Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
Ja jestem zła na rogza, bo obroża nie wytrzymała miesiąca!:angryy: Najlepiej się trzyma ta z MacLeather: [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/f75e2e16.jpg[/IMG] Następnej poszukamy z rogza, albo się wkurzę i kupię jakąś 'bezfirmówkę'. Te rogzy kiedys były rewelacyjne, a teraz zaczęli chałturę odwalać. Tylko u Wadera rogz się trzyma siako tako.. W Poznaniu popatrzymy na Lupiny, są takie malutkie rozmiary? 17-22 czy coś?
-
Wszystkie mają tak jak w rodowodzie. Wader ma Wader, Desi ma Desi :razz: 'Wader' bardzo pasuje do Wadera :D A Desi miała się nazywać Esme (nie, nie ze względu na zmierzch). Cezar (mix) nazywa się tak od cesarza rzymskiego - jest taki dostojny i w ogóle ;)
-
Wystawy nic do tego nie mają.. Jeśli to rodowodowy pies to taki charakter powinien mieć na bank.(chociaż to co się teraz z nimi porobiło..) To znaczy chodzi mi o to rozbójnictwo - chęć ciągłego robienia czegoś. Znam naprawdę multum jorków i uwierz - ich właściciele poświęcają im więcej czasu niż większym psom, głównie ze względu na bardzo pracochłonną pielęgnację ale własnie również ze względu na aktywność tych psów. Sama mam kuzynkę 'barbie' która od x czasu pragnie jorka (miała mysz która zdechła.. bo nie nalała jej wody..) tylko dlatego że ładnie wygląda, a nie zdaje sobie obowiązków z tego, że to pies chol.ernie wymagający.
-
Dominika - yorkshire terrier to terriery, bardzo trudne psy moim zdaniem. Nie polecałabym jorków, wystarczy zobaczyć co się z nimi porobiło. Nie jest to małokłopotliwa rasa - wymaga szczegółowej pielęgnacji, codziennych długich spacerów i pracy, pracy i jeszcze raz pracy! Mały piesek - jestem na tak, ale niech to nie będzie na samym początku terrier.
-
Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie należy wszystkiego uogólniać. Jeśli mój pies pozostawiony na taki czas chce siku to w jednym miejscu, na 'awarię' ma ceratkę. Zajęło mi dużo czasu odróżnienie ceratki od dywanu (:razz:) ale teraz (tfu tfu) mam efekty. A mój pies to chihuahua, a więc osobnik przeznaczony wyłącznie do towarzystwa (i mały, a wiec trudno go nauczyć czystości, żre co popadnie i podobno szczeka). Oczywiście że na początku nie było kolorowo - czasem zrywałam się z lekcji żeby szybciej być w domu z nią. Ale to jest kwestia przyzwyczajenia psa. Porównanie do małego dziecka, myślę, że nie jest zbyt trafne. Zbytnio uczłowieczamy psy. I to że mam mniejszego psa wcale nie znaczy że jest on mniej wymagający, nie znaczy również że potrzebuje mniej uwagi - wręcz przeciwnie - to 9 grupa FCI, jak sama jej nazwa wskazuje pies jest do towarzystwa człowieka. Nigdy nie miałam problemów że Desi coś niszczyła, ale może ja mam rzeczywiście psa bezproblemowego ;) Myślę, że gdyby odpowiednio dobrać rasę nie byłoby problemow