Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. To już ogromna metamorfoza - brawo! A mi się trafił kolejny strachulec, ech losie...
  2. Pieczony karczek.... no, na mnie by podziałał! :D Tylko - gdyby się właściciel znalazł - tanio skóry super-sznupka nie sprzedajcie!!!! ;) A jak się nie znajdzie, to może Taka Kaśka go weźmie na stałe - szunupeczce będzie raźniej, a skoro to taki bezproblemowy pies, to jakby go nie było :) Żeby robić bazarki, pies musi mieć wątek na dogo. Nie wiem czy osobny, ale z pewnością tak jest łatwiej i przejrzyściej, jeśli się chce zbierać kasę...
  3. Z pewnością - jedna WIELKA! :D Aha, i jeszcze jeden powód do radości - Kimi po operacji kręgosłupa już... biega! I - jak zeznaje p. Marcin - znów się zrobiła z niej taka zołza, jaką była przed chorobą, co ogromnie wszystkich cieszy :D
  4. Zrobiłam rozliczenie - wpisałam przychód z mojego bazarku (138,28 zł), odjęłam koszt karmy w lipcu i jesteśmy na plusie całe 7,03 zł! :) Na sierpniowe żarełko (jeśli będzie potrzebne ;)) będzie z trwającego bazarku :)
  5. Poproszę o nr konta - z mojego bazarku będzie dla Tomisia kwota 103,71 zł.
  6. Tym bardziej Ci współczuję. Najgorsze dla mnie były te dwie adopcje, gdy musiałam psiaka wysłać w podróż z tzw. osobą trzecią.
  7. Czasem się coś tak człowiekowi skojarzy i inne imię mu przypasuje do danej osoby. Ja tak miałam z Ewą Martą, że Marta mi bardziej do niej pasowała przez długi, długi czas :D
  8. Mam jeszcze na mailu Sójkę, Frytkę i Grzankę do wysłania do Kasi - zaraz przeredaguję teksty i wysyłam!
  9. Witam serdecznie i dziękuję za miłe słowa! :) Też nie rozumiem po co ludzie biorą psy (że o kupowaniu nie wspomnę!), a potem najmniejszy problem i... wysiadka :( W niedzielę przypadały pierwsze Adopciny małej Tosi. Rozmawiałam wczoraj z p. Renatą - był tort z ulubionego przysmaku, czyli pasztetu drobiowego, a zamiast świeczki była wbita jedna... kiełbaska :D Tośka dorasta... Od ponad miesiąca niczego poważnego nie zmalowała (albo może się przestraszyła, że jednak ją p. Tadeusz do mnie odeśle kurierem :D), a co najważniejsze, odpuściła wreszcie Kropeczce! Kropka to sunia, którą ktoś Państwu przerzucił przez płot. Jest wielkości Tośki i w tym samym wieku. Dwie duże psice, Melania i Kornik, chętnie by nawet przyjęły czwartą koleżankę, ale mały Tośkowy agresor wręcz piany na pysku dostawał! Kropcia zamieszkała więc w dzierżawionej przez Państwa stajni, gdzie ma swoje miejsce i jest pod opieką stałego pracownika. P. Renata miała jednak świadomość, że jeśli właściciel stajni wymówi dzierżawę, będzie musiała (i chciała!) zabrać Kropkę do siebie i nie bardzo sobie wyobrażała jak to będzie... A tu nagle taki zwrot! Tośka uznała, że jednak Kropka jest fajna i teraz pierwsza pcha się do samochodu, widząc p. Renatę lub p. Tadeusza w strojach wskazujących na wyjazd do stajni. Biegają obie jak pijane zające w kapuście, po czym padają jak betki. Kropcia wie, że jak p. Renata woła Tośkę do samochodu, ma iść na swoje posłanie (gdzie dowleka się resztką sił i z relacji pracownika śpi jak zabita do samego rana). A Tośka jest tak zmordowana, że czasami nie jest w stanie o własnych siłach wsiąść do samochodu, a podsadzona przez p. Renatę zwala się na fotel i zasypia, zanim p. Renata zdąży wyjechać z parkingu :) A tu proszę - spoważniała nasza Jubilatka :D (mała szramka na łepetynie jest skutkiem wygłupów z Kropką)
