Jump to content
Dogomania

Aysel

Members
  • Posts

    1382
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Aysel

  1. Kateczka, a wyobraź sobie, że chihuahuę i kundelka szkolę pozytywnie :razz: Dziwne nie? A już myślałaś że jestem katem moich psów no..
  2. A ja na (mam nadzieję) zakonczenie powiem tylko, że większość osób potępiających kolczatki i praktykujących bezstresowe wychowanie, najprawdopodobniej nigdy nie miała do czynienia z naprawdę problemowym psem. I AMEN! :diabloti:
  3. Kateczka, mój pies do 6go miesiąca życia był istnym aniołem :diabloti: Bawił się z innymi pieskami, super odwoływalny, grzeczniutki, nawet mniej się ślinił. Pies - ideał. I oświecę Cię - też mam go i wychowuję od szczeniaka :lol: Nikt nie każe Ci zakuwać psa w kolce, skoro tego nie wymaga. Ale nigdy nie mów hop. W tym psie nie buzują jeszcze hormony. Zresztą nie każdy pies musi być brutalem, zdarzają się przecież spokojne ułożone psy już od szczeniaka. Takie spokojne egzemplarze. Wyobraź sobie jednak, że musisz zapanować nad 70 kilowym młodziakiem, który dla każdego innego psa musi pokazać swoją siłę. Spróbuj sobie chociaż wyobrazić, że czasem pozytywne metody zawodzą. Powiem Ci, że kiedyś nie nałożyłabym mojemu kolczatki za nic. Teraz, po tym jak nieomal połamał mi kręgosłup zmieniliśmy metody szkolenia. Już nie traktuje nas jak przepraszam, szmaty, do ciągania za sobą, tylko jak opiekunów i kogoś, kogo trzeba słuchać. I nie jest to pies bity, zastraszany. Ten pies to istne adhd, nigdy nie zrobiłby człowiekowi krzywdy, no może tylko swoją wagą, nieumyślnie. Na wystawie również czeka w kolczatce (z wyjątkiem ringu - tam jest na ringówce). Ostatnio, gdyby nie kolczatka nic by nie zostalo z przechodzącego obok buldożka francuskiego.. Tego psa naprawdę mniej boli jeden impuls niż duszenie go na obroży. Gdybym miała możliwosc, pokazałabym Ci jak wyglądają moje spacery z Waderem teraz, a jak kiedyś. Różnica jest kolosalna. Kiedyś chodziłam z nim w odludne miejsca, bo się bałam! Najzwyczajniej w świecie pies potrafił przeciągnąć mnie na brzuchu po ulicy i nic sobie z tego nie robić. Teraz gdy tylko widzi psa, wie, że jeśli na niego napadnie zostanie powstrzymany przez kolczatkę. Jeśli gotuje się do skoku na innego psa jest to szybki, ale dość mocny impuls. I dog nie ma żadnych ran na szyi, jak również nic nie wskazuje na to, żeby jakoś specjalnie mocno go to bolało. Gdy idzie grzecznie przewracam kolczatkę na drugą stronę i podczepiam smycz pod halter. Na halterze też nieźle chodzi (ale tylko tam gdzie nie ma psów). Jeśli Twój pies się Ciebie słucha - to chwała Bogu. Ale nie każdy ma tak dobrego psa, akita to nie molos. I naprawdę czasami tylko kolczatka jest w stanie psa ujarzmić. Nie każdy pies musi nosić kolczatke, nikt Ci tak nie powiedział! Nie nałożę przecież kolczatki mojej chihuahua, ona jest ode mnie mniejsza i wie gdzie jej miejsce 'w stadzie' co nie znaczy że ją biję, katuję i co nie jeszcze. Kocham tego psa, śpię z nim, przesiaduję dniami i nocami, zabieram wszędzie gdzie mogę, zawsze jest ze mną. Po prostu robisz nagonke na 'kolczatkowych' że są durni i nie umieją psa prowadzić, a sama masz dopiero 5 miesięcznego psa.. Nie jesteś w stanie powiedzieć co będzie za kilka miesięcy. I uwierz, miałam tak samo!
  4. Zwolennikom bezstresowego wychowania dać doga albo innego masywnego molosa na jeden spacer. I mówię tu o dominującym (chodzi że do innych psow) samcu. Szybko zmieniliby metody szkolenia, gwarantuję. I naprawdę, rasa jest czasem kochana i fajna, ale jedynym minusem jest ciągnięcie. Kolczatka naprawdę nie boli molosa bardziej, niż duszenie go na zwykłej obroży. Kolczatka to jeden impuls w odpowiednim momencie, krótkotrwały. Trzeba wiedziec jak jej używać. Łatwo jest utrzymać chihuahuę czy yorka, żeby nie ciągnął, ale gorzej wielkiego molosa. Zastanówmy się zanim powiemy że coś jest złe nie mając styczności z takim psem. Mogę wypożyczyć mojego doga na spacer - po szkoleniu pozytywnym było jeszcze gorzej.
  5. [url]http://i568.photobucket.com/albums/ss124/agaciaaas/Wystawa/Obraz108.jpg[/url] po prostu piękność..
  6. kendo-lee, wypróbuję :diabloti:
  7. A wiecie co ja na wystawie w Białym słyszałam? :diabloti: Może robię offtopa, ale muszę to napisać, bo nieźle się z tego uśmiałam. Jakaś kobitka z facetem stoi i obserwuje Rudego. Akurat na chwilę zatrzymałam się koło nich, bo odpisywałam na smsa. Nagle słyszę 'zobacz jak on ładnie ćwiczy' - facet. A kobita 'zobacz jaki on wychudzony! żebra mu widać! pewnie go specjalnie nie karmi, dlatego tak ćwiczy!':mad: Głodzisz psy, nieładnie :mad:
  8. Podhalan to mi przypomina co najwyżej białego misia :diabloti: Ale napewno nie owcę ;P. Na kuvasz'a to też bym nie powiedziała, że wygląda jak owca, za mało skręcona u inego ta sieść :P
  9. Z tym drugim psem to jest trochę ciężko. Ja osobiście mam trzy (2 psy + suka), ale z własnego doświadczenia wiem, jak to ciężko jest z dwoma samcami. Mimo że jeden był dorosły jak przyprowadziłam drugiego - szczeniaka. Zaczynając - Cezar (kundelek) 'jeździ sobie' po Waderze. No dwa geje. Gryzą się, biją się, warczą, ale bez siebie to jak bez wody. A tak zupełnie na poważnie. Takie walki o ustalenie hierarchii bywają groźne. U mnie może nie przebiega to z takim prawdziwym przelewem krwi, ale najpierw Cezar miał dziurę we łbie, bo Wadera wkurzył akt kopulacji na jego nodze. Później, a właściwie teraz - tydzień przed wystawą, Cezar postanowił się odgryźć (dosłownie) i rozciąć równiutko ząbkiem skórę na czubku głowy. Dobrze chociaż, że dało się zszyć, bo pewnie bardzo długo by się to goiło. Nie ma między nimi takiej otwartej walki typu tarzanie się po ziemi. One czasem nawet w zabawie potrafią uszkodzić swoje ciała. Więc zdecydowanie bardziej polecam połączenie pies i suka. Po prostu nie ma tej walki o przywództwo. No i lepiej jest kupić szczeniaka, kiedy pies którego mamy jest już starszy. Starsze psy są bardziej wyrozumiałe, często nawet 'matkują' ;)
  10. Wbrew pozorom te osobniki naprawdę do agility się nadają :lol: Żebyście widzieli moją w akcji to byście się zdziwili jak wysoko potrafi taki 'chomik' wskoczyć ;)
  11. Koreksonowa, ale tą chihuahuę pieska to trzebaby chyba podsadzać, ażeby włożył co trzeba. Hahah, już sobie wyobrażam jak by to wyglądało :cool3:
  12. [quote name='vege*']doga niem. z chihuahua'ą :evil_lol:[/quote] hahah :diabloti: chyba byłby 'mały' kłopot z kopulacją ^^ no chyba, że zapłodnienie in vitro :loveu:
  13. Dog niem. jest potworem, słoniem, diabłem wcielonym. a chihuahua to szczur albo brzydki kot. Ale i tak rozwaliło mnie jak facet na wystawie (!) woła do Desi 'kici kici' :razz:
  14. Jasne, że śpi. Moja chihuahua rozpycha się na pół łóżka. Tak, że ja śpię na jego brzegu. A ona dumnie na poduszce, z rozłożonymi nogami i uśmiechniętym pyszczkiem. Rano budzę się najczęściej z bólem kręgosłupa. Ale posiadanie 'psa' wymaga poświęceń :diabloti:
  15. Vini, z tej firmy co brit karma jest. To są właśnie takie suszone mięso itp. Wader wsuwa na 'treningach' te takie wyglądające jak boczek (kurczak i wół tak na serio ;d) One kosztują 9 zł bodajże, ale jak na yorka to się opłaca. Nie wiem kurde jaka to nazwa dokładnie, bo opakowanie chyba wywaliłam. Wiem, że opakowanie jest bialo-niebieskie i jest na nim border collie ^^ przynajmniej na tym z 'boczkiem'. Kupiłam na wystawie w Białymstoku ;d Będę jeszcze w Wawie w następnym tygodniu, na krajówce, to mogę zobaczyć, może akurat jakieś bedzie to zobacze ceny i zapiszę nazwę jak coś ;)
  16. Iza :diabloti: A masz więcej zdjęć dogów niemieckich? Może mojego czarnucha masz? Wadera się znaczy ;]
  17. Warszawa to jeszcze pół biedy, jak coś to będzie można zostawić u hodowczyni Desi :) Gorzej będzie własnie z Łodzią, bo tam wybieramy się na dwa dni.. W sumie to nawet szkoda by mi było ją zostawiać samą.. Iza dzięki za zaoferowanie się ;) Napewno kiedyś z tego skorzystamy hihi ;)
  18. O, kojarzę chyba mniej więcej, że ktoś koło mnie stał ;) Miło nam, że się podoba :oops: A takie pytanie poza tematem. Myślicie, że do Łodzi czy Warszawy (Łódź - klubowa dogow i krajowa, Wawa - krajowa) wpuszczą z Chi która nie będzie wystawiana? Tak jak to było w Białymstoku? Bo nie mam z kim Desi zostawić na wystawowy weekend w Łodzi.. Ja się trochę zdziwiłam, bo ja z zaproszeniem i niewystawianą chihuahuą na rękach weszłam bez okazania książeczki, a jakiś piesek w typie a mną książeczkę pokazać musiał.. To jakąś różnicę robi czy coś? [QUOTE]Pewnie na tej wystawie kieszonkowców nie brakowało..[/QUOTE] Głupków też nie. Podchodzi do mnie stary dziad i pierwszym pytaniem jest ile kosztował mój pies. Ale tylko kilka takich mniej miłych sytuacji było ;) Ogólnie to dzieci się do Desi kleiły, każdy robił dla niej zdjęcia. Widać mój pies oczarował wiele osób ;) I dobrze ;) To bylo tak troche dziwnie w niedzielę, bo w sobotę z opowiadań mamy która była z Waderem to byli 'profesjonaliści' i oni raczej nie pytali o to ile taki pies kosztuje i ogólnie było pod tym względem sympatyczniej. Wader oczywiście był bardzo zadowolony, bo większość dzieci robiło sobie z nim zdjęcia (uwielbia dzieci!). Wszystkich z góry przepraszam, jeślibym źle się zachowywała czy coś. Nie spałam w ogóle, a o 6 wróciłam z Grecji umyłam się i na wystawę. Ale mimo zmęczenia i nic nie chcenia (mimo woli zrobienia zdjęć, wszedł we mnie leń) było baardzo symatycznie ;)
  19. KaskaSz - oczywiście to byłam ja ;) Dwie stron wstecz było zdjęcie Desi ;) : [url]http://images46.fotosik.pl/190/af58422d25eca725med.jpg[/url] Niestety moja 'odważna Chi' była tak przerażona, że chi nie przypominała ;< Ale pod koniec było lepiej, w końcu to dopiero pierwsza wystawa ;)
  20. Macie zdjęcie Desi i Daisy razem? :D
  21. Z dogiem niem. :P Bo Desi nie była wystawiana. Szkoda, że mnie nie było, piękne psy były, co na zdjeciach widać ;) A dzisiaj byłam i muszę powiedzieć, że najwięcej czasu spędziłam przy chartach. Piękne psy, mili właściciele. ;) A Desi została obstrykana ze wszystkich stron ;)
  22. A my mamy CACIB i CWC :P Pierwsza wystawa ^^
  23. toyota, gorzej, gdy pies jest bardzo cięty na psy i biegnie do psa, chociażby takiego za płotem. Nadal myślisz, że bez kolczatki byłabyś w stanie utrzymać 70kg? Bo ja ważę niestety tylko 50 (mama też) i wiem jak to jest takiego dorastającego samca utrzymać na smyczy. Bez przesady, to molos, wcale go to nie boli tak, jak sobie wyobrażasz. Moj czasami sprawia wrażenie jakby kompletnie nic mu ta kolczatka nie przeszkadzała. Kwestia dobrze dobranego rozmiaru. Poza tym kolczatka jest używana tylko w ekstremalnych przypadkach, gdy inny pies biega luzem i podbiega (byłaby szczepa), żeby najzwyczajniej w świecie go utrzymać. Jeśli idzie grzecznie, to podpinamy smycz do samego haltera i on też zdaje egzamin. Easy walk odpada, to jeszcze bardziej pozwalało ciągnąć w moim przypadku. Żadnych szelek nie polecam. Tylko obroża. Bez przesady, nie jestem jakimś człowiekiem który męczy psy, chihuahuę wychowuję bez kolczatki, bo chyba jasne jest, że pies idący od małego przy nodze ciągnąć nie będze. Ale koniec wywodów nt. kolczatki, każdy ma inne na to spojrzenie i wydaje mi się to normalnym. Inni mają spokojne psy, które tak da się wychować a innym niestety trafi się dominujący pies. Może naprawdę jest ciężko utrzymać jej tego buldoga, zaczynam w to wierzyć, bo nawet jeśli takie 14 kg pociągnie Cię do innego psa, to bez wprawy ciężko jest takiego psa utrzymać. Wredotka, opisuj postępy ;)
  24. Wredotka, napewno będzie lepiej ;) A Pani wprowadziła Was w błąd. Młode psy w ogóle nie powinny mieć zakładanych szelek, bo później jest problem odstających łopatek. Moja mama jest pani postury (158 i chudzina) i wychodzi codziennie z dogiem. Kwestia wyćwiczenia samego siebie :) czasem można naprawdę nieźle się wyćwiczyć chodząc z ciągnącym psem. Napewno nie będzie źle. Wszystko jest do wyćwiczenia, nie dość, ze pies młody, to nie waży tych 70 kg, przy których niestety już lecisz ;)
  25. Martens, też nie wierzę, żeby buldog fr. aż tak ciągnął. Uważam, że [B]dobrze wyregulowana[/B] obroża [B]półzaciskowa[/B] (półzacisk, a zacisk to duuuża różnica) nie jest zła. Bo gdy pies idzie spokojnie, to obroża spokojnie 'leży sobie' na karku. Natomiast gdy ciągnie, jest ściskana, ale nie na tyle, ze pies bedzie sie dusił, tylko na tyle, żeby obroża ta nie mogła przejść mu przez głowę w razie wyrywania się. Jestem po szkoleniu z taką obrożą, zaznaczam, że szkoleniu pozytywnym. Więc nie szalejmy, obroża półzaciskowa wydaje mi się lepsza niż zwykła skórzana, bo półzacisk będzie używany wtedy kiedy trzeba.. Jeśli Wredotka4 ma kłopoty z psem od. ciągnięcia, to równie dobrze będzie ciągnąć na zwykłej obroży, co na szelkach. No może nie jestem tak doświadczona co Ty Martens, do tej pory chodziłam tylko z jednym psem na szkolenie grupowe, ale wiem co znaczy prawdziwie ciągnący pies ;D I jednak pierwszą rzeczą, jaką kazał zrobić szkoleniowiec prawie każdemu przystępującemu do szkoleń to kupić półzaciskową miękką obrożę. I nie wiem co jest trudnego w jej używaniu..
×
×
  • Create New...