magorek
Members-
Posts
196 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by magorek
-
[quote name='deer_1987']Smutny filmik[/QUOTE] Czemu smutny? :-o psiak uczy się świata i niesłychanie pocieszny jest przy tym po prostu :loveu: mi się filmik strasznie podoba. masz psa naukowca dariette:evil_lol:
-
[quote name='Korciaczki']Dziękujemy za kciuki za Szeryfa :oops:[/QUOTE] takie fajne kocię, że jak tu nie trzymać kciuków:p. Opowiecie coś o tym, jak na niego trafiłyście?
-
[quote name='Dariette.'][FONT=Georgia]no proszę, proszę. Mirek tak zakochany w pańci, że wskoczy za nią w ogień, a nawet w szparę w furtce. ;) dobrze, że happy end, a Mircia wygłaskać proszę. :loveu::loveu::loveu:[/FONT][/QUOTE] Oczywiście. Już został wygłaskany i właśnie przyszedł po kolejne głaski. Strasznie się o niego martwiliśmy. Aż mnie usta bolą od kilkugodzinnego gwizdania za nim :lol: Jak się dziś odnalazł, to tak krzyknęłam ze zdumienia (bo właśnie zwątpiłam że go jeszcze dziś zobaczę) i radości, że się aż mnie przestraszył. :lol: To cud że znalazł drogę do domu, który ma dopiero od tygodnia:roll: :razz:
-
Małe mruczykum medykum- rządów Szeryfa w DS nastał czas...
magorek replied to Korciaczki's topic in Już w nowym domu
Fajny mały. :loveu: Mam nadzieję że znajdzie się dla niego domek -
To, jak zrozumiałam, jest bezpłatne tylko dla mieszkańców bytomia, a okolicznych miast już nie? a wiadomo coś natemat chipowania w rudzie śląskiej?
-
Niesamowicie jest przyglądać się metamorfozom jakie przechodzi, rosnąc twoja maja. Jeszcze przed chwilą taka mała nieporadna pszczółka:p, a teraz już psia dama :)
-
Sprawa się wyjaśniła Zrobiłyśmy z mamą eksperyment :lol: Pokazałam mirkowi ze wychodzę, miałam schowaną w kieszeni smycz, powiedziałam "pies zostaje", mama go chwyciła za obrożę (inaczej wyjść bym nie dała rady) gdy zamknęłam za sobą furtkę, puściła go. Ja się przyczaiłam w pewnej odległości; a mirek, mirek zaczął niemiłosiernie piszczć, rzucił się na furtkę, która ma taki wzór, że na wysokości 30cm od ziemi, jest pas około 15 cm szer, tworzący szparę, biegnącą tak, że tworzy taki wewnętrzny (tj. na powierzchni futki) prostokąt, mirek prezecisnął przez szparę najpierw głowę, potem przednia łapkę, potem zaczął podskakiwać na tylnych łapkach, aż w końcu cały się przecisnął:evil_lol: oczom nie mogłam uwierzyć, bo to szpara wielkości jego głowy :crazyeye: właśnie skończyłyśmy ją zadrutowywać. :diabloti: Nasza bramka wygląda teraz nieco dziwinie :lol: ale mam nadzieję że problem ucieczek został zażengany:cool3: (choć kto to wie, bo niesamowicie inteligentne psisko mi się trafiło :loveu:)
-
Mirek nam dziś wykręcił taki numer, że ho ho :cool3: Byłam z pracy; nagle o 12.30 telefon: "Magda mirek znikł" :razz:.... Siostra szła do sklepu, mirek chciał iść z nią, ale go nie wzieła. Nieco obrażony wrócił z mamą do kuchni lecz po chwili już go nie było :shake: Mamy z kuchni wyjście na ogród i było z racji upału otwarte, ale wszystkie bramki ogrodowe były pozamykane na cztery spusty (jak widać dla mirka to zadna przeszkoda) :crazyeye: Mama wskoczyła w samochód i zaczęła go szukać, siostra tak samo, ja zwolniłam się z pracy i szukałam go tam, gdzie zazwyczaj chodzimy na spacery (na polach). Telefony do schroniska i do straży miejskiej -nic nie dały. Żaden z sąsiadów też psa nie widział. Jakby rozpłynął sie w powietrzu :shake: W końcu o 16.00 wróciłam do domu i przygotowałam ulotki z jego zdjęciem i inf. o zaginięciu, wydrukowałam. Wtedy wróciła mama. Gdy otwierałam jej drzwi do garażu, nagle usłyszałyśmy pisk i zza rogu domu wyskoczył nasz mirek. :multi: Na pewno nie było go w ogrodzie bo to mały ogródek i każde z nas go w nim szukało. Jakimś jemu tylko znanym sposobem udaje mu się przedostać przez siatkę i wybrać na samowolną przechadzkę. :mad: Nie mam pojęcia gdzie się przez te kilka godzin podziewał, w każdym razie jest czysty :cool1: boję się, że za którymś razem to się tak szczęśliwie nie skończy:shake: Jak mam tym ucieczkom zaradzić (to już druga w tym tygodniu :angryy:) Mam go nie wypuszczać samego do ogrodu? ale on uwielbia sobie leżeć na zielonej trawce. Mam mu przypiąć nasze dane adresowe? ale to nie gwarantuje, że ten kto uciekiniera znajdzie, zechce go nam oddać:shake: Przejżałyśmy siatkę i nie ma w niej dziur, ta część uszkodzona przez burzę, została naprawiona. Jedyna możliwość to taka, że przepełza przez bramę wjazdową (ale tam jest wąska szczelina) albo przeskakuje (w co nie chce mi się wierzyć:crazyeye:), no albo czaruje:lol: Teraz śpi sobie jak gdyby nigdy nic, obok mnie, na podusi:p a ja głowię się co mam zrobić...
-
[SIZE=2]Postaram się Pianko (tylko nie bardzo wiem, jak zrobić mniejsze fotki - wystarczy mniejsza rozdzielczość?)[/SIZE] Mirek wczoraj dostał gumową, piszczącą kość - ale sie jej boi:placz: A to zdjęcia z porannych pieszczot (nie daje mi się ubrać pieszczoch mały,tak domaga się głaskania:p [url]http://w.fotka.pl/47d45df187.jpg[/url] [url]http://w.fotka.pl/1b4abd5dbb.jpg[/url] [url]http://w.fotka.pl/c39e5d0e3d.jpg[/url] [url]http://w.fotka.pl/40a4609e49.jpg[/url] [url]http://w.fotka.pl/3fd6dc298c.jpg[/url]
-
Nie znalazłam bardziej odpowiedniego tematu, więc napiszę tu. Przygarnęłam niedawno psa ze schronska. Na początku nie chciał jeść (chyba że z ręki) teraz tego problemu już nie ma, jednak pozostał problem z piciem. Nie chodzi o to, z czego pije, ale o to że nie pije. W ciągu dnia nie wypija jednej małej miski wody. Jedynie mleko pije z chęcią i wręcz łapczywością (to jednak z oczywistych względów musze mu ograniczać), ale na mleko z wodą nie daje się nabrać. Na spacerach siusia często ale "po kropelce". Zaczynam się martwić. Stąd moje pytanie ile wody powinien dziennie wypijać zdrowy, jednoroczny pies, kundelek, o wadze do 10 kg?
