-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
1. Menażeria doktora to jego pacjenci zostawiani tam przez właścicieli. 2. Wygląda na to, że dwie wizyty (dzisiejsza i jutrzejsza) u doktora, a reszta w rękach Lilki. Oczywiście i tak nie ma gwarancji co do wyniku, ale dokonanie oceny, czy jest możliwa poprawa będzie możliwe po kilku dniach (3-5 dni). Może jutro coś więcej będziemy wiedzieli. Mamy nadzieję, że jutrzejszy zabieg wykonany przez doktora coś w tym kierunku ruszy. 3. Lila zostawiła w domu dzieci, psy, więc nie jest możliwe, by tu długo mogła przebywać, a Gaji nie zostawi, bo ona jest zbyt stara i zbyt do niej przywiązana i mogłaby psychicznie się załamać, co też utrudniłoby leczenie. 4. U doktora nie widziałyśmy żadnej pielęgniarki, nie byo nikogo oprócz doktora. 5. W międzyczasie dzwonił do doktora ktoś ze Słupska w sprawie swojego pieska!
-
Lekarz dobry, ale nie cudotwórca. Wstawanie na łapki musi potrwać. Widziałyśmy tam całą menażerię psów w różnych stadiach paraliżu - byłyśmy w szoku. Jedne pełzały, inne próbowały się podnosić na krzywych łapach, srały gdzie popadło. Lekarz powiedział, że pierwsze dni zdecydują o tym, czy jest szansa na poprawę stanu zdrowia. Jeśli po 1-2 nastawieniach zacznie się czucie w ogonku, to jest szansa, oczywiście pod warunkiem codziennego prowadzenia tych makabrycznych ćwiczeń (ryzyko skręcenia karku przy nieumiejętnym robieniu), przez 2 miesiące. Dziś po pierwszym ćwiczeniu widzimy jakby lekką zmianę - Gaja szczeka innym głosem, dźwięczniejszym. W czasie naciskania ogonka lekarz zaobserwował lekkią reakcję w postaci wygięcia. Zamknął się odbyt (wcześniej wypadnięty). Niestety nie ma ona czucia nie tylko w kończynach, ale zupełnie nie pracują jelita i narządy jamy brzusznej. Jutro na 11:00 jedziemy tam po raz drugi, doktor będzie uczył znowu Lilę, jednak powiedział, że jest antytalentem manualnym. Mamy jednak nadzieję, że druga wizyta już da większe efekty, no i Lila śmielej będzie sobie poczynała. Do ćwiczeń są potrzebne 2 osoby, bo jedna trzyma mocno, a druga naciąga i wykręca głowę o 180 stopni. Lekarz - oryginalny człowiek, żyjący w swoim świecie, jego menażeria też osobliwa. Ale fachowcem jest świetnym i człowiekiem też z sercem. Gai trzeba kupić elektrostymulator do pobudzenia pracy mięśni, jutro dowiemy się jaki. Piszę ja, ale Lila jest ze mną przy kompie i podpowiada, co mam pisać.
-
Lika już pewnie w drodze na stację. Długa podróż przed nimi, a ja też poruszona jestem, bo jutro wiele się będzie działo (najpierw zawożę je do Poker, która zaopiekuje się nimi na czas mojego pobytu w pracy, bo jednak na troszkę muszę wpaść do firmy, no i pojadę wyprowadzić psy, żeby wytrzymały później do wieczora, a później podjadę po nich do Poker i już do Piotrowic). Jutro mam Franka (6-letni wnuk) - odbieram go też z dworca, kilkanaście minut po odebraniu Liki i niestety będzie nam towarzyszył wszędzie, bo nie mam co z nim zrobić przez cały dzień. A później - zobaczymy... Tyle zaciskanych kciuków, że jestem dobrej myśli.
-
To ja będę w piątek do dyspozycji - rano odbiorę Was z pociągu i pojedziemy po ogarnięciu Was do Piotrowic (może najwyżej z moim wnukiem, którego muszę rano w piątek odebrać). Pracę odpuszczę sobie - dziś nagdoniłam pracując 6h w pracy i 5 h w domu). Najlepiej wysiadać jedną stację przed dw. głównym - stamtąd jest 25 minut do lekarza, bo jest się blisko wylotu na autostradę. W piątek przyjedzie moja córka, a w sobotę rano wyjeżdżają, więc w zasadzie przez weekend będzie wolna chata w pobliżu dworca głównego PKP, żeby zostać w pobliżu, niekrępująco. Ale zdecydujecie, jak będziecie woleli (trzeba zresztą być elastycznym, bo nie wiemy, co powie p.Sekula, tj. kiedy zechce suczkę widzieć drugi raz). Gdyby się Wam udało przyjechać w czwartek - jeszcze lepiej, ale piątek też jest OK. Najważniejsze, żeby sunia trafiła szybko w dobre ręce - każdy dzień to dla niej strata.
-
No właśnie, pędzić - oby nie było za późno, gdy w grę wejdzie nawet uzasadniona zwłoka. Ja tego psa, gdyby udało Ci się go przewieźć mogę u siebie przetrzymać, jak masz problem z nim i to Cię blokuje z przyjazdem - może moje suki go nie zjedzą - dotychczas były wyrozumiałe dla tymczasów. Niestety w pociągu na osobę może być jeden pies, a nie wiem, czy to z 4-latką jechałabyś, więc tak naprawdę też i ona wymaga opieki. Ale np. jeśli pomogłaby Poker, to i ze zmęczoną 4-latką sobie poradzimy (oczywiście piszę "w ciemno", bo z Poker nie rozmawiałam). Gdybyś zdążyła się zebrać jeszcze dziś lub jutro na wieczór, to pierwsza wizyta byłaby od razu, jutro/pojutrze rano (po ogarnięciu Was po podróży). W pracy zbadałam sytuację i mogę wyskoczyć tak, żeby też być na wizycie, a sama jestem ciekawa jak to będzie wyglądało. Czekanie do przyszłego tygodnia może być zgubne dla Gai - tyle wysiłku a może być za późno. Zaraz po wizycie mogłabym Was zawieźć do tych P., zamiast do siebie (skoro tę opcję preferujesz mimo większej odległości).
-
Małe uściślenie: w piątek zjeżdża się dużo ludzi do nas, a ja muszę odebrać rano wnuka (nie wiem o której, bo to nie ode mnie zależy) i iść z nim do pracy, więc nie jestem tak bardzo dyspozycyjna. Od piątku do niedzieli w domu mam sporo dodatkowych ludzi i 2 dodatkowe psy, razem 5, duże zamieszanie, auto wciąż potrzebne na ich przywożenie, więc akurat nienajlepszy moment. Najlepiej byłoby kuć żelazo póki gorące, tzn,. zanim te zmiany u Gai będą nie do odwrócenia. Czyli po prostu natychmiast jechać. Być tu środa-czwartek, a jak trzeba to i piątek, w sytuacji skrajnej. Mi pasuje, gdybyście przyjechały jak najszybciej.
-
Masz dwie opcje: wyjazd 23:35 i jesteś 8:02 na Mikołajowie (jeden przystanek przed W-W Gł.), skąd mogłabym Was odebrać i zawieźć do lekarza, ale później musiałabym do pracy na trochę chociaż i znowu po Was bym przyjechała i od razu do mnie na wieś, bo pędzę do psów zawsze. Ja mam stamtąd godzinę z haczykiem w obie strony praca-lekarz-praca, pracuję blisko Mikołajowa. Jakoś w pracy załatwię, że będę krócej, a pracę wezmę do domu. Ale pojawić się na trochę muszę, bo zawsze ktoś czegoś chce, nawet w wakacje. Druga opcja: wyjeżdżacie 5:30 ze Słupska i jesteście 13:42 na Mikołajowie, wtedy też Was odbieram i zawożę, ale mogę poczekać u lekarza i razem wracamy już do mnie do domu. Mogę Was przenocować u siebie na wsi i np. drugiego dnia też zawieźć do lekarza przed pracą, oczywiście najpierw zawożąc męża do pracy (to po drodze prawie na trasie mój dom-Kąty). Niestety klucza od mieszkania córki (we Wrocławiu) nie mam.
-
Co do noclegu, to ja jak najbardziej mogę Was przenocować, ale niestety nie mieszkam we Wrocku, tylko 30 km od Wro, po przeciwnej stronie niż Kąty. W dodatku od jutra pracuję, 5-6 godzin dziennie. No i niestety nie mam auta, tj. mamy z tz jedno, a muszę dostosować się do jego godzin pracy (jeździmy razem do pracy, ale ja wcześniej kończę pędzę do psów, a on wraca wieczorem pociągiem i muszę go w odpowiednim momencie odebrać ze stacji pkp, bo mieszkamy daleko od stacji, w innej miejscowości niż pkp. Dowiezienie Was do Kątów staje się więc logistycznie trudne, choć nie niemożliwe. Rozważam jeszcze inną opcję - moja córka jutro rano na tydzień wyjeżdża i może zostawić mi klucze, ale mieszkanie (we Wrocławiu, blisko dworca gł.) jest świeżo wynajęte, więc nie wiem czy ryzykować, że właściciel zastanie kogoś innego zamiast jej. Ale kto wie, może ta opcja byłaby najlepsza, gdyby nie znalazł się ktoś inny chętny do pomocy tu, we Wrocku. Może i dowiezienie do Kątów autem dałoby się jakoś zmieścić w tym wszystkim.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Szkoda psiaka, bo niezależnie od ewentualnych problemów zdrowotnych (mam na myśli np. alergię), to po prostu najprawdopodobniej próbował, czy ma wyznaczone granice, okazało się, że nie bardzo ma, albo raz ma, a raz wyczuwa strach właścicielki, a to jest niestety najgorsze. Jak ktoś miał do czynienia z wejściem do domu dorosłego psa, po przejściach, podobne sytuacje "agresji" (czyt. prób przejęcia władzy przez psa) też się nieraz mu zdarzały. Pamiętam moją schroniskową Tajgę, jak złapała skrzydło świeżo zabitego ptaka, nie było łatwo nie bać się, jak próbowała mi go nie oddać. Albo Marko, jak porwał pół kilo żółtego sera z kosza z zakupami, zdążył zjeść połowę i naprawdę nie żartował, jak syn resztę mu odbierał. To naprawdę była próba sił. Nawet moja ukochana Grace z nami już wiele lat, miała pary razy pokusę, by nie chcieć przesunąć się, żebym mogła położyć się wygodnie w łóżku. Zęby też wtedy zobaczyłam, o złowrogim warczeniu nie wspomnę. Wystarczy raz się podłamać się i dać psu sygnał,że to on dyktuje w domu warunki, a w zasadzie pozamiatane, wiele pracy kosztuje później odkręcanie. Z nowym, schroniskowym psem, jak poczuje w sobie moc (a był zazwyczaj tłamszony, więc moc smakuje), trzeba więcej konsekwencji, a przede wszystkim czasu. Pamiętacie Tutka (olbrzyma)? Jak musiał zmieniać domy, bo zastraszał kolejne właścicielki? Padały nawet słowa o eutanazji. Tutek mógł, to zastraszał, lubił rządzić kuchnią. Jak trafił na kogoś, kto się nie dał zastraszyć, z pewnością też i sam pies poczuł się wspaniale. Bo dla psa, to żadna tak naprawdę frajda, gdy właściciel się go boi. Sznupek musi trafić na kogoś, kto zechce dłużej popracować nad jego aklimatyzacją w domu (i niezależnie od zabaw, pieszczot itp.) nie od razu pozwoli mu np. na łóżko, bo ono jak widać mocno buduje pozycję, do której nie jest gotowy. Jedne psy są łatwiejsze w ułożeniu sobie dobrych relacji w domu, inne trudniejsze, zwłaszcza, gdy mają jakiś dyskomfort płynący z ciała (swędzenie itp.). -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='Maupa4'];) Tylko pamiętaj: zanim posadzisz wrzosy przynieś z prawdziwego leśnego wrzosowiska "trochę" ziemi i poutykaj ją w różnych miejscach tego które chcesz zrobic - musisz zaszczepic "grzyba". Bez "grzyba" walka z wiatrakami ;)[/QUOTE] I to jest chyba przyczyna mojego niepowodzenia, bo bez tego grzyba uprawiałam. Moje to obraz nędzy i rozpaczy, a te u Ciebie - cudowne!!! Chyba założę to wrzosowisko jeszcze raz kiedyś...- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Też miałam takie marzenia, stać mnie było na 10 krzewów, plus do tego 5 wrzośców. Myślałam, że się rozrosną, jak u znajomej. Tymczasem jakoś marne są (sadzone 5 lat temu). 3 lata temu mąż skosił je (wiem, były trochę zarośnięte, ale przecież widać było, że są), od tego czasu plewię częściej, zakwaszam, podlewam, ale nie chcą być ładne. Szkoda mi ich przeorać, więc wegetują. Ale rozumiem potrzebę - może Twoim będzie u Ciebie lepiej. Sądząc po fotkach ogrodowych, masz dobrą rękę.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
A u nas popadało, że hoho! I to bez piorunów - wszystkie rozładowały się u Was. Tyle,że okropnie zmokłyśmy, bo wybrałam się o 5:30 z suczami na rower (tylko wtedy można nie dostać udaru, więc się poświęcam i wstaję, żeby rozruszać staruchy i zbudować umięśnienie u Hondy, bo flądra z niej).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='agaga21']najgorsze, że nie potrafię rozróżnić, które to chwasty [/QUOTE] Tak samo miałam z hibiskusem, którego nasionka dostałam od znjomej. Ponieważ wyjeżdżałam na 2 tygodnie, musiałam powyrywać chwasty, żeby nie wyrosły po pas. Uratowało mnie to, że sadziłam (pikowane drobinki) równo w 3 rządkach, więc rwałam na czuja to, co rosło wszędzie, chaotycznie. Jak wróciłam, hibiskuski już mają po 40 cm i już wyraźnie się różnią od rodzimych chwaściorów.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka']bardzo proszę o info :eviltong: czy jak roślina ma w opisie "stanowisko słoneczne" to znaczy, że słońce ma być od rana do wieczora???? konkretnie chodzi mi o sosnę himalajską, jałowca Meyeri i kosodrzewinę pumilio:loveu:[/QUOTE] sosnę himalajską mam od strony pn wsch, ma słońce tylko rankiem i wieczorem, bo w dzień zasłania dom. Rośnie pięknie! Na piaskach, bo u mnie piach.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Szkoda, że jestem 1600 km od Wro, bo zabrałabym sznupkę na dt.
-
Niestety skanu nie mam. Wysyłałam na ul. Stachiewicza. Jutro podjadę do weta i spróbuję go namówić na duplikat (ale im wypisywanie okropnie idzie, zwykle 3 x proszę o fakturę, czekam tydzień). Jak wypisze od ręki, to OK (ale pojutrze wyjeżdżam na 2 tygodnie).
-
Mam nadzieję, że nowi właściciele przywiążą się do suni na tyle, że zmienią zamiary co do jej miejsca pobytu i będzie domową sunią. Przyznam, że jak szukam domu dla sznaucerów, które miały delikatnie mówiąc żałosne warunki życiowe, a mają bujną okrywę, NIGDY nie oddałabym takiego psa do kojca. A co dopiero w przypadku dobermana, który raz, że nie ma odpowiedniej szaty, a dwa, że jest bardzo wrażliwym psem jeśli chodzi o psychikę. Wystarczyło trochę poczekać i dobrze poszukać, z pomocą ludzi zajmującymi się adopcjami dobermanów, a sunia znalazłaby idealny dom, w którym byłaby na prawach domownika. Tłumaczenie, że u siebie w domu sunia miała pod jakimiś względami gorzej (widziała właścicieli 2 godziny na dobę!!!) nie usprawiedliwia faktu, że oddało się ją "po linii najmniejszego oporu" byle szybko. Dlatego tylko należy mieć nadzieję, że nowi ludzie są wrażliwi i to zrozumieją, nie dając nie tylko mu zmarznąć zimą, ani nigdy indziej. No i że nie będzie tylko kojcowy, którego największą atrakcją jest bycie spuszczanym na ogród, czy pogłaskanym.
-
Ja wysłalam fakturę już około miesiąc temu na adres krakowski Soemy (tak mi poradzono, bo podobno się przeprowadziła do Krakowa). Baardzo mi zależy na odzyskaniu pieniędzy za zabieg, bo naprawdę dużo więcej włożyłam w tą tymczasowiczkę, już czwartą w tym roku, a z kasą cienko. Liczyłam na szybki zwrot zgodnie z zapewnieniami tu na wątku, żeby ciachać, bo kasa jest. Jestem deklarowiczką, nie zalegam z wpłatami. Do faktury dołączony był nr konta, opis, wcześniej była zgłaszana, fotki były. Proszę choć o informację, bo poprzednie moje pytanie o tę fakturę jakoś przemknęło niezauważone, a czas płynie i jestem zablokowana.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Ale chyba rok urodzenia nie jest 2006, skoro ma mieć 12 lat. Raczej jednak błąd jest w dacie urodzenia, bo nie wygląda na młodego, biedak. -
Hah, o terierkowym charakterze yorków nie wspominałam (mieszkają u mnie czasowo dwie - jedna diabeł, druga - anioł, można trafić na niezłego uparciucha i/lub agresorka).
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Większość właścicieli psów pracuje, nie ma ich w domu przez 8 (czasem więcej) godzin. Jeśli można pieskowi poświęcić czas i uwagę, zapewnić spacery, rozrywkę w pozostałym czasie, to wszystko jest w porządku. Ja mam kilka psów, a pieski przebywające tymczasowo, którym znajduję domy też muszą się zazwyczaj przestawić, że są później jedynakami i same czekają na pracującego właściciela. To normalne. A na pewno York? Nie myślałaś o przygarnięciu małego pieska (są w różnym wieku, różnym typie, a zawsze najbardziej wdzięczne za odmianę losu, dają nowym włascicielom największą satysfakcję - wiem to z autopsji, bo też taką mam. Yorkopodobne też są wśród potrzebujących).
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
[quote name='Paulina87']Dzisiaj Norka miała sterylkę, dzwoniła też pani zainteresowana jej adopcją. Ma już suczkę CTR-a i szuka energicznej sznaucerki. W niedzielę przyjedzie ją obejrzeć i jeśli się spodoba to adoptować.[/QUOTE] Ja też trzymam kciuki za Norkę, żeby znalazła domek, bo wysyłałam ją kilku chętnym na Heidi i na Bajkę, a jednak niestety bez efektu. -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka']Margi jak już tu jesteś to mam pytanie! Czy jak od korzenia wyrasta młody perukowiec to on ma od razu liście bordowe czy zielone? bo coś mi wyrosło koło perukowca i boję się wyrwać a to pewnie chwast :roflt:[/QUOTE] Moje dwa odrastają od razu ciemne, ale już mają po parę listków, a nie patrzyłam wcześniej (właśnie wyszłam na deszcz sprawdzić, z ciekawości). Ale może zabłąkał się jakiś korzonek perukowca w odmianie aurea razem z korzonkami ciemnego i teraz wypuszcza pędy... Jest ładny, więc nie wyrywaj, a nuż to takie cudo. A listki mają taką samą fakturę i kształt jak starsze? Pokazałam tz kiedyś Birmę, a dziś przekazałam mu info, że znalazła dom. Bardzo budujące jest to, że są ludzie, którzy decydują się zaopiekować się starszym psem na ostatnie lata, a nawet często na mniej. (a przy okazji tak go urabiam, żeby był przygotowany na takie ewentualności, nie ma to jak dobrze dobrane przykłady. A nasza Pani Prezes to dla niego też guru).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote name='zaginiona sara']Pies zapomina pierwszego właściciela i później może go nie poznać nawet. [/QUOTE] W liceum przez 2 tygodnie opiekowałam się wyżlicą kolegi, który wyjechał na ferie zimowe. To był mój pierwszy (z wyjątkiem 2-3 dni przed wyjazdem właścicieli) i ostatni z nią kontakt. Dała mi dużo radości, a ja jej. Zobaczyłam ją po ok. 11 latach, była już staruszką. Po obwąchaniu mnie ożywiła się bardzo, odtańczyła taniec radości,wylizała mnie, ułożyła się przy mnie. Rodzina kolegi nie mogła uwierzyć własnym oczom, bo nikogo spoza ścisłej rodziny nigdy ta sunia tak nie przywitała. Było to bardzo wzruszające przeżycie, które dowodzi, że pies potrafi pamiętać długo...
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Wszyscy wstrzymujemy oddechy, obgryzamy co się da.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)