Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. [quote name='mala_czarna']Ależ ja się na Ciebie nie gniewam. Uznałam po prostu, że nie chcę robić na wątku awantury, bo to niczemu nie służy. Zbyt emocjonalnie Nutusiu podeszłaś do tego (chociaż zarzucasz to innym). Kama, przyjedź, prześledzimy to razem. Ja wiem, że słowo pisane ma zupełnie inną "moc" niż mówione. Ja wiem, że "nie tego chciałam dla Tosi" Ty mogłaś "pisać" inaczej niż odebrała to Ula. Ale rozumiem też sposób, w jaki ona to odebrała. To właśnie są te nikomu niepotrzebne emocje. Czasami lepiej przeczytać i założyć ręce do tyłu, żeby nie można było odpowiedzieć. Tak bym zrobiła, gdyby nie wściekłość i żal Uli z poniedziałku, kiedy to po przemiłej rozmowie z Agą35 przeczytała co macie jej do "powiedzenia" (z Agą35 włącznie, bo atakując mnie, zaatakowała Ulę, która mi ten post niemal dyktowała). Kwestię douczenia, bądź niedouczenia pozostawię bez komentarza, bo już Obraczuś o tym pisała. Ja też, pisząc, że jeśli jedna z Was twierdzi, że jest za wcześnie, a druga, że za późno, to któraś nie ma racji (czyli jest w tej kwestii niedouczona - no, może lepiej było napisać "niedoinfomowana" - byłoby mniej "obraźliwie"), co nie przeszkadza w nieskrępowanej ocenie. Pewnie jedna i druga miałaby szansę mieć rację, gdyby znała WSZYSTKIE dane (a żadna nie znała). Powiem tylko jedno: wszystko robione było w dobrej wierze. Ani ja ani Ula ani jednym słowem tego nie kwestionowałyśmy. Skoro przekazałaś mi wiadomość o tym, że Tosia najpewniej nie została jednak wysterylizowana, a p. Ula na chwilę obecną nie ma pieniędzy (podkreślę raz jeszcze, że rozumiem to), próbowałyśmy załatwić to za darmo. Tak przecież byłoby najlepiej, prawda? I tak właśnie będzie - no, niezupełnie, bo Ula pokryje różnicę między ceną klembowską a ceną u naszego Doktora (niewielką), ale wartą tego, żeby Tunka nie została sterylkową podróżniczką. No ale okazało się, że ta droga nie jest zadowalająca dla jednej ze stron. To nie droga była niezadowalająca... ale mniejsza z tym. Nutusiu, zwróć proszę raz jeszcze uwagę na to o czym pisała Ilka i Obraczauś. Należy w 100% upewnić się, że Klembów (czy też pan doktor w porozumieniu z Klembowem), zwróci koszty sterylki, która NIE ZOSTANIE WYKONANA w gabinecie w Wołominie. Nie chcę żeby później rozpętało się prawdziwe piekło. Masz na myśli, że zarówno pan doktor (przez telefon wydaje się być rozsądnym człowiekiem, który wie co mówi), jak i Klembów (który poczynił ustalenia z p. doktorem w kwestii zapłaty za sterylkę Tunki) rzucają słowa na wiatr i za nic mają ustalenia i obietnice?... Poważna sprawa, kurczaki... Czy któraś z Was wie skąd Klembów pozyskuje fundusze na sterylki, bo to w tej chwili jest bardzo ważna informacja.
  2. [quote name='obraczus87']Ach i jeszcze jedna sprawa. NIKT z NAS nie ma prawa pisać czy ktoś ma doświadczenie w jakiejkolwiek kwestii czy go nie ma. Ilka pisała o doświadczeniu! :) Nie znamy się bardzo często osobiście i nie mamy o sobie zielonego pojęcia. Święte słowa! Dlaczego więc ustosunkowujemy się do czyjegoś "mania" lub "nie mania" pojęcia?... Więc teksty o doświadczeniu bardzo prosze zachowac dla siebie. Chyba, że któraś z Was tak dobrze zna inna ciotkę, więc wtedy droga wolna. I bardzo proszę nawzajem sie nie obrażac, bo nie jest to konkurs: kto kogo bardziej obrazi i tym podobne. O to, to... na obrażaniu traci tylko i wyłącznie PIES. Nutusia i nikt nie uważa P.Uli za rozmnażaczke. Kobieto! Ja uważam tak jak uważam, bo wielokrotnie musiałam oddzielać psa od suki mającej cieczkę i tyle na ten temat. I od razu odpowiem na zaś - nie, nie mam w domu własnej Hodowli nielegalnej, prosze się nie martwic. Też musiałam oddzielać (pokażę Ci skutki jak przyjedziesz). Ja musiałam, bo życie suki było zagrożone. W przypadku Tunki i Nema oddzielanie NIE BYŁO KONIECZNE, w obliczu planowanej sterylki. Owszem, Tunka miała podany zastrzyk, bo mieliśmy nadzieję, że ruja zostanie skutecznie powstrzymana i Nemo nie będzie nadwyrężał bioder i łokcia - nie udało się, więc po co było dodatkowo ryzykować wybite okno (patrz pokaleczony pies), podkopane ogrodzenie, podrapane i pogryzione drzwi... Nie mamy pewności czy Tunka jest w ciąży czy nie - i nie musimy, bo NIE MA TO ABSOLUTNIE ŻADNEGO ZNACZENIA - i tak zostanie wysterylizowana.
  3. [quote name='obraczus87']Wiesz co Nutusia, Tobie również radze poczytać nasze posty na spokojnie i ze zrozumieniem. Natomiast nigdy nie traktowałam psa jak przedmiot i nie mam zamiaru Ci sie tutaj tłumaczyć czy przedstawiać swoje jakiekolwiek zasługi, bo nie o to chodzi. Propozycja transportu do Wolomina Tośki byla spowodowana TYLKO I WYŁACZNIE przez Twoje posty o braku środków pienięznych przez p.Ule. Czy to tez jest niezrozumiałe?? Czy Ty naprawde uważasz, że dziewczyny za wszelką cene chciały odebrać p.Uli Toske i zawozic Ją do Wolomina, aby zrobić przykrość p.Uli czy aby Toska nie czuła się bezpiecznie?? Nie dogadamy się "pisemnie" - nie ma szans. W majowy weekend jesteśmy w domu i zapraszamy serdecznie! Ula Ci (czy Wam) wszystko wyjaśni, jak to zrobiła wczoraj pewnej przemiłej osóbce i dopiero wtedy będzie tzw. "jasność w temacie". A ja tylko dobrze radzę Tobie i p.Uli, aby wszystko zostało skonsultowane z p.Celiną (chyba, że już dawno to zostało zrobione). Niestety w Klembowie ostatnio był lekki bałagan, weterynarz też zawalił w sprawie sterylki Tośki (Jego pieczątka w książeczce), a tylko p.Celina jest osoba kompetentną w tej kwestii, jak i we wszystkich innych kwestiach dotyczących Stowarzyszenia. Czy można prosić o adres i telefon schroniska w Klembowie oraz nazwisko p. Celiny? (może być na PW).
  4. Komp już działa!!!! Tak więc odpisuję: herbatę też serwujemy (i to w różnych smakach!). Czekam na dopytanie w odpowiednim czasie.
  5. Umowa została już wysłana, nawet listem poleconym. Czy to puszczone do mnie oczko oznacza, że już się nie gniewamy?... :)
  6. Po pierwsze: wszystko, co tu piszę jest konsultowane z Ulą, czasami nawet wręcz przez nią dyktowane - to tak do wiadomości niektórych, którzy odsądzają mnie od czci i wiary, choć ponoć mi zaufali... Ustosunkowując się do postu Ilka21: [FONT=Times New Roman]Rozumiem , ze p.Ula może czuć się rozczarowana, ze suka nie wysterylizowana[/FONT] [FONT=Times New Roman]Ula nie jest rozczarowana, że suka nie jest wysterylizowana. Z tego powodu pies nie jest mniej wartościowy![/FONT] [FONT=Times New Roman]jest ale to nei nasza wina,[/FONT] [FONT=Times New Roman]Proszę nam wskazać choć jeden post, czy przytoczyć choć jedną wypowiedź, gdzie pojawił się taki zarzut pod adresem którejkolwiek wolontariuszki, ba... choćby nuta pretensji! [/FONT] [FONT=Times New Roman]chciałysmy to nieporozumienie wyjaśnić i pomóc a zrobiło się bardzo nie fajnie. Nie dziwie się że część z dziewczyn przeraziła się pokryciem suki bo może tj mała_czarna nie ma takiego doświadczenia, ze to tragedia nie jest żadna i powinna najpierw dowiedzieć się coś w tym temacie a nie podchodzić emocjonalnie ale jej zachowanie też rozumiem…[/FONT] [FONT=Times New Roman]Rozumiemy z Ulą zdenerwowanie, ale reakcji już nie. Zanim się kogoś osądzi, a tym bardziej wystosuje zarzuty i oczerni na szerokim forum, należałoby zasięgnąć informacji - przede wszystkim u źródła, następnie ewentualnie zasięgnąc opinii kogoś z większym doświadczeniem i dopiero wtedy wyrazić swoje zdanie. Za to, że mała_czarna nie ma doświadczenia zapłaciła przede wszystkim Ula, która się poczuła jak nieodpowiedzialna rozmnażaczka (szczgólnie zabolała ją wypowiedź małej_czarnej: nie tego chciałam dla Tosi). Zapłaciłam również ja, jako osoba obrzucająca błotem ludzi, którzy przecież chcieli dobrze (nikt nie wziął tu pod uwagę, że ja również chciałam dobrze). [/FONT] [FONT=Times New Roman]Natusiu jeżeli uważasz że osobą decyzyjną w sprawie przelania pieniędzy jest dr. Spruch to obyś się nie rozczarowała….[/FONT] [FONT=Times New Roman]Gdzie zostało napisane lub powiedziane, że dr Spruch jest osobą decyzyjną w sprawie przelania pieniędzy? Proszę o konkretną odpowiedź, bo jest to kolejna bzdura rozpowszechniana bezpodstawnie.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Czy ty myślisz że nikt o to nie pytał?[/FONT] [FONT=Times New Roman]Nie tylko myślę, ale WIEM NA PEWNO. Pierwszą i JEDYNĄ osobą, która rozmawiała z dr Spruchem o tym, żeby Tunka została wysterylizowana u innego niż on lekarza i na temat płatności za ten zabieg była ULA.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Dr. Spruch sam powiedział, że przetrzyma Tosię bo nie wyda jej bezpośrednio więc nie nasza wina że mu się odmieniło. I powiem tak, jeżeli faktyczne dr.Spruch załatwi przekazanie pieniędzy to super i widać ma większą moc sprawczą jak my, ale ja osobiście nie zdziwiłabym się jakby to było jego „wydaje mi się” i dziwi mnie fakt że mówi takie rzeczy bez rozmowy z p.Celiną. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Skąd wiesz, że nie rozmawiał z p. Celiną? Skąd wiesz, że powiedział "wydaje mi się"? Byłaś przy rozmowie dr Sprucha z Ulą?[/FONT] [FONT=Times New Roman]Nikt z nas nie zaczyna rozmowy z wetem jako osobą decyzyjną w przelewaniu pieniędzy tylko z osobami odpowiedzialnymi za to pracującymi w schronisku.[/FONT] [FONT=Times New Roman]W takim razie ciśnie się na usta pytanie czy którakolwiek z Was taką rozmowę z osobami odpowiedzialnymi pracującymi w schronisku przeprowadziła, bo z naszej wiedzy wynika, że nie. Schronisko ma ustaloną stawkę za sterylizację suki w gabinecie, z którym ma podpisaną umowę. Jeśli gabinet ten fakturę wystawi, dostanie pieniądze, tak? I wtedy może z tymi pieniędzmi zrobić co chce, tak? I przekazać je komu chce, tak? Szczególnie, jeśli dostanie te pieniądze za coś, czego nie zrobił i przekaże je komuś, kto zrobił, tak?[/FONT] [FONT=Times New Roman]Co do wizyty to jeżeli dgmaniak mówi, że dom godny polecenia i dałby tam psa to żadna z nas nie jedzie już szukać dziury w całym bo trudno żebyśmy po całej Polsce jeździły osobiście i od tego są inny dogomaniacy mieszkający w pobliżu by nam pomagać.[/FONT] [FONT=Times New Roman]To jest zrozumiałe. Niezrozumiałe jest natomiast szukanie dziury w całym, wypisując na wątku bzdury i oszczerstwa. Tunka mieszka 30 km od Warszawy, można się było pofatygować i szukać dziury w całym do upojenia. Natomiast co do Polski - czy gdyby Tunka została wyadoptowana dajmy na to do Poznania czy Krakowa, padłaby propozycja zawożenia jej na sterylizację do Wołomina?... Pies nie jest PRZEDMIOTEM, który można zapakować do samochodu i zawieźć w nieznane, a potem trzymać kilka dni w klatce po cieżkim zabiegu. Szczególnie pies, który niedawno znalazł się w nowym miejscu, zaczął ufać człowiekowi, który się nim opiekuje, karmi, przytula... Pies po przejściach, który parę razy w swoim krótkim życiu stracił grunt pod łapami. Ci, którzy myślą czy piszą o "widzimisię" Uli niech się choć przez chwilę zastanowią nad swoim "widzimisię" traktowania psa jak bezdusznego przedmiotu.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Myślę, że mamy prawo panikować skoro najpierw jest mówione o sterylne jak najwcześniej po czym cisza na wątku i to też powinnaś zrozumieć.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Przykro mi, ale tego nie zrozumiem. Panika jest emocją wyzwalaną w stanach ogromnego zagrożenia. Czy takim zagrożeniem jest awaria komputera, naturalne w świecie zwierząt fizjologiczne zachowanie psa? KTO mówił czy pisał o sterylce jak najwcześniej - czy właścicielka psa (bądź ja, która służę jej swoim zalogowaniem na doga) - któr jako JEDYNE mamy PEŁNĄ INFOMACJĘ na temat tego co się aktualnie dzieje z psem? Nie! Dyskusja o terminach sterylki, ba, wręcz ustalanie terminu (!) toczyło się poza nami.[/FONT] [FONT=Times New Roman]To tyle co chciałam napisać i czekam na wieści co doktor ustalił z Klembowem. I żeby była jasność wszyscy się cieszymy że Tosia jest w DS i ma dobrze, tego nikt nie podważa.[/FONT] No to ja i Ula chyba nie potrafimy czytać ze zrozumieniem! Proponuję na chłodno, bez emocji prześledzić wszystkie wpisy na tym wątku od kiedy Tunka zamieszkała w DS i odpowiedzieć sobie szczerze i uczciwie czy rzeczywiście wszyscy się cieszą, nikt nie podważa i nie ma wątpliwości, że Tosia ma dobrze. Na koniec dodam tylko, że Ula ma niezwykłą umiejętność rozmawiania z ludźmi, w cudowny wręcz sposób sprawia, że podczas rozmowy "zmieniają front", o czym przekonała się nie dalej jak wczoraj pewna osoba, od którj - nie ukrywam - liczę na kontakt w sprawie obrzucania błotem. I to by było na tyle. Komp nadal nie działa, napisanie tego postu zajęło mi 1,5 godziny. Pozdrawiam, Magda
  7. Skoro tak - zadzwoń do mnie, proszę. Albo ktokolwiek inny... 608 33 86 72 lub 502 002 322
  8. Przepraszam, ale nie potrafię zacytować kilku wypowiedzi na raz, więc swoje myśli wytłuściłam, a cytaty pozostawiłam normalną czcionką... Na koniec powiem jeszcze: ufam Gusi w 100% i tylko z tego powodu nie było wizyty przedadopcyjnej. Nutusia, Ja wiem, że cieszysz się na Dogo swacunkiem, i uwierz mi, tylko z tego powodu nie napiszę o pewnych dobrych radach, które udzielił Wam zaufany wet, a o których mi mówiłaś. No trudno. Było miło, ale już nie jest. Bywa i tak. Ja też ufam Gusi w 100% - dlatego zadzwoniłam dziś do niej wieczorem, żeby mi pomogła zrozumieć co się właściwie stało... Dlatego, że ufam Gusi w 100% Ula ma Tosię. Było miło, owszem i nie pojmuję dlaczego już nie jest. Dlatego, że od czwartku mam zepsuty komputer?... A o co Ci chodzi? Nutusia pisze na Dogomanii od dawna, Tosię adoptowała jej przyjaciółka. Czegoś Aga nie wiesz? Ja nie wiem i byłabym wdzięczna za wyjaśnienia. Bardzo przykre jest jeszcze to, co piszesz o dokształcaniu się. Jeśli chodzi o sterylkę to rozmawiałam z dwoma lekarzami. Przecież Ci o tym mówiłam, prawda? I jeden i drugi twierdzi, że jest ZA WCZEŚNIE, no ale skoro to niedokształceni lekarze to nic nie poradzę. Telefon do Kago przekazałam Pani Uli. Mam nadzieję, że skontaktuje się, bo czas nagli (moim zdaniem). Kama, a jak byś odebrała te wszystkie posty od czwartku?... Najpierw panika, że nie ma wiadomości... Potem jedna pisze, że za wcześnie, druga umawia transport na 27-go, trzecia rzuca kolejne dobre rady – czy to jest spójne?... Najwyraźniej ktoś nie ma racji, prawda?... Weci, z którymi się kontaktowałaś mówili, że za wcześnie na sterylkę, to na jakiej podstawie umówiłyście transport na 27-go? Dr Spruch (a nie nasz wet niedouczony i niezaufany) wspomniał dziś Uli (po informacji o kryciu) o terminie sterylki w okolicach 20 maja!!!! Nasz niedouczony i nie zaufany (zanim doszło do krycia) obliczał, że od zastrzyku do zatrzymania cieczki minie 4-6 dni, potem trzeba odczekać co najmniej 2 tygodnie (to już razem trzy) i można sterylizować, żeby nie ryzykować ropomacicza. To się wydaje spójne z tym, co twierdzili Twoi weci. Każdy ma lekarza, któremu ufa. Gdyby nie nasz, moja Tośka już co najmniej pięć razy poszłaby na tamten świat, Uli Nemo by nie chodził... Coś on się jednak trochę na tych psach zna... zaufałyśmy natusi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!i nawet p.Ula nie ma do nas PRETENSJI natomias ona coś cierpi . Ja niczego nie cierpię i nieskromnie dodam, że owszem – jestem osobą godną zaufania – nikt się jeszcze na mnie nie zawiódł. Post pisałyśmy we dwie, z kompa Uli, bo mój zepsuty. Dodam jeszcze, że nie wiedziałabym o tym co się wydarzyło na wątku, gdyby nie Ula, która zadzwoniła do mnie o 21.30 i wręcz zażądała, żebym przyszła do niej i odpisała, bo ona nie jest zalogowana, a szlag ją trafił. Bo jak ma się nie wściec osoba, której jedyną winą jest to, że pokochała psa od pierwszego wejrzenia, jego los bardzo leży jej na sercu, a której się zarzuca: Tutaj nie mozna patrzeć na czyjeś "widzimisię", tylko na dobro Toski. Nie wiem czy p.Ula zdaje sobie sprawę z tego, że jesli Nemko zrobi przypadkiem krzywdę Tośce to konsekwencje tego mogą byc bardzo poważne. Tym bardziej, że p.Ula pracuje i nie jest w stanie zapanowac nad Nemko Jak ma się nie poczuć jak kretynka, która pierwszy raz na oczy widzi sukę, ruję i weterynarza?... Bardzo dobrze sie stało że p.Ula sama skontaktowała sie z wetem i to on się zobowiązał na podjęcie rozmowy na taki temat ze schronem na temat przekazania pieniędzy. Macki wolontariuszy aż tak daleko nie sięgaja, Szkoda, że od razu nie ustaliłyśmy, żeby Ula sama się skontaktowała z dr. Spruchem... z naszej strony zrobiłsmy ABSOLUTNIE WSZYSTKO żeby wyjść z tego z twarzą. Tyle tylko, że to nie Wy miałyście wychodzić z twarzą! Z twarzą miał wyjść ten, kto dopuścił się błędu i, jak się okazuje, wyszedł (chwała mu za to!). Także natusia nie obrzucaj nas błotem bo nie masz racji . To wlasnie te niedouczone ciotki nie zostały obojętne na los tosi i zaangażowały sie , zbierały kase i doprowadziły do tego że Tosia została zabrana ze schronu i przewieziona do dobrego hoteliku . Jakim błotem?! Zrobiłyście dla Tosi najwięcej, ile było można i nikt Wam nie odbiera zasług! W pełni zrozumiałe jest, że troszczycie się o dalszy los Waszej podopiecznej. Nikt nie umniejsza Waszych zasług przecież! Ale to nie powód, żeby wpadać w panikę, rzucać w emocjach oskarżenia czy formułować niesprawdzone podejrzenia. Dziewczyny, do jasnej cholery! Przecież gramy do tej samej bramki! Też mam napisać, że to mój ostatni wpis na wątku Tosi?... Komu zrobię na złość, komu dopiekę, co mi to da?... Siedzę tu jak niespełna rozumu o 2-giej nad ranem i piszę, zamiast iść spać, bo jutro do pracy muszę wstać... Po co?... Żeby się kłócić, czy żebyśmy mogły dojść do porozumienia i na słonecznym tarasie, przy kawie i domowym cieście mogły się cieszyć, patrząc na wspólne dzieło - kolejnego psa, który dzięki determinacji i ofiarności Ludzi znalazł DOM! Dobranoc, i niech nowy dzień przyniesie jasne, dobre myśli... Magda
  9. [quote name='diuna_wro']Nutusiu, czy dotarły leki? Jeszcze ciągle nie - ostatnie szansa to czwartek (wtedy jeździ listonosz...). Mam zepsuty komputer, ale mam nadzieję, że do czwartku naprawią i dam znać. Na razie jutro jadę z Łosiem do Doktora, bo łysieje na potęgę, ale najbardziej mnie niepokoją pojawiające się strupy:shake:.
  10. Czyją, jeśli mogę spytac?... Kava tez ma zwierzeta - nie obawiasz sie (jak ja), ze cos moze miedzy nimi pojsc nie po Twojej mysli?... Gonia, zadzwon do mnie prosze, tak jak obiecalas...
  11. [quote name='AGA35']przed chwilą skończyłam rozmawiac z pania Ulą , właścicielką TOSI która okazała się bardzo sympatyczną i miłą kobietą. Rozumiem, że do tej pory te zalety Uli pozostawały pod znakiem zapytania?... Pani ULA bezpośrednio skontaktowała sie z dr.Spruchem .On jej obiecał że porozmawia jutro z " władzami " schronu aby pieniązki za sterylkę tosi zostały przelane na konto jej dr.u którego chce ten zabieg wykonac . Kwota będzie przlana taka jaką dr.Spruch dostaje od Klembowa.Różnice pokryje już sama p.ULA. Jutro około 20 mam zadzwonić do niej i dowiem sie jak na tę propzycję zapatruje sie sam Klembów. I właśnie od tego chciałabym zacząc. Rozmawiając po raz pierwszy z Agą35 zasugerowałam, że może zamiast wozic sunię do Wołomina, narażajac na dodatkowe, niepotrzebne stresy, ponosic koszty transportu i tracic czas, Klembow (czy klinika) moglyby przekazac pieniadze przeznaczone na sterylizacje Tosi Uli albo bezposrednio doktorowi, ktory jest blisko i ktory leczy nasze zwierzeta. Wtedy uzyskalam odpowiedz, ze jest to niemozliwe, bo schronisko ma podpisana umowe z dr Spruchem i koniec. Dlaczego wiec Uli udalo sie dojsc do porozumienia z dr Spruchem w tej sprawie?... - dodam, ze zadzwonila tam z wlasnej inicjatywy, znajdujac tel. w internecie. Nie trzeba bylo wiele - rozmowa byla spokojna i merytoryczna (przy okazji doktor powiedzial, ze 24 godz po zabiegu zostawia suki schroniskowe, bo tam nikt nie ma glowy, zeby ich nalezycie dogladac. Suki "prywatne" oddaje wlascicielom, gdy tylko sie wybudza). Gdybysmy wszystkie mialy taka informacje od razu, nie byloby tego calego zamieszania. Dziekuje ci Ewo Marto za jedyna, merytoryczna wypowiedz, jaka padla na tym forum od kiedy zepsul mi sie komputer (tj. od ubieglego czwartku). Dementuje sugestie, jakobym nie pisala, bo okropne rzeczy sie dzialy i balam sie linczu (ktory i tak nastapil...). Takie awarie sie zdarzaja i wcale nie musza oznaczac, ze pies zostal w tym czasie obdarty ze skory albo stala mu sie inna krzywda. Tym bardziej, ze kilka osob ma do mnie numer telefonu i zawsze mozna zapytac. Ula doskonale - prawdopodobnie lepiej niz wiekszosc z Was - zdaje sobie sprawe na czym polega fizjologia zwierzat - ukonczyla studia w tym kierunku (zootechnika plus niedokonczona weterynaria) - to tak dla informacji, zebyscie byly spokojne, ze pies nie trafil do nawiedzonej rozmnazaczki. Skoro tyle emocji i niepokoju budzi ta adopcja, dlaczego nie przeprowadzono wizyty przedadopcyjnej? Zaufano jedynie mojej skromnej osobie, za co oczywiscie dziekuje. Wizyta poadopcyjna rowniez nie zostala ustalona. W swoim imieniu moge jedynie powiedziec, ze Tunka nie mogla trafic lepiej - pod KAZDYM wzgledem. Znalazloby sie sporo osob, ktore w zaistnialej sytuacji odstawilyby psa w najlepszym wypadku z powrotem do hotelu, a w najgorszym wystawily za drzwi - zwroty z adopcji zdarzaja sie przeciez z powodu nasikania na dywan! Piszesz Mala_Czarna, ze nie tego chcialas dla Tosi. Zycze Ci, zeby wszystkie psy trafialy do takich domow - slowo! Bylabys wtedy naprawde szczesliwa osoba. Zrobilyscie taki dym, ze tylko patrzec jak przyjedziecie szturmem odbierac psa, bo mu sie straszna krzywda dzieje. Proponuje najpierw sie nieco "doksztalcic" w tematach zoologicznych i fizjologicznych, a potem wydawac sady, bo jak na razie Wasze sa bardzo krzywdzace i bezpodstawne. I jeszcze dla uspokojenia - dyskusja kiedy sterylka ma zostac przeprowadzona jest co najmniej smieszna. Nikt - ani Wy, ani nawet Ula, ktora przeciez jest wlascicielka suni - nie bedzie decydowac o terminie sterylki - postanowia o tym jedynie lekarze, bo to oni posiedli najglebsza wiedze w tym temacie i oni biora za to odpowiedzialnosc. Co do krzywdy, ktora Nemo mogl wyrzadzic Tunce - moglybysmy sie martwic gdyby dog pokryl jamniczke - wtedy zrobilby jej krzywde na 100% - ale Tunka i Nemo sa podobnej wielkosci i budowy i nic zlego sie nie stalo - oprocz tego, ze Nemo okulal, bo mial niedawno operowany lokiec, a staw biodrowy dotkniety dysplazja. Roznicy w sterylizacji zwyklej a sterylizacji aborcyjnej nie ma zadnej. Jeszcze dla tych, ktorzy uwazaja, ze sunia - jakakolwiek - powinna pozostawac w klinice dlugo po sterylizacji... Suka wybudza sie z narkozy ok. godziny po zabiegu. Jest lekko oszolomiona, ale rozpoznaje ludzi i miejsca. Jak sie czuje wtedy zamknieta w klatce, wsrod obcych ludzi i zwierzat, mozna sie jedynie domyslac. Ale to juz temat na inna dyskusje. Osobiscie mialam do czynienia z piecioma sterylizacjami wlasnych suk (w tym dwiema aborcyjnymi i dwiema w bardzo zaawansowanym ropomaciczu). We wszystkich przypadkach, zabieralam suki godzine po zabiegu, a po dwoch chodzily przytomnie po domu pod moja troskliwa opieka. Teraz slowo w sprawie opieki po zabiegu. Ula tez ma juz za soba doswiadczenia ze sterylizacja suki (przy obecnosci psa) oraz 5 kotek. Zapewniam - wszyscy przezyli i mieli sie dobrze. Odseparowanie od psa suki po operacji a odseparowanie go od suki w cieczce to naprawde dwie baaaardzo rozne rzeczy - zeby to rozumiec, przydaje sie wiedza praktyczna, a nie tylko blizej nieokreslona teoria wymieszana z emocjami. No, to skoro juz powiedzialysmy z Ula wszystko, co mialysmy do powiedzenia, zapewniamy Was o naszej sympatii i ogromnym uznaniu dla Waszego zaangazowania w prace dla dobra skrzywdzonych zwierzat. I z calego serca zyczymy powodzenia. Zakonczmy wiec spory, opanujmy emocje, a wszystkim - z Tunka na czele - wyjdzie to na dobre. Jesli chodzi o zdjecia, niestety w moim aparacie padla karta, Ula nie potrafi przegrac z komorki na komputer (bo my starej daty i nie jestesmy z technika "na ty", a dzieci wyslalysmy do szkol w swiat), ale zapraszamy Ciotki fotoreporterki na majowke do Puszczy Kampinoskiej.;) ps. Informuje, ze nadal mam zepsuty komputer, wiec nie wiem kiedy uda mi sie napisac (bo jednak obowiazki pewne mam i nie zawsze moge do tej godziny przesiadywac u Sasiadki:razz:). Tak wiec uprasza sie o nie spekulowanie i cierpliwe czekanie na rozwoj wypadkow, ktore zostana szczegolowo opisane w najblizszym mozliwym terminie.:eviltong:
  12. Czyli rozumiem, że moja oferta została definitywnie odrzucona...
  13. Majqa, witanko, wszystko OK?... Czekam na pewien telefon :)
  14. Ależ absolutnie nie ma problemu! Do nas na wieś też listonosz nie zajeżdża codziennie ;) Doczekamy się... :lol: Pięknie dziękujemy!:loveu:
  15. Diunka, wysłałaś?... Przepraszam, że tak dopytuje, ale nie wiem czy czekać czy gnać do Doktora po kolejną receptę... ;) Za tydzień i tak u niego będziemy, bo nam Tośka teraz łysienie plackowate trenuje i nie jestem pewna czy to w całości można zwalić na linienie...:shake:
  16. Rita60 wszystko wie i mam nadzieję, że uda jej się podziałać tak, żeby było jak najlepiej dla Skowroneczka. Majqa, możesz mi podać swój tel. na PW? Chciałabym z Tobą zamienić kilka słów. :razz:
  17. Niestety, nie będę mogła dać DT Skowronkowi - dostałam odpowiedź od hanki456. Gdyby się cokolwiek zmieniło, jestem do dyspozycji w każdej chwili.
  18. [FONT=Arial]Dziewczyny, spokojnie, ostudźmy emocje! ;) [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Ja osobiście rozumiem obie strony - i dziewczyny, które niczemu nie zawiniły, wręcz przeciwnie wyrwały Tosię/Tunkę z Klembowa i dbały o jej utrzymanie w hoteliku u Ronji - i Ulę oraz Ewę Martę, które myślą o Tunce nie jako o psiaku schroniskowym czy tymczasowym, ale o własnym psie, członku rodziny. Trzeba również pamiętać, że Ula całkiem niedawno straciła sunię, którą kochała całym sercem, a której nie udało się uratować. Istnieje podejrzenie, że przedwczesna śmierć Nikusi była spowodowana zaniedbaniem lekarzy, którzy ją leczyli, zanim nasz Doktor pojawił się w okolicy. Ula cały czas robi sobie wyrzuty, że coś zaniedbała, że powinna była dopytywać, sama na własna rękę podawać preparaty osłaniające wątrobę. Dodam jeszcze, że Nemo i Nika to pierwsze w Uli życiu "własne" psy (dopóki mieszkała w Wwie, nie miała warunków na psa i miała koteczkę), że skoczyłaby za nimi w ogień, że ból rozstania był tym większy i tym większa teraz trauma z Tunką. Udało mi się ją przekonać i namówić do adopcji Tunki (stąd moje ciągłe zaangażowanie w sprawę), żeby między innymi ulżyć w cierpieniu po stracie Nikuni i trudno się dziwić, że Ula drży teraz o nią, może dla niektórych zbyt histerycznie. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Wczorajsza pierwsza reakcja Uli była bardzo emocjonalna (i trudno się dziwić), gdy powiedziała, że nie ma mowy, żeby operował ją inny lekarz, że umarłaby ze strachu. Daję sobie moją bardzo cenną głowę obciąć, że nie chodziło tu np. o wygodę (bo bliżej), ale tylko i wyłącznie o dobro psa. Ona absolutnie niczego nie żąda – jest Wam wszystkim niezmiernie wdzięczna, że może mieć takiego wspaniałego psa jakim jest Tunka. Po powrocie do domu, po rozmowie z mężem, oboje uznali, że nie wiedzą skąd, ale wykopią pieniądze spod ziemi, że to jest ich pies i że przecież gdyby ją znaleźli w rowie, też musieliby ją wysterylizować.[/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Dziś rano rozmawiałyśmy przez telefon – Ula przeczytała wszystkie wpisy na wątku i mówi, że jedno, czego z pewnością nie chce, to kłótnie, oskarżenia, obrażania czy przepychanki. Realnie patrząc na sprawę, jeśli Aga35 potwierdzi mi dziś popołudniu (tak jak się umawiałyśmy), że Klembów i klinika w Wołominie rzeczywiście się niczego nie wyprą i zrobią zabieg, Ula prawdopodobnie zdecyduje się na to rozwiązanie i chętnie skorzysta z możliwości transportu, ale nie wyobraża sobie, żeby nie było jej przy Tunce w drodze, w klinice czy po zabiegu. Wierzy oczywiście Dziewczynom i przez myśl by jej nie przeszło, że mogłyby zrobić Niuni krzywdę, ale Tunka i tak miała dość zamieszania w głowie i w sercu w swoim życiu. Znalazła swój dom, swoją Panią i ta ostatnia nie ma prawa zawieźć jej zaufania i zostawić samą w tak stresującej sytuacji. Prosi natomiast bardzo o to, by zaopatrzeniem pooperacyjnym mógł się już zająć nasz Doktor (będzie zresztą z nim o tym rozmawiać). Myślę, że to akurat schronisko/lecznica mogłyby dla niej zrobić i nie wiem, np. dać leki „na wynos”. Tak Bogiem a prawdą powinni też pokryć koszt wczorajszego zastrzyku zatrzymującego ruję – to tak na marginesie. [/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Dziewczyny, ani ja ani Ula nie spadłyśmy z księżyca! Wiemy ile wszystkie robicie dla psiaków, jakie ponosicie koszty! Absolutnie nie chodzi o to, żeby któraś z Was miała z własnej kieszeni wyjmować pieniądze – są przeznaczone dla psów, które nie miały tyle szczęścia co Tunka i nadal nie mają domu. [/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Koszty powinien ponosić ten, kto zawinił, a z pewnością nie zawiniła ŻADNA Z WAS.[/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Stąd też wypłynął ode mnie pomysł bazarku – chciałyśmy z Ulą spieniężyć nasze rzeczy, gdyby moderator się zgodził i prosić jedynie o pomoc w samym wystawieniu bazarku. Ta forma była o tyle uczciwa, że nie zakładała zbiórki pieniędzy (patrz odbieranie potrzebującym), ale zakupy. Nie mogłam po prostu patrzeć jak Ula stoi bezradnie pod kliniką, tuli Tunkę i zapewnia ją, że nigdzie jej nie odda, do żadnej kliniki.....[/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Dziewczyny, Wy stykacie się z tymi wszystkimi bidami na co dzień – Ula zna niektóre przypadki jedynie z opowieści, to też trzeba zrozumieć. Dla niej Tunka to nie jeden z wielu psów, któremu trzeba pomóc, ale tej JEDEN JEDYNY.[/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Jeszcze uwaga co do pęcherza – żeby była jasność!!!! Napisałam o tym nie dlatego, żeby mnożyć problemy, mieć pretensje czy żądać zbiórki funduszy na leczenie! Może nie wyszło to najlepiej i zostałam źle zrozumiana (bo akurat Ula nie miała z tym nic wspólnego), ale napisałam to po prostu informacyjnie. Skoro po adopcji wątek nie został zamknięty zrozumiałam, że osoby zaangażowane w losy Antochy (i może nie tylko one) są zainteresowane co się dalej dzieje z psiakiem. Dlatego od początku pisałam o rzeczach i dobrych i tych niepokojących. Jest sprawą oczywistą, że adoptując zwierzę, trzeba się liczyć z kosztami jego utrzymania (w tym leczenia). Nikt nie wie tego lepiej ode mnie, która nie zdecydowałam się na DS. dla mojej Tośki z tego właśnie powodu – nie można się porywać z motyką na słońce, nawet jeśli serce podpowiada co innego![/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Reasumując, czekam na wiadomość od Agi35 i zarządzam spokój na wątku :lol: [/FONT][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT]
  19. [quote name='malagos']O 18 odjeżdża pociąg. Już chyba mam osobę, moze beam6 zawiezie. dzieki! Troche trudno sie "steruje" z daleka, ale moze wreszcie sie uda i pies pojedzie do domu! :)[/QUOTE] Możesz mnie wpisać na listę rezerwową. Pracuję do 16.30. Gdzie jest Okrężna?...
  20. No szlag mnie od rana trafia, bo dogo nie działa, a potem trzy razy pisałam maila do Hanki i doopa, bo za każdym razem wyłączali mi prąd w trakcie. Ale za czwartym się udało! Dziewczyny, jest tak (o czym napisałam Hance456, a ona obiecała rozmawiać ze schroniskowym wetem i panią dyrektor): - muszę mieć zapewnienie o wsparciu finansowym, przy pełnej świadomości kosztów utrzymania, a przede wszystkim leczenia chorego, starego psa po przejściach - muszę mieć pewność, że jeśli (czego nie zakładam, ale...) moje stado jej nie zaakceptuje i będzie stanowiło dla niej zagrożenie (duże psy), będzie miała dokąd wrócić lub dokąd pojechać w oczekiwaniu na dom, który - nie oszukujmy się - może się nie znaleźć długo albo wcale - muszę mieć możliwość skontaktowania się z osobą (musi się taka znaleźć), która podejmie decyzję i weźmie odpowiedzialność za umieszczenie Niuni u mnie, a przede wszystkim decyzję czy Skowronia będzie operowana w Łodzi (gdzie i kiedy, kto ją zawiezie ewentualnie, jeśli zabieg nie byłby w schronisku itp.) czy u naszego lekarza. Jeśli to drugie, muszę wiedzieć jaki miałby być zakres zabiegu oraz co dalej zaleca wet, który sunię oglądał i leczył, żebym mogła uprzedzić naszego Doktora, zapytać jak to widzi, czy się podejmie i ile to będzie kosztowało - jeśli chodzi o transport, czy wchodziłby w grę transport np. łączony... np. ja w tę sobotę będę w Skierniewicach i ta podróż nie będzie mnie nic kosztowała (a to nawet więcej niż połowa drogi). Zakładamy przecież, że teraz każda złotóweczka będzie na wagę złota, a moja podróż po Maleństwo kosztowałaby ok. 50 zł Tak to z grubsza wygląda. Musimy teraz odłożyć emocje na bok i zacząć działać efektywnie. Nie ukrywam, że liczę na Duszyczki z Łodzi, że będąc na miejscu wesprą moje działania na odległość :) Wiosna przyszła i miejsce Skowronka jest w Puszczy Kampinoskiej, a nie w schronie :)
  21. Tę informację miałam na myśli :) Łodzi nie znam, oprócz pewnej ulicy na Z., przy której mieszka mój Synio-student :)
  22. Wróciłyśmy... No więc jest tak: - po bardzo dokładnym wygoleniu brzucha ani śladu po szwie (w książeczce sterylka wpisana z datą 15.11, więc nawet przy gojeniu jak na psie blizna byłaby nadal mocno widoczna, Doktor twierdzi, że nawet kudełki by tak gęsto i równo nie zdążyły odrosnąć) - na badaniu USG widać macicę - trochę się jej naszukaliśmy, bo jest bardzo zgrabna, nie powiększona (przy okazji wyszło przewlekłe zapalenie pęcherza, więc Tunka będzie brała Furagin) - Doktor badał ją też wziernikiem i ręką - krew jest cieczkowa i żadna inna Przy badaniu była również obecna Pani Doktor i dwoje asystentów, nie chcieli popełnić błędu... Teraz pytanie - skąd taka pomyłka?... Przyszło nam do głowy, że mogli pomylić książeczki (czy wtedy szczepienia też nie dotyczą Tunki?...) Normalnie jest tak, że przywozi się sukę na sterylizację i wręcza lekarzowi książeczkę. On robi zabieg i wpisuje go do książeczki. Jak było w tym przypadku?... To wszystko jest skrajnie nieodpowiedzialne! Ludzie zwracają psy z adopcji z powodu nasikania na dywan czy warknięcia na pana - czy nie zwróciliby suki, gdyby się okazało, że trzeba zainwestować w jej sterylizację? A nawet jeśli by jej nie zwrócili, czy nie rodziłaby co cieczkę?... Ula, decydując się na adopcję, miała informację, że sunia jest wysterylizowana, co było ważne z dwóch powodów: ma nie wykastrowanego psa i zabieg jest drogi, a ona przez ostatnie blisko dwa lata była bezrobotna. Pracuje dopiero od 1 kwietnia, jeszcze nawet nie dostała pierwszej pensji! W obliczu zaistniałej sytuacji, Tunka dostała dziś zastrzyk na zatrzymanie rui, ale za dwa tygodnie musi zostać wysterylizowana. Ula bardzo by chciała, żeby Tunkę wysterylizował lekarz, do którego ma 100% zaufanie, czyli nasz Doktor. Ona traktuje Tunkę jako swojego psa i chce mieć pewność, że nie stanie jej się krzywda. Że w razie jakichkolwiek problemów, może zadzwonić do Doktora w środku nocy i dojechać do niego w ciągu kwadransa. Wołomin jest pewnie dobre 60-70 km od nas. To daleko, żeby zawozić sunię. A co, jeśli coś pójdzie nie tak, jeśli trzeba będzie jeździć kilka razy?... Dziewczyny, czy w razie czego można by jakoś pomóc Uli w sfinansowaniu tak nieoczekiwanego i drogiego zabiegu? Może pomogłybyście w bazarku - ja i Ula znalazłybyśmy jakieś rzeczy - niestety sama nie potrafię wystawić bazarku. Uli nawet przez myśl nie przeszło, żeby oddać Tunkę, ale miała dziś łzy w oczach, bo nie ma pojęcia skąd wytrzasnąć pieniądze... Rozpisałam się... Napiszcie, proszę co proponujecie. Dziewczyny przecież, wyciągając sunię ze schronu i szukając jej domu, były przekonane, że jest wysterylizowana i tak też ją ogłaszały. Jak uniknąć podobnych sytuacji?...
  23. Rito, tak napisała Kava, a potem że się spóźniła... Może się jeszcze odezwie, może zajrzy na wątek. A może napisać jej PW?... Ktoś tu gdzieś wyżej napisał, że w Łodzi jest jakaś super klinika... Może tam Skowronka powinna być zoperowana i zaraz potem ja zabiorę? Nie wiem, do Was należy decyzja. My mamy swojego lekarza, który leczy wszystkie nasze zwierzęta, głównie Toskankę, ale to jest mały, prowincjonalny gabinecik, a nie żadna wypasiona klinika. Chociaż jeśli chodzi o fachowość, a przede wszystkim serce dla zwierząt, to jest idealna. Może w tej sprawie powinien się wypowiedzieć lekarz, który badał i leczył sunieczkę. Haniu, zadzwonię do Ciebie jutro do schroniska - porozmawiać chyba będzie najprościej. ;) Czy ktoś ma jakiś pomysł na transport?... Chociaż do połowy drogi...
  24. U mnie raczej bez sterylizacji będzie kicha... Czy wet określał w przybliżeniu kiedy można będzie zrobić zabieg usunięcia guzów?... Rozumiem, że to sprawa pilna, bo guzy to świństwo obce i nie ma na co czekać i wstrzymuje tylko stan wychudzenia - w sensie, że trzeba Skowronka trochę wzmocnić, żeby jak najlepiej zniosła narkozę, tak?... Czy zdaniem waszego weta zabieg usuwania guzów można połączyć ze sterylizacją czy to nie może iść w parze?... O matko, żeby jej tylko nie zaszkodzić... A urok na byłych właścicieli możemy rzucić do spółki... niezła banda czarownic z nas w końcu jest! :) "... na Sądzie Ostatecznym Pan Bóg odbierze ludziom mowę, a pozwoli mówić zwierzętom, i to one będą świadczyć o nas" - wtedy "właściciele" dostaną za swoje!
  25. [quote name='Dada M']Im więcej się mówi o czarnych przypuszczeniach, tym rzadziej się sprawdzają - sądząc po ilości obaw wypowiedzianych na wątku, Pax powienien być zdrowy i bezpieczny ;)[/QUOTE] I tego się trzymajmy! :)
×
×
  • Create New...