Jump to content
Dogomania

Bączek

Members
  • Posts

    519
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bączek

  1. Alf noc przeżył. Rano zjadł miseczkę makaronu z mięsem, co prawda z mniejszym zapałem niż zwykle, ale jednak zjadł. Kazał sie wypuścić na pole, już nie leży cały czas tylko sie interesuje kto wchodzi i co się gotuje. Chwieje sie tylko dalej na nogach. Siedziałam wczoraj do północy szukając w internecie informacji na temat mocznicy. Znalazłam sporo i chyba nie jest to mocznica. Przy mocznicy pies ma ogromne pragnienie i dużo sika, a Alf prawie nie pije i mało sika. Ale ponieważ nie jestem w tej dziedzinie fachowem pójdę zrobić we wtorek badania krwi. W zeszłym miesiącu zaniepokoiło mnie, że maja mała suczka dużo pije i sika, nawet w domu. Poszłam zrobić badania krwi, bo obawiałam się, że to cukrzyca. Wyniki badania wyszły podręcznikowe. Więc babeszjoze tez należy wykluczyć, bo miałyby ją wszystkie psy a nie tylko jeden. Biedny ten Alfik
  2. Jezu mam nadzieje, że to nie jest mocznica, bo to jest wyrok śmierci.
  3. No toś mnie zdenerwowała jeszcze bardziej. W krak-vecie badają krew dopiero we wtorki. Musze szukac innej lecznicy, gdzie robia to na poczekaniu. Tylko gdzie ja w niedziele zrobie badanie moczu i krwi. Chyba nigdzie. Nie wiem jakie ma objawy babeszioza. Moje kleszcze nie są zarażone babesziozą, zaden z psów i kotów nie ma takich objawów i nigdy nie miał, choć kleszczy jest pod dostatkiem. A mocznica to nie wiem, musze poszukać w inernecie. Alf wogóle nie sika, leży cały czas pod kocykiem choć w domu wyjątkowo ciepło. Prawie nic nie zjadł. A tymi nogami to nie powłóczy, tylko jak wstanie to zad mu się chwieje na boki tak jakby nie mógł utrzymać się na tylnych nogach. Podobne objawy miał jak go przywiozłam ze schronu, tylko mniej nasilone. Rano jeszcze powlókł sie na spacer i od tej pory leży - cały czas z otwartymi oczami. Mam wrażenie, że jest dużo gorzej niż wczoraj. Cały czas na niego spoglądam, czy jeszcze żyje.
  4. Coś z tym Alfem nie jest dobrze. Niby nic konkretnego sie nie dzieje a jednak widzę, że jest niedobrze. Nie wychodzi na pole, zaplatają mu się tylne nogi. Wczoraj po raz pierwszy nie zjadł obiadu do końca. Jest smutny i zmienił sie na pysku. Snuje się po domu z podkulonym ogonem skurczony w pół, albo śpi. Nie widzę, żeby go przy tym coś bolało bo jest wyjątkowo spokojny. Nie wiem co o tym myśleć. I martwię się.
  5. Śluz w kale świadczy o zapaleniu okrężnicy. To zapalenie może mieć różne podłoże, począwszy od nietolerancji pokarmowej, a skończywszy na tasiemcu. Przy tasiemcu kupa wygląda jakby była w prezerwatywie. Ponieważ piszesz, że to szczeniak, wizyta u weterynarza nie zaszkodzi. Nie przypuszczam, żeby psu coś utknęło w jelitach, bo wtedy straciłby apetyt i wymiotował. Mógł coś porwać na spacerze i to mu zaszkodziło. Napisz na co pies był szczepiony, skad go masz i czym był odrobaczany. Czasami szczeniak jest tak zarobaczony, że jedno odrobaczanie nie wystarczy. Słyszłam, że weterynarze w UK nie są najwyższych lotów, ale może nie jest to prawda.
  6. Czy dzwonił ktoś o Gucia, bo u mnie cisza
  7. Każdy mówi co innego. Jemu w tej chwili nic sie nie dzieje. Ma doskonały apetyt i humor jak na niego też doskonały. Taka ciężka operacja w jego wieku narazi go na niesamowite cierpienie, a skutek może byc odwrotny od oczekiwanego. I ta tarczyca, nie wiadomo jaki bedzie miała wpływ na np gojenie sie ran pooperacyjnych. Ten guz jest na boku jak się kończą żebra i zaczuna się tylna noga, tak jakby w mięśniach lub otrzewnej. Nawet jak urośnie do rozmiarów pomarańczy nie będzie psu przeszkadzał. Najgorsze to przerzuty. Alf jest u mnie rok, brałam go jako 10-letniego psa, zęby ma w stanie jakby miał 14, a na pysku wygląda jak szczeniak. Nikt nie wie w jakim on jest naprawdę wieku, Nie będę ryzykować. A a propos szczęścia. Gdybym nie wzięła Alfa, pewno ktoś inny by się znalazł chętny na niego. Zgadałam sie z dziewczyną u weterynarza, a własciwie ona sama zagadła. Okazało się, że zna Alfa z Dogomanii i nawet się zastanawiała, czy go nie adoptować. W końcu wybrała młodego psa. Alf jest idealny np do bloku, bo nie wymaga dużo ruchu, śpi całymi dniami i kocha ciepło. Nie jest agresywny, umie chodzić w kagancu, łatwo nad nim zapanować nawet niedoświadczonemu człowiekowi. Tylko trwało troche zanim sie odnalazł, no i ta choroba. Jak Alf kiedyś umrze, to wezmę kolejnego staruszka, bo mnie nie potrzeba psa do reprezentacji, tylko po to żeby był i żeby cieszyć sie jego szczęściem. I tak sie teraz cieszę szczęściem Alfa i pozostałych psów i kotów, że nie mam czasu na nic innego. Polecam jako lekarstwo na zimową depresję. I żałuje tylko, ze mam ograniczone możliwości finansowe i lokalowe.
  8. Niestety guz sie powieksza. Alfik jak widać zarasta sierscia, tylko 10 razy wolniej, niż łysiał. Dalej jest cały poklejony, ostrupiały i chudy i chyba już nigdy nie wróci do formy. Dużo spi. Na tym drugim zdjęciu właśnie zasypia na siedząco. Biega po łąkach, nie za bardzo przychodzi na zawołanie, jak sobie coś umyśli to głuchnie jak pień i idzie przed siebie. Teraz z tym przychodzeniem na zawołanie jakby lepiej Chodze cały czas tym samym szlakiem po polach wokół domu, tak żeby jak odejdzie zawsze trafił spowrotem sam. I już kilka razy własnie tak się zdażyło. Na koty nie reaguje, nawet przestały się go bać, choć ja dalej mam oczy dookoła głowy. Czasem sie trochę awanturuje, ale coraz mniej bo za takie zachowanie wywalam z domu na zbity pysk. A to jest największa kara. Cóz można o nim jeszcze napisać. Po prostu taka sierota, że aż serce boli.
  9. Na razie pracuje z nią sama. Cały czas to samo. Ubieranie kagańca, chodzenie na smyczy, wycofywanie sie na wąskich ścieżkach i przepuszczanie pańci przodem. Niestety ona po prostu nic nie umie, najprostrzych rzeczy. Nie umie na przykład jeździć samochodem, co tam jeździć, nie umie wogóle wsiąść. Mogłabym ją wziąć na ręce i wsadzić do bagażnika, tak jak to zrobiłam w Olkuszu, ale wolę, żeby nauczyła sie wsiiadać sama, a samochód kojarzył sie jej z przyjemnością. Dlatego na razie nawet nie jest zaszczepiona. Moge powiedzieć, że na tej smyczy i w kagańcu nawet nad nią panuje. Chwilami jeszcze doskakuje do Jogusia z zębami ale mam wrażenie, że zaczęła sie identyfikować ze stadem. Kiedyś wzięłam ja na spacer samą, to ciągle sie oglądała na dom, a po powrocie strasznie się cieszyła na widok psów. Obcych ludzi dalej się boi, na jednym ze zdjęć widać nogi sasiada i choć go zna to widać, że jest trochę sztywna. A to Joguś Ma ADHD. chwilami nie do wytrzymania. A to jest domeczek Tosi
  10. [IMG]http://images45.fotosik.pl/209/0e4cea7a532858admed.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/209/7a38e8873190d98dmed.jpg[/IMG]
  11. [IMG]http://images43.fotosik.pl/208/16073e8e7ffa25dfmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/208/d78cda42267972b8med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/204/2cc0067324941e8fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/204/fbe1e8066633b097med.jpg[/IMG]
  12. Ok To przez dwa tygodnie ma dwa Allegra. To ja jeszcze poogłaszam gdzie indziej. Mam spis stron, niektóre mało znane. Dziś dostałam maila od faceta, który reklamuje portal z ogłoszeniami, [url=http://www.ogloszenia.interpress.net.pl]Ogłoszenia Internetowe. Darmowe.[/url]. Tam też sa ogłoszenia o zwierzętach. Co prawda jestem zdania, że jak ktoś szuka psa do adopcji, to patrzy na portale o zwierzętach. No ale może nie mam racji.
  13. Dziś zrobiłam Guciowi Allegro. Wolno to idzie, po każda strona otwiera mi sie po 5 min, ale będę ogłaszać dalej gdzie się da. On musi znaleźć nowy dom !!!!!!
  14. Pokażcie jakieś zdjęcia tych kotów. W jakim są wieku i kolorze. Popytam w pracy.
  15. Zrobiłam znów pare ogłoszeń: ogloszenia.tresura.pl/ [URL="http://www.ojej.pl/Zwierzeta/psy_i_koty/Oddam_za_darmo.html"]www.ojej.pl/Zwierzeta/[B]psy[/B]_i_koty/[B]Oddam[/B]_za_darmo.html[/URL] [URL="http://www.psiaki.org.pl/ogloszenia/oddam-psa.htm"]www.psiaki.org.pl/ogloszenia/[B]oddam[/B]-[B]psa[/B].htm[/URL] [URL="http://www.hodowle.info/ogloszenia,oddam_psa,5,1.html"]www.hodowle.info/ogloszenia,[B]oddam[/B]_[B]psa[/B],5,1.html[/URL] [URL]http://zwierzakiwkrakowie.blox.pl/htm[/URL]
  16. Ogłosiłam Gucia na razie na: [LIST=1] [*][url]www.adopcja[/url][B]psa[/B].pl [/LIST][LIST=1] [*][url=http://www.adopcje.org/]Psy do adopcji - koty do adopcji - zwierzęta - oddam kota - oddam psa - adopcja kota - adopcja psa[/url] [/LIST] [LIST=1] [*][url]www.morusek.pl/ogloszenia/polska/[/url][B]psy[/B]-[B]oddam[/B]-[B]psa[/B]/0/ [/LIST] [LIST=1] [*][url=http://www.mojpupil.pl/]psy, koty, hodowla[/url][B]oddam[/B]_[B]psa[/B] [/LIST] [LIST=1] [*]zwierzeta.eurocity.pl/ogloszenia.php?v=og&p1=21 [/LIST]Podałam swój telefon i adres poczty, żeby nie kombinować, poza tym niektóre strony wymagają rejestracji.
  17. Zrobiłam taki tekst do ogłoszenia. Poprawcie mi to proszę, bo nie wiem czy nie przesadziłam. "Posłuchaj historii Gucia - 6-cio letniego, pospolitego, czarno-białego psa . Posłuchaj, pokochaj i zabierz go ze sobą. Ten pies zasługuje na miłość, zasługuje na wspaniały dom. Wychowany od urodzenia w domu z dziećmi, po śmierci właściciela, znalazł się pod opieką starszej kobiety. I pewnie żyli by razem jeszcze długo, bo był dla starszej pani jedynym przyjacielem , gdyby nie choroba. To choroba spowodowała, że Gucio po raz kolejny traci dom. Obecnie starsza pani z trudnością porusza się o lasce, nie jest w stanie opiekować się Guciem. Błaga o nowy dom dla niego . Najlepiej dom z ogrodem, bo Gucio nigdy nie mieszkał w bloku. Dom pełen ludzi, dzieci i kotów, bo Gucio w takich warunkach był wychowywany. Gucio ma wielkość trochę nad kolano, waży około 25 kg, Obecnie przebywa w Jaworznie. Przed adopcją będzie wykastrowany. Istnieje możliwość jego dowiezienia do przyszłego właściciela Jeżeli chcesz mieć stróża i przyjaciela zadzwoń. Nie pozwól, żeby Gucio trafił do schroniska. Jego dni u starszej pani są policzone." Zdjęć innych nie mam ponad te co są na stronie Fundacji więc wkleję te. A ewentualnie jak pojedziemy do jaworzna na 01.11 to może coś jeszcze dorobię Transport biorę na siebie.
  18. Nie wyobrażam sobie Gucia w tym domu po operacji. Parter domu od lat był wynajmowany, Pani Hania mieszkała na pietrze na które prowadzą wąskie, kręte schody. Wszędzie czyściutko, dywany na podłodze. Co będzie jak Gucio zwymiotuje, nasika, zrobi kupę. Ona nie jest w stanie sie schylić i po nim posprzątać. Ale próbować nie zaszkodzi. A w kwestii kojca lub łańcucha. Ja wiem, że takiemu psu trudno będzie znaleść inny dom. Nie jest ani specjalnie ładny, ani oryginalny.Taki łańcuchowy kundel. Ale serce mi pęka na myśl o tym. Od chwili jak miałam Gucia u siebie minęło sporo lat , ale mam nadzieję, że czas, ludzie i zły los nie wypatrzyli mu charakteru. Żadne z rodzeństwa nie jest agresywne, suczki są najlepszymi przyjaciółkami dzieci, pies jest trochę żywy i ma zapędy kierownicze, więc myślę, że Gucio charakterem nie odbiega od reszty rodzeństwa. I to jest jego największa zaleta. Ile mamy czasu na znalezienie domu dla Gucia, czy ktoś się w tej kwestii coś dowiadywał.
  19. Na kogo mam podawać namiary, robiąc ogłoszenia?
  20. Daj Boże. To fajny pies. Od urodzenia z ludźmi i z dziećmi. Zasługuje na dobry dom.
  21. Pani ma jedyną córkę w Krakowie, ale to nie jest miłośniczka zwierząt. Wszystkie wnuki wyjechały do Angli, dom został sprzedany (mieszkali na sąsiedniej działce) a Pani Hania też dom chce sprzedać i zamieszkać u córki w Krakowie, bo sama żyć nie daje rady. Tak więć z ich strony pomocy żadnej nie będzie. To i tak cud, że zgłosili psa w Fundacji. Kiedyś była mowa, że ja psa wezmę, ale wtedy błagała, żeby go zostawić, bo to jej jedyny przyjaciel. Dziwne, że nie dała teraz znać że się chce psa pozbyć. Przypuszczam, że Gucio ma zagwarantowany pobyt w domu Pani Hani do momentu aż ten nie zostanie sprzedany, ale to nic pewnego, bo przypuszczam, że ona ma nadzieję, że zimę spędzi już u córki. To zdjęcie Gucia jak był jeszcze zupełnie malutki. Z dodatkowych informacji to to że pies lubiał uciekać za suczkami i dlatego siedział na łańcuchu. Trzeba by go było wykastrować, dam na to kasę tylko nie w tym miesiącu (tzn nie w październiku, bo nie mam) A wogóle to sie okropnie zdenerwowałam. Nie mam nikogo komu mogłabym go nawet pokazać. Wszyscy w rodzinie mają po kilka psów, a ci co nie mają to nie chcą i szkoda z nimi gadać. Ja go poogłaszam tam gdzie umiem, bądź jestem zalogowana, założe mu wątek jezeli chcesz i jest taka potrzeba, ale jutro, bo dziś padam na pysk ze zmęczenia.[IMG]http://images42.fotosik.pl/116/d829784492da7ed1med.jpg[/IMG]
  22. Ja w sprawie Gucia z Jaworzna Gucio nie ma 2 lat. Urodził sie 25 08.2003r czyli skończył 6 lat. Pani jest moją daleką krewną i odziedziczyła psa w spadku po swoim zmarłym synu. Ten zaś wziął go ode mnie jako 8 tygodniowe szczenie. Szczenięta były 4. Do dziś brat Gucia o imieniu Jogi, jest u mnie. Suczkę ma moja siostra, a 4 psiak poszedł do obcych ludzi i nie znam jego losów. Pies faktycznie wychowany był z dziećmi w domu. Dopiero po śmierci właściciela wylądował na łańcuchu. Gdyby miał zostać oddany do schroniska to ja go wezmę, ale to w ostateczności. Obecnie mam 5 duzych psów.
  23. Jak nie urok to..... wiadomo co. Znów mam powód do zmartwienia. :placz: Tośka pije wodę. Dziś wychlała wiadro. Do tej pory nie zwracałam na to uwagi, ale wczoraj nalałam pełne, a dziś było puste. I nie mogła wody wychlapać, bo wiadro przywiązane. I jak poszłam na spacer to woda chlupała jej w brzuchu i to bardzo wyraźnie, a po spacerze znów piła. I taka chudziutka jakaś pod ta kupą sierści. Sterczą żebra i inne kości :shake: Żeby to nie była cukrzyca. Jeszcze mi tego brakowało. A z pozytywnych wiadomości to kupiłam aparaf fotograficzny na Allegro. Jak przyślą będą fotki.
  24. Jogusiowi wskutek awantury w zeszły czwartek na szczęście nic się nie stało poważnego. Tosia złapała go zębami za przednią łapę i wbiła symetrycznie po obu stronach kły. Obecnie opuchlizna zeszła, rana się goi, a Jogi jakiejś specjalnej urazy do Tosi w sercu nie nosi. Natomiast Tosia w dalszym ciągu usiłuje go sobie podporządkować. Musi wiedzieć, że on jest moja prawa ręka i kierownik, a przecież w jej mniemaniu dwóch kierowników w stadzie być nie może. I choc na smyczy i w kagańcu, sprowokowana dziś przez obcego psa na łąkach najpierw rzuciła się na niego. Co ciekawe przestała wogóle agresywnie reagować na suczkę, zaloty i obskakiwanie Alfa znosi ze stoickim spokojem, a na Miśka nigdy nawet nie warknęła. Ale ja w jej miłość i spokój już nie wierzę. I jak mnie kusi żeby odpiąć smycz to sobie przypominam ją w akcji i szybko mi przechodzi. Odkąd Tosia w kojcu i na smyczy wszystko wróciło na swoje miejsce. Koty nie wariują ze strachu, psy zachowują się swobodnie, a i ja trochę odetchnęłam i nie nawiedza mnie już wizja ścielących sie wokoło psio-kocich trupów.
×
×
  • Create New...