-
Posts
2164 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Litterka
-
[quote name='strzalka44']A tak takie sadystki co nie dadzą się psu załatwić też widziałam nie raz. Tak swoją drogą może to off, ale strasznie mnie denerwują te tabliczki z przekreślonym psiakiem. Ja rozumiem jak gdzieś jakieś kwiatki rosną czy coś ale zwykły trawnik... nie powinno być w takich miejscach zakazu wprowadzania psów tylko nakaz sprzątania po nich. Ja rozumiem tych co tabliczki stawiają ale wkurza mnie to że przez tych co nie potrafią wywiązać się z obowiązku sprzątania po psie ja muszę chodzić slalomem po osiedlu bo na jedne trawniki można wpuścić a na drugie nie ...[/QUOTE] Prawda jest taka, że takie tabliczki wystawiający mogą sobie (o ile nie jest to prywatny teren, a nawet wtedy najczęściej jest obowiązek zapewnienia tzw. przechodu), za przeproszeniem, w d... wsadzić. Nie ma takiego prawa, które zabrania mi i mojemu psu wstępu na publiczne trawniki, ani inne tego typu miejsca. To teren taki, jak chodnik i ulica. Ja je traktuję jako formę uprzejmej prośby co najwyżej. Jednym słowem - są one niekonstytucyjne. Inną kwestią jest to, że niektórym osobom o kulturze trzeba przypominać. Chociaż na nich te tabliczki również wrażenia nie robią... U mnie na osiedlu stał taki słupek i "złota polska młodzież" po pijaku go popsuła:(
-
Jednorazowe tabletki na uspokojenie dla psa, jest coś takiego?
Litterka replied to Marta67's topic in Weterynaria
I to jest kolejny powód, dla którego przestałam go podawać. Niestety, dowiedziałam się o tym po fakcie :( A weci chętnie przepisują Sedalin, niestety:( -
Jednorazowe tabletki na uspokojenie dla psa, jest coś takiego?
Litterka replied to Marta67's topic in Weterynaria
No to ja się podepnę z tematem. Powoli trzeba myśleć o Sylwestrze. Ostatnio zastosowałyśmy Sedalin, ale mam wrażenie, że w ogóle nie zadziałał. Sunia zrobiła się troszkę senna i to wszystko. Pies waży 5,5 kg. Czy te środki, o których pisałyście mają szansę zadziałać? Wet mówił, żeby podawać Małej więcej Sedalinu, że nic jej nie będzie, ale jakoś mi się to nie podoba... -
[quote name='Nat - Mare']Nie mam nic przeciwko zbieraniu psich kup, jeżeli w promieniu kilometra znajduje się kosz - wybaczcie. Mogę kupić woreczki, nawet te foliowe, ale z kupą nie będę śmigać po osiedlu, skoro wszystkie kosze są rozmontowane. W pogoni za rozwiązaniem problemu kieruję się w stronę lasu. Kiedy psiak staje na środku drogi, klaszczę nerwowo, i przyspieszamy tempa (do lasu mam nie daleko). Ostatnio spotkałam się jednak z bardzo nie miłą sytuacją - idę drogą, obok domy. Trzymam psa krótko, bo z przyjemnością podlałby jeden z ogródków. Wtedy wyskakuje babka, krzycząc, że to nie wychudek dla psów. Tłumaczę, że go pilnuję, że to osiedle, i przecież idziemy krótko. Ale, nie ją chyba drażnił sam widok psa. Na tym samym osiedlu, tam, gdzie mieszkam, wykupiliśmy sobie tabliczkę z napisem teren prywatny, skreślony psiak i co? Nic, kupę mam pod drzwiami.[/QUOTE] No cóż, to jednak trochę ją rozumiem. To, że Ty jesteś w porządku, nie znaczy, że wszyscy. Pewnie oberwało Ci się za jakiegoś gbura, który nie wie, co to kultura i poszanowanie własności:(
-
To już nie chamstwo, tylko czysta głupota! :angryy:
-
Ogłoszenie o reproduktorze na doadopcji.pl już usunięte :evil_lol: w wyjątkowo amatorski sposób:diabloti: Myślę, że na temat tej pani wiemy już wystarczająco wiele...:angryy:
-
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
Litterka replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
[URL]http://img201.imageshack.us/img201/3011/pict0065wc0.jpg[/URL] Aaa! Szalony pies!:diabloti::loveu: -
