-
Posts
8993 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
99
Everything posted by Mortes
-
Na czwartek na 10 rano umówiłam Nuke na sterylkę. Wet nie chciał się zgodzić na popołudniowe godziny. Zawoizę ją ale z odebraniem będzie cięzko, ja długo w czwartek pracuje :( Gdyby ktoś mógł pomóc to byłabym wdzięczna...
-
Miron Nuka wygląda pięknie.Wreszcie nie muszę się martwić ze dostanie od kogoś łopatą...a tak właśnie martwię się o Nikusia. Choć w jego przypadku bardziej boję się otrucia. On tak chętnie jak Nuka nie podchodzi do ludzi.Właśnie przed chwilą byłam zawieżc mu jedzenie. O dziwo na mój widok (albo jedzenia) przybiegł merdając ogonem. Wyciągałam jedzenie z garczka i dawałam mu z ręki. Jadł bardzo ładnie alecały czas kontrolował sytuacje. Jak tylko podniosłam rękę do jego głowy to natychmiast odskakiwał.próbowałam dawać mu jedzenie na nie wyciągniętej ręce.Wyciągał wtedy szyję,łapał mięsko zębami i odsuwał się a jak jedzenie trzymałam za blisko siebie to w ogóle rezygnował i odchodził...To była trochę taka próba sił...zauwazyłam ze Niko ryzykuje tylko do pewnego momentu, gdy uzna ze jest niebezpiecznie to pomimo głodu wycofuje sie...Ciężko z nim będzie...Gdy już się najadł to natychmiast odwrócił się i odszedł. Położył się jakieś 30 metrów dalej w trawie. A potem mnie zaskoczył bo podszedł do mnie i próbował tak trochę nieporadnie zaprosić mnie do zabawy, ale chyba sam się siebie przestraszył bo znów się wycofał. Wpadłam mozę na niezbyt dobry pomysł ale jak nie ma innego to dobry i taki.Otóż jutro ugotuję jakieś pachnące mięsko i zostawie je w samochodzie i otworze drzwi. Ciekawe czy się skusi i wejdzie... A o palmerze dalej myslę tylko ta kwota zwaliła mnie z nóg. Kiedyś udało mi się załatwić taką "usługę " za darmo ale to było dawno i akurat okazyjnie panowie przejeżdzali blisko miejsca gdzie były 2 dzikie psiaki. Oni byli gdzieś z okolic łodzi czy Warszawy...już mnie pamięć zawodzi...Ale poszło im wtedy wyśmienicie...choć teren był zalesiony
-
O Toji juz pisałam . Całe szczęście ze to paskudztwo w porę wychwycone i po psince w ogóle nie widać ze coś jej jest. Grzecznie zjada leki (oczywiście skrzętnie owinięte w pasztecik ;) ) . Za półtora tyg do kontroli i następna porcja leków... A Tajgerowi niestety w Niepołomicach się nie powiodło. Jacyś państwo miało przyjechać go oglądać ale cosik nie dojechali...
-
Niko dostał już sedalin w zelu ,zmogło go trochę ale jak podchodziłyśmy to on uciekał.W ogóle to cwana bestia bo gdy poczuje ze traci kontrole nad swoimi zmysłami to zaszywa sie gdzieś w krzakach i w sobie znanych tylko kryjówkach. Ewelinka szykowała się na akcję łapania Niko i Nuki dzisiaj ale 3 dni temu gdy zawiozłam jedzenie zostałam w sposób mocno rynsztokowy potraktowana przez okolicznych mieszkańców, gdybym była blizej pewnie bym oberwała jakimś kamieniem, i na nic moje tłumaczenia ze ja chcę złapać te psy. Zadecydowałyśmy z Ewelinką i tak tez poradził nam Miron ze trzeba chociaż ratować Nuke bo ci " ludzie" grozili ze sami zrobią porządek z wałęsającymi psami (cokolwiek to znaczy). Tak więc Nukę wsadziłam do samochodu a Nikusiowi zaserwowałam tym razem 7 (!!!) tabletek sedalinu. Wetka mówiła ze tą dawką go zabiję, ale pomyślałam ze albo wóz albo przewóz - moze się uda. Niko bardzo chętnie zjadł sedalin owinięty w pasztetówke i rozpoczęło się czekanie. Musiałam wypuścić z auta Nukę bo Niko się denerwował. Czekałyśmy 40 min. W tym czasie Nuka była wygłaskana za wszystkie czasy a Niko położył się jakieś 10 metrów od nas. W pewnym momencie zerwał się i tylko trochę na chwiejnych nogach pobiegł w kierunków pól i jakiś drzew i krrzaków. Było juz mocno ciemno i chociaż chodziłyśmy po tych polach to nie mogłyśmy go znależć. Po jakiś 2 godzinach wybiegł na drogę z jeszcze jednym psem owczarkowatym ale jak nas zobaczył to znowu czmychnął w pola. Cóż było robić? Było już bardzo póżno i zawiozłsmy Nukę do Mirona chociaż serca nam pękały ze jedziemy tylko z jednym psem. Na drugi dzień byłam tam już o 5.30 ale Nika nie było. Zostawiłam jedzenie. Pojechałam ponownie ok 19 i zobaczyłam go. Widać ze szukał suni, był bardzo zmęczony , ale podszedł do mnie (a raczej do jedzenia) zjadł bardzo duzo i natychmiast sie oddalił. Kończą mi się pomysły jak go złapać, a nawet jak go złapiemy to nie stać nas na hotel dla niego. Już dla Nuki sie zapozyczyłam... Niko mógłby trafić do tego samego hoteliku co Nuka , nawet do tego samego boksu i też za taką kwotę co Nuka.Cantadorra dzięki za pomoc, to bardzo duzo dla nas, zeby tylko go złapać. Dzwoniłam też do schroniska w Dyminach i tam powiedziano mi ze jest gdzieś w Kielcach osoba z uprawnieniami na palmera . Mieli mi zdobyć nr tel i do mnie zadzwonić ale jak na razie cisza... Linssi dzięki za sedalin ale on chyba musiałby dostać wiadro tego specyfiku...
