-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Mogą. Nie muszą. U mojej córki w dzieciństwie to był koszmar, teraz jest zupełnie dobrze, nawet bardzo dobrze. Nie ma się co z góry nastawiać na marsz alergiczny, bo nie zawsze ma miejsce. Jeśli uda Ci się dobrać karmę, szczególnie karmę dla juniorów, to nie powinno być żadnych niedoborów - przynajmniej w teorii. A jeśli zdecydujesz się (lub życie, czy tam roztocza, Cię zmuszą) do samodzielnego przygotowywania posiłków, to na pewno nie będzie tak źle, że tylko indyk i jagnięcina. Obecnie możliwości są ogromne - konina, strusina, dziczyzna, królik, jaja kacze i przepiórcze (przedwczoraj zamówiłam puszki 100% bażanta, ciekawe co to za cudo przyjdzie ;)) - trzeba tylko ostrożnie wszystko wprowadzać, jak u niemowlaka. Co do testów - wirtualnie "rozmawiałam" z osobą, która robiła psu sensitesty w Laboklinie, panel rozszerzony. Była zadowolona, jeśli można to tak ująć, sporo powychodziło, w tym dość rzadkie alergie, np. na dziczyznę, jęczmień, więc pomocne o tyle że dietą eliminacyjną na to trudno byłoby trafić. Niemniej testy to zawsze jest dodatek do wywiadu.
-
Typowa krzyżowa. Seler z brzozą też wykazuje silne "powinowactwo". Najlepiej notować i to w kalendarzu (żeby skorelować notatki z porą roku) - dosłownie wszystko, co się da. Z czasem pojawiają się pewne prawidłowości.
-
Dietę rotacyjną stosowałam u dziecka, nie u psa. Niestety w przypadku dużego psa to kosztowna dieta. Polega na takim komponowaniu posiłków, żeby przez kilka dni (4-5, im więcej tym lepiej) nie powtarzały się żadne, absolutnie żadne składniki. Czyli przykładowo pierwszego dnia indyk z ryżem i marchewką, drugiego królik z ziemniakiem i szpinakiem, trzeciego baranina z kaszą jaglaną i czymś tam, czwartego wieprzowina np. z burakami, piątego ryba z czymś itd. Oczywiście przy wykluczeniu ewidentnych alergenów. Tego się nie da zrobić na suchej karmie. Na puszkach prędzej, ale takie puszki z jednym źródłem białka też nie są tanie
-
Polialergie są niestety najtrudniejsze do ogarnięcia, bo nie dość, że alergenów jest kilka, to na dodatek często dochodzi do alergii krzyżowych. To bardzo utrudnia znalezienie alergenów. W przypadku ewidentnej alergii na kurczaka unikałabym także jaj kurzych. Borykałam się z tym (i okresowo nadal borykam) w przypadku córki. Wiele spraw udało się opanować dzięki diecie rotacyjnej, ale niektóre wciąż wymykają się regule. Testy nic nie wykazują (poza ogólnym podwyższonym IgE). Od ponad pół roku udało się całkowicie wyeliminować wszelkie objawy skórne dzięki wykluczeniu pieczywa ze sklepu, więc ja bardzo wierzę w potencjalną szkodliwość dodatków do przetworzonej żywności. Zioła mogą pomóc w uszczelnieniu jelit, co może wpłynąć na zmniejszenie objawów (nie musi) i/lub w poprawieniu kondycji skóry, która będzie bardziej odporna na czynniki drażniące (to zawsze jest problem złożony), ale samego problemu alergii nie rozwiążą.
-
Jest już nawet sucha karma z 6% dodatkiem pestek z granatu (zapewne odpad z produkcji soku, bo teraz jest boom na sok z granatu ;)). Wszystko, co modne wcześniej czy później robi przynajmniej ładną etykietę karm dla zwierząt ;) Ja tam wolę patriotycznie - jabłka, gruszki, czarne jagody :D
-
A pani weterynarz wie, że gros modnych obecnie super premium karm bezzbożowych jest oparta na ziemniakach właśnie? ;) Kupę kasy ludzie płacą za te pyry ;)
-
Klimczok pozdrawia :)
-
Warto wziąć pod uwagę te roztocza, skoro jest takie wrażenie, że wszystkie karmy uczulają - to się ponoć zdarza zwł. u kotów, więc u psów też może. W jakimś artykule poświęconym AZS u kotów czytałam o tym, żeby w wypadku alergii na roztocza bytujące w karmie przemrażać porcje w możliwie niskich temperaturach ale szczerze mówiąc nie wiem, czy to jest sensowna rada, bo nie same roztocza uczulają ale ich "odchody", więc co za różnica jeśli już są. Chyba żeby mrozić poporcjowaną karmę tuż po otwarciu worka robiąc hurraoptymistyczne założenie, że tych roztoczy tam nie było przed otwarciem. Ja tylko nadmienię na wszelki wielki, żeby brać też po uwagę powszechnie występujące w karmach i suplementach diety syntetyczne przeciwutleniacze BHA (E320) i BHT (E321). Oba mogą wywoływać alergiczne i pseudoalergiczne reakcje na skórze. Pokrzywki, wysypki, świąd, zapalenia. a także epizody duszności. Jeśli karma jest mączkowa, to można zaryzykować stwierdzenie, że zawiera oba te konserwanty nawet jeśli nie są wymienione na etykiecie. Producent nie musi podawać składu kupowanych przez siebie półproduktów. Mączki mięsne i rybie w praktyce produkcyjnej są dość często stabilizowane BHA i BHT. Ale o tym można przeczytać co najwyżej w ofercie zakładów przetwórstwa odpadów poubojowych skierowanej do producentów karm, a nie do końcowego odbiorcy karmy, choć nawet tu często w oficjalnej ulotce jest tylko "przeciwutleniacze" bez sprecyzowania, jakie.
-
Regularnie używam mikrofalówki do podgrzewania psich posiłków. Jeśli masz tę mikrofalówkę, to przecież jest najprostsze wyjście. No chyba, że ktoś boi się mikrofal - ale wtedy raczej nie ma takiego urządzenia w domu ;)
-
No właśnie w tym smaczek tej historii, którą opowiedziano mi jako anegdotkę a'propos zawiłości czipowania ;) (Teoretycznie czip może być tak zarejestrowany, żeby dało się dotrzeć wyłącznie do gabinetu wet, który go rejestrował, bez żadnych danych właściciela - tylko na ogół nie po to wszczepia się czip, żeby ograniczać możliwość kontaktu telefonicznego z właścicielem psa w pierwszej kolejności.) Co nie zmienia faktu, że doczekaliśmy się i u nas porwań psów dla jakiegoś tam okupu.
-
Weź tylko pod uwagę, że tran i olej np. z łososia to nie to samo. Dawkowanie tranu to już w zasadzie wet powinien ustalić.
-
Taksówka - tak się porywacz zmitygował po blisko trzech tygodniach? Ciekawe. Mogli się wystraszyć szumu medialnego. Ale nie można całkiem wykluczyć okupu - nasz wet opowiadał mi jakiś czas temu, że uprowadzono (tak, tak - spod sklepu) maltankę, sczytano czip i zadzwoniono z żądaniem okupu. Taka kolejna historyjka ku przestrodze (właściciel wrócił do weta z pretensjami, że wprowadził jego dane do bazy - to była ta zabawna część historyjki).
-
A hodowca nie udzielił Ci żadnych porad w kwestii kosmetyków? Z tego, co wiem, TT mogą się różnić między sobą jeśli chodzi o typ "płaszcza", więc najlepiej gdyby ktoś, kto się na tym zna (hodowca?) doradził coś na początek, żeby nie sprawdzać wszystkiego metodą prób i błędów. Na pewno oprócz szamponu potrzebujesz dobrej odżywki - zarówno po kąpieli, jak i na co dzień do rozczesywania (rozcieńcza się zwykłą odżywkę wodą i używa w atomizerze). Ew. do rozczesywania jakiś inny, profesjonalny preparat do tego celu. Myślę, że mogłyby się sprawdzić odżywki z jedwabiem, typu silk, silk protein. Do białej sierści jest b. dużo szamponów, np. super white z biogroomu, p.f. whitening lub pure white z 1 All System i wiele innych, tak wiele, że naprawdę najlepiej podpytać hodowcę, czego używa i ewentualnie potem konsultować ten wybór. Dopyszcznie wszystko to, co i u innych psów poprawia kondycję skóry i sierści - żółtko jaja, oleje rybne, algi.
-
Ja bym aż tak radykalnie do tego nie podchodziła. Wszyscy popełniamy błędy i wszyscy mamy ogromną skłonność do uczenia się na własnych, a nie cudzych błędach. Z psami zostawionymi pod sklepem jest ten problem, że mamy powszechną i rzadko kwestionowaną akceptację społeczną dla takich zachowań. Pies pod sklepem to norma. Łatwo jest się znieczulić, albo wręcz - nigdy nie pomyśleć o zagrożeniu. No a potem jest typowy "mądry Polak po szkodzie". Suni szkoda, pewnie. Ludzi też szkoda. Ja im współczuję.
-
Nie zaprzeczę. A nawet potwierdzę :) Dlatego mam dystans. Wierzę za to w mądrość ludową, a mądrość ludowa stosuje żelatynę/galaretę od stuleci. Co więcej każe stosować ją z sokiem z cytryny i/lub zieloną pietruchą (witamina C ;)) a "auszpik z prosięcia takoż z usiekaną zieleniną podawać". Dzisiaj pisze się to, jutro znajdą, że może nie tak, jakoś inaczej, ale jednak pomaga. Kiedyś "stare babki" wiedzialy, które zioła zbierać w pełnię księżyca, a gospodynie wiedziały że ogórki na kiszenie zrywa się po nowiu. Potem parę "oświeconych" pokoleń miało z tego ubaw. Teraz pisze się prace naukowe o stężeniu określonych substancji w liściach lub korzeniach roślin zielnych w zależności od fazy księżyca. No i tak to jest z tą nauką ;) Ale że dobra dieta to podstawa, to z tym już nie dyskutuje ani mądrość ludowa, ani badania naukowe ;)
- 8 replies
-
- grau
- suplementy
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Takie życie :) Swojemu dawałam przez prawie dwa lata z przerwami preparat zawierający hydrolizowany kolagen, siarczan chondroityny, kwas hialuronowy i witaminę C. Podawałam ze wzgl. na pourazową kulawiznę a potem - osłonowo. Czy pomogło, trudno powiedzieć - może tak, a może organizm poradziłby sobie i bez tego. Jeśli chodzi o efekt bardziej spektakularny, to latem poznałam starego, dużego psa, któremu groziło uśpienie ze względu na to, że nie był już w stanie wchodzić na 4 piętro. Po paromiesiecznej kuracji glukozaminą i chondroityną plus galareta z nóżek, pies wchodzi na to 4 piętro i schodzi trzy razy dziennie. To nie jest tak, że wszystko mu przeszło, nadal jest starym, dużym psem, ale latem nie dawał rady (praktycznie non stop koczowal pod blokiem i tam mu wynoszono jedzenie) a teraz daje. To pies, więc trudno powiedzieć, że wiara go uzdrowiła ;) Z suplementacją szczeniąt nie miałam nigdy do czynienia, ale tak sobie myślę, że skoro chodzi o karmę, a nie o suple, to raczej nie ma się czego bać - jest taka masa karm z dodatkiem chondroprotektorów i taka masa psów na nich odchowanych, że trudno uwierzyć w rzekomą szkodliwość tych dodatków. Zresztą pewnie nie jest łatwo znaleźć karmę dla rosnącego psa bez chondroprotektorów.
- 8 replies
-
- grau
- suplementy
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Moim zdaniem taka dyskusja powinna być bezprzedmiotowa albo przynajmniej z gatunku tych, co bywają w wątku o chamstwie psiarzy - czy spuszczać psa ze smyczy, czy nie w miejscach publicznych (przy założeniu, że każdy wie, że jest to łamanie obowiązującego prawa). Art. 77. KK mówi wyraźnie, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. Z mnóstwa wymienionych już tutaj powodów (pies się urywa, zostaje odwiązany, gryzie czlowieka, innego psa, wpada na ulicę, powoduje kolizję itp.) zostawienie psa w miejscu publicznym bez opieki powinno być traktowane jako łamanie art. 77 w części traktującej o zwykłych, czyli zdroworozsądkowych środkach ostrożności. Ale u nas zawsze tak samo - pies musi wyleźć przez dziurę w płocie, która straszy od roku, kogoś pogryźć i wtedy dopiero jest reakcja. Latać luzem mimo, że ludzie dzwonią na policję, aż dopadnie jakiegoś dzieciaka - wtedy policja się budzi. Albo - tak jak to się stało parę lat temu w Łęcznej - przywiązany pod sklepem odgryźć dzieciakowi pół policzka. I wtedy dopiero ludzie pytają, gdzie był właściciel. Albo nic, albo od razu prokurator - tyle u nas się robi w temacie, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A wystarczyłoby potraktować pozostawionego w miejscu publicznym psa bez bezpośredniego nadzoru jako powód do wystawienia mandatu. Do ludzi jakoś tak szybciej dociera, jak im się zacznie sięgać do portfela. I przy okazji uchowało by się trochę tych biedaków skradzionych, uprowadzonych, głupio odwiązanych, spłoszonych.
-
Albo "durny gówniarz" zostanie ugryziony i wtedy - jeśli jego rodzice będą mieli choć trochę oleju w głowie - brak wyobraźni będzie miał koszt nie tylko emocjonalny.
-
Przy takich objawach, jakie opisała autorka wątku, czyli zjadanie trawy i uporczywe lizanie dywanu, łap, tapicerek, można zakładać niestrawność ale także w grę wchodzi stan zapalny gardła. Samo zjadanie trawy i wymioty później, to objaw niestrawności. Niektóre psy jedzą trawę i nie wymiotują. Skubią ją też spokojniej. Może to być wspomniany brak włókna. Jak się bliżej przyjrzeć, to często okazuje się, że to nie pierwsza lepsza trawa, ale perz. Niektóre psy po prostu lubią perz, zwłaszcza młody, albo znajdują w nim składniki, których im brakuje - to wartościowe ziolo, zawiera polisacharyd (nie pamiętam jego nazwy, ale pewnie można wygooglać), który jest pożywką dla "dobrych" bakterii jelitowych, czyli teoretycznie może działać jak prebiotyk. Niektórzy twierdzą, że to taki atawizm związany niegdyś z uzupełnianiem wilczej diety. Podobnie niektóre psy spontanicznie zjadają leśne owoce.
-
Przecież to nie działa tak, że ten konkretnie kolagen staje się kolagenem w stawie psa/człowieka. Kolagen zostaje strawiony, rozłożony na aminokwasy, w tym na prolinę, której zawiera dużo. A z proliny, przy współudziale rzecz jasna wielu mechanizmów, obecności wit. c itd. organizm buduje swój własny kolagen. Można oczywiście zaryzykować stwierdzenie, że prawidłowo żywiony pies nie powinien mieć niedoborów proliny ale to w niczym nie zmienia faktu, że taka zwykła żelatyna jest dobrym źródłem proliny.
- 8 replies
-
- grau
- suplementy
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Skład znajdziesz w rozbudowanych tabelach wartości odżywczych ale on nie jest sztywny, bo galarertka galaretce nierówna, Na pewno jest w niej wielokrotnie więcej fosforu niż wapnia, więc jakiś jogurcik dla wyrówanania pewnie nie zawadzi, niekoniecznie w tym samym czasie. Taka psia wersja "lornety z meduzą" ;)
-
Na moich workach jest nadrukowany (nie przylepiony) kod kreskowy rozpoczynający się od cyfry 5 - czy to przypadkiem nie oznacza, że karma jest paczkowana w Polsce? Co do meritum - skład się nie zmienił tylko dawkowanie, więc co? AAFCO uznała, że trzeba odchudzić psy i dać mniej tej samej karmy? :) Delph, dziękuję za skład z worka
-
Delph, dziękuję :) Chyba spróbuję zamówić - takie dawkowanie już by mi odpowiadało. Czy mogłabyś jeszcze w wolnej chwili przepisać skład z worka, bo w składach też pojawiały się rozbieżności, choć już nie tak drastyczne jak w dawkowaniu. Kupujesz u przedstawiciela czy w jakimś sklepie zoo? Karma nie jest łatwo dostępna - szukam tej finest łososiowej ale w wersji z małymi krokietami i jakoś nie mogę znaleźć poza stroną przedstawiciela.
-
A masz może jakiś worek fish4dogs dla dorosłych i możesz podać z niego dawkowanie? Obecnie są ogromne rozbieżności między danymi na stronie www a workiem. Jeśli masz, to najlepiej w tym wątku, żeby tu Oli-haran nie śmiecić http://www.dogomania.com/forum/topic/25708-jakie-sa-dawkowania/page-2#entry16001578
-
No to wołowina i jaja. Statystycznie wychodzi na to samo, co kurczak i jaja ;)