Jump to content
Dogomania

Litterka

Members
  • Posts

    2164
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Litterka

  1. [quote name='Yorkomanka']pan z ttb idzie w naszą stronę, sunia cieszy się do D więc pozwoliłam mu podejść, psy się obwąchały i wtedy pan suni : "chodź bo to bydle cię zje":lol:[/QUOTE] no, wiesz, jakby Odi rozwarł paszczę, to kto wie...:evil_lol: A ja dzisiaj wybrałam się z piesą na spacer świąteczny. Ponieważ trzeba było kawałek podjechać autobusem, a potem iść po zasolonych chodnikach, ubrałyśmy buty. Wszyscy się z nas śmiali. Ale to raczej zabawne było, nie poczułam się urażona :)
  2. [quote name='wszpasia']Widzisz Litterko, widać za mało bita.. a mi się już odciski na dłoniach porobiły od dzierżenia tego skórzanego wojskowego psa:evil_lol:[/QUOTE] Wojskowy pies? I w dodatku skórzany? A jaka rasa? :evil_lol: Poza tym, ja używam bata - jest lżejszy i skuteczniejszy :evil_lol:
  3. Ważne, żeby pokazać psu, gdzie jest jego miejsce. Iśki jest na kanapie:D Słodka jest:)
  4. [quote name='Diana S'][B]engelina[/B], zycie.... Gdybym miała opisać, co mnie spotyka z moimi psami, zajęłoby to trzy strony....[/QUOTE] Opisz, opisz... Będzie co poczytać, a że to Twoje sytuacje, a nie nasze, to i uśmiechnąć się można... ;) Aczkolwiek wiem, jak taka sytuacja działa na żywo
  5. [quote name='Naklejka']Idzie pańcia z pieskiem, małym. Przytrzymuję psa bo on głupi bawić się z każdym chce. Pańcia do swojego pieska, uspokój się (bo szczekał) bo na raz będziesz. Czemu ludzie myślą, że jak duży pies to od razu musi być agresywny, ehh[/QUOTE] Akurat to dla mnie zabrzmiało jak żart - też tak czasem mówię, np. przy właścicielce zaprzyjaźnionego asta - kompletnie bez osobistych animozji, bo pies jest radosny i łagodny :)
  6. [quote name='megi82']ten domek z piernika jest słodki....musisz go zabrać,bo jestem gotowa go zjeść[/QUOTE] Pewnie, że słodki - jak to piernik. Gioco! Pakuj kawałek i wysyłaj do Gdyni! :P
  7. [quote name='wszpasia']Zacznę od zamykania w łazience (to jedyne pomieszczenie z drzwiami w tym mieszkaniu), jak nie pomoże - wprowadzimy szafę. Nie żebym chciała Iście piwnicy oszczędzić, po prostu obawiam się jazgotu i skarg sąsiadów, a dodatkowo powiem, iż mieszkam na parterze więc Isia w piwnicy mogłaby być szczególnie uciążliwa dla mnie:eviltong:[/QUOTE] A nie jest przypadkiem tak, że cały czas trzymasz ją w piwnicy, żałujesz, że jest ciachnięta, bo nie możesz rozmnożyć i do tego karmisz zlewkami z obiadu? No, od tego jamnik może być troszkę uciążliwy...:diabloti::evil_lol::roll:
  8. Tylko nie zapomnij o zamykaniu Iśki w ciemnej, małej i wilgotnej piwnicy! :diabloti:
  9. A sprawa nie ma się tak, że Iśka po prostu poczuła się u siebie i teraz atakuje wszystko, bo zrobiła się zazdrosna o nowy dom? Może powoli zaczyna myśleć, że zostanie u Wszpasi i nie chce pozwolić, żeby ktoś ją zabrał?
  10. [quote name='tomecki']Może czas coś zrobić?[/QUOTE] To zrób coś! W końcu to Twój pies! Za to, co wziąłeś pod swój dach jesteś odpowiedzialny aż do końca!
  11. A Koci Świat nie załapał się na listę OPP uprawnionych do otrzymywania 1% podatku. Chamstwo! Przepraszam za lekki off, ale mnie nieźle wkurzyło:angryy::angryy::angryy::mad::mad::mad:
  12. Skoro Isi tak bardzo zimno w łapki na spacerach, to warto by było skombinować jej jakieś butki. Moja sucz nosi i powiem, że tak, jak przed ich ubraniem piszczy jakieś 20 metrów od domu, to po założeniu "bucia" daje radę spokojnie załatwić wszystkie potrzeby i jeszcze pobiegać. Owszem, musiała się do butków przyzwyczaić, ale uważam, że to dobra rzecz. O, i skoro o otyłych psach mowa: Mikra jest niestety otyła. Nie idzie mi jej odchudzanie, bo mojej Mamie zawsze jest jej żal, gdy piszczy lub żebrze przy misce :( Natomiast chciałam zapytać, czy psa otyłego można ubierać lżej niż psa o normalnej budowie? Chodzi mi oczywiście o kubrak na zimę, a nie o sukienki i piżamki;)
  13. Po co farbować? Na wystawę, żeby ukryć przebarwienia, niedostatek pigmentu, odstępstwo od wzorca... No i dla przyjemności (wątpliwej moim zdaniem) też:(
  14. Kana! Jak miło Cię widzieć! Fajnie, że już po banie! :)
  15. No niestety... I nas dopadł moher dzisiaj... Ranny spacer na siusiu i kupkę. Młoda, jako że jest mikropsem, nie mogła wejść na trawnik, szczerze mówiąc, było tyle śniegu, że nie mogła nawet zejść z udeptanej ścieżki. W związku z tym "kupała" na środku takiej ścieżki. Załatwia się, a ja widzę, że naprzeciwko nas podąża moher. No i oczywiście: "Jak tak można, pies na środku wali, co to w ogóle jest!" No to torebka w rękach rozłożona (zawsze szykuję, kiedy młoda się załatwia, żeby tylko potem się schylić i zgarnąć) i mówię: "Jest dużo śniegu, dlatego pozwalam jej tu i już sprzątam". Na co moher odżeglował mrucząc pod nosem wyrazy mocno niecenzuralne... Ehhh :(
  16. [B]Martens[/B], ja Cię bardzo proszę... Przestań karmić trolla. :roll:
  17. Ojej! Ależ tego dużo! Na pewno znajdzie się dzięki nim wspaniały Ludź! Doskonała robota, gratuluję!
  18. [quote name='sleepingbyday']a ja mam do wyadoptowania coś, co jest przeciwieństwem sarenki ;-). niskie, długie, pękat e w barach, wąskie w dupce, na pałąkowatych nogach i z przodozgryzem oraz charrrakterkiem. zaś dla opiekuna jest jak śmietanka z miodem :-)[/QUOTE] Pokaż! :loveu:
  19. A we mnie właśnie jakiś debil, kretyn, czy jak mu tam, bo mi słów brakuje, rzucił petardą. Szczęście w nieszczęściu, że Mikra była bez smyczy i zwiała... Oczywiście do domu ;) I nawet nie ma co dzwonić na policję. Zanim się zjawią sku*wiel będzie siedział dawno w domu:angryy:
  20. HelloKally jestem całkowicie za! Tylko, że najlepiej dokopać psiarzom, bo od siebie zacząć nie można:angryy: A co do koszy na śmieci i ludzi: kiedyś chciałam wrzucić kupę psią w torebce do dużego kontenera na śmieci. Akurat stała tam kobieta chyba ze swoim dzieckiem w głębokim wózku. Idę z tą kupą, kobietka na mnie spogląda i rzecze: "Chyba nie wrzuci tu pani tego obrzydlistwa". "Dlaczego nie? Przecież kupy dziecka w pieluchach też pani wyrzuca do śmietnika?" Na co babka ze wstrętem: "No tak, ale dziecięce są ładne, a to jest obrzydliwe, w ogóle niedobrze mi się robi, jak widzę srającego psa". Nic nie odpowiedziałam, stwierdziłam, że nie warto się użerać, wrzuciłam kupsko i poszłyśmy w swoją stronę.
  21. Skoro tak bardzo boicie się o to, że gryzak zabije Waszego psa, to dlaczego wychodzicie z nimi na spacer? Przecież smycz może nie wytrzymać, puścić i pies wpadnie pod samochód. Albo dlaczego same wychodzicie z domu? Przecież tam jest pełno niebezpieczeństw. Chcę tylko uświadomić, że nie można tak od razu przyjmować, że coś się stanie. A wracając do Greenies - czy na 100% to one szkodzą psom? Może to Greenies w powiązaniu np. z określoną karmą? Nie wierzę, że producent nie zbadał sprawy. A może to antyreklama?
  22. Jakby co, to mój tytuł jest jak najbardziej do wykorzystania. Miałam pomóc Grosikowi, wyszło, jak wyszło, więc i dla Misi coś się znajdzie ;). W razie potrzeby proszę o informację.
  23. W komunikacji cuda się dzieją. Raz widziałam państwa z najspokojniejszym labem, jakiego spotkałam. I co? Kierowca był tak uparty, że 10 minut stał na przystanku, żeby państwo z pieskiem wysiedli. Innym razem widziałam państwa z yorem bez kagańca, który gryzł wszystkich pasażerów w zasięgu zębów, na co pańcia nawet nie raczyła psa mocniej trzymać (oczywiście, że obroży i smyczy niet). Chociaż rekordy bije kobietka lat 23 na oko, która wsiadła z maltańczykiem, posadziła psa na siedzeniu, poszła kupić bilet, w międzyczasie pies jej zwiał, a ta zrobiła dziką awanturę, że pasażerowie nie przypilnowali jej pieska... I oczywiście kierowca nie zareagował.
  24. Nie róbmy takiej afery z powodu Greenies. Nie chcę cytować, ale w omawianej w odpowiednim dziale książce "Powiedz, gdzie cię boli" dra N. Trouta jest historia o rewelacyjnym leku dla psów na stawy. Lekarstwo to wyleczyło tysiące psów. Kilkanaście z nich zmarło, z czego większość to labradory. I co? Nagle wielka afera, bo lek zabija labradory. Tak samo jest z Greenies. Trochę opamiętania, proszę.
×
×
  • Create New...