-
Posts
4637 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *kleo*
-
[quote name='tigrunia']Ja Jessi dawałam gryzaki, kurze łapki.. ładnie wszystkie ząbki wypadły - przy Buff już nie bo chciałam z nią szybko na wystawy zacząć jeździć więc nie czekałam tylko od razu wyrwałam (wet). Na proste wyrośnięcie ząbków rady nie ma :eviltong:[/quote] A ja jeździłam na wystawy z tym jednym mleczakiem, chociaż fakt, że tylko w szczeniętach (ostatnia wystawa w wieku 8 m - cy). Usunięty kiełek miała przed pierwszą wystawą w młodzieży, dość późno, ale miałam nadzieję, że sam w końcu wypadnie, a zgryzu nie psuł. Szkoda mi było dawać psa pod narkozę na jeden ząb, ale cóż, jak mus to mus.
-
Ja suszę po każdej kąpieli, a kąpię średnio co 5 dni, góra tydzień, przy kąpieli dobra odżywka, później oliwka i nie zauważyłam, żeby włos był zniszczony :p
-
Ja od początku dawałam Gracji gryzaki, głównie gnatki (te prasowane, z zoologa) i wszystkie zęby wypadły same, oprócz jednego kła. Nie wiem, czy to miało jakiś związek ze sobą, ale słyszałam, że niektórzy nie dawali swoim yorkom gryźć w trosce o wąsy i zazwyczaj mieli więcej mleczaków do usuwania.
-
Ode mnie również gratulacje :lol::lol:
-
Dzięki [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/3396.html"]NNikka[/URL], na pewno się do Ciebie zgłoszę jak mojej wiedzy nie wystarczy :p (a podejrzewam, że przy pierwszym miocie to całkiem możliwe będzie)
-
[quote name='NNikka']A ja leże na podłodze i patrzę, czy wszystkie zassysają na cycuszkach suczki, one mają wtedy takie słodkie minki z języczkiem na boczku :loveu: Sa oczywiście dogrzewane na podusi elektrycznej... Ostatnio urodził mi się szczeniak i miał problemy z ssaniem, dokarmiałam go przez dobę do godzinę ale nic nie przybywał na wadze (codziennie ważę moje szczeniaczki) pojechałam do weta i okazało się, że ma wady i musiałam go uśpić:placz: Na wszelki wypadek nie pokryje suczki więcej tym samym psem. U tej pani ten szczeniak pewnie padł by sam z głodu.[/quote] I ja będę tak samo robiła kiedy Gracja będzie miała dzieci, mało tego, ja już kombinuję, jak pogodzić doglądanie maluchów ze studiami. Najwyżej poproszę o indywidualny plan zajęć i będę jeździć do domu co weekend :p Wiem, że nawet kiedy nie będzie mnie w domu będzie miała jak najlepszą opiekę, ale sama też chcę widzieć, że z dzieciakami wszystko ok i patrzeć jak się rozwijają. A pani, o której pisałam... no cóż, do mądrych niestety nie należy, i podejrzewam, że nawet nie zdaje sobie sprawy, jak źle robi.
-
I mnie w końcu zdenerwowali. Jestem sobie z Gracją na spacerze, z przeciwka idzie kobita z chmarą dzieciaków, najstarszy może z 10 - 12 lat, i bokserem na smyczy. Gracja ma papiloty na głowie i wąsach, więc od razu zaczęły się pytania pani po co tyle kokardek, ale to już standard. Kiedy pani tak sobie beztrosko Grację oglądała, boksera trzymał jeden z chłopców, a bokser miny zbyt przyjaznej nie miał (od razu mówię do wszystkich anty - yorkarzy, że Gracja nie szczeka, nie zaczepia i nie gryzie, a dużych psów to się trochę nawet boi :eviltong:). Widząc, że dzieciak ledwo na nogach stoi, mówię do kobiety, że proszę, żeby złapała psa, bo jak się zerwie to dziecko go nie utrzyma. Na to kobita zrobiła minę jakby nagle wyrosły mi czułki i mówi "Myśli pani że nie?? Oooj, chyba utrzyma..." Nic mi nie pozostało jak tylko się ewakuować, raz, że mina boksera wskazywała na to, że ma zamiar potraktować Grację jak chrupek, a dwa, że nawet gdyby chciał się bawić, to mógłby jej krzywdę zrobić niechcący, ale pańcia o tym nie pomyślała. No i szkoda dzieciaka, bo jak pies go kiedyś faktycznie szarpnie, to będzie miał pięknie zdartą o chodnik twarz :shake:
-
Ja ostatnio miałam okazję słyszeć o odchowywaniu szczeniaków bez papierów od hmmm... no powiedzmy, że znajomej kobity. Pani ma 2 suczki w typie, dopuszcza je raz w roku. Dotychczas myślałam, że AŻ takiej tragedii tam nie ma, ale ostatnio ręce mi opadły jak zaczęła opowiadać. Wyszło na to, że nie jest pewna, czy przypadkiem nie pokryła suki bratem czy ojcem. Urodziły się cyt. "dwa szczeniaczki i jakiś twardy lacz" - okazało się, że ten "lacz" to zmumifikowany szczeniak :-o Dalej - te dwa szczeniaczki żyją, ale jeden ciągle płacze. Padło pytanie, czy załatwia się normalnie, odp. "Tyyy a ja nie wiem" :shake: Następnie pytanie "a mleko suka ma?" odp. "hmmm ja nie wiem, myślisz że ma?". I ostatnie "a weterynarz te maluchy widział? szczepisz je?" - "nieee po co, jak kupią to se sami zaszczepią". Ponadto nie dogrzewa szczeniąt, nie dokarmia, tylko się chwali, że jej suczka taka mądra, że te szczeniaki przykrywa i jedzenie im z miski przynosi. Mi po prostu ręce opadły. I najgorsze jest to, że kobiecie się nie wytłumaczy, niestety ale do zbyt rozgarniętych nie należy (oczywiście w żadnym wypadku nie chcąc obrażać) no i oczywiście gratis uważa, że jej "yorki" się od tych z papierami nie różnią. Teraz niech ci, którzy nie widzą w pseudo nic złego zastanowią się, czy chcieliby kupić takiego szczeniaka, rzeczy o których napisałam przy kupnie nie widać, więc może trochę zadziałałam na wyobraźnię.
-
Ja też będę i chcę jeszcze namówić moją mamę na konkurs strzyżenia :p
-
I my się zjawimy :p
-
Dziękuję :) rozwijając swoją myśl dalej, cieszę się tym bardziej, że Gracja stanęła na równi z oceną z sukami hodowców z dużo większym doświadczeniem, oraz to, że p. Kozber zauważył, że błędy nie wynikają z budowy psa, tylko z mojego braku wprawy. Niektórzy sędziowie nie zwracali na to uwagi i wychodziłyśmy z bdb, bo nie chciało im się dokładniej spojrzeć.
-
Yanni, ja tak samo jak Ty. Na przyznanie przydomka dopiero czekam i mam jedną suczkę z małej hodowli o słabo znanym przydomku, więc na pewno Gracja nie dostała tej doskonałej za pochodzenie :p
-
Tak, Gracja Hel - Dar :)
-
Ja mam na razie tylko jedną sunię, w Chojnicach byłyśmy turystycznie, a Tygrys to pies znajomego.
-
A mi się akurat podobało, że było szybko. Zaczynał się robić upał, więc szkoda mi było żeby pies się męczył. A szybko nie znaczy niedokładnie, wg mnie dobremu sędziemu wystarczy chwila, żeby ocenić psa.
-
No jeszcze nie, ale ja w Chojnicach byłam można powiedzieć chwilę, bo po ocenie Tygrysa zdążyłam porobić Ci fotki z Valentino i jechaliśmy do domu, za gorąco się robiło.
-
[quote name='tigrunia']Stała ekipa się szykuje :multi: Buff zgłoszona :multi:[/quote] W takim razie może i Was w końcu poznam :p
-
Owszem, ma prawo, tylko jeżeli ktoś upiera się przy swoim, choć i tak nie ma racji, to dla mnie jest to po prostu ośli upór, na który nie ma lekarstwa...
-
Na to wygląda, bo ja patrzyłam wczoraj i jest napisane, że do 11.
-
Miałam dać Gracji spokój po Sopocie, ale chyba do Torunia pojedziemy ;) Ktoś jeszcze?
-
Świetny sędzia, ocenia szybko, sprawnie i dokładnie. Wyrozumiały dla psów mających gorszy dzień. Zna się na rzeczy, dostrzegł zalety psa pomimo moich błędów w ustawieniu. U yorków bardzo zwracał uwagę na wzrost i wagę, a także na kolor i gatunek szaty - zbyt jasne lub wełniste psy nie miały szans na doskonałą. Ja z przyjemnością będę u tego pana wystawiać :p
-
Na 20 suk w klasie 6 ocen doskonałych, w tym i nasza :multi: Tym samym Gracja uzyskała uprawnienia hodowlane :p
-
W sumie fakt, jeżeli ta decyzja była w 100% przemyślana, to ja też chętnie się dowiem. :p Ada - 1000 razy popieram.
-
Z moich obserwacji ludzie decydują się na psy bez rodowodu m. in. z niewiedzy (nie mówię, że wszyscy, ale jest takich osób dużo) po co właściwie ten rodowód jest i co on daje. Nie mają też pojęcia o pseudohodowlach i panujących w nich warunkach. Dużo ludzi jest przekonanych, że psa z rodowodem [U]trzeba [/U]wystawiać... Pół biedy jeszcze, kiedy ci ludzie kochają swojego psa i dbają o niego, nawet, jeśli z yorka ma niewiele, a psy nie chorują, ale spotkałam się z przypadkiem, że suka w typie (swoją drogą dość ładna) została kupiona od handlarza (z dowozem :roll:), pani [U]nie zauważyła[/U] chorych, bezwładnych tylnych nóżek i po pewnym czasie sunia przyszła do strzyżenia już z nowym państwem "Stara" pańcia nie potrzebowała chorego psa, którego kupiła na własne życzenie i pchnęła go dalej...
-
[quote name='A&S']Lili, żartowałam tylko ;) ;) co do yorka miniatury nie jestem pewna ale żyję wśród ciemnogrodu i wiele rzeczy jeszcze nie wiem...[/quote] Yorki miniatury nie istnieją, co usilnie tłumaczymy ze znajomą widzom na wystawach. Wystarczy wziąć to na chłopski rozum - w yorkach nie ma takiego podziału jak np. u sznaucerów (miniatury, średnie i olbrzymy), które są wystawiane osobno. Yorki mogą urosnąć większe lub mniejsze, ale to ciągle ta sama rasa. Niektórzy ludzie też są wyżsi, a niektórzy niżsi, a nikt podziałów nie tworzy :eviltong: