-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[B]Betty_labrador[/B], widzisz - nasza przygoda z barfem zaczęła się od kamienia nazębnego. Chciałam psu (i sobie) oszczędzić zabiegów w znieczuleniu, bo żadne żele i inne specyfiki nie działały. Podawanie kości praktycznie wyeliminowało problem, no ale musi te kości gryźć, żeby dalej było tak fajnie. [B]Martens[/B], nie wiem, czy to dla niego drobne kości. Jestem skazana na "miejskie" kurczaki, a ich skrzydła - po rozciągnięciu - bywają dwa razy dłuższe niż głowa mojego psa :)
-
Czy jest jakiś sposób, żeby nauczyć psa dokładniejszego gryzienia kości? Ten mój bandyta się rozkręca - na dzień dzisiejszy kurczakowe skrzydło zjada w minutę (miesiąc temu nawet na takie nie spojrzał), a jest to raczej mały pies. Karmienie z ręki mu nie odpowiada - nie chce wziąć, cofa się, siada i patrzy. Wysyła CSy. Może jakoś kruszyć młotkiem te kości przed podaniem?
-
Kotki to coś troszku na zdziwione wyglądają - jakby jeszcze nie mogły się zdecydować, czy to mysz, czy nie mysz ;)
-
[quote name='sachma']moja wetka mówi że pies musi umieć jeść kości i np podając skrzydełko powinno się je trzymać w ręce, tak żeby pies dobrze pogryzł - no niektóre połykają duże kawałki ;)[/QUOTE] Mój tak ma, niestety - a z ręki nie chce, dziad jeden :angryy:
-
Super :) Ale ten maluszek to chyba całkiem malutki nie będzie? ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='zmierzchnica']mat33 - no, dlatego ja "podziwiam" rodziców, pozwalających wychodzić dzieciom z kotami na spacer. Jasne, kot nikogo nie pogryzie, ale w naszych warunkach - psy luzem, bez kagańców, bez smyczy, dzieciaki z dużymi psami, chętnie postraszą dziewczynkę z kotkiem, a potem psa nie utrzymają itd - to po prostu jest bezmyślność. Pewnie, że takie dziecko ma prawo wyjść z kotem, ze strony np. moich psów mu nic nie grozi. Ale realia są takie, że może bardzo szybko kotka nie mieć i byłoby to dość bolesne i traumatyczne... Tak jak był przypadek, że rotek wyrwał się kobiecie, rozszarpał kota na rękach i pogryzł dziewczynę. Straszne..[/QUOTE] Szczerze mówiąc w polskich warunkach, to ja "podziwiam" zarówno tych rodziców, którzy pozwalają wychodzić dzieciom z kotami, jak i tych, którzy pozwalają wychodzić z psami. Tudzież ze świnkami morskimi i fretkami. Generalnie najbezpieczniej byłoby pozamykać dzieci w domach. Przykre, chamskie realia ale prawdziwe. -
[quote name='Zyleta1986']nie mam go jak nagrodzic bo nawet na chwile nie przestaje szczekac. Pozdrawiam[/QUOTE] To znaczy, że w ogóle nie weźmie pokarmu jak szczeka? Bo większość psów jednak daje się zatkać solidnym kawałkiem kiełbachy - nie jest to oczywiście metoda na dłuższą metę, ale chwilowo może wywołać u psa zaskoczenie, które go przestawi na inny tor. Z mojego niewielkiego doświadczenia wynika, że guzik dają próby nauczenia psa czegokolwiek przy realnych sytuacjach, bo zawsze jest ten stres, że ktoś dzwoni, trzeba w końcu otworzyć, nie ma czasu na zajęcie się psem. Dlatego najlepiej postawić znajomego za drzwiami, żeby mieć ten luz - domofon dzwoni, a Ty zajmujesz się psem, masz czas, nikomu nie otwierasz, masz go na smyczy, możesz więc odciągnąć w inne miejsce mieszkania, wyczekać na chwilę ciszy i skarmić smakolami na tyle szybko, żeby nie zdążył się znowu rozszczekać. No bo skoro piszesz, że przestaje szczekać, gdy już ktoś wejdzie (czyli nie ujada na gości), to znaczy, że trzeba go odwrażliwić na te dzwoniące, zamknięte drzwi. Ja spróbowałabym przekonać psa, że domofon może dzwonić ot tak sobie i że wcale to nie oznacza, że trzeba czekać (szczekać) na pukanie i czyjeś wejście.
