-
Posts
2164 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Litterka
-
[quote name='storozak']Tego mi było potrzeba!!! Bardzo dziękuję za ten wątek - uratował życie moim zwierzom dzisiaj.... bo już chciałam mordować :D:D:D[/QUOTE] A gdzie zdjęcia z miejsca zbrodni? :D
-
[quote name='evel']To nie mogłaś go złapać za szmaty i zawlec do właścicieli? Ja już się pozbyłam złudzeń, że grzeczne prośby pomogą.[/QUOTE] Nie mogłam psa utrzymać, przecież pisałam, że złapałam go za obrożę, ale mi się wyrwał. A co do rejestracji? Zajęłam się swoim psem, bo to dla mnie było w tej chwili ważniejsze. No i mętlik w głowie też mi nie pomógł...
-
No co Ty? Chi na smyczy? Przecież to taka kuci kuci laleczka i nie ma po co jej szkolić i prowadzać na smyczy. Na smyczy to takie wielkie i agresywne jak Twój:diabloti::angryy: Co się z tymi ludźmi dzieje? Czy robaki im do końca już mózgi wyżarły? A ja się dzisiaj prawie popłakałam z bezsilności po powrocie ze skróconego spaceru. Poszłam z Mikrą na pola, od razu przyplątał się do nas pulpet w postaci zapasionego, o dziwo czekoladowego, labradora. Właściciel go w sumie wołał, nawet głośno. Tylko co z tego, że pies miał go głęboko w czeluściach odbytnicy? Parę razy wracał i że cała sytuacja miała miejsce na ścieżce, to raz udało mi się go postawą dominacyjną odgonić, bo nie był agresywny. W końcu mnie wyminął, więc złapałam go za obrożę, próbowałam utrzymać, ale nic z tego nie wyszło. Właściciel go wołał i wołał, bo przecież podejść 20 kroków to zdecydowanie za duży wysiłek... Niestety, labowi udało się w końcu dostać do Mikry i tak się z nią przywitał, że piszczała i płakała, a teraz trochę kuleje. :( Ale dobili mnie właściciele po tej całej sytuacji. Lab wreszcie z łachą podszedł do wkurzonego właściciela, ci go zapięli na smycz i dialog wywiązał się taki: [W]łaścicielka (o jej istnieniu dowiedziałam się, już po całej sytuacji: To suczka? [J]a: Tak, państwa pies właśnie staranował mi sunię (cała zła i zmartwiona) [W]: A, bo on jak widzi sunię to się koniecznie musi przywitać, a te głuptasy tak piszczą. [J]: Proszę pani, pies mi kuleje, to mi się nie podoba, poproszę numer telefonu do państwa na wszelki wypadek. [W]: Co?! Bezczelna gówniara, Kaziu chodź, idziemy! I w sumie uciekli do samochodu, a ja zostałam z karpiem na twarzy i mętlikiem w głowie... I tylko 2,5 roku przyzwyczajania Mikry do tego, że nie każdy pies chce ją zjeść lub rozszarpać poszły się rozmnażać...
-
Fantastyczny powrót! Cieszę się, że zwierzaki tak pięknie Was powitały. A tu się właśnie zrobiła piękna, gorąca pogoda i to bez burz... :D
-
Nosz... Byliście tak blisko i się na kawę nie zaprosiliście? Oj, teraz to się obrażę:D
-
Eh, morze... Fajnie tam macie! :)
-
[quote name='Gioco']Dla tych zmęczonych: [CENTER] [video]http://s818.photobucket.com/albums/zz110/Cymelia/psy 2011/?action=view¤t=morze.mp4[/video] [/CENTER] [/QUOTE] Ach... Zapętlam i idę spać... Błogość, absolutna błogość... PS. Nie zmarzłyście? Bo w sumie nie było najcieplej?
-
[B]Alicja[/B], dzięki za informację. Co do kondycji Yorkobandy jakoś się nie obawiam. Psy niedługo będą miały figury doskonałe (wszak kula figurą doskonałą została nazwana już przez starożytnych :diabloti:).
