-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
DZIĘKUJĘ! :D A teraz wieści: Melania już nie jest agresorem - ani w stosunku do "swoich" dzieci ani nawet do tych obcych, które przychodzą z wizytą. Jest przytulakiem na przytulaki i jedyny kłopot jaki jeszcze sprawia to taki, że potwornie rozpacza, gdy musi zostać sama w domu. Na szczęście nie zdarza się to ani za często ani na długo. Państwo dzielnie ćwiczą spokojne zostawanie i jestem dobrej myśli, bo nie brak im silnej woli, a Melcia jest pojętną dziewczynką. Igła - ech, p. Jola pisze, że nie mogła sobie wymarzyć fajniejszego psa! Już zrozumiała, że teraz Jola i Grześ zadbają o jej szczęście i zaufała im bezgranicznie. Upaja się dłuuuuuugimi spacerami w przepięknych okolicznościach przyrody, pilnuje domu, jest czyściutka i niekłopotliwa, a dziś wybrała się z Jolą do Poznania autobusem i na czas wizyty lekarskiej swojej Pańci grzecznie czekała w pracy u Grzesia :D Kama (ta potężniejsza ONka) - przez pierwsze dni miała okropny świąd spowodowany albo lokatorami na gapę albo przekarmieniem kośćmi przez byłego opiekuna. Reakcja alergiczna była okropna - Kama bez przerwy "kazała" się drapać, a łapy wygryzała do krwi! P. Agnieszka biegała z nią do naszego Doktora i sytuacja jest już opanowana. Spacery są coraz dłuższe, to i kondycja rośnie (początkowo po kwadransie spaceru i wejściu na II piętro pies padał nieżywy!). Był też problem z zaakceptowaniem suchej karmy i próby szantażu emocjonalnego ;) P. Agnieszka pozostała twarda i dziś Kama wsuwa suchą karmę jakby nigdy nie jadła nic innego, co przy jej nadwadze jest bardzo dobre. Kama jest niesamowicie mądra i karna. P. Agnieszka twierdzi, że rozmawia się z nią jak z człowiekiem, z tą różnicą, że Kama WSZYSTKO rozumie :D Viki (ta drobniejsza ONka) - zawojowała serca drugiej p. Agnieszki i jej męża na amen! Pomimo 9 lat jest wulkanem energii, na spacer mogłaby wychodzić co chwila, jest gadatliwa i przytulaśna. Mądra i pojętna. Za jakiś czas umówimy się z p. Agnieszką - przyjedzie z Viką do naszego Doktora na przegląd techniczny i będziemy się przymierzać do sterylki. O! :D -
Ginger - a ja jestem dumna z Ciebie nie mniej niż Ty z Dagmarzyny! :D
-
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Stawiam, że on chce do człowieka - od niego by nie uciekał. Łatwiej nauczyć psa chodzić na smyczy i dać do domu w mieście niż drżeć, że ucieknie z kojca i pójdzie w siną dal... -
Po 5 latach w hotelach - Spajkuś znalazł dom!!!
Nutusia replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
No, i o to właśnie Kama walczyła - do zwycięstwa! :D -
I ja się z radością przywitam :)
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Zosik - jesteś debeściak! I to Ty jesteś największą i najjaśniejszą ETOILE :) A wyobraźnię mam sporą, Mattilu, więc już dawno wyobraziłam sobie opisaną przez Ciebie scenę i tylko czekałam na jej urealnienie ;) Stało się wreszcie, za co całej Waszej Rodzinie DZIĘKUJĘ! -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Joluś, już możesz szykować rameczkę ;) Jest coraz lepiej, Państwo pracują jak zawodowcy, są konsekwentni, a Melania trzyma wersją eksportową :) W sobotę pojechałam z p. Henrykiem odwieźć Igłę do nowego domu. Ech, sama bym się tam wyadoptowała! I byłabym bardzo grzeczna, domu bym pilnowała itp., byle nie musieć wracać!!! Piękna okolica, przepiękne, wielkie, czyste jezioro w odległości ok. 400 m od domu, bossssskie tereny spacerowe i Ludzie niesamowicie - BAJKA!!!! Mam foty ;) Prześlę Joli, z prośbą w wstawienie. P. Henryk smutny, pochlipał sobie kilka razy, ale spokojny o los Igły, a to najważniejsze! Ubiegły tydzień był dla mnie bardzo trudny - codziennie późne powroty do domu, ale było warto - 4 psy w super domkach i pozbawiony smrodliwości Berecik! :D -
Zofio - baaaaaaaaardzo się cieszę! :D Ubiegły tydzień był trudny, ale zakończył się wyśmienicie.
-
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
Nutusia replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Smutno jak diabli.... Ale z drugiej strony pojawia się radość, że dane mu było pożyć szczęśliwie. I że odszedł tak po prostu, gdy przyszedł Jego czas. Murko, przytulam Cię najserdeczniej - za tzw. całokształt. -
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Jeśli z Sonka taki przytulak, to może i kojec na coś "bliżej domu" zamieni ;) -
Po 5 latach w hotelach - Spajkuś znalazł dom!!!
Nutusia replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
Kama, pamiętasz naszą wyprawę z Dominikiem do hotelu Spajkosiowego (tego poprzedniego)? Nie wiedziałam, że aż tyle czasu zajmie szukanie domu temu przystojniakowi, ale teraz już z czystym sumieniem mogę powiedzieć: "A nie mówiłam?!" :D Udało się i to jest NAJWAŻNIEJSZE!!! -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Biały Jeleń będzie OK :) -
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
Nutusia replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Sytuacja opanowana... Już lepiej, pozwala Lence wyjść z pokoju. Lenka obłaskawiła smaczkiem. Po prostu się przestraszyła - może Lenka niespodziewanie wyszła z pokoju. I Mela postanowiła być groźniejsza niż Lena. Oj, nie może być spokoju pod oliwkami :( Chyba już jestem na to wszystko za stara! -
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
Nutusia replied to auraa's topic in Już w nowym domu
No i się rypło! :( Sms sprzed chwili: Chyba mamy spory problem. Mela warczy i szczeka na córkę, nie pozwala jej wyjść z pokoju. Córka cała sztywna ze strachu. Nic jej nie zrobiła, po prostu szła w moją stronę. Do męża też się wystawiła. Ciekawe co będzie jak syn po południu wróci. Chyba mnie traktuje bardzo osobiście. Odpisałam, że moim zdaniem jest to strach w czystej postaci i konieczna obrona przed nim. Mela nie ma w sobie agresji z założenia, jak każdy szczeniak. Poradziłam, żeby odwracać jej uwagę - smaczkiem, wołaniem, zabawką. Świat się wczoraj dzieciakowi zawalił i tyle :( Obiecałam zadzwonić jak tylko będę mogła.... -
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
Nutusia replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Wczoraj 3 razy próbowałam tu napisać, że jedziemy do Melciowego DS i NIC! :( DoPi napisałam kilometrowego posta, wstawiła zdjęcia i filmy i NIC! :( Potem już nie mogła wejść na forum... No, ale ją przynajmniej śnieg zasypał wczoraj i prąd wyłączyli, ogłaszając klęskę żywiołową. Bo kto to widział - śnieg w lutym, w górach? ;) No, a Melania już u siebie. Rozpoczęła nowe życie z przytupem - jeszcze dobrze nie weszłyśmy, jak się zlała na kanapę!!!! Właściwie to miałam zrobić w tył zwrot i wracać do domu, wyrzucając gówniarza z samochodu gdzieś po drodze :D Ale rodzina fajna, to dali jej szansę ;) Melcia była nieco zawstydzona i niepewna. Siedziała obok mnie, a potem pod krzesłem, na którym siedziałam. Dzieci miały przykazane, że mają na nią nie zwracać uwagi, nie zaczepiać, nie głaskać, nie pokazywać fury zakupionych zabawek, gryzaków itp. Widziałam ile je to kosztowało, ale dzielnie dały radę! 9-letni Igor miał do mnie całą masę pytań, m.in. o to, ile czasu zajmie Meli uznanie, że ich dom jest fajny i że ją kochają. Pytanie brzmiało jakoś tak: "Jak pani sądzi, ile czasu zajmie Meli, przy jej osobowości, przekonanie się, że będzie jej u nas dobrze i będziemy ją kochać?" A na koniec otrzymałam od Igora zapewnienie, że zrobią wszystko, żeby Mela była u nich szczęśliwa :D Dokonaliśmy wszystkich formalności, pogadaliśmy o rzeczach ważnych i mniej ważnych, a następnie nasypaliśmy kolację do miseczki, Pan wziął malucha na ręce, a ja... zwiałam. Gdy wyszłam z budynku, miałam wrażenie, że gdzieś skowyczy pies i aż mi skóra ścierpła. Dojechałam do domu i niedługo potem dostałam sms: "Na razie bez płaczu, troszkę przygaszona, ale jest dobrze. Trochę nawet sama pozwiedzała", a do tego załączoną fotkę Meli w posłanku z kokardką ;) A dziś z samego rana kolejny sms: "Noc była fajna. Zero płaczu, cała przespana na posłaniu, na kocyku, który Pani przywiozła. Ani jednej wpadki - wczoraj jeszcze 2 spacery, dziś jeden". Mogę chyba uznać, że Melania jednak postanowiła włączyć wersję eksportową ;) -
Oj tak! :) Berecik się wczoraj rozebrał ze sweterka i głupol się uwalił na parapecie, a tam wieje od okna!!! No i podniósł mi ciśnienie, bo z kolei teraz... przestał sikać. Wpada ze skrajności w skrajność. Skrupulatnie przesypuję żwirek w kuwecie i sprawdzam czy nasikał i ile. Od wieczora po kastracji, gdy najpierw zalał stół w lecznicy, a potem nasikał przed kuwetą, znalazłam tylko jedną niewielką bryłkę wczoraj rano. Potem wieczorem znów taką mocno za małą jak na Berecikową wielkość. Rano już zaczęłam wpadać w panikę, że wieczorem będę go musiała zabrać na akcję "ONka", żeby zajechać do lecznicy. Na szczęście towarzyszył mi przy myciu zębów i był łaskaw spompować się do kuwety jak na wielkiego kota przystało :D Teraz czekamy na kupsko. W razie czego parafinę mamy w pogotowiu ;) Apetyt dopisuje, smrodek coraz mniejszy. Tylko czasu na biedaka nie mam :( Codziennie coś - wczoraj Mela, dziś Onka, jutro Onki ciąg dalszy, a w sobotę wycieczka aż za Poznań - z Igłą. A doba stanowczo za krótka :(
-
No nieźle... Wyśpijcie się i dajcie znać co i jak ;)
-
Po 5 latach w hotelach - Spajkuś znalazł dom!!!
Nutusia replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
Cud! Cud! A nie mówiłam, że są po to, by się zdarzać?! :D -
O matko, po co mi FB? Taka Grażyna49 wystarczy :( Wczoraj Berecik został pozbawiony... źródła smrodu ;) Ale na koniec dał takiego czadu, że szok!!! Dostał znieczulacz, poszedł na stół, odjajczanie zajęło... kwadrans (!). Następnie został przeniesiony na stół fryzjerski, gdzie p. Witek przez dobre 40 minut walczył z dredami. Walka została uwieńczona sukcesem - z persa została głowa i pięknie wyczesany ogon! No i łapki (tyle o ile). Powieki Doktor nie ruszał, póki co. Jest jeszcze szansa,że się samoczynnie zagoi. Jeśli nie, trzeba będzie jednak zrobić plastykę... Nadal mamy zapuszczać krople i przemywać oczy solą fizjologiczną. W trakcie zabiegu, Doktorom nie spodobał się Berecikowy pęcherz. Zrobili USG, które nie wykazało żadnych większych anomalii. Doktor więc przycisnął kota łapiąc go wpół i tym sposobem udało się pobrać mocz. Poszedł z próbką do badania, a ja zostałam z budzącym się Berecikiem, który w pewnym momencie... zasikał caaaaaaaaaaaaaały stół, a co za tym idzie i siebie i mnie! Akurat rozmawiałam przez telefon z kolejnym domkiem chętnym na Kamę i zdążyłam tylko krzyknąć: "oddzwonię, bo mi się kot zsikał na stół"! :D Z badania moczu wyszło zapalenie pęcherza, więc dostaliśmy na wynos antybiotyk w zastrzykach na tydzień i za tydzień mamy się pokazać na kontrolę. Po transporcie zasikanego Berecika i mnie samochód wietrzyłam do późnych godzin wieczornych ;) A Berecik? Po otwarciu kontenerka od razu z niego wylazł, na bardzo chwiejnych nogach. Nalałam letniej wody do umywalki, dodałam odrobinę psiego szamponu i mocząc, a następnie wyżymając miękką szmatkę, porządnie wytarłam całego Berecika. Po tej "operacji" woda w umywalce była brązowa! Porządnie go wytarliśmy w ręcznik. Gdy wyszłam po sweterek, Berecik usiłował wejść do kuwety, a że mu się nie udało przekroczyć jej "progu", zsikał się na siedząco, więc zastałam go z zadkiem w kałuży sików. Załamka! Jeszcze raz wytarliśmy kuperek i tylne łapki, ubrałam kota w sweterek i zabrałam się za szorowanie śmierdzącego kontenerka. Kot w tym czasie spałaszował zawartość miski i poszedł spać na fotel. Przed pójściem spać miałam kolejną akcję, bo Berecik zasnął chyba tak mocno, że zsikał się pod siebie na fotelu. Na szczęście, leżał na ręczniku i narzucie. Ale fotel i tak musiałam z wierzchu wyprać. No, teraz może być już TYLKO LEPIEJ! :D Za całe dotychczasowe leczenie (odrobaczenia, antybiotyk na stan zapalny oczu, lek na świerzbowca, 3 wizyty, morfologię, badanie krwi na nerki, kastrację, USG, badanie moczu, antybiotyk na zapalenie pęcherza - że o wycinaniu dredów nie wspomnę! - zapłaciłam 170 zł. Nowy look Berecika kosztował 50 zł. Do rozliczeń wpisuję też 7,59 zł za żwirek "Mruczek", 9,99 zł za żwirek "Dla Kota" (mieszam dwa, bo jeden z nich się nie zbryla), a także 13 zł za suchą karmę i 12,99 zł za puszki.