-
Miron dziękuje za to ze Nuka tak dobrze się u Ciebie czuje. Utwierdza mnie to w przekonaniu ze warto było o nią walczyć...Jeszcze zeby Niko dał się złapać...Biedactwo biega po polach i szuka swojej towarzyszki. Słyszałam ze dobrze jest wzmocnić działanie sedalinu sporą dawką relanium. Czy macie jakieś zdanie na ten temat? Jutro zadzwonie do weta i umówię Nukę na sterylizację Miron przesyłam głaski ode mnie i Ewelinki dla Nuki , słodkich maluchów i reszty Twoich psiaczków
-
Ewelinko musisz przyznać ze ta czerwona obróżka bardzo jej pasuje :) Piękne zdjęcia zrobiłaś, az trudno uwierzyć ze to ta biedna suczyna co wyjadała resztki ze śmietników... Zeby jeszcze Niko dał się złapać...Dziś jak zawiozłam mu jedzenie to niestety go nie widziałam ale udało mi się nakarmić 3 inne biedy (dla Nikusia zostawiłam porcje w stałym miejscu)
-
Opowiem wam pewną historię. Nuka i Niko to zakochana para - przykład tragicznej miłości.Trochę tak jak... Romeo i Julia. Te dwa piękne, duże psy błąkały się po osiedlach, po peryferiach miasta i po pobliskich wsiach. Zawsze trzymały się razem. Spotykałam je od około roku. Żywiły się tym, co znalazły na śmietnikach, rzadko miały szczęście, gdy ktoś zlitował się nad nimi i dał im kawałek chleba, czy jakieś kości. Sunia gdzieś po polach rodziła małe, które ginęły z ręki złych ludzi lub z głodu. Nuka to młodziutka mama i zmierzenie się z trudami rodzicielstwa i swojej bezdomności było ponad jej siły. Niko za to bardzo dobrze chronił Nukę przed niebezpieczeństwami, ale niestety i on przymierał głodem. Często też na swej drodze spotykały złych ludzi, którzy przeganiali je w okrutny sposób. Psiaki przestały mieć nadzieję i ufać... Wegetowały. Nuka i Niko miały to nieszczęście, że żyją w województwie świętokrzyskim, gdzie niestety nie ma czynnego schroniska dla zwierząt. W Kielcach nie ma możliwości pomocy dla tej psiej, zakochanej pary. Los tych biednych, wielkich psów spędzał sen z powiek mnie i Ewelince. Postanowiłyśmy im pomóc. Nuka dość szybko nas polubiła i zaufała, ale Niko niestety nie. Zbyt długo był bezdomny, zbyt wielu krzywd doznał od człowieka. Gdy ludzie z pobliskiej wsi zauważyli, że dokarmiamy tę parę, zaczęli nas wyzywać, grozić nam i psom. Nie miałyśmy wyjścia, Nukę spakowałyśmy do samochodu, ale Niko niestety nie dał się złapać, nawet na silne leki uspokajające. Nuka jest teraz w hoteliku. Udało nam się uprosić niską cenę 300zł za miesiąc. Do Nika jeździmy co wieczór, karmimy go i próbujemy przekonać, że nie wszyscy ludzie są źli. Może kiedyś nasz trud zostanie wynagrodzony i uda nam się uratować tego pięknego psa. On jest teraz bardzo smutny, tęskni za Nuką i ciągle jej szuka. Serce pęka jak patrzy się na niego, ale nie jesteśmy w stanie mu wytłumaczyć, że zawieziemy go do Nuki i nic złego mu nie zrobimy. Jeżeli Niko się do nas nie przekona, to spróbujemy uśpić go na chwilę środkiem wystrzelonym ze specjalnego karabinka, ale koszty tej operacji są astronomiczne. Dlatego nasza wielka prośba do ludzi o dobrych sercach o wsparcie. Koszty hotelu (300 zł za miesiąc za jednego psa), sterylizacji, opieki weterynaryjnej, szczepień i złapania Nika są dla nas ogromnym wyzwaniem. Nie jesteśmy żadną organizacją, nie mamy żadnego wsparcia znikąd, a nie jest nam obojętny los bezdomnych, cierpiących zwierząt. Nuka, Niko i my będziemy wdzięczni za każdą pomoc. Nuka oczywiście poszukuje też wspaniałego domu dla siebie i może... dla Nika, jak już uda się go przekonać, że chcemy mu pomóc. [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/9751/para2r.jpg[/IMG] Niko i Nuka na naszym osiedlu [IMG]http://img3.imageshack.us/img3/1390/img3633tt.jpg[/IMG] Nie wierzcie temu spokojnemu spojrzeniu. To tylko pozory. Gdy chcemy Niko założyć obrożę, szczerzy na nas kły. [IMG]http://img855.imageshack.us/img855/6430/img3680cg.jpg[/IMG] Z Nuką można zrobić dosłownie wszystko. To mega przytulaśna sunia.
-
Toja niestety nie została wysterylizowana bo pani doktor wyczuła powiększone węzły chłonne. Dostała zastrzyk przeciwzapalny i przez dwa dni umierałyśmy ze strachu...Wczoraj Toja przeszła szczegółowe badania i okazało sie ze to nie zaden chłoniak tylko jakieś paskudne zapalenie po ugryzieniu przez kleszcza. Dostała fure lekarstw i przez najblizsze 4 tyg będzie leczona. Dopiero potem mozna robić sterylizacje. Wczorajsza wizyta to koszt 260 zł. Kwota ta zwaliła nas z nóg !!!!! Dziś Anetka z hotelu ma dzwonić do państwa co czekają na Toje i przedstawi im sytuacje Toji.Mam nadzieje ze sie nie wycofają... Z pozytywnych wiadomości to wreszcie Bunia idzie do domu...hura!!!!!!!!! Ale sie bidulka naczekała...ale było warto...będzie miała przemiłą , spokojną panią.
-
Boje się cieszyć ale kilka dni temu do Anetki przyjechało małżeństwo w średnim wieku i bardzo spodobała im się Toja. Pani była nią zachwycona...Toja trochę boczyła się na pana ale ona juz tak ma do mężczyzn... musiał kiedyś jakiś niezle biedaczce przyłożyć...:mad: Dziś Anetka była sprawdzić dom . Jest to bliżniak w Krakowie, jest spore ładne podwórko solidnie ogrodzone.Pan domu na swoim terenie okazał się być duzo bardziej rozmowniejszy niz wtedy gdy był u Anetki.:cool3: W przyszłym tyg Toja będzie sterylizowana i dopiero jakiś tydzień póżniej pójdzie do państwa.Na razie cicho sza...zeby nie zapeszyć... Wczoraj rozmawiałam z panią od Tofika. Tofik został Tofikiem ,państwo powiedzieli ze nie oddadzą go za zadne skarby choć to psuja przeokropna...:eviltong:
-
Toja okazała się być fantastyczną, kontaktową, superfajną sunią. Bardzo przyzwyczaiła się do Anetki z hotelu i jej rodzinki i z tego powodu będzie ciężko z adopcją. Stała się bardzo wyluzowaną sunią chętną do zabaw. Jest bardzo przymilna i ciągle przybiega do Anetki, żeby ją chwilę pogłaskała i biegnie dalej w swoich "ważnych" sprawach :) [IMG]http://psiebidulepomoc.blox.pl/resource/zdjecieeeeeee.JPG[/IMG] Toja w trakcie zabaw z Anetki córką.
-
Bezdomny Morusek z uszkodzoną żuchwą prosi o pomoc!
Mortes replied to Mortes's topic in Już w nowym domu
Dosłownie nikt...chociaż nie rozstaje się z telefonem...Mnie też wydaje się to niemożliwe... -
Witam poszukuje kogos z doświadczeniem w sprawdzaniu domów. Jest to miejscowośc Mazańcowice kolo Bielska -Białej. Pies to husky
-
witam poszukuje kogoś doświadczonego do sprawdzenia domu dla husky'ego w pobliżu Bielska Białej. Bardzo proszę o pomoc.
-
Bezdomny Morusek z uszkodzoną żuchwą prosi o pomoc!
Mortes replied to Mortes's topic in Już w nowym domu
Wykupiłam Moruskowi nowe oglosznia... moze tym razem.... -
Dziśiaj Anetka pojechała z Toją na szczepienia. Toja bardzo ładnie jeżdzi autem i była grzeczna u weterynarza. Wykupiłam świeze ogłoszenia dla Toji, Buni,Moruska, Homerka i kotka Tofiego którego pewna pani musi wydać bo urodziła dziecko (!!!!!!!!!!!!) [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/740/p1010015tr.jpg[/IMG]
-
Dzwoniłam do Trusi i panstwo są z niej bardzo zadowoleni. Twierdzą ze to bardzo mądra suczka. Niebawem mam dostać zdjęcia. Trusia została Trusią i miała już mały wypadek biegnąć po domu za piłką skręciła łapkę. Państwo u weterynarza zrobili zdjęcie rentgenowskie i sunia została tylko zastrzyk przeciwbólowy i przeciwzapalny. Dzwoniłam też do Tolka. Tolek to Oskar. Wylegiwał się właśnie z Państwem nad rzeką. Tolek podobno jest bardzo grzeczny i Państwo są z niego bardzo zadowoleni. Dzwoniłam do Tofika. Tofik szaleje po ogrodzie, a potem w domu odsypia. Uwielbia spać oparty łebkiem o kapcie babci, która w tym czasie ogląda telewizję siedząc na fotelu. Tofik okazał się być trochę psują i pieskiem bardzo nadpobudliwym, ale Państwo mają spore podwórko, więc psiak ma gdzie spalić energię. Jestem zaproszona na kawę :) Dzwoniłam też do Toli. Tole ma przyjaciółkę Nelę, z którą bardzo się lubią, są w podobnym wieku. Dziewczyny bardzo lubią wylegiwać się na tarasie po wcześniejszym, aktywnym spędzeniu czasu w ogrodzie :) Dzwoniłam do Drażki (Bobisi) i niestety była jedna próba ucieczki, całe szczęście udaremniona. Starszej Pani przy pomocy sąsiadki udało się złapać Bobisię na sąsiedniej posesji. Od tego czasu Bobisia nie próbuje już uciec. Pilnuje się Pani, w domu cały czas ma Panią i Pana na oku, tzn kładzie się w taki sposób i w tym miejscu, żeby cały czas widzieć co Państwo robią. Pani mówi, że Bobisia jest jeszcze bardzo płochliwa, ale wytłumaczyłam Pani, że z takimi pieskami po tak ciężkich przejściach to może trochę potrwać zanim będą odważniejsze, ale mogą też do końca życia być takie płochliwe. Pani powiedziała, że specjalnie jej to nie przeszkadza i ona woli takiego spokojnego pieska od jakiegoś łobuziaka. Jestem zaproszona do Państwa na ciasto. Miała przyjechać Pani do hoteliku zapoznać się z Bunią, ale jak na razie cisza. O Morusa i Tajgera i Toję też nikt nie dzwoni. W tym tygodniu ma być zaszczepiona Toja i niebawem będzie sterylizowana.
-
Bezdomny Morusek z uszkodzoną żuchwą prosi o pomoc!
Mortes replied to Mortes's topic in Już w nowym domu
serdeczne dzięki :) Może wreszcie ktoś zadzwoni... -
Dołączam się do podziękowań... No to szczeniaczki już wszystkie w domkach...Niech im się żyje jak najlepiej ;) Dziś w Dzienniku Polskim ukazało sie ogłoszenie Buni. Były juz 3 telefony ale pierwszy pan ma dziury w ogrodzeniu i nie zamierza ich naprawiać, druga rodzina woli bardziej otwartego psa (Bunia jednak jest troszkę wycofana) i tu zaproponowałam im Toje (Oczywiście po sterylce). Państwo maja jechać do Anetki ją zobaczyć. Trzeci tel był niezły ale po rozmowie z Martą pani stwierdziła ze jeszcze się wstrzyma z decyzją bo chyba ma za mało czasu na pieska (chociaż bardzo miła i kochająca zwierzęta to osoba, ma reklamować gdzie się da nasze psiaki) Przed chwilą miałam tel od pani która chcę zapoznać Bunie ze swoja koleżanką która właśnie straciła swojego pieska i bardzo to przezywa. Maja się wybrać do Marty poznać Bunie. Oby sie wszystko fajnie ułożyło...:)
-
Bezdomny Morusek z uszkodzoną żuchwą prosi o pomoc!
Mortes replied to Mortes's topic in Już w nowym domu
Tez jestem załamana...Brak mi już pomysłów...Ani jednego telefonu...