Jump to content
Dogomania

Bączek

Members
  • Posts

    519
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bączek

  1. [quote name='Pies Wolny']Oj Bączku, Bączku, a ja ciągle gadam - płot z pionowych profili, prętów lub betoniak, albo pełne deski. NIE mają chipów ? a to chyba ja forum pomyliłem - przepraszam.[/QUOTE] Oj ja biedna. Już muszę kastrować, czipować i budować płot z betonu lub profilii. To muszę chyba zgłosić upadłośc konsumencką.:placz:
  2. [quote name='zuzlikowa']W przypadku psa uciekajacego i "sikajacego"(a właściwie -znaczacego) pierwsze działania , to [B]kastracja[/B]- niweluje lub zmniejsza pęd do wycieczek i znaczenia terenu, a następne to [B]zachipowanie[/B]- pozwala odnaleźć psa, który zaginął, zaszedł za daleko lub został odłowiony. Czy chłopaki są zachipowane? Umknęło mi, jakie masz ogrodzenie... siatkę z łatwością pokonują i maluchy i giganciki sprawne( giganty nie skaczą przez ogrodzenie powyżej 1,50m- przełażą przez nie wspinając się, podkopując ew. wykorzystując wszelkie nieszczelności...a potrafią być szybkie w tym bardzo)...z parkanem, ew. betonowym płotem pow. 1,50m znacznie im trudniej...[/QUOTE] Mam zwykłą siatkę. Psy łażą po niej jak po drabinie wsadzając łapy w oczka siatki. Psy nie są czipowane. Czip pozwala psa znaleźć. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Pod warunkiem, że pies wcześniej nie wpadnie pod auto, nie zostanie zarąbany siekierą, bądź zastrzelony przez myśliwego. A czas polowań w toku, wokół mnie same lasy i pola.
  3. [quote name='kuba123']byłyśmy dzisiaj z Jotką u suni jak napisała Anetta- z panem pass- nie odda Miśki, Matka sie nie zgadza była tam też dzisiaj jakaś kobieta - wyszła z domu- i rozmawialiśmy we czwórkę pan zrobi przed domem miejsce na dużą ocieplaną budę, w której Miśka będzie mogła schronić się przed zimnem dodatkowo zabezpieczy to miejsce w płocie, aby Miśka ni miała możliwości uciec Miśka będzie swobodnie chodzić po podwórku pan będzie starał się przekonać mamę, by oddała psa na razie tylko tyle udało nam się załatwić co do dredów, to nawet panu nie pozwoli ich wyczesać, czy wyskubać jeśli chodzi o karmienie, to według mnie Miśkę należałoby odchudzić, bo zapasła się dziewczyna nieziemsko[/QUOTE] No i dobrze i o to mi chodziło. Jak rozumiem to budę trzeba Panu dać (pozyczyć) Czy siatkę naprawi sobie sam i czy to pomoże? Z tego co pisano na wątku Miska skacze przez płot górą a nie wychodzi przez dziurę. A co do żywienia, myślę że mój pomysł z kupowaniem Miśce mięsa i makaronu jest w tej sytuacji jak najbardziej aktualny. Pan przecież sam może przygotowywać psu jedzenie, jak będzie miał co jej dać jeść. Misza też nie lubi czesania. Zaraz odchodzi, a jak się go dalej próbuje czesać to łapie za rękę zębami. Wyczesałam go metodą "po trzy włosy na raz" Więc to jest chyba rodzinne. Te psy sa bardziej do siebie podobne niż wygląda na pierwszy rzut oka.
  4. [quote name='Fundacja BERNARDYN']No i elektryczne ogrodzenie oczywiście cały zestaw z wymaganym atestem bezpieczeństwa. Widzieliśmy już skutki stosowania azjatyckiego byle czego. Jeśli Misza będzie nosił obrożę z czujnikiem to osoby, które wyadoptowały psa do Bączek powinny sprawdzić, czy wszystko jest dla niego bezpieczne.[/QUOTE] To ma byc elektryczny płot a nie obroża, chyba jasno sie wyraziłam. Marki REDYK AB 200. Nie chińszczyzna, tylko rodzima produkcja. I firma z wieloletnią tradycją. Instrukcja obsługi na 5 stron. Ihebe, nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale chyba będziesz musiała mnie odwiedzić, a celu potwierdzenia bezpieczeństwa stosowania płota. Zapraszam serdecznie. Upiekę jakiś fajny placek. ;) Pies Wolny też jest mile widziany, bo przynajmniej się zna na prądzie.:lol: Popatrzy fachowym okiem, doradzi coś jeszcze.
  5. [quote name='Fundacja BERNARDYN']Bączek wykastruj psa. Młody, żywiołowy i niekastrowany samiec, do tego dobrze odżywiony z tendencjami do nadmiernego znaczenia terenu i ucieczek powinien być wykastrowany. Pies się męczy, tym bardziej w skupisku innych psów, gdzie być może cały czas nie jest ustawiona między nimi hierarchia. Pomijając fakt, że chyba w umowie adopcyjnej masz zaznaczony wymóg do przeprowadzenia tego zabiegu. Elektryczne ogrodzenie stosuje się ( a przynajmniej powinno) w sytuacjach, kiedy zawiodły wszystkie inne metody zapanowania nad problemem. Kastracja nie jest lekarstwem na wszelkie zło, ale w przypadku uciekiniera musi zostać przeprowadzona. Tym bardziej, że jako nieobojętny płciowo szybciej zostanie podczas "gigantu" zagryziony przez inne psy, no i nauczy się kryć suki.[/QUOTE] Misza będzie wykastrowany, ale nie w tej chwili. Właśnie pozbyłam się kasy w związku z zakupem pastucha. Pastuch być musi, bo przypominam, nie tylko Misza mi ucieka. Ucieka mi także drugi diabeł Gucio wykastrowany zresztą w 2009r. Cały proces dydaktyczny weźmie w łeb, jak Gucio dalej będzie uciekał. Nie pomoże kastracja Miszy. Też będzie uciekał, bo on nie lata za sukami, nie schodzi wogóle do wsi, gania po lesie i łąkach. A w Guciu ma kumpla i przyjaciela.
  6. Bączek

    Barf

    [quote name='ladySwallow']Mi zależy na tym, żeby było to takie "świeże" mięsko od "biegającego luzem" drobiu ;) Poza tym, Aspol sprzedaje w dużych ilościach, jeśli chodzi o kg, a my mamy maleńką zamrażareczkę dzieloną na pół na psa i na nas :lol:[/QUOTE] W dużych ilościach sprzedają tanie mięso:wołowina, indyk. Paczki po 2,50 kg min 30 kg. Ale kurierem możesz zamówić dowoly asortyment i wielkość opakowania. Kurier niestety kosztuje. Lepiej chyba zainwestować w zamrażarkę.
  7. Bączek

    Barf

    [quote name='ladySwallow']Myśmy też mieli problem, mimo dużego miasta, ze znalezieniem dostępu do mięsa. Poszukaj w necie, popytaj ludzi, może ktoś by Ci np. raz w miesiącu przywoził większą ilość do mrożenia? My tak mamy z kaczką i kurą, czasem też z gęsią. A pan z mięsnego odkłada dla nas mostki wołowe.[/QUOTE] Biorę mięso z Aspolu w Katowicach. Prowadzą sprzedaż internetową. Nigdy nie miałam zastrzeżeń.
  8. [quote name='amikat']Miśka nie lubi suchej karmy bo ma starte zęby . Lubi karmę gotowaną bo do takiej jest przyzwyczajona. Guz w brzuchu odkryliśmy wtedy kiedy była zabierana na sterylizację z podejrzeniem ciąży. Na początku wszyscy myśleliśmy ze jest ciężarna i stad ten brzuch. Okazało się ze to potworniak . Nie było przerzutów w obrębie jamy brzusznej. Nie jest super przyjazna ale jest przywiązana do właściciela . On do momentu kiedy miał siły leczył ja, szczepił, woził do lekarza swoim "cićkiem". Ma 800 zł renty. Mandaty za Maśkę to dwa razy po 200 zł..[/QUOTE] Ja daję psom surowe mielone mięso z ryżem i jarzynami. Można kupić w Aspolu w Katowicach po 2,50 za 1kg (indyk) Dla ludzi się nie nadaje, bo zawiera zmielone kości, więc nie ma zagrożenia, że sam zje. Do tego makaron z Pabemii zalewany wrzątkiem, bez gotowania i mamy pyszne jedzonko za małą cenę. Trzeba to tylko kupić. Kurier dowiezie na miejsce.
  9. [quote name='Pies Wolny']A joj , ta joj :-o ta to Ty rób proszę ten zabieg ... upiększający, bo ...utoniesz w literaturze o prundzie, abo i co gorsze o nożach i skalpelach elektrycznych, i zaraz się zabiorę do opowieści o działaniu tego noża diatermicznego :evil_lol: Zmienia się charakterek bandziornów po takim upiększaniu, oj zmienia :placz:[/QUOTE] I tak i nie. Różnie z tym bywa. Gucio, ten drugi z diabłów jest wykastrowany. I to nic nie dało. Jak kochał wolność, tak kocha. Może tylko cel wędrówek się zmienił. Często zamiłowanie do ucieczek tkwi w sercu, a nie w jajkach.
  10. [quote name='zuzlikowa']Bączku... bardzo proszę:shake: Miałaś pretensje do userów, że są egzaltowani i stosują emocjonalny szantaż... sama jednak nie wahasz się odwoływać do demagogii (porównanie do dzieci) oraz podawania faktów nie mających niczego wspólnego z realiami( wiek, stan zdrowia, sierść, "kilkunastokilgramowego guza nie widać"...), a do tego teraz " On sam wymaga opieki i pomocy, a wy go chcecie nachodzic z policja i strażą miejską, żeby mu psa odebrać." Bądźmy konsekwentni- nie życząc sobie demagogii z jednej strony, nie stosujmy jej sami! I prawdę powiedziawszy, jeśli miałabym wątpliwości jaką drogę pomocy wybrać dla Miśki, Twój wpis :"Ihabe kiedyś pisała, że pies był zadbany i właścicel woził go do weta samochodem. [B]Ale teraz sam jest stary, chory, opiekuje sie prawie 100 letnią matką. On sam wymaga opieki i pomocy...[/B]" pozbawia mnie wszelkich wątpliwości, bo masz rację! [B]Pan nie będzie coraz młodszy, a jego stan coraz lepszy.[/B]I nie o latach tu mówimy. Tak więc Miśka nie ma co liczyć na opiekę Pana ... jakakolwiek opiekę, ani dziś, ani w przyszłości. Jedyne co Pan może zrobić, to wyrazić zgodę, by Miśką opiekowali sie obcy ludzie na jego terenie. Jeśli nawet dziś ją wyrazi, to jaką mamy pewność,że za moment nie wycofa się?...nie zmieni zdania? " A gdyby ewentualnie włascicielom coś sie stało, będzie czas na zastanowienie się co z tym fantem zrobić."... tak- i tu także patrzymy inaczej- ja widzę "opiekunów psa", Ty "właścicieli psa". A po drugie- jeśli zmieniać Miśce miejsce życia, to im szybciej, tym lepiej. I nie wiem, czy i dla Pana nie lepiej. A czasu Miśka już dziś nie ma... potem będzie miała go jeszcze mniej. Jeśli mowa o pomaganiu Panu- staremu, schorowanemu i słabnącemu z dnia na dzień, obciążonego obowiązkami ponad jego siły... tak, bardzo chcę mu pomóc! [B]Uwolnić od jednego z problemów, z którym sobie nie radzi- zabrać Miśkę!!![/B] I to jest jedyna forma pomocy na którą mnie stać... i możecie sobie pisać co chcecie. Jestem na dogo dla psów!...dla Miśki. Widzicie potrzebę pomocy staremu, schorowanemu człowiekowi- [B]zróbcie to!Zorganizujcie pomoc w innej formie.[/B] Same demagogiczne i egzaltowane wpisy w niczym mu nie pomogą![/QUOTE] To nie jest żadna demagogia. Powtarzam za osobami obecnymi na forum, które faceta widziały. Nic sama nie wymyślam ani nie dodaję. Nie rozumiem tylko jednego: 1..Dlaczego nie można facetowi kupić worka karmy, żeby Miskę karmił. Gdyby suka była super przyjazna i miała gwarancję wspaniałego domu, wtedy byłaby zupełnie inna sytuacja. Ale my jej możemy zapewnić tylko kojec: bo gryzie, bo ucieka. Dlatego nie podążam za Waszym tokiem rozumowania.
  11. [quote name='zuzlikowa'][B]Bączku,[/B] a odnośnie Miszki i jego zachowań- [B]czy młodzik jest wykastrowany?[/B] Kastracja niweluje trochę problemów u chłopaków... min. właśnie ucieczki i sikanie oznaczające teren. Wybaczcie- umknęło mi to...[/QUOTE] Misza nie jest wykastrowany. Przymierzam sie do tego, ale ciągle mi schodzi. Ale bedzie.
  12. [quote name='azalia']Moim zdaniem,Ci którzy bronią właściciela Misi nie mają racji.Suni wyrósł kilkunastokilogramowy guz,a ten pan nie zrobił nic,pomogli obcy ludzie,pies jest na łańcuchu,nawet po operacji trafiła spowrotem na łańcuch i błota,jakoś się nie ulitował i nie wziął jej po ciężkiej operacji do domu.Nie karmi jej regularnie i daje jej najczęściej kości,a sam niestety popija.Misia nie ma też zapewnionej opieki weterynaryjnej.Dla mnie osoba,która ciąśgle zmienia zdanie jest niepoważna i nieodpowiedzialna.Niech obrońcy tego właściciela wezmą na siebie odpowiedzialność za suńkę.[/QUOTE] Ja nie bronię właściciela Miśki. Ja tylko chcę powiedzieć, że kilkunastokilogramowego guza w brzuchu nie widać. Ihabe kiedyś pisała, że pies był zadbany i właścicel woził go do weta samochodem. Ale teraz sam jest stary, chory, opiekuje sie prawie 100 letnią matką. On sam wymaga opieki i pomocy, a wy go chcecie nachodzic z policja i strażą miejską, żeby mu psa odebrać. Misza nie był wygłodzony. Był skołtuniony i brudny ale czego się spodziewać. Nawet dziś jak pada deszcz Misza wygląda jak murzyn. Nie widać białego. Oni po prosu nie chcą oddać tego psa i dlatego ciągle zmieniają zdanie. Na swój sposób są do suki przywiązani a ona do nich. Przy niewielkiej pomocy z zewnątrz mogą funkcjonować razem. Psu trzeba budę. W ostateczności trzeba przeciągnąć drut przez podwórko na wysokości 3-4 m i łańcuch zaczepić o drut. Suka będzie miała swobodę i schronienie. No i zapłacić teściowej Ihabe za jedzenie. To wszystko. A gdyby ewentualnie włascicielom coś sie stało, będzie czas na zastanowienie się co z tym fantem zrobić. Byle suke miał kto karmić.
  13. Bączek

    Barf

    [quote name='agaga21']sznurkiem bym się za bardzo nie przejmowała. mój gamoń nieraz zjadł kawał koca który sobie odgryzł i inne szmaty i zawsze to wychodziło pozwijane tyłem. kiedyś mieszkałam w mieszkaniu studenckim i była tam suka mix labka. czego ona nie zjadała! hitem była kaseta magnetofonowa. po kawałku ją skonsumowała ale taśmę z niej(90 minutową! :D ) znajomy wyciągał kawałek po kawałku podczas porannego spaceru. ale był wściekły bo jeszcze sąsiedzi mieli ubaw jak wyciągał, wyciągał i nie mógł skończyć, bo to kilka metrów chyba tego było:evil_lol:[/QUOTE] Sznurek, porwany na pasy koc i inne szmaty są dla psa i kota bardzo niebezpieczne. Zakręcają się w kosmki jelitowe i ja wyrywają. Robią w jelitach masakrę. Często konczy sie to operacją psa. Wiem to z autopsji. Mój pies zeżarł futrzak, darł go na pasy i jadł. Skończyło się cięciem jelit w kilku miejscach. Prawie poszedł na tamten świat. Drugi zeżarł poszewkę z jaśka. Wy...ał po dwóch tygodniach. Weterynarz mówił, że najwięcej operuję się kotów na świeta, bo zjadają włosy anielskie z choinki.
  14. [quote name='Pies Wolny']....lampy ..do ...kontaktu (gniazda) :lol: , a jak umiesz podłączyć i kontakt do tego - to już coś :lol: uśmiechnij się , jutro będzie lepiej ! Próbnika nie kupuj, bo na niewiele się zda - potrzebny inny przyrząd - chyba , że do czego innego, a warto mieć :lol: - ja mam najprzeróżniejsze różności i takie inne cudka też. A z Miśką, gdyby nie Ihabe (chyba się nie mylę) - to pod opieką 'pana' guz ten pewnie sam, by ...... wypadł z brzucha Miśki, tylko co byłoby wtedy z Miśką ? - dajmy już spokój. Idę na ..... tam gdzie się chodzi w takie dni.[/QUOTE] Lampy i gniazdka do sieci a nie lampy do gniazda.;) Taka wyedukowana jestem
  15. [quote name='Pies Wolny']Tak, zasilanie takiego urządzenia akumulatorem jest bardzo dużym podniesieniem bezpieczeństwa stosowania tegoż. Nie wiem jakiego rodzaju zasilacz jest dodany do urządzenia - w tym jest właśnie problem. Są oczywiście rozwiązania techniczne zasilaczy, które same 'badają' stan urządzenia, które bierze od nich 'prąd' i jeśli coś nie gra to następuje odcięcie zasilania. To jest sprzęt z górnej półki. Rolę dobrego zasilacza spełni także dobrej klasy UPS stosowany do awaryjnego zasilania sprzętu komputerowego. Tam jest zasilacz dobrej klasy, tzw. próbkujący oraz akumulator, który zapewnia podtrzymanie zasilania przy braku ogólnego napięcia zasilającego. Myślę, że po paru wstrząsach bandziornom płot przestanie się zupełnie podobać (ostatnia linia napięciowa powinna być w górnej części płotu). Od razu dopowiadam - powodzenie działania sprzętu zależy w dużej mierze od jakości uziomu - elektroda zakopana w ziemi, stanowiąca uziemienie. Żeby prąd 'kopał' musi płynąć. Jedną elektrodę pies dotyka np. nosem, a drugą - ziemię łapami. Więc morał taki, że i płot sam w sobie musi być także uziemiony. Bo jak wskoczą na izolowany płot to efektu 'kopania' nie będzie. Miejsce lokacji głównej elektrody uziomowej wskazane jest zakwasić, np. nawozem do rododendronów lub wiadro wody + 0,5 l octu. Pamiętaj jednak o kontroli napięcia roboczego na siatce roboczej - nie przekraczaj 1000 V. W sprawie Miśki : Bączku dajmy spokój tej dyskusji - please. Fundacja ma rację ! Co będzie po zabraniu Miśki - oby jak najszybciej, powie nam Ihabe. Jeśli wezmą kolejnego psa to sam zabiorę się za perswazję - i nie znam się na łagodnych środkach tejże. Amikat - na jakiej podstawie twierdzisz, że to był guz niezłośliwy - masz wynik badania histopatologicznego ? - pokaż proszę.[/QUOTE] Nie umiem nic robić z prądem, poza podłączeniem kontaktu i lampy. Muszę zdać się na gotowe urządzenie. Jutro dokupię baterię i próbnik, bo ręką nie mam zamiaru tego sprawdzać czy działa. W kwestii Miśki staram się do sprawy podchodzić obiektywnie i adekwatnie do zagrożenia. Nie będę używać słowa masakra bo tam żadnej masakry nie ma. Masakra to jest na innych wątkach. Aż się człowiekowi naprawdę płakać chce. Od początku jestem przeciwna zabieraniu chłopu psa. Jestem za tym, żeby mu pomóc w jego utrzymaniu. Póki żyje, bo za chwilę może nie żyć. Żeby psu zrobić budę. kojec, ogrodzić posesję pastuchem w zależności od tego na co chłop się zgodzi. Ale nie zabierać po to żeby go skazać na dożywocie w kojcu, stres związany ze zmianą miejsca i otoczenia. Tak naprawdę jeżeli ona jest tak związana z właścicielem to nie wiadomo, czy zmianę miejsca przeżyje. Nie odezwę się już więcej, bo mnie nerw zaczyna ponosić a nerwy mi szkodzą, ale to mi przypomina sytuację gdy w imię poprawy losu odbierano na siłę rodzinom niewydolnym społecznie dzieci. A co sie z nimi potem działo można poczytać w internecie.
  16. [quote name='zuzlikowa'][B] Prawda jest tylko jedna... [/B]i to ona jest wykładnikiem naszych działań! Ale nie można oczekiwać, że posiadamy zdolności jasnowidzenia i każdą sytuację będziemy w stanie przewidzieć i ew. domkowi ją przedstawić! Nie możemy, bo tych, których nie znamy nie jesteśmy w stanie jednoznacznie pokazać. I prawdę powiedziawszy nie będę patrzeć, ani jako potencjalny dom, ani jak potencjalny adoptujący. [B]Mnie interesuje jedynie patrzenie z punktu widzenia potrzeb psa![/B] I nigdy, kłamstwo, ani bagatelizowanie problemów nie było i nie będzie dobrą, bezpieczną drogą do udanej adopcji! Ale lekceważenie bezspornych faktów: wieku, stanu zdrowia, wyglądu obecnego, zachowania... nie jest także dobrą metodą do pomagania psu. I nie ważne jakich sloganów, egzaltowanych słów userzy używają... ile ochów i achów wpiszą lub nie wpiszą- [B]Prawda Miśki jest w pełni podana na wątku[/B] i o uzyskanie tej prawdy cały czas prosiłyśmy i to tu- oficjalnie i na wątku, a nie na pw. [B]Nieprawdą jest, że cel uświęca środki! [/B]Zdecydowanie i jednoznacznie- jeśli chcemy szczęśliwie wyadoptować psa( dla domu i psa!), nie wolno kierować się tą zasadą! I tą zasadą kierować się nie kierowałam dotychczas i kierować nie będę!...za niskie ogrodzenie(1,30m) na długości 3m, wstrzymało adopcję Kami i nie mało jest problemów z zapłaceniem hoteliku! A to tylko jeden z przykładów. A jeszcze lepiej wie o tym ten kto rozmawiał ze mną na temat adopcji jakiegokolwiek psiaka... może i bywam słodka, ale nie ułatwiam decyzji o adopcji gigancika. NIGDY! Wprost przeciwnie. A z Fundacją BERNARDYN współpracuję min. dlatego, że i ona dokładnie tej zasadzie... nie hołduje. Celem naszym nie jest wypchnięcie na siłe psa do pierwszego chętnego domu i podbijanie statystyki- ile to piesków wyadoptowałyśmy, a niech teraz się domek martwi! Alik... nadal w Fundacji, Natalka... nadal w Fundacji, cudne staruszki, które mogłyby w zasadzie pójść do odpowiednich domów - nadal w Fundacji... , Lusia, nadzorowana po adopcji, wróciła po kilku dniach do Fundacji... Domów chętnych wiele... wizyty przed adopcyjne nawet w Bystrzycy Tatrzańskiej...odwiedzin psiaków też nie mało, a psiaki nadal są w Fundacji, bo jednak nie były to TE DOMY! [B]Cel jedyny, poza uratowaniem życia psiaków- znaleźć im domy bezpieczne i odpowiednie do ich potrzeb![/B] Nigdy jednak nie byłyśmy i nie będziemy w stanie, przewidzieć każdą sytuację i każde zachowanie psa w przyszłości, bo on swym zachowaniem odpowie na działanie przyszłych opiekunów i warunki jakie mu dom stworzy. Kończę ten temat, bo niestety jest znacznie poważniejsza sprawa... dużo ważniejsza i to dla Misi właśnie, i niestety wcale nie optymistyczna! Wstawiam zdjęcia ANETTTY, ale do tematu tego musi wrócić Anettta... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/821/imag0037b.jpg/"][IMG]http://img821.imageshack.us/img821/6022/imag0037b.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/202/imag0038bl.jpg/"][IMG]http://img202.imageshack.us/img202/2586/imag0038bl.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] Edit: widzę,że ANETTTA już napisała...[/QUOTE] Ta dyskusja opiera się na postrzeganiu świata. Ja widzę zaniedbanego psa przy zaniedbanym domu a Wy masakrę. Dajmy już spokój.
  17. [quote name='Pies Wolny']Urządzenia niskonapięciowe - chodzi mi o urządzenia zasilane niskim napięciem od 12 do 60 Volt. Zasilanie to jest realizowane zasilaczem nie zintergrowanym w jednym urządzeniu z generatorem wysokiego napięcia, który przekazuje impulsy robocze na siatką ochronną. Zdarza się, w przypadku bardzo kiepskich jakościowo urządzeń, że napięcie zasilające 230 V - zmienne z sieci, 'przeskoczy' na obwód roboczy i jest to przepięcie w obwodzie urządzenia. Problem w tym, że w obwodzie roboczym (siatce) jest podawane impulsowo wysokie napięcie od 1000 do 1800 Volt ale o bardzo małym natężeniu przepływu prądu - rzędu paru miliamperów. W przypadku przepięcia, napięcie o wartości 230 Volt i prądzie przepływu ograniczonym bezpiecznikiem np. 6 Amper jest zabójcze dla psa. W podawanych przez Ciebie parametrach urządzenia 0,5 Jula to jest energia impulsu, nie zaś napięcie, które powinno być regulowalne w zakresie od 800 do max. 1000 Volt, prąd przepływu 'ustawia' się jakby sam. Jest kilka rodzajów takich urządzeń. Skoro nie masz żadnego doświadczenia skonsultuj się z fachowcem z branży. Dotyczy to sposobu izolacji siatki roboczej jak i wyboru urządzenia. Mógłbym napisać przecież, że chodzi o psa, ale dostanę zaraz bęcki i ...słusznie , bo i na owcach czy krowach też nie można eksperymencić. Powiem tylko, że najbardziej odporne na taki sprzęt są ..... koty. Co najwyżej wyostrza się im wzrok :razz: ..... no to podpadłem teraz już na całego :lol: ....[/QUOTE] Nie widzę nigdzie w instrukcji jakie napięcie jest podawane na elektryzator, ale to znajdę na stronie producenta. Czy w przypadku gdy zamiast podłączać elektryzator do sieci, włożę baterię akumulatorową, którą można ładować, też istnieje zagrożenie przepięciem. Mam tylko ładowarkę, bo w sklepie powiedzieli, że można używać bez akumulatora. Ale akumulator jest do kupienia bez problemu.
  18. [quote name='magda222']Bączek przepraszam, ale ja chyba nie rozumie Twoich wpisów... Jest grupa ludzi, która chce Miśce pomóc. Była na miejscu ANETTTA, która mogła zweryfikować warunki i napisała, że Miśkę trzeba jak najszybciej zabrać. Myślę, że ihabe też nie podnosiłaby alarmu, gdyby psy nie miały się źle. Wydaje mi się także, że dziewczyny z Fundacji wiedzą na co się porywają, bo mają duże doświadczenie z wielkopsami. Czemu mają służyć Twoje wpisy?! Część ludzi, których udało się ściągnąć na wątek poczyta je i stwierdzi, że idą pomagać gdzie indziej, gdzie jest krew i ból. Bo Miśka przecież nie ma tak najgorzej... Chcesz zniechęcić ludzi, którzy chcą pomóc Miśce? Bo ja to tak odbieram...[/QUOTE] Chciałabym, żeby na tym i na innych wątkach była prawda. Prawda prawdziwa a nie zmyślona. Żeby nie pisać, że pies jest stary, chory, marznie, moknie po to tylko, żeby wzbudzić litość i zapewnić sobie obecność większej liczby wolontariuszy na wątku. Ja patrzę na to z pozycji potencjalnego domu stałego. Chciałabym wiedzieć naprawdę, co pies, którego wybrałam sobą reprezentuje i w jakich jest warunkach. Psów jest taka masa, że człowiek musi sobie postawić jakieś priorytety. Albo biorę psa starego - bo go nikt nie chce, albo chorego - bo go uratuję. A tymczasem jak mam się kierować przy wyborze informacjami podanymi na wątkach skoro są nieprawdziwe. Mam psy, również wypatrzone na Dogomanii. Nie będę pisać szczegółów bo, napiszę ponownie, nie mam do nikogo pretensji. Ale jeden z psów reklamowany jako super spokojny i łagodny wcale taki nie był, a wolontariuszka widziała go jedynie przez kraty schroniskowego boksu. Nawet nie wychodziła z nim na spacery. Na szczęście dało się go wychować. Takie działania moim zdaniem nie są uczciwe. Przecież te wątki przeglądają nie tylko wolontariusze, ale także ludzie, którzy chcą przygarnąć psa. I powinni mieć podane prawdziwe informacje. Ja wiem, że w opinii wielu cel uświęca środki, ale mnie się to nie podoba.
  19. [quote name='ANETTTA']ja osobiście nei znam benka który dozył 16 lat !!!!!![B]10 -11 to max a szkoda [/B] mój ma 8 lat nie uważam że jest stary bo wychowany w domu na dobrej karmie......itd a miska żadko ma jedzenie i całe zycie na zolu !!!!! [B]i nie mów mi prosze ze beczka to dobre schronienie dla psa [/B] metalowa beczka latem nagrzana do temperatury ....?????maxa a zimą chyba pies moze do niej przymarznąć !![B]!!masakra [/B] a co do psa uciekiniera tez miałam takiego rudzielca z ulicy (wiec do nikogo pretensji )nigdy bym go nie oddała był u mnie do konca swoich dni mieszkając w bloku musiłam zamykac drzwi za tyłkiem na zamek bo to był moment jak pies je sobie otwierał i tyle go było widac mało tego na ulicy udawał że mnie nie znał jak za nim latałam z kiełbasą ....myslałam że go zabije a kiedy przeprowadziłam sie do swojego domu to przez 3 tyg pies siedział jak zaklęty na podwórku .....a po tym czasie żaden płot nie był dla niego problemem ..wieć niestety w domu był na wolności a na placu na uwięzi .....+ spacery oczywiście na smyczy !!!!!! mało tego jak bym go uwiązała pod sklepem to kazdą smycz przegryzł i w nogi wiec miał smycz z łancucha !!!! kiedyś wyskoczył mi z jadacego samochodu jechałam przez las po mału bo były dziury goraco jak diabli klimy nie miałam ...wiec otwarłam sobie okno od strony pasażera iiiiiiiiiiiiiiiiiiiii goniłam psa na nogach ..wkońcu wsiadłam do samochodu i odjechałam on za mną ludziska patrzyli bo przyjachała pańca i wywaliła psa ..... zatrzymuje sie i wołam go zmordowany ale dalej nic z tego ..po chyba 7 km uciekl mi w las i połozył sie w błocie bagnie ja za nim dopadłam zabrałam i myslałam że zabije cała w błocie a przedemną 100 km drogi niedziela !!!! podjechałam pod blok wywaliłam gnoja z auta a on przy nodze biegiem do domu odsypiał zmęczenie a ja szorowałam tapicerki abym rano mogła jechac do pracy było to pare naście lat temu [B]ze wszystkim sobie dalismy rade i był u nas 10 lat !!!![/B] nie moge powiedzieć że był wierny heheh ale był kochany .......ma swoje miejsce w naszym sercu i miejsce w naszym ogrodzie !!! tylko chcieć i nie narzekać ludziska nie takie maja problemy i dają radę !!!!!![/QUOTE] Anetta Jak ma się jednego psa, no może dwa, to człowiek daje sobie ze wszystkim radę. Miałam w bloku w centrum miasta 3 i jakoś dawałam sobie radę. Ale teraz mam 7. I chyba jest zrozumiałe, że oprócz opieki nad psami muszę jeść spać i pracować. Najbardziej mi zależy, żeby pozostałe 5 psów nie narażać na pastucha. Na razie nie mam innego pomysłu jak zrobić drugi płot. Poza tym jak wcześniej napisano [B]Misia i Misza to nie są benki[/B]. To są rasowe kundle podobne do benków. Nie można przykładać do nich tej samej miary co do benków także w kwestii wieku. To że benki żyją krócej nie oznacza, że Miśka będzie żyła tyle samo. Ja nie mówie, że beczka jest dobrym schronieniem bo nie zidiociałam na starośc aż tak. Ja tylko mówię, że Miśka ma sierść jak baran i nie ma co się nad nią tak roztkliwiać, zwłaszcza w lecie, bo zimno na pewno jej nie jest. Deszcz jej też nie przeszkadza, bo ta sierść wogóle nie namaka wodą. To jest pies wychowany na polu z kożuchem zamiast sierści na dodatek sfilcowanym co dodatkowo poprawia jego właściwości termiczne. A Wy oceniacie sytuację w której Miśka się znalazła z pozycji człowieka z miasta.
  20. [quote name='Pies Wolny']Ha ha ha. Hm, na poważnie to stosowanie takich metod na psiki jest niemoralne. nieludzkie i niehumanitarne ...... ale jest pierońsko skuteczne !!! :evil_lol: Jak się pytasz niewłaściwych ludzi to dobrze Ci tak, tracisz nerw na darmo, było mnie spytać. Jeśli masz dobry generator, z nastawnym napięciem - to rób to i nie czekaj na odpowiedzi. Jedyna uwaga to taka, żebyś wiedziała o tym, że psy są relatywnie bardzo wrażliwe na impulsy (bardziej odporne niż np. konie, ale wrażliwe) i wielkość impulsu musi być regulowalna ! Stosuj urządzenia zasilane niskonapięciowo - unikniesz problemu przepięcia i możliwego podania prądu o zbyt dużej wartości natężenia - wtedy to zabójstwo. Jednak spokojnie, te urządzenia są bezpieczne dla zwierząt. Obserwuj pierwszą rekcję na 'kopnięcie' bo jest na co patrzeć (:evil_lol:) i co psole robią potem. Te odruchy się utrwalają, potem jest spokój. Bardzo ważne jest rozmieszczenie na płocie linii przewodzących napięcie - pamiętaj pies wącha i ... dostaje w nochala, to bardzo deprymujące i bolesne. Wskazana ocena kardiologiczna obu bandziorno. Ponadto jak masz takie gagatki to robisz to dla ich dobra (no i sobie też). W zakresie moich niektórych mebli, obszczywanych regularnie, to zastosowałem tresurę - to one wyszły na taras i .....nie wracają. Problemu nie ma , bo już nie narzekają :evil_lol:, a przynajmniej nie słyszę.[/QUOTE] Matko Boska co te pojęcia oznaczają, jestem z prądem na bakier. Nie strasz mnie jeszcze bardziej. Kupiłam w Karusku pastucha Redyk i przeczytałