isabelle30
Members-
Posts
825 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by isabelle30
-
joanna, nie ma nic zlego w tym ze pies korzysta z kanapy, ale ....powinien poczekac na wasze pozwolenie. gdy wlazi tam samowolnie od razu kaz mu zejsc. jezeli ty tam siedzisz i pies podejdzie, powinien poczekac na zaproszenie. tutaj wlasnie konsekwencja jest niezbedna. pies szybko zalapie o co chodzi. jak ma zabawke to ok. ale jak niesie tam cos do wycmuchania takie jak gryzak ze skory albo kosc, od razu nakaz zejscia. co do chodzenia za corka jak ona je. pies zawsze bedzie lazil za osoba ktora go karmi z reki, przy stole albo cos gubi. oplacalny interes. moze zmien zwyczaje corki. nie ma chodzenia z jedzeniem w raczce. jej akurat tez to sie przyda. dzieci latwo sie zakrztuszaja jedzac podczas spacerow. jezeli macie ochote cos dac psu swojego do jedzenia, ok, ale wrzucajcie to do miski. bardzo fajnie ze udaje sie pare rzeczy wyprostowac, pies jest jeszcze mlody, elastyczny, nie ma zakorzenionych wielu zachowan. twoja rola jest ukorzenianie zachowan pozadanych. to trwa latami czasem. psa wychowuje sie cale zycie....dziecko tez co do przytulania. widzisz przytulanie dla nas ludzi jest gestem pokoju, przyjazni. psy maja inaczej. pies ktory jest podlegly przewodnikowi podchodzi do niego i lize jego pysk (twarz szyje uszy). przewodnik nigdy nie zrobi tego w stosunku do psa podleglego. ty chcesz abyscie byli przewodnikami psa, a juz napewno zebyscie stali o szczebel wyzej, i tak jest bardzo dobrze i dla was i dla psa, a dla dziecka po prostu bezpiecznie. no wiec pies ma misz masz. to on jest podlegly w stosunku do dziecka wiec czemu to dziecko pokazuje mu gest podleglosci. gdy poobserwujesz uwazniej najpierw w takim momencie odwraca gklowe i oblizuje sie, pewnie tez przymruza oczy albo nawet mruga, dopiero potem slychac warkniecie. popracuj z corka zeby okazywala psu pieszczoty inaczej, glazczac go po szyi, bez gestu obejmowania czy przytulania tak jak my to robimy i rozumiemy. to jest konflikt miedzyjezykowy. on z czasem nauczy sie ze ten wlasnie gest nie jest tym ktory on rozumie jako podleglosc. ale poki co zmien przyzwyczajenia dziecka.
-
dziwne ale od jakiegos czasu mam wrazenie ze gadam z automatem. nakrecacie sie nawzajem czy jak? potraficie zamiast zlosliwosci, przytykow czy wysmiewania czytac tekst ze zrozumieniem? bo ja was czytam to mam wrazenie ze to nie waszym psom przyda sie szkolenie, to ich wlasciciele powinni wrocic do szkolnej lawki....i to w szkole specjalnej....tam naprawde mozna sie czegos nauczyc. ja juz koncze ten temat. kolczatka w waszym przypadku przydalaby sie nie waszym psom tylko wam, i kagance, najlepiej fizjologiczne .... z kazdym chetnie pogadam na temat mojej pracy z psem ale nie w tym watku
-