No cóż... Widzę tu tylko jedno rozwiązanie, wymagające od Ciebie wiele konsekwencji i uporu, a przede wszystkim - kamiennego serca:cool3: Od dzisiaj - podawaj jedzenie tylko i wyłącznie w misce. Stawiaj pełną miskę na ok. 15 - 20 minut. Pies nie zje? Trudno, miska jest zabierana i czeka na następne karmienie. I tak za każdym razem... Szybciutko załapie, że jak nie zje z miski, to będzie głodny. Przy czym - żadnego dokarmiania w międzyczasie, żadnego żebrania, rzucania psu kąsków, ani podobnych rzeczy. I nieważne, że "on tak ładnie patrzy". Niestety, czeka Cię ciężki okres, bo pies będzie robił wszystko, aby dostać jedzenie po staremu. To właśnie tu przyda się kamienne serce - zero ulegania, bo tylko niepotrzebnie narobisz sobie kłopotów, a nauka będzie trwała dłużej. Wiem, że to boli, ale tak trzeba... Inną kwestią jest to, że niemożliwie psa rozpuściłaś i za to płacić będziecie teraz oboje... :(
-
Ja też chętnie zapisałabym się na spacer socjalizacyjny, ale ostatnio mam bardzo, ale to bardzo mało wolnego czasu - tylko w weekendy. No i spacer byłby specyficzny. Próbuję nauczyć moją, żeby się nie bała każdego psa, ale co chwila efekty psuje nam albo ktoś z psem agresywnym, albo z takim, który "chce się tylko pobawić", nieważne, że moja ze strachu ucieka, lub uciekłaby, gdzie ją nogi poniosą, albo warczy i szczeka... Chciałabym popracować z właścicielem odpowiedzialnym, który pozwoliłby mi chodzić dookoła, powolutku zmniejszać dystans do swojego, w miarę spokojnego psa. Oczywiście, oba stwory na smyczach, żeby nie doszło do awantury, kagańce niekonieczne.
-
Nie przesadzajmy. Temperatura -20 st. C to baaaaardzo zimno. Moja, choć yorkiem nie jest, tylko wyrośniętym ratlerkiem z łbem chi, przy minus 15 st. biegała w dwóch ubrankach i w butach. Ale nosiła te rzeczy tylko dlatego, że jej zimno. Staram się, aby ubranka dla Kundlicy były ładne, niemniej ważniejsza dla mnie jest ich strona funkcjonalna - wygoda dla psa i to, czy grzeją. Dlatego nadal nie rozumiem ubierania yorasków, szitziaków, maltańczyków i całej reszty "małego tałatajstwa" w piżamki, sukienki, kapelusiki. Toż to nie grzeje (z wyjątkami, chore psy nieraz muszą nosić ubranka także w domu, bo np. mają poranioną lub wrażliwą skórę), krępuje psu ruchy... Po co to?
-
Nierefolmowalny uciekinier czyli pies który jeździ autobusami!
Litterka replied to marra's topic in Wychowanie
Mi przychodzi do głowy tylko taki pomysł, żeby zrobić nad płotem takie jakby daszki, ukośne, niższą stroną do płotu, żeby przy skoku nie miał się jak o nie zaczepić łapami. Chodzi mi o efekt następujący: pies chce przeskoczyć płot. Jednakże z powodu wystającego daszku boi się to zrobić, zniechęca go zamknięta przestrzeń. Ewentualnie, psy zazwyczaj mają instynkt samozachowawczy, jeśli parę razy uderzy głową w siatkę lub daszek, to zrozumie, że nie da rady uciekać. Chociaż to może budzić kontrowersje z uwagi na czynienie psu krzywdy, uważam, że lepiej, aby parę razy lekko uderzył łbem w daszek niż wpadł pod samochód. Bo rozumiem, że położenie siatki nad całym ogrodem nie wchodzi w grę? Podobnie postępuje się przy psach skaczących na ludzi - wystarczy pochylić się nad psem i pies nie ma jak wskoczyć na człowieka. -
Możesz też po prostu napisać do Moda, albo zgłosić wątek w wątku wątków do zamknięcia:D
-
rozmnażajmy suczki, bo wszystkie szczeniaczki znajdują domy.
Litterka replied to pinkmoon's topic in Okrucieństwo
Brutalne. Ale może się zdarzy?... Nie życzę zazwyczaj nikomu źle. Tym razem robię wyjątek. -
rozmnażajmy suczki, bo wszystkie szczeniaczki znajdują domy.
