-
Posts
346 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jolkablaszczyk
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Wiesz bo Masza jest cwana i doskonale wie, że po wyjściu z wody nie należy się otrzepywać bo wtedy chłodna woda ucieka.. także ona wychodzi z wody a z tego futra się leeejeee.... i ona taka lejąca sobie do domu przyszła .... i jeszcze zdziwiona o co nam chodzi, dlaczego ją wyganiamy na dwór.... przecież jest fajnie i ona teraz sobie na drzemkę przyszła.... No ja mam utrudnione zadanie z obróżkami bo w Norwegii są tylko same jakieś klasyczne, zwykłe nikt tu chyba nie robi domowo tak jak w Polsce. więc jak chcę z ciekawymi wzorami to tylko chyba w Polsce więc wysyłki robiłam na adres mojej mamy u której będę w lipcu. Teraz już nic nie zamawiam bo i tak już chyba zamówiłam z 5 obroży.... i Quincy tego nie zdąży nawet założyć :D Poza tym nie mam pojęcia jaki ona ma obwód szyi, więc może być wtopa... najwyżej u mamy coś domówię jak już będę wiedziała co i jak. Co do szelek to ja jakoś nie lubię ich na psach... zdecydowanie wolę obroże, są dyskretniejsze i to zawsze jeszcze szukam możliwie wąskich, nie podobają mi się te 4-ro czy 5-cio centymetrowe, które wyglądają jakby pies miał golf ubrany. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Masza wodę lubi, nawet bardzo.... za bardzo.. np wczoraj odwinęła numer taki, że pod naszą nieuwagę sama przeszła przez drogę i poszła się zamoczyć do jeziora.. Bartek wychodził z domu a mokruteńka Masza go w drzwiach minęła... wtf?? przecież przed chwilą była sucha.... dobrze, że nie jechał żaden samochód.... teraz jak zostaje sama na zewnątrz to jest przypinana do stake-outa. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
No teraz mam dość mocne zboczenie na punkcie obróżek dla psów ale tylko dla Quincy bym kupowała.. Hirek ma i jakoś pod niego nie mam weny na kupowanie a Masza ma swoją od x lat z Manmat-a i raczej już przy tej zostanie do końca. Jak na ironię wiem dobrze, że z upływem czasu obroży na Quincy nie będzie widać bo będzie miała długie kłaki na karku i obfitą kryzę, więc obroża zniknie w tym futrze... ale póki będzie mieć puch szczenięcy i półdługie kłaki podrostka to mogę z obrożami wydziwiać :) Na Hiro najefektowniej wygląda ten łańcuszek co ma... przynajmniej mnie się najbardziej podoba :) Ale teraz jak mu karczycho schudło po zimie to ten łańcuszek by trochę wisiał no i zawsze jest ryzyko że mu się zsunie z karku jak węszy i buszuje po zaroślach i krzaczorach, dlatego ubieram mu tę obrożę bo wiem, że nie zgubi. No i kolorystycznie pasuje do flexi bo flexi też taka jasnoniebieska. Jeśli chodzi o spontaniczne zakupy to ja niezbyt często mam okazję na takowe.. Bo jednak człowiek przyjechał tu się czegoś dorobić wiec stara się nie być rozrzutnym.... po drugie mieszkam na takim zadupiu, że do najbliższego sklepu zoologicznego mam 80 km, w Drammen.. i jestem tam raz na ruski rok. Jeśli zaś chodzi o szczęśliwość psów ze swobody, którą mają to fakt staram się je zapinać na smycz tylko w razie mocnej potrzeby typu droga czy ludzie. Ludzi od tygodni, ba nawet miesięcy nie spotkaliśmy żadnych więc są na smyczy tylko ten kawałek, który idziemy szosą do lasu w którym jest płasko, bo za domem mamy spore zbocze ale tam jest zawsze pod górkę i to dosyć ostro i nie chce mi się tam psów taszczyć. -
})i({ Baksymilianowo - Blu i Benji podbijają świat })i({
jolkablaszczyk replied to Patikujek's topic in Foto Blogi
ależ one zadowolone! i jak ci mały pięknie rośnie! :) -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Ania wykrakałś, właśnie na fb mi się norweżka z pracy przyczepiła do zdjęć pod kątem odpinania smyczy w okresie ochronnym zwierzyny leśnej. Oczywiscie przestrzega przed tym, że mogą mi psy odstrzelić jak mnie przyłapią. Ale jak rozmawiałyśmy kiedyś przy innej okazji o tym to mówiła, że leśniczy musi moje psy przyłapać podczas dręczenia zwierzyny... pogoń, atak.... a nie tak, że widzi psa w lesie i sobie go zastrzeli tu za to w Norwegii leśniczy idzie do więzienia... przynajmniej tak mówiła wtedy... -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Hirkowa obroża jest firmy Zolux Nie kupowałam jej przez neta tylko po prostu spodobała mi się w którejś galerii handlowej w trójmieście w ubiegłe wakacje. I nawet się nie interesowałam co to za firma itp. dopiero jak zaczęłam się interesować w tym roku obrożami pod kątem Quincy natrafiłam na tę obrożę ponownie i się zdziwiłam "O Hiro ma taką obrożę!!" :) Więc jakbyś zauważyła tę obrożę pół roku temu to za cholerę bym Ci nie mogła powiedzieć co to za firma... bo obroża nie ma żadnych znaków firmowych. Pewnie nazwa firmy była na przywieszce z ceną ale wtedy kompletnie się tym nie interesowałam. Nawet nie wiem ile za nią zapłaciłam :) ani w której galerii to było. https://www.zolux.com/pl/psy/9996-obroza-summer-niebieska -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
No my jeszcze nikogo nie spotkaliśmy w lesie, odkąd tu mieszkamy.... raz widziałam w lesie quada, ale był "sam" bez opiekuna :D choć to był środek zimy i pewnie to był skuter śnieżny i widziałam go z oddali :D ludzi nie spotkaliśmy jeszcze ani razu. Psy na spacery do lasu mają zakładane obroże bo musimy przejść jakieś 100 metrów szosą, koło mojej fabryki i za fabryką już mamy te lasy i rzekę. Także jak minę parking fabryki to psy odpinam ze smyczy. Tu teoretycznie teraz mamy zakaz puszczania psów luzem w lesie bo od 1 kwietnia do 30 września jest okres ochronny dla zwierzyny leśnej. Jakbym spotkała leśniczego to pewnie by mi wlepił niemały mandat (chyba jest 5 tyś kr) więc mam oczy dookoła głowy, ale ani zwierzyny ani ludzi nie spotkaliśmy jeszcze. Jak była zima to było widać ślady skuterów śnieżnych w tych lasach ale ja nie wiem kiedy oni jeżdżą bo ja ich nigdy nie widziałam tylko ich ślady.... więc nie wiem ... ale ja tam za ludźmi w lesie nie tęsknię i wcale mi ich nie brakuje :) właśnie Kasia mi wysłała dwa zdjęcia Quincy, jeszcze ciepłe z dzisiaj. Napisała też, że od środy zaczyna jej się sajgon z umowami dla szczeniąt bo od przyszłego tygodnia szczenięta idą w świat.. No tak bo dziś szczeniaki kończą 7 tygodni więc za tydzień zaczną się rozjeżdżać do swoich domków. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Oj kochana, ja myślę, że jeśli ktoś będzie się nosił z zamiarem adopcji Quentina to zostaną mu udzielone te wszystkie bardziej szczegółowe informacje. Kasia słynie z tego, że dla niej nie ma głupich pytań a zapytana odpowiada konkretnie i rzeczowo. Myślę, że skoro ona spędza z tymi psami 24h/d to nie ma dla niej kwestii, której Ty byś tu nie napisała i poddawała pod wątpliwość. Przecież to jej oczka w głowie! Nie chce do niej pisać pytając o Quentina bo dla mnie to trochę bezsensowne zawracanie głowy, przecież ja się nie nadaje na opiekuna Quentina więc po co jej zawracać głowę, ma dziewczyna dość obowiązków przy tym swoim przychówku :) Niech pytają ci, którzy są zainteresowani adopcją na poważnie. Mnie szkoda czasu by szukać dziury w całym i jeszcze zawracać głowę innym :) Ten opis, który zamieściła Kasia i tak jest bardzo dokładny jak dla ogólnych nowinek w jej hodowli. W ciągu tego okresu oczekiwania na Quincy znalazłam sporo osób, które znają Kasie prywatnie i naprawdę wszyscy podkreślają jej profesjonalizm i zaangażowanie co ja też wyczuwam w kontaktach z nią i poprzez to w jaki sposób opisuje przebiegi odchowu miotów, obserwacje ich rozwoju itp... Co do samej choroby Quentina to wiadomo, że nie jest to miłe dla żadnego hodowcy ale właśnie sztuką jest podejść do tego tak jak podeszła do tego Kasia. Jedni by usypiali, inni by w ogóle nic nie powiedzieli.... mało kto by się podjął walki i to w taki jawny otwarty sposób w jaki zrobiła to Kasia. A co do tego, że nie wiadomo jakie są rokowania itp to nawet przy zdrowym psie nigdy niczego nie można być pewnym. Zawsze jest to gdzieś loteria i oczekiwanie od hodowcy by dawał gwarancje na cokolwiek to trochę śmieszne.. to nie chińska zabawka tylko żywe stworzenie.. Miot rozszedł się jak ciepłe bułeczki żadna rezerwacja nie została wycofana z powodu choroby Quentina więc ja też nie zamierzam drążyć tematu i dopytywać Kasi. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Nie wiem nic więcej na temat Quentina od tego co jest na stronie więc możesz doczytać co i kiedy było robione. Wiem tylko tyle, że Kasia miała w planie robienie mu rezonansu jak będzie to możliwie bezpieczne dla malucha. Nie dopytywałam jaki to wiek. Post został napisany wczoraj więc myślę, że jest aktualny. A co do diagnozowania przez innych wetów ja myślę, że wystarczy po prostu zaufać Kasi. Ma tyle psów przez te wszystkie lata, i tylu przyjaciół psiarzy, którzy pewnie ją wspierają radą i swoim doświadczeniem, że jest zorientowana, którzy weci są warci opiniowania. Tyle. Skoro ufa temu homeopacie to ja nie mam powodów jej nie wierzyć. W końcu to jej chyba najbardziej zależy na zdrowiu szczenięcia więc nie logicznym jest żeby nie chciała go wyleczyć zwłaszcza, że podkreśla to, że postawiła sobie za cel zrobić wszystko co w jej mocy by mały był zdrowy. Więc skąd u was doszukiwanie się zaniedbań z jej strony? Więc o jakim "później" piszesz, skoro post jest z wczoraj ? Widocznie nie jest wskazane inwazyjniejsze badanie w tym wieku, w którym jest teraz Quentin. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Ale skoro Kasia ma hodowlę psów tej a nie innej rasy to sama chyba najlepiej wie, ile i jakiego rodzaju bodźców psy potrzebują, żeby były szczęśliwe? Skoro psy po tych "nieszczęśliwych" psach hodowlanych cieszą nabywców to chyba jednak nie jest z tym szczęściem i zaspokajaniem potrzeb umysłowo -ruchowych tak źle?? Czy nie?? Przecież większość psów jest psami rodzinnymi w mniejszym czyt większym stopniu i pomyśl kto by mógł kupić psa gdyby hodowca każdego swojego szczeniaka chcial oddac tylko do pracy :D to nierealne :D więc dlaczego wymagać od hodowcy by zapewniał psom bóg wie jak dużo pracy skoro one świetnie sie odnajdują w roli psów domowo-towarzyszących? Np ja mam rotta - psa typowo użytkowego.. i co jakoś nie widzę by był nieszczesliwy bo jest psem towarzyszącym. Nie pracuje nie terenuje... i co teraz hodowca powinien mnie skreślić jako dobrego nabywcę bo przecież z psem nic konkretnego nie robię.... nie dajmy się zwariować -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Ale Kasia o żadną pomoc nie prosi, ci ludzie sami się garną! Ja też sama zaproponowałam, że coś maluszkom mogę kupić, na początku nie chciała się w ogóle zgodzić ale powiedziałam, że zrobię jej w takim razie niespodziankę no to postanowiła, że pomyśli bo bez sensu żebym kupowała coś czego nie używa... ale to ja sama wyszłam z tym, że mogę coś posponsorować ot tak po prostu mimo iż absolutnie nie mam poczucia, że pieniędzy w tej hodowli brakuje... wręcz przeciwnie! Bo uważam, że nie brakuje. Co do ludzi, którzy przyjeżdżają to są to po prostu psiarze-przyjacjele, którzy wpadają z wizytami. Ale nie rozumiem dlaczego odwiedziny takowych odbieracie jakoby Kasia sobie nie radziła... ona nie dośpi i niedoje ale psom niczego nie zabraknie! Jeszcze tego nie pojmujecie? Ona wypuściła w świat ponad setkę szczeniąt i nie ma osoby, która by była niezadowolona z psa.. to o niczym nie świadczy?? Serio? Większość nabywców jej szczeniat stała się jej przyjaciółmi... to też nic?? Z większoscią nabywców ma stały kontakt... Pomyślcie, która hodowla ma podobne "osiągnięcia" takie czysto ludzkie?? Co do pogłowia standardowych owczarków to ich potrzeba pracy moim zdaniem nie wynika w takim stopniu z owczarkowatości tylko z fiksacji, które mają te psy, typu szaleństwo i chęć zabicia kosiarki do trawy, uganianie się za laserem itp... więc ja owczarkom eksterierowym mówię stanowcze NIE. Staroniemiec jest dla mnie zbawieniem i coś czuję, że to nie ostatni przedstawiciel tej rasy w moim domu. Chcę tu podkreślić, że nigdy czegoś takiego nie twierdziłam przy malamutach czy rottach :) to są raczej jednorazowe przygody, ale Staroniemce są chyba jak dla mojej skromnej osoby kwintesencją psowatości.. poza oczywiście kundelkami do, których też mam wielki pociąg i sentyment :) Co do Quentina... Widocznie nie czytałyście opisu, który znajduje się w linku... bo gdybyście czytały to dowiedziałybyście się, że psa uda się najprawdopodobniej całkowicie uzdrowić... i w zasadzie to jedno zdanie broni już wszystkiego czego podjęła się Kasia...i uzasadnia słuszność podjętej walki. Mnóstwo psów i kotów się w dzisiejszych czasach ratuje z gorszych opresji i kalectw i jakoś niewiele jest uwag, że ktoś się bawi w Boga.... Kasi pies Kasi decyzja. Jak widać słuszna skoro pies zdrowieje z każdym dniem i ma na dzień dzisiejszy ogromne szanse na normalne, długie, szczęśliwe życie jako stu % pies :) Kasia opisuje, że Quentin zdaje się doceniać to, że Kasia postanowiła go ratować w jego radości wymalowanej na pyszczku, błysku w oczach i frajdy jaką sprawia mu poznawanie świata bo przecież zaczął chodzić i może zwiedzać!.... więc nie rozumiem skąd pomysł by takiego pieska usypiać? A to, że chce oddać malucha w odpowiednie ręce tym lepiej o niej świadczy bo wie ile taki maluch potrzebuje uwagi a chcąc utrzymać hodowlę na wysokim poziomie nie jest w stanie Quentinowi zapewnić tyle uwagi (na dłuższą metę) ile potrzebuje, więc moim zdaniem decyzja jak najbardziej słuszna. Więc nowy dom gdzie miałby odpowiednią ilość uwagi względem rehabilitacji jest najodpowiedniejszym rozwiązaniem. Przecież nie zlikwiduje hodowli żeby móc dobrze się zająć na dłuższą metę Quentinem... logicznym jest że rozsądniej znaleźć maluchowi mowy dom, gdzie miałby zapewnioną długafalową opiekę i wystarczająco dużo uwagi. Jako hodowca Kasia ma bardzo duże poczucie jawności... nic nie ukrywa nic nie zataja... z tego co zdążyłam zauważyć często psiarze podają ją jako wzór hodowcy, no przecież nie płaci im za te wszystkie pochlebstwa! To samo tyczy się osób które mają kontakt z jej psami typu weterynarze czy szkoleniowcy.... wszyscy chwalą i się zachwycają (haha, no może poza konkurencją, którą krew zalewa) że psy są okazami zdrowia i zrównoważenia, pięknie współpracują z człowiekiem itp... Dziewczyny nawet w połowie nie siedzicie w owczarkach tak jak ja i większość nabywców jej szczeniąt więc macie jakieś dziwne stereotypy w głowach :) Ania a sama niedawno pisałaś mi ze ja karmię się stereotypami jeśli chodzi o psy krótkopyskie.. a sama jak widać nie jesteś lepsza :) i piszę to przyjaźnie :) żeby nie było :) Możemy oczywiście nadal sobie dyskutować :) My dziś o poranku pomaszerowaliśmy na spacer najpierw do jeziora zmoczyć doopki, potem rundka po lesie z zahaczeniem o rzekę i powrót do domku :) zdjęcia postaram sie dodać dziś. Quincy kończy dziś 7 tygodni ale nie wiem kiedy będę mieć zdjęcia... pewnie w przyszłym tygodniu :) -
Niezrównoważony psychicznie Mastif i jego koteły.
jolkablaszczyk replied to łamAga's topic in Foto Blogi
Skądś to znamy nasz Hiro też nie ma się z kim bawić bo Masza ma poziom energii bliski zeru ... więc on nie ma co robić. Tyle, ze on Maszy nie nagabuje i Masza ma spokój. On jeszcze przecież nie wie, że ja mu koleżankę szykuję :) Mój Bartek jeszcze mi wierci dziurę w brzuchu byśmy adoptowali miotowego brata Quincy - Quentina ale to chyba dla mnie za dużo poza tym Kasia szuka mu ludzia, który nie pracuje, żeby zapewnić mu jak najintensywniejszą rehabilitację. My jednak oboje z Bartkiem pracujemy i zaglądamy do psów na przerwach na jakieś 15-20 minut dwa razy między 7 - a 15, ale to dla takiego psiaka z olbrzymią potrzebą kontaktu i rehabilitacji to jednak za mało, także musimy odpuścic temat ze zwykłego zdrowego rozsądku. Niemniej jednak mam nadzieję, że Quincy Hirkowi w zupełności wystarczy i zyska on kumpelkę i towarzyszkę na najbliższe kilkanaście lat. -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Oj kochana, za długo szukałam hodowli by mieć wątpliwości gdy już się zdecydowałam na tę. Ilość psów w staroniemieckich nie ma aż takiego znaczenia bo Staroniemce są dużo bardziej elastyczne niż inne "odmiany" owczarków. I w tym w zasadzie tkwi szkopuł :) One nie odczuwają aż takiej frustracji z powodu nicnierobienia. Mają swoje stado i olbrzymie tereny. Codzienne życie w domu też ma znaczenie. Nie są pozamykane w kojcach i nie nudzą się. Mają własne towarzystwo, mogą stróżować, bawić się czy po prostu leniuchować. Kasia ma spore obsuwy z np wstawianiem zdjęć czy dawaniem opisów, ale ona wiecznie nie ma czasu...No bo coś jednak z tymi psami robi :) Ja czekając na kolejne aktualizacje przeglądałam galerie i opisy wcześniejszych miotów i naprawdę nadal jestem pod wrażeniem prowadzenia przez Kasi tej hodowli... żałuję, że nie mieszkam bliżej bo chętnie bym popomagała i się poudzielała, żeby ją trochę odciążyć, bo Kasia tam naprawdę jest sama... półtora roku temu straciła męża, więc jako wdowa nie ma lekko ogarnąć to wszystko. Ale naprawdę ma tam ludzi, którzy wpadają w odwiedziny, mnóstwo przyjaciół, którzy wpadają na socjal szczeniąt i pomagają ogarnąć co tam akurat trzeba. Ja pomogłam tylko trochę na razie kupując podkłady dla puupsów i żwacze mielone w większej ilości co starczy na podawanie kilku miotom. I pewnie moja pomoc na tym się nie skończy. Wczoraj się uśmiałam bo napisała w opisie szczeniąt, że zakupiła 14 ton pisaku rzecznego by szczeniętom wsypać na wybieg żeby miały fajne podłoże! Także ja wiem, że szczenięta mają wszystko co im potrzeba łącznie z socjalem. Wiadomo boli mnie fakt, że mała będzie tam o miesiąc dłużej bo nie będzie po prostu ze mną i ucieka mi jej szczeniectwo, ale dziewczyna, która też odbierała szczenię od Kasi później mnie uspokoiła, że dla szczenięcia w Kasi hodowli to akurat dobrze, bo mnie ominie sporo problemów jakie niesie ze sobą ogarnianie szczeniaka w tym wieku, taki miesiąc obsuwy wybawia mnie z kilku problematycznych kwestii. Ostatnio Kasia walczyła z pomówieniami na jej temat i hodowli. Też można oczywiście o tym poczytać na stronie hodowli w dziale "Nowinki". W skrócie chodziło o to, że inna hodowczyni (wraz z dwiema innymi Paniami) rozpisywała się na temat braku badań na DM ( Mielopatia degeneracyjną), że jeden z psów jest jej nosicielem... się okazało, że nie jest bo Kasia przebadała psa! Już pomijam fakt, że te badania nie są żadnym wymogiem w Polsce w żadnym związku! Kasia je po prostu robi dla własnej spokojności i dla podtrzymania wysokiego standardu hodowli (wzoruje się na dobrych hodowlach holenderskich czy niemieckich). Oczywiście wszystkie inne badania psy też mają. Finalnie Kasię przeproszono i sprostowano te pomówienia a Kasia wycofała sprawę... -
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
Masza ma trochę dziwne podejście do namiotu, generalnie tam nie wchodzi do póki nie zmarznie albo nie przemoknie... więc tym razem mimo iż była mokra po kąpieli to spędziła cały dzień i noc na zewnątrz i dopiero rano jak my wstaliśmy to wtedy ona poszła sobie poleżeć. Tak było w pierwszą noc. A drugiej nocy już wiedziała czym pachnie spanie na zewnątrz (chyba jej trochę doopka zmarzła) i przylazła do namiotu wieczorem i gdzieś tak do północy spała z nami a potem chciała wyjść i poszła spać na swoją kępkę wrzosu. A rano jak wstaliśmy to w ogóle spała na gołej skale zwinięta w kłębek. Hiro śpi z nami w namiocie i rozwala się jak się da... i bardzo docenia ciepełko namiotowe. I np jest dużo bardziej tolerancyjny. Bo np jak w domu przyjdzie na łóżko to jak ktoś go szturchnie czy generalnie zakłóca sen to wstaje i złazi spać na sofę, albo dywan. W namiocie nic nie jest w stanie go ruszyć.. można się wiercić, kręcić a ten ani drgnie :D Także każdy zachowuje się po swojemu i w sumie wszyscy zadowoleni. Jest dużo większa swoboda wiec psy też doceniają, nikt nie krzyczy, nie strofuje, nie zabrania.... w końcu nie tylko my mamy prawo do większej swobody podczas takiego biwaku, psom też należy się większa swawola, mogą, łazić w zasięgu wzroku, nikt nie pilnuje nie woła... psy mają doskonałe poczucie stada i się nigdzie nie oddalają. Mogą żebrać i się ślinić... oczywiście nadal nic nie wskórają ale mogą się łudzić :) Maszy potem się włączyło pilnowanie zasobów biwakowych ze względu na to, że leżały w siatkach przed namiotem.... wcześniej ich jakoś nie zauważyła... oczywiście Masza nie chciała jeść karmy, bo liczyła na coś lepszego od ludzi... więc większość biwaku była głodna :D Pierwszą porcję zjadł za nią Hiro bo rozsypałam karmę na mchu i nie było tego jak pozbierać, kolejne karmienia dawałam jej już na papierowy talerzyk i napoczęta tylko porcja wracała z powrotem do torby z karmą. Naturalnie, gdy dostała kolację w domu (też karma) to już zjadła bez szemrania. Dziś oficjalnie Kasia (hodowczyni Quincy) zamieściła post o tym, że Quentin jest do adopcji. Do postu dołączyła link do całego przebiegu jego rozwoju, od porodu do dnia dzisiejszego. Ja jak to czytałam to się uryczałam jak mało kiedy. Tu link do opisu: http://czarnewilki.robpol.pl/?page_id=2854 -
Pękny wiek psiaków. Zawsze jest przykro gdy się słyszy, że odchodzą nasi podopieczni. Pociechą jest to, że miały dobry ten ostatni etap życia u boku ludzi, których kochały i którym ufały. To już bardzo wiele.
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
-
Quincy, Hiro i Masza - Norweska przygoda
jolkablaszczyk replied to jolkablaszczyk's topic in Foto Blogi
a my w miedzy czasie trochę łazikujemy. Mamy tu spore upały 25-28 stopni w cieniu, wiec grubo ponad 30 w słońcu..grama wiatru i zero chmur... trawę sobie w ogródku i w kolo domu wykosiłam a ona zamiast sie zagęszczać to żółknie i usycha... w lasach duże zagrożenie pożarowe... a w najbliższych dwóch tygodniach nie zapowiada się na jakikolwiek deszcz, także roślinność ma przechlapane.. najpierw dłuugaśna zima teraz suche lato.... Oczywiście Maszy nie katuję spacerami bo by się dziewczyna zamęczyła z tym futrem.... rano zraszam porządnie trawę zaraz przy domu, tam gdzie Maszka ma ulubioną miejscówkę do leżenia i potem ona sobie w tym chłodnym, wilgotnym cieniu leży i drzemie. Hirka czasem idę trochę zmeczyć spacerem po lesie koniecznie z moczeniem doopki w jeziorze czy rzece... No i ciesze się, bo jagodziny owocować będą, już sporo owcoków jest na krzaczkach :) -
Mentorek [*] , Leosiek , Surcia i rudy Rucio
jolkablaszczyk replied to WATACHA's topic in Foto Blogi
Skądś znam to starowinkowe zapierniczanie do domu Mentorka, bo przecież lodówka bez nadzoru! Mimo iż ja karmię przed spacerem to i tak do domu Maszka wraca w tempie ekspresowym. Do tego stopnia, że muszę ją podstępem na smycz łapać zanim zaczniemy wracać bo by mi uciekła do domu jakby się zorientowała, że już wracamy..... lodówka bez nadzoru nie może być zbyt długo! Przecież ktoś mógł coś z niej wyjmować a ona tego nie widziała! Skandal....