-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='Juniasnel'] Podobno 1 kg ich mięsa równa się 4 kg świeżego, czy to możliwe ? [/QUOTE] A suszyłeś kiedyś mięso? Albo jadłeś kabanosy czy inną suchą kiełbasę?
-
[quote name='anka&lunka']Witam, od dłuższego czasu karmię swojego psa karmą orijen regional red chciałabym zmienić, na jakąś podobnej jakości i tu moje pytanie jak się ta karma ma do orijena?[/QUOTE] Myślę, że to są porównywalne karmy. Orijen też kombinuje wg schematu, który podała Rosiczka - mięso świeże na początku, mieso suszone w drugiej kolejności, a potem różne źródła białka roślinnego porozbijane na warianty - zielona soczewica, czerwona soczewica, zielony groch, groch włoski i takie tam. Co nie znaczy, że karma jest zła. Choć osobiście wydaje mi się, że Orijen zmienił skład i te wszystkie groszki i soczewice są teraz w większych ilościach. Kupuję karmę okazjonalnie, tylko na wyjazdy i na ogół byl to Orijen, z którego byłam zadowolona. Niestety nie zachowałam starych opakowań ale wydaje mi się, że skład się pogorszył. Nawet o to pytałam na dogo, ale nikt się nie wypowiedział. [quote name='WojtekodSONI'] Najbogatsze w białko jest mięso z indyka i drób, które zawiają maxymalnie 24% ,dlatego wzbogaca się karmy o białka roślinne, szczgólnie ważne jest to dla kotów które mają podwyższone zapotrzebowanie na biłako. Jak by karma dla kotó byłą zrobiona tylko z mięsa drobiowego to nigdy nie będzie więcej tego białka niż 24%, a nie ma takich karm na rynku.[/QUOTE] Jakoś naplątałeś - przecież mowa o suchych a nie o mokrych karmach. Suche - jak sama nazwa wskazuje - są odwodnione, więc zawartość białka zmienia się diametralnie.
-
[quote name='Gosbi.pl']Widocznie nie trafiła Pani jeszcze na naszą stronę. Zapraszam serdecznie :)[/QUOTE] A byłam tam całkiem niedawno, bo szukam czegoś na wyjazdy. Gosbi odpada, bo jest zbożówką - to nie mój target. I dlatego, że ma za duże dawkowanie - dla mojego psa 180 gram dziennie w porównaniu np. do 120 gram Orijena. Ale poza tym to czytałam pozytywne opinie. Natomiast wspomniana przeze mnie karma reklamuje się jako wykonana wyłącznie ze swieżych składników - czyli odpada także suszone mięso. Mnie to nie przekonuje, choć dostrzegam walor polegający na braku dostawców półproduktów, co oznacza, że całą odpowiedzialność musi wziąć na klatę końcowy i jedyny producent. [quote name='sleepingbyday']anyway - dlaczego mączka jest zła?[/QUOTE] Dobra mączka nie jest zła ;) Zależy z czego ta mączka zrobiona - czy z całych tusz, czy tylko z MOM, czy z krwi i piór. Trzeba by chyba poprzeglądać certyfikaty jakie ma karma i który certyfikat do czego zobowiązuje. No i trzeba mieć świadomość tego, o czym napisałam wyżej - mączka to półprodukt i może być konserwowana chemicznie (BHT, BHA). Nie wiem, czy Unia coś w tym względzie zmieniła ale jeszcze całkiem niedawno było tak, że producent końcowy nie musiał podawać składu półproduktów pochodzących od innego producenta - podawał tylko, że mączka. Taka mączka może być mączką stabilizowaną i o obecności BHA i BHT można się dowiedzieć od producenta mączki, a nie karmy, na przykład: [url]http://utylizacja.drob-bogs.pl/[/url]
-
[quote name='juras23']sam psa karmię TotW i mu bardzo pasuje. Do zakupu skusiły mnie pozytywne opinie. Moje wątpliwości budzi brak procentowej rozpiski składu... Tak samo w bricie care nie znalazłem (może zła strona?).[/QUOTE] Na oficjalnych stronach producentów nie ma procentowej rozpiski, więc obstawiam, że na worku też nie będzie. Ale warto zapytać kogoś, kto worek ma, bo np. Orijen na swojej oficjalnej stronie nie podaje procencików a na worku już tak, przynajmniej częściowo.
-
[quote name='sleepingbyday'] a tak na serio to i tak mnie nei stać na więcej jakości raczej, więc juz lepiej brit care czy totw, niz kurczakowo pszeniczne suchary.[/QUOTE] totw i brit care to całkiem przyzwoite karmy. Co do brit care to wciaż mnie zastanawia, że nasi południowi sąsiedzi - też przecież z dawnych demoludów - potrafili się dopracować takiej marki, a my wciąż jeszcze nie. No ale pewnie różnica jest taka jak i między polską i czeską kynologią tak w ogóle - czyli duża.
-
Zdecydowanie są lepsze od rumianku wyjścia, choćby wspomniany wyżej świetlik. Rumianek wysusza spojówki i jest statystycznie częstym alergenem. Edit: ach, no tak, to nie o oczy chodzi tylko o reklamę :roll:
-
[quote name='LadyS']Filodendron, a czy gotowane jedzenie nie traci wielu witamin? Dla mnie - traci.[/QUOTE] Oczywiście, dlatego wolałabym barf. Niestety mój pies nie ;) Są techniki kulinarne, które ograniczają straty (a w wypadku niektórych składników - np. kolagen w mięsie, biotyna w jajach - obróbka termiczna daje zmiany in plus) ale wykluczyć się ich nie da. Niemniej te witaminy i prekursory witamin, które zostają, są pochodzenia naturalnego, nie są syntetykami dodanymi do karmy, z której wcześniej w procesie produkcyjnym wyługowano już prawie wszystko. Ale ja nie krytykuję karmienia suchą, są przyzwoite karmy, jeśli kupuję, to staram się właśnie takie. Po prostu każdy temat można ująć od różnej strony ;) Zupełnie jak te kanały dystrybucyjne RC ;) [quote name='LadyS']Co do karmy z pierza, do której tak się przyczepiłaś - naprawdę chyba nie znasz sytuacji. Podejrzewam, że gdyby Amber mogła karmić czymś innym, to by karmiła. A próbowała.[/QUOTE] Ale przecież Amber nie karmi royalem zrobionym z kurzych piór i skrobi kukurydzianej... I ja nie o sytuacji psa Amber, tylko - rzeczywiście - o dostępnej już w PL RC anallergenic. Nie ma na wątku nikogo, kto nią karmi, więc część dyskusji jest bezprzedmiotowa (bo, przynajmniej z mojej strony, nie o gastro) a część akademicko-teoretyczna (bo nie wypowiedział się nikt, kto by stosował anallergenica). Z mojego punktu widzenia wprowadzenie ostrej diety eliminacyjnej z sugestią ze strony producenta, że może się stać bytówką na czas nieokreślony, jest postawieniem zasad diagnozowania alergii pokarmowej na głowie. Czy to człowiek, czy zwierzę, optymalnym wyjściem jest znalezienie alergenu - Ty go znalazłaś i dzięki temu Twój pies zapewne nie musi jeść piór z kukurydzą tylko ryby czy jagnięcinę, czy co tam, co nie jest kurczakiem ale wciąż jest mięsem. (Nawiasem mówiąc, mój też się uczulił na kuraka - po siedmiu latach :niewiem:)
-
[quote name='LadyS']C Ja np. uważam, że gotowane jedzenia dla psa często ma gorszy wpływ na niego niż sucha karma, nawet RC Gastro. Ale jeśli czyjś pies może jeść tylko gotowane, mimo wielu prób, diagnozowania i leczenia - to przecież nie znaczy, że karmi go źle, tylko że karmi go dobrze, bo karmi go tym, co pies przyswaja.[/QUOTE] Ja karmię gotowanym już trzy lata (bez diagnozowania, leczenia, a z prób - to tylko barf, ale nie wyszło). Co jest wyjątkiem od reguły, który ją potwierdza albo odwrotnie - regułą z której wymykają się wyjątki, albo regułą, że nie ma reguł :) Nie wiem, dlaczego - co do zasady - mniej przetworzone miałoby być gorsze od bardziej przetworzonego, ale wiem, że ta zasada dotyczy psów zdrowych. Co do chorych - dieta powinna być leczeniem, a nie rozwiązaniem na stałe. I nie chodzi mi o gastro, na które zeszła dyskusja, bo problemy gastryczne mają to do siebie, że są przewlekłe a czasem, owszem, na całe życie. Natomiast nie umiem przyklasnąć założeniu, że karma z pierza może się stać - w sumie - bytówką dla alergicznego psa, bo producent zapewnia, że jeśli nastąpiła poprawa, to można stosować na stałe. Jako ostra dieta eliminacyjna, na zasadzie, że zaczyna się z psem alergikiem jak z dzieckiem - najpierw zlikwidowanie objawów a potem szukanie "winowajcy", to, ewentualnie, owszem. Ale stwierdzenie: jak jest lepiej, to zostańcie przy pierzu na stałe? :roll:
-
[quote name='sleepingbyday']a co z taste of the wild i brit care?[/QUOTE] Też zawierają mączki. Obecnie na polskim rynku chyba tylko jedna karma reklamuje się jako bezmączkowa - uprawiając zresztą w moim odczuciu marketing szeptany - bo szepcze się na forach ;) ;) W tej karmie wszystkie składniki są świeże (to znaczy były, zanim się stały suchym chrupem) i producent zapewnia, że ze wszystkich uzytych składników woda odparowuje w takim samym stopniu - co rzekomo gwarantuje, że procentowo skład się nie zmienia mimo procesu odwodniania składników. Nie wiem, w jaki to sposób woda odparowuje w tym samym stopniu ze świeżego mięsa co ze skrobi ziemniaczanej, białka grochu lub skrobi z grochu, które są wymienione w składzie, no ale każdy orze jak może ;)
-
No bo chyba w strefie buforowej ruszył interwencyjny skup wieprzowiny? Rolnikowi krzywda stać się nie może - najpierw dostał głowę Kalemby na tacy, a teraz podatnik musi odkupić przerastające tuczniki :) Dziewczyny tu niedługo nową wersję księgi Mądrości Syracha wysmażą :evil_lol:
-
[quote name='Amber']Ale to już są zagadnienia ze sfery marketingu, nie nt. jak karma wet działa lub nie działa na psy. [/QUOTE] No tak, w zasadzie to od tego wyszła cała rozmowa o RC - komu udaje się sprzedać odpadki za najlepszą cenę :) Ten suszony tłuszcz firmy Grau też ładny chwyt marketingowy :) Co do wetów, to nawet nie to, że sugeruję kanciarstwo - raczej pójście po najmniejszej linii oporu, no i, niestety, dość często małą wiedzę z zakresu dietetyki. W zasadzie wielu nawet nie orientuje się w bieżącej ofercie karm na rynku - ich wiedza ogranicza się do tych marek, których przedstawiciele docierają do nich bezpośrednio. A RC dociera jeszcze na studiach i bezpośrednio do wetów, którym rokrocznie funduje szkolenia we Francji ;) Np. na stronie internetowej kliniki Wąsiatycza można przeczytać, że RC dba o to, aby kanały dystrybucji nie były przypadkowe - i w taki sposób można ująć fakt, że dostało się po doopie od UOKiK :evil_lol:
-
[quote name='Amber']Ja to wszystko rozumiem, ale tak nie robi tylko RC. Tak się robi ze wszystkim. Szynka w sklepie też ma 60% mięsa, a reszta to nadmuchana sztucznie breja z konserwantami. Można iść pod fabrykę z pikietą oraz założyć moją ulubioną, ze 100% skutecznością, petycję internetową i tam zbierać głosy za, a nawet przeciw. Na rynku jest taki wybór karm, że każdy może wybrać coś dla siebie. Trzeba się nauczyć bycia świadomym konsumentem, czytania składów itp. Po prostu się zabrać za to z dobrej strony. Czepianie się zaś karm weterynaryjnych, uważam, za naprawdę zbyteczne.[/QUOTE] Owszem, ale w przypadku żywności dla ludzi to jest jakoś tam skorelowane z ceną. Kupując szynkę za 20 PLN mniej więcej zdajemy sobie sprawę, że w dużej mierze to solanka i białka soi, bo za "prawdziwszą" szynkę trzeba zapłacić 40 plus. Ktoś już wcześniej, chyba Martens, wspomniała o świadomości konsumenckiej. Znacznie wzrosła w stosunku do żywności dla ludzi, a wobec karm wciąż kuleje. Ludzie uważają, że na tym powinien się znać weterynarz. Sama jakiś czas temu dałam się wetowi wkręcić w RC mobility support. Dopiero w domu poczytałam skład ale kasa, niemała, już została u weta :evil_lol:. No bo tak jest, że człowiek przychodzi z problemem, rentgen z prawego ujęcia, rentgen z lewego ujęcia, artoflex, bla bla, NNKT, krótkie łańcuchy tłuszczowe, długie łańcuchy i ani się nie spodzieje a już ma pod pachą paczkę kukurydzy z dodatkami ;). I mnie się to osobiście bardzo ładnie wpasowuje w klimat afery z Royal Canin w sprawie zmowy cenowej karm weterynaryjnych. Beknęli 3 miliony kary za próbę wpuszczenia tych karm wyłącznie w weterynaryjne kanały dystrybucyjne i to takie, które nie prowadzą sprzedaży internetowej. Bo raz, że można drożej, a dwa - klient ufa wetowi oraz ma tam ograniczony wybór. I dzięki temu mechanizmowi zwalniającemu ludzi z myślenia znaczna liczba psów, którym wystarczyłoby przeanalizować dietę, będzie wsuwać kurze pióra, bardzo drogie kurze pióra, choć wcale nie musi. Może dla psów byłoby lepiej, gdyby wetom po prostu nie było wolno prowadzić działalności handlowej, może wtedy częściej kroiliby diagnozę pod psa, a nie pod zawartość własnego magazynu? Z perspektywy dogomanii może się wydawać, że psiarze głównie zaopatrują się przez internet, ale to jest złudne wrażenie - handel karmą w gabinetach ma się świetnie, bo instytucja uwiarygadnia produkt.
-
[quote name='Amber']Skoro jesteś taka mądra ;) to proszę cię śmiało - idź i wyprodukuj lepszą karmę dla psów z alergią. Nikt ci nie broni. Alergia to wiadomo ciężki temat, jednego psa karma uczuli, ale dla drugiego to może być wybawienie. A mogę się założyć, że istnienie na świecie trochę psów, które mogą jeść tylko to zmielone pierze. [/QUOTE] Kłopot w tym, że gdyby to było trochę prawdziwie skrajnych przypadków, trochę w sensie mało, to nikomu nie opłacałoby się uruchomić linii produkcyjnej, która właśnie osiąga etap międzynarodowy - takie życie - biznes musi się opłacać. Nie, to jest obliczone na to, że karma się przyjmie wśród wetów i będą ją sprzedawać większości drapiących się psów czy trzeba czy nie trzeba. Pażiwiom, uwidim ;) Na oficjalnej stronie RC Polska jest informacja, że skuteczność karmy z pierza została potwierdzona klinicznie, bo badaniami objęto... 22 psy. Jak ktoś chce, żeby jego był dwudziesty trzeci i jeszcze za to dopłaci, no to mamy już karmę na polskim rynku - można kupować. Pamiętając o tym, że pióra to świetny materiał do tzw. biomonitoringu - m.in. toksyczne metale ciężkie wiążą się z keratyną będącą budulcem piór i trwają w nich w większym stężeniu niż we krwi czy innych tkankach. No ale to karma na alergię, nie na raka. Tak poza wszystkim prezes RC USA w wywiadzie udzielonym "Forbes" powiedział in expresis verbis, że jednym z powodów, dla których szukają nowych źródeł białka (pierze, robaki) jest ogólna strategia korporacji Mars dążąca do trwałości marki na rynku nawet w sytuacji, gdy nadmierna ilość zwierząt domowych uniemożliwi produkowanie karmy z mięsa, bo będzie go za mało. Jak dla mnie - po prostu eksperymentują, żeby przetrwać w biznesie w miarę możliwości minimalizując wkład w stosunku do zysków.
-
Amber, żadna z nas nie karmi podlinkowaną karmą z pierza - masz więc takie samo prawo dzielnie stawać w jej obronie, jak ja mam prawo podśmiewywać się, że RC jest jak król Midas :) A jeżeli uważasz, że kupowanie innej karmy tej samej marki obliguje Cię do lojalności wobec całej strategii jej właściciela, to należałoby bronić także Pedigree i Frolic - właścicel jest ten sam ;) I pióra są te same. Zhydrolizowane w anallergicu, niezhydrolizowane we frolicu. (Ile jest białek w piórze do zhydrolizowania poza keratyną i w jakich ilościach?)
-
[quote name='Mary&Shena']zamierzam jeszcze spróbować z pasztetem i "gerberkami", ale co do tego ostatniego nie jestem pewna, czy nie wywoła to u moich psów rewolucji żołądkowych. [/QUOTE] Prędzej pasztet, taki ze sklepu, zaszkodzi niż gerberki. Zdrowiej (i znacznie taniej niż gerberki) kupić po prostu trochę mięsa, serc, wątróbki, ugotować z jakąś marchewką albo i nie, i przepuścić przez maszynkę do mięsa.
-
W tej Twojej jest trochę mięsa z kurczaka - spoko w porównaniu z piórami ;) Za to w Chinach RC eksperymentuje z karmą z białkiem z robaków. Podobno nawet pan prezes kosztował i jest ok. Ciekawe, że w Stanach/Europie pióra są do przyjęcia, a - najwyraźniej - robaki już nie, w sensie, że się nie sprzedadzą. Nie ma kulturowych przesłanek ku temu, a robaki to przecież pełnowartościowe białko. Ja nie jojczę po nie swoich pieniądzach, po prostu podziwiam majstersztyki marketingu. Nie tylko te z RC zresztą. Ostatnio zachwycił mnie suszony tłuszcz wołowy, który na rynku zoologicznym chodzi po 80 zł z hakiem za kilogram. Cena łoju wołowego poubojowego w hurcie to troszkę ponad 2 zł za kilogram. Piękny biznes, nie? Aż by się chciało jakąś suszarnię postawić w garażu :)
-
[quote name='Amber']A mój pies żyje dzięki RC Gastro, więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia drogie panie :)[/QUOTE] Co nie zmienia faktu, że sprzedać kilo piór i kukurydzy za cztery dychy to mistrzostwo świata :razz:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
To jest po prostu sposób na SM - "na smyczy, na smyczy, tylko akurat się wyrwał" -
[quote name='Martens'] Byłabym skłonna przypuszczać, że to najdroższe odpadki na świecie.[/QUOTE] We wszystkim można bić rekordy 122 zł za 3 (słownie: trzy) kilogramy skrobi kukurydzianej i kurzych piór [url]http://sklepkarm.pl/suche-karmy-weterynaryjne-royal-canin-dla-psa/200-royal-canin-anallergenic-karma-weterynaryjna.html[/url] Prezes RC USA chwali się, że znaleźli sposób aby nie stanowić konkurencji dla "ludzkiego łańcucha pokarmowego" a jednocześnie skarży, że ma kłopoty z odpowiednią liczbą dostawców piór.
-
[quote name='Dioranne'] Mój pierwszy pies też jechał na marketówach, bo ani ja, ani rodzice bladego pojęcia nie mieli co w tych karmach "siedzi". [/QUOTE] No właśnie :) Kwestia przesunięcia w czasie oraz tzw. procesu edukacyjnego, który z natury rzeczy trwa, a nie spada na człowieka jak nirwana ;)
-
Dzieciaki są często zupełnie bezbronne wobec decyzji rodziców. Rodzice zarabiają, karmią dziecko, karmią psa, kupują to, co mają pod ręką, dzieciaki siedzą na forach i fb - tam spotykają taką reakcję, jak tutaj i jakoś muszą sobie z tym poradzić, dorobić jakąś filozofię (TheDog, to nie jest personalnie do Ciebie, to taka ogólna uwaga ;)) Argument - bo mnie nie stać, jest najłatwiejszy i nie do zbicia - na pierwszy rzut oka. Ludzie naprawdę nie zastanawiają się nad składem ani nie przeliczają dawek dziennych w stosunku do ceny. Stoi sobie sklep, powiedzmy stokrotka, tu jest alejka z pieczywem, tam alejka z jedzeniem "egzotycznym", dalej alejka z gerberkami dla dzieci, a jeszcze dalej z karmą dla psa/kota. Nie dyskutuje się tylko pakuje do wózka i już. I żadna warstwa społeczna nie ma monopolu na takie bezrefleksyjne zakupy. To jest kwestia zainteresowań. Znajomy, wybitnie uzdolniony naukowiec w stopniu profesora uniwersyteckiego (nie belwederskiego ;)), ale - humanista ;) - przygarnął kota - bo bezdomny. Kot leciał na whiskas aż w końcu któryś weterynarz powiedział, że to może nie za bardzo. No więc kot został przestawiony na, no na co? na co? :D Na royal canin :D Są ludzie (i dość często zaliczają się do nich rodzice dzieci, które chciały pieska), którzy całkowicie, absolutnie są poza tematem - nie ma zbioru wspólnego z dogomanią - to antypody. I to nie wynika ze złej woli, wyłącznie z nieświadomości. I wiecie, że weci - niekwestionowane autorytety - w tej kwestii nie pomagają.
-
[quote name='Maron86']. Dlatego nie pojmuję dlaczego ktoś w dzisiejszych czasach kupuje takie śmieciowe karmy, kochając swojego psa. [/QUOTE] Bo to najczęściej mama kupuje po drodze robiąc zakupy dla całej rodziny ;) ;) Wiele osób po prostu tym się nie interesuje - jest karma, pisze, że dla psa, no pisze - to przecie nie kłamią. I reklama w tv też jest.
-
Do właścicieli małych piesków - BARDZO WAŻNE!
filodendron replied to Hamara's topic in Podróże i wypoczynek
[quote name='Berek']tymczasem wielu ludzi sporo sytuacji skrajnych uważa za całkowicie normalne i O.K.[/QUOTE] Nie, opisane tu sytuacje normalne nie są. Po prostu takich nie widuję, mimo długiego stażu w łazikowaniu, również po uczęszczanych szlakach. Wręcz przeciwnie. Stąd ciekawość - wierzę, że w kolejce na Giewont zdarzają się różne klimaty (choć tam akurat z psami chyba nie można), natomiast jak spojrzeć na tutejszy wątek o psach w górach, to raczej należy zaliczyć je do wyjątków. Nawiasem mówiąc były tam gdzieś fotki yorka "zdobywającego" Śnieżkę. -
Do właścicieli małych piesków - BARDZO WAŻNE!
filodendron replied to Hamara's topic in Podróże i wypoczynek
Wszystko racja, tylko że od stwierdzenia, że część hodowli świadomie hoduje chore psy, godząc się na taki koszt za "eksterierowe" czy inne osiągnięcia, nie można bezpośrednio dojść do poglądu zaprezentowanego przez Hamarę - że małe psy, yorki w szczególności, nie nadają się do wędrówek po szlakach. To trochę postawienie sprawy na głowie, bo od tego całkiem łatwo dojść do stwierdzenia, że "tak już jest", te psy właściwie są ok, tyle że nie nadają się do wysiłku fizycznego. Chory, duży, nierasowy też nie może pójść w góry ale nie daje się tak zgrabnie uogólnić i wrzucić w szufladkę. No i cały czas zjada mnie ciekawość, gdzież to Hamara spędza te weekendy napotykając na taką plagę, że nerwy jej puszczają. -
Do właścicieli małych piesków - BARDZO WAŻNE!
filodendron replied to Hamara's topic in Podróże i wypoczynek
Chodzimy z mężem po Beskidach regularnie od 25 lat, od prawie ośmiu lat z psem. I nigdy nie widziałam niczego podobnego, jak opisuje Hamara. Dziwaczne sytuacje z "kieszonkowymi" pieskami zdarzają się w promieniu pół kilometra od najbliższej kolejki górskiej, nigdy na szlakach i to też nie jest ten opisywany tu klimat - owszem, pani w klapkach, piesek z kokardką i raczej na rękach, kolejka górska, krótki spacer i powrót do czekającego na dole samochodu - tyle:) Psu krzywda się nie dzieje, jeśli pominąć lekceważenie jego naturalnych potrzeb. Spotykamy różne psy - duże, średnie, małe. Jeśli małe, to jeszcze nie widziałam małego psa w górach, dla którego 2 godziny to byłby jakiś szczególny problem. Mały pies jest lekki i jeśli szlak nie jest jakiś szczególnie stromy, kamienisty, to każdy normalny, nie zapieszczony na podusi piesek, powinien dać radę. Nasz ma 10 kg, też nie gigant przecież, a chodzi z nami nie na dwugodzinne spacerki po górach, lecz na szlaki średnio po 15-20 km, chętnie i z entuzjazmem. Minionego lata robiliśmy szlaki po dwadzieścia parę, trzydzieści kilometrów. Owszem, po takim szlaku pies uderza w kimono brzuchem do góry i potrafi nawet przegapić porę kolacji, ale to nie znaczy, że na szlaku trzeba go ciągnąć. Chętnie eksploruje nowe tereny i do końca zachowuje werwę i animusz. Psy są różne, nie można tak generalizować, że jak mały to się nie nadaje. Osobiście przez te ćwierć wieku nie spotkałam w Beskidach sytuacji, która by z jakichkolwiek powodów skłaniała mnie do interwencji, telefonu czy coś w tym stylu. Przeciwnie - w górach spotykam najfajniejszych, najbardziej odpowiedzialnych, rozsądnych i zaangażowanych psiarzy i bardzo fajne psy. Może nie buldożki czy pekińczyki ;) ale yorki i pieski o podobnych gabarytach - jak najbardziej. Nie przypominam sobie, żebym na szlaku spotkała się z "psią" sytuacją przykrą, trudną, czymkolwiek, co właściwie dzieje się nagminnie na osiedlowych spacerniakach. Z tym że w Beskidach nie ma ani tego wspomnianego tłumu, ani plagi, ani w ogóle nic z tego co kojarzy się z Krupówkami lub pieszą kolejką na Giewont w środku lata. Tam bym z psem nie poszła - ani z małym, ani z dużym, nie wiem więc, gdzie chadza Hamara, skoro już teraz całe rodziny tam się przewalają razem z psami i dziećmi mimo braku zasięgu - u nas to tam zawsze do tego GOPRu w razie czego można się dodzwonić ;)