Litterka replied to pinkmoon's topic in Okrucieństwo
A ja cały czas mam nadzieję, że te szczeniaczki zginęły od samego uderzenia w wodę... Że nie cierpiały zbyt długo... To się nie mieści w głowie... W niczym się nie mieści:( -
A teraz dla odmiany - jestem mile zaskoczona. Spacerek popołudniowy. Idę laskiem, widzę, że siedzi kwiat dresiarstwa w liczbie 2 oraz bullowaty. Oczywiście, dresiarstwo z piwem. Podchodzę z lekką obawą, smycz skrócona, chcę przejść ścieżką. Właściciel psa (chyba) woła: "Bruno, siad". Pies posłuchał od razu, spokojnie siedział, aż przejdziemy. Co jeszcze fajniejsze, widać było, że polecenie wykonał z ochotą, a i nagrodę dostał. Bardzo wpatrzony i usłuchany psiak. I bardzo miła postawa właściciela. Fajnie, ze pozory nieraz mylą:)
-
A ja wieczorem miałam piękny przykład upupienia i głupoty w jednym... Wyszłam z Mikrą na wieczorny spacer. To było ok. północy, trochę się kręciła młodzież wracająca z imprez, ale pełna kultura i sielanka. Nagle - coś zaczęło za mną przeraźliwie dzwonić, pomyślałam, że ktoś wyjął klucze z kieszeni i nimi macha. Odwracam się, a tu malutki york (dorosły, ale "wersja mini") z dzwonkiem wielkości pół jego głowy... Nie dość, że ciężki, to jeszcze dzwoni nad uchem... :( Świetnie.
-
Ehhh... Nie ma to jak poranna dawka adrenaliny...:angryy: Poranne odsikiwanie Mikry. Trochę mi się zaspało, także na pierwszy spacer poszłyśmy ok. 9:30. Idziemy standardowo dookoła bloku, siusiu, kupka, sprzątanie... W pewnym miejscu jest wąski chodnik, bezpośrednio przy którym jest ogrodzone płotem boisko. Jest tam dość wąsko. Na nasze nieszczęście akurat była pora powrotu z porannej mszy. Głównie starsi ludzie. Nic to, ale że Mikra boi się wszystkiego, reaguje agresją była trochę spięta. Wchodzimy na wąski chodnik, z naprzeciwka idzie starsze małżeństwo. W związku z tym - pies skrócony, idzie grzecznie przy nodze. A państwo... Pani niesie parasolkę typu kij, spokojnie przy nodze. Natomiast dziarski staruszek macha niewielkim parasolem na dość długim sznurku. Kiedy Państwo podeszli na jakieś 10 metrów, rozgrywa się akcja: - Przepraszam, czy mógłby pan przestać machać parasolką? - proszę. Chwila zastanowienia po przeciwnej stronie... - Bo co? - pada odpowiedź. W tym momencie Mikra prawie oberwała z wyżej opisanej parasolki, wkurzyła się (moim zdaniem, było nie było, słusznie). Rzuciła się na parasol i faceta na tyle, na ile pozwoliła jej smycz... I co zrobił dziadek? Do mnie z mordą... - Takie agresywne psy to się w kagańcu prowadzi, co to ma być, żeby normalny człowiek nie mógł spokojnie po ulicy chodzić! (bardzo spokojnie wymachiwać parasolką, tak?:angryy:) A przecież prosiłam... Następnym razem od razu chyba będę wrzeszczeć: "Zabierz pan ku&wa ten parasol!" Bo inaczej nie dotrze...:angryy:
-
Pewnie, że bardzo łatwo. Ja jednak wolałabym na miejscu założycielki wątku jakąś hodowlę z polecenia. Niestety, "hodowla psów rodowodowych" to nie jest gwarancja dobrych szczeniąt. Dużo lepiej mieć coś pewniejszego, niż ogłoszenie.
-
[B]Bonsai[/B], rozumiem, sama swego czasu chodziłam z małymi dziećmi na spacer i nie było zmiłuj - albo szybko w krzaki, albo pędem do domu na przebranie :cool3: Natomiast uważam, że należy tą sprawę załatwiać w miarę kulturalnie i nie na widoku publicznym. Nie wspominając o tym, że po koopie, także dziecięcej, wypadałoby posprzątać.
-
Abrakadabra, piszesz tak, jakbyś sama miała nieułożonego yorka w co dzień innej sukience i z wielką kokardą... Bez argumentów, a za to bardzo napastliwym stylem. To nie ten poziom.
-
[quote name='Bogarka']A gdybys była na drugiej strony ruchliwej ulicy i pies by przeciagnał dziecko przez ulice i jechałby samochód? Dziwie sie ze ona o tym nie pomyslała[/QUOTE] Po co myśleć? W końcu najważniejsze to święty spokój z dzieckiem i psem...:angryy: