Jump to content
Dogomania

Litterka

Members
  • Posts

    2164
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Litterka

  1. [quote name='Franca81']I mój sąsiad też.... Emeryturka, schludny domek w Warszawie (wynajmuje innym własny garaż) i całą wiosnę, lato i jesień zbiera drewno z lasu na zimę bo go na węgiel nie stać... Aczkolwiek znam ludzi majętnych a oszczędzających na swoich "ukochanych" pupilkach i biadolą, że chappi czy pedegree jest za drogie....[/QUOTE] Bo Chappi i Pedigree są drogie jak na ten syf, który się w nich znajduje. Dzisiaj los mnie zagnał do Zoo Karina. Oglądałam karmy, podeszła ekspedientka i pyta się, czy pomóc. Stwierdziłam, że szukam dobrej karmy, bo coś Orijen nie służy. Zaproponowała mi RC. Przeczołgałam ją trochę po składach karm, a ona ze świętym oburzeniem: "Pani chce psa karmić, czy sama to jeść?!" Eh...
  2. Uwielbiam tekst "Mnie wszystkie psy kochają, pani go puści". A że moja jest, jaka jest, to nie puszczam...:diabloti: Gdyby wzrok mógł zabijać, nie żyłybyśmy już obie.
  3. Bo to wszystko zależy od psa. Jeśli jesteś pewna Swojej suni, wiesz, że nie użre - nie ma dla mnie problemu. Ja po prostu mam psa "niepewnego", nerwowego, który może się zdenerwować i capnąć. Po co mieć kłopoty? Dobre w tym wszystkim jest to, że Mikra tylko raz faktycznie tego kagańca potrzebowała - bo jakiś podpity facet ją drażnił. Po opr z mojej strony trochę się uspokoił, ale podróż ani dla mnie, ani dla suki nie była komfortowa...
  4. [quote name='LadyS']Może gadać i przez dwa, jeśli pies jest ogarnięty ;)[/QUOTE] A to zależy, jak wygląda cała sytuacja. Niemniej jest nakaz przewożenia psów w kagańcach i tyle... W sumie sama wsiadam z psem bez kagańca, ale natychmiast, kiedy usiądę lub spokojnie stanę, zakładam namordnik, bo choć pies mały, to nerwowy ;)
  5. Ale właśnie... Młoda już ładnie mija większość psów - to, co opisałam stosuje się tylko do nachalnych - jeśli pies nadciąga spokojnie i ja idę spokojnie, to przy mijaniu nie ma najmniejszego problemu, co prawda sucz jest spięta, ale idzie spokojnie. Jeśli pies inny ciągnie w naszą stronę, dopiero wtedy mamy cały wachlarz zachowań. I tak, wiem, co to jest regres... Kiedyś tu opisywałam, jak mi psa stratował czekoladowy labek, mający właścicieli w czeluściach odbytnicy. Aha, tak, to ta mała z avka.
  6. Osz, cholera, dzięki! Myślałam, że robię dobrze. To co proponujecie?
  7. No to jestem chamką. Mam psa z agresją lękową, która będąc ze mną z żadnym psem się jeszcze nie bawiła, bo się boi. Ale jeśli jakiś "delikwent" konsekwentnie ją napada, pozwalam jej wyjaśnić sprawę po swojemu. A mogę, bo sucz pięknie CS-uje - najpierw się oblizuje, potem odbiega w bok, potem powarkuje, a na koniec rzuca się z wrzaskiem, ale w taki sposób, że kłapie, ale nigdy nie ugryzła (jeszcze). Psy muszą rozwiązywać konflikty we własnym zakresie, a Mikrę znam na tyle, żeby wiedzieć, że mogę jej na to pozwolić.
