isabelle30
Members-
Posts
825 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by isabelle30
-
cytryna po wyschnieciu nie daje zadnego zapachu..... zwykly chamski krem nivea bardzo dobrze impregnuje i natluszcza a zapach ulotni sie po niecalej dobie. Brutus jak dotad nie uciekl jeszcze od swojej obrozy. bardzo dobrze tak sie czysci rowniez paski skorzane, torebki itd. do czesci zamszowych dobra jest skorka od chleba nad para wodna.
-
nie jestem moze wielbicielka chartow ale saluki sa bardzo pieknymi psami. bylam w hodowli w Koszalinie u pani Anny. niestety nie przyprawila mnie ta hodowla o drzenie serca. w domu nie jest zbyt czysto. psy tez raczej zostawiaja brudny osad na dloniach. wlascicielka....jest wielka milosniiczka rasy ale jej postepowanie jest po prostu ....malo fajne, jezeli chodzi o postepowanie z nabywcami szczeniat. mam wrazenie ze nieco obsesyjne a zarazem malo rozwazne niestety...
-
jutro w dzien zrobie i ci pokaze. smycz jest zwykla, oprocz tej raczki. obroza za to piekna ale bez zbednego przepychu. taka dla faceta. widzialam ostatnio kolezanke Brutusa, mloda goldenke w obrozy Dingo, wykapala sie w niej....jak ja zobaczyla to cala zbladlam. wygladala jakby jej ktos gardlo podcial....
-
nie zmierzchnica. te psy roznia sie miedzy innymi tym do czego zostaly wyhodowane. chodzi mi o poczatek rasy o to jak dobierano osobniki. bo kiedys nie tworzono ras na podstawie wygladu tylko cech uzytkowych. inna psychike ma pies ktory jest miekkim aporterem od psa ktory sluzy czlowiekowi zebami ale w inny sposob. oczywiscie ze starszymi psami jest zawsze trudniej. ale istnieje tez browanie czyli uczenie psa delikatnie mowiac olewania tego co sie wokol dzieje. to nie jest metoda tylko na opanowanie lekow. moze sie przydac takze do okielznania agresji. napewno z mlodym psem jest latwiej. napewno z psem bez przejsc takze. ale praca zawsze sie oplaca. wiecie co? moze nie powinnam tego pisac ale przezycia ostatnich lat mojego zycia nauczyly mnie jednego, zamiatanie problemu pod dywan nie daje nic. on tam i tak urosnie i mozna sobie o niego zeby powybijac. lepiej od razu rozprawic sie z demonami, zamiast odwracac sie od nich tylem. nie jestem profesjonalnym bechawiorysta, ani szkoleniowcem. ale mysle ze naprawde dobry ktos, kto chce, kto ma taka pasje a nie tylko jest to sposob na zarabianie kasy moze tu zdzialac cuda i dodam ze stwierzdenie ze goldek to slodki pluszak specjalnie dla dzieci, pies latwy w ukladaniu to mit i legenda. te psy sa charakterne, krnabrne, uparte jak osly. jak nie trafisz w odpowiedni sposob komunikacji z nimi to nic nie wskurasz. nie ma bata, nie zlamiesz oporu materialu. pies bedzie mial cie w glebokim powazaniu, za to bedzie sie bac. maja cholernie wrazliwa psychike. nakrzycz na niego raz a nie bedzie cie lubic caly tydzien i bedzie sie odwracac tylem. jamniki to nie kanapowce. to male drapichrusty. taka slodka lobuzeria. sama nie wiem kto bardziej uparty- golden, jamnior czy osiol....czy tez moja corka albo ja.... i nauczylam sie jeszcze jednego. wszystko mozna osiagnac, zalezy to tylko od sily determinacji. dzieki niej zyje, dzieki niej mam normalne zycie, psa. dzieki niej uda mi sie wyciagnac corke z choroby. i dzieki niej moj pies nie bedzie sie zywic malymi psami na spacerze. amen
-
u psow szczepienie jest konieczne do tego aby moglo dojsc do efektywnego krycia. suka szybko przestaje sie szarpac bo to ja boli po prostu. trzeba cierpliwie czekac. czasem moze to potrwac i godzinke. nikt sobie nic nie urwie. nalezy psy zostawic w spokoju ale nie wolno sobie po prostu pojsc do swoich zajec tylko byc przy nich. nie zafadywac, nie zaczepiac, nie glaskac. siedziec cicho i czekac az skoncza. amen
-
dlatego obroza Dingo poszla do smieci. teraz nasza obroza Flowers w kolorze jeans nie farbuje. troche sciemniala tylko. napisalam do nich maila z zapytaniem o sprzet na zamowienie.okazuje sie ze zrobia ci wszystko wg twojego projektu i od razu daja wycene. mozesz laczyc kolory dowolnie, wzory itd. dlugosc smyczy i szerokosc okreslasz sama, sama tez wybierasz rodzaj zapiecia, wielkosc metalowego oprzyrzadowania....nie doliczaja ceny dodatkowej. za swoja smycz zaplacilam 32 zl. a komfort ktory ma pies i moja reka sa bezcenne...
-
zapewniam cie ze nawet jezeli bedziesz chciala ja izolowac podczas swojej choroby, ona ci na to nie pozwoli. gdzie pancia tam i pies. Brutus nie pozwala mi sie wysikac w samotnosci....
-
no piekny artykul pierwsza czesc wypowiedzi godna powielenia. druga zalosna raczej. agresja u psow nie bierze sie znikad. i jezeli jedynym rozwiazaniem autora jest twarda reka.... co innego dyscyplina i mam nadzieje ze to wlasnie autor mial na mysli. ale oczywiscie zgadzam sie ze z kazdym psem nalezy postepowac inaczej. do Ona czy dobermana trzeba podchodzic bardziej konsekwentnie niz do jamniora czy goldka.
-
a moze sprobowac czegos innego jednak. oprocz obrozy i smyczy zakladamy smycz treningowa. to jest cos nowego dla psa, i nie boli. zachowuje sie wtedy inaczej, za kazdy metr przedreptany w sposob cywilizowany nagroda smakowa.... jak widze psa szarpiacego sie na kolcztce to mnie szyja boli. jeszcze pamietam jak Dżek (poprzednik Brucia) pokancerowal sobie szyje w kolcztce.....
-
a gdy chorujesz izolujesz sie od innych domownikow? gdy bedziesz miec katar nie przytulisz dziecka? nie zarazi sie tak latwo, spokojnie
-
w skrocie nasza historia. moj pierwszy pies byl przybleda, straszny zabijaka. pies po przejsciach. mial powazne problemy. po roku pracy okazalo sie ze to aniol wcielony, aczkolwiek niektore problemy nigdy nie przestaly istniec np lapczywe polykanie jedzenia o ile juz cos zjadl. terz Brutus. pierwszy raz zaatakowal gdy mial 7-8 miesiecy. to byl szczeniacki wybryk, zadnych krzywd. polegl pudel z ktorym do tamtego razu pieknie sie bawili. potem zaczal sie okres wzmozonych cieczek. ataki aczkolwiek niegrozne powtarzaly sie co jakis czas. zaczelam powaznie sie zastanawiac nad kagancem, chodzeniem na smyczy. ale nie bylo to dobre wyjscie. intuicja nie pozwolila mi na taki krok. wiec zaczelam szukac wbicia do zakutego lebka zasad wspolzycia w spoleczenstwie. ale jakos nie bylo efektow. dopoki nie wyrzucilam ze slownika slowa "nie" i nie nauczylam sie zachowywac i wyrazac absolutnie bezemocjonalnie. w najgrszym momencie musialam sie mocno rozgladac wokol bo kolejne awantury dawaly mu to co daje kolejna dawka narkomanowi. zaczely sie zadrapania.potem rozwalil ucho innemu goldenowi, tez takiemu samemu narwancowi.jego wlasciciele uzywali metod "twardych". wtedy zrozumialam. absolutnie nie tedy droga. gdy poczytalam nowe podejscie do jezyka psow, wyjasnienia poszczegolnych zachowan, czy kombinacji gestow zrozumialam ze podczas spotkania 2 samcow absolutnie nie wolno ingerowac. zaczelam Brutusa odwrazliwiac. po kilkanascie razy mijalismy psa wroga. stosowalam gest rozdzielajacy. potem Brutus siadal naprzeciwko mnie, ja robilam z siebie kompletnego glupa oblizujac sie, mrugajac oczami itd. dawalam smakole. kwakalam, gdakalam. a wrog przechodzil za moimi lub Brutusowymi plecami. potem odwazylam sie (gdy juz nauczylam sie obserwowac zachowanie psow wzgledem siebie) pozwolic mu pogadac po psiemu. teraz to dziala. i trening mamy po kilka razy dziennie, na kazdym spacerze. zawsze konczy sie ok. nawet gdy Brutus jest spuszczony ze smyczy a drugi pies na smyczy paszczy i rzuca sie. wiem ze nie moge podejsc do Brutka, musze go przywolac. i robie to ze stoickim spokojem, bezemocjonalnie pozwalajac mu na zaprezentowanie swoich gestow. dziala zawsze. brutus odchodzi i przybiega do mnie po nagrode. zawsze gdy cos w szkoleniu nie wychodzi po przeanalizowaniu okazuje sie ze bylam podekscytowana, rozemocjonowana itd. wiec trenuje stoicki spokoj a to trudne oj trudne. ale Brutus jest mlodziakiem, nie moge tej szansy zmarnowac. prawdziwy egzamin przejdziemy zima gdy nadejdzie kolejny okres cieczkowy. a pzryznam ze tego lata juz powaznie myslalam nad kastracja (zeby zlikwidowac poped plciowy i wlasnie te agresje) nie rzuca sie juz na psy. malo tego, zaczal stosowac gesty rozdzielania wobec innych psow. ale nadal broni kumpli gdy wyczai ze dostaja w skore... praca dluga jeszcze przed nami bradziej doswiadczone - mialam na mysli psy kilkuletnie ktore juz nie jedno futro uszkodzily i nie raz same oberwaly
-
jak przypomne sobie firme w ktorej robilam adresowke nitowana do obrozy to podam link. jest bardzo mocna, grawer +pokrycie smiesznym czyms. kosztowalo kolo 20 zl + 1zl za przynitowanie u szewca
-
Ewa tutaj mozesz zamowic [url=http://www.krakvet.pl/trixie-adresowka-blyskiem-1340-p-3051.html]TRIXIE Adresówka z błyskiem dla psa 1340[/url] sa tez w kakadu ale kosztuja tam o wiele wiecej. baterie starczaja na okolo 3 miesiace, potem musisz je wymienic na nowe. flasher ma dosc mocny karabinczyk zapinany do koleczka lub sprzaczki obrozy. ja przypinam Brutusowi tylko na spacery po ciemnicy wiec nie gubi go gdy birga w dzien (wlaczanie jest poprzez dokrecenie obu czesci, wylaczony grozi zgubieniem polowy w czasie spaceru).menele parkowi smieja sie ze "o idzie pies policyjny" dodatkowo fajna sprawa bo jestem w stanie zawsze rozpoznac swojego psa w grupie innych tez jasny wieczorem
-
kazde smierdza na swoj sposob. kazde inaczej i kazde potwornie. sa po prostu "swiezutkie"
-
mysle ze fakt lania wody nalezalo wykorzystac. wzywac w takich przypadkach patrol i juz. i na policje dzwonic a nie do strazy.... wogole z nia bym nie gadala, nawet jak cie zaczepia udawaj ze jej nie ma. jeszcze zglosi ze ja obrazasz i znajdzie swiadkow ktorzy widzieli jak z nia gadasz lub nachodzisz. omijaj z daleka mimo sasiedztwa przez plot.... na trucie serio uwazaj. nawet gdy graniczycie tylko jednym plotem musialabys za reke zlapac na wkladaniu trucizny, inaczej nie udowodnisz nijak....wlascicielowi sklepiku spozywczego obok mojej klatki schodowej otruli sasiedzi kilka psow. dal sobie facet spokoj, nie ma juz czworonogow. i co z tego ze wszyscy wiedzieli kto?
-
ja zamowilam tasmowa, 6 metrowa, z raczka wylozona od wewnatrz biala cieleca skorka, tak jak obroza. jak minie mi okres najwiekszych wydatkow to zamowie dla pluszaka drugi komplet. marzy mi sie piekna szeroka biala skorzana obroza. maja fajna opcje. mozna zamowic od razu grawerowana adresowke przynitowana tak aby konce nitow siedzialy pod nappa. i ceny maja bardzo przystepne
-
tyle ze mnie wcale nie boli ze Brutus nie lata za pilka ani innymi zabawkami na spacerze. pozwalam mu samemu decydowac kidy chce sie pobawic ze mna, kiedy chce to sobie weszy albo dostaje glupawki, jak ma ochote na polezenie i poobgryzanie patyka...ok, i jakos widze wiekszy usmich na pysku gdy sie wybiega z psami, niz w przypadku biegania za zabawkami. bawimy sie w domu, po prostu kontakty na innych zasadach
-
aaaa tam zaraz genialna. upierdliwie i natretnie wscibska i tyle. ja tez chce zamowic chyba ze znajde jeszcze gdzies. mozemy polaczyc sily. kto jeszcze z warszawy dolaczy?
-
kwaczaca kaczka to rewelacja ale tylko na dworzu bo w domu oszalec mozna. kartonowe pudla tez u nas sa na topie. czasami zaczynam sie do Brutka skradac, podchodzic i udawac ze chce nu zabrac. wtedy sie podrywa i ucieka. zawsze to jakas namiastka zabawy...
-
zamawiam u nich jednorazowo okolo 5kg smierdzieli. przechowuje to w duzych torbach zamykanych na zylke albo w pojemnikach plastykowych z uszczelka. smrodu w domu nie mam bo Brutus pochlania te delicje w tempie blyskawicznym. szczegolnie noski wieprzowe...rewelka
-
i tu sie podpisuje wszystkimi recami i nogami. swiat zalewa reklama suchych karm "nasza najlepsza, najzdrowsza, tylko sucha jest ok, tylko ta zbilansowana!" i sie laik naczyta i glupoty robi. zostawmy to. jak ktos widzi ze pies dobrze jedzie na suchym to znaczy ze ok. gorzej jak czytam przez pare miesiecy jak ludzie probuja cudowac bo nijak pies nie chce jesc tego suchego. moze dosmaczyc, moze przeglodzic to sie nauczy itd. mimo wszystko uwazam ze takie dyskusje wiele wnosza, bo "laik" jak zacznie czytac to zacznie sie zastanawiac a nie jak ta koza poslucha reklamy. no i w jednym sie zgodze. wygoda. gdybym chciala zabrac psa na wakacje to nie wiem czym go bede tam karmic. samochodu nie mam. jezdze pociagiem wiec ....
-
an1a, a probowalas odwrazliwiania? strasznie chyba ciezko zyc z czworonogiem nie lubiacym calego psiego swiata?. a gdy przyjdzie pies nieagresor? ogladal niedawno jak J. Galuszko wykorzystuje do odwrazliwiania psa terapeute ktory zaprowadza spokoj. dzis 2 razy zapobieglam awanturze gdy Brutus pogonil najpierw beagla ktory odwazyl sie zaszczekac na moja corke, a potem sila rozpedu dobermana. moj lagodny slodki glos i pieszcotliwe zawolanie "pluszak spkoj" zawrocilo psa w "powietrzu". uwierz mi nie wierzylam 2 miesiace temu w cuda gdy Brutus po raz kolejny powalil wiekszego i bardziej doswiadczonego psa na ziemie i trzymal zebami za gardlo....golden! dasz wiare? teraz wytezam cala siebie na spacerach i pracuje przede wszystkim nad okielznaniem jego meskich zapedow. ale sie oplaca. odpuszcza nawet psom ktore wczesniej byly wrogami nr 1
-
Ewa, a butelki plastykowe, puszki? chrumkajaca swinka albo kwaczaca kaczka?
-
rozrywkowi sasiedzi=bezcenne! ja robie fotki starych skarpet i meskich gaci lezacych pod moimi drzwiami ....pan sasiad pastuje nimi podloge na klatce schodowej....i zostawia na potem....pewnie po to zebym sobie zeby powybijala na obcasach....a ja taka wredota jestem ze laze ciagle w butach sportowych, strzelam foty i zbieram dokumentacje....bo to pan radny jest:mad: dowiedzialam sie rowniez od policjantow ze zadnych wiertarek nie mozna uzywac po godz 20, wiec dzwonie do strazy tak z 7 razy tygodniowo nie uciszam juz dziecka gdy spiewa wychodzac z domu o 6 rano... i oddalam psu taka fajna pileczke 9cm z lanej gumy (wazy jakies 2 tony). a on ja uwielbia podzrycac na golej podlodze bladym switem, glownie w soboty i niedziele:lol:
-
to nie twoja wina. to niczyja wina. tak juz po prostu czasem jest. czasem natura pozwala zaplonac zyciu po to tylko by go chwile potem zgasic jak mala iskierke. placz, krzycz. to boli. i wszyscy to tutaj doskonale wiemy..... iskierka dla okruszka(*) (*) (*)