Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='gawronka']Ale karollka ty cierpliwa jesteś, no podziwiam .ja bym nie wytrzymała.No bo ile to mozna gadać , prosic, tłumaczyć? Za swoją suńkę to bym chyba zjadła :diabloti: podeszłabym do matki i powiedziała,że "jak nie uspokoi dzieciaka i nie potrafi wychować i wytłumaczyć co znaczy zostaw to ja wytłumaczę. nakopię w tyłek i tyle; więcej nie podejdzie. A jak wychodzi z dzieckiem na spacer to niech go pilnuje a nie ozorem miele". :diabloti: i w sumie miałabym gdzies co ta matka sobie o mnie pomysli, niech mysli co chce aby pies był szczęśliwy :cool3:[/QUOTE] No i jeśli matka albo jej rodzina to dobrzy znajomi podnajmującego mieszkanie (czego wynajmując mieszkanie nigdy wykluczyć nie można - w końcu sąsiedzi), to po takiej akcji na wszelki wypadek lepiej od razu zacząć rozglądać się za nowym mieszkaniem :)
  2. Pogoń księgową w sprawie laptopa, pogoń!
  3. Ja mielę na zwykłej, ręcznej (na korbkę), starej, żeliwnej maszynce z targowiska za 20 zł ;) Z samymi korpusami daję rady sama, do skrzydeł potrzebuję pomocy męża. Zdecydowałam się na takie "kulturystyczne" rozwiązanie, bo kilka razy czytałam, że elektryczne mogą wysiąść na kościach. One ostatecznie przeznaczone są do mielenia mięsa dla ludzi, a ludzie kości nie jedzą. Ale jeśli ktoś ma sprawdzoną elektryczną, która uciągnie kości w skrzydłach, to też chętnie przeczytam, co to za maszynka i jakiej firmy, bo nie oszukujmy się - z tą ręczną to są ćwiczenia na górną część ciała ;) No ale ryzyko zepsucia zerowe :)
  4. filodendron

    Barf

    Ciekawe - wygląda na to, że coś zakombinowali w składzie. A zapowiadał się urlop bez zawracania sobie głowy psim jedzeniem, eh.
  5. filodendron

    Barf

    [quote name='Helga&Ares']u mojej to samo zaobserwowałam[/QUOTE] Tak ogólnie po Orijenie, czy w sensie, że kiedyś Orijen był ok, a ostatnio pojawiło się po nim swędzenie? Dałam pół tabletki zyrteku i oczywiście odstawiłam karmę (przedwczoraj), ale na razie bez zmian, niestety
  6. filodendron

    Barf

    A ja się nacieszyłam przedurlopową przestawką na suche - Orijen, bo pies jadł jak nigdy - zwykle suche go w zęby kłuje. I skucha - od wczoraj drapie się i wylizuje łapy :/ I nie wiem, czy to Orijen się zmienił (przy poprzednim wyjeździe nie mieliśmy problemu), czy to efekt tego, że je ją z apetytem, czyli więcej niż zwykle. Tak czy siak - znów mam zagwostkę z wyjazdem.
  7. Ja tylko zwracam uwagę na fakt, że warto trzymać nerwy na wodzy, bo czasem można trafić na dziecko prawnika, który jest zwolennikiem metod bezstresowych. I klops :)
  8. Rodzic to co innego, ale od cudzych dzieci lepiej w miarę możliwości trzymać łapy z daleka tak samo, jak chcielibyśmy żeby one trzymały łapy z daleka od psów. W końcu najlepiej wychowywać przykładem ;)
  9. [quote name='bejasty'] 2.W telefonie,w dokumentach ,na adresowce WPISZMY NR TEL do osoby ,ktora w razie potrzeby zaopiekuje sie naszym pupilem.Dlaczego ...chyba nie trzeba tlumaczyć.Podobno mają siepokazac w sprzedazy nalepki na ktorych będzie mozna wpisac taką informacje.[/QUOTE] Ja trzymam kartkę z taką informacją w portfelu razem z dowodem osobistym - z prośbą, żeby ze względu na psa powiadomić wymienione tam z imienia i nazwiska osoby i ich telefony. Taka nalepka nie byłaby zła.
  10. [quote name='motyleqq']żyjemy w świecie rzeczywistym, nie utopijnym. ja tam nikomu dzieci wychowywać nie mam zamiaru. [/QUOTE] Po prostu sprytem można czasem osiągnąć więcej niż siłą, a dyplomacją więcej niż wojenką. Statystycznie od Odyseusza począwszy ;) To tak jak w czasem w szkole - jak jest wyrywny uczeń, który za bardzo fika, to czasem najlepszą metodą jest uczynienie go odpowiedzialnym za coś, co dotyczy większej grupy ludzi - zamiast za łeb i do ziemi ;) W indywidualnym przypadku to zawsze hipoteza, ale nie zaszkodzi sprawdzić ;)
  11. [quote name='Bewarka']Więc jeśli po raz n-ty chce zacząć temat a mama odpowiada "bo nie" to może oznacza, że ma być jak ona mówi, po prostu taki charakter, chce postawić na swoim. [/QUOTE] Szczerze mówiąc, nie bardzo wierzę w takie scenariusze. Zawsze jest coś na rzeczy, tylko zainteresowany niekoniecznie uznaje argumenty lub unika pytań, które by do nich doprowadziły, albo słucha, ale uznaje za wyssane z palca. Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć tyle, że sprawdziły się wszystkie moje obiekcje co do psa w domu, którego bardzo chciała reszta rodziny, a ja - nie. Jest dokładnie tak, jak przewidywałam - czyli wcale nie tak, jak miało być w planach :evil_lol: Co oczywiście nie zmienia faktu, że ostatecznie się zgodziłam. To że pokochałam tego psa, dbam o niego i przez niego trafiłam na dogo, zupełnie nic nie zmienia w ocenie tej sytuacji. Więcej powiem - w praniu wychodzi, że osoby, które najbardziej kontestują pomysł wzięcia zwierzaka do domu, często okazują się potem najbardziej zaangażowane, bo najbardziej zdają sobie sprawę z odpowiedzialności i tego, że jak już to żywe zwierzę w domu jest, to trzeba ją podjąć i nie ma odwołania. Może właśnie ten mechanizm dotyczy Twojego taty, gdy opiekuje się kotami. I może w ten sposób dotykamy sedna problemu tego wątku, który już parę osób wskazało - co robi jeden pies w kojcu? Siedzi tam, bo niszczyłby meble, śmierdzi i wszędzie futro. Czy z buldożkiem będzie znacząco inaczej? Pies już jest - to idealna sytuacja, żeby udowodnić, że tak - że da się, że można psa kąpać, czesać, zadbać. Po prostu pokazać, że można się zająć psem. Może wtedy mama zmieniłaby zdanie.
  12. [quote name='LadyS']Dlatego pytam, w czym jest trudność powiedzenia o tym dzieciom ;) Dzieci, wbrew pozorom, odpowiednio zmotywowane, rozumieją wiele. [/QUOTE] Dlatego wspomniałam o batonie ;) (w domyśle - gumie do żucia, coli, ciekawej opowieści o psach, zachwyceniu się rowerem). Mam nadzieję, że nikogo tu nie urażę twierdzeniem, że budowanie pozytywnych wzmocnień u dzieci i u psów odbywa się mniej więcej na tych samych zasadach. Trzeba znaleźć motywator :)
  13. [quote name='aneena'] moge nawet w tym celu kupic folie, na niej postawic drzewo i rozlozyc dywan ze swiezej trawy - byle bym wiedziala, ze to cos da!!! Gwarancji nikt nie da, ale ten pomysł zrealizowany na balkonie w sumie mógłby się udać. Kiedyś były takie nowinki z górnej półki w postaci płytkich skrzynek z trawą do postawienia dla psa w mieszkaniu. To było oczywiście przeznaczone dla specyficznej klienteli (jeśli dobrze kojarzę) - pieski z torebki itp. http://www.cafeanimal.pl/artykuly/CafeAnimal-pl/Trawnik-dla-psa-w-kazdym-domu,2078/zdjecia?p=96080 Mnie się wydaje, że przy dobrze wychowanym psie w mieszkaniu coś takiego się nie sprawdzi. Ale na balkonie może? W sumie na próbę można by samemu coś takiego skonstruować, żeby nie wyskakiwać z takiej kasy na próżno. Nie będzie trwałe, ale pozwoli sprawdzić, czy pies się przekona. Trochę trawki sprzed domu można przynieść, żeby zapach był.
  14. [quote name='Kesiaczek']Kiedys nie wytrzymałam, moja Tosca miała jakies 4 miesiace i facet odrazu z łapami podleciał i zaczał głaskac, wiec ja sie nie zastanawiajac zaczełam go głaskac po głowie, na co on zdziwiony co ja robie??? Wiec mu od powiedziałam ze to samo co on głaszcze sobie a co nie moge? [/QUOTE] Z dziećmi może nie zadziałać, ale w ogóle, to cudna historyjka :D
  15. [quote name='karollka']Ponadto wynajmujemy tu mieszkanie i nie chciałabym, żeby robili jakieś problemy skarżąc na nas właścicielowi bo zmieniać mieszkania nie mamy zamiaru, a ta kobieta jest paskudna:/ [/QUOTE] Myślę, że z tego powodu sytuacja jest obiektywnie trudna i wydaje mi się, że zanim zaczniesz miętolić cudze dziecko albo straszyć zaraźliwą chorobą (to prosta droga, żeby stracić umowę o wynajem mieszkania), warto spróbować łagodniejszych metod. Zanim zaatakujesz hipotetycznym świerzbem może najpierw spróbować z jakąś przepukliną, która jest przeciwwskazaniem do brania psa na ręce albo wymyślić bolesne szczepienie. Może dałoby się jakoś zagadać z matką jednak, że pies chorowity strasznie, delikatny, a kosztował majątek. Może chłopca da się przekupić jakimś batonem? Zaraźliwa choroba skóry pięknie działa na wyobraźnię matek, ale jeśli wieść się rozniesie, możesz mieć kłopoty ze znalezieniem kolegów dla swojego psiaka. Chyba że taka perspektywa nie jest problemem, bo np. masz już zaprzyjaźnionych psiarzy, którym można wszystko wytłumaczyć.
  16. Na początek karm tylko tym, co podawał hodowca. Nowe pokarmy trzeba wprowadzać stopniowo, raz na parę dni coś nowego, bo jak rano dasz puszkę, w południe domowy obiad wieloskładnikowy, a na kolację suchą karmę i coś zaszkodzi, to nie będziesz wiedziała, co. Spisz sobie to, co podawał hodowca (może dawał coś poza Britem), a potem powolutku nowości obserwując reakcje. Tak, jak wprowadza się nowe pokarmy do menu niemowlęcia. Jeśli hodowca karmił wyłącznie suchą, to licz się z takim scenariuszem, że pies zakosztowawszy domowego i puszek zbojkotuje suchą karmę.
  17. filodendron

    Barf

    [quote name='a_niusia']dysplastykowi jest obojetne czy je barf czy je suche. [/QUOTE] Powiedz to wetom, którzy sprzedają RC mobility support ;) ;)
  18. filodendron

    Barf

    A my się powoli przestawiamy na Orijen na okoliczność urlopu. I jestem zaskoczona, bo mimo tych upałów (u mnie 33 w cieniu) pies je suchą karmę bez protestów. Ciekawe, ile potrwa ta sielanka :)
  19. [quote name='Bewarka']Myślę, że sama powinnaś podjąć decyzję. Pewnie to rozwiązanie wyda ci się dziecinne, ale dla mnie jak tata chce, ty masz warunki i nie będziesz nikogo obarczać obowiązkami (w miare możliwości) a mama nie chce "bo nie" to...kup tego psa. [/QUOTE] Stawianie kogoś przed faktem dokonanym w takiej sytuacji jest przejawem lekceważenia. Nieładnie jest lekceważyć rodziców. I niepraktycznie, szczególnie, że historie lubią się powtarzać w kolejnych pokoleniach :evil_lol: Jak nas wychowają, tak - mniej więcej - wychowamy swoje dzieci.
  20. JaSiePytam, Taks ma rację - to zafiksowanie ma cechy fobii. Naprawdę w Polsce ludzie nie umierają na wściekliznę. Tokoplazmoza, którą wspomniała Sybel, to jest realny problem. I jak byłam w ciąży, to przyznaję, że miałam "sterylne odchyły" (wtedy jeszcze nie mieliśmy psa ani w ogóle żadnego zwierzaka). Z perspektywy czasu i doświadczeń oceniam je jako mocno przesadzone, no ale - na litość - na pewno nie z powodu wścieklizny przeginałam z domestosem!
  21. Mnie się w tym "blogu" najbardziej podoba kawałek o zdrowiu. Pracują w magazynie a muszą paczki nosić, nawet kierowcy, ojejejej. A w biurze trzeba przy kompie siedzieć - no skandal po prostu :)
  22. [quote name='gops'] mój pudel natomiast był samobójcą bo też kochał inne psy i potrafił się ładować nawet takim rzucającym się pod morde by się przywitać jak nie udało się go w pore odwołać . nie raz mi było za niego wstyd , na szczęście nie miał w sobie grama agresji .[/QUOTE] Gops, bo Ty tak w czasie przeszłym... Coś się wydarzyło? :(
  23. filodendron

    Barf

    [quote name='kasia_1982']moja sucz dzisiaj po raz pierwszy dostala zwacze. Wyglada i smierdzi strasznieeeeeeee, ale sucz pochlonela swoje porcje w 5 sekund. Musze ja karmic w ogrodzie bo zapach nie do zniesienia. [/QUOTE] Racja - ten smród jest nie do zniesienia. Jest straszny. Cieszę się, że nie jestem z tym sama :D
  24. Nie panikuj już ;) Jest odporny. Tylko uważajcie, żeby teraz kogoś nie dziabnął, bo będziecie mieć kłopoty (nie z powodu choroby, tylko z powodu takiego a nie innego prawa). Myślę, że na dniach można szczepić.
  25. [quote name='Lofty']Wiesz jest taka skala Apgar która używa się przy ocenie noworodka i tam też są punkty 1, 2 , 3 itd do 10. I możesz wierzyć bądź nie ale nie ma znaczenia który z punktów jest kolejny bo ważny jednakowo jest każdy. Nie da się wszystkich punktów napisać jako pierwszy ... ale to tak na marginesie. Jeśli uważasz że rozmnażanie psa/suki przez przypadkowego nabywcę szczeniaka tylko dlatego że pochodzi z wyjątkowo "atrakcyjnego" skojarzenia i jest ładnym osobnikiem jest dla :dobra rasy", to przepraszam ja inaczej pojmuję dobro rasy. Dla mnie dobro rasy polega między innymi na tym aby nie rozmnażać jej byle gdzie, byle jak i tylko dlatego że ma się ładnego psiaka. Ładny pies, dobry rodowód i wygrane na wystawach to jeszcze nie wszystko. Trochę wiedzy, doświadczenia i myśl hodowlana to wszystko w połączeniu z powyżej wymienionymi może prowadzić do dbania a dobro rasy. Rozmnażanie tylko dlatego że osobnik jest super na pewno tego nie da niestety :([/QUOTE] Ano wiem, bo moja córka miała 10 w skali Apgar :) Ale to faktycznie tak całkiem na marginesie i zupełnie nic a nic nie ma do rzeczy, szczególnie, że skala Apgar nie jest wyliczeniem lecz przyznaniem punktów w kategoriach A, P, G, A, R.[SIZE=1] (Tak żywcem z angielskiego, a w tłumaczeniu - kolor skóry, tętno, napięcie mięśni, reakcja na bodziec, oddech - w każdej z tych kategorii dziecko może otrzymać punkty od 0 do 2 - maksymalnie 10. Tak sobie piszę, może się przyda ;))[/SIZE]. Moim zdaniem uczciwy jest zapis, że decyzja o wystawianiu zapada po konsultacji z hodowcą - i napisałam to wcześniej. Nigdzie nie napisałam, że słuszne jest rozmnażanie psa [B]wyłącznie[/B] dlatego, że pochodzi z atrakcyjnego skojarzenia. Napisałam, że hodowca nie może z pełną odpowiedzialnością i pewnością określić w wieku szczenięcym, które ze szczeniąt z miotu wyrośnie najwybitniej. Wymyśliłaś hipotetyczną sytuację, w której w pełni prawidłowe szczenię z wyjątkowego skojarzenia zostaje sprzedane z warunkiem, że nabywca nie użyje jego genów - i do niej się odnoszę.
×
×
  • Create New...