Jump to content
Dogomania

panbazyl

Members
  • Posts

    14744
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by panbazyl

  1. [quote name='LadyS']W JRT w zasadzie jest podobnie, choć we Wrocławiu na wystawie widać, że nieco się to zmieniło, ale i sędzia był zagramaniczny... ;)[/QUOTE] a ja chcę "spróbować" właśnie zagranicznego sędziego na rasie polskiej. Ciekawa jestem bardzo oceny.
  2. panbazyl

    Barf

    Moje psy praktycznie w całości również pożerają i te duże kulkowe kości. Zostawiają tylko środek kości, może ze 3-4 cm.... resztę zjadają.
  3. Viris - fajny pomysł z tymi przekładańcami kolorystycznymi :) Darianna - widać, ze serducho jeszcze ciepłe :) Super pomysł! Gratulacje! tylko jak zawsze ogon..... ale się czepiam. sama też nie lubię robić ogonów, zawsze źle wychodzą.
  4. [quote name='Tascha']Panbazyl- Ty nie marudź ino zbieraj te grzybki i susz -ja sie chetnie na serek/y wymienie bo u nas ni ma grzybków...do Czestochowy bedziemy jechac to sie wymienimy ;)[/QUOTE] a to zamiast do lasu to śmigaj w krzaki :) serio - idź w coś tak surrealistycznego że aż śmiech - ja z takich srajlasków gdzie są może 10 letnie brzozy i takie same sosny właśnie wyciągam kilogramy grzybów podczas psich spacerów. to Ci wezmę grzybków suszonych - jak sie nie boisz. Suszyłam w suszarce do warzyw, więc są szybko i ładnie ususzone. Zakup tej suszarki to był strzał w 10 :) bo teraz suszę prawie wszystko - sama sobie robię susz z kopru/pietruszki/selera/pora. O niebo lepsze niż kupowane wegety. Ja zbieram tylko borowiki, maślaki, podgrzybki i koźlaki - tzn to jest w suszu. Bo tak to zbieram też i inne, ale w moich lasach nie rosną. Znam sie na grzybach jakoś - jestem raczej dziecko buszu a nie betonowej dżungli. Najbardziej zdziwily mnie kiedyś pewne grzyby w Bułgarii - wygląd jak nasze czerwone muchomory, ale bez kropek. Oni to nazywają "panna młoda" i jedzą na potęgę. Próbowałąm. Smaczne. Też tam sie zdziwiłam, ze można zbierać tylko same łebki grzybów bez tego spodu rurkowego - oni to wyrzucali po prostu, bo szkoda im było miejsca w samochodzie - a co tu dużo pisać - grzyby zbierali do bagażnika w samochodzie i to w ilosciach jak na giełdzie..... w życiu tylu grzybów nie widziałam!!! Było to na granicy bułgarsko-tureckiej. A o rydze tam się mozna było przewracać.... Na Częstochowę zgłosiłam i zapłaciłam już za futrzaki. Chyba się zatrudnię jako errata na stronach oddziałów kynologicznych.... uch. Bo ostatnio jak mam zgłaszać psy to wszędzie znajduję zonki.... i tu też - było że rasy polskie 1.23 zł za wystawę a kilka linijek niżej, ze gratis.... Nie chodzi mi o sumę - jest i tak symboliczna, ale o to, ze jak nie zapłacę tego w terminie to potem policzą po niebotycznych sumach..... Więc pisałam do nich jak to w końcu jest. No i się okazało, ze jak zwykle kopij/wklej i się tak porobiło. Jak wyjaśniłam sprawę i dostałam maila to spokojnie opłaciłam psy a na stronie już tylko jedna informacja jest.
  5. być może - ja z neta ściągnęłam przepis, ale sa pyyyyszne! (jedyne potwory zimowe jakie jadam w zalewie octowej, no jeszcze śliwki w zalewie słodko-kwaśnej)
  6. panbazyl

    Barf

    Ajuszki się trafia, więc podroby świńskie są beee! (wiem od znajomego weta co bada mięso) Ale kości świńskie daję, czasem nóżki też, ale niezbyt często.
  7. ja rok temu narobiłam ogórków w zalewie octowo-curowo-musztardowej - krojone jak na pikle. Ze 100 kg tego przerobiłam - wiec w tym roku tylko symbolicznie kilka słoików (to ulubione danie moich dzieci) za to na spacery w psami w krzaki więcej chodzic nie mam zamiaru!!!! Bo za każdym razem muszę zdejmować jakieś ubranie aby wyzbierać koźlaki i podgrzybki.... wrrryyyy!!! Nikt z miejscowych nie włazi w takie krzaki za grzybami, bo wstyd po prostu - wszyscy pędzą do lasu. A ja musze to zbierać..... ;)
  8. ja mam obiektyw jeszcze sprzed czasów cyfrówek (tak, kiedyś aparaty były analogowe), został po prostu po moim analogowym Canonie. I jest autentyczny a nie China.... I jest super!!!!! Poszłam z nim i aparatem niedawno do foto sklepu w celu ewentualnego zakupu jakiegoś jeszcze obiektywu. Ale pan jak go zobaczył to stwierdził, że szkoda kasy na nowy badziew a to co bym chciała to dla mnie za drogie jest.... i że ten co mam to klasyka gatunku, prawie że biały kruk ;) i spokojnie zdjęcia w ruchu robi - przy ogarze jest to ważne, bo te uszy dopiero w pelnej krasie widać wlaśnie w zdjęciach w ruchu.
  9. no to fachowo się zabrałaś za potwory zimowe :) Ja tak jak andegawenka robię....
  10. panbazyl

    Barf

    ja już 2 miesięcznemu szczylowi dawałam całe korpusy. Te kostki w korpusach to są jak papier prawie że....
  11. [quote name='Vectra']ja tam mam inne miarki niestety , bo dla mnie takie jak labki , borderki , charciki , oneczki to kruche stworzonka których boję się pogłaskać ;) bo piszczą :evil_lol:[/QUOTE] eee - no nie przesadzaj! Widziałaś mojego nergusia Panbazyla? On kruchy to nie jest. Co to to nie! Labki też rasa bardzo nierówna - ale to z winy sędziów/hodowców (niepotrzebne skreślić). Bo jak wcześniej były dwa typy - europejski - mniejszy, masywniejszy i amerykański - powiedzmy wyższy, sportowy, to teraz w Europie poglupieli i labki robią się niskopodwoziowymi baryłami. ech. Ja lubię typ taki gdzie widać mięśnie, ale wysokośc psa powinna byc odpowiednia - w końcu labek to nie jamnik. I masywna głowa - oj to lubię! A ogary - tu są zonki - poczytajcie wzorzec rasy ( w PL z resztą pisany.,...) gdzie waga psa doroslego to 30 kg..... hmmm... ten co to pisał nie mial chyba wagi, ewentualnie miał, ale taką do buraków. Bo 30 kg to waży normalny szczeniak ogara w wieku 6-7 miesięcy. I to jest waga normalna! Dorosły pies waży 40-45 kg (pies pracujący, użytkowany myśliwsko a nie kanapowiec). Gdzie wzorzec nie był pisany wieki temu. I pula genetyczna bardzo mała, malutka, wręcz w zaniku.
  12. panbazyl

    Barf

    eee - takiej sumy to na psy nie wydam. Tak do 5- 6 zł za kg jestem w stanie na psy przeznaczyć. I spokojnie w tej cenie znajduję fajne żarełko. Za to koty kosztują mnie sporo drożej.... ech.... Bo cholery od tańszego suchego mają sra.kę. Pierwszy rudy nic poza suchym jeśc nie potrafi - powoli go przestawiam, ale idzie to baaardzo powoli. Drugi rudy bardziej plastyczny w jedzeniu, byc może pierwszego rudego nauczy jeść inne rzeczy. Mam taką nadzieję.
  13. nie bardzo też wiem o co chodzi z tymi słoikami, ale tak na babski rozum - aby się nakrętka tak rozgrzała żeby ewentualne bakterie co tam sa padły z gorąca. Ale to jest moja bardzo luźna interpretacja. Nie poparta żadnymi badaniami a doświadczenia potem są różne - częśc słoików przetrzymuje ok, inne nie bardzo (ale tu wchodzi również w grę kiepska nakrętka, źle dokręcona, uszczerbiony słoiczek czego wcześniej nie było widać). Jak również to że potwory zimowe nie doczekają do zimy z przyczyny ludzkiej.... hmmm.... W piwnicy sejf potrzebny. W bloku nie ma tego problemu - do piwnicy daleko i strasznie tam jest. A w domu - no cóż - piwnica staje się kolejnym piętrem domowym, tyle, że podziemnym - przynajmniej tak jest u mnie. W piwnicy poza zimowymi potworami mam też zamrażalnik z psim jedzeniem, przechowalnię jajek, trzymam tu część sprzętów remontowych i szczotki do podłogi oraz jak wszędzie - przydasie.
  14. jedna z suczek z mojego miotu ma w domu na imię Malina wlaśnie :)
  15. tak myślałam, ze to Taksowe, ale nie chciałam źle strzelić. Ja mam Taksówki juz od roku dla swoich futer - są super! A moje koty - są cudne! Szukałam ich od 6 stycznia, no może od 7. Z wielkimi przygodami, zostałąm wywalona z kilku kocich for, nazbierałam sobie całą masę wrogów w postaci popieprz..onych kociar. Nauczyłam się, że nie ma czegoś takiego jak adopcja z hodowli, bo to kosztuje bagatela 500 zł+..... i zazwyczaj są to już wyeksploatowane zwierzaki niezdatne do hodowli.... A ja szukałam konkretnie rudego kocura maine coona z opcją natychmiastowego odjajczenia a najlepiej dwóch. Przez ten czas miałam mieć dwie "adopcje" z hodowli, pierwsza nie doszla do skutku z powodu ?????? a drugą ja zastopwoałam jak się dowiedziałam o kosztach... Jeśli by te pieniądze zostały przekazane na koty w potrzebie to z chęcią bym zapłaciła, ale za tzw "koszty hodowlane" to dziękuję bardzo. Pierwszego rudego MC znaleźliśmy na allegro - pojechalismy po niego do warszawy w sierpniu. Przywieźliśmy go pociągiem i pks, odjajczyliśmy od razu. Mam kontakt z jego byłą właścicielką. Drugiego przywiozłam w ten wtorek również pks z okolic Puław. Obydwa są kotami rasowymi, z rodowodami, ale nie z "adopcji" hodowlanych!!!! Obydwa są juz odjajczone - zabiegi były robione u miejscowego weta za 50 i 60 zł (a wcześniej jak miałam "adoptować" z hodowli to cena zabiegu to było 100zł! za jedno zwierzę!!). Trochę się bałam czy sie dogadają ze sobą - w końcu obce sobie zwierzaki, w obcym domu z obcymi psami i dziećmi. Pierwszy kot aklimatyzowal sie do psów miesiąc - wcześniej nie widział psa na oczy! Drugi kot wychował się z 15 psami, więc na nim moje 3 nie zrobiły żadnego wrażenia. Pierwszy dzień był chyba "najcięższy" bo nowy kot był jeszcze pod wpływem głupiego jasia po zabiegu, pierwszy kot prychał trochę i pilnował michy, ale dziś, czyli po 5 dniach jedzą ze wspólnej miski, razem śpią, nagle wcześniejszy kot przestał się interesować psami!!!! Jest po prostu super! Maine coony mają bardzo fajną psychikę - są bardzo proludzkie, lubią być głaskane, kiziane. Drugiego "znalazłam" całkiem przypadkiem na forum ogarkowym, tzn napisałam tam gdzieś o moich poszukiwaniach i sie odezwała jedna pani, że chętnie mi odda takiego kota. Wiecie jak się czyta taki post - no fajnie, ale czy to prawda????? Zwłaszcza po moich wcześniejszych doświadczeniach. A to byłą sama prawda, najszczersza. A w dodatku kocur i rudy :) Dana - jak Ci się gdzieś trafi MC bierz w ciemno! To bardzo fajne psychicznie koty (mam dwa, wiec jakieś tam doświdczenia juz mam). Są w stanie zaakceptować psy dośc szybko, są same jak psy, ich futro wymaga trochę czesania, ale bez przesady! Fajna arsą są też radgole - bardzo proludzkie i propsie koty!
  16. panbazyl

    Barf

    [quote name='zaginiona sara']Zadnia cielęcinka ;)? :D Też wolę nie wiedzieć co jem czasami.[/QUOTE] nie, no aż tak to dobrze psy nie mają. Rozpustą są serca wołowe.
  17. dobra, po kolacji jestem. Teraz to możecie pisać o najwspanialszych nawet smakach :) a sery Taschy są po prostu boskie!!!! Mniamuśne!
  18. odkąd znów wróciłam do lustrzanek problem zdjęć "w ruchu" przestał istnieć!!!! Ale za to nie mam takiego zbliżenia aby robić fotę księżyca z widocznymi kraterami.... ech.... no ale coś za coś. a młodemu rób masę zdjęć! Psy wbrew pozorom szybko rosną i w wieku 6-7 miesięcy są już prawie duże tylko we łbie pstrokato.....
  19. [quote name='evel']:roflt::roflt::roflt: No wiesz, [B]niektórzy [/B]zjedli swoje posłanko, po czym nim srali pół miesiąca. I wyrwali sztachetki z ogródka, żeby sobie je zmamlać, a resztki zanieść do budy. I znajdują codziennie coś, czego znaleźć nie powinni, a już tym bardziej nie powinni tym się opiekuńczo zajmować. I też niby już nie są papisiami, a w głowie pstro ;)[/QUOTE] łojeku! Czyżby pierwsze zdanie o moim czarnuchu nergalu Panbazylu????? Tylko on jeszcze rzygał ;)
  20. zaglądam do BoRyśka :) U mnie pada ale u Was na zdjęciach sucho i pieknie :)
  21. no mnie już mruczy w brzuchu :)
  22. panbazyl

    Barf

    Ja czasem wolę nie wiedzieć CO jest w jedzeniu..... niestety. To co sama sobie wyhoduję czy moje sąsiadki to wiem co tam jest, ale w tym ze sklepu juz nie. Tylko przypuszczenia. I czasem jakieś informacje od znajomych wetów.... Jestem fanką naturalnego (w miarę) jedzenia, najlepiej z ogrodu, ale nie zawsze jest to osiągalne. Zwierzakom staram się też jak najlepiej zapewnić zaopatrzenie. Ale z dużą dozą tolerancji i zdroworozsądkowym podejściem do sprawy.
  23. o jak tu smacznie!!!! mniam! na szczęście mam jeszcze jedną przedstawicielkę płci pięknej w domu, czyli prawie 5 letnią córkę Olgę. Typowa dama - lakier na paznokciach, spódniczki, balerinki (jejku - po kim ona to ma, bo nie po mnie....) Ja posiałam tylko ozdobne dynie - wyszły cudnie, częśc oczywiście psy zdeptały już w zarodku, ale te które dorosły i zaowocowały są cudne - porobię foty to sie pochwalę co wyszło - bo nie mam żadnej foty dyniowej z tego roku.... ech. Ciekawa jestem jak tam u ludzi z bazarku czy coś urosło i co. Jeśli posiali. Ja z dyni jadalnej robię taki przecier - gotuję w małej ilości wody potem to rozciapuję i dodaję mleka - jest zupa mleczna. Można posłodzić, posolić, dodać makaron - jak kto lubi. Kiedys też robiłam do słoików krojoną w kostkę w zalewie słodko-kwaśnej - pycha potem było to dodać do ciasta - smak zbliżony do ananasa się robi. Tylko cały bajer polega na tym aby nie zagotować zbyt mocno tych kostek dyniowych w zalewie, tylko tak ciut ciut i szybko do słoika i do góry nogami, bo jak sie za długo podgotuje to się kostki rozpadną na ciapalachę.... Dynie jadalne dostałam w tym roku od sąsiadki, bo ja nie siałam. Choć mam pół hektara podwórka to nie mam gdzie posiać dyń jadalnych. Ogródek warzywny też mam symboliczny w takim miejscu gdzie psy nie mogą nic obsikać, czyli na podwyższeniu z bialego kamienia (sikają tylko po kamieniu a na grządki już nie). dajcie jakieś fajne przepisy na dynie :)
×
×
  • Create New...