Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. O matko - przerażająca kwota :( Gdyby Wam się fanty na bazarek skończyły - służę pomocą. Sama niestety nieprędko będę mogła cokolwiek wystawić :(
  2. Jagusko - pięknie dziękuję i Ciebie też mocno ściskam - tak, żebyś się odwiesiła!!! ;) :D Wcinajcie się ile chcecie - przecież chodzi o pomoc i przepływ informacji. Ja w razie czego też mogę klateczkę pożyczyć. Podrdzewiała, ledwo zipie, ale swoją rolę pełni! Suczynka śliczna... Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na kolejnego strachulca, z którym mam szansę zostać :(
  3. Rewelacyjne wieści! Ja nie zdążyłam spytać o opinię naszego Doktora, bo w czwartek był w lecznicy prawdziwy armagedon :( Ewcia - trzymam kciuki za Ciebie i Twoją sunieczkę!
  4. Jak to skąd? Z kursu tańca! :D Dziś mija 5 lat od odejścia Tośki-Łośki - sprawczyni całej naszej psiej działalności. Suni dobrej, dumnej, zawziętej na życie i tej, od której najwięcej się nauczyliśmy... A także tej, dzięki której zyskaliśmy tylu przyjaciół i bratnich dusz :)
  5. W ostatnich dniach Imka przechodzi samą siebie, jeśli chodzi o domaganie się mizianek! Ciekawa jestem czy tak będzie nadal, gdy konkurencja w postaci Czetusi zniknie ;)
  6. Ja też nie do końca... A przede wszystkim nie rozumiem dlaczego próbują wpędzić DoPi w poczucie winy!
  7. To się NIGDY nie skończy :(
  8. Oj Stefciu, Stefciu, drogocenny kot się z Ciebie zrobił... Za oby pomogło trzymam kciuki zaciśnięte do białości!
  9. Chciałoby się wierzyć, że jakaś inna Krysiopodobna dusza z batonem poszła w miasto, spotkała Białego i zabrała go do domu. Wiem, wiem... :(
  10. Przyjdą, przyjdą. Na noc też, a ja się wreszcie wyśpię!!!!! :D
  11. Dorota, do jasnej cholery, że tak powiem! Czy Ty się prosiłaś o zabranie Dyzia od Ciebie?!?!?!? To, jakie są rokowania wiadomo było od początku. Mogło być nieźle, mogło też być całkiem źle i kto jak kto, ale weterynarz powinien o tym wiedzieć! Leki na padaczkę brać powinien (przynajmniej wg naszego Doktora), bo ataki padaczkowe miał i ma. Tyle w temacie :(
  12. Napisałam już na wątku Hugusia w sprawie pekinki :( Najgorsze jest to, że zapewne dość szybko znajdą się chętni i za chwilę będą... śliczne szczeniaczki :( Byłam wczoraj w lecznicy z Czetusią na szczepieniu. Z niej poza domem jest taki aniołek, że aż trudno uwierzyć! Na stole oczywiście się bała, ale najpierw grzeczniutko czekała w poczekalni na moich kolanach, potem szybciutko załatwiłyśmy uzupełnienie paszportu i szczepienie, a potem asystowałyśmy przy wizycie moich Insektów (czyli Muszki i Pchełki) oraz ich "siostrzyczki" Figusi u Doktora, co chwilę trwało. A na koniec towarzyszyłyśmy mojej sąsiadce Kasi przy wybudzaniu z narkozy jej suni po laparoskopowym badaniu przełyku... Wszyscy nie mogli się nadziwić jaka Czetuchna jest grzeczniutka, cichutka i... śliczna! :D Po powrocie do domu i zjedzeniu kolacji, z powyższego opisu zostało tylko "śliczna" ;) Szalała do utraty tchu z Imką i Kreską, uganiając się za resztką pluszowego Hipcia :) Od kilku dni zostawiam Lili już nie w pokoju Tomka, ale w salono-kuchni. Póki co, poległy 2 podkładki korkowe pod kubek... Zanim jednak zdecydowałam się zaryzykować, została zamknięta w pokoju Tomka. Zgodnie z sugestiami, wysmarowałam framugę papką z papryki czuszki i pieprzu, a na wierzch nałożyłam warstwę chrzanu. Z Lili jest jednak prawdziwa smakoszka, bo dziura we framudze zdecydowanie się... pogłębiła :( A przedwczoraj o mało nie zeszłam ze śmiechu, gdy Lili zaczęła się mościć w Czetkowym posłanku (tym od kontenerka!). Własnym oczom nie wierzyłam, ale dotąd się kręciła, aż udało jej się upchnąć zadek w tym mikroskopijnym posłanku. A zadek jest najważniejszy - jeśli się zmieści, znaczy można resztą ciała leżeć na gołej podłodze! :D Jeśli chodzi o samochód, dziś nastąpił ciąg dalszy moich motoryzacyjnych przygód... Po 40 minutach stania w korku, najpierw wskazówka od wskaźnika temperatury silnika pokazała stan krytyczny, następnie zapaliła się kontrolka z wykrzyknikiem, potem rozległ się sygnał dźwiękowy, a na koniec zapaliła się kontrolka, że należy się natychmiast udać do warsztatu! Zatrzymałam się (cudem było miejsce pod Intraco), zadzwoniłam do pana mechanika, ten mi kazał włączyć ogrzewanie na full i jechać dalej. I tak dotarłam do pracy zaparzona na amen, mimo tego, że pootwierałam w samochodzie wszystkie okna! Wskazówka opadła, ale kontrolka świeci nadal. Mam nadzieję, że uda mi się dojechać do warsztatu i pan mi wymieni auto na... lepszy model (najlepiej taki na ślinę) ;)
  13. Maryś, byłaś dla Bony WSZYSTKIM CO NAJLEPSZE w tych ostatnich dniach - pomimo choroby, cierpienia, strachu - miała Ciebie i niech skonam, jeśli nie było to dla niej ważne!
  14. Super pudełkowce! :D A Gigunia najpierw sama sobie musi to wszystko w łepku poukładać, żeby potem rozplątywać poplątaną rzeczywistość dalej :(
  15. Jezusie Maryjo - pekińczyk w budzie!!! Nie lubi siedzieć sam - też mi nowość!!!!! :(
  16. Rozpacz w kratkę! Nic, tylko się pociąć szarym mydłem :(
  17. Magda... Ona ma 3 koteczki - wszystkie znajdki, jedna ciężko i nieuleczalnie chora. Pracuje od 9 do 18. Z domu wychodzi przed 8, wraca najwcześniej o 19.15, mieszka sama. Tak więc jeśli o pieski chodzi, to musi przyjeżdżać do mnie ;)
  18. Zdecydowanie - to jest najważniejsze!
  19. Ubezpieczenie pokryje naprawę, ale nie różnicę w cenie pomiędzy benzyną a gazem (ponad 2x tyle :(). Przyjeżdżaj i interwencyjnie odbieraj psa trzymanego w budzie (w przerwach pomiędzy trzymaniem go pod kołdrą) :D
  20. Tu też są 2 scenariusze. Niestety, żaden nie jest dla Zezolka w pełni pozytywny :(
×
×
  • Create New...