czasowych. Takie dwie-trzy godziny spaceru (jak już mówiłam też myślę że 2 spacery to za mało) dziennie to jest wystarczająca ilość dla mojej Desi, więcej po prostu nie chce. Ja wiem, że znacznie fajniej czuje się pies, który jest w ruchu prawie cały dzień, ale nie jest też nieszczęśliwy ten, który od małego jest przyzwyczajony do czekania na właściciela, 12 godzin to może i za dużo, ale 10? No nie dramatyzujmy, ludzie ! :) Ale jest moim zdaniem jedno 'ale'. 2koty musiałaby naprawdę dbać o socjalizację, szkolenie psa. Nawet gdy wraca z pracy zmęczona. Ale myślę, że warto jest się poświęcić, żeby mieć dobrze wychowanego psa - i takie wieczorne szkolenie moim zdaniem by wystarczylo. Co ja mówię, wystarczyło! Oczywiście plus weekendy podczas których ćwiczonoby jeszcze więcej! Może jakieś szkolenie grupowe? Napewno pies nie byłby nie szczęśliwy! Tylko trzeba być bardzo dokładnym i poświęcać się w każdy wieczór, nawet jeśli pada się z nóg! Haha, boksereczka - tak samo zaczęłyśmy post :lol:
-
Boksereczka, a ja jednak myślę, że lepiej jest mieć psa przed dzieckiem. Jest wtedy czas na wychowanie go, kiedy jest dziecko - ten czas znajdzie się dopiero wtedy gdy będzie dorosłe. To kiedy będą mogli mieć psa? Jak pójdą na emeryturę?.. Nie przesadzajmy, większość ludzi mających psy pracuje 8 godzin.. Ja mam 7 lekcji dziennie plus dwa dni w tygodniu wracam szkoły o 18.. A mam trzy psy i nie powiedziałabym że czują się one w jakikolwiek sposób źle. Szczeniaka wzięłam zimą, więc miałam mnóstwo czasu na wychowywanie go (latem zawsze jest więcej zajęć). Niektóre rasy nie potrzebują aż tak długich spacerów i myślę, że 2-3 godziny by wystarczyły. Mój dog po dwóch ma dość. Ale są to niestety molosy, a nie średniej wielkości psy więc odpadają.. (nie wiem jak z innymi rasami). Tylko trzeba pamiętać, że spacer jest wtedy, kiedy jest załatwianie swoich potrzeb - więc czasem jest to częściej niż 2 razy dziennie (u mnie to była kwestia karmienia o tej samej godzinie - kupy i siku jak w zegareczku). Kota tak naprawdę pies jest zdolny polubić, kot także. Mój kot zawsze jak widział psa od razu się cały jeżył, gdy wzięliśmy szczeniaka prychał na niego przez jakiś czas a teraz się do bólu kochają :) Myślę, że Twoje podejście jest bardzo odpowiedzialne i napewno nie zaniedbywalibyście psa. Jak widać wiesz jak się zajmować psem. Czy będzie hałaśliwy czy nie? - trudno powiedzieć, moja superodważna chihuahua może ze dwa razy szczeknęła w ciągu swojego 10miesięcznego życia. Ludzie, nie przesadzajmy.. Naprawdę.. 10 godzin poza domem to nie jest tak dużo jak się wydaje, wystarczy zapewnić psu rozrywkę (fajne zabawki) i wydaje mi się że nie powinno być źle.. Oczywiście pod warunkiem że pies codziennie będzie szkolony - a to wymaga dyscypliny, bo jak wiadomo z pracy wraca się zmęczonym.
-
hexyhexy - tak mamy, ale zdjęcia wspólne to będą raczej dopiero po Poznaniu, te które mam są rozmazane (w ogóle ciężko dla Desi zrobić fotkę). C&B tak? A, ja coś Cie chyba kojarzę! Pewnie mało które powychodziły co? Bo Desi to wiercipięta, zresztą była to jej pierwszy pobyt w miejscu z taką ilością psów, ale jest już coraz lepiej :) galeria: (dopiero co utworzona, więc mało jest :)) [url]http://www.dogomania.pl/forum/f80/desi-172303/[/url] kurczę, trochę naoftopowałam, może przenieśmy się z tym do galerii Desi ;))
-
No jasne, jakoś tam się zawsze zgadamy ! :)
-
Wydaje mi się że ok 9-10 km :)
-
O, to ja wiem gdzie Wiejki są ! :) Zresztą znam wszystkie wioski naokoło :D Ja dokładniej to mieszkam koło Gródka, jak Grodek się kończy to przy szosie do Bobrownik jest miejscowość 'Waliły-Stacja' no i ja tam mieszkam wraz ze swoim zwierzyńcem :razz:
-
Kotka to ulubienica mojej mamy. Ja nie lubię zbytnio kotów - chyba, że są indywidualistami, ten niestety bardziej przypomina przytulankę :evil_lol: To może pokażę zdjęcia reszty świata jeszcze ;) Cezar: [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/a87f0c74.jpg[/IMG] nieżyjąca już jamniczka (w typie) Kropa [*] [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/484c2d92.jpg[/IMG] Walnięta fretka: [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/0839fdf7.jpg[/IMG] kotka :): [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/d2abe747.jpg[/IMG] Wader ;) (zdjęcie niezbyt piękne bo ja robiłam :)) [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/12b39b3f.jpg[/IMG]
-
No to mamy przerąbane :( Wader potrafi czasem źle pobiec.. W Warszawie biegaliśmy dwa razy, bo za pierwszym razem rozproszył go wiatr (trzepocące wstążki ringów ;/) i źle przez chwilę biegł.. Ale sędzia był bardzo wyrozumiały - pierwszy raz wystawiała go mama. Jeśli chodzi o dogi - czy naprawdę ta pani nie lubi umięśnionych psów? Mój Wader ma ten problem, że jest w typie hiszpańskim - nie każdy sędzia to lubi :placz:
-
hexyhexy - tak, tak - i niesamowicie się kochają :)
-
Witamy ;) Chciałabym przedstawić Desi - moją długowłosą chihuahua'ę:loveu: Desi została kupiona po śmierci ukochanej jamniczki (zmarła na złośliwego raka sutka..), trochę jako pocieszenie.. Co nie zmienia faktu, że rasa została wybrana trzeźwo, wybór przemyślany itp. Nie zależało mi zbytnio na psie wystawowym, chciałam mieć wierną suczkę (wolę suczki, bardziej się przywiązują, przynajmniej ja tak sądzę..) która będzie przede wszystkim moim przyjacielem. Toteż kupiłam PET'a, z hodowli zk, ale pet'a. Desi po prostu ma wadę w postaci tyłozgryzu która można powiedzieć dyskwalifikuje ją z psich zawodów piękności. Teraz trochę żałuję, że nie patrzyłam również pod kątem wystawowym, bo złapałam bakcyla jeżdżąc na wystawy z dogiem, ale nie zmienia to faktu, że nie zamieniłabym Desi za nic! Aktualnie Desi ma 10 miesięcy, urodziła się 20 grudnia 2008, więc za niedługo będą jej urodzinki :evil_lol: Desiak to pies można powiedzieć ułożony od szczeniaka. Nigdy, przenigdy nie miałam z nią problemów ( i wątpliwe, że mieć będę ), no może tylko na początku były problemy z trafianiem tam gdzie trzeba siku. Niesamowicie chętnie się uczy, mamy zamiar zacząć trenować agility. Jest malutka (1,5 kg) ale mam nadzieję, że nie będzie to sprawiać kłopotu - jest bardzo skoczna, uwielbia długie spacery, aportowanie i wszystko co związane z szaleństwem :) Desi pod żadnym pozorem nie przypomina małego, szczekliwego pieska. Jest ufna, ale nie do innych psów, potrafi podejść pierwsza tylko do dużego psa - mamy doga niemieckiego i kundelka jego wielkości, obydwa bardzo lubią Desi i są bardzo delikatne w zabawie z nią. Mój pies praktycznie nigdy nie szczeka, chyba, że ma jakieś urojenie (np. za oknem pada deszcz i słychać stukanie). Ufność do ludzi chyba zawdzięcza socjalizacji niemal do bólu - jeździ na każde rodzinne spotkanie, na każde święta, ma styczność z dziećmi, które uwielbia, co nie znaczy że one ją oszczędzają :evil_lol: Ale Desi jest dzielna, mimo tego, że czasem któreś ją uszczypnie w zabawie, czy niechcący uderzy, wie, że to jeszcze małe i nie rozumie. Na wystawach na które jeździ razem z dogiem jako widz, najczęściej udaje doga. Myśle, że wychowywanie jej z nim dało bardzo dużo - nie mam rozwydrzonego, niezrównoważonego szczekacza, tylko spokojnego przyjaciela. Ale oczywiście jak nie rozpieszczać takiego małego czegoś. Desi jak na chihuahua'ę przystało śpi w łóżku, marźnie gdy jest zimno, więc ma sweterek, zabawek niezliczona ilość i wybrzydzanie z jedzeniem dozwolone. Czasem też ma odchyły - udaje królika czy kota. Ale ogólnie rzecz biorąc, mimo tego, że charakter chi powinien być trochę inny niż Desi, to mam najlepszego przyjaciela na świecie. Na dobre i na złe. Pod tym względem naprawdę można powiedzieć że to duży pies, tylko w małym ciałku. W ogóle to nie lubiłam małych psów, zawsze myślałam że są głupiutkie, że pies to tylko wtedy jak jest duży. I jednocześnie od zawsze podobały mi się chi, fascynowały mnie, jako mała dziewczynka tylko o takim zwierzątku marzyłam, i pomyśleć że teraz już mam! A nawet myślimy nad siostrzyczką dla niej za jakiś czas. No i trochę zdjęć może wstawię. Desi jak była mała: [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/13531774/68/other/std/5e8edc7b84.jpeg[/IMG] A tu z ukochanym kotem (kotką właściwie ;)): [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/3ef76916.jpg[/IMG] Bez świni nie moze żyć, kiedyś chrumkała, teraz niestety nie, Desi rozprawiła się z tym co siedziało z tyłku i chrumkało..: [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/fe1720aa.jpg[/IMG] No i Desi w porównaniu z ręką :) [IMG]http://www.fotoo.pl/zdjecia/files/2009-10/806f74d3.jpg[/IMG] Pozdrawiamy :) edit: ale gafaa.. pomyliłam daty urodzin ^^ Desi 20 grudnia, a Wader 12 maja ;d pomylilo się ;D
-
Jeśli chodzi o dogi to spotkałam się z tym przydomkiem na wystawach. Hodowli nie znam osobiście, ale jak już mówiłam w katalogach wystaw można ją spotkać. Więc myślę, że jeśli dogi mają dobre, to znaczy że o jorki dbają tak samo. Ale mogę sie mylić, bo nie znam tej hodowli!
-
o ! A czekaj czekaj, gdzie Twoja babcia mieszka?
-
Tak samo jeśli chodzi o chihuahua - nie wszystkie osobniki to 'takie małe a chce być królem'. Moja Desi praktycznie nigdy nie szczeka i jest ufna do wszystkich - nie obszczekuje większych psów (nawet je woli - tylko z nimi potrafi się bawić.. Może dlatego że na codzień ma do dyspozycji doga niemieckiego :evil_lol:). No i jeździ z nami i dogiem na wystawy - ma tam styczność głównie z dużymi psami które wręcz uwielbia. Wiem, że charakter Chi powinien być właśnie taki odważny, ale niekoniecznie tak ma się to ze szczekliwością. Poza tym moja Desi to jest ewenement - mało który pies udaje kota, królika i doga niemieckiego :razz:
-
O to super! Poznamy się, bo ja będę w Poznaniu również. Z czarnym dogiem (Waderem Amigo Perro) i biało-rudą chihuahuą długowłosą (av). Mam nadzieję, że się jakoś zgadamy :razz:
-
U nas hitem zabawkowym stała się świnka za 3 zł która kiedyś chrumkała. Dopóki Desi nie wygryzła jej tego co chrumka z tyłka.. Ale i tak kocha tą świnkę ponad życie :loveu: Chociaż ostatnio świnkę zastąpił malutki delfinek zajumany fretce. Chodzi z Desi nawet jeść.! I śpi też z nami! Absolutnym hitem jest również pasek od szlafroka. Jak widać dla mojego psa wiele nie potrzeba. Nie dość że ma kota do wyżywania się (patrz: avatar) to jeszcze zawsze coś tam sobie z szuflady wygrzebie, a jak nie - to zawsze jest jeszcze fretka.. a tak bardziej na temat: Zastanawiałam się nad zabawką edukacyjną, ale po pierwsze cena mnie odstraszyła, a po drugie mam wrażenie że Desi miałaby to totalnie w czterech literach..
-
Dziękuję bardzo, czyli zostałe rozwiane wszelkie wątpliwości ;) Nie zakładamy hodowli tylko będzie zwykly rep.
-
mrowa23 - 2 mioty ale za to jakie! Zaspanego Zeusa kojarzę z wystaw o ile się nie mylę i na klubowej były te takie inne fajne imionka ;) Piękne psy.
-
Ja już obgadałam z mamą i jak się dowiem co do PKSów to dam znać o której bym była. :loveu:
-
Wandko, dzięki ;) Własnie nie mogłam tego znaleźć, ale ja ślepa trochę jestem :) I chciałam sie zapytać, być może pytanie niezbyt na temat. Jeśli chodzi o sam przydomek hodowlany, to czy można go zarejestrować mając TYLKO reproduktora? Bo słyszałam że jest taka możliwość. I jeszcze jedno - czy teraz, gdyby mama założyła ten przydomek na repa, to później mogłabym zostać dopisana jako współwłaściciel (hodowli, nie doga, dog jest na mamę)? Bo dog 12 listopada skończy 18 msc, ma 3 doskonałe i może być już reproduktorem. Zastanawiam się więc co się bardziej 'opłaca'. Czy zarejestrować hodowlę w zkwp, czy po prostu być jako właściciel repa. Bo później musiałabym go też zgłosić w urzędzie skarbowym i wtedy będzie się on liczyć jako reproduktor z hodowli, czyli generalnie płaciłabym jak za hodowlę. Mówiąc po ludzku, bo ktoś moze mnie nie zrozumieć (naplątałam). Narazie dopiero szukam odpowiedniego osobnika pod kątem wystaw a po nabraniu doświadczenia chciałabym się zająć hodowlą (dokładniej - hodowlą chihuahua, którymi jestem zafascynowana i jestem jednej właścicielką). Ale do tego czasu muszę coś postanowić z dogiem niemieckim. Więc czy istnieje możliwość utworzenia przydomka TYLKO z reproduktorem? (wszystko byłoby już po prostu w jednym) Jestem totalnie tępa co do spraw związanych z prawem i co do regulaminów. Dlatego też ciężko mi jest z kwestiami formalnymi, bo co do rasy to myślę, że zebrałyśmy odpowiednią wiedzę do stania się właścicielem reproduktora i jesteśmy w pełne świadome odpowiedzialności. Bardzo proszę o pomoc.
-
Sterylizowane są psy niehodowlane i kupione.. do kochania.. I teraz to już i mi dziwnym wydaje się fakt, że nie sterylizujesz ich, bo a nuż ich przepraszam za wyrażenie - plemniki - przydadzą się rozmnażaczowi... Od początku byłam za Tobą i za Twoimi dziąłaniami, i śledziłam ten post. Ale to nie jest dobre - za darmo psa ktoś weźmie i będzie nim krył wszystko co się da - dla zysku (bo rozumiem że husky oddajesz). Poza tym uważam, że jest wiele wybitnych huskich i niepotrzebne jest im hodowla byle jak bez doświadczeń, zresztą jak w każdej rasie.. Najmocniej przepraszam, nie zauważyłam odpowiedzi. Chciałabym tylko dodać, że na dogomanii najlepiej jest po prostu robić swoje i nie dyskutować.. Jest wiele osób z różnymi poglądami, większość po prostu naskakuje niesamowicie, czasem też bez powodu. Nie pokazuje tu konkretnych osób. Także - nie przejmuj się i pomagaj jak możesz.
-
Nie jestem właścicielką husky, ale z opowiadań wiem, że to 'uciekające psy'..