-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
Ależ ja absolutnie nie w tym sensie, że nie pomaga!!!! Tylko że ja tylko na dogo jestem i się za nią... stęskniłam :D
-
Powiem szczerze, że do obydwu domków mogliby mnie adoptować. A nawet do tego trzeciego - dla... Frygi! :D Tak, tak, Fryga vel Zuzia też MA DOM!!!! Weekend był ciężki, ale oby takich było jak najwięcej! Taszka, jak na razie, nikogo nie pożarła. Wparowała do mieszkania (winda była trochę groźna, ale na rączkach dało radę) i od razu przystąpiła do zwiedzania kątów. Laufer był zamknięty na balkonie, żeby jej nie przeszkadzać. Podchodziła do Pana na głaski, Pani (siedzącej na dywanie) pchała się na kolanka. Co i raz próbowała wdrapać mi się na kolana, ale byłam ta zła i nieugięta (w końcu zamierzałam przecież psa porzucić!!! ;)). Gdy dołączył do nas Laufer, Taszka na moment straciła pewność siebie, ale ponieważ kolegę bardziej interesowały Taszkowe zabawki niż ona sama, szybko zaczął ją ignorować. O reakcji małej Zuzi wiem już z relacji telefonicznej, bo w czasie mojej wizyty spała. Gdy wychodziłam, Pan odwrócił uwagę agresora, a ja się wymknęłam. Rozpaczliwych wrzasków Taszki ani agresorowanych przez nią nowych Państwa na klatce schodowej ani pod blokiem nie słyszałam :) Wieczorem zadzwoniłam - wszystko było w porządku. Na pierwszym spacerku była jeszcze niepewna, ale na drugim już dziarsko zwiedzała okolicę. A, i o drugi spacerek poprosiła sama, stając pod drzwiami. Pan z nią wyszedł i okazało się, że miał po co, bo alarm nie był fałszywy! Taszka odrobinę z rezerwą zachowuje się w stosunku do Zuzi, która bardzo się cieszy z pieska i daje temu wyraz. Państwo jednak kontrolują te kontakty. Za kilka dni Taszka przestanie być taką atrakcją, jak każda nowa zabawka i będzie dobrze. W sobotę nie dzwoniłam, bo wróciłam z Katowic po 22-giej. Wczoraj też nie dzwoniłam, bo musiałam ogarnąć chałupę i zrobić obiady na cały tydzień. Dziś zadzwonię po pracy to od razu się dowiem jak Taszka zniosła pierwsze rozstanie z Państwem (w domu została z Zuzią i Babcią). Mam nadzieję, że ich nie sterroryzuje... Ale to jeszcze nie koniec psich historii na piątek! W strrrraaaaasznym piątkowym korku udało nam się wreszcie dotrzeć do Czosnowa, gdzie czekał już Piotr z Frygą (vel Zuzią). Bała się wsiąść z nami do samochodu - w końcu Piotr wsadził mi ją na kolana. Jechała grzecznie, drapałam ją za uchem. Zostawiłyśmy Sławka w domu, zabrałyśmy Violę i pognałyśmy do Błonia, gdzie miało dojść do zapoznania Zuzi z jej ewentualną nową rodziną, a przede wszystkim z cziłką rezydentką. Państwo są rodziną patchworkową, mają łącznie piątkę dzieci (najmłodsze 16 lat), w tym dwóch bliźniaków o dwóch różnych datach urodzenia, bo jeden się urodził przed, a drugi po północy :D I właśnie ten starszy bliźniak był pomysłodawcą adopcji drugiego psiaka. Ale żeby na to "zasłużyć", jako noga matematyczna musiał dostać piątkę z matmy - i dostał! Państwo w przyszłym roku przeprowadzają się do własnego domu z ogrodem. Na razie wynajmują poddasze domu, z możliwością korzystania z mikroskopijnego kawałka ogródka za domem. Pan pracuje jako kierowca na międzynarodowych trasach, więc w domu jest gościem. Zuzia początkowo była mocno niepewna, nie chciała podejść na głaski ani do Pani ani do Mateusza. Szukała "pomocy" u Violi, którą już trochę zna, bo ta jeździła do niej codziennie i próbowała oswoić. Zuzka przestraszyła się nawet maciupeńkiej Nadusi!!!! A Nadusia? Jeszcze takiej cziłki nie widziałam! Ona... nie szczeka!!! Jest przemiłym stworzonkiem, kompletnie niekłopotliwym - takim bardziej kotem niż psem. Chwilę posiedzieliśmy w ogrodzie, Zuzia chodziła luzem i w końcu na tyle się wyluzowała, że zaczęła brać smaczki. Pani i Mateusz podjęli decyzję na tak, więc przenieśliśmy się do domu. Nie mieliśmy pojęcia jak Zuzia będzie się zachowywała w domu, bo tam, gdzie się tymczasowała miała do dyspozycji ogród i posłanie w garażu. Bała się wejść po schodach, ale w końcu się odważyła. Na górze poznaliśmy kolejnych dwóch członków rodziny - drugiego bliźniaka (tylko przez chwilę, bo leżał złożony przeziębieniem) i młodszego brata. Zuzia czuła się mocno niepewnie, chowała się pod stół albo za mnie. W ogóle sobie mnie upodobała na "obrońcę" ;) Wszyscy siedzieliśmy na podłodze i rozmawialiśmy, nie zwracając na nią uwagi. Zostawiłyśmy ją trochę z duszą na ramieniu. Viola obiecała, że w każdej chwili może podjechać, jeśli byłby jakiś problem "wychowawczy". Zaraz po powrocie zadzwoniłam do Pani - okazało się, że nie jest tak źle. Zuzka zaczęła brać smaczki od wszystkich po kolei, a potem uwaliła się przy łóżku Pani i poczuła na tyle bezpiecznie, że zasnęła na boczku. A wczoraj dostałam taką fotkę... i info, że jest super, Zuzka wykąpana, była kilka razy na spacerku, bardzo się pilnuje. Nie bardzo chce jeść suchą karmę, ale może dlatego, że po piątkowym przekarmieniu przekupnymi smaczkami i po trosze pewnie ze stresu miała w nocy lekki rozstrój żołądka. Bardzo nas cieszy ta adopcja i to, że Zuzka tak szybko się otwiera. Zajrzę jeszcze do Pani w tygodniu, żeby podrzucić książeczkę, która została w lecznicy, bo nikt się nie spodziewał tak szybkiej akcji :)
-
Już wiem od wczoraj, z telefonicznego "donosu" od Izy, ale teraz się cieszę oficjalnie! :D Super, że tak szybko poszło z domkiem, bo Nesia to chyba sunia, która mocno przeżywa zmiany, więc jeśli już zmieniać to już, zanim się mocniej przywiąże do Usiatki ;) Gdybym mogła w czymś pomóc (np. w podwózce) - jestem do dyspozycji :)
-
No tak, przy niedoczynności tarczycy taka "niemoc" i polegiwanie to normalne. Że też wcześniej na to nie wpadłam! Na szczęście z tym da się żyć, a leczenie nie jest kosztowne. Wystarczy brać Euthyrox (kilkanaście zł za opakowanie) i co jakiś czas badać poziom hormonu z krwi. Paputuś, będzie dobrze! :D
-
O mamo, biedna Nelka :( Dziewczyno, macierzyństwo już nie dla Ciebie!!!! ;) Fajnie, że będzie miała cieplutko i że się już nie da wykopać norki :)
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
No! ;) -
Magika nie wzięli TYLKO dlatego, że jest ZA MAŁY!?!?!?!? O boże, strzeż nas przed takimi "ludźmi"! :( Gumka - serce się raduje. Kruszon też znormalnieje i to szybciej, niż się nam wdaje. Zrazik - cud, miód i orzeszki. A za Tediego kciuki idą w ruch :)
-
Przegubowa Szyszka - cud, że choć jedno auto się zatrzymało...
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Domek jest przesuper nawet! :D To już trzeci taki w tamtym rejonie Polski! Ale od początku: Szyszol się bardzo zestresował przy wsiadaniu do samochodu (przy wsiadaniu i po drodze zgubiła chyba z połowę kudełków!!!!). W drodze - anioł, choć przy tankowaniu i przy chwilowym postoju celem ustawienia GPS przed wjazdem do miasta, baaaaardzo energicznie chciała wysiadać. Dlatego nie zatrzymywałyśmy się nigdzie po drodze. Na szczęście trasa do Katowic jest całkiem OK, jechało się szybko i spokojnie. Szyszka zamieszkała w bloku, na IV p., na skraju pięknego, dzikiego parku. Dosłownie prosto z klatki wchodzi się do parku! Dałam Pani znać, że jesteśmy na dole i że jeszcze tylko się chwilę przejdziemy, żeby Szyszula się wysikała. Pani nie wytrzymała i zbiegła na dół :) Szyszka bez problemu weszła po schodkach do klatki. Do windy też wparowała, ale gdy tylko się zorientowała, że to tak małe "pomieszczenie" i bez wyjścia z drugiej strony, zrobiła w tył zwrot. Ale p. Aneta już zamykała drzwi i odwrotu nie było. Gdy wysiadłyśmy, weszła przez pierwsze drzwi prowadzące na korytarz dla kilku mieszkań i... jak po sznurku pomaszerowała DO SIEBIE! Weszła przez uchylone drzwi mieszkania i merdaniem ogona powitała obu Panów :) Od razu odpięłam jej smycz i pierwsze kroki skierowała do... kuchni :D Fakt, była głodna, bo z powodu choroby lokomocyjnej nie dostała śniadania... Gdy poszłam do łazienki, wcale się nie przejęła i nie szła za mną, bo w kuchni z blatu "spadały" smaczne kąski. Właściwie w ogóle do mnie nie podchodziła! Nowi Państwo głaskali na 6 rąk i to jej najbardziej odpowiadało. Zwiedziła mieszkanie i tylko na balkon bała się wyjść, bo barierka ażurowa, próg wysoki ni nie wiadomo co tam psa mogło czekać. Szyszka zachowywała się całkiem inaczej niż do tej pory w obcym domu. Po prostu wiedziała, że tym razem to jest TO! Państwo... cudowni! Spokojni, ciepli, wyrozumiali. Gdy syn Piotr zapytał mnie czy Szyszka umie robić "siad", a ja odpowiedziałam, że nie, ale będzie miał pole do popisu i może nauczyć Szyszkę różnych sztuczek, Pan wtrącił "A po co? Ona tu przyjechała mieszkać i być szczęśliwa, a nie do... cyrku!" :D Gdy wychodziłyśmy, Pan na chwilę odwrócił uwagę Szyszki, ale ponieważ jeszcze chwilę rozmawiałyśmy z p. Anetą przy drugich drzwiach, Szyszynka zdążyła wyjść z mieszkania i pójść za Panią. Myślałam, że będzie się pchała za mną, ale NIC Z TEGO - popatrzyła i została! Myślę, że gdyby miała chusteczkę, pomachałyby mi na pożegnanie! Po powrocie do domu od razu zadzwoniłam do Pani. Wszystko było w jak najlepszym porządku. A na moje pytanie czy Szyszka jakoś specjalnie za mną "rozpaczała", usłyszałam: "Przykro mi to mówić, ale ani trochę". Była na spacerku, pięknie chodzi na smyczy, załatwiła wszystko co trzeba i właśnie dostawała od Pana nagrodę za to, że jest taka dzielna i kochana. Zaakceptowała czekające na nią piękne posłanko w szkocką kratę i odpoczywała po trudach całego dnia. Będzie miała naprawdę cudowny dom i kochającą Rodzinę! Wykorzystałam okazję, że byłam rzut beretem od Katowic i odwiedziłam Bajkę/Majkę. Gdy weszłyśmy do mieszkania, Asia uprzedziła mnie, że Majka będzie warczeć i szczekać, ale mam się nie przejmować. Szczeknęła raz! Kucnęłam przy niej, a ona się przytuliła. Asia nie mogła wyjść z podziwu i stwierdziła, że Majka mnie poznała. Nie wiem czy to możliwe po blisko 4 latach... Jest piękna, zadbana i kochana do szaleństwa :) Od lipca ma towarzystwo dwojga kocich stworków, które przyjęła bez problemu. Litanii jej zalet płynącej z ust Asi, Jurka i Szymona nie było końca :D Serce rośnie, że "moim" psiakom tak się udało i mają tak wspaniałe domy. Z powodu upałów Majka została ostrzyżona bardzo króciutko i dopiero wtedy się okazało, że jej były "właściciel" rzeczywiście rzucał w psy widłami i najwyraźniej przynajmniej raz udało mu się trafić :( Na koniec publicznie podziękuję mojej szwagierce Grażynie (ludce), że towarzyszyła mi w podróży. Co prawda Szyszka była grzeczna i spokojna, ale mi było raźniej i droga szybciej upłynęła :) Dostałam od Państwa 300 zł. Zrobiłam 652 km - koszt paliwa 132 zł. Wpisuję w rozliczenie Szyszki, a potem "spadek" przeniosę do skarpety Imki, w oczekiwaniu na jubileuszową Pięćdziesiątkę ;) -
Fanta - nasza celebrytka - zamieszkała w Łomiankach :)
Nutusia replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
Fajnie, fajnie, fajnie! :D I z Pepsiaka bardzo się cieszę ;) Kaś, jutro albo w czwartek się wybieram do lecznicy - możemy zrobić bazarkowe "machniom" :) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Oprócz leków na skórę, warto podawać mielone siemię lniane i olej z wiesiołka - z pewnością nie zaszkodzi, a i kieszeni nie zrujnuje ;) Sunia z cieczką - nie zazdroszczę. Mam nadzieję, że nie dojdzie do dantejskich scen pod Twoją bramą, Maryś... -
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Nutusia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
"Bramy jego miłości nareszcie się otworzyły. Beznamiętna obojętność ustąpiła i jego serce rozkwitło." I tego Wam życzę z całego serca! I wierzę, że tak się właśnie stanie, bo kto jak kto, ale Pokerowie to specjaliści najwyższej klasy, jeśli chodzi o dzikusy. I choć najczęściej działają intuicyjnie, to właśnie intuicja, otwartość, serce, zrozumienie i po prostu bycie z psem są po wielokroć przydatniejsze niż specjalistyczne kursy, studia i dyplomy ;) -
A pojawi się Danusia? Bo przepadła z dogo na amen :(
-
Jeju, a tak było pięknie bez tych kleszczorów przebrzydłych! Ja je palę albo spuszczam w kibelku, bleeeeeee...... Na grzyby u nas się wybrać to tak, jakby się pchać prosto w paszcze właśnie kleszczom. Można wrócić bez grzybów, ale z kleszczem - na bank! :(
-
Ten weekend był fenomentalny! Oby jak najwięcej takich, choć nasze inne sprawy leżą wtedy odłogiem ;) Lusinko, szczęścia i jak najszybszego przełamania strachu przed stolicą :)
-
>>> BOGUŚ odszedł... MA JUŻ SWÓJ DOM - HOTELIK , W KTÓRYM JEST<<<
Nutusia replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Bogusław - teraz już żadnych numerów!!! ;) -
Wczoraj bezimienna, bezdomna – piękna Auris ma wreszcie DOM :)
Nutusia replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Przecudna jest ta Złotowłosa - cud, miód i orzeszki :) A czpiowanie bez wprowadzania danych do bazy to zwykłe wyrzucanie pieniędzy w błoto, ale... kto bogatemu zabroni?! :( Sam fakt, że nowy właściciel nie zadbał o to, by wprowadzić swoje dane świadczy o tym, że mu na psie nie zależało tak, jak zależeć powinno. -
Wielka... :(
-
Cisza martwi, ale i napawa nadzieją, że brak wiadomości to dobre wiadomości...
-
~ Wiejska zaniedbana Amisia zamieszkała w Ostródzie :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
No właśnie - Amiśka, wybywaj, bo ciężkie czasy bez Malagosa nadchodzą!!! ;) Żeby nie powiedzieć, że już nadejszły! :D