wykorzystajcie pomoc dugiej osoby. najpierw wychodzi ktos. stawia znak (jakis papier, szmatke cokolwiek i obok reka w rekawiczce aby nie zostawic zapachu kladzie jedzenie na ziemi. za tym kims idziecie z psem na smyczy. macie w reku cos bardzo smacznego. wiecie gdzie lezy przyneta i gdy pies siega nosem do jedzenia to go delikatnie odciagacie mowiac fe i oferujecie od razu smakol w zamian. handel wymienny. ale to cos zawsze musi byc lepsze, duzo lepsze. nie psi smakol, niech to bedzie pasztetrowa, boczek czy cos takiego. ma to byc superrewelacja. idziecie dalej i to samo przy kolejnym znaczku. oczywiscie pochwaly. za kazdym razem fe, be czy podobnie. po kilku dniach mozecie w drodze powrotnej trenowac na luznej smyczy fe i zobaczcie jaka bedzie reakcja ale dalej supersmakolyk dajecie zamiast tego co lezy
-
zadzwon na ksiazeca zamow wizyte domowa. wet przyjedzie i psa uspi. ale pochowac sama go musisz
-
pirwsze 2 minuty spaceru to jest siusianie, potem idziemy na boisko przetrenowac i przypomniec sobie pare najwazniejszych komend. potem troche biegania, potem idziemy do parku ladnie przy nodze ale bez smyczy. a potem w parku pies juz ma swoje zycie pod moim bacznym wzrokiem. on potrzebuje luzu i wolnosci tak jak ja. spacer jest wtedy przyjemnoscia. uwielbiam patrzec jak weszy, jak na mnie luka, jak sie sam pilnuje, jak reaguje na skinienie glowa.jak zatacza kola lekkim klusem, pieknie wyciagniety w pozie typowej dla goldena. a potem z przyjemnoscia patrze na uszczesliwiona paszcze gdy bawi sie lub po prostu biega wsrod innych psow,,, nie puszczam go na zywiol zeby sobie sponiewieral ajkiegos pieska. kontroluje to. nie wychodze z zalozenia takze ze dwa samce maja sie bawic, ale takze nie zakladam ze zaraz beda walczyc, szczegonie ze dwa samce nie bedace na smyczy, potrafiace normalnie kontaktowac sie z innymi psami nie walcza ze soba bo to jest nieefektywne, bo nie ma o co i po co, bo w koncu to nie jest to co instynkt narzuca celem zachowania gatunku...nie widze problemu gdy Brutus kontaktuje sie po psiemu z innym samcem, obserwuje i wim kiedy nalezy pomoc mu wycofac sie a kiedy po prostu sie obwachaja , obsikaja kawalek podlogi i pojda w przeciwne strony. malo tego gdy spotykamy tego samego psa 5 min pozniej to nie ma zadnego zainteresowania z obu stron. i to jest wlasnie normalne zdrowe zachowanie psa. wywazony kontakt z innymi psami, pilnowanie sie wlasciciela bez koniecznosci linek czy ciaglego przywolywania, bez nakrecania na sile na zabawki i bez wymagania stalego gapienia sie na mnie. piesa i tak wybiera mnie bo to mnie sie pilnuje sam, z wlasnego wyboru. pozornie bez mojego zaangazowania. wiec jednak jestem bardziej atrakcyjna niz wszystko inne....to mi bardziej pochlebuia niz praca, praca, uzaleznianie na zabawke, praca i praca, i ciagle nakazy i zakazy. zdecydowanie wole takie partnerstwo, ja jestem wlascicielka mojego psa na paierze, wg prawa. on jest wlascicielem kawalka mojego serca i to ma wieksza wartosc. nie jest tylko psem i nie wiadomo jak sie zachowa. to moj swiety obowiazek poznac go na tyle dobrze zeby wiedziec jak sie zachowa. jest czlonkiem rodziny choc innego gatunku... jest przyjacielem i partnerem, nie niewolnikiem. on nie ma pracowac dla mnie. on ma zyc obok mnie .... joan, bardzo przykro sie ciebie czyta - ma rzucic wszystko i przyjsc i juz, bo tak! moze gdybys nie byla wlascicielem swoich psow to mialyby znacznie lepsza pania, nie prztszlo ci to do glowy? moze bylyby czesto glodne, bezdomne, ale wolne...
-
ja bardziej efekt obserwuje na wodzie. w misce metalowej wode pil tylko na swiezo. jezeli mu nalalam czystej i postala z godzinke to juz jej pic nie chcial. teraz nie ma problemu. pije poki nie zabrudzi jedzeniem z pyska
-
nie musisz liczyc na weta. mozna to zrobic samemu 5 minut po powrocie do domu
-
za kazdym razem po kryciu moj pies dostawal szalu radosci, wiec jednak chyba cos czerpal.... chcialam tylko troche rozluznic atmosfere. nadal uwazam i zdania nie zmienie ze psy ktore nie sa w stanie kopulowac sam na sam, bez pomocy kilku osob, trzymania, wkladania itd nie powinny byc rozmnazane. jezeli czlowiek popelnil blad hodujac rase - kaleke niezdolna do fizjologicznego rozrodu to powinien przyznac sie do bledu i odpuscic...nawet za cene wymarcia uposledzonej rasy
-
polecam, swietne praca oparta na wykorzystaniu elementow szkolenia pozytywnego oraz csow
-
moj gdyby jadl 06 kg surowizny dziennie, w ciagu tygodnia schudlby ladnie....tyle ze nie ma z czego widac ze u niego nie jest to apetyt tylko wlasnie zapotrzebowanie
-
no jezeli chpodzi o konkretna rase to inaczej sie nie da. ale ja i tak nie chcialabym aby obca lapa trzymala czlonka ....mojego faceta:evil_lol::mad:
-
no wlasnie ja tez tak nie napisalam nigdy. pozwalam psu bawic sie z innymi, nie ma ograniczen w kontaktach z innymi psami 9no moze gdy widze ze nie jest to bezpieczne lub drugi pies sie boi albo suka z cieczka) ale co jakis czas sprawdzam posluszenswo, przychodzi i pozwalam biegac dalej. mnie tylko poraza stwierzdenie ze czlowiek ma prawo....czlowiek zdaje sie uzurpuje sobie prawo do wszystkiego. nie podoba mi sie ze mam chodzic z psem cale jego zycie na smyczy i pytac kazdego o pozwolenie czy moj pies moze powachac jego psa. mierze ludzi swoja miara. skoro ja potrafie izolowac swojego chorego psaeby nie zaazil innych to mysle ze inni moga zrobic tak samo, skoro ja widze ze oba psiaki az sie ciesza na swoj widok to dlaczego nie? no przeciez nie zamykam oczu zeby sobie piesek pomordowal. zawsze jezeli pracuje z odwrazliwianiem to robie to na znanym psie i wlascicielu a jak widze nowego osobnika to zawsze znajde okazje zeby zaczepic gdzies tam i zaproponowac wspolprace z obopulna korzyscia. i skoro te metody polecane przez kilka znanych nazwisk sprawdzaja sie w odniesieniu do roznych psow to dlaczego mam tego nie probowac przynajmniej opisac. myslalam ze fora dyskusyjbe sa wlasnie po to y dzielic sie doswiadczeniami i spostrzezeniami...
-
:placz::placz::placz: nie chcialabym byc waszymi psami....o kurcze, nie chcialabym. a gdzie prawa biologii. gdzie fizjologia? to moze od razu zacznijmy stosowac techniki zaplodnienia takie jak przy trzodzie chlewnej czy bydle rogatym ?
-
zmierzchnica, ty znasz swojego psa najlepiej. jezeli widzisz ze nie chce kontaktu z danym psem to przeciez masz prawo ochronic go przed tym kontaktem bo tego wlasnie twoj przyjaciel od ciebie oczekuje. nie masz go zmuszac do tych kontaktow. to zupelnie inna sprawa. ponadto u ciebie jesat kilka psow wiec maja one zaspokojone swoje potrzeby przebywania ze wspolplemiencami. co mialby powiedziec Brutus ktory nie ma w domu drugiego kumpla na codzien? czy bylby szczesliwy gdybym wymagala od niego aby cieszyl sie tylko moim towarzystwem? u mnie w parku jest grupa osob, dosc liczna ktora pracuje z psami wtedy gdy jest do tego pora, ale wszyscy staramy sie przynajmniej raz na 2-3 dni spotykac na wspolny spacer wlasnie po to by psy mialy okazje pocieszyc sie swoim towarzystwem. czy ja mam prawo wymagac od mojego psa zeby przynosil mi pileczke gdy widzi ze jego kuple ganiaj sie obok? ja znim popracuje na kolejnym spacerze, a teraz jak jest okazja do jego towarzyskiego zycia to prosze bardzo. sama tez korzystam z czegos takiego jak zycie towarzyskie...ot tyle niestety Brutus tez w dziecinstwie doswiadczyl pare razy niechcianych kontaktow. ale duzo pracy wlozylam w to zeby tamto wspomnienie nie wywearlo na nim zlego sladu i wkladam nadal
-
grypa zoladkowa czyli rotawirus nie przenosi sie droga kropelkowa. tak podaja zrodla.... [B]Źródła zakażenia [SIZE=1][[/SIZE][URL="http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Rotawirusy&action=edit§ion=4"][SIZE=1]edytuj[/SIZE][/URL][SIZE=1]][/SIZE][/B] Rotawirusy są przenoszone drogą pokarmową. Zasadnicze znaczenie w przenoszeniu choroby mają ręce. Do zakażenia dochodzi głównie poprzez spożycie pokarmu zanieczyszczonego kałem osoby chorej. Również woda zanieczyszczona rotawirusami może być przyczyną zachorowań. Źródłem zakażenia mogą być produkty, które nie wymagają obróbki cieplnej, takie jak sałatki, owoce, czy przystawki. Rotawirusy są całkiem trwałe w środowisku. Pomiary sanitarne stosowane dla [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bakteria"]bakterii[/URL] i [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Paso%C5%BCyt"]pasożytów[/URL] w przypadku rotawirusów są nieefektywne, tak samo notuje się przypadki zakażeń w krajach o wysokim i niskim standardzie życia. Nie ma zadowalających metod analizy skażonej żywności, mimo że możliwe jest zastosowanie metod laboratoryjnych wykrywania wirusa w wodzie czy żywności przy wykorzystaniu reakcji odwrotnej transkrypcji łańcucha polimerazy [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/PCR"]RT-PCR[/URL]. Przebycie zakażenia rotawirusem powoduje powstanie w błonie śluzowej przewodu pokarmowego swoistych przeciwciał klasy [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Immunoglobuliny_A"]IgA[/URL]. Przeciwciała te chronią przed ponownym zakażeniem tym samym typem serologicznym wirusa. Możliwe są jednak zachorowania powtórne spowodowane innymi typami wirusa. Zachorowania te mają łagodniejszy przebieg. Przeciwciała obecne w surowicy nie pełnią funkcji ochronnych, dowodzą jedynie przebytego zakażenia. moje dziecko nie zostalo obrzygane, ale w przedszkolu wystarczy jeden nosiciel aby zarzily sie inne dzieci gdy tamten raz nie umyje raczek przed dotknieciem czegokolwiek. pies zostal obrzygany, ja i babciua tez....i to nie raz niestety. nocnik tez trzeba bylo myc, zmieniac posciel 10 razy w ciagu nocy itd...
-
przestac karcic slownie, bo pies zaczal sie ciebie bac. to nie oznaka uleglosci tylko ostatni krzyk zeby cie uspokoic. pies gdy juz wykorzystal wszystrkie mozliwe csy i nie odniosly one skutku stosuje ten gest. estes blisko calkowitej rezygnacji przez psa z csow. a to oznacza w przyszlosci niemoznosc i nieumiejetnosc dogadania sie z innymi psami. to nie jest bezpieczne...
-
otoz sie mylicie. pies nie zostal stworzony dla czlowieka czy tez jego przodek. sam do czlowieka przyszedl a czlowiek jak wszystkom inne przerobil go na swa modle. rasy stworzyl, ale nie prepsa.... no coz moje dziecko tez uwielbia sie bawic z innymi dziecmi i jak jest na placu zabaw to woli pognac do innych dziecxi niz awic sie ze mna. powinno mi byc przykro? jakiez to plytkie i egoistyczne by bylo. tu sie roznimy. ja tez widze na codzien milosc, wiernosc i oddanie mojego wielkiego przyjaciela psa. ale ja widze rowniez i rozumiem jego potrzebe pobycia z kims innym niz tylko ja, i nie zamierzam mu tego odbierac, zabraniac ani ograniczac jakos zbyt mocno. moze dlatego ze moj pies jest moim przyjacielem a nie niewolnikiem. i jest mu potrzebne szkolenie, wychowywanie. ale tylko po to by mogl swobodnie poruszac sie w swiecie ludzi. bo poruszania sie w swiecie psow moga nauczyc go tylko inne psy... wrecz powim ze smutno by mi bylo gdyby stronil od innych psow i zastanawialabym sie gdzie popelnilam blad ze mam nieszczesliwego przyjaciela....bo ja uwielbiam te wielkie brazowe pelne milosci oczy Brutusa i usmiech od ucha do ucha i slodkie doleczki w policzkach, ale jeszcze bardziej cieszy mnie ta ogromna tradosc i iskierka w oczach kiedy moze swobodnie ganiac sie i mocowac z innym psem, kiedy jest obsliniony, utytlany i zasapany. i kiedy potem spi spokojnie najedzony przy moim lozku, dalej z usmiechnietym pyskiem, jak to golden a pani Modrzewinska czy jak jej tam, no coz nie jest dla mnie wielkim autorytetem, zdarzylo jej sie pare glupot napisac....ja jakos bardziej przychylam sie do pani T. Rugaas a potrzeby spoleczne i psychologiczne psa zaspokaja sie chyba raczej nie szkoleniem...no coz, pani owa myli pojecie wygody czlowieka z potrzebami czworonoga. pies wg niej potrzebuje pracy z czlowiekiem, sorry wspolpracy bardziej niz z innymi psami. ciekawe jak zyja psy w grupach....jak do spolki ciagna ciezkie sanie to batdziej liczy sie ich wspolpraca...bo robia to wspolnie, bo czlowiek wozi tylek zamiast ciagnac raczej....jak czlowiek poluje ze sfora to tez racze to psy wspolpracuja miedzy soba a czlowiek tylko to wykorzystuje bo nauczyl sie sterowac ta sfora....
-
no to puli wspolczuje twojemu dziecku, ja nie zabraniam sie mojej corce bawic z innym dzieckiem...zadnym. tobie tez matka zabraniala kontaktowac sie z niektorymi? moje dziecko samo decyduje z kim sie chce bawic a z kim nie chce. pies tez jako istota zyjaca, myslaca i czujaca ma takie prawo. chce sie pobawic, mam czas to nie widze przeszkod. dobrze ze wiekszosc ludzi tez podobnie mysli choc obserwuje czsami taka pania co to tylko sama pracuje i bawi sie z psem. zal patrzec. piekny spaniel az wyje do innych psow...ale nie wolno i juz. nie Ewa, nasze psy nie sa nienormalne. po prostu nie zostaly na sile uczlowieczone, pozostaly psami i sa szczesliwe. i niech tak zostanie. byle zachowywaly sie w granicach bezpieczenstwa wlasnego i innych wokol. i to bezpieczwenstwo jest naszym obowiazkiem. mamy normalne zdrowe samce, prawdziwych samcow, choc jeden z nich juz bez klejnotow rodowych:placz::oops:
-
przyjecia mandatu to ona moze odmowic. wezwania do sadu nie moze. napewno jest ci potrzebna rada nie ludzi na forum ale kogos kto zlatwi sprawe jednym odpowiednim slowem. wejdz na to forum prawnikow. mnie kiedys ono bardzo pomoglo. istnieja tez miejsca gdzie za niewielkie pieniadze ci doradza prawnicy. pamietaj ze aby wygrac musisz miec przepisy w malym palcu.
-
dokladnie tak samo jak w przypadku predyspozycji do dysplazji, nie tylko tej genetycznie odziedziczonej ale tej nabytej - tutaj chodzi o luznosc wszedzie, np dobermany tej sklonnosci nie maja. jak dokladnie doczytam o anatomicznych podstawach to powiem dokladnie, ale wiem ze wlasnie labki i goldki sa strasznie narazone na wszelkie skrety, do tego stopnia ze powinny jesc ze stojaka aby nie obciazac stawow, ale poniewaz ryzyko skretu w takiej pozycji rosnie to nlezy psy karmic jednak z podlogi. i bardzo rygorystycznie przestrzegac odpowiednich odstepow miedzy spacerami a zarciem kundelki generalnie sa zdrowsze niz rasowce i moze dobrze bo jak hodowcy juz doprowadza do wyhodowania 100% kalek pieknie wygladajacych i zyjacych zaledwie kilka lat to nadal na swiecie beda psy...ale to tak na marginesie Talagia ja tak sie wlasnie meczylam dosc dlugo. ale smiej sie ze mnie, to skubanie lapek doprowadzalo mnie do histerii... wiec zakupilam maszynke do mkielenia miesa, pazury obcinam nozyczkami, dluga kosc ladnie sama wychodzi a pies dostaje w kazdum posilku kosci w formie bezpiecznej oprocz cotygodniowego wielkiego surowego gnata do pochrupania
-
a nie znasz takiego powiedzenia "najdlam sie czegos tam i teraz mi zalega na watrobie?"? toz to stare jak swiat.
-
Czy wy naprawde uwazacie ze z psem mozna pracowac tylko w jeden sposob? naprawde uwazacie ze w normalnym codziennym zyciu przydaja sie i egzamin zdaja sztuczki typu agility i obedience? nie lepiej miec psa ktory jest po prostu bezproblemowy i w kazdej sytuacji jest ok? bez zabawek w rekach, bez nakrecania itd? czy naprawde wierzycie ze pies ktory nie gapi sie na pancie/pancia non sto, ktory nie leci w podskokach na zawolanie tylko idzie powoli tesknym wzrokiem patrzac w strone innych bawiacych sie psow, a potem zwolniony biegnie w ich strone w podskokach radosci to autystyk? to ja kocham swojego zdrowego psychicznie, normalnie po psiemu zachowujacego sie psa autystyka!:multi: i zycze mu aby nigdy nie zmienil sie w smetka idacego noga przy nodze pani wpatrzony we mnie non stop, bez zainteresowania swiatem go otaczajacym. bo jezeli tak sie stanie to bedzie to moja i jego wielka kleska:placz:
-
Puli sory ale ani pies ani dziecko nie jest zadna twoja osobista strefa prywatna. i jedno i drugie jest odrebnym stworzeniem zywym obdarzonym zmyslami i odczuwaniem uczuc. i kazde z nich ma swoje prawa. idziesz z dzieckiem i jakies inne dziecko podbiega i mowi czesc ... i co? odganiasz bo to ciebie nie zapytalo czy moze? czy twoje dziecko potrzebuje twojego pozwolenia do obcowania z innymi dziecmi? to samo pies. ty po prostu nie masz prawa zabrac mu kontaktow z przedstawicielami swojego gatunku aczkolwiek twoim obowiazkiem jest sprawowa kontrole nad jego zachowaniem. mam wrazenie ze pokutuje tu nasze polskie podejscie - kocham psa ale to moja wlasnosc moj przedmiot, moja prywatnosc. jedno pytanie...czy waszym zdaniem pies potrafiacy komunikowac sie z innymi psami, bawic sie z nimi i potrzebujacy kontaktu z nimi to pies autysta?
-
RPG spokojnie. takie sprawy zazwyczaj nie trafiaja do sadu jednak. a jezeli juz to na bardzo krotko i koncza sie umorzeniem. slusznie odmowilas przyjecia mandatu. zlozylas wyjasnienie na poserunku. masz jakis dowod zewyjasnienie zostalo spisane i przyjete? wykorzystaj to w sadzie w razie czego. polecam ci [URL="http://www.forumprawnikow.pl"]www.forumprawnikow.pl[/URL] (byc moze miedzy forum a prawnikow jest kropka) . w Polsce trzeba wine udowodnic!!!! wiec ty zachowuj sie zgodnie z przepisami zeby ci ktos fotki nie trzasnal. pilnuj psow zeby ci ich nikt nie otrul. i trzymaj glowe wysoko. ale musisz pamietac ze w tej wsi jestes spalona. mozesz sama nagrywac filmiki jak psy sasiadow biegaja luzem wokol ciebie w razie czego....
-
taks brawo ale czy ten tekst przeczytalas? ze zrozumieniem? bo mam wrazenie ze nie wiem z czego sie tak cieszysz.... "a co do szczepienia to po moimpsie jest jeden miot gdzie suka z psem nie szczepiły się a urodziło się 7 szczeniąt - kosztowało nas to troche pracy -4 osoby trzymały 50 min " :crazyeye::crazyeye::crazyeye: 4 osoby trzymaly....byka? bo jezeli to byly psy to moje gratulacje....czasem chec zarobku hodowcy jest tak wysoka ze nie liczy sie juz nic - nie mow prosze ze kochasz swojego psa czy suke, ponadto trzymaliscie 50 minut....to co trwalo tyle czasu? sory za wyrazenie ale tyle trwalo celowanie w dziurke? czy wlasnie zakleszczenie ? i jeszcze jedno pytanie... gdzie sie podziala druga czesc mojego postu z linkiem do artykulu napisanego przez nie hodowce ale specjaliste ds rozrodu:angryy: