Kasia77
Members-
Posts
4673 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasia77
-
U nas bez zmian, przetrwaliśmy najgorsze mrozy i mam nadzieję, już więcej takich nie będzie. Kacper był w ostatnim czasie mniej wyraźny, kilka razy zasałam go idąc do domku, zawodzącego na całe gardło bez powodu, uspokajał sie dopiero jak słyszał głos, dlatego zabrałam go na jakis czas do domu i sobie mieszka. Wynoszony na ostatnie siku po 24ej , potrafi wytrzymać do rana, co znacznie ułatwia Nam życie [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/594/ba1f5d403ec4be6fmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/594/449662c5e5a48319med.jpg[/IMG][/URL] Jest niekłopotliwy, większość czasu przesypia, kiedy się budzi , to wynoszę na dwór na siusiu, kiedy nie śpi a jest mu "za cicho" , zaczyna ujadać, wtedy zabieram psa między głosy, tak jak wczoraj, kiedy przygotowywała sie kolacja- Kacper asystował przy obieraniu skrzydełek razem z największymi żebrakami, było głośno, czasem coś spadło pod nos, więc było psu dobrze:) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/596/09b40bb9890e5cd5med.jpg[/IMG][/URL] Potem rozdawały sie miski - [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/594/b2fe47074fa5b4acmed.jpg[/IMG][/URL] psy "kuchenne" dostają jako pierwsze, potem wycofujemy się w kierunku korytarza, gdzie jedzą -Borys, Gaja i Jazgotek , swoją podróż miski kończą w pokoju, gdzie niecierpliwie czeka na nie Misia i Zuzia Pollyg, jak trzyma się skręteczka?, widziałam ją przy ostatniej wizycie, śliczna sunia. W tej klatce razem z nią, było sporo takich fajnych maluchów, takie kudłaczki skołtunione, w tym coś z rodzaju pudelkowatego, no i Simona z klatki Tadzia - zapamiętało mi się kilka psów
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Jestem :) , chciałam zajrzeć wczoraj, ale tak mi chodził internet, że z cudem graniczyło dostanie się na poszczególne wątki, ale takie to uroki mieszkania na wsi,internet częściej nie chodzi niż chodzi Czy ja mam tą karme kupic jako element leczenia? / z pieniędzy na leczenie? Aramis na co dzień dostaje gotowane posiłki, prócz tego psy mają ogólnodostępną miche chrupek, kto i kiedy chce, moze sobie dochrupać w ciągu dnia ile potrzebuje, więc byłoby mi najwygodniej , gdyby Trovet był kupiony w ramach leczniczych, dawałabym mu tą karmę dodatkowo, po garści jako dodatek do zwykłych posiłków - czy tak może być?. A to dowód na to, ze się chłopakowi mocno polepszyło :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/585/7f47e074f161c3ebmed.jpg[/IMG][/URL] Aramis podniosi się, chociaż nie obywa sie bez pomocy, ale cóż, w końcu to schorowany dziadek Myślę, że antybiotyki zaczęły robić swoje, Aramis mniej siusia i zapach jest zdecydowanie inny/lepszy. Chodzi samodzielnie, tylko, ze nie bardzo ma na spacery ochotę, wypuszczony na dwór, zrobi pare kroków i już krzyczy, zeby go wpuścic do środka, trzyma sie bardzo blisko domku, jakby miał mu ten dom uciec jeśli oddali się zbyt mocno. Fajna z niego maruda:) , nie jest taki jak Amon, chociaż gdzieś tam....przypomina Amona, zwłaszcza teraz, ta przekrzywiona łepetyna - oczy patrzą "inaczej", zdarza mi się nie raz zawołać do niego Amcio... [SIZE=3][B]Rozliczenie : [/B][/SIZE] [COLOR=#ff0000][B]Wydatki: [/B][/COLOR][B]165 zł paragon od weterynarza (zawiesina przeciwbólowa , butelka na około 25dni, koniec zawiesiny -10 luty)[/B] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/585/49b184de77832268med.jpg[/IMG][/URL] [B] 233 zł - suplementy Vetfood ( każdy na miesiąc , koniec- 20 luty)[/B] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/586/25f5ea5378769da9med.jpg[/IMG][/URL] [B]124 zł - wykupiona recepta (z paragonu odjęłam 14,42 zł , bo to jest enarenal dla mojej Misi)[/B] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/587/56fc614b7dae5632med.jpg[/IMG][/URL] [B] 20zł - dojazd do weter.[/B] [SIZE=3][COLOR=#ff0000][B]Razem 542zł[/B][/COLOR][/SIZE] Wpływy potem, do nie doszłam jeszcze na konto -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
[quote name='Beat2010']Kasiu, wpłaty od Małgorzaty M, Joanne K i Jolanty B sa za hotelik, jeszcze brakuje 10zl, to odejmij z tych pieniędzy przesłanych z mojego konta. Dziś wysyłam 200zł na leczenie i przejazdy.Czy wystarczy?[/QUOTE] Kupie antybiotyki , wkleje paragony i zrobię rozpiskę , postaram się ogarnąć temat na dniach ;) Umówmy sie tak, żebyście Wy się nie denerwowali i ja, ze nie dałam rady znowu czegoś zrobić :oops:- Jeśli nie wpisuje żadnych informacji , to znaczy ,że wszystko jest w porządku, nie mam o czym pisać-nic złego się nie dzieje, lub z jakiegos powodu nie mogę (pewnie brakuje mi czasu) Jeśli będę wypisywała wpływy z opóźnieniem, to znaczy, ze nie zaglądałam jeszcze na konto, będę starała sie zerkać systematycznie, mam "góry" różnorakich zaległości, za które ciągle nie moge się zabrać, bo komputer to straszny złodziej czasu... W razie czego, proszę o cierpliwość. -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
[quote name='Beat2010']ale patrząc na zdjęcie z poprzedniej strony i to ostatnie- oczy są lepsze, kontaktowe, Nie wiem jak Kasia doniosła Aramiska z samochodu do domu, po prostu, nie wiem.[/QUOTE] szczerze mówiąc, tez nie wiem, czasem w tej bezsilności i stresie napływają w człowieka, jakieś dziwne siły, których tak naprawdę nie ma, jakoś sobie poradzić trzeba, kiedy jest sie skazanym na siebie samego Badanie Wynik JM Wart. ref. Badanie ogólne moczu Test jakościowy na białko (aparat Clinitek Status) - 100 mg/dl KOLOR MOCZU Kolor Żółta - KLAROWNOŚĆ Klarowność moczu Mętny - GLU-MOCZ/I Glukoza w moczu (-) nieobec. g/dl BIL / M Bilirubina w moczu (-) nieobec. - C. KET Ciała ket. (-) nieobec. mg/dl SG Ciężar właściwy 1.025 - 1.010 - 1.030 PH Odczyn pH 7.0 - 4.5 - 8.0 BIAŁKO Białko w moczu 55.0 mg/dl UROBILINOG Urobilinogen 0.2 E.U./dL EU/dl 0.0 - 1.0 BAKTERIE Bakterie w moczu (-) nieobec. - KREW W MOCZU Krew Obecna - Mocz - osad (ocena mikroskopowa ) NABŁ.WIELO Nabłonki wielokątne Pojedyncze - LEU Leukocyty w moczu Luźno pokrywają c.p.w. - ERTR.WYŁ Erytrocyty wyługowane Luźno pokrywają c.p.w. - BAKTERIE Bakterie w moczu Bardzo liczne KRYSZ STR kryształy struwitowe Nieliczne INNE Inne: Kryształy bilirubiny dość liczne Po obgadaniu telefonicznym wyników, Aramis dostanie na początek antybiotyk , potem powtórka krwi i moczu. Dziś jadę po recepte. Chłopak jest w nieco lepszej formie , potrzebuje pomocy przy podnoszeniu, ale kiedy po wyprowadzeniu złapie równowagę, to już chodzi bez pomocy, niezdarnie i krzywo, bo głowa wisi w dół, ale wygląda na to, że najgorsze odpuszcza:) O lepszym samopoczuciu świadczy chociazby fakt, że chętnie obgryzał wczoraj kość [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/577/7903a321f19a810bmed.jpg[/IMG][/URL] Poza tym więcej narzekał a to znaczy, że dochodzi do siebie :) -
Kacper robi od trzech dni brzydkie kupy i nawet nie wie że robi, bo wszystko leży pod ogonem a Kacper śpi jak niedźwiedź. Ostatnio w ogóle więcej i mocniej śpi, wyniesiony na dwór, chce wracać natychmiast, wiek Kacperka zaczyna dochodzić do głosu, oby jeszcze długo nie upomniał się o wieczny odpoczynek. Kacper to taki pies, którego jakby nie ma, mozna go wziąć na ręce, postawić, przestawić , przełożyć- co by i jak nie robić, wszystko przyjmuje w absolutnej ciszy, bez grama sprzeciwu. Radzi sobie na ile potrafi-kiedy utknie w jakims kącie na dworzu , to marudzi cichutko i trzeba czasem mocno wytęrzyc słuch, żeby usłyszec jak prosi o pomoc. Oczy nie widzą nic, ale kiedy usłyszy człowieka, uszy pomagają namierzyc kierunek w którym trzeba podąrzać. Taki mały ,niewidomy, nieporadny stworek a taki mądry i dzielny:) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images61.fotosik.pl/570/4200f6b19b2425demed.jpg[/IMG][/URL] "dzisiejsza" Florka , wciśnięta w ulubiony bo najdalszy kąt ... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images62.fotosik.pl/572/3184efdb43e5d7fcmed.jpg[/IMG][/URL] idę na wątek Bibi i Zojki, bo tam tez mam do powiedzenia dwa słowa ;)
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
W czwartek byliśmy u weterynarza, w piątek Aramis czuł sie lepiej, a przynajmniej tak do południa wyglądał - żywsze oczy, lepszy kontakt z otoczeniem, nawet troche sobie poujadał:) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/569/ba306ab727951dd6med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/569/f1f1db3d50f41df1med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/571/90ec1b395b38ecb7med.jpg[/IMG][/URL] ale samodzielnie nie chodził, na dwór wyprowadzaliśmy się z pomocą ręcznika. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/569/c9e61a95cc5aa198med.jpg[/IMG][/URL] Wczoraj - Sobota, czuł się znacznie gorzej, był bardzo wyciszony, nie odzywał się "słowem" , po południu troche pomarudził, ale wieczoram znów był apatyczny. Nie chciał wychodzić na dwór, nie podnosił sie samodzielnie- w tej kwestii nic sie nie zmienia, w dalszym ciągu potrzebuje pomocy przy wychodzeniu, nie podnosi sie sam. Dużo sika, mocz leci sobie sam kiedy chce. Wyniki moczu bedą jutro, dzwoniłam wczoraj do kliniki i okazało się, ze zepsuła maszynka do badań i dopiero jutro będzie wiadomo co z tego badania wyszło. Do wydatków weterynaryjnych musze doliczyc koszt transportu do kliniki- zapomniałm o tym całkiem, ostatnio miałam do dyspozycji swój samochód a wtedy nie patrze na przejazdy, ale mój samochód pojechał sobie daleko i pozostało Nam wynajmowanie Pana, który w tej sytuacji wozi Nas do weterynarza kiedy trzeba.Koszt transportu -20 zł Najświeższe, dzisiejsze zdjęcie, chwilke wczesniej wrócilismy z dworu [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/572/c4eb1e2ade69224emed.jpg[/IMG][/URL] Psy przyjechały 10go stycznia, czy macie coś przeciwko, żeby liczyć pełne m-ce od 10go do 10go ? Dla Aramisa wpłynęło: 100 zł -Małgorzata M 200 zł Joanna K 50 zł Jolanta B z dopiskiem- wsparcie dla Aramisa - czy wszystkie wpłaty mam potraktować jako hotelik?, czy wsparcie p. Jolanty, przeznaczyć na poczet suplementów ? Na poprawę funkcjonowania łepetyny zamówiłam - [URL]http://www.vetfood.pl/pl/oferta/dla_psa/problemy_geriatryczne_i_neurologiczne/Brainactiv_Balance/[/URL] a że koszt przesyłki mały nie jest, to od razu podstawowe wspomagacze na łapy - [URL]http://www.vetfood.pl/pl/oferta/dla_psa/sprawnosc_ruchowa/Osteoarthristop_Plus/[/URL] -
