-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='lilk_a']napisałam w uproszczeniu , chodziło mi o rosół taki dla ludzi , z solą , przyprawami , glutaminianem sodu ....[/QUOTE] No to nie wiem, może Sumińska też poleciała skrótem myślowym. Dokładnie to napisała, że nie wolno podawać "wywarów miesno-kostnych, [B]czyli[/B] rosołów" - jak dla mnie to w ogóle nie jest równoważne. Wywar to wywar, a rosół to zupa, konkretne danie, którego wywar jest jedynie punktem wyjścia.
-
[quote name='Monique89']Wystarczy przedzwonić do producenta i zapytać się o skład karmy. I uprzedzając stwierdzenie "przez telefon przecież oszukują bo nikt nie nagrywa rozmów" - kilka razy w roku każdy producent żarcia dla zwierzaków przechodzi przez lustrację z strony inspektoratu weterynarii i jeśli coś się nie zgadza to po prostu nie ma zgody na handel. A teraz czekam na stwierdzenia typu "przecież inspektorzy weterynarii dostają w łapę" ;)[/QUOTE] Chyba przeczytałaś sam temat, a postu autorki wątku już nie :evil_lol:
-
To kwestie osobnicze, mocno zależne od trybu życia, przyswajania. Najlepiej ważyć psa raz na 7-10 dni - i samodzielnie tę dawkę ustalić.
-
A gdzie ją można obejrzeć? Bo jakoś nie wychodzi mi przez wuja google.
-
[quote name='Beatrx']a podejrzani w jakim sensie?[/QUOTE] Tak sobie zażartowałam ;), a'propos dywagacji o tym, kto i ile mógłby przyoszczędzić na odliczeniach takich czy innych. Chodziło mi o to, że hodowca w systemie ryczałtowym płaci zryczałtowany podatek od zgłoszonego psa hodowlanego - niezależnie od tego, czy rodzi czy nie rodzi, czy sprzeda czy nie. Więc za dwie suki zawsze wyjdzie mniej do wpłacenia dla fiskusa niż za 8 ;) A te dwie, przy dobrych wiatrach, mogą machnąć cztery już nieopodatkowane mioty podczas gdy z tamych 8-miu w tym samym czasie będzie jeden z jakichś tam wiadomych jedynie hodowcy powodów. Tak samo jak płacisz zryczałtowany podatek od hodowli rybek akwariowych - płacisz stawkę za 1 dm3 wody w akwarium a nie za liczbę rybek, które wyhodujesz. To jest fiskus i tu nie ma miejsca na emocje. (Na sumienie może - jak ktoś działa w szarej strefie, to tak ;)) Dlatego uważam, że gdyby podatek był ustalany od konkretnej kwoty, jaką hodowca "zarobił" sprzedając szczenięta, to miałby takie samo prawo odliczyć od zarobku wszystkie koszta związane z utrzymaniem ciąży i miotu, łącznie z żywieniem, jak - powiedzmy - wydawca ma prawo odliczyć każdą ryzę papieru i każdy długopis dla redaktora, co nie świadczy o braku jego szacunku dla książki ;)
-
W odliczaniu kosztów uzyskania przychodu nie byłoby nic nieuczciwego - tak to się robi na wolnym rynku :). Byłaby za to kupa papierkowej roboty, dlatego w praktyce kto może i - przede wszystkim - komu się to opłaca, to omija takie rozwiązanie. Jak dla mnie nie ma tu miejsca na ocenę natury etycznej i odwołania do sumienia. Hodowcy rozliczający się ryczałtem nie wliczają kosztów utrzymania, bo nie mogą - ta opcja tego nie przewiduje. O ile wiem, formalnie hodowcy mogliby prowadzić księgę przychodów i rozchodów (dział specjalnej produkcji rolnej umożliwia takie rozliczanie); wybierają ryczałt, bo to bardziej praktyczne i bardziej korzystne. Myślę oczywiście o rozwiązaniach legalnych, a nie o tym, co się hipotetycznej pani sąsiadce w głowie kołacze i jak liczy "dochodowość" swojej w ogóle nie zgłoszonej "hodowli" w kajeciku w kuchennej szufladzie, bo ona w ogóle już żadnych podatków nie odprowadza tylko działa w szarej strefie, więc i odliczanie polędwicy wołowej nie jest jej potrzebne. Forma wliczeń i rozliczeń nikomu, niestety, nie poprawi sumienia :roll: Na dobrą sprawę można by się pokusić o żartobliwe odwrócenie kota ogonem - hodowca płaci zryczałtowany podatek od każdej sztuki w stadzie podstawowym, więc im więcej psów hodowlanych, tym więcej musi zapłacic fiskusowi. No to może jednak ci z jedną suką są bardziej podejrzani? ;) ;)
-
Czy kości z wołowych skór prasowanych mogą uczulać?
filodendron replied to arek.sobczak's topic in Przysmaki
[quote name='arek.sobczak']Jeżeli przypuścimy, że pies jest uczulony na wołowinę, to czy jeżeli gryzie takie kości to też uczulenie wyjdzie?[/QUOTE] To zależy od "zaawansowania" alergii - u różnych osobników różna jest ilość alergenu koniecznego do wywołania objawów. Ale co do zasady - krowa to krowa - i jeśli pies jest ewidentnie uczulony na wołowinę, to lepiej minimalizować kontakt z alergenem jak tylko się da. -
[quote name='Beatrx']a czy pies nie ma być przede wszystkim towarzyszem człowieka, a nie jedynie "zwierzęciem hodowlanym"? [/QUOTE] Teoretically, bo pies to nie kura nioska, że jak jajko w skupie tańsze od dziennego utrzymania, to się stado wybija ;) Co nie zmienia faktu, że gdyby hodowcy musieli prowadzić hodowlę jako "normalną" działalność gospodarczą (podatek od realnego dochodu), to mogliby odliczać koszt utrzymania zwierząt - byłby to ich koszt uzyskania przychodu - wliczając każdy jeden suszony gryzak. Nie ma w tym nic zdrożnego moim zdaniem ;) Przeciwnie - wyższe koszty uzyskania przychodu oznaczałyby w tym układzie lepszą opiekę nad psem - przynajmniej w teorii ;) Zwyczajnie opodatkowana działalność gosp. raczej jednak nie wchodzi w rachubę, bo podobno o przychodzie w ogóle trudno mówić. Wg praw ekonomii firmy wykazujące stratę rok po roku w końcu powinny upaść - a póki nie upadną, to mają prawo odliczać tę stratę od dochodu w kolejnych latach podatkowych. Czyli - jeśli prawdą są wszystkie deklaracje o kosztach utrzymania suki/miotu w odniesieniu do ewentualnego zysku - fiskus zamiast śmiesznego w rzeczy samej ryczałtu dostawałby regularnie jeszcze śmieszniejsze zero ;)
-
[quote name='matra']W skrócie - pies jest zdrowy, przynajmniej na to wskazuje jego zachowanie i każdorazowe wyniki [B]jakichkolwiek[/B] badań. [/QUOTE] A lamblie były brane pod uwagę? Tak na wszelki wielki wypadek - u wielu psów przebiega to bezobjawowo ale czytałam, że zdarza się właśnie przelewanie w brzuchu i kłopoty ze skórą -> sierścią. Część standardowych leków odrobaczających na lamblie nie działa.
-
Niż w surowym to tak - zgadza się. Pytanie, że jeśli już ktoś gotuje - to czemu: [QUOTE][COLOR=#000000]jeśli już to bez cieczy niech jedzą.... jak już muszą [/COLOR][/QUOTE]
-
Wszystko to nie, bo wysoka temperatura niszczy niektóre składniki odżywcze (i to niewątpliwy minus gotowania w ogóle) - w wywarze będzie więc tłuszcz, będzie zdenaturyzowane białko i część witamin i minerałów. Ale nie zachodzą w nim chyba żadne procesy, które nie zachodziłyby w mięsie podczas gotowania? Oczywiście mam na myśli czysty wywar - zdaję sobie sprawę, że ziele angielskie, liść laurowy, sól i pieprz a zwłaszcza glutaminian sodu, który niektórzy lubią w rosole ;) to nie dla psa.
-
[quote name='lilk_a']wywar z mięsa nie jest dobry dla psa w ogóle [/QUOTE] Dlaczego? Sumińska kiedyś coś takiego napisała i wciąż się o ten pogląd gdzieś potykam na forach ale nie natknęłam się na uzasadnienie. Co w wywarze z mięsa jest takiego, czego nie ma w ugotowanym mięsie? (Oprócz znacząco większej ilości wody oczywiście.)
-
[quote name='Natmag']Czy ktoś z Was miał ten sam problem? Jakaś karma waszym pieskom szczególnie smakuje? Możecie coś polecić? Ps. Waga psa 16 kg (już nie rośnie). Interesuje mnie karma bez zbożowa do 200 zł za duże opakowanie.[/QUOTE] Ja miałam. I się poddałam :D Wciąż kupuję suche na wyjazdy/urlopy z różnym skutkiem. Karmy, które mój pies ewentualnie, od biedy, w niewielkich ilościach i po przegłodzeniu skłonny jest skonsumować z wyrzutem w oczach to Orijen i Acana grasslands. Ale to chyba trochę wyższa półka cenowa - zależy, co rozumiesz pod pojęciem "duże opakowanie".
-
[quote name='Ja, ty i 2 psy']Z mięsem sprawa jest bardziej skomplikowana, bo podczas obróbki termicznej traci wodę ale również tłuszcz. Jeśli gotowałeś serca długo, to "schudły" nie tylko o wodę, ale również o tłuszczyk, którego w serduszkach jest zwykle sporo.[/QUOTE] Można ten tłuszcz odzyskać schładzając wywar w lodówce - tłuszcz skrzepnie na powierzchni i będzie łatwy do zebrania. Serca też łatwo udusić w piekarniku w niewielkiej ilości wody - zrobi się sos w sam raz do polania potrawy ;)
-
Wszystkie gatunki mięsa dostępne obecnie w sklepach pochodzą z ras zwierząt hodowanych wyłącznie na mięso/białko - pod tym względem selekcjonowanych na super hiper "pakerów". "Normalnymi" kanałami nawet nie kupi się mięsa kur niosek, które "skończyły karierę", wyłącznie brojlery. Stosunek mięsa do kości jest zupełnie inny niż w zwierzętach dziko żyjących. Sorry za porównanie, ale kulturysta u szczytu kariery i, powiedzmy chodziarz, nie mówiąc o gryzipiórku z biblioteki, mają w sobie ukryte porównywalne szkielety - i na tym podobieństwa się kończą. I dlatego odnoszę wrażenie, że dyskusja rozbija się o definicję "mięsnej kości". Na udku z brojlera jest więcej mięsa niż w piersi dzikiego ptaka o porównywalnym kośćcu. Jak ktoś karmi dziczyzną, to ok - założenie że dam to, co zjadłby wilk, może nie być złe (szczególnie jeśli bierze się pod uwagę, jak często wilkom nic nie udaje się upolować i wracają w poprzednie miejsce poogryzać kości), natomiast dla osób zaopatrujących się w zwykłych sklepach mięsnych, mówienie o całych tuszach zwierzęcych jest przerostem formy nad treścią - dosłownie, nie w przenośni - przerost mięśni w skali maksymalnej do uzyskania w ramach obecnych osiągnięć hodowli i biotechnologii. Statystycznie wyższa zawartość białka w pomiarowych 100 g mięsa zwierząt łownych raczej nie wyrównuje różnic wynikających z objętości mięśnia, różna jest też kaloryczność wynikająca z innej zawartości tłuszczu. Zamożny szlachcic wsuwał kapłony w całości, dziś filet z kurczaka wystarcza na suty obiad dla dwóch osób - z naddatkiem - bo żaden kapłon nie miał tyle mięsa, za to tłuszcz pewnie spływał z brody aż psom na podłogę ;)
-
Nikt nie dogadza, tylko Aysel pisała, że są takie psy które zżerają wszystko - czy im szkodzi, czy nie szkodzi - na przykład słodycze. A z tą czekoladą to też nie jest tak, że kostka zabije psa - choć oczywiście lepiej nie przyzwyczajać do smaku, bo jak się jorczek na własną łapę dorwie do zapasów ciemnej czekolady na tort urodzinowy to faktycznie może być ciężko.
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
filodendron replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
[quote name='aneta'] mój bratanek ma husky i bearded collie oraz szczury ale od razu kicha i sięga po chusteczki jak jest w towarzystwie pudli. Będzie off, ale ze względu na bratanka - jest jeszcze pewna możliwość, że to kosmetyki - uczuliłam się kiedyś na odżywkę. Wystraszyłam się, że to na psa bo przy każdym rozczesywaniu dostawałam silnego kataru - a jak zmieniłam kosmetyki, to mi przeszło ;) -
[quote name='Aysel'] Nie zawsze należy przekładać to, że pies coś sam z siebie zjada, na to, że jest mu to potrzebne. Psy tak jak my mają gusta i guściki smakowe, jak coś lubią, coś jest słodkie, słone, to znacznie chętniej to jedzą. Nie ma w tym nic dziwnego, tak już jest ;)[/QUOTE] Zdecydownie nie zawsze. I odwrotnie - nie należy zakładać, że tak nie jest. Czasem tak, czasem nie :) Mój jest totalnym wybrzydzaczem - rzeczywiście jedynym roślinnym pokarmem, który na własną rękę próbuje zdobyć, to te wspomniane przez sleepingbyday owoce, ale wyłącznie leśne - jagody, maliny (leśne także w sensie, że z lasu, z targu już nie). A tak to liczy się tylko mięso i to nie każde. Nawet nabiał - jaja, jogurty, biały ser - same w sobie są nie do przyjęcia. Z zacytowanych - słodycze, czekolada - zupełnie nie. Nawet suszonych żwaczy nie ruszy (świeże owszem). Taki mi się trafił, nawet w padlinie nigdy się nie wytarzał nie mówiąc o skosztowaniu. Nawet psie kupy omija na spacerze i liczbę wdepnięć to bym zliczyła chyba na palcach jednej ręki :D Ale od czasu do czasu kawalątek chlebka owszem :) Ale nie każdego - tylko żytni na naturalnym zakwasie, taki wpisany na listę produktów tradycyjnych przez min. rolnictwa i rozw. wsi :D :D No i ewentualnie taki, jaki mój mąż czasem piecze :D Kukurydzy nie chce :) Czasem się śmiejemy, że mamy tester w domu - jedyny biały serek, jaki ewentualnie zakosztuje, to serek granulowany ale tylko jednej firmy. Zupełnie identyczny (naszym zdaniem) innej firmy już jest niejadalny :D Nie, to nie jest takie proste. Nie ma wspólnego mianownika dla wszystkich przypadków :) Są psy, które dla smaku zjedzą schabowego w panierce zamiast zwykłego ugotowanego mięsa - i to jest dla smaku. Ale jeśli pies nie je czegoś na co dzień i nagle wykazuje zainteresowanie czymś, co z definicji nie jest trujące, to osobiście nie widzę przeciwwskazań.
-
[quote name='Rosiczka']psy już ryżu, zboża, roślin strączkowych czy ziemniaków by w naturze nie zjadły :) A to one są bogate w białko roślinne.[/QUOTE] I skrobię. Jest tu forumowiczka Magdabroy z Onką na barfie - jej psica sama z siebie dokarmia się kolbami kukurydzy w sezonie :) Nierzadko okazywało się też na wątku barfowym, że jednym z ulubionych smakołyków barfujących psów jest chleb :) Może to są takie "smaczki", może forma uzupełnienia włókna w diecie, a może jednak częściowo te nasze psy pożądają skrobi. Te wspomniane wcześniej szwedzkie badania, które wykazały, że genom wilka ma jedną kopię genu kodującego amylazę, a psa może mieć dwie lub nawet piętnaście. Może to te "piętnastki" wyżerają chleb ze śmietnika ;) Oczywiście to tylko taka ciekawostka - nawet jeśli kierunek ideologicznie słuszny ;), to przed canis familiaris jeszcze długa droga ewolucyjna - to nie muszka owocówka, więc musi swoje potrwać zanim wykształci zęby z powierzchnią zdolną rozrywać celulozę i nieco dłuższy przewód pokarmowy ;) ;)
-
[quote name='sleepingbyday']psowate jedzą nie tylko mięso, no co wy. np owoce z krzaków, toż to klasyka :-). [/QUOTE] Jasne - kwestia proporcji :)
-
Albo Knabber snacks - "zdrowy smakołyk bez mięsa i bez dodatku tłuszczu" :p
-
[quote name='WojtekodSONI']mokre karmy sa trudniejsze do oszukania i tam jest więcej skłądników mięsnych[/QUOTE] Moim zdaniem mylisz pojęcia. W mokrych karmach przede wszystkim jest woda. [quote name='sleepingbyday'] czy ma znaczenie, że białko jest odzwierzęce tak naprawdę? dietetycy i chemicy krzyczą, ze niezbyt, że ostatecznie białko jest białko. co wy na to?[/QUOTE] Aminokwasy mogą być endogenne - pies może je sam wytworzyć, względnie endogenne - pies może je sam wytworzyć, o ile pożywienie dostarczy mu odpowiednich prekursorów białkowych i egzogenne - które muszą być dostarczone w pożywieniu. Różne rodzaje białka mają różną wartość biologiczną - wartość odżywczą i strawność. Jeśli chodzi o wartość odżywczą to "wzorcowym" źródłem białka jest białko jaja, którego wartość odżywczą umownie określa się na 100 (komplet niezbędnych aminokwasów w prawidłowej proporcji). Następne w kolejności jest mleko matki a potem mięso zwierzęce. Rośliny nie zawierają kompletu aminokwasów egzogennych - czyli tych, które psu trzeba dostarczyć z pokarmem. No a strawność to po prostu wydajność trawienia - zależy od specyfiki układu pokarmowego zarówno w sensie fizycznym (budowa) jak i chemicznym (enzymy). Pies jako względny mięsożerca ma ograniczone możliwości trawienia, a co za tym idzie, przyswajania białek roślinnych. Stąd w suchych karmach przeróżne hydrolizaty i izolaty. Jest na ten temat ciekawy artykuł na portalu czarnego teriera.
-
Bataty chyba nawet mają więcej skrobi niż zwykłe ziemniaki - albo lepiej przyswajalnej dla człowieka czy jakoś tak ;) (Nawiasem mówiąc, gdzieś już tu linkowałam szwedzkie badania, które teoretically potwierdzają tezę, że wilk wyewoluował w psa na ludzkich odpadkach i obecnie ma więcej genów odpowiedzialnych za wytwarzanie amylazy czyli trawienie skrobi niż wilk - ale to tak 'by the way', żeby nie było, że dla mnie skrobia to ZUO. Mój pies lubi świeżo ugotowane ziemniaczki :)) Co do suchych to zasada jest jedna - producent musi wyjść na swoje - to nie Caritas ;) Dlatego cena karmy jest połowicznym wyznacznikiem jakości. Połowicznym, bo można kupić beznadziejną karmę za duże pieniądze ale nie odwrotnie - nie kupi się dobrej karmy za nieproporcjonalnie małe pieniądze. Druga połowa to analiza składu i lekkie przymrużenie oka, bo cudów to nie ma na tym świecie ;) Jak bezzbożówka, to będą podbijać skład grochem/soczewicą/ziemniakami mniej czy więcej. Jak się nie podoba, to można polecieć do sklepu po udziec z indyka czy coś tam i już ;) ;)
-
[quote name='Macia']Spójrz na wypowiedzi tej osoby. Zarejestrowana dzisiaj i na 15 postów praktycznie wszystkie o tej karmie ;). Chodzi o zainteresowanie produktem po prostu.[/QUOTE] Nio tak. I odgrzebywanie wątków sprzed lat.. Kurde, ile płacą za taki marketing szeptany? :evil_lol: To się może opłacać?
-
[quote name='Juniasnel']Z tego co mi wiadomo to dawkowanie karm to około 1,5% - 2% masy ciała psa.[/QUOTE] No przecież to zależy od karmy - od przyswajalności, zawartości zbóż, jakości :roll: