiem, że obroża była własnie dobierana do smyczki. Miesiąc temu był ładniejszy.. [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/d71bd11b.jpg[/IMG] A to nasz mały zbiór (i mama i tak wrzeszczy że Desi ma 50 obroży), mały, bo obroże szybko są wyrzucane - Desi strasznie je niszczy. [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/760a4f31.jpg[/IMG] jak widać z obroży zostały najtańsze 'bezfirmówki' autentycznie są bardzo mocne - wytrzymały od kiedy ją mam. p.s: Chantell dzieki, poszukamy z lupina ;) i jeszcze mały offtop - o ile się nie mylę to widziałam Cię w Nowym Dworze (chyba że to był jakiś inny owłosiony nagi pies peruwiański :D)
-
Moja wpieprza ten zwykły hiltona wraz z zawartością. Póki co to nic się nie dzieje. Chociaż raz myślałam, że się zatkała, bo jej się jedna granulka przykleiła - także trzeba ostrożnie!