[quote name='iwna5702']Czy Florcia ma niedowaład tylnych lapek? Tak mi się cos wydawało ale nie byłam pewna - bo podczas podróży siedziala cichutko za moimi plecami udając że jej w ogóle nie ma , a po przyjezdzie zaszyla sie w budzie i juz nie dałam rady zobaczyc w koncu jak Florcia wyglada . W sprawie suplementów dla psiaczków - teraz głownie Florci napisze może do skarpety Talcott - o jak kwote wystapic - jakie leki Kasiu kupiłabyś dla strauszków?[/QUOTE] To nie jest niedowład Iwonko, to jest najgorszy koszmar:( , ona te tylne łapy ciagnie za sobą jak worki z watą, posuwa się na przednich wlokąc tył jak foka, widok jest strasznie przykry, nie wiem czy cokolwiek może jej pomóc, tak naprawde psy w takim stanie wymagają porządnej diagnostyki i leczenia u ortopedy , może gdyby była pod opieka specjalisty , pojawiłyby sie szanse na poprawę, ale u nas ortopedy nie ma a większosć przyjeźdźających staruszków ma problemy z łapami, większe czy mniejsze ale ma, więc nie ma możliwości wozić każdego, którego powinien obejrzec ortopeda, po Polsce. Nie wiem co jej kupić, daje jej leki przeciwbólowe/przeciwzapalne bo na pewno ich potrzebuje, Flora potrzebuje na nie około 100zł m-cznie, natomiast gdyby pieniadze leciały z nieba, kupiłabym jej Cetyl na poprawe funkcjonowania łap, gelacan, kwas hialuronowy, czyli miesięcznie jakieś 500 zł dla jednej Florki - możliwe?- nie możliwe :( Nie ma kwoty, która byłaby za duża, bo potrzeby są ogromne, kupiłabym tez chetnie podkłady na spróbowanie i po niedzieli umówiona jestem z weterynarką na wizyte z Florą, sunia pojedzie na znieczulaczu, bo ona żyje w takim stresie i strachu, ze zabieranie jej do kliniki "na trzeźwo" byłoby okrucieństwem. Ze skarpety przydałoby sie moze na badania,juz sama nie wiem Mam prośbę , jeśli znaleźlibyście chwile czasu w wekend....- dawno temu wypatrzyłam na stronie palucha sunie z rejonu Ani Z (Ani od mojej Gajki), dopytywałam o Ofelie meilowo,ostatecznie wyszło tak, ze po rozmowach z Anią , przyjechała do mnie Flora - bardziej potrzebująca podopieczna Ani . Myślałam że w tej sytuacji zabiorę Ofelie będąc w warszawie grudzień/styczeń, ale tez nie wyszło.... Sunia siedzi mi w głowie, chciałabym na bieżąco wiedzieć czy dobrze się trzyma i czy nic złego się nie dzieje, to jest rocznik 2005. tyle razy obiecałam jej pomoc i ciągle sie nie udaje, ciagle kolejkę omijają inne dziadki i ratują się jako pierwsze. Pisałam do Ani oczywiście, ale nie odpowiada na meile, dlatego bardzo Was proszę jeśli dacie radę, zagladajcie do suni, żeby nie przegapić momentu, kiedy juz nie będzie miała czasu na czekanie. Teraz mogłabym ją zabrać w kwietniu, dlatego jeśli ktos może, miejcie sunie pod kontrolą. Ofelia 2255/05 [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/2051/f6b7116f0e65834b.jpg[/IMG][/URL]
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
[quote name='APSA']Nie był mój, ale rzucał się w oczy i ten guz też rzucał się w oczy, bo był ogromny. Kojarzę go (psa) z Magdą P. A może Stefą? :hmmmm: Guz był usuwany latem 2012, lekarz w schronisku odmówił działania, póki pies nie zostanie wyprany lub ogolony :diabloti: W końcu pojechał do Elvetu. I wrócił, choć niektórzy uprawiali w tym temacie czarnowidztwo :)[/QUOTE] Juz widze, ze zabieg był daaawno, więc ta rozlazła dziura, to jednak nie po guzie -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Przez niemal godzinę Aramis bronił sie jak mógł przed badaniami u weterynarza... Umordowałam sie z nim strasznie, dziadek nie na pojedyńcze siły , ciężki jest bardzo, siłe ma jak koń a wyginało go mocno, wykręcało w ósemkę ,nie mogłam dowlec go do samochodu, w końcu ktos sie zlitował , pomógł go zapakować i pojechalismy. Tak jak podejrzewałam, Aramis ma zespół przedsionkowy, tylko, że wygina go mocniej niz Amona, wetka mówi ze po około dwóch tygodniach powinien dojsć do siebie, możliwe, ze nie wszystko minie, Amonowi na stałe została przekrzywiona głowa. Nie ma na to leków, zespół przedsionkowy dopada psa i już, można usprawniać głowę suplementami - o tym tez mówiła weterynarka - żeby kupić mu witaminy poprawiajace funkcjonowanie łepetyny. Dziadek bardzo dużo sika, przez pierwsze dwa dni po nocy było czysto, cieszyłam się, że mam psa po którym nie trzeba zbierać co 5 minut mokrych koców, ale co dobre szybko sie kończy i Amisowi leci i leci.... - na tą okolicznosć + informacja, ze w moczu była wczesniej krew (u mnie sie nie zdarzyła) zrobiliśmy USG - wątroba, śledziona , nerki- tu wszystko było w porządku, straszny natomiast jest pęcherz moczowy, wetka mówiła coś o kamieniach, kryształkach , zwapnieniach i dziesiątce innych rzeczy, było jeszcze "coś", tylko nie do końca jest pewnosc co, stąd moje pytanie- czy onbył kastrowany? , bo to "coś" wyglądało jak schowane jądra , ale nie koniecznie, więc rozjaśnijcie sytuacje . Co w tym pęcherzu sie dzieje ostatecznie będzie wiadomo po badaniach moczu, który pobrała po zacewnikowaniu dziadka- jak on wrzeszczał.....najpierw na usg jakby go ktoś ze skóry obdzierał, potem zrobilismy RTG pęcherza, żeby mieć szerszy obraz sytuacji- rtg potwierdziło straszne zmiany pęcherza, ledwo go na tym stole utrzymałam, ale najweselej było przy cewnikowaniu, tak sie rzucał i wrzeszczał, że pierwszy pojemnik z moczem poszedł na stracenie, bo wszystko rozlał , przy drugim trzymałam go już za wszystkie 4 łapy a kolanem przyciskałam głowe do podłogi a i tak nie dawał za wygraną. W tym stanie w jakim jest teraz ,nie idzie samodzielnie, z powrotem do samochodu pomogła mi go zanieść weterynarka, z samochodu do domku targałam go te kilkanaście metrów całą wieczność. Krwi w moczu mieć nie powinien po lekach jakie dostał a nawet nie miał prawa - pokazałam weteryn. wszystkie badania z wypisanymi nazwami leków, które rzekomo powodowały , ze w moczu była krew. I jeszcze jedno- kiedy on miał usuwanego tego guza? ten ślad o którym pisałam wczoraj, to swieża sprawa, pomyslałam nawet, ze moze ktoś mu wycinał zlepy i ciachnął niechcący coś ze skórą, bo taki duzy, płaski placek jak po zlepie i jakby ledwo co zabliźniony , wetka pytała kiedy miał robiony zabieg, bo to się nadaje do szycia, wygląda jakby się rozlazło i jest taką sobie szeroką, ale dosc płytką dziurą. Nie był szyty, bo przy zespole przedsionkowym, zwłaszcza takim świeżym, nie bezpieczne jest podawanie narkozy. Kupiłam mu zawiesinę przeciwbólową, łącznie z badaniami zapłaciłam 165żł , zostało 100zł na witaminy, proponuje to, co kupowałam Amonowi, jutro napiszę więcej, teraz lecę, bo cała reszta czeka, żeby sie nią zająć;) -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
[quote name='Beat2010']Kasiu, nic nie wiem o narośli, w wypisie też lekarz nic nie dał, choć wypis tylko częściowy. Nie bardzo wierzę w te badania , może zrobiłabyś mu krew i mocz, bo sikał z krwią, no i usg. No i jakie piguły/suplementy ma brać na te nogi, tamte, które brał chyba szkodzily, bo przez nie siusiał z krwią ( wg veta). [/QUOTE] Dziś jedziemy do weterynarza, bo coś niedobrego dzieje się z dziadziem Przez kilka pierwszych dni wszystko było w porządku, poza tym, że na pierwszy rzut oka widać słabe łapy, był w fajnej formie, ale wczoraj rano już chodził gorzej-skosem (tak jak pisałam we wczorajszym poscie), reszta była bez zmian- marudził jak mnie widział a bramka do pokoiku w którym mieszka była zamknięta, apetyt wilczy jak co dzień, tylko te problemy z chodzeniem duzo wieksze, natomiast dziś jest znacznie gorzej, pomogłam mu wstać , wyjsć na dwór i trzymałam aż złapał jako taką równowagę, ale głowa spuszczona, przekrzywiona na bok i tak jak wczoraj kosiło go na jedną stronę, już wczoraj skojarzyło mi się to z zespołem przedsionkowym Amona, było podobnie- głowa w dół, przekrzywiona na bok, zarzucało nim na jedną stronę, ale czym to jest spowodowane u Aramisa, zobaczymy.... Do tego rano wymiotował, wymioty mają brzydki zapach (żadne nie pachną, ale te były specyficzne), więc już umówieni jesteśmy na wieczór do weterynarza, zrobimy usg, co dalej- zobacze co wet powie Jedziemy dopiero wieczorem, bo Pan , który nas wozi, kiedy zostaje bez własnego samochodu niestety, jest do dyspozycji dopiero po pracy Wklejam kilka zdjęć, byle jakich, ale nie miałam czasu na zdjęcia a z tego co na szybko pstrykałam powychodziło takie tam byle co. Po przyjeździe [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/560/40d43e77c69bd3cemed.jpg[/IMG][/URL] Przedwczoraj [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/560/20e779a54c613e2cmed.jpg[/IMG][/URL] Wczoraj (już po kolacji, wygrzebał sie od siebie i w korytarzu kończy miskę Bibi) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/560/14326a8f5a78d1e8med.jpg[/IMG][/URL] Dziś - wyraźnie czuje sie źle [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/560/9d26b93a9c47073fmed.jpg[/IMG][/URL] pochylona sylwetka, przekrzywiona główka [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/560/efbc58cef87dc532med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/558/00a3e4347ef75928med.jpg[/IMG][/URL] -