-
Smerfa szczęściara... :D:D:D No i zapraszamy nad morze! Tylko jednak zimno u nas, rano ok. 16-17 stopni, w ciągu dnia do 25 stopni, chyba, że pochmurno, to chłodniej. Także chyba z moczenia tyłka w morzu niewiele wyjdzie :( A kiedy się oficjalnie kończy rok szkolny, bo wypadłam z obiegu?
-
[quote name='zaginiona sara'] Pies był z mamą bo ja bym policję wezwała, kiedyś na spacerze z koleżankami i psami dużymi dobek, ON, reszta podobnej wielkości facet się onanizował i jeszcze z roweru nam pomachał nie powiem czym. Policja nie była zainteresowana pojawieniem się.[/QUOTE] Chciałabym takiego gościa na rowerze machającego przyrodzeniem zobaczyć. Musiało wyglądać nieziemsko:diabloti:
-
[quote name='Korenia']Miała poślizg ? :P[/QUOTE] Nie przy jedzeniu, proszę... :megagrin: A moje Paskudne z avka dzisiaj wytarzało się w końskich odchodach, które jakimś cudem znalazły się prawie przed bramą mojego osiedla... I, oczywiście, wskoczyła tak "uperfumowana" na moje łóżko :mad: Zdjęć nie mam, za bardzo śmierdziało, koc od razu wylądował w pralce.
-
Będą urlopy i wyjazdy... Ja nie widzę przeszkód. Tylko współczuję osobom, które musiałyby być świadkami takiego spotkania :diabloti:
-
Nie było mnie dwa dni i widzę, że bardzo ciekawa dyskusja się wywiązała. Spróbuję się do niektórych wątków odnieść: 1. Rodzice Cóż, w tym roku zmarł mój Tata. Chorował długo i ciężko, ale to jest moment do którego nie da się tak naprawdę przygotować, mimo, że na niego czekaliśmy. Wiem, że jest wiele rzeczy, których już razem nie zrobimy. Dlatego czasem jestem zła na los, że to już, że nie da się cofnąć tego, co było. Na szczęście Mama jest jeszcze w całkiem niezłej kondycji. Właśnie wróciłam z weekendu w domu rodzinnym i nie ukrywam, że jestem w szoku. Jak ja się odwdzięczę za to dogadzanie, które mi Mama funduje? Dobrze mi z nią, choć wracam z obolałym żołądkiem. I wspaniale by było, gdyby żyła jeszcze długie, długie lata. 2. Euro, patriotyzm i flagi Poza meczem otwarcia - nie oglądam, nie kręci mnie to aż tak. Jednak mam potrzebę wywieszenia flagi na balkonie, niedługo wypadałoby się tym zająć. Przywiozłam sobie jedną od Mamy, taką, która po Tacie została. Żałuję zresztą, że on Euro nie doczekał, jak prawdziwy kibic - mężczyzna siedziałby właśnie z kolegą i oglądaliby... W sumie byłoby nawet fajnie z nimi posiedzieć. A co do flag na samochodach: nie zauważyłam, żeby stanowiły zagrożenie w ruchu drogowym, może dlatego, że jeszcze nie widziałam, jak jakaś odpada. Niemniej trochę mierzi mnie ten cały europatriotyzm - nagle barwy narodowe urosły do rangi "must have" i bez nich nie wypada się pokazywać publicznie. 3. Metkomania Dziękuję Rodzicom, dzięki którym metkomania mnie ominęła. Miałam oczywiście fazę na znaczki na ubraniach, ale szybko przekonałam się o jednej rzeczy. To, że np. bluzka ma na sobie znaczek, nie znaczy, że jest dobrej jakości. Czasem pod szyldem znanej firmy kryją się straszne badziewia, które niszczą się po kilkukrotnym praniu. Tak naprawdę, najbardziej kocham buszowanie po lumpeksach - mam kilka takich z dobrym towarem w przyzwoitej cenie, a zauważyłam, że te używane ciuchy mają niejednokrotnie dużo lepszą jakość niż to, co się w naszych polskich sklepach znajduje. Zależy mi na ubraniach dobrej jakości, bo jak się do jakiegoś przekonam i przywiążę, bardzo trudno mi się jest z nim rozstać. O drugiej stronie medalu - że wystająca metka nie świadczy o charakterze i człowieczeństwie nie będę się wypowiadać i powielać opinii Dyskutantek. Inną kwestią jest natomiast ubiór gustowny, a niegustowny. 4. Motoryzacja Nie znam się, nie mam prawka i samochodu, nie będę się wypowiadać.:diabloti: 5. Pomaganie Tak, warto pomagać. Trzeba jednak wiedzieć, komu. Wiem też, jak boli fakt, że komuś pomogliśmy, a on się od nas odwrócił... Strasznie też nie cierpię naciągania i usilnego nakłaniania do pomocy. Owszem, warto o pomoc poprosić, fundacje różnego rodzaju powinny się ogłaszać, ale nie tak nachalnie, jak czynią to np. fundacja TVN i fundacja Polsatu. Ciekawe, ile z tego, co ludzie na nich dają, idzie na reklamę? :angryy: Dlatego pomagam tu, na Dogo, ale sądzę, że warto pomagać zwłaszcza lokalnie, dlatego wspieram głównie trójmiejskie schroniska. Staram się też wspierać psy, które mnie wzruszą, zapadną w pamięć lub serce. Jednak od razu oficjalnie oświadczam: są przypadki na Dogo, na które zbiera się pieniądze "niepotrzebnie" - chodzi mi o bardzo chore i już stare, bądź bardzo agresywne, nierokujące psiaki. Rozumiem, że im też należy się szansa, ale nas jako pomagających na to po prostu nie stać. Ile razy pomaga się psu, który i tak i tak musi odejść? A ile młodych, adopcyjnych psów da się za to uratować? Niestety, w Polsce jest tak wiele zwierząt potrzebujących, że musimy czasem być okrutni. A na dobrą sprawę wystarczyłaby zmiana świadomości ludzi. Ale na to przyjdzie nam jeszcze poczekać.
-
Sto lat dla Taty! Świetnie spędziłyście czas. Miałyście bardzo ładną pogodę, w Trójmieście przelotne opady i burze... :( Ty sobie możesz być antykibic. Widać, że Smerfa kibicuje jednak pełną gębą. :)
-
[quote name='Asiaczek']Litterka, zaciskam kciuki, abys sobie poradziła z pania Ruda... łóżko, doooopa nigdy az tak silnie nie ciągną faceta, żeby wreszcie nie przejrzał na oczy... I ogólne - witajcie:)[/QUOTE] A witajcie, witajcie! Dziękuję za słowa otuchy. Jakie łóżko, jaka doopa? To zwykła wymiana spojrzeń, przecież napisałam "podkochuje" a nie, że mają romans. No, ale wpływa na osąd sytuacji. A co do poradzenia sobie? Musi być ok, nie ma innego wyjścia. Po prostu nie ma. Jak będzie źle, to zawsze może być gorzej. A jak będzie dobrze, to dobrze:) [quote name='Alicja']A wy gdzie ?? Strefę kibica okupujecie czy udało się wyrwać na wieś ??[/QUOTE] Też bym chciała wiedzieć... Za to się pochwalę, że strefę kibica na meczu otwarcia okupowałam ja! Zaciekły antykibic zdecydował się wyjść między lud... :diabloti: I jestem pozytywnie zaskoczona. Gdańsk stanął na wysokości zadania. Nie widziałam żadnej zadymy, odsetek podpitych osób też niewielki, a radość kibicowania ogólna. Fajnie było, tylko jak zwykle, mecz mógł się skończyć lepszym wynikiem... Ale w stosunku do poprzednich imprez, jest postęp. Nie przegraliśmy, mamy remis.
