-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Proponuję nie popadać w skrajności - ani w jedną, ani w drugą stronę. Bezdomność zwierząt tylko w pewnej części jest wypadkową małej popularności kastracji zwierząt niehodowlanych. I wcale nie jestem pewna, czy ta część jest szczególnie przeważająca. Proponuję też nie odbiegać od tematu. Mówiliśmy o zdrowiu a nie o sytuacji w schroniskach. Zaraz ktoś zacznie pisać o polityce PETA i gołej Joannie Krupie ;)
-
[quote name='admirabilis6']Jak widze, nawet wiecej, w miastach powinien byc zakaz posiadania psow niekastrowanych![/QUOTE] No właśnie, równajmy wszystkich w dół, tak najprościej, niech nikt się nie wychyla. Bo jeden z drugim jest niewydarzony, więc z góry wiadomo, że trzeci i czwarty też. Nakażmy hodowcom pobrać odpowiednią ilość nasienia, zamrozić i wykastrować swoje repy a suki niech nie wychodzą na spacery. Albo też wykastrować - w końcu co, rasowe gorsze? Mają chorować te biedaczki na starość na przykład na nowotwór sutka z powodu hodowlanych ambicji swoich właścicieli? :shake:
-
[quote name='Energy']To kiedy pojawią się dwa nowe pudliszonki u Ciebie?:cool3::evil_lol:[/QUOTE] Chyba na emeryturze ;) albo może jak córcia się trochę bardziej usamodzielni ;) I jeśli, to jeden - trzem nie dałabym rady a wiadomo, że ten, którego mam będzie żył sto lat ;)
-
Isabelle30, ja nigdy nie wiem, po której Ty jesteś stronie :roll: Prawdziwy samobój. Co to za gość, który puszcza luzem sukę w cieczce, żeby się wybiegała, choćby i nocą? To w dzień masz ochotę złośliwie spuścić swojego psa do luzem biegających cieczkujących suk, a nocą już nie, nocą już wszystko w porządku, bo Ty wtedy nie wychodzisz na spacer, czy jak to rozumieć?
-
[quote name='admirabilis6']Powiadasz, ze jest dobrze?:crazyeye: A ja uwazam, ze jest wrecz TRAGICZNIE. Skad sie biorą te dziesiatki tysiecy psow, corocznie, w schroniskach, te tysiace szczeniat skad sie biora? Mowia opiekunowie psow; Raz moja suka tylko przez moja nieuwage czy przypadek losowy byla pokryta, raz moj pies sie urwal i wrocil po godzinie i to wystarczy, dla mnie, aby namawiac do kastracji!![/QUOTE] No ale cały czas usiłuję wytłumaczyć, że to są dwie różne kwestie - dyskutujemy tu o możliwych [B]skutkach zdrowotnych kastracji[/B] a nie o tym, że jeden czy drugi nie potrafi psa upilnować i jaki to ma skutek dla nadpopulacji psów. Napiszę jeszcze raz, bo jakoś czytasz między wierszami: Ja tam nie jestem przeciwna popularyzowaniu kastracji ([B]zwłaszcza w polskich warunkach[/B]), ale to nie powód żeby nakłaniać na siłę do kastracji kogoś, kto ma zdrowego, nieproblemowego psa, którego potrafi upilnować. Tacy ludzie i psy też są i mówienie im, że będzie jeszcze lepiej, jeśli psa wykastrują, jest ruletką - może będzie lepiej, a może nie będzie. Problem polega na tym, że idąc do przeciętnego weta jedyne co usłyszysz w sprawie zdrowia swojego psa po kastracji, to ewentualne problemy z utrzymaniem wagi. To nie jest rzetelna ani kompletna informacja. Takiej informacji nie udziela również podlinkowana przez Ciebie myślenicka przychodnia weterynaryjna.
-
Czy ktoś dawał psu głowy i resztki krewetek? Wiecie - w hipermarketach można kupić mrożone krewetki w całości, wrzuca się je na krótko na wrzątek, potem obiera ze zdecydowanej większości, czyli odrywa głowę, odnóża, pancerzyk, żeby dla "ludzia" został tylko ten kawałeczek odwłoka a reszta właściwie do wyrzucenia. Teoretycznie to powinno być bogate w chitynę i inne wartościowe składniki (tak już wstępnie kombinuję nad świąteczno-sylwestrowym menu ;))
-
[quote name='Energy']Pewnie, że się da, ale to kiedyś;) na razie mam trzy najcudowniejsze sunie pod słońcem i mam nadzieję, że będą ze mną bardzo, bardzo, bardzo długo:lol:[/QUOTE] Niech się spełni :loveu: Nam wszystkim
-
[quote name='admirabilis6'][/B] Nie jeste w stanie nikgo zmusic aby swojego psa wykastrowal ale jesli mnie ktos pyta czy mam okazje porozmawaic z wlasicielem psa niekastrowanego to [B]ZAWSZE[/B] namawiam do kastracji, argumentując.[/QUOTE] Ja tam nie jestem przeciwna popularyzowaniu kastracji (zwłaszcza w polskich warunkach), ale moim zdaniem trochę się zapędziłaś. No i co mówisz właścicielowi niekastrowanego samca, który - jak żyje - nie sprawiał żadnych kłopotów? Ani zdrowotnych, ani wychowawczych? Że statystycznie może wcześniej umrzeć niż jego niekastrowany kumpel? Wiesz, jak jest ze statystyką - jeśli jedną nogą stoję w przerębli, a drugą w ognisku to znaczy że jest mi w sam raz. Można się powoływać na statystykę, żeby określić ogólną tendencję, ale tak jednostkowo kogoś przekonywać, kogoś kto - załóżmy - nie ma z psem żadnych problemów? To spora odpowiedzialność i odwaga. Ja bym się nie odważyła, bo jak mawia mój ulubiony taksówkarz - "dobrze jest, nie trza psuć".
-
[quote name='Claudia_Jazz']ok. z rodowodem. mam też psa bez rodowodu, ale ja widziałam ojca i matkę mojego malca :)[/QUOTE] Tak, tak - mama i tata zawsze się jakoś tak kręcą w pobliżu ;) Na osiedlu mamy takiego "jorka" jak pół spaniela a rodzice byli taaaaacy maleńcy, naprawdę - no ale potem nowi właściciele dawali szczeniaczkowi za dobrą karmę i przerósł :diabloti: Ups [quote name='Claudia_Jazz']A znacie może jakąś hodowlę pudli na północy? nie za daleko z pomorza jak się da :)[/QUOTE] Obawiam się, że to nie będzie aż takie proste ale pytaj, pytaj - kto pyta nie błądzi. Może lepiej, żeby rodzice podzwonili po hodowlach? :)
-
[quote name='Delph']Jeżeli już to [B]podawać uczciwie i dobre i złe strony zabiegu[/B]. Dobry przykład dała [B]Filodendron[/B] z końmi. Zagorzali przeciwnicy kastracji powinni sobie trochę popracować z nabuzowanym ogierkiem, to może by zmienili swoje poglądy ;)[/QUOTE] Tak, dokładnie o to chodzi, żeby się ktoś nie ocknął z ręką w nocniku jak już będzie po nieodwracalnym zabiegu. Każdy ma prawo do rzetelnych informacji i nie należy popadać w skrajności oraz "jedynie słuszne politycznie poglądy" (jak kiedyś pytałam o kastrację własnego psa, to oficjalnie w wątku odstawałam odpowiedzi na tak, a nieoficjalnie na pv, dokładnie coś przeciwnego ;)) Myślę że tu nie ma zagorzałych przeciwników kastracji, ja w każdym razie się do nich nie zaliczam. Wydaje mi się jednak, że trzeba oddzielić statystyki dotyczące ew. zdrowotnych skutków ubocznych kastracji od rozważań nad wpływem kastracji na psychikę i zachowanie psa. To dwie zupełnie inne sprawy a kompromis pomiędzy nimi każdy musi znaleźć sam dla siebie i swojego psa/konia/kota.
