isabelle30
Members-
Posts
825 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by isabelle30
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
isabelle30 replied to kell46's topic in Pogryzienia
nie jestem wlascicielka malego jazgacza. mam duzego psa ktory porafi innemu duzemu dobrze dokopac. i popieram w stu procentach punkt widzenia Galeksandry. tez jestem zdania ze panstwo i przepisy powinny utrudniac ludziom posiadanie takich wlasnie psow. jezezli sa tu wlasciciele dobrze ulozonych, zrownowazonych psychicznie psow bojowych, to od razu sorry, nie do was ten tekst. gratuluje dobrej postawy. ale widzac amstaffa lub innego jego pokroju na dworzu bez smyczy lub na smyczy typu flexi, od razu zaciskam dlon na paralizatorze. bo nie wiem kim jest czlowiek idacy z naprzeciwka i co jego psu strzeli do glowy. denerwuja mnie jazgacze. uwazam ze wlasciciele zamiast chowac je do kieszeni powinni z nimi pracowac. gdyby jakis skakal wokol nog mojego dziecka przykopalabym tak jak innemu wiekszemu. ale niestety to wlasnie o psach bojowych, niezaleznie od rasy czy domieszki krwi jest ciagle glosno. bo to one morduja. inne zwierzeta, i ludzi. nie wyobrazam sobie zeby taki uszedl z zyciem gdyby zaatakowal mnie, moje dziecko lub psa.....o wlasciciela takiego psa tez bym nie byla spokojna. -
mam kupozbieracz i sprzatam. i popieram kary za niesprzatanie. ale....smiac mi sie chce z "udogodnien" w warszawie dawno, dawno temu pojawily sie podajniki z woreczkami oraz kosze. w niektorych miejscach nawet stoja do dzis, ....puste, bo nikt woreczkow nie uzupelnia. po wiekszosci zostal mit i legenda. no i fajne akcje typu "psie sprawy warszawy". mialy byc dostepne w kioskach ruchu specjalne zestawy. nie policze ile kioskow obeszlam. wytrzeszczali na mnie oczy i nie wiedzieli o czym mowie. za to na sobotnio niedzielnych targach zoologicznych byly te zestawy. papierowa torebka + kartonik. swietna sprawa....dla wlascicieli pieskow tak na oko do 5 kg. tekturka malutka i strasznie mieciutka jakas. po pudlu pewnie juz by sie nie dalo zebrac niczego..... jak to pieknie sie wypisuje bzdury. a jakos nikt nie napisze artykulu pt "okiem wlsciciela psa".... no i oczywiscie podejscie straznikow czy policjantow. emerytow nie ukaza, dadza tylko slowne ostrzezenia. ojej! strasznie sie tego wszyscy boja. za to jak widza kobiete bez obstawy....probuja wlepiac mandat nawet za sikanie. faceta obchodza szerokim lukiem. dlaczego rowniez nie reaguje nikt na srajace dzieci w parkach? rowniez w okolicy placu zabaw bo do krzakow przeciez tak daleko. tutaj nikt zagrozenia epidemiologicznego nie widzi. nie wspomne o sikaniu na terenie placu zabaw. to tak okiem matki malego dziecka
-
Karjo, ile wazy Twoj pies? zamiast sie wysmiewac poczytajcie troche o psach jakimi sa goldeny czy labradory. one jedza DUZO, a poniewaz Brutus nie rusza suchej karmy (tu starczylaby malutka miseczka) tylko domowe jedzonko (duza zawartosc rosołu) wiec i micha spora. nic wam nie poradze. schudl ile schudl. nie dziwi mnie to jakos specjalnie. sama chudne lub tyje roznie. byl czas ze stres zjadal mnie doslownie od srodka. koledzy w pracy robili sobie dowcipy. wsadzali mnie na wage. potem stawiali mi pod nos 5 paczkow do zjedzenia. i zabierali na obiad po pracy. nastepnego dnia znow mnie wazyli....ubywalo okolo kilograma. wcale to wtedy nie bylo smieszne..... jedna taka micha dziennie dla Brutusa to wcale nie jest duzo (liczac jego zapotrzebowanie) mam dzialajace smaczki - boczek (jezeli dzienie zje jeden plasterek pokrojony na kawaleczki to przy masie 41 kg - bo tyle w tej chwili wazy nie jest to tuczaca porcja) i zwykly chamski frolic. aczkolwiek dziala wtedy kiedy nie ma suczki lub np akwenu wodnego w zasiegu nosa i oczu.
-
ciekawe kto tam siedzi za kare?.....
-
po prostu nie mam sily obierac tych cholernych malych raczek....dostaje przy nich histerii, smiejcie sie smiejcie jestem zwolenniczka surowego miesa i kosci w diecie psa ale nie ptasie kosci. w ptaku wszystkie kosci lamia sie w strzepy i igly. latwo to widac wlasnie gdy sie zmieli na grubo. aaaatam robota, tyle co zlozyc maszynke, potem zmywa zmywarka i juz. 5 kg przerabiam w ciagu 15 minut i to dwa razy, a gotuje sie tez samo, bez mojego udzialu. ja generalnie nie lubie sobie dokladac roboty niepotrzebnie. zawsze kombinuje zeby sobie ulatwic zycie a innym zeby dogodzic. A Brucio to przeciez moje drugie dziecko, nie przezylabym gdyby mu sie cos stalo z mojej winy.
-
nieeee, suchego to on wogole nie jada, chyba ze frolik jako smaczki ale pokrojone na 4 czesci. te prawie 2 litry to przygototowana domowa mieszanka skladajaca sie z miesa (rozne roznosci), zmielonych kurzych lap z galareta, warzyw i odrobiny wypelniacza. wszystko plywa w smakowitym tlusciutkim sosie-rosolku ktory powstaje podczas gotowania. moj pies nie pracuje tak ciezko, wiec nie ma takiego zapotrzebowania. co kilka dni dostaje mniej glownego zarcia a za to jajka na twardo lub surowe, mleczko z platkami, bialy ser, rybe gotowana. do zarcia dosypuje mu zarodki przenicy jako zrodlo witaminek, oraz w tej chwili wrzucam gammolen bo jest akurat w trakcie trwajacej juz doscdlugo kuracji gronkowcowego zapalenia skory (efekty milosci do kapieli - skapal sie w parkowym bajorze, w ktorym takze kapia sie dzieci o zgrozo!) ale generalnie sam sobie okresla na ile porcji chce podzielic zarelko i ile zjesc. to co zostaje rano wyrzucam. a surowe miecho i gnaty dostaje w soboty i niedziele bo lubi swiezutkie a tylko w sobote rano jestem w stanie kupic takie u rzeznika. glownie jest to cielecina i to przednia hihi (glowizna, ozory, serca, pluca). a takze chrzastki z indyka. z owocow i warzyw na surowo wyjada jablka, i to tylko na spacerze w parku (rosnie tam taka jakas specjalna jablonka pod ktora zeruje cale stado psow) nie chca innych jablek tylko te okreslone... cholera go wie dlaczego....
-
Brutus wytrzymal 7 dni, i nie przeprosil sie z jedzeniem. gdy zaczal wygladac jak ofiara obozu koncentracyjnego bo schudl z 42 kg do 36, to ja sie poddalam. nie dal sie przekonac do suchego, i nie dostawal ani okruszka niczego innego. no coz, psy sa po prostu prystosowane do glodowania....
-
ja tez sie wlasnie wybieram do Dembele ze swoim. jakos strasznie trudno zwalczyc u Brutusa ropne zap skory....chce zeby obejrzal dobry specjalista. ale to co na zdjeciu widac wyglada troche jak nuzyca choc ze zdjecia trudno cokolwiek odczytywac. o Dembele przeczytalam same superlatywy, wiec moze warto skonsultowac.
-
czy bedzie ono tlumaczone, i jaka jest cena?
-
na surowo jest zawsze blizsze naturalnemu zywieniu, tylko nie wydaje mi sie jakos zeby dzikie psowate mialy mozliwosc zbyt czestego spozywania ptakow.... a teraz na powaznie. kurze lapki sa super swietne. same jako gotowe danie, lub podawane z dowolnymi dodatkami lub jako dodatek do innych mies - powstaje piekna galareta. gotuje sie to dosc dlugo - okolo 2 godzin w proporcjach 1kg lap + 1 litr wody. potem obrywasz pazury i wywalasz te dluga gruba kosc (jest zazwyczaj mocno polupana). rozszarpujesz rekoma....ale to jest paskudna robota. ja wrzucam do zwyklej elektrycznej maszynki do miesa Zelmer Diana (bez opcji mielenia kosci) i miele najpierw przez grube sitko, potem drugi raz przez drobniejsze, mieszam z wywarem i dodaje do calej reszty (mnostwo roznych odpadow miesnych i warzywa). wyglada toto jak zwymiotowana owsianka. ale daje bardzo sztywna galarete, i jest dla psicy smaczne i pozywne i wlasnie dobre na stawy
-
oooo, i tu jest problem wlasnie. bo moj pies jest ostatni do zarcia. to ze goldki sa lapczywe na zarcie to w naszym przypadku mit i legenda. on generalnie jada raz na 2 dni, wyjatek stanowi zima i mrozy, ale to akurat normalne. miche stawiam wieczorem i w zasadzie nie interesuje mnie kiedy to zjada. gdy rano jest pusta to ja przkladam do zmywarki, jezeli zostaja jakies szczatki to stoja az do popoludnia chyba ze zdazyly sie zepsuc. on jakos sobie sam dzieli porcje. generalnie przez caly dzien nie jest zainteresowany zarciem. ale jest kilka smaczkow ktore sa dla niego wyjatkowe : baleron, boczek, .....i frolic. tyle ze Brutusa trudno nakarmic na spacerze. normalna jego porcja dzienna to pelna micha o pojemnosci 1,8 litra.... a na spacerach staram sie nie dawac mu za duzo zeby mu nie obrzydlo. zreszta wlasnie zaczela mu sie depresja treningowa. wczoraj drugi dzien jak generalnie ma wszystko w de...., aczkolwiek bardzo grzeczny sam z siebie (nie slucha zadnej komendy), wiec za posluszenstwo jest nagradzany ale nie wydaje komend zeby dac mu chwile wytchnienia.... a, i dodam jeszcze ze boczek ma magiczne dzialanie. bardzo "karne" i dobrze wytrenowane psy przestaja reagowac na wlasciciela tylko sluchaja mnie zahipnotyzowane wspanialym zapachem unoszacym sie z mojej kieszeni. stado psow (okolo 10 czasami) wpatrzone ogromnymi oczami reagujacych jednoczesnie na Siad, cos pieknego, tylko nie ma ich jak nagrodzic....
-
nie mlekiem, mleko dopiero da sliczny zapaszek! skora od chleba w zaleznosci od koloru obrozy mozesz dobrac odpowiedni chleb. i do skutku. pieknie czysci brud ze skory nie uszkadzajac skory. wacik z octem lub sokiem z cytryny wywabi zapach. na koniec krem nivea zeby ladnie zaimpregnowac i wypolerowac...
-
co do liczebnosci dostepnych pomeranianow. poszukalam wlasnie w necie miotow dostepnych juz lub za chwile. jest ich tyle ze trudno uwierzyc w brak reproduktorow (chyba ze wszystkie suki hodowlane korzystaja z tego samego psa). i wszystkie z rodowodem wiec zupelnie legalnie. nie widac tu jakos potrzeby krycia wsobnego z az tak ogromnym powinowactwem....
-
ksiazke bardzo chetnie bym poczytala ale nie ma jej chyba jak kupic. wcale nie musicie mnie przekonywac do tego ze kazdy jest inny, czy to pies, czy czlowiek czy tez swinka morska. ale jedna zasada jest stala i niezmienna dla wszystkich psow. nie krzyczymy, nie tupiemy. psy nie chca wspolprawcowac gdy wydajemy komendy nerwowo, nie chca z nami gadac gdy je skrzyczymy, szczypiemy i nie pozwalamy im spokojnie odpoczac. co do teorii szybkiego jedzenia. dasz kilka razy goldkowi, labkowi lub paru innym duzo jedzenia na raz do zjedzenia szybko....masz trupa. niestety to nie dzikie psowate. i to wlasnie czlowiek przyczynil sie do stworzenia tej niewatpliwie wady u wielu ras poprzez swoja hodowle. tym psom nie wolno jesc lapczywie i szybko. nie przed spacerem, nie tuz po spacerze czy zabawie itd.
-
pies to najlepszy barometr nastrojow czlowieka na swiecie. wie ze jest ci zle jeszcze zanim ty do tego dojdziesz, a co do biegunek.... to co dla jednego jest dobra markowa karma z wysokiej polki, dla innego jest zwyklym chlamem. dla mojego kazda sucha to najgorsze g. funkcjonuje tylko dobrze na jedzeniu gotowanym przygotowywanym przeze mnie lub na surowiznie (ale nic rozmrozonego wiec barf w kostkach odpada ) szukaj odpowiedniejszego jedzenia. a napisz jeszcze czy ma jakis zapach z pyska? (oprocz zapachu krwi, z tego co zrozumialam pies jest wlasnie w trakcie wymiany mleczakow na stale)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle30 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
popieram cie calym sercem, ale tez zawsze zamiast od razu drzec gebe bo kilka metrow dalej idzie pies, mozna powiedziec spokojnie: moze pani zabrac psa? bo ja sie boje psow,.... kiedys mialam taka sytuacje z pania biegajaca wieczorem po parku. Brutus od razu zostal zapiety na smycz, pani pobiegla dalej, wszystko z usmiechem, pelna kultura. teraz owa pani glaszcze juz Brutka, oswaja swoja fobie. i jest przyjemnie i kulturalnie. nie masz wrazenia ze czlowiek z psem dla niektorych to z gruntu gatunek gorszy? -
jak to dobrze ze na swiecie jest nadal sporo rozmnazajacych sie kundelkow. ludzie sami sie unicestwia ale psy i tak przetrwaja..... hodowcy nikt nie nazywa oszustem, to po prostu ktos komu zalezy na kasie, wygodzie. po co szukac gdzies tam i placic za krycie. lepiej wyjsc z zalozenia "moje psy sa doskonale, maja najlepsze geny swiata" - choc po fenotypie nie mozna zbyt wiele powiedziec o genotypie osobnika....a juz tymbardziej nie da sie rokowac co powstamnie w wyniku krzyzowki....kombinacji jest tak wiele....
-
to metody ktore od zawsze stosowano w moim domu w stos do psow, malo tego stosowal je tez moj sw dziadek odnosnie wszystkich zwierzakow. tylko nikt tego nie nazywal w zaden sposob. po prostu dobra reka do zwierzat. czy nie uwazacie ze pies ktory w kontakcie z obcym psem od razu atakuje jest, hmmmm, nadaje sie wlasnie do terapii? to nie jest normalne zachowanie i nikt mi tego nie wmowi ktore z moich stwierdzen jest takie niby smieszne?
-
a probowalas odwrazliwiac psa? moze terapia by pomogla? nie jest normalna w swiecie zwierzat walka bez sensu. psy spotykajace sie luzem nie walcza, chyba ze jeden z nich po prostu ma problem z psychika. ja pozwalam psu na swobodne csowanie tylko wtedy gdy wiem o czlowieku cokolwiek. albo w sytuacji kryzysowej - wtedy latwiej mu bedzie z tej walki wyjsc calo (jezeli nie bede mu przeszkadzac smycza) ponadto to co opisujesz u swoich psow - ich zachowanie, to jest to co wlasnie Turid opisuje jako efekt dlugotrwalego stresu u psa. ale jak to Lupak napisal - kazdemu wg potrzeb. agresja u Joanny to rzeczywiscie zupelnie inna para kaloszy. tutaj trzeba sie dokladniej przyjrzec i zdiagnozowac przyczyne takich a nie innych zachowan. jednak pamietaj ze terapia to nie tylko odbieranie psu mozliwosci normalnego jedzenia. oczywiscie nie ma powodu aby pusta miska stala godzinami na podlodze. ale stosowanie metody "zjadasz juz albo zabieram natychmiast" u wielu ras rychlo doprowadzi do skretu zoladka, stresu i frustracji frustracja. straszna rzecz. u psa Joanny jest ona bardzo widoczna - pies zachowuje sie w taki a nie inny, typowy raczej sposob. usuniecie powodu frustracji byc moze okaze sie lekarstwem na cale zlo...
-
w czasie posikiwania piesek lezy na plecach ? robi to gdy wracasz do domu, lub wychodzicie na spacer, albo cos przeskrobie i probuje cie przeprosic? to po prostu emocje. sa tak bardzo silne ze piesek nie potrafi wychamowac i musi sie w taki sposob uspokoic. mozesz psu pomoc. gdy wracasz do domu a pies szaleje i w koncu sika, kleknij do psa bokiem, rekami zacznij grzebac przy ziemi. glowe odwroc w bok w strone przeciwna do psa, zmruz oczy, nie gap sie na psa. zacznij sie oblizywac i ziewnij sobie. uspokoisz psa. wtedy delikatnie mozecie sie przywitac. po jakims czasie okaze sie ze pies nie musi sie panicznie bac, ani az tak emocjonowac. i przestanie i skakac i sikac.
-
Filodendron, podsylam Joannie bardzo wiele materialow na temat agresji, jej rodzajow, postepowania, socjalizacji z dzieckiem i facetami. a CSy? jak poczytasz wiecej to zapewne zauwazysz ze skoro pies nie wejdzie na twoj na poziom komunikacji ludzkiej bo nie da rady, to ty powinienes zejsc do poziomu psa. wtedy zycie staje sie latwiejsze. chocby nauczenie psa ze witajac sie nie trzeba koniecznie zdemolowac domu oraz ubran na tobie. a w sytuacjach stresujacych mozna sobie znalezc sposob na wyciszenie sie. CSowanie pomagaja skutecznie w odwrazliwianiu psa jezeli chodzi o sytuacje kiedy pies boi sie stracha (oprocz barowania mozna je stosowac dodatkowo). ponadto zsocjalizowany pies to taki ktory zamiast uciekac w panice lub wszczynac awantury potrafi spokojnie dogadac sie z innym psem. latwo takze nie padnie ofiara zdemoralizpwanego przez wlasciciela osobnika, bo bedzie go potrafil wyciszyc zamiast rzucac sie mu do gardla. CSy sa naprawde bardzo pozyteczne
-
goraco polecam do poczytania ksiazke pani Turid Rugaas pt "sygnały uspokajajace" bardzo krotkie kompendium. bardzo fajny jezyk takli ktory dociera do kazdego. czyta sie to jak najlepsza powiesc swiata. pochlonelam doslownie te ksiazeczke. zaczelam obserwowac, doskonalic swoje umiejetnosci w tym zakresie. odkad zaczelam tak postepowac moj pies zmienil sie w ....ANIOLA! opowiem wam to co bylo w niedziele. do parku przychodzi czasem facet z kilkoma psami. Brutus nigdy sie z nimi nie bawil, wsrod nich jest jeden dosc duzy samiec z ktorym kilka razy byla awantura na smyczach. jakos nigdy nie udalo sie zeby omineli sie inaczej. w niedziele poszlismy sobie spokojnie do parku, fatalna pogoda wiec pelen luz bo pusto. i bach. zza krzakow wychodzi tamten pies bez smyczy. tamten facet wyszedl zpodobnego zalozenia co ja. psy musza czasem pobiegac. gdybym zostala przy Brutusie lub gdyby facet podszedl do swojego, polalaby sie krew na bank, tamten pies po przejsciach a moj nie sprzeda tanio skory, zadziora z opanowana dobrze technika powalania przeciwnika.... oboje wiedzielismy ze jedyne co mozemy zrobic to oddalic sie i czekac...... trwalo to prawie 15 minut. tanczyli wokol siebie az milo bylo patrzec. uzyli chyba calej gamy CSów. jeden listek obsikali tak ze rzeka zaczela plynac chodnikiem. i co? rozeszli sie w koncu, bez jednego warkniecia. malo tego, obserwuje takze podobne zachowania gdy Brutus spotyka psy z ktorymi dotychczas darł koty. kilka razy spotkalam tych ludzi, pogadalismy, ustalilismy front dzialania. przeciez zadne z nas nie bedzie przekradac sie po parku cichaczem. i co? udaje sie. nawet gdy psy spotykaja sie na smyczach i zaczynaja warczec, puszczamy smycze, w tyl zwrot i radz sobie sam.... zapanowal anielski spokoj. malo tego, wiem do ktorego wrzaskacza na smyczy moge psa spokojnie puscic i nie ingerowac, a jezeli juz to wiem kiedy, w ktorym momencie. nauczylam sie pomagac mu wycofywac sie z trudnych sytuacji. pracy jeszcze przed nami duzo, ale postepy sa po prostu w tempie geometrycznym. a ja przy okazji mam trening cierpliwosci (jako osoba niecierpliwa z natury....) Karjo, jakos dziwnie odbierasz slowo "nagroda" dla mojego psa najlepsza nagroda jest zabawa z innym psem. ludzie go uwielbiaja bo pieknie sie bawi, socjalizuje wspaniale szczeniaki. po takiej zabawie widac usmiech na zabloconych mordkach. nikomu to jednak nie przeszkadza (bloto) pies jak dziecko moze byc szczesliwe lub czyste....kwestia priorytetu.
-
i gdyby hodowca byl uczciwy to w pierwszym zdaniu poinformowalby nabywce szczeniaka o fakcie chowu wsobnego...
-
i gdyby nie chow wsobny nie udaloby sie wyhodowac tylu kalek, tylu chorob genetycznych..... to podstawowe zasady genetyki na dzisiejszym poziomie wiedzy. chow wsobny prowadzi do wytworzenia i fiksacji czyli utrwalenia wszelkich mutacji prowadzacych do wystapienia wad genetycznych (patrz wstretne chorobska takie jak dysplazja lub kilka innych rownie fajnych). proceder prowadzacy takze nieuchronnie do ograniczenia tzw "zmiennosci genetycznej" (prosty przyklad gepardy ktorych znaczne ograniczenie populacji dalo w rezultacie "chow wsobny" czyli krzyzowanie miedzy osobnikami spokrewnionymi, ogolnie rzecz biorac to z kolei doprowadzilo do wytwarzania osobnikow coraz slabszych i dalszego wymierania populacji. gepardy sa na wymarciu drodzy panstwo. taka sytuacja dotknela takze pospolite wielblady ktore w dzisiejszych czasach sa absolutnie niezdolne do samodzielnego krycia) pytanie czy warto bardziej tworzyc nowe rasy czy tez dbac o zdrowie osobnikow....
-
nie rozumiecie mnie. jezeli moj pies nie interesuje sie zabawkami to ja mu pozostawiam wolny wybor i nie zamierzam go do tej zabawy przekonywac bo "tak trzeba". spacery z nim to kilka godzin dziennie w parku lub raz w tygodniu w lesie (tam odchodzi ode mnie tylko na kilka metrow), nowe miejsca dzialaja na niego bardzo ugrzeczniajaco. wiec pies ma szanse sie wybiegac, w sposob jaki sam sobie wybierze. ja postawilam przede wszystkim na budowanie wzajemnego zaufania jezeli chodzi o wzajemne relacje (jejciu ale zakrecone zdanie). jakos nie przemawia do mnie metoda linki i nie puszczania psa poki nie bedzie w 100% odwolywalny. nie wierze takze w 100% odwolywalnosc normalnie dzialajacego niekastrowanego samca ....zawsze zareaguje na suke z cieczka o ile nie stal sie bezwolna marionetka. sygnaly opisywane przez Turid nie maja byc nagroda dla psa tylko sposobem na codzienna z nim komunikacje. codziennie obserwuje jak udoskonala umiejetnosc Csowania, i serce mi rosnie. Csowac takze uczy sie moja coreczka, a takze eks mąż ktory czasem z nim wychodzi na spacer. wszyscy sa z tej metody zadowoleni. wracajac do linki. kiedys przyszedl mi do glowy na prace w ten sposob, uzywajac tradycyjnego "szkolenia pozytywnego". nie osiagnelam przez kilka miesiecy nic, doslownie zero, za to malo mi palca nie urwalo.... nie musze psa trzymac na smyczy. w 99 przypadkach na 100 przychodzi bezblednie na zawolanie, i znow moze biegac. nauczyl sie nawet ze jezeli widzi psa. to gdy najpierw zamelduje sie przy mnie , moze isc sie przywitac to jest wtedy nagroda. nigdy po przywolaniu nie zapinam smyczy. pies ma wolnosc i umiejetnie z niej korzysta. ostatnio zaobserwowalam nawet ze zaczal sie zastanawiac co sie bardziej oplaca, przyjsc i podazac za mna czy gonic za turlajacym sie lisciem - to go kreci. wygralam ja, lisc dostal w nagrode. co do dominacji. poczatkowo myslalam ze Brutus jest dominantem w stosunku do innych samcow. nic bardziej blednego. przeszedl juz faze burzy hormonow. broni szczenniakow przed innymi psami ale juz tak nie rzuca sie agresywnie na inne samce. raczej stosuje gest rozdzielenia. Csy pomagaja mu wspaniale unikac spiec i nieporozumien. pozwalam mu na to nawet gdy trwa to dlugo a mnie sie spieszy. erotomania- powiem krotko, zadnej babie nie przepusci, wiec jednak prokreacja, poped ma bardzo silny....nad tym musimy jeszcze popracowac. egzamin z panowania nad popedem bedzie musial zdac zima, nie zda to kastracja - dla jego bezpieczenstwa. na pozor nasze spacery moga wydawac sie nudne. ale jak sie przyjrzec, pracujemy non stop.