Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Już się boję... :(
  2. O matko moja!!!!!!!!!!!!! :( Mózgi tym ludziom coś powyżerało :(
  3. No niestety, o wiele łatwiej jest się uczyć złych rzeczy niż tych dobrych ;) Ale najważniejsze, że w jakimś stopniu Pola jednak... normalnieje :D
  4. Przypomniało mi się jak się zbieraliśmy do kastracji naszego kocura. Co przyszła sobota, kot przepadał jak kamień w wodę. Aż tu pewnej soboty - jest! Złapaliśmy, zapakowaliśmy do kontenerka i dzwonimy do lecznicy, że jedziemy. A to komunikat na automatycznej sekretarce, że "dziś gabinet WYJĄTKOWO nieczynny" :D
  5. Biedny Bogusław :( Ma obniżoną odporność, a wtedy o złapanie jakiegoś świństwa nietrudno :( Zdrowiej psiaku, bo odjajczanie i tak Cię nie ominie ;)
  6. Dziękujemy bardzo. Blankę wyróżniła Marysia na Katowice i Kraków (chyba).
  7. No jasne, a co to ja jestem, żeby tak się zgadzać!?!?!?! Aleście goopie baby som, jak rany! :D Joluś, tylko w piątek ja wychodzę wcześniej, bo Taszkę-Ptaszkę wiozę na Gocław. Planuję tak ok. 14-14.30...
  8. Jeszcze nie wiem czy na pusto czy nie. Jedziemy, więc jeśli ktoś ma coś do przewiezienia również ze Śląska na Mazowsze, to jesteśmy otwarci na propozycje :D Na Śląsk pojadą z nami najprawdopodobniej również szczeniaczki z Siedlec - ogarniamy temat i mam nadzieję, że do soboty się uda. Domek Szyszolinki - mieszkanie w bloku, niedaleko fajne tereny spacerowe. Państwo mieszkają z 21-letnim synem. Przez chyba 13 czy 16 lat mieli przygarniętego kotka, który nie tak dawno odszedł. Pomyśleli, że teraz chcieliby mieć psa i już od jakiegoś czasu nad tym dumali. Państwo pracują, więc Szyszol będzie zostawał sam w domu, ale nie na bardzo długo, bo Pani pracuje niedaleko domu. Oboje są bardzo przejęci adopcją i bardzo zaangażowani. Z obojgiem się pani "kontrolerce" bardzo fajnie rozmawiało. Mówiła, że widać, iż decyzja jest wspólna. ;) Szyszka ich urzekła, zakochali się od pierwszego wejrzenia i bardzo się cieszą, że do nich trafi. Myślę, że będzie szczęśliwa i zadowolona, bo lubi być w centrum uwagi, a teraz jednak ma sporą konkurencję ;) Na znak protestu (chyba) albo żebym za nią nie beczała, Szyszolina zsikała się wczoraj rano na chodnik w kuchni :D Mam jednak nadzieję, że załączy jej się wersja eksportowa, bo ja podróże lubię, ale bez przesady ;)
  9. Na plażę? Oj, to od dziś zaczynam... ćwiczyć ;) :D
  10. Marysiu, jesteś moją IDOLKĄ! :D Przeczuwałam, że jak już go złapiesz, okaże się być całkiem fajnym i spokojnym psiakiem, a nie dzikusem. Jego zachowanie było spowodowane szokiem - najczęściej psy wyrzucone z samochodu tak właśnie się zachowują, że biegają tuż przy jezdni i nie dają się złapać :( Śliczny piesio - miał więcej szczęścia niż rozumku, że trafił na tak "upartą" istotkę jak Marynia :)
  11. I to bardzo dobre, racjonalne i do zrealizowania :D
  12. Basia, strzel focha i zrób sobie urlop - taki najprawdziwszy z prawdziwych ;)
  13. Biedna Melunia :( Ale najważniejsze, że już tak nie cierpi. Fotki - mistrzostwo świata, Krzysiu! :D
  14. Jestem i ja... Jeśli nie rzuca się nie Ciebie tak "po prostu", wygląda na to, że gryzie tylko i wyłącznie ze strachu. Emocji miała wczoraj aż nadto. Jeśli nie musisz, nie przenoś jej z WC. Jej więcej miejsca wcale nie jest potrzebne - buda przecież i tak była mniejsza. Ubierz się jak pozorant, zaopatrz w zapas parówek i siedź na kibelku, póki nie uzna, żeś dobra kobieta i nic jej z Twojej strony nie grozi ;) Gorzej z pazurami i kąpaniem - bez głupiego jasia się nie obejdzie, ale też problem jak jej podać zastrzyk! Bo na sedalin bym raczej nie liczyła przy tak wysokiej adrenalinie. Nie zadziała, jak nie zadziałało na Lunkę, która była u Marysi O. Gryzia, dziewczynko, zaufaj, a wszystko się ułoży jak w pudełeczku ;)
  15. Najwyższy z najwyższych!!!! Bo zima Mazowszankę na wsi zastanie ;)
  16. Czekamy cierpliwie Jolu :) Tym bardziej, że potrzebne będą jeszcze 2 kolejne ;)
  17. Ja nie mam, bom techniczna inaczej... Ula bardzo biedna. Dziękuje wszystkim za wsparcie. Pochowaliśmy wczoraj Nemka i powspominaliśmy te 12 lat z nim. Ula z Włodkiem wprowadzili się do domu na koniec sierpnia, Nema wzięli w październiku od znajomej, której ktoś go podrzucił pod bramę, wyrzucając z samochodu. Miał wtedy ok. 9-10 miesięcy i wet wpisał mu w książeczkę datę urodzenia 1 stycznia - taką samą jak ma nasz Lesio. Chłopcy obchodzili zatem urodziny razem, oba "Mietki" :) Pamiętam jak pierwszy raz wiozłyśmy go do Doktora - przy próbie wsadzenia do samochodu, posikał się ze strachu :( Ale teraz już uwielbiał podróże autem. Wczoraj też bardzo chętnie wsiadł do samochodu... Wspominaliśmy jego kradziejskie wybryki - jak to pożarł 12 porcji kurczaka w warzywach, a kiedyś w święta 2,5 pieczonej karkówki mocno nafaszerowanej czosnkiem i jak Doktor się dziwił co to za gula zalega mu w żołądku. Skończyła się pewna epoka. Nemo był pierwszym "własnym" psem w życiu Uli. Psem dokładnie takim, o jakim marzyła - ogromnym, kudłatym, budzącym respekt wyglądem, a jednocześnie przełagodnym i przekochanym. Takim, o którym nigdy się nie zapomni i jakiego już nigdy się nie będzie miało. Dziś Ula ma dzwonić do Doktora umówić termin operacji Niteczki. Wczoraj Doktor nie był w stanie z nią rozmawiać - rozkleił się jak przy naszej Tosinie. Znał Nema od początku, przez te 12 lat leczył go, ratował, kilkakrotnie operował. A wczorajszy zabieg miał być tym ratującym życie. Nie spodziewał się, że tak się zakończy i było to dla niego naprawdę trudne :(
  18. Pokerku, byłaby to zamiana z gatunku "zamienił stryjek siekierkę na kijek" ;) Imcioch się nieco ucywilizował, ale spokojnym i grzecznym tymczasem nie jest ani trochę! Jest psujem, podrzegaczem i koncertowym warkolem :D A te dwie panny na wydaniu to nie wiem w ramach czego - czy np. protestu przed wyprowadzką - zsikały się wczoraj w domu na moich oczach - Szyszka rano na chodnik w kuchni, a Taszka po naszym powrocie na "nową" podłogę... Mam nadzieję, że jednak załączy im się wersja eksportowa, bo inaczej wyjdę na oszustkę ;)
  19. O, to już "coś" :)
  20. Uuuuuuaaaaa.... No ale kto dałby radę, jeśli nie Pokerek! A sunieczki szkoda - jej świat się dziś zawalił i póki co wciąż leży w gruzach...
  21. No, szczególnie jak zrobimy dodatkowe 100 km :D No i nie wiadomo czy będziemy wracać na pusto ;)
×
×
  • Create New...