Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [quote name='Romka']Balbina jest troche zazdrosna,jak inne psiaki są głaskane to Balbinka szczeka głośno i zwraca na siebie uwagę.No i oczywiście dostaje głaski.Jest strasznym łakomczuchem.Znalazła opakowanie po Antosiowych parówkach i wylizała je dokładnie ale trzeba było to widzieć to był rodzaj amoku.W boksie Antosia próbuje zawsze wyjadać jego karmę.UMilki postawiła na bude miskę ,no to Blabina wspinała sie na bude Antosia.[/QUOTE] Jakbym czytała o mojej Łucji... Balbina jest modelową parówą i żadne odchudzanie tego nie zmieni - parówa to przede wszystkim charakter!
  2. Ja już nie wiem co robić...Pucek miał być u nas do dziś i dziś zostanie zabrany, tylko że nie ma dokąd. Coś się pozmieniało, słowem do rodziców p. Dominiki Pucek pojechać nie może. Ja już też nie mogę go przechowywać - Adam chce mi urwać łeb, sama sobie chcę urwać łeb - psów nie można spuścić z oka, bez przerwy się za nimi uganiamy, ogrodzenie w strzępach, jeszcze Łucja z cieczką do tego...
  3. Ooops...no, zobaczymy. Ja ostatnio robiłam wizytę przedadopcyjną - na wątku suni było larum, bo dziewczyna powiedziała, że boks albo kotłownia. Jak sprawdziłam dom, to sie okazało, że jest super - boks jest, służy do zamknięcia psa jak się otwiera bramę ( bardzo rozsądnie); a ta kotłownia...po pierwsze - to tak jakby ktoś mieszkający w bloku powiedział, że pies będzie miał legowisko w przedpokoju; a po drugie żadna tam kotłownia - pies w domu niecały tydzień, a już rozpuszczony ;). Nigdy nic nie wiadomo, ale sprawdzić trzeba koniecznie.
  4. [quote name='becia66']właśnie wróciłam ze spaceru z psami i też spotkałam jeża na ulicy przy moim domu. Obok tego na jezdni siedział drugi, malutki. Zepchnęłam go butem delikatnie na pobocze i pobiegłam do domu po jakieś rękawiczki żeby go przenieśc glębiej w trawę. Gdy wróciłam za moment już go nie było. I mam go cały czas przed oczami jak siedzi taki malutki na środku drogi...może przy mamusi.....:-(:-( Idę jeszcze raz zobaczyc czy nie wrócił na ulicę. [/QUOTE] Brr...Biedny, biedny jeż :-(...Ludzie tak często nie patrzą jak jeżdżą, tumany!
  5. Gjalpo na szczęście lubi czesanie... I co z tego,skoro kiedy zabieram się za czesanie Gjalpa mam zawsze Łucję, która wpycha się pod szczotkę z krzykiem ( nie jest to ani szczekanie, ani wycie, tylko takie gardłowe "jjjjjjjjaaaaaaaaaaaaa"!!! przypomina trochę dźwięki wydawane przez fokę), bo ona też lubi się czesać, a poza tym to ONA jest najważniejsza! Do tego Matylda - która dla odmiany czesać się nie znosi, toleruje jedynie takie mizianie gumowym zgrzebłem - ale poprzeszkadzać lubi, a owszem, więc stoi i monotonnie szczeka mi do ucha. I Florence, którą bardzo bawi, że Gjalpo jest unieszkodliwiony, więc co chwilę na niego wskakuje i skubie - świetna zabawa. Teraz jeszcze Pucek - który widząc mnie w pozycji w kucki musi, no po prostu musi polizać mnie w nos. A Jego Wysokość do czesania przybiera pozę leżącą - jak chcę zmienić bok, to sobie go muszę odwrócić, bo sam nie chce. Spróbujcie przerzucić tybetana na drugi bok...
  6. Pewnie, że szczuplejszy! Nie, nie ma to nic wspólnego ze strzyżeniem. Zwykłe linienie... To ile sierści się z niego wyczesuje jest nieprawdopodobne. Wyłażący podszerstek wygląda strasznie - u żadnego innego psa nie robi to takiego wrażenia. Moja koleżanka nie znająca zjawiska zareagowała wrzaskiem i alarmowaniem mnie, że biedny pies chyba chory. Z poprzedniej "wylinki" mam 60 litrowy worek napełniony futrem ( i szukam kogoś, kto mi to przerobi na wełnę sweterkową - włos jest cudowny). Ta rasa tak ma - w lecie wszystkie wyglądają jak siedem nieszczęść, tracą grzywę, ogon się robi cienki i żałosny - coś jak szczotka do butelek. Potem niepostrzeżenie zarasta powolutku i jakoś tak późną jesienią osiąga stan, kiedy na psie nie można ( autentycznie!) znaleźć ani kawałka skóry. Kiedyś Gjalpo w zimowej szacie musiał dostać jakiś zastrzyk - weterynarz bardzo długo w nim grzebał, próbując stwierdzić gdzie to ma skórę, żeby się wkłuć. Zarośnięty na zimowo tybetan jest absolutnie nieprzemakalny - żadna ilość wody nie jest w stanie przeniknąć do skóry - prałam go kiedyś - 15 minut w wannie, polewanie prysznicem, tarcie sierści, szampon - pies się po tym otrzepał porządnie i nie było widać że w ogóle był w wodzie! W zimowej wersji chętnie sypia na śniegu - w miejscu gdzie leżał śnieg zostaje wytopiony do zera! [B]Dzisiaj:[/B] to ciąg dalszy atrakcji w wykonaniu psów - dziś się wystraszyłam. Ktoś nasikał w domu (!) i to brzydko - z krwią.W domu leje Pucek - podsikuje meble, ale to mi nie wyglądało na samca - kałuża była bez rozbryzgów. Tak czy inaczej wystraszyłam się porządnie. w końcu wyszło na to, że to Łucja. Pojechałyśmy do weterynarza. Obejrzał, osłuchał, zmierzył goraczkę i powiedział, że jeśli posikuje często to najprawdopodobniej będzie jej się zaczynać cieczka! Cholera, tez mi niedawno przez myśl przeszło, że chyba jakoś na nią pora... No cóż - znów pójdzie na wygnanie, biedna paróweczka.
  7. Nikt, nikt... Biedny Pucek - nikt g nie chce.
  8. [B]Wczoraj:[/B] drobiazg i chleb powszedni, czyli 3 psy uciekły.Łucja, Pucek i Gjalpo. Gjalpo znalazł się najprędzej - podejrzewam, że na trasie ucieczki było coś co wymagało przeciskania się i okazało się za ciasne na Gjalpona. W każdym razie pojawił się tuż za siatką - majestatycznie posikując w kapustę sąsiadów tkwił nieporuszony, dopóki nie zobaczył Adama, zmierzającego w swoją stronę ze smyczą w dłoni. Wtedy ruszył, nieśpiesznym skądinąd truchtem, ot tak przed siebie... Adam, nie chcąc robić wrażenia że go goni , równie nieśpiesznie ruszył za psem, niby przypadkowo zmierzając w tą samą stronę. Kiedy Gjalpon był zajęty wąchaniem czegoś, Adam przeskakiwał ze żwirowej drogi na trawę ( żeby nie chrzęścić podejrzanie) i podbiegał kawałek, zmniejszając dystans od psa. W końcu go złapał, a wtedy okazało się, że na nic mu smycz, bo Gjalpo zgubił obrożę! Niech to szlag - on ma niewymiarowe szyjsko, trzeba będzie zamawiać. Potem lataliśmy po wsi szukając Łucji i Pucka. Jak już mi nogi weszły do d...po samą szyję, zachrypłam i doszłam do wniosku, że nienawidzę zwierząt - znalazłam Łucję, która stęskniona nagle wychynęła zza żywopłotu i rzuciła mi się w ramiona. Pucek odnalazł się w naszym ogrodzie. Dziursko w siatce miało szerokość 1,5 m.
  9. [B]Przedwczoraj:[/B] Gjalpo nie chciał na noc wrócić do domu. Wołałam i wołałam - on się nie zjawiał. Po oględzinach ogrodu dokonanych z balkonu, przy pomocy mojej słynnej czołówki, stwierdziłam, że tkwi na środku trawnika i pilnuje jeża. Poszłam tam, żeby gada ściągnąć do domu. Bardzo podekscytowany ( jak na tybetana) czekał na mnie w połowie drogi, ale absolutnie nie wybierał się do domu - to ja musiałam pójść obejrzeć jeża. Obejrzałam, pochwaliłam, że ładny i dorodny i mówię do psa "idziemy do domu" - na co pies zabiera się za zbieranie jeża...Wyobraźcie sobie to - północ, cisza głucha, mrok nieprzenikniony, a ja tkwiąc w kucki na trawniku wygłaszam psu wykład na temat jeży. Wytłumaczyłam, że bardzo się z jeża cieszę, ale jemu naprawdę będzie lepiej w ogrodzie, bo jeże nie przepadają za spaniem na kanapach. Gjalpo dał sobie w końcu jakoś wytłumaczyć, że nie zabieramy jeża i wrócił ze mną do domu. Jeż pewnie też wrócił do domu, gdzie zażył łyżkę waleriany i zabrał się do pisania pamiętników...
  10. Zofijo - w sprawie wizyty pa. - wysłałam pw. A jeśli chodzi o Maję - widziałam się przelotnie z jej panią - usłyszałam, że psinka super, że nawet lepiej niż się pani spodziewała, że ach, och, jaka kochana. Maja była dziś na spacerku i została puszczona ze smyczy - podobno szalała ze szczęścia, a przy tym była bardzo grzeczna i natychmiast przybiegała wołana. Ma ponoć dobry wpływ na Gutka ;).
  11. Dzisiejsza sesja foto. Kiepska, bo nie chcieli pozować, a pod koniec Pucek zrobił podkop do sąsiadów i zwiał. Wrócił sam, po jakichś kilku minutach. [url]http://picasaweb.google.pl/florentynka.psy/PuckiUckiIInneBrzydactwa#[/url]
  12. kciuki mocno zaciśnięte... Psi okulista w Lublinie - czy to ten, do którego Matylda jeździła?
  13. Zaglądam do Emilki. A moim zdaniem na miniaturkę się nadaje to zdjęcie w budzie - coś w nim jest, a Emilka ma na nim taki wyraz, że wzbudza natychmiastową chęć, żeby się nią zaopiekować.
  14. Zdjęcie w ręczniku, z tym wyrzutem w oczach, jest świetne! A jaka piękna mokra włoszka się Misi robi po kąpieli. I co , wybaczyła?
  15. Hihi, ten numer z niedotykaniem drzwi - o co tu chodzi? Florence też tak trochę ma, ale zawsze w końcu rzuca się w te drzwi z zamkniętymi oczami i przełazi. Pucek zeżarł mi sandały w nocy. A poza tym sika na nogi od stołu. Ale jest słodki, pięknie się bawi z Gjalpem ( siedzi na nim okrakiem i warczy) i bardzo jest milutki dla ludzi. I ma u mnie plus za podejście do kota - z pełnym szacunkiem. A kota troszkę prowokuje - snuje się przed psim nosem, powoli i z namaszczeniem. Miasto oplakatowane, nasza wieś też. czekamy. Jutro będzie sesja foto - jak ja strasznie dawno nie robiłam zdjęć naszym zwierzętom!Trzeba nadrobić, koniecznie.
  16. [quote name='Zofija']szukam osoby do wizyty przedadopcyjne w Krakowie, kto robił wizytę Malwince vel Majusi?[/QUOTE] A czego trzeba? Gdzie co i jak?
  17. Ale im dobrze...
  18. tekst dla Balbiny wyprodukuję, ale dajcie mi parę dni - na razie siedzę i piszę taką nudną olbrzymią kobyłę, jak się od niej uwolnię psychicznie i fizycznie to chętnie pomyślę o czymś dla Balbinki.
  19. [quote name='Dzika_Figa']Faktycznie, różowa smyczka by bardzo pasowała - sama na to nie wpadłam, uparcie szukałam takiej w tym samym odcieniu błękitu... Dziewczyny, załatwcie sprawę smyczki po swojemu, wedle uznania i potrzeb Balbiny a ja pokryję koszty.[/QUOTE] Siostra, już mnie nie kochasz czy co? Czemu Cię torbo jedna nie ma na moich wątkach? Hę? Inni nie mają obowiązku, ale byłoby mi miło, jakby ktoś do Pucka zajrzał...
  20. [quote name='mamanabank']jakie piękne!!!! pewnie Balbina tego nie dostanie, bo UMilki sobie to na kieckę przerobi ;-)[/QUOTE] No co Ty! To są gadżety dla chudej Balbiny, na kieckę nie starczy. Bransoletkę sobie najwyżej zrobi...
  21. Ewentualnych zainteresowanych informuję, że nie zostałam uduszona. Możliwe za to, że się uduszę sama - psy siedzą zamknięte w domu, bo nie mam możliwości ich cały czas kontrolować, a samopas do ogrodu nie wypuszczę. W dodatku balkon zamknięty, bo mam serdecznie dość wydłubywania Puckowego łba z barierki. Słowem nic pootwierać nie można, prócz okien, ale to troszkę mało przy tym upale. Czy ktoś mi wyjaśni, jak to jest, że w jedną stronę łeb przechodzi bez problemu, a z powrotem nie? Przecież to ten sam łeb, ta sama dziura, te same wymiary... Dla mnie jest tylko jedno wyjaśnienie - psy są twórcami alternatywnej fizyki, w ramach której wszystko działa jakoś inaczej. Bo to samo zjawisko się tyczy przechodzenia przez dziurę w siatce - z reguły można przez nią wyjść, ale wrócić się nie da, bo pies się nie mieści. Jest to sprzeczne z logiką, ale kto ma psa ten wie, że zgodne z prawdą...
  22. Wiecie co? Ona jednak wyraźnie zeszczuplała. Niby jest wałek, ale jak się porówna te zdjęcia i stan obecny - zupełnie inny pies!
  23. A dalej będzie mógł znów pojechać tam gdzie był, czyli do rodziców p.Dominiki. I tam sobie będzie czekał na dom. Mamy cały stos plakatów, mamy allegro, dzięki Fidze33, mamy mnóstwo ogłoszeń - coś musi wypalić.Musi! Łeb był zaklinowany w balustradzie balkonu już kilka razy w ciągu ostatniej godziny. Za ostatnim razem powiedziałam "więcej nie wyciągam, jak jeszcze raz tu łeb wpakujesz to będziesz tak siedział"...i przestał!!! Edit: a zdjęcia w allegro faktycznie, są.
  24. Ha, a ja mam jej całą płytę! Ma tytuł "murder on a high C" I mam drugą, gdzie nieocenionej Florence F.J. towarzyszą inni, nie mniej utalentowani wokalnie wykonawcy.
×
×
  • Create New...