-
[quote name='Claudia_Jazz']nie wiem czy kupić z rodowodem czy bez. a wasze mają? [/QUOTE] Mój nie ma i to duży mój błąd - nie powinno było tak się stać. W Polsce mamy nadmiar psów, domnażanie kolejnych tylko dla czyjegoś widzimisię to zwykły biznes bez żadnej idei. Kupując psa bez papierów sporo ryzykujesz i nabijasz kieszeń ludziom, którzy często-gęsto nawet nie zasługują na to, żeby posiadać jakiekolwiek zwierzę. Możesz kupić chore szczenię, szczenię obciążone chorobami genetycznymi, źle zsocjalizowane, z trzaśniętą psychiką. Przy odrobinie pecha możesz w ogóle nie kupić pudla tylko coś, co z grubsza go tylko przypomina. Czasem kupuje się takiego pieska mając dobre chęci, ale tymi dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Lepiej rozsądnie zaplanować zakup, poczekać ile trzeba, "wydeptać" tego wymarzonego pudelka czy pojechać po niego zagranicę (bo o pudle jest trudno). Niestety to popyt kształtuje podaż i dopóki będą kupcy na psy bez papierów, dopóty ta cała machina pseudohodowli nawet nie zwolni, nie mówiąc o zatrzymaniu. Ja miałam trochę szczęścia w tym nieszczęściu, ale znajomi, którzy kupili maltańczyka bez papierów przeszli koszmar - chory piesek, podrobiona książeczka zdrowia, wklejone naklejki ze szczepień, które zdaniem weta w ogóle sie dla tego malucha nie nadawały, potem zapaść przy kolejnym szczepieniu - cuda na kiju i oczywiście zero kontaktu z "hodowcą". Wet leczący malucha przyznał z przykrością, że są tacy lekarze, którzy handlują naklejkami z podanych szczepionek za parę groszy - tak to bywa. Więc ja przestrzegam przed kupnem psa bez rodowodu, choć sama takiego mam - a może właśnie dlatego, że takiego mam. To jedna wielka niewiadoma.
-
Oświećcie mnie proszę - co takiego może się zdarzyć w związku z kleszczami? Bo się wystraszyłam tym goleniem na skutek inwazji kleszczy. To znaczy nie wystraszyłam się samego golenia, tylko tego, co te kleszcze mogą zrobić, że aż tak trzeba reagować? Jest ich aż tak dużo? My raz byliśmy na wycieczce w miejscu, które okazało się strasznie zakleszczone i wtedy zdjęłam z psa ze 30 sztuk - większość wypłukałam w kąpieli, bo od razu po powrocie wsadziłam go do wanny a potem na białe prześcieradło i czesanko centymetr po centymetrze. To była nasza najgorsza przygoda z kleszczami. Czy przy wystawowej sierści konieczne jest golenie?
-
Nie mam już tego numeru "Mojego psa", w którym była wzmianka na ten temat, ale w podlinkowanym w moim poście wątku forumowicze piszą, że podpisany był pod nim lekarz wet. Tomasz Jastrzębowski (wespół z Joanną Iracką). Piszą też, że podobne wzmianki ukazały się w "Kynologii" i też sygnowane nazwiskiem weta. Mam nadzieję, że nie ssali tego z palca lecz z jakichś opracowań statystycznych, choć niewątpliwie kończyli inne szkoły niż "nasz" wet ;) Ja się na psach nie znam zbyt dobrze, ale swego czasu sporo jeździłam konno (rekreacyjnie) i pamiętam, że ci "koniarze", którzy mieli ogierki, często czekali z kastracją aż koń "zbudował" sobie odpowiednią masę mięśniową i kościec. Osobiście nie wykastrowałabym psa przed zakończeniem rozwoju fizycznego. Potem - w przypadku problemów wychowawczych spowodowanych nadmiernie rozbudowanym libido - dlaczego nie? Ale to musi ktoś sensowny ocenić - czy kastracja pomoże, czy nie pomoże, bo ciachanie tak dla zasady skutkuje tym, że się spotyka potem ludzi rozgoryczonych - że po ciachnięciu nic się nie zmieniło, albo jest wręcz gorzej (oczywiście nie na skutek kastracji, tylko dlatego, że ludzie podejmując taką decyzję wyobrażają sobie, że wszystko mają z głowy i całkiem sobie odpuszczają).