-
Sopockie cuda : Lira, Golden, Biegun ,duże i piękne psy mają domy
Litterka replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Cuda! Cuda! I jeszcze raz cuda!!!:loveu: Takie piękności szybko znajdują domy, nie martw się. -
Heh, UoPA, uwielbiam ją :)
-
[quote name='Aleksandrossa']Jak Wam się podoba :D? [IMG]http://img12.allegroimg.pl/photos/oryginal/23/77/69/81/2377698182[/IMG][/QUOTE] Cudne, padłam:loveu: (nie umiem zamienić zdjęcia na link, nie wyświetla mi się link w okienku komentarzy, tylko całe zdjęcie)
-
Nie, nie pisałam. Widzisz, u mnie w pracy nie mogę się zalogować. Nie mam więc jak pisać. Poza tym, mamy hasła i loginy, a do nich przypisana jest cache. Co jakiś czas czyszczone (u mnie co dłuuugi czas, bo zapamiętane strony mocno przyspieszają moją pracę), naprawdę nie sądzę, żeby to stąd. Prawdopodobnie ktoś się nudził i szukał po imieniu i nazwisku. Taaa, jak ktoś nie ma swojego życia, to takie rzeczy robi. Nie przejmuj się, rozmawiałam dziś z Mamą. W jednym ma rację: knucie i takie tam, podglądania na forum, podgryzanie, w szczeniackim stylu (a to u mnie w pracy jest na porządku dziennym, zresztą nie ma się co dziwić, skoro średnia wieku to 23-24 lata), to dziecinada. Nie będę się do tego jednak zniżać. Stać mnie na więcej. "Wyżej, mocniej, silniej" :) Swoją drogą, czuję się staro w tej pracy... Nie odpowiada mi szczeniacki humor, a to jest głównym sposobem żartów - ot, namalowanie komuś narządu męskiego na kubku, narząd męski przyklejony do monitora, banan zamocowany pod krzesłem, biurko upaprane serkiem homogenizowanym, zaklejenie myszki od spodu papierkiem... I jak ja mam tam żyć w spokoju? Nie, nie są to żarty, które dotyczą mnie, po prostu takie przykłady mi się przypomniały. Dorosłość, aż trzeszczy. No i ten kompletny brak zrozumienia ironii, tego języka ludzi inteligentnych :( Po prostu w modzie jest chamstwo i szczeniactwo na niskim poziomie. Zero finezji:(
-
Nie sądzę, żeby było aż tak źle;) Heh, chętnie zmieniłabym pracę, ale to inna bajka. Chciałabym wrócić do zawodu, a nie klepać w klawiaturę całymi dniami... Zastanawia mnie coś innego: kto tu komu chce podłożyć świnię? Przecież nie uwierzę, że ktoś, bo, co ważne, wg. Szefa ten wątek znalazł "anonim" szukał mnie bezcelowo. Z tym, że jestem na Dogo i staram się pomagać psom nigdy się nie kryłam, ale nicka raczej nikomu nie podawałam. Nie bardzo chce mi się też wierzyć, że przypadkowo ktoś zobaczył Mikrę na zdjęciu w avku i nagle doznał olśnienia. Hmmm...
-
Ehhh... Słuchajcie, bo jest wesoło. Dzisiaj Szefu wezwał mnie na rozmowę. Okazało się, że RWM znalazła ten wątek, znalazła naszą rozmowę i przyniosła screeny naszych rozmów. To jest właśnie jej mentalność...
-
To rozumiem, że już można gratulować wspaniałych ocen? Nie wiem, jak to jest teraz z klasami I-III, ale chyba opisowe oceny, prawda?
-
Cóż... W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym trzeba pogodzić się z faktem, że nie wszystko można mieć natychmiast... ;)
-
Wiesz, niektóre dziewczęta zamieniły mózgi na 5 cm tapety i różowe tipsy... ;) Ręce czasem opadają.
-
Eee, jak upatrzone to nie ma problemu :) Myślałam, że Smerfa sobie zażyczyła i nie możecie dostać.