  8. [quote name='klaki91']Czyli nie tylko moja miała gastrofazę :D teraz u mnie już zdecydowanie lepiej bo sporo ćwiczyłyśmy, ale... był taki etap, że jej inteligencja mnie przerosła. Cwiczyłyśmy na zasadzie-masz coś w mordzie->ja oferuję coś lepszego->wypluwasz->dostajesz super nagrodę. Suka się wycwaniła i zaczęła mi znosić na spacerze różne paskudztwa licząc na to że nagrodę dostanie :D myślałam, że padnę jak mi pod nogi wypluła zimą zamrożone gówno i się cieszyła, że dostanie żarcie :D[/QUOTE] Oj, ale mój poprzedni pies - smakosz psich i ludzkich odchodów, amator zgniłych ryb (to akurat w formie perfum preferował) i to wszystko jak tylko wyjechaliśmy z nim nad jezioro i nie wzięliśmy szamponu... Woda i mydło jakoś nie usuwały do końca smrodu, jazda z takim psem samochodem do domu to czysta przyjemność, a przecież przed kąpielą to trzeba się jeszcze wytrzeć we wszystkie dywany, nie? :/
  9. Kiedy czytam ostatnie wpisy jestem przeszczęśliwa, że mam psa, który "sam się pilnuje", nie biega po krzakach i nie dożywia się na dworze...
  10. Ależ oczywiście, że kupno szelek dla szczeniaka jest złym pomysłem, ja Wam to mówię! Ale te z bulgotami dla mojej Mikry... Mniam! Szkoda, że nie mam pracy, bo bym jej kupiła... :(
  11. Eh, u mnie mięsnie z lekka. Wczoraj na obiad indyk w ziołach, a dzisiaj na śniadanie (dobra, już bez mięsa - chyba) jajecznica z czubrycą. Tak właściwie wypadałoby wyskoczyć do Wrocławia i krasnale wreszcie dobrze policzyć.
  12. No to widzę, że wakacje udane. Smerfa wychlupana, Dyź zaharowany na maksa... Nieźle, nieźle! I przestańcie gadać o jedzeniu, bo same moje ulubione potrawy wymieniacie. Faszerowana papryka... Tak, teraz mam pomysł na jutrzejszy obiad. Mniam!
  13. Jak to co, standardowo: "Chodź, psie, bo mi się głupotą od pani zarazisz." Działa zaskakująco dobrze... :diabloti:
  14. [quote name='Onomato-Peja']Matko, gdzie? :lol: Nigdy się nie spotkałam a tez bym w sumie była zainteresowana. :D[/QUOTE] Osz... Byłam tam wczoraj, ale tam jest [B]Hilton[/B], a nie [B]Hamilton.[/B] Może i dobrze... :D
  15. Piesek chciał sobie pojeździć, a tu wstrętny rower stał i nie ruszał. I pewnie jeszcze sam zaatakował! Też bym się zdenerwowała :D
  16. [quote name='gosiaja']w Rumi koło Auchana[/QUOTE] Hmmm... Mam tam zdecydowanie za blisko...:evil_lol:
  17. No i to jest właśnie najgorsze. Właściciele mają w dupach swoje obowiązki, zarówno wobec psa, jak i otoczenia, a płacić muszą niewychowane, przez właścicieli, oczywiście, psy. Ale skoro do właściciela przemówić się nie da, nie ma innego sposobu. Dzisiaj spacerowałam z Mikrą. Z naprzeciwka nadciąga pan z rottkiem. Pies, jak to pies, z lekka zerka w stronę Mikry, więc Mikra chowa się mi za nogą. Facet odciąga słownie psa, który nawet się go słuchał. O, jak fajnie, myślę sobie, widzę nawet, że pies na lince spaceruje, właściciel świadomy, podoba mi się. I tu następuje kulminacja. Mikra na smyczy mija psa, facet łapie za linkę, wrzeszczy "Do nogi!" i... kopie psa z glana w żebra! Aż mi się słabo zrobiło...
  18. [quote name='Milena9']Ja idę z Sarą na polach, patrze jest facet z kundelkiem bez smyczy. Psy się obwąchały, ale tamten pies skacze ni po spodniach a właściciel on nie ugryzie tylko może wybrudzić. Sorry, ale ja nie życzę sobie żeby mnie obce psy brudziły :angryy:[/QUOTE] Trzeba było poprosić o adres, na który masz wysłać rachunek z pralni. :diabloti: Paru takich "yntelygentnych" już tą metodą uświadomiłam, że za zachowanie psa konsekwencje ponosi właściciel. Co prawda adresu nikt nie podał, ale zmywali się wszyscy z głupimi minami, raz mnie ktoś zwyzywał tylko
  19. [quote name='evel']Rozbrajają mnie czasem ludzie. Z wieloma zjawiskami się pogodziłam, w wielu przypadkach postępuję złośliwie, wykorzystując przy tym posłuch własnego psa, cóż, każdy ma jakieś wady. Dzisiaj na przykład pan z "maltańczykiem" nieskażonym smyczą szczerze się zdziwił, że w końcu puściłam sukę luzem do tego małego białego gwałciciela. Jak wszyscy mogą chodzić luzem, to wszyscy :) A że białas został trochę obkłapany zębami, ośliniony i obfuczany... Mamy natomiast na dzielni nowy nabytek, ja się nie znam na terierach, ale mały wygląda jak jakaś wariacja w temacie: welsh. Od maluśkiego szczeniaczka chodzi toto luzem, więc wiedziałam, że prędzej czy później się zetniemy, a że Zu nie lubi szczeniaczków to pewnie nie będzie miło. No i bęc - wczoraj zauważył nas ten stworek, pańcio krzyczy: do nogi!, pies oczywiście leci do nas i obwąchuje nachalnie suczynę, która się mota na smyczy, ja warczę na pańcia półdebila, że może by łaskawie sobie smycz zafundował, pańcio łapie swoją pociechę, szarpie za grzbiet, przyciska zad do ziemi i wydaje z siebie dumne: siad! siad! :mdleje: Po czym stwierdza, że istotnie, może mu się przyda smycz. Dzisiaj piesek miał mniej szczęścia, bo wyleciał zza nas prosto z krzaków. Traf chciał, że Zu akurat była luzem, w kagańcu, a ja nie zauważyłam przybysza. Jak mu pieprznęła to od razu stracił ochotę na zacieśnianie więzów :roll: Mam nadzieję, że chociaż on się nauczy, że do nas nie warto podchodzić, skoro pańcio ma ziemniaka zamiast mózgu. Ciekawam, co się stanie, jak mały podleci np. do ONka z bloku dalej, który nie chadza w kagańcu a zdarza mu się innego pieska ugryźć.[/QUOTE] Wtedy będzie lament i awantura, że to wielkie bydlę zagryzło małego niewinnego pieseczka. Ludzie czasami to naprawdę debile jednak.
  20. Biedna mała Musztarda... :( Biegaj sobie za Tęczowym Mostem [*] Trzymaj się, Szuwar:(
  21. Strach się bać. A co będzie, kiedy dorośnie?:diabloti:
  22. No cóż... Jakoś miałam pewne obawy, Pani wydawała się rozsądna, ale trochę... hmmm... efemeryczna, oderwana od rzeczywistości. Niemniej bardzo, ale to bardzo się cieszę, że były to mylne przeczucia. Czasem mam płonne obawy, tym razem też tak było. Ufff, coraz bardziej podoba mi się Właścicielka Puni, oby tak dalej! :)
  23. Ja nie mogę... Świetna relacja i super domek! Punia jeszcze przerażona, ale jakże szczęśliwa mała królewna:)
  24. [quote name='ulvhedinn']Na razie klatka "żyje"...[/QUOTE] Taaa, ciekawe, jak długo... :P
  25. Osz, cholera! Genialne w swojej prostocie. A 99% rodziców robiłoby dziecku wielką awanturę... Brawo!
×
×
  • Create New...