-
[quote name='Claudia_Jazz']Mam się czego bać, czy strzyżenie i czesanie pudelka nie jest bardzo trudne? [/QUOTE] Ja się przyzwyczaiłam, a potem polubiłam :) Więcej roboty przy czesaniu i strzyżeniu ale za to nie trzeba latać z odkurzaczem po mieszkaniu non-stop i kupować specjalnych rolek do zdejmowania sierści z ubrań. Jak ktoś lubi porządek w domu, wolne od sierści ubrania, kanapy i tapicerkę w samochodzie, to bilans wychodzi zdecydowanie na plus ;)
-
Do czego służy ten "protektor" na włosy na szyi? Przed czym ma chronić?
-
Jakie czarnuszki fajne, wreszcie jacyś chłopcy :)
-
Delph, ja o tym czytałam w "Moim psie" ale to już dość dawno było (ze dwa lata temu) - pisano tam, że kastrowane psy chorują na nowotwór prostaty czterokrotnie częściej niż niekastrowane i jeśli mnie pamięć nie myli to tu, na dogo, były już wątki chorych psów-kastratów. Niemniej gdy zapytałam weta, dlaczego tak się dzieje, to miał tego samego typu wątpliwości co Ty, czyli brak testosteronu => atrofia narządu => więc skąd rak? Znalazłam ten wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/53416-NowotwA-r-prostaty-u-kastrata[/URL]
-
[quote name='evelynka']A co do środków antykoncepcyjnych to wybaczcie ale mamy 21 wiek, farmaceutyka jest tak rozwinięta że nie śmiemy wątpić w działanie tych środków. [/QUOTE] [SIZE=1]No i zobacz, co się w tym XXI wieku wyrabia - koncerny farmaceutyczne robią sobie jaja i co roku mamy sezon na inny kataklizm - a to ptasia grypa, a to świńska, a to sepsa i pneumokoki, a menopauza jest ponoć absolutnie nie do przeżycia bez wsparcia farmakologicznego.[/SIZE] [SIZE=1]O tak, farmaceutyka jest bardzo rozwinięta[/SIZE] :evil_lol:
-
Ten jest śmieszny, ale pewnie sporo lakieru do tego potrzebne :) [URL]http://www.neatorama.com/2005/09/28/square-poodle/[/URL]
-
[quote name='isabelle30']ponadto jaka wage ma pies? moze suprelorin bylby skuteczny?[/QUOTE] Suprelorin (przy pierwszym zastosowaniu) zaczyna działać 6 tygodni po wszczepieniu implantu, więc już raczej będzie po cieczce sąsiadki ;) Poza tym nie poleca się go dla psów przed osiągnięciem dojrzałości płciowej ze względu na brak badań w sprawie ewentualnych skutków ubocznych w tej grupie wiekowej.
-
[quote name='karolajn'] halterka z kolei nie mogłam dostać w kakadu właśnie w jego rozmiawach, dlatego zamówiliśmy przez net. kolczatke dostaliśmy za luźną, i boję się, że może się z niej wywinąć. [/QUOTE] Karolajn, z halti też pies potrafi się wydostać przy odpowiednim ułożeniu głowy i odrobinie samozaparcia - oprócz niego potrzebna jest zwykła obroża i najlepiej smycz z karabińczykami na obu końcach - jeden do halti, drugi do obroży.
-
[quote name='Equus']A jeszcze z dużą suką przy karmieniu domowym miałam jeden problem - wiecznie głodna chodziła! Jak jej dawałam tyle ile powinnam to tylko patrzyła co tu zjeść (nie dawałam jej za mało w sensie kalorii bo wagę trzymala idealnie). Najwyraźniej żołądek nie był wystarczająco wypełniony. Miał może ktoś taki problem?[/QUOTE] Na barfowym wątku ktoś pisał, że podaje ugotowanego ziemniaka albo więcej warzyw w charakterze wypełniacza.
-
[B]Sansi[/B], a u mnie było dokładnie odwrotnie. Biorezonas wykazał, że nasza córka nie może jeść niczego poza dżemem, totalna masakra ;) po czym alergolog popukał się w czoło, zrobił testy z krwi i wyprowadził dziecko z alergii rozsądną dietą i okresowym leczeniem. Moja mama i jej koleżanki próbowały pozbyć się nałogu palenia terapią biorezonansową i tylko wyskoczyły z kasy podwójnie - i na bicom, i na papierosy. Więc to takie "na dwoje babka wróżyła". O ile wiem, na dzień dzisiejszy nie ma naukowego wytłumaczenia rzekomej skuteczności biorezonansu zarówno w zakresie diagnostyki jak i leczenia. Sporo natomiast mówi się w tym kontekście o tzw. efekcie placebo, którego - owszem - nie należy lekceważyć.
-
Equus, z tym czasem poświęconym na gotowanie to chyba trochę zależy od tak zwanego trybu życia. Gotować tylko dla psa to na pewno jest jakieś poświęcenie. Ja tego nie odczuwałam, bo i tak gotuję codziennie - nauczyłam się dodawać przyprawy dopiero po tym, jak wyłowiłam z wywaru wszystko, co nadaje się dla psa (chrząstki, skórki, marchewki) i tak przygotowywać inne potrawy, żeby na jakimś etapie dało się z nich wyciągnąć składniki korzystne dla niego. Zawsze też były jakieś potrawy, do których np. potrzebowałam białko z jaja, a żółtka już nie - więc one dla psa. Twarożek dla córki, no to tę łychę dla psa też można ująć. (Znaczy resztki pies jadł ;)) Faktem jest, że oficjalnie pies był na suchej karmie, to się nie przejmowałam bilansami i te pe. Teraz z barfem jest trochę trudniej, jeszcze się nie przyzwyczaiłam tak do końca, ale już widzę, że to jest kwestia innego planowania zakupów - zamiast schabu bez kości, który zawsze kupowaliśmy, teraz bierze się schab z kością i część odkrawa dla psa. Zamiast filetów z kurczaka i udek, biorę całego kuraka i dzielę go na części - piersi i udka dla nas, a korpus, skrzydła, szyja dla psa. Rybę dla nas się smaży, a pies dostaje surową. W drugą stronę też to działa, bo np. chciałam kupić psu cielęcinę, ale ten kawałek, który mi sprzedali był dla niego o wiele za duży, więc trzeba było coś wymyślić z reszty - wyszła pyszna zupa fasolowa na cielęcince, jakiej nie jedliśmy od lat :) No ale nie wiem, jeszcze nie jestem tak do końca przekonana do barfu. Myślę - tak mi się dziś wydaje - że do suchej i tylko suchej to już nie wrócę. Mam wątpliwości czy gotowane czy surowe. W sensie organizacyjnym chyba nie robi mi to różnicy, jedynie po psie widzę, że wolałby gotowane (przynajmniej na dzień dzisiejszy - a zmienny jest niczym kobieta ;)) - jednak na gotowanym nigdy nie miał tak białych ząbków i równie neutralnego zapachu z paszczęki. Mięso kupuję w zwykłych, miejskich sklepach. Nie mam dostępu do "ekologicznego" mięsa. Na pewno jest nafaszerowane cudami, ale nie wydaje mi się możliwe, żeby sucha karma była bardziej czysta chemicznie od tego, co zjadamy na co dzień. Niemniej z tym mrożeniem coś może być na rzeczy, bo mój wybredniaczek już parę razy zjadł z chęcią to, czym wcześniej pogardził - zjadł właśnie po przemrożeniu.