-
Wow. Aż się nie chce wierzyć że to ten sam boluś:loveu:
-
Aha. Zapomniałam dodać, że wraz z nową miską apetyt psiakowi wrócił :loveu: tak szybko zjada, jakby ktos mu chciał jedzonko z miski wykraść :razz: [SIZE="1"]Patrz Mirek, coś mi się wydaje że piszemy sami dla siebie. :-o[/SIZE]
-
Dzisiaj poszliśmy z mirkiem na spacerek do sklepu zoologicznego po nową miskę, szampon i zabawkę do gryzienia. Głupia Pani nie pomyślała, że mirek boi się ruchu samochodów i musiała go wziąsć na ręce, a potem zmienić trasę na dłuższą, ale mniej uczęszczną. Za to wracaliśmy tramwajem (mirek oczywiście w moich objęciach). A potem kolejna trauma - dzisiejsza kąpiel:razz: łatwo nie było: trzy osoby na jednego przerazonego psa:evil_lol: Za to potem niekończące się domaganie się pieszczot i zabawy. A co - zadośćuczynienie za wyrządzone szkody musi być:diabloti:
-
[quote name='Darianna']Ja też mam nadzieję, że wyrzucili je z uczelni - to zaprzeczenie etyki lekarskiej czekać aż pies umrze i nie pomóc. O bezczeszczeniu zwłok nie mówię... Toż sekcje na uczelni są pewnie jakimiś przepisami i wymogami obwarowane, a nie znajdujemy i kroimy co się napatoczy...[/QUOTE] Dokładnie. :angryy:
-
Mirek dzisiaj pozytywnie przeszedł próbę czekania na panią pod sklepem. Pierwsza próba była nieudana, bo tak się wyrywał, że nie odważyłam się go zostawić:lol: Dziś spróbowaliśmy znowu. Posadziłam psiaka, pogłaskałam, powiedziałam, źe ma grzecznie czekać, że zaraz przyjdę i udało się :multi:. Był bardzo grzeczny:loveu:
-
List od Maji: [I]Oczywiście, to nasz psiak!!! Strasznie się cieszę, że się znalazł i że ma dom! To jest piesek, który około 4 miesięcy temu nagle pojawił się w okolicy Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie, najprawdopodobiej został tam przez kogoś porzucony. Teren Ogrodu to po prostu pola uprawne, lasy itp. i nie jest ogrodzony całkowicie. Pan, który jest szefem firmy ochroniarskiej odpowiedzialnej za ochronę terenu Ogrodu zaopiekował się psiakiem, wziął go do weterynarza, zaszczepił, usunął kleszcze, karmił go. Ale ma swojego dużego psa (z którym zresztą Mirek się uwielbiał bawić) i nie mógł przygarnąć Mirka. Tak więc Mirek był pod opieką, ale nie miał swojego człowieka. Ponieważ ja współpracuję z Ogrodem zawodowo, poproszono mnie o szukanie mu domu. Ale że jest lato i wysyp porzuconych zwierzaków, to sama wiesz... Kilka tygodni temu nagle piesek zniknął, wszyscy się martwili, szukali go - a tu widocznie komuś Mirek przeszkadzał i ktoś dał znać do schroniska w Rudzie albo do Straży Miejskiej i go odłowili. Bo nie wierzę, że sam uciekł, bardzo się trzymał Ogrodu i tego pana, który się nim zaopiekował. W Ogrodzie taką przylepą był tylko przy tym panu, innych się bał - ale po prostu nie miał swojego miejsca. Tojest niesamowite, że się znalazł w ten sposób, jak się wszyscy ucieszą w Ogrodzie!! Bardzo Ci dziękuję, że się odezwałaś no i super, że dałaś mu dom!!! Pozdrawiam serdecznie! Maja A może masz ochotę zaangażować się na rzecz zwierzaków? Zapraszamy![/I] Tak to więc wyglądały przygody leśnika (mailo, mirka) zanim do mnie trafił;) c.d.n. (ale przygód już zupełnie innej natury):p
-
Tak. na pewno happy end :loveu: jak Maja pozwoli, wkleję jutro jej list do mnie z historią leśnika-mailo-mirka (freddy'ego);) Mirek (trudno, nie umiem się przyzwyczaić do Freddy'ego:eviltong:) śpi sobie właśnie koło mnie na kocyku. Oj czas już był najwyższy żeby psina miała stały dom. Taki młodasek, a tyle domów już zaliczył..... :roll: Cieszę sie że teraz wiem o nim ciut wiecej, niż to czego dowiedziałam się w schronisku:multi:
-
Coś mi się wydaje że to nie sobowtór tylko ten sam psiak. Zdjecie jest ze strony fundacji Amikat (Fundacja SOS dla Zwierząt). Rozmawiałam już z Mają, pod której był opieką, i leśnik (bo tak go nazwali) się im zgubił.....
-
coś mi się zdaje, że moja psina ma sobowtóra:crazyeye: [IMG]http://www.fundacjasosdlazwierzat.org/files/150/Piesek_ogrod%20005.jpg[/IMG]
-
Z dziesiejszego spaceru :eviltong: Tu jestem zmęczony i żądam odpoczynku w cieniu drzewka:evil_lol: [url]http://w.fotka.pl/7dbea27d84.jpg[/url] [url]http://w.fotka.pl/f35d786498.jpg[/url] pozuję do zdjęcia:loveu: [url]http://w.fotka.pl/a48d255efc.jpg[/url] [url]http://w.fotka.pl/d5d5c99498.jpg[/url] zobaczyłem pieska (ale nie chciał się ze mna bawić) :loveu: [url]http://w.fotka.pl/78184ca0d6.jpg[/url] drzemka :loveu: [url]http://w.fotka.pl/038320c6a3.jpg[/url]
-
Tak. Szkoda psiaka i szkoda WAS :-( Zył tylko rok i trochę ale dobrze mu się żyło między wami .... i to tyle banałów. Przykro mi :-(
-
[quote name='Neigh']O przepraszam nie wszyscy:-) Ze mną sypia wyłącznie Szefowa czyli Melka kocica. Reszta do sypialni wejścia nie ma. Owszem uprawiają po cichu kanapę.... ale ja wszystkimi 4 łapami bronię mojego legowiska:-) Jakby tak wszyscy wleźli to ja won na bruk......[/QUOTE] he he, a mi się obrywa, że w ogóle pozwalam psu spać w moim pokoju. A co ja poradzę że bidok nie chce nigdzie indziej i jak zamykam drzwi kładzie się tuż pod nimi.... dlaczego ma mieć łoże w ponurej kuchni, jak on chce między nami?:roll: Ale co jak co, moje łóżko, to MOJE łóżko:diabloti:. Psiak ma albo u mnie dywan i dużą podusię, albo bardziej wygodne legowisko w kuchni :lol: Czemu to źle, że pozwalam mu wybrać mniej wygodne spanie?:lol:
-
dziękuję za przeniesienie:multi:
-
[quote name='Dariette.'][FONT=Georgia]Magorku, poczytaj ten tekst tutaj [url]http://www.dogomania.pl/forum/f97/fajny-tekst-gdy-bierzesz-psa-ze-schroniska-30758/[/url] od [B]Kosmiczne początki wspólnej przygody[/B]i na pewno znajdziesz tam wiele istotnych informacji. ;) a ja tymczasem czekam na nowe wieści co u Miruśka i fotki. :multi:[/FONT][/QUOTE] Dzięki Dariette. To zadanie odrobiłam, jeszcze zanim wziełam mirka-frediego ze schroniska. To bardzo madry tekst, ale chyba nie przeczytałam go za pierwszym razem wystarczająco uważnie. Teraz za twoją sugestią, sięgnęłam po niego znowu i masz rację jest tam odpowiedź na kilka pytań, które już wam zadałam:oops:
-
Jak przenieść ten wątek do "udanych adopcji" albo innego bardziej odpowiadającego aktualnemu stanowi rzeczy? ************ Kawioru to się waćpan nie doczeka:diabloti: Ale znów - mnie nie było dzień cały i pies nie jadł dzień cały, to co miał w miesce dałam mu dopiero przed chwią z ręki (i spałaszował):lol: nie mam ochoty utrzymywać tego zwyczaju:evil_lol: Właśnie odbyła się też rodzinna debata a propo imienia i coś mi się zdaje, że drogą demokratyczną, mirek zamienił się we frediego;) Już dzisiaj mieliśmy z psiakiem przygody - prawie, że nam zwiał. Musiałam wyjść rano i psiaka zostawiłam pod opieką ojca, a ten chyba się bał że goporzuciłam. Ojciec zaraz po moim odejściu, wypuścił go do ogródka, a psiak jakimś cudem przedostał się przez zamkniętą bramkę i wyszedł na ulicę (na szczęście to droga wewnętrzna i samochody - jeśli tam jadą, to b. powoli). Ojciec go zobaczył z balkonu i pobiegł za nim w samej piżamie:cool3: To nie koniec przygód. Podczas ostatniej burzy drzewo sąsiadów zwaliło się nam na siatkę i ją uszkodziło. Sąsiad ma psa i fredi-mirek przedostał się przez tą uszkodzoną siatkę do sąsiadów a ich nie było wtedy w domu:lol: trochę trwało nim udało się go nam odzyskać. :lol: Teraz do ogródka wychodzi tylko pod naszą kontrolą (mam nadzieję że tylko chwilowo)