  10. Witaj ewu, miło że wpadłaś :) Wyobraź sobie, że teraz Imka jest Polkową terapeutką ;)
  11. Piorun kulisty trudno zatrzymać, oj trudno! :D A Leszek to mój Sławek - Amiga go przechrzciła już na stałe ;)
  12. Szkoda.... A dla mnie nauczka, żeby i o takie "wypadki" pytać przy wizycie PA. Dotąd pytałam tylko pary w nieformalnym związku... A żeby nie było tak smutno doniosę, że Szychol zapyla już po ogrodzie tak, że trudno wzrokiem za nią nadążyć!!!! :D I (tu niestety), stała się bardziej "rozmowna"! Rano się dopomina, żebyśmy szybciej wstawali, po powrocie z pracy, żebyśmy szybciej drzwi otwierali, wieczorem, żeby Sławek szybciej kolację wydzielał i takie tam ;)
  13. No ale jak to moja wina, no jak?!?!?!?!? Sznupek jak z obrazka - chata się znajdzie ino mig. A jeszcze przy pomocy Malawaszki, to se długo z nim nie pośpisz! :D Ja bym mu tylko jajka ciachnęła, skoro właściciel nie umiał psa dopilnować i nawet jeśli się odnajdzie, to będzie "po herbacie" ;) Zezulek bidulek :( Ile ten rezonans? Może najpierw zacząć od wizyty u neurologa? Jakowyś bazarek trza zmontować. Pomyślę o tym jutro, bo dziś mi łeb pęka :(
  14. Nutka - cieszę się tym bardziej, że mam ogromny sentyment do tego imienia :D
  15. I mamy kolejny dowód, że nie ma co płakać, gdy ktoś rezygnuje z adopcji, bo to znak, że jeszcze lepszy domek się trafi :) A co to jest drugi koniec miasta? Taka Hopka moja w Luksemburgu wylądowała, a odwiedza mnie obowiązkowo raz albo dwa razy w roku :D Elik płakać nie będzie, bo jak znam życie, szybko się "pocieszy" ;)
  16. U nas Imka tak Helenę zaczepia, aż piszczy, bo boi się podejść. A jak Helutka ma dobry humor, to daje się namówić na ganianki i wtedy Imka spyla aż się kurzy! :)
  17. Ech, tak sobie piszę te teksty i zawsze się zastanawiam czy ktoś przeczyta równie uważnie jak... Mattilu ;) A potem dzwoni telefon i od pierwszych słów już wiem, że obejrzano jedynie zdjęcia... Znak czasów! :( Witaj Figuniu - dzięki, że zajrzałaś :D Ayame - dziękuję, będę pamiętać i... vice-versa! ;) Panna Apolonia wczoraj znów zrobiła kroczek naprzód w socjalizacji. Co i raz wyłaziła z sypialni i zapuszczała się coraz dalej. Stała i obserwowała co się dzieje, a działo się tyle, że... nic się nie działo - wszyscy leżeli po fotelach i kanapie i odpoczywali po całodniowej "pracy". Wieczorem (ale jeszcze było widno), Sławek wyszedł do ogrodu i zostawił otwarte drzwi. Część psów wyszła z nim, część została. Pola wyszła do przedpokoju, chwilę się zastanowiła i wolnym kroczkiem też wyszła. Po chwili poszłam zobaczyć co robi i gdzie jest - dochodziła już za róg domu. Zawołałam - zaczęła iść w moją stronę, ale przecież u nas wystarczy zawołać kogokolwiek - idą wszyscy (ewentualnie bez tego, kogo się woła, co jest nagminne zwłaszcza u Kreski). Na wołanie Poli podbiegła Kreska i Mały Szaleniec, więc Pola się nie odważyła, zatrzymała się, po czym weszła pod krzaczek. Zabrałam maluchy do domu, wzięłam ciasteczko i myślałam, że będę musiała ją spod krzaczka wywabiać, a tu niespodzianka - otworzyłam drzwi, a Poleczka stała już na ganku! :) Spałyśmy dziś we cztery - ja, Pola, Imka i Gapcia. Było trochę Polkowego warczenia przy układaniu się, ale stanowczo zabroniłam. W nocy Polka przeniosła się na na fotel. Rano podeszła do łóżka się przywitać, podniosłam, przytuliłam i jeszcze chwilę leżakowałyśmy - z jednej strony Pola, z drugiej Gapcia, a na głowie Mały Szaleniec :)
  18. Jak tam, Ikarus, pakujesz się już powoli? ;)
  19. Nie czytam na ulotce o skutkach ubocznych, bo żadnego leku bym nie połknęła ani nikomu nie podała ;) Nasza pierwsza tymczaska (dożywotnia), dzięki której zawitałam na dogo, pożarła encortonu całą masę i żadnych skutków ubocznych (poza apetytem wzmożonym) nie było, a wykończył ją słynny pan doktor warszawski, od tamtego czasu zwany przez mojego Sławka dr Mengele :(
  20. Napisałam nowy tekst do ogłoszeń dla Szyszki, bo właśnie się skończyło wyróżnienie... Szyszka – psi ideał w czystej postaci Szyszka jest coś jakby owczarkiem, ale na… króciutkich łapkach! Szyszka jest psim ideałem – miła, spokojna, łagodna, subtelna, niekłopotliwa. Zachowuje czystość, umie chodzić na smyczy, grzecznie zostaje sama w domu na długie godziny. Uwielbia głaskanie i kontakt z człowiekiem – niczego więcej jej do szczęścia nie potrzeba! Szyszka ma ok. 2 lat. Waży 15 kg – jest dość masywna, ale niziutka (sięga ledwie do pół łydki). Jest zdrowa, zaszczepiona, zaczipowana i wysterylizowana. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Napisałam też już tekst dla Igły i wstawię sobie tutaj, żeby mi nie zginął ;) Igła – rozpadła się jej rodzina… Igła jest ok. 4-letnią szorstkowłosą sunią, która dotąd była pełnoprawnym członkiem szczęśliwej rodziny. Niestety, rodzina się rozpadła, majątek podzielony, każdy idzie w swoją stronę, a pies? A pies zostaje na rozstaju tych już różnych dla członków rodziny dróg… Igła jest bardzo dobrym psem i świetnie służyła swojej rodzinie, pilnując domu i będąc super opiekunką i towarzyszką zabaw dwójki dzieci. Dla swoich ludzi jest łagodna, cierpliwa i miła. W stosunku do obcych początkowo trzyma dystans, ale szybko zawiera przyjaźnie. Igła jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Zachowuje czystość w domu, umie chodzić na smyczy. Zostawiona sama w domu nie niszczy, nie wyje. Dotąd mieszkała w domu z ogrodem, ale i w mieszkaniu potrafiłaby się bez problemu odnaleźć. Igła jest średniej wielkości. Waży ok. xx kg i sięga do kolana. Rozstanie z dotychczasową rodziną będzie dla Igły trudne, ale wierzymy, że los się do niej uśmiechnie i jej nowi opiekunowie pozwolą jej szybko zapomnieć o tym, co było i cieszyć się tym, co jest! Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza i podpisanie umowy adopcyjnej.
  21. Napisałam w każdym razie nowy tekst do ogłoszeń, bo skończyło się wyróżnienie... Imka – maleńka sunia o dwóch obliczach Imka – podobnie jak łepek – ma też dwukolorową naturę. Ta biała to sunia otarta, wesoła, chętna do zabawy i kipiąca energią, a ta czarna to lęk, wycofanie, niepewność i ucieczka. Swą biała naturę Imka prezentuje w znanym sobie dobrze środowisku, w towarzystwie innych, łagodnych i cierpliwych psów. Tę czarną – gdy znajdzie się w nowym środowisku, sytuacji, a przede wszystkim gdy nie ma oparcia w innym psie. Dlatego szukamy dla niej domu wyłącznie z psim kolegą lub koleżanką. Imka ma ok. 2 lat. Jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Waży ok. 6 kg, ma krótkie łapki i jedwabistą sierść. Zachowuje czystość w domu. W domu tymczasowym jest od 10 miesięcy i przez ten czas zrobiła ogromne postępy i wyzbyła się wielu lęków. Jest łagodna i poddańcza – nawet w stanie zagrożenia nie przejawia cienia agresji. Obserwując nasze psy, nauczyła się, że człowiek to nie samo zło i warto się z nim zaprzyjaźnić. Imka potrzebuje spokojnych i cierpliwych opiekunów, którzy poczekają aż odnajdzie się w nowych warunkach. Ale przede wszystkim potrzebuje łagodnego i cierpliwego psiego towarzysza, który będzie dla niej wzorem do naśladowania i przewodnikiem. Warunkiem adopcji jest poznanie Imki u nas w domu (okolice Warszawy), a następnie podpisanie umowy adopcyjnej.
  22. Nie mów, boś panna dobrze wychowana, a i tak wiemy co Ci się ciśnie, bo nam - równie dobrze wychowanym - ciśnie się to samo :( Napisałam tekst do ogłoszeń dla Poli, choć niewiele jeszcze mogę o niej powiedzieć. Ale co tam - a n(u)ż, widelec?... ;) Pola – na łepku worek, na szyi sznurek… Co miał w głowie i w sercu „człowiek”, który tak właśnie zostawił małą psinę wśród pól na odludziu? Nawet nie chcemy się domyślać! Odjechał i… zapomniał. A Pola czekała przez kilka dni w tym samym miejscu, bo przecież pies nie wie co to zdrada. Czekała, że po nią wróci. Nie wrócił - i całe szczęście! Bo Pola zasługuje na lepsze życie! Polcia jest maleńka – waży ok. 6 kg. Z postury nieco przypomina jamnika szorstkowłosego, tylko uszka ma sterczące. Jest młodziutka, ząbki ma białe. Po tym, co przeszła, straciła nieco zaufanie do świata i do człowieka. Woli się wycofać i poobserwować czy nic jej nie grozi. Jeśli nie – wychodzi z ukrycia, ciesząc się całą sobą, bo kontakt z człowiekiem sprawia jest dużą przyjemność. Poleczka umie chodzić na smyczy, idealnie zachowuje czystość w domu i jest absolutnie niekłopotliwa. Jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Gdy po nią przyjedziesz, spojrzy na Ciebie, do jej oczu powróci dawny blask. Będzie Was czekało nowe życie, a Pola pójdzie mu naprzeciw, krok po kroku, za swoim człowiekiem… Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza i podpisanie umowy adopcyjnej.
  23. Dopcik, załóż nowy wątek, bo wszystkich modów z dogo wywiało i o nic się nie doprosisz! :( Szkoda Diegusia bardzo. I nie bardzo rozumiem: "fundacja zabrała Diego do hoteliku domowego. Ma mieć lepsze warunki, bo kojec będzie kryty, więc będzie mógł w czasie deszczu być poza budą." W domowym hoteliku buda? No, chyba że taka jak u nas dla jamnika ;) Ale wątpię :( Kciuki za Zezola - niech diagnoza będzie właściwa!!!!!
  24. O! I to jest POMYSŁ! :D Właśnie, też bym chciała wiedzieć co u Zezika...
×
×
  • Create New...