-
Różne uszy są w różnym stopniu zarośnięte ;) Mojemu nawet nie da się wyrwać wszystkiego. Weterynarz powiedział, że włosy rosną mu bardzo głęboko w kanale, w miejscu, które u większości psów już jest łyse. Straszył mnie, że trzeba to będzie kiedyś powyrywać przy okazji jakiejś narkozy, ale okazji nie było. Trochę ponad rok temu miał jakiś lekki stan zapalny w uszach, ale od tamtego czasu nic się nie dzieje, a wyrywam tylko tyle ile się da, tak żeby wejście do kanału było w miarę odsłonięte.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='dOgLoV']Nigdzie nie napisałam że kociarze nie maja prawa chodzić z kotami , oczywiście że maja i nic do tego nie mam , bezmyslnością i brakiem wyobrażni skwitowałam owa panią która pokazywała kociakowi jaki to duży piesek tam stoi a to już niestety ale jest prowokacja[/QUOTE] Oj tam, od razu prowokacja ;) Widziała człowieka z psem na smyczy (na ogół ludzie jednak zakładają, że właściciel psa panuje nad nim, zwłaszcza gdy trzyma smycz w ręku). Postawiła kota na ziemi i tyle (tego co powiedziała, pies nie zrozumiał) - gdyby szła z kotem na smyczy, to już nie byłaby prowokacja tylko fakt zastany. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='dOgLoV']To wcale nie jest śmieszne , bo jak pies ma agresje do kotów to jest na prawdę niebezpieczne [/QUOTE] To był uśmiech przez łzy. W mojej klatce mieszka ośmioletnia dziewczynka, która wychodzi ze swoim kotem, nosi go na ręku. Nie wyobrażam sobie, co by się stało gdyby dopadł ich duży pies, choćby i w kagańcu. Wiem jednak, że gdyby doszło do czegoś, to prawo stałoby po stronie dziewczynki i jej rodziców. Nie ma zakazu wychodzenia z kotem. Na szczęście dla zasady, na nieszczęście dla pechowców. -
[quote name='Mameczka']dzieki chyba kupie bo narazie ten zabieg jest najgorszy.[/QUOTE] Dopiero teraz przyjrzałam się dokładnie podlinkowanemu kosmetykowi i opis się zgadza - chodzi o puder do uszu, bio groom ear fresh, ale na fotce jest inny produkt tej samej firmy - płyn do czyszczenia uszu. Więc jak będziesz kupować, to się upewnij, że chcą Ci puder sprzedać ;)
-
[quote name='Zyleta1986']Widze ze nikt nie potrafi mi pomuc :shake:[/QUOTE] Karjo2 podała Ci link do podstawowego treningu. Trzeba zaangażować rodzinę, znajomych i nauczyć psa jakiegoś innego zachowania w miejsce jazgotu na dźwięk domofonu. Jak się dobrze przyłożyć, to można psa nauczyć, że na dźwięk domofonu będzie szedł pod lodówkę i czekał na smakołyk ;) Podobno. Ja utknęłam na etapie wskakiwania na fotel i poburkiwania stamtąd w kierunku drzwi - wciąż jeszcze troszkę za głośno, ale przynajmniej już nie podchodzi do wchodzących nieproszony.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
No ale jak to mat33, miałeś psa na smyczy i bałeś się, że wyrwie Ci rękę i zeżre kota? Tak serio, serio? To u mnie już dawno chodziłbyś bez obu rąk - tyle jest kotów bezdomniaczków i nie tylko - jest kilka kotów regularnie wyprowadzanych na spacer na smyczy. Za te drugie to nie tylko groziłby brak rąk ale i grzywna w sądzie :cool3: -
[quote name='Equus']Poleci i wróci, nie wierzę, żeby złapała;) a poza tym warto się po takim polu pokręcić zanim psa spuścimy, to wypłoszymy zwierzynę. Należy tylko pamiętać, by nie spuszczać psa, który może pogonić zwierzynę w okresach gdy sarny są w zaawansowanej ciąży (bo wtedy narażamy je na poronienia) oraz przy wykoceniach.[/QUOTE] E, na terenach, gdzie rzeczywiście występuje zwierzyna, to chyba trochę ryzykowne. Łażą świry z dwururkami i z racji przynależności do takiego czy śmakiego koła łowieckiego lubią sobie postrzelać do psów w obliczu prawa. Wcześniejsze spacerowanie po terenie, żeby wypłoszyć zwierzęta też może nie dać rezultatu, bo pudel mądra bestia - tylko sobie tropy zapamięta ;) Mój w każdym razie łapie trop bażanta do strzału - na zadeptanym przez psy, ludzi i rowerzystów terenie spacerowym ;)
-
[quote name='Equus']Mameczka kup to cudo:[URL]http://www.zoo-sklep.pl/index.php?p2453,bio-groom-ear-fresh-puder-24g[/URL] zdecydowanie ułatwia zabieg wyrywania wlosów z uszu i psa mniej boli.[/QUOTE] Też tego używam. Dobre - bez tego nie dałabym rady, choć i tak jest ciężko. Mój nie szczypie ani się nie wyrywa, tylko siedzi skulony i drży - kupka nieszczęścia :(
-
[quote name='Tascha']Wiesz- ja tez nie od razu ubijałam kury...jak tylko przenieslismy się z miasta na wieś, to zeby zabić kuraka na rosół wołalismy sąsiada - patrzyli na nas z politowaniem; potem zdecydowalismy się sami- tzn ja trzymałam za nogi, głowa odwrócona w druga stronę a mąz robił siekierką co trzeba; [/QUOTE] Nie ma lekko. Nie bez powodu w wiekach, w których karę śmierci wykonywano przez ścięcie toporem lub mieczem, delikwent musiał mieć pieniądze dla kata, które wręczał przed egzekucją. Ponoć Henryk VIII dla swojej żony Anny Boleyn sprowadził kata z Francji, bo angielscy kaci byli kiepscy - więc szanuj sąsiada swego... ;) Po galarecie prosto z lodówki w gorące dni niektóre psy mogą dostać anginy, niestety - trzeba uważać :( Mój bandyta wczoraj dogadał się z jakąś 6-miesięczną suczką i dali takiego czadu, że po kwadransie łapałam go, bo bałam się, że zejdzie na zawał. Niestety w międzyczasie zziajani oboje dopadli jakiejś kałuży, nie zdążyłam zareagować, nachłeptał się zimnej wody i dziś mu cieknie z nosa. Mam nadzieję, że nie wykluje się z tego coś poważniejszego. Niektóre to wrażliwce i z podawaniem prosto z lodówki trzeba być ostrożnym. Pewnie zależy od psa.
-
Jakie spotykają Was trudności w życiu z psem?
filodendron replied to lilia1983's topic in Wszystko o psach
[quote name='JoShiMa']Jeśli chodzi o żywienie to dla swojego żołądka i zdrowia mam co najmniej tyle samo szacunku co do zdrowia i żołądka psa. On nie je byle czego i ja też nie będe jeść byle czego :) Pozostaje przyzwyczajanie psa do cierpliwego czekania w samochodzie póki się rodzina [B]w spokoju, w kulturalnych warunkach, bez stresu i pośpiechu[/B], pożywi [B]dobrej jakości jedzeniem[/B] w czymś lepszym niż przydrożny bar. No i może wreszcie kiedyś lokale w których choćby do ogródka można wejść z psem przestaną być w Polsce taką egzotyką.[/QUOTE] Nie jest tak źle moim zdaniem. 4-5 razy do roku jeździmy z psem 400 km w te i 400 wewte, plus setki km natrzaskanych w miejscu pobytu. Trzeba się zatrzymywać w miejscowościach w miarę możliwości atrakcyjnych turystycznie - właściciele lokali są tam bardziej przyzwyczajeni do różnych klientów ;) W ogródkach jadaliśmy nawet przy przyzwoitych hotelach, z dobrą kuchnią. Z wprowadzeniem psa do środka lokalu może jest trochę gorzej, ale też można takie znaleźć. W każdym razie nam ten aspekt jakoś nie dokucza - może dlatego, że jeździmy z Polski B do Polski A, więc jakby nie patrzeć - na zachód, ku cywilizacji ;) -
Cudne zdjęcia i model. A co ta sędzina się tak za głowę łapie na pierwszym z nich? :razz:
-
[quote name='muzzy']Ale jak w słowie 'Majka' kilka liter się doda, kilka usunie, a parę przestawi, to wyjdzie 'Pusia' :D Czyli wygrałem :evil_lol: ;)[/QUOTE] Jak tak, to ja wygrałam egsequo ;)
-
Googlałam dopiero teraz, po całym imieniu. O tutaj mnie odesłało [URL]http://kajomada.w.interii.pl/mioty.html[/URL]
-
Ja się nie odzywałam (bo nie umiałabym doradzić), ale czytam od początku. Ale co tam, odezwę się - no tak tylko, żeby powiedzieć, że też trzymam kciuki :)
-
A to byłam bez szans. Ale za to wygooglałam sobie chyba całą czwóreczkę - sama słodycz:loveu:
-
[quote name='Martens']Ja myślę, że wie co robi ;)[/QUOTE] No nie wiem, gdybym miała liczyć na jego instynkt, to wyszłoby na to, że najzdrowsze są matyjasy i ziemniaki z gulaszem ;) Oraz ryż z gotowanym kurczakiem w każdych ilościach :) Ten królik mnie natchnął trochę - u mnie są mrożone, to chyba też można rozmrozić i dać na surowo?
-
Muszę popytać o takie mrożonki. Mój bandyta coś smrodków chyba nie lubi. Wczoraj kupiliśmy rybę pt. krąp - taka mała, zgrabna była, w sam raz, żeby sobie pstryknąć pamiątkowe fotki jak z Animal Planet - z jeden strony pyska głowa, z drugiej ogon, niczym niedźwiadek w rzece. Mąż się ustawił z aparatem, córka z kamerą a pies powąchał, odsunął się z obrzydzeniem, spojrzał na nas z głębokim wyrzutem po czym schował się pod stół ;) Z surową wątrobą było to samo :) Aktualnie ma fazę kurakową - nic tylko skrzydła i szyje. Może to taki model, że będzie jadł przez tydzień jedno, potem drugie i trzecie. I jakoś mu się to w dalszej perspektywie zbilansuje.
-
Ja stawiam na Kumkę, a co mi tam :)