Wątki się mnożą ;) O Olci wspominałam na wątku Zoi i Bibi, więc tu juz nie bedę pisać, bo od nowa musiałabym opowiadać całą historie. Ci którzy śledzą wątek Miodzia, Natki i Olci, powinni czytać teraz również watek Zoi i Bibi, żeby mieć pełny obraz sytuacji, bo wiadomości i opisy codziennych wydarzeń na obu wątkach będą sie pewnie przeplatać i uzupełniać. Jedno tylko dodam - rzecz niesamowitą, cudowną !!! - Olcia dziś zaszczekała, wierzycie? Późnym wieczorem wyciągałam z bala siano, żeby dołożyć do budy Miodziowi a ona stała w pewnej odległości obserwując to co robie, przyglądała się, przyglądała , aż w pewnym momencie zrobiła HAU , śmiesznym, piskliwym głosikiem, jedno HAU, pierwsze, może jedyne, ale przyniosło mi mase radości. Narośl Natki powiększyła się a jej zawartosc znalazła jakieś ujście, bo troszke sie to sączy, Natka jest nietykalska , więc cięzko to dokładnie obejrzeć, odgryza się złośnica. Chodzi ledwo, dziś była po nocy tak mokra/zasikana, ze można ją było wykręcać. Florze przydałyby się dobre suplementy,musi brać leki przeciwbólowe, pomóżcie jej pomagać, bo Ja nie dam rady kupić jej wszystkiego co potrzebuje, pomyslałam też o podkładach, ale dużych, tak, żeby miały sens, bo Florka jest psem nie wychodzącym i nie wyprowadzanym ze względu na sytuacje/jej stan psychiczny, więc siłą rzeczy załatwia się wyłącznie pod siebie i kocyków z jednej tylko Florki i po jednej tylko dobie jest do prania dużo... a pod siebie i w koło siebie robi większosc staruszków, przestałam wyrabiać się z praniem i suszeniem, dlatego pomyślałam, ze moze chociaż Florkce można by spróbować ścielić podkłady. Ciekawa jestem czy ona tak strasznie skaleczona psychicznie trafiła do schroniska, czy to schronisko tak koszmarnie zrujnowało jej psychike. I jeszcze o Miodziu - troche obawiałam sie reakcji Miodzia na nowo przybyłych, głównie mam na myśli Aramisa czyli samca, bo dwa razy zdarzyło sie Miodziowi szurnąć do Borysa, ale Miodziu zachowuje sie bez zarzutu, tyle, że jak zobaczył taki tłum, to sie troche obraził, moze myslał, ze mu ubędzie mojej uwagi i zabaw z Panią, dlatego tym bardziej staram się, żeby nie odczuł "najazdu obcych". Miodek jest cudny i bardzo kochany, nie myslałm nawet, że tak "rozwinie skrzydła" i okaże się takim fantastycznym, mądrym , "ludzkim" psem. Natka w kubraku, bo chwilę wcześniej przyniosłam ją z dworu [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/559/205a38d61b90c9b9med.jpg[/IMG][/URL] Florka, jeszcze w małym domku, przed przeprowadzką [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/558/6b813b39d3474becmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/558/942e52372266d887med.jpg[/IMG][/URL] Kacperek - kiedy robilismy w psim domku, Kacper czasem przesiadywał w domu [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/561/852d59febcc30d94med.jpg[/IMG][/URL]
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Troszke się powtórzę, bo jako, że cała trójka przyjechała razem, wspólny opis podrózy i pobytu zamieściłam na wątku babć- schroniskowych koleżanek [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249947-JEST-TAKIE-MIEJSCE-BEZPIECZNA-PRZYSTA%C5%83-u-Kasi-zbieramy-fundusze[/URL] , u Aramisa wklejam fragmenty dotyczące ścisle jego psiej osóbki Kiedy przywieźliśmy zwierzaki, w psim domku było jeszcze dużo pracy, więc cały dzień chodziły piły, wiertarki, stukały młotki, jednym słowem hałas, Zoja i Bibi wypuszczone po nocy na siusiu, zniknęły po chwili - namierzyły puste budy , zaszyły sie w srodku i tyle je widziałam, za to Aramis tkwił w domku jak przyklejony do legowiska, nic mu nie przeszkadzało , całe dnie leżał i przyglądał się naszej pracy albo spał , tylko czasami jak chodziła naprawdę bardzo głosna maszyna , to w ramach sprzeciwu zaszczekał :) Generalnie niezwykle spokojny ale i marudny, sympatyczny dziadek, straszna kręcioła:) ,zostawiony na dworze na trzy minuty, wpada w rozpacz - nie wolno mu znikać z oczu. Wypuszczony z domku, robi siku i od razu chce z powrotem do srodka, jako jedynemu nie trzeba było tłumaczyć, ze to własnie tam ma teraz mieszkać. W kwestii zdrowia - słabiutkie łapiny, kiedy się kładzie najpierw wyciąga przed siebie przednie łapy, potem pomalutku składa ku dołowi cały tył. Dziś wstał niechętnie, kiedy wyszedł to chodził skosem Badania ma świeże, więc na razie nie ma potrzeby robić kolejnych, może jeszcze tylko usg by sie przydało w razie czego, żeby był pełen komplet badań. Amis jest wyprany, wyczyszczony , wyszczotkowany, troche musiałam go oskubać, bo nie wszystko dało sie rozczesać , wielkie zlepy miał na podbrzuszu - wycięłam wszystko a przy okazji zauważyłam spory ślad na wysokości klatki, czy on miał usuwaną jakąś narośl ? Na leczenie 13.01 wpłynęło 260 zł Jutro postaram sie powklejać zdjęcia ;) -
cześć Sonieczko, oby jakis domek sie odezwał, nie ma szczęscia babcia, nawet na wątku pusto :( A masz mozliwość nagrać filmik , tak, żeby było słychać to jej świszczenie?
-
[quote name='iwna5702']Kocham Ciebie KAasiu - i nie będę tego dluzej ukrywać :):):)A ja myślałam ze Miodek odbiera jabłuszka sfermentowane i dlatego w takim humorku[/QUOTE] Pozwól Iwonko, że Twoją miłością podziele się z Mariuszem:lol: - powinien odpocząc od pracy do której z końcem tego tygodnia na długi czas wraca, ale przy ilosci i tempie pracy, odpoczynek, to marzenie ściętej głowy ... trzeba zdążyć z domem , z Warszawą , naprawą rozsypanego samochodu przed podróżą, weterynarzem (do kontroli czeka kolejka futer) i tysiącem nie załatwionych spraw, spychanych wiecznie na potem, potrzeba Nam cudu żeby zdążyć...Od mojego ostatniego postu pracujemy, pracujemy, pracujemy.Spróbuje później zobrazować Wam , nasze ostatnie dni, do "zobaczenia" wieczorem :) (mam nadzieję, że dzisiejszym...) Natka, Ola i za Natą, jak zawsze wciśnięta w kąt Florką: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/527/91ddd87be21cc0c5med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/528/586645ab7c0b1e6cmed.jpg[/IMG][/URL] Stan Florki właściwie sie nie zmienia - strach, strach , strach ponad wszystko Kiedy mieszkała w budce, świat oglądała nocą- to był jedyny czas kiedy z niej wychodziła, co prawda od początku można było ją głaskać, dotykać a z ręki brała jedzenie, ale niezmiennie siedziała przy tym napięta jak struna i wklejona w ścianę. Kiedy nakłanialismy ją do wyjscia z budy, zeby zabrać do domku maluchów , gdzie od dobrych dwóch tygodni mieszka , ze stresu załatwiła sie pod siebie, kiedy już się w domku znalazła i chcieliśmy zabrać ją na dwór razem z maluchami, było jak zwykle - sunie "sparaliżowało" , ze strachu zaczęła robić siku, więc to był początek i koniec zarazem wyprowadzania jej na zewnątrz. Odkąd mieszka w domku, nie wychodzi, nie chce jej zmuszać bo jej stan psychiczny jest straszny i pogłębiać go nie będziemy, więc siedzi, robi pod siebie a świat na zewnątrz widzi wtedy, kiedy otwieram drzwi i sprzątam, maluchy w tym czasie spacerują a ona obserwuje wszystko siedząc w kącie domku. Martwie się, bo ma łapy w takim stanie w jakim ma i powinna "chodzić" żeby te mięśnie pracowały jakkolwiek, ale na to ,że dobrowolnie wyjdzie na zewnątrz, nie widze szans. Ostatnio mieliśmy cudny, ciepły dzień, więc otworzyłam drzwi na dłużej, maluchy oczywiscie kręciły sie w tą i z powrotem, Flora obserwowała uważnie każdy ruch i każdy krok , ale nawet jeśli bardzo chciała wyjsć, to ze strachu nie podjęła żadnej próby.Liczę, że wiosna przyniesie zmiany, dom będzie otwarty od rana do nocy kiedy tylko temperatury na to pozwolą, wtedy mam nadzieje przyjdzie dzień, kiedy przełamie strach i zacznie wychodzić na zewnątrz.Na pewno dobrze wpływa na nią obecnośc maluchów, nawet jeśli tego nie widać, to towarzystwo psów daje jej jakieś minimum poczucia bezpieczeństwa o ile w ogóle takiego słowa mozna użyć w jej przypadku.Obserwuje każdą moją czułość w stosunku do nich, patrzy uważnie kiedy pochylam się nad Olą, głaszcze, szczotkuje Natkę, biorę Kacpra na ręce, mówię itd , powoli pokazuje Florce, że swoją uwagę i gesty dzielę na cztery, że ona jest taka sama jak maluchy, że to wszystko co widzi jest normalne a każdy z nich jednakowo i sprawiedliwie obdarowywany czasem , który akurat z nimi spędzam. Mam nadzieję, że zycie sprawi jej kiedyś normalną przyjemnosć, póki co mozna odnieść wrażenie, że jedyną przyjemnosć sprawia jej widok pasztetu - kiedy idę do nich z pasztetem i dzielę między wszystkich, Florka stanowi z maluchami zespół, to chyba jedyne takie momenty, kiedy wszystkie oczy , bez wyjątku , skupione są na jedzeniu a w tych Florkowych jakby coś się "przełącza" i zapomina na ułamki sekund, że pasztetem dzieli (zły) człowiek.... .... i Miodzio, który całe dnie spędza na wciskaniu głowy do głaskania i traceniu głosu, który jeszcze mu został :) -na każde stuknięcie, każdy hałas przy pracy, Miodek reaguje sprzeciwem - cały czas szczeka, nic sie nie zmieniło w tej kwestii, tak jak opisywałam jego zachowanie przy podobnych pracach krótko po przyjeździe, tak Miodek w dalszym ciągu nie znosi młotków, stukania, piłowania, generalnie budowlanka to nie jest jego pasja ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/529/81da2e1b328a2d12med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/528/1d515c7fa69c330emed.jpg[/IMG][/URL]
-
co u suni?, nie było mnie ostatnio na dogomani , ale zajrzałam teraz, więc przychodze do Soni. Rtg na początek wystarczy, powinno pokazać co w płucach gra....trzeba podawać suni jak najprędzej własciwe leki. Przydałyby się badania krwi,nie zaszkodzi usg(ja zawsze robie wszystkim nowoprzybyłym staruszkom pełny pakiet badań), ale rtg jest w jej przypadku najwazniejsze
-
Staruszek ON -CEZAR- odszedł za TM*]
Kasia77 replied to iwna5702's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak wiecie, Cezara nie ma już z Nami, wraz z początkiem Nowego Roku, jako pierwszy z Naszych staruszków otworzył bramy Tęczowego Mostu i podążył śladami Kazana... Odszedł w nocy 2go stycznia :(. Stan Cezara pogarszał się od dawna, kiedy na łapy nie potrafiły postawić go już żadne leki do gry o przedłużenie sprawności i życia wkroczyła najcięższa broń - sterydy. Niosły ze sobą moc ,dostarczały siły i energii , której brakowało Cezarowym łapom, dzięki nim znów mógł sie podniesć, biegać i żyć normalnie, ale sterydy jak to sterydy - nie pozostawały obojętne dla organizmu. Pierwsze dawki działały błyskawicznie i trzymały Cezara w dobrej formie do około tygodnia, Tygodnie mijały...kolejne nie były już tak skuteczne a czas ich działania skracał sie z każdym następnym zastrzykiem . Nowy Rok Cezar przywitał w formie towarzyszącej mu przez ostatnie tygodnie, opisywanej przeze mnie w powyższych postach - nie była najlepsza, ale też nie spodziewaliśmy się tak nagłego odejścia. 1go stycznia Cezar cały dzień marudził, nie tyle miał problem z chodzeniem co z podniesieniem się , podnosilismy go i jakos sobie radził, ale kiedy tylko klapnął na ziemie , od początku zaczynał narzekać na swój los. 2go stycznia rano, wystrzelił z domku jak z procy, dawno nie widziałam go w takim pędzie, przez jakis czas wydawał sie być w świetnej formie w jakiej nie był od dawna ... - to był jego ostatni zryw... W pewnym momencie położył się na ziemi i leżał.... leżał.... leżał, nie marudził, nie szczekał, był milczący jak nigdy, nie chciał tknąć jedzenia co wymownie świadczyło o jego złym samopoczuciu. Późnym wieczorem jego stan pogorszył sie gwałtownie, wszystko co czuł miał wymalowane na pysku.... Zdjęcia poniżej zrobiłam po 21szej, przez kolejną godzinę zaglądałam do niego co chwilę, bo do późnych godzin pracowalismy przy psim domku, więc miałam go cały czas "pod reką". Kiedy byłam u niego ostatni raz tego wieczoru, wychodząc ,wiedziałam, że moge go juz więcej nie zobaczyć. Rano zastałam go tak, jak go widziałam wychodząc, w tej samej pozycji, przykrytego kocem, pewności nie mam, ale przypuszczam , że odszedł niedługo po moim wyjściu Co sie stało?, dlaczego odszedł? - nie wiem , ale zaczynając współpracę ze sterydami, zawsze musimy mieć świadomość, że nie leczymy zwierzaka a jedynie dostarczamy mu sztucznej siły i przedłużamy życie niszcząc po drodze poszczególne organy wewnętrzne. Byc moze nie poradziły sobie z nimi płuca, byc może na kolejne zastrzyki za słabe było serce a moze powoli wyłączało się wszystko. Jedyne co moge napisać to tyle, ze nawet nie zdążylismy wybrać zastrzyków, które z założenia miały starczyc do końca grudnia - Cezar dostawał je mimo wszystko na tyle rzadko, ze jeszcze dwa zestawy zastrzyków zostały nie wykorzystane. Odszedł szybko, los oszczędził mu scenariuszy z cyklu najtrudniejszych pożegnań z doczesnym życiem. Może i nie był najgrzeczniejszym psem pod słońcem, ale czy można było go nie kochać ? Ktoś przez długie lata napewno o niego dbał, tego jestem pewna - to było po nim widać, ale czy ten ktoś go kochał? ....nie porzuca się tych , których się kocha.... Przez ostatnie kilka m-cy kochałam go Ja , za upór, za wytrwałosć , za siłę, za specyficzną wierność , za to, że byłam dla niego kimś bardzo ważnym , za niechęć do ludzi , za życie wbrew i na przekór , za to, że był do mnie w pewnym sensie podobny.... Pamiętam o wszystkich swoich psach, często o nich myśle, o wszystkich razem i każdym z osobna, każdy jest inny, szczególny, niepowtarzalny .W moim sercu i głowie, kolejne miejsce zajęła wieczna pamięć o Cezarym, o Czarusiu, bo chociaz nigdy tu o nim tak nie pisałam, to dla mnie był łobuzem Czarusiem, moim Zbójem... Na zakończenie, chciałam Wam pokazać jak Cezarek w szczególny dla siebie sposób , pięknie układał do snu łepetynkę - przekrzywioną zawsze przytulał do lewej, lekko odchylonej łapy. To był za każdym razem, wywołujący usmiech , rozczulający widok, nigdy nie był Cezary większym aniołkiem jak wtedy, kiedy do snu przybierał pozę niewiniątka. Śpij mój kochany łobuzie, dobrym snem...... -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Przyszłam sie przywitać i już mnie nie ma ;) -
[quote name='beataczl']mala sunia jamikowata Sonia lagodna,sympatyczna,spokojna i dogaduje sie z psami , suniami, kotkami. ladnie je , mieszka w pokoju socjalnym wiec...po co ten watek jamnisia dusi sie,dlawi podczas jedzenia a podczas oddychania swiszcze caly czas bardzo glosno i wydaje dziwne dzwieki nie wiem czy to gra Jej w plucach ,oskrzela...nie znam sie pracownik powiedzial,ze podczas spania cala noc tak ma.. Dobrze, ze mieszka chociaż w ciepłym pomieszczeniu. Może przyplątało się jakieś zapalenie płuc , oby nic gorszego, bo jak ją prześwietlą i dopatrzą się nie daj boże zmian nowotworowych , to wyślą sunie na tamten świat - do głowy mi najgorsze przychodzi, bo kilka psów odeszło u mnie na nowotwory płuc:sad: A jej kolega na co umarł w schronisku?
-
kochani, u nas jak zwykle koszmarny deficyt czasu , co robimy? - rozbudowujemy dom - na biegi, na wariata, w szaleńczym tempie, zajmując się po drodze dziesiątkami innych spraw, które zaległe niecierpliwie czekają w kolejce na ogarnięcie. Wszystko zaczęło się od Florki a właściwie od mojego malutkiego planu żeby dobudować Florze mały pokoik, sprawa miała byc prosta - hop i gotowe, zaledwie kilka belek, parę płyt i Flora zamieszkałaby przez ściane z maluchami. Ale kiedy pewien dziadzio - kolega reszty moich warszawiaków, poprosił o miejsce , zaczęłam myśleć czy dam rade wygospodarować dla niego jakiś kąt.... jak podzielić domek na części, żeby dziadka zmieścić? - nic z tego nie wychudziło , bo mimo, ze domek mamy nie mały, to jednak nie dość duży na takie przepierzenia, no i wtedy Mariusz zabrał sie za pracę.... - od belki do belki wszystko nabrało zupełnie innego rozmiaru i kształtu niż zaplanowany... zamiast "glucika"/kącika dla Flory, buduje się nieco większe gabarytowo pomieszczenie, żadne to ogromne metraże a jednak cała masa pracy i ogromne koszty, nie wiem czy zdążymy, czy nie zabraknie zarówno jednego jak i drugiego. Mocno zaciskajcie kciuki, żeby praca szła sprawnie, szybko i bez niespodzianek, czas jest na wagę złota, Mariusz musi wyjechać niedługo, więc czasu ma tyle co nic przed powrotem do pracy i kolejnym trzymiesięcznym maratonem poza domem. Jeśli wszystko wyjdzie tak, jakbym chciała, to powierzchnie dotychczasową wraz dobudowaną podzielę na trzy osobne pokoiki, tak, żeby maluchy mieszkały tak jak mieszkają- we własnym towarzystwie, bez zbędnych zmian i stresów, drugi pokoik dostanie Flora , trzeci przypadnie w udziale nowym podopiecznym, które po skończeniu prac będą mogły szykować się do drogi. Na czas prac, maluchy przeniosły sie do małego/starego domku.Wczoraj dołączyła do nich Flora- pomyśleliśmy, że można spróbować dokonać w jej zyciu małej rewolucji, zanim nie zamieszka w docelowym miejscu. Jej stan psychiczny jest straszny, załamałam się :(, kiedy zachęcałam ją do wyjscia z budy, żeby zabrać do domku do maluchów, zrobiła ze stresu kupę pod siebie, potem, kiedy wieczorem chciałam zabrać ją na zewnatrz zeby mogła sie załatwić, ze strachu zaczęła pod siebie sikać, więc ją zostawiłam, nie wiem czy kiedys dobrowolnie wyjdzie na ogród....z budy wychodziła czasami, ale tylko gdy było ciemno i nikt jej nie widział. Przy człowieku nie drgnie, nie ruszy jedzenia z miski, tylko siedzi jak zahipnotyzowana i udaje , że jej nie ma:-( Wczoraj przy pracy towarzyszył Cezary [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/510/27eb4424daaf3f83med.jpg[/IMG][/URL] i tak jak ma w zwyczaju wpakował sie do pustej budki i utknął - nie pierwszy raz wszedł i nie mógł wyjsć, bo łapy ma słabiutkie i poplątane w budzie uniemożliwiają mu wygrzebanie się na zewnątrz [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/509/444d56717a7733e2med.jpg[/IMG][/URL] Więcej zdjęć na wątku Cezara a tutaj dodam moze tyle, że u reszty zwierzaków bez zmian. Mam nadzieję, że w tym tygodniu dam radę zabrać Olę, Natke i Flore do weterynarza, wszystkie proszą sie o kontrole. Widać jak Olcia nienaturalnie siedzi- łapa nad którą ma duzą narośl ,cały czas jest podkurczona- [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/509/db4d4e18df52fbf6med.jpg[/IMG][/URL] Co do Miodka- Miodzio jest wesoły, energiczny, zawsze chętny do zabawy. Na zdjęciu poniżej zakopuje kość, którą gwizdnął Cezarowi :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/509/aa6128f4b7b3bb37med.jpg[/IMG][/URL]
-
Staruszek ON -CEZAR- odszedł za TM*]
Kasia77 replied to iwna5702's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
U Nas nie ma takich możliwości, do każdego większego miasta, gdzie można by ewentualnie myśleć o fizykoterapiach jest szmat drogi, druga sprawa, że Cezar jest sporym agresorem, mieszkał u mnie nie jeden pies, któremu siadły łapy, ale żaden nie rzucał się do gryzienia za to, ze człowiek chce mu pomóc, Cezar to w obsłudze nie łatwy pies delikatnie mówiąc -
Staruszek ON -CEZAR- odszedł za TM*]
Kasia77 replied to iwna5702's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Z Cezarem raz lepiej , raz gorzej, wczoraj dostał zastrzyki, mimo to, miał zły dzień, leżał, piszczał, kupa płynęła spod ogona. "Wrzeszczy" sam na siebie, widać że "na tyłach" dokucza mu ból, sterydy nie są "lekiem na całe zło" a nic innego juz dawno w ogóle nie działa jak wiemy. Dziś nie dał rady nawet wywlec się z domku :( -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Kasia77 replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Zapisze dobie dziadzia. Ma w sobie coś z Amona. -
Staruszek ON -CEZAR- odszedł za TM*]
Kasia77 replied to iwna5702's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Beat2010']mam 2 wory po 120l-mialam zawiesc do schr-wiec nie zawiioze nawet nie wiecie, ile radości mogą sprawiać worki pełne szmat:lol: mama przywiozła mi trzy dni temu stare firany od ciotki , przy braku "normalnych" szmat, nawet firany okazały sie nieocenione, tak więc nie ma rzeczy, która sie nie nadaje do czyszczenia choćby podłóg po Cezarze..... Od ostatniego podania zastrzyków, Cezar jakoś się dźwignął i chodził, z powrotem padł wczoraj, więc dopiero wczoraj pojechałam po ratunek do kliniki- kupiłam 5 zestawów zastrzyków, po powrocie dostał pierwszy zestaw i podniósł się, mamy jeszcze zastrzyki na cztery podania, biorąc pod uwagę, ze czas od podania do podania mocno sie skrócił i Cezar chodził po ostatnim tylko 3 dni (wcześniej starczało mu na około tydzień), to co mamy moze/powinno starczyć do końca grudnia. Paragon za wczorajsze zastrzyki i tabletki przeciwbólowe dla Natki Na dziś, w m-cu grudniu łacznie załozyłam za leki 140zł -
Staruszek ON -CEZAR- odszedł za TM*]
Kasia77 replied to iwna5702's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='APSA']Poprosiłam znajomą, która od czasu do czasu przekazuje szmatki i kocyki na różne psie biedy, żeby zobaczyła, czy nic u siebie nie ma. Prawdopodobnie dostanę od niej dla Was jakieś stare poszewki/prześcieradła itp. Tylko przypomnij jeszcze za jakiś czas o temacie. Czy będziesz w stolicy "stacjonarnie", czy tylko przejazdem?[/QUOTE] Na razie mam w planie utknąć "u Was" jakieś dwa dni, chciałabym na spokojnie odwiedzić schronisko, zobaczyć psy, które siedzą mi w głowie, najgorsze, że siedzi mi ich za dużo... -
[quote name='Gosiapk']Kasiu, czy ta narośl u Natki to nie jest przypadkiem ślinianka? Pytam, bo mojej znajomej sunia coś takiego miała. Powiększało się. Okazało się, że tam się ślina w torbieli zbierała. Lekarz co pewien czas opróżniał to strzykawką, bo psiak już starszy był i nie bardzo można było operować (a żyła sunia jeszcze kilka lat). Aż trudno uwierzyć, że takie bidy u Ciebie wylądowały. Olcia i Florcia to po prostu tragedia.[/QUOTE] Nie wiem, zapytam, to urosło dość mocno w ostatnim czasie, kiedy Nata przyjechała, było na tyle małe, ze nie zawracaliśmy sobie tym głowy. Na szczęście Natce to nie przeszkadza na razie, bardziej martwi mnie to, co dzieje sie w środku, bo jestem na 95% pewna, że coś sie dzieje niedobrego, chyba, że tak mocno kości/łapy Natę bolą,, zobaczymy, za tydzień wszystkie psy ruszają na kontrole.