Jump to content
Dogomania

jolkablaszczyk

Members
  • Posts

    346
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jolkablaszczyk

  1. kurcze.. wiesz co powiem Ci szczerze, że do mnie to chyba jeszcze tak do końca nie dociera :D niby rozmowy, zdjęcia, plany, zakupy... ale jak pomyślę, że to już tylko kilka dni to jestem w szoku :D ale oczywiście sie straaasznie cieszę! co do smyczy to Hiro cos tam miał z tej smyczy w hodowli ale niewiele ale był w hodowli o miesiąc dlużej niż Quincy.. bo ja go odbierałam gdy był już gotowy do przewozu a Quincy jeszcze ma miesiąc do tej gotowości. Także jestem spokojna że sie ze smyczką szybko uporamy.... dobrze, że to wieś spokojna u mojej mamy to mamy czas i miejsce by ćwiczyć.. teraz np podczytuję "DogUp!" bo sporo ciekawych artyk. można poczytać i sobie po odświeżać to i owo i nabrać odpowiedniego podejścia do prowadzenia szczeniaka.... bo to wszystko sie zapomina , a jednak trzeba mieć odpowiednie podejście, żeby z niczym nie przedobrzyć ani niczego nie zepsuć... myślę, że spokojnie damy radę dojechać do Polski w Poniedziałek, więc w ten też dzień będę odbierać małą z hodowli.... czyli licząc od dziś jeszcze 4 dni.... albo tylko 4 dni.... :D
  2. Niee... jaki tam stresik :) znam swoje psy więc jestem spokojna. Młoda cały czas siedzi w psim stadzie i wiem, że wykazuje pełne podporządkowanie wobec starszyzny. My będziemy jechać prosto z trasy po nią więc pewnie będziemy wymiętoleni i w ogóle zmęczeni.... także rozsiadać się raczej nie będziemy. Mam plan by psy zapoznać ze sobą na pobliskich polach czy łąkach, niedaleko domu hodowczyni, tzn najpierw pójdziemy we dwoje sie z Kasią przywitać, chwilę pogadać.. potem Bartek zabierze moje psy na spacer na te łąko-pola a ja z Quincy do nich dojdę... No chyba, że Kasia coś innego zaproponuje... bo obawiam się, że mała nie potrafi jeszcze chodzić na smyczy więc ten plan może nie wypalić, może Kasia udostępni któryś kawałek swojego terenu bym swoje psy tam mogła wpuścić.... muszę to jeszcze z nią obgadać... :)
  3. Mam tu w Norwegii przyjaciółkę, która też ma malamutkę i często sobie gadamy o tym co odróżnia malamuciarzy i haszczakarzy od reszty psiarzy.... albo że znając rasy jakos nigdy sie nie złożyło żeby komukolwiek te rasy polecać.... ciężko ludziom uzmysłowić, że te wszystkie "niestworzone" historie to codzienność z północniakiem... że słowa "albo będzie to dla ciebie dar z niebios albo największy koszmar" nie są ani trochę przesadzone.... futro znajdziesz wszędzie nawet w dopiero co otwartym jogurcie... ehh,,,, można by kilka książek napisać... a propos książek... "Psy z piekła rodem" masz, znasz? :) Nasza forumowa koleżanka Asia Sędzikowska włąśnie opisuje w tych swoich książkach tę przygody z malamutami... i to nie śa zmyslone historie,.. tylko po prostu Asia ma dar pisania i namówiliśmy ją na wydanie tego co na początku opisywała nam na swoim forumowym wątku... :)
  4. ja już z malamuto-haszczako-północniaków wyrosłam :D wiadomo są piękne, ale jak dla mnie troszkę zbyt niezależne no i to zamiłowanie do brojenia, uciekania i kombinowania.... Pamiętam jak moja koleżanka Paulina była przez ładnych parę lat domkiem tymczasowym dla haszczaków i malamutów..i ten jej telefon gdy miała pierwszego haszczaka na tymczasie..... to przerażenie w głosie... "Kur**wa Jolka, ten pies się nie kładzie!" ... po intensywnym kilkugodzinnym spacerze, pies nadal lata po ścianach.... a wiadomo im więcej ruchu mu zapewnisz tym większą kondycje mu wyrobisz.... miałam znajomą która miała haszczaka i po 40 km przy rowerze pies dopiero sie rozkręcał....
  5. Mnie się pudle nigdy nie podobały, także mimo iż wiem, że są mega inteligentne, to nie chciała bym pudla akurat, totalnie nie moja bajka jeśli chodzi o wygląd.. ja jednak lubię jak jest puszyście, falująco i jak kłak jest długi. Uwielbiam psie portki, piuropuszowe ogony i frędzle na łapach i za uszami... pudlowe kędziorki o ironio totalnie mnie nie kręcą :D No dawaj - tę rasę albo chociaz nazwę hodowli to sobie poszperam :)
  6. No pewnie.. choć to by było porywanie się z motyką na słońce :D A tak - ja nie osiwieję a będę miała wgląd jak mały rośnie i się rozwija :)
  7. Quentin adoptowany, przez fejsbukowego kolegę Darka, który ma dwuletnią wilczastą suczkę - Inę Czarne Wilki :) Także Quentin "zostaje w rodzinie" :) Inka i Quentin od dziś razem :)
  8. też podpinam się pod pytanie :)
  9. oj pewnie jeszcze nie raz coś klapnie i się załamie... ale podstawowy pion osiągnięty.. a że to jedno jeszcze się troszkę podpiera drugim.... :D ma to swój urok :)
  10. Przez weekend dziecku mojemu staneły uszy! Piękne moje wilkowate szczęście :)
  11. fajnie tak sobie odgrzebać stare zdjęcia :)
  12. Moje się nachodziły na sznurkach jak mieszkaliśmy w ścisłym centrum Stavanger... czyli na początku 2017 roku... od mniej więcej kwietnia 2017 przeprowadziłam się na wieś i od tej pory zmiana o 180 stopni... głównie swoboda ze sporadycznym chodzeniem na smyczy. Ale mimo iż mają tyle swobody nadal się cieszą na widok smyczy bo kojarzą to z dalszym/dłuższym spacerem bądź wycieczką. Ale... np Hiro potrafi eksplorować teren na smyczy... za to Masza wpada w swego rodzaju letarg i kompletnie traci zainteresowanie otoczeniem.... idzie koło nogi z miną tak znudzoną że klękajcie narody... patrzy się pod nogi pustym wzrokiem, ogon zwieszony .... ani siku nie zrobi, ani nic nie powącha.. idzie aby dojść tam gdzie trzeba i mieć to z głowy... byle nie za daleko...
  13. super wieści!! :) warszawianką teraz jest :)
  14. Wczoraj na fun page'u "Miłośników zwierząt w Norwegii" zagadała do mnie dziewczyna ... po kilku zdaniach okazało się, że stosunkowo niedaleko mnie zamieszka jedno szczenię od Kasi z miotu "R" :D Byłam w lekkim szoku bo jak na totalny przypadek kilkadziesiąt kilometrów to naprawdę kawałeczek... :) pisała, że jej sąsiad będzie miał tego psa. Ale sąsiad jakiś mało kontaktowy, więc mi tylko napisała, że ona może co jakiś czas coś skrobnie jak się psiak chowa :) Jaki ten świat mały... :)
  15. No będę chciała je uczyć zostawania gdy to drugie wychodzi ze mną.... zobaczymy które będzie spokojniejsze i bardziej opanowane/cierpliwe. W galerii miotu Kasia wstawiła jeszcze trochę zdjęć. W odwiedzinach była jedna z dziewczynek - Quarisa.
  16. Moje psy raczej nie ciągną na smyczy... Masza jest jak owczarek ona zawsze idzie przy nodze.... Hiro reaguje na komendę "powoli", a Quincy się ogarnie :D
  17. Każde będę musiała zabierać na indywidualne spacery, żeby je po prostu do takowych przyzwyczaić... Kasia podesłała jedno dzisiejsze zdjęcie Quincy Rośnie mi panienka ślicznie :)
  18. Hirha też mogę samego zabierać, a Quincy niech trochę posiedzi sama... tak dla równowagi :)
  19. Częściowo tak, ale też chciałabym od czasu do czasu iść tylko z młodą... np raz dziennie na 30 -40 minut....
  20. No ja jakoś nie mam po drodze z lekarzami w NO, wolę w PL. Bartek bardziej korzysta z norweskiej "służby zdrowia". Np teraz nadal siedzi w Stavanger i leczy ten złamany przez lekarzy nos bo mu się infekcja wdała i nie umieją tego zaleczyć. Jutro ma kolejną kontrolę i nadal nie wiadomo kiedy go wypuszczą... Jakoś nie kręci mnie wesele kogoś kogo nawet w życiu na oczy nie widziałam.. poza tym ktoś musi zostać z psami. Także nie mam poczucia, że coś tracę :) Wolę nacieszyć się Quincy i posiedzieć z moją mamą w lesie (moja mama ma swój domek w lesie) Jeszcze muszę tylko wymyślić jak to zrobić, żeby czasem się wyrwać z Quincy samą gdzieś w teren na troszkę... Bo Maszka to wiadomo ona działki mamy nie musi opuszczać i spokojnie może sobie siedzieć cały czas w obejściu, problem zaczyna się przy Hiro, który pewnie będzie za mną łaził jak cień.... a wiem, że będzie mu przykro jak będzie widział, że ja wychodzę z młodą za teren działki a on zostaje.... nawet jak dam mu gryzaka czy coś do zajęcia to wszystko będzie mało ciekawe w obliczu tego, że ja gdzieś wychodzę z Quincy a on zostaje.... Nawet jak będzie Bartek to on i tak nie jest w stanie zająć tak psa, żeby Hiro wolał zostać z nim... Bo generalnie ze mną zawsze jest ciekawiej.... muszę wymyślić jakiś patent...
  21. mam kilka nowych zdjęć Quincy :D uszka się nastawiły do przodu i nadal się prostują.... już najgorsze za nimi, same końcówki pewnie się wyprostują lada dzień! :) ależ ona ma ciemny brzuszek! to zdjęcie wziełam z galerii miotu "R" bo właśnie widać tu podwozie! Miot "R" w miniony weekend też rozjechał się do nowych domków... więc teraz Kasi na podorędziu zostały całe 4 szczeniory... Quincy i Quentin i dwie suczki z miotu "R". Jedną sobie Kasia zostawia a jedna jeszcze jest wolna.
  22. Tak, wiem, potem to dopiero będę zabiegana... ale jaka szczęśliwa! :) No my też nie tylko z powodu psa jedziemy samochodem do Polski... też oddajemy auto do mechanika na około 3 tygodnie bo jest w nim wiele do zrobienia wyjdzie nas to około 8 tyś zł.... ja muszę ogarnąć ginekologa. Ogólnie jeszcze nas czeka sporo zakupów. Bartek jedzie na wesele kogoś tam z rodziny.... i też ma kilka wizyt u dentysty... także trochę tego jest... No i zaraz 4 lipca Hirek idzie do kastracji... młoda zaraz po nim 9 lipca do szczepienia.... Jak Bartek będzie już z nami po tym weselu to chciałabym się wybrać z Maszką do tej kliniki, w której będzie kastrowany Hiro na jakieś kontrolne badania, może USG.. zobaczymy.... także też mamy sporo załatwiania ... no ale jak się jest na emigracji to w Polsce zawsze jest co załatwiać.... to zawsze jest dosyć intensywny okres i ma mało wspólnego z odpoczynkiem :D No ale np już za rok nie planujemy jechać do Polski samochodem... tylko robimy wymianę.... dwa tygodnie on w Polsce dwa ja... a w tym czasie to drugie siedzi z psami w Norwegii....
  23. Jezu, jak ja się nie mogę doczekać! Jeszcze cholerne dwa tygodnie... mam nadzieję, że w pracy będzie dużo.... pracy, żeby mi to szybciej zleciało.... byle do piątku.... jak zostanie tydzień to naprawdę chyba zacznę pa ścianach latać...
×
×
  • Create New...