-
Posts
346 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jolkablaszczyk
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Byłam wczoraj bez piesełów na kilkugodzinnym wypadzie w pobliskie górki.... poniżej link do galerii... są też tam pomiędzy zdjęciami filmiki dla tych co bardziej zaciekawieni .... :) filmików jest ok 16, reszta to zdjęcia :) https://photos.google.com/u/2/share/AF1QipMlPBDviLhn_wvqLI1EaKyuSCZ32P3v0QPUlvj0j6MJToChI0k6xtM-cyjIyHo4-Q?key=NEFLMGdLd1piQkM0dElZLWZxMWM1VXc0QjR5OUNB -
to super :) odnosiłam wrażenie, że gładkiej sierść furminator nie złapie :) mi przy rottku sprawdza się świetnie... ale właśnie w tych gładkowłosych miejscach rotta gdzie sierści jest mało jak na całym na przykład bokserze to nie czesze bo mam wrażenie, że tam i tak nic nie wyczesze :)
-
o tym samym pomyślałam... :)
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Ja tylko raz zaznałam tej potwornej pustki po odejściu psa.. Piesek był w sumie podobny do Bambosza, tyle, że miał nieco bardziej lokatą sierść i miał dlugi ogon... Mikrus żył z nami 11 lat odszedł na parwo... uśpiliśmy go w domu.. męczył się ok tygodnia zanim uznalismy, że nie da sie go uratować... leczenie nie przynosiło efektow.. w ostatniej dobie wątrobę miał jak wiadro, nie mógł sie nawet położyć... i wtedy zostaliśmy bez psa... na długich 10 miesięcy.... ja wtedy miałam 11 lat.. ja jako dziecko tak duzą pustkę odczuwałam, że w krotkim czasie wypracowałam sobie pewien rodzaj ucieczki... codziennie po szkole wychodziłam na godzinę na dwór.... niby nic... tyle że ja w ciągu tej godziny leciałam w obszar domków jednorodzinnych i zakumplowywałam sie z wszystkimi psami tam spotkanymi... wchodziłam na posesje bawiłam się, głaskałam i szczotkowałam im futerka.... niekotrzy właściciele mnie przeganiali inni częstowali sokiem, jabłkiem czy ciastem.... co jakiś czas uprowadzałam jakiegoś psa i przyprowadzałam do domu w nadziei, że rodzice pozwolą mi psa zatrzymać... nie udawało się więc odprowadzałam psy do ich domów.... jak tak teraz o tym pomyślę... masakra... istny cyrk... ja nie wiem skąd ja miałam tyle odwagi i determinacji... człowiek jednak jak młody to głupi.... w kocu na najbliższe urodziny dostałam Bambosza.... -
furminator do tak gładkiej sierści... hym... sama jestem ciekawa czy zda egzamin bo mam mieszane uczucia. daj koniecznie znać jak już wypróbujesz, okraś najlepiej zdjęciami.. :)
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Wiadomo, będzie płacz i tęsknota. ale to, że psy żyją krócej jest faktem więc w jakiś sposób jestem z tym pogodzona... Nie byłam pogodzona ze śmiercią Nadii, która zginęła pod kołami samochodu... Ale to właśnie inna sytuacja.. Ale jeśli pies się starzeje na twoich oczach to po prostu masz kupę czasu żeby sie na to przygotować i z tym oswoić. Starsze psy się wyciszają i wygaszają na tyle stopniowo, że przyzwyczajamy sie na początku do mniejszej ich aktywności... starsze psy przecież mnóstwo czasu przesypiają... naprawdę jak podejść do tego na spokojnie to można sie z tym oswoić... bo i tak natury nie zmienimy, więc odejście psa jest nieuniknione.. wiadomo sztuka polega na tym by pies do końca żył godnie i by był otoczony troskliwą opieką. ale np nie popieram podtrzymywania przy życiu za wszelką cenę starszych psów, które np cierpią.. bo to zakrawa na chorą miłość... pies będąc naszym towarzyszem przez wiele lat uważam, że powinien odejść godnie bez bólu, który z czasem staje się jego nieodłącznym towarzyszem... Moja mama tak na siłę podtrzymywała życie mojego pierwszego samodzielnego psa Ramba zwanego Bamboszem. pies męczył sie z astmą sercowa trzy lata... w kocu tabletki przestały działać... więc pies męczył się dalej. Jego codzienność przez te ostatnie półtora roku wyglądała strasznie... pies się wiecznie krztusił i kaszlał ... kaszel i krztuszenie ustępowało tylko wtedy gdy udało mu się zasnąć.... wielokrotnie starałam się przekonać mamę, że lepiej będzie dla niego gdy go uśpimy bo to życie to wieczna męczarnia.... mama broniła się mówiąc, że dopóki sam chodzi, je i się załatwia to niech sobie żyje.... do tej pory nie mam pojęcia jak ona dawała radę słuchać tego charczenia kaszlu i krztuszenia .... mnie się serce krajało ... tak strasznie się męczył .... jakakolwiek aktywność wiązała się z tym jego kaszlem... i tak całymi dniami, tygodniami i miesiącami mama miała wizję, że albo pies uśnie i już sie nie obudzi albo odejdzie jak jej nie będzie w domu.... w kocu nie mogłam już znieść tych opowieści przez telefon, ze zaczął mieć problemy z chodzeniem i wypróżnianiem, że ten kaszel non-stop go męczy(od 3 lat!!) i nastraszyłam ją, że po pierwsze jak może temu naszemu ukochanemu psu taki koniec zgotować... że jak to umrze w samotności nie mając znikąd pomocy.... jak można psa zostawić na pastwę samotnego konania....że psia agonia może trwać i kilkadziesiąt minut... jeśli jest się jej świadkiem to wtedy płacz, lament, panika a pies kona w konwulsjach na naszych oczach.... to dopiero jest dramat! Potem mamie opisałam jak będzie wyglądało uśpienie, że po pierwsze towarzyszy mu spokój.. po drugie jest czas, żeby przytulic, pogłaskać, pożegnać się właśnie w tej ciszy, w spokoju... z szacunkiem i godnością... pies odchodzi spokojnie... Na szczęście zadziałało i mama jeszcze tego samego dnia wezwała weterynarza i w domu uśpił Bamboszka. Było to we wrześniu ubiegłego roku. Bambosz finalnie był z nami prawie 18 lat... wiem, piękny wiek, choć te ostatnie trzy lata nie wiem czy były tego życia warte.... jeszcze poki tabletki działały to miewał chwile bez kaszlu gdy nie spał... ale potem to istna gechenna.... tu Bamboszek z Maszką i Nadią w Klotyldowie w lipcu 2011 tu we wrześniu 2010 maj 2008 2007 , jeszcze mieszkał ze mną w Rybniku moje kochane 3 kłębuszki: Maszka, Nadia i Bambosz :) -
Pocieszną ma tą mordkę i cudne różowe plamki pod nosem :)
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Pogoda wczoraj nam dopisała, więc zabrałam psy na naszą ulubioną górzystą łączkę. Łączka docelowo jest dla owiec ale już od ubiegłego roku owiec tam nie ma. Na początku zimy były tam konie ale potem i je właściciel zabrał więc łączka powróciła do naszych spacerów. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
poczciwa starowinka z Perełki :)
-
przydaly by sie jakieś wiosenne foty Ediego.... ktos sie tu obija...
-
Brando i Leon - Labrador i (prawie) Buldog :)
jolkablaszczyk replied to Ania :)'s topic in Foto Blogi
Mi do psów mało kiedy się ktoś pcha z łapami, tu w Norwegii każdy się pyta czy może pogłaskać. Jak Hiro był młodszy to pazwalałam głaskac Maszę żeby Hiro widział, że obcy ludzie są fajni bo miziają. on podchodził z lękiem wąchał i się wycofywał po stwierdzeniu, że to obcy zapach.. rottkowa nieufność do obcych mu w kwestii obcych nie pomaga i teraz gdy dorośleje to strach owocuje agresją i szarżą w kierunku obcych.... nie wiem czy to jeszcze jest do przepracowania... obawiam sie, że nie. Także mam oczy do okoła głopwy by mi nikt do niego nie podszedł bez pytania.... teraz już dla bezpieczeństwa nie pozwalam podchodzic i głaskać nawet Maszy bo nie chcę stważać niebezpiecznych sytuacji w których Hiro mógłby kogoś jednak dziabnąć... -
Brando i Leon - Labrador i (prawie) Buldog :)
jolkablaszczyk replied to Ania :)'s topic in Foto Blogi
gratulacje! :) śliczny jest wiec jak najbardziej mu sie należało :) -
świetne zdjęcia! :)
-
bardzo lubię tę zimową kudłatośc u koni.. :)
-
a ja tak trochę z innej beczki. mieszkając w Niemczech odczuwasz to co sie tam dzieje w ostatnim czasie.. tzn napływ uchodźców?
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Nie no my już decyzję podjęliśmy. On się czasem męczy z tymi swoimi jajkami... jest czasem pobudzony, nie wie co ze sobą zrobić, nosi go, w końcu nas (mnie lub Bartka stara się "zagarnąć" pod siebie i wykonuje ruchy kopulacyjne, trwa to chwilę potem w sumie sam nie wie o co mu chodzi i idzie sie wyciszyć... kładzie się i przeczekuje to swoje podniecenie.... na szczęście nigdy nie starał się naskakiwać na Maszkę. Czasem się nakręca, na któregoś z naszych gości... i też musimy delikatnie wytłumaczyć, że psu się lekko trybik zmienił i trzeba przerwać zabawę, żeby on się mógł uspokoić.. bo goście często nie do końca są świadomi (nie wyłapują) lekiej zmiany w jego zachowaniu.. my go znamy na wylot więc wiemy kiedy się nakręca. Hiro urodził się 17.11.14, więc teraz skończył chyba 16 miesięcy o ile dobrze liczę ( zawsze mam z tym kłopot) Maszka póki co ma sie dobrze, nie choruje i oby jak najdłużej... ma 11 lat więc staramy się szanować jej babcine wolne tempo i inne aspekty wynikające z postępującej starości .. :)