Jump to content
Dogomania

jolkablaszczyk

Members
  • Posts

    346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolkablaszczyk

  1. szkoda, że Igła wraca... a wywczasów Lalki oczywiście zazdrościmy, zwłaszcza, że były nad morzem ... :)
  2. Tragedia z tymi czasami oczekiwania.... moj tato też miał termin oczekiwania na zabieg koronarografii... dwa lata... nie dożył... zmarł na zawał.....
  3. Tu nie ma się jak bawić. Przynajmniej nie w tych sytuacjach o których ja mowię. Psy, które spotykamy są na smyczach, nie wyobrażam sobie lawirować między dwoma psami zapiętymi na smyczach na środku ścieżki rowerowej czy chodniku... w takich miejscach trzeba sie po prostu minąć a nie urzadzac zapoznawanie i zabawę.... co do ludzi to mało kto wie jak sie obchodzić z lękliwym psem.. nie mam zamiaru też na środku chodnika czy w parku ryzykowac ze pies zaatakuje bo ktoś po prostu będzie chciał go pogłaskać.... znam go najlepiej i wiem, że wyskoczyłby z agresją. Ty swoje rotty miałaś socjalizowane wśród ludzi, mój Hiro miał za mało z nimi kontaktu podczas tych pierwszych 4 miesicęcy życia plus trauma przelotu do Norwegii sprawiło to, że lęk mu się pogłębił. Dochodzi do tego to, że w obcym kraju nie możesz obcego przechodnia poprosić o pomoc w socjalu bo tu po prostu norwedzy sie izolują, nie chcą, są obojętni. Więc na dzień dzisiejszy nie mam jak z zupełnie obcymi osobami pracować nad jego lekiem. To nie Polska. Jak zabierałam go na plaże na spotkania z innymi psami to zachowywał się bardzo ok, choć ze spotkania na spotkanie zachowywał się bardziej dominująco wobec innych psów-samców. Teraz możliwość zabierania na plażę sie skończyła bo nie mam transportu więc temat póki co umarł. Na tej plaży byli inni właściciele psów i nikogo nie zaatakował ani nie ugryzł, po prostu omijał, wystrzegał się, nie podchodził. Jak ktoś chciał go dotknąć czy wyciągał rękę to robił unik i się wycofywał z typowym przestrachem w oczach i postawie, bez paniki czy czegoś ale jednak się wycofywał i omijał. Na co dzień robię mu część spacerów pomiędzy ludźmi, żeby na każdego nie patrzył podejrzliwie i nie robił przyczajek. Najbardziej nieobliczalne są dzieci, więc mam oczy dookoła głowy, żeby nie stworzyć sytuacji w której miałby możliwość przestraszyć czy tym bardziej zaatakować dziecko. Często stajemy sobie w bezpiecznej dla dzieci odległości i Hiro może się oswajać z ruchem i odgłosami wydawanymi przez bawiące się dzieci. Co do karmy to dostaje jej stosunkowo nie wielki procent, bo od dłuższego czasu głównie dostaje mięso z dodatkiem kości, wołowe, jagnięce, czasem kurczak czy wieprz, bo do takich mam tu dostęp. czasem podaję warzywa.... czasem zje czasem nie, na siłę nie wmuszam. Do tego olej z ryb czy surowe jajko...
  4. a tu daję link do całej Zakynthosowej galerii, bo sporo tam widoków, jeszcze więcej kotów i psów, garść jaszczurek i różne kózki, owieczki, jest i osiołek... :) dajcie znać czy działa link :) Zakynthos 2011
  5. Potem wypatrzyłam w jednym z gajów oliwnych prawie porzuconą sunię(prawie, dlatego, że czasem widać bylo że pies ma wlaną wode i jakieś dziwne resztki w misce, chyba, że inni jeszcze turyści ją dokarmiali) cały czas pobytu przychodziłyśmy z mamą do niej codziennie i podkarmiałyśmy bo ten kto ją tam uwiązał nie karmił jej zbyt często... makabra..... psinka bardzo pro-ludzka... żal było patrzeć..... pporzerastane pazury...
  6. No to dzis kilka migawek z wycieczki na grecką wyspę Zakhyntos.... było to w 2011 roku... ja oczywiście nastawiłam sie na robienie zdjeć przyrody okilicy i tamtejszych psów i kotów wystepujących w sporych ilościach.... na początek sunia która kręciła sie po całej okolicy... można ją bylo spotkać i na plaży i pod hotelami fajan taka, przymilna :)
  7. kurcze kiepsko z tym kamieniem.... służba zdrowia zawsze kulała... nie ma dobrego systemu a wiadomo cierpi pacjent... tak to jest jak procedury towrzą ludzie zza biurek nie mający za bardzo pojecia jak i co wygląda w praktyce.... szkoda gadać...
  8. Niestety, Paproszek pod koniec ubiegłego roku nam padł... tego wieczora wszystko było ok, dostał marchewkę i zapas wody a rano był sztywny.... nie wiemy co mu sie stało bo zachowywał się normalnie...
  9. miałam też świnkę swego czasu, już tu w Norwegii... Paproch.... taki jegomość się zrobił gdy dorósł..... a taki był maleńtaśny :) matka coś ci sie tu pruje chyba..... śmieszny miał swego czasu kędziorek na czole... cudaczny :)
  10. to ustaw w aparacie mniejszą rozdzielczość. tak naprawdę to dużo formatowe foty robi się tylko gdy chce sie je drukować... a tak do internetów spokojnie można w aparacie zmniejszyć rozdzielczość i wtedy jest mniej roboty po zapisaniu na dysk :)
  11. Nie zazdroszczę tych waszych alergii... jak mi sie zdarzy mieć taki konkretny katar to też nie czuję smaku.... irytujące... :/
  12. miałam w Polsce taką koleżankę izę...... też psiara.... takie tam wspominnki .. a tu dziewczyny nauczyły sie szukać jeżyn.... pieknie im to wychodziło.. :) tęskni mi się za Nadią..... a tu jeszcze link do małej galerii z jednego z wielu wypadów dogtrekkingowych.... eh... to były czasy..... Złoty Stok 2010 :) Dogtrekking, Złoty Stok 2010
  13. tu jeszcze link do galerii z Klotyldowa z 2013 roku.... zdjecia z lutego Klotyldowo 2013 haha... właśnie znalazłam zdjecie z czasow kiedy Masza liniała dio przysłowiowego zera.. na tzw "haszczaka" :D ale szczur!
  14. Tereny to województwo Kujawsko Pomorskie ok 35 km od Bydgoszczy. Blisko od mamy wioski do Żnina, Barcina, Lubostronia, czy Łabiszyna. Mamy wioseczka ma zaledwie kilkunastu mieszkańców w koło tylko pola, lasy i łąki. Klotyldowo to urokliwa malutka wioseczka, gdzie wszyscy sie znają, ma to wiadomo swoje plusy i minusy. Bardzo lubię tam mamę odwiedzać... tam czas trochę inaczej płynie.... mama ma mleko od szczęśliwych krów sąsiadów , i jajka od kur ktore całe dnie łażą po podwórkach. Mama z mleka sama robi masło i twaróg....
  15. Nadia była tam tylko trzy tygodnie.....
  16. Hejka :) dziś dla odmiany Maszka i jej dwu letni pobyt u mojej mamy.... Takie Maszka miała tereny w koło domu
  17. dobry śliniak nie jest zły :) Ja sie witam i z Fabianem i z jego mamą :) hejo! :) Ja jak mam bardzo mokre psy to wycieram je przed domem żeby mi juz nie lały tyle i brudziły w domu... choc wiadomo cos tam zawsze w domu sie wykruszy jak obeschną...
  18. Tak, Hirek już zdrowy. Bryka, dokazuje jak zwykle. Cieszę sie, że zdjęcia się podobaja.... ja tesknie za swoim aparatem. mamy tu u mnie ostatnio sliczną pogodę... więc tym bardziej mi szkoda, że nie mogę zdjęć porobić.... ehh....
  19. Ja myślę, że natura sama robi selekcję ,szczenię zapewne jest chore i suka instynktownie nie chce by przetrwało. może ma jakieś wady genetyczne. Matki wyczuwają takie rzeczy.
×
×
  • Create New...