Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Uch, wychodzi na to, że zła jestem - kleszcze usuwam z moich zwierzy sama, a sraczkę z reguły przeczekuję, wychodząc z założenia że zeżarły coś czego nie powinny...
  2. [quote name='ULKA12']Kurcze nerwicy można się nabawić przez te adopcje :-)[/QUOTE] No, Pucek poniekąd od początku gwarantuje nabawienie się nerwicy, na wszystkie możliwe sposoby.
  3. Bugi - jesteś dla mnie źródłem pocieszenia. Czymże jest jeden zeżarty psi materac w tygodniu, głupie siedem par butów w sezonie letnim oraz wszystkie końcówki od dwóch odkurzaczy powoli acz uporczywie pożerane przez dwa lata, wobec Twoich wyczynów?! Niczym jest, niczym! Mam grzeczne psy, mam grzeczne psy, mam kochane grzeczne, słodkie i niekłopotliwe psy!!!
  4. Ja też jestem przeciwna natręctwu.
  5. Ja na wszelki wypadek nawet do łazienki chadzam z telefonem...
  6. Podaj - jak to jest to, to się nie wystraszą! Zresztą czy ten wątek kompromituje Pucka? Ani trochę!
  7. Warto się było omordować, foty piękne!!! Najfajniejsza Maja z paszczą! A Poldek ma niesamowite oczyska - tak idealnie okrągłe.
  8. U mnie też źle w porze karmienia, bo cicho. Nie ma mowy, żebym się pomyliła i naszykowała o jedną miskę za dużo - cisza przy nakładaniu jedzonka dotkliwie mi uświadamia, że Matyldy nie ma... Myślę, że my lepiej sobie radzimy z tym jak nasze zwierzęta nas opuszczają, niż one z odejściem kochanego człowieka. Co nie znaczy, że radzimy sobie z tym dobrze. Przynajmniej rozumiemy co się stało, a pies któremu umrze człowiek? Nawet nie chce sobie wyobrażać tego bezmiaru przerażenia i dezorientacji.
  9. No więc tak... Jasne, że się nie obrażę, aczkolwiek wierzę w Twoje wyczucie w kwestii wyboru odpowiednich ludzi dla Pucka - znasz go przecież dobrze, a po tym co razem przeszliście nie oddasz gada byle komu, nie? Warunki adopcji - standard - wizyta przedadopcyjna. Transport Pucka do domu możliwy - a na jakich warunkach to zależy od odległości. Jeśli chodzi o twórczość - mam obsuwę czasową, w związku z Matyldą [*], nie miałam głowy do niczego, ale to już rozgrzebane, postaram się zebrać w sobie i skończyć czym prędzej, dobra?
  10. [quote name='ULKA12']Coś się ruszyło:-) Wczoraj miałam jedno zapytanie o Pucka, państwo pytali jaki on jest w stosunku do królików:lol: Przedstawiłam go w jak najlepszym świetle, może się zdecydują?[/QUOTE] Pół dnia nie miałam prądu a tym samym komputera. Pucek jest przetestowany na króliki! U mnie chodził na antresolę, gdzie mieszka królik. Królik oddzielony jest od reszty świata niskim płotkiem - Pucek siadał przed płotkiem i oglądał sobie królika. Nie wykazywał najmniejszej agresji ani żadnych morderczych instynktów.
  11. Nie podoba mi się świat bez Matyldy. Pusto w domu - mimo tylu zwierzów wyraźnie kogoś brak. Dziś , w ciągu dnia standardowo lokalizowałam i liczyłam psy: Łucja na kanapie, Kangur siedzi na trawniku, Gjalpo leży kawałek dalej, Flo biega wokół Adama który coś tam dłubie w ogrodzie, Matylda...to nie była Matylda, tylko taki biały wór w którym przyjechała biała róża na grób Matysi. Ale przez moment ją tam widziałam i dopiero po sekundzie uświadomiłam sobie, że jej już tam nie może być. Chyba jeszcze nie do końca do mnie dotarło. Nie spodziewałam się, że to tak szybko - nawet kiedy dowiedziałam się o jej chorobie myślałam, że mamy przed sobą jeszcze trochę czasu, tygodnie, może miesiące. Paskudne to wszystko.
  12. Ale on tam ma dobrze z tym haremem!
  13. [quote name='majuska']Dobrze , że macie jeszcze tą paróweczkę..no i całą resztę kochanego stadka, to zawsze trochę lżej w trudnych chwilach....[/QUOTE] Och, bardzo dobrze. Nie wiem, jak bym to przeżyła bez nich! Dziś nikt nie uciekł, ale we wsi psie wesela co kawałek, oczy mamy dookoła głowy i pilnujemy, żeby Gjalpowi co do łba nie strzeliło. I dziś przy śniadaniu mieliśmy dyskusję w temacie "analiza ucieczek przez pryzmat indywidualności osobniczej". Oto wnioski: Łucja uciekając zakłada, że będziemy jej szukać i w końcu znajdziemy. Oznacza to, że ma do nas zaufanie i żyje w głębokim przekonaniu, że człowieka stworzono do opieki i czuwania nad psem. Gjalpo wręcz przeciwnie - wyznaje pogląd, że to on jest za nas odpowiedzialny. Jeśli ucieka, to po to , żeby coś załatwić. Pan pies udaje się gdzieś w swoich sprawach, załatwi to wróci i nie ma o co robić afery! Ścigany podczas ucieczki zaczyna się o nas martwić - że może się zgubimy, nie trafimy do domu albo zrobimy coś głupiego. W związku z tym, w przeciwieństwie do innych psów, które uciekając starają się jak najszybciej zniknąć z oczu, Gjalpo czeka na ścigającego. Nie na tyle, żeby dać się złapać, ale na tyle, żeby mieć na oku. Na zasadzie "skoro już za mną leziesz, to leź za mną, nie rozłaź się na boki, pilnuj się i bądź w pobliżu, załatwię co mam załatwić i odprowadzę cię do domu".
  14. Szampon ludzki owszem, był. Dziś Łucja w ramach pocieszania została zabrana do miasta - musieliśmy coś służbowo załatwić, potem skoczyliśmy z Łucją na kawę. Mężnie zniosła oblężenie przez stado dzieci, które się nią zachwycały i chciały głaskać (kulturalnie, trzeba przyznać i delikatnie - widać dzieci przyuczone). Szturmowała zaplecze kawiarni i zanosiła modły do lodówki. A do domu wróciła strasznie zmęczona, wyłącznie z powodu nadmiaru ambicji. Otóż parówa nie będzie w samochodzie siedziała z tyłu, gdzie mogłaby się wygodnie położyć - musi sterczeć u mnie na kolanach, a i tak jest to z jej strony bolesny kompromis, bo najchętniej zajęłaby miejsce kierowcy, ostatecznie kolana kierowcy. Więc zamiast przesypiać czas tkwienia w korkach siedzi sztywna i wyprostowana i obserwuje otoczenie.
  15. Miśka, czuło się że kochasz parówę - aż miałam wyrzuty sumienia, że Ci ją zabieram. Cieszę się, że mogliśmy ją mieć dla siebie choć przez ten krótki czas. Może to zabrzmi głupio, ale mam wrażenie, że ona jak wylądowała u nas to już postanowiła zostać, że chciała tu mieszkać. Nie wiem, jak określić to co w sobie miała, tą jej wyjątkową cechę, która sprawiała, że Mati podbijała wszystkie serca. Adam mawiał o Matysi "widać, że to jest KTOŚ"...
  16. Wszyscy smutni, Gjalpo też. Nawet Kangur przygaszony. Gjalpo jak to on - nie pokazuje po sobie wiele, ale przygaszony wyraźnie. Ale Łucja naprawdę robi wrażenie, bo ja jeszcze smutnej Łucji nie widziałam... (P.S. i nie a'propos - tekst mojej mamy sprzed chwili: czy macie w domu jakiś szampon nie dla psów?)
  17. Po raz pierwszy odkąd znam parówę widzę ją smutną. Cały dzień dziś nieswoja, zamyślona. Brakuje jej Matyldy.
  18. Jak tam korespondencja w sprawie Emilki?
  19. Tosieńko, udało Ci się pieseczku!!! Dzika_Figo - Twój mega baner do przeróbki!
  20. Pewnie! Wszystko u psicy dobrze, rozpieszczona, biednego Gucia zdominowała.
  21. Wszystkim dziękujemy za dobre słowa. Trzymamy się - cóż innego możemy zrobić? To znaczy próbujemy się trzymać i rozklejamy się co chwilę. Niby rok to niedużo - a tyle mamy wspomnień związanych z Mati. To są wyłącznie dobre wspomnienia. Matylda była naprawdę wyjątkowa. Dwa tygodnie po tym jak do nas trafiła pojechaliśmy na wielką psią wyprawę w beskidy. Bez smyczy, bez szczególnego pilnowania psa - choć przecież pies świeżo u nas - wiedziałam, że z jej strony nie będzie problemów. Nauczyłam ją tylko jednej rzeczy - zapinania zamków błyskawicznych. Lubiła łapać mnie zębami za wystające elementy garderoby - jakieś paski, troczki, zamki. Nauczyłam, że ma łapać za suwak i na hasło "zapnij" ciągnąć w górę. Poza tym umiała i wiedziała wszystko. Zawsze wiedziała, kiedy jest pora karmienia i jeśli się spóźniałam, przychodziła mnie opieprzyć. Stawała i szczekała, póki nie poszłam do kuchni. Szczekała, kiedy z magazynku wyciągałam wór z chrupkami - przestawała dopiero jak dostała michę. Rano, kiedy Adam wstawał pakowała się do łóżka, zajmując jego miejsce. Leżała cicho i oblizywała poduszkę, robiąc na niej wielką mokrą plamę. Bardzo za nią tęsknimy...
  22. Stadko takie jakieś biedne i zdekompletowane. Wczoraj czuwali przy Matysi, pierwszy raz widziałam naprawdę smutną Łucję. Mati leżała na kanapie, obłożona poduszkami i kocami, Łucja cały czas siedziała obok, zaglądała do Mati - wyraźnie zaniepokojona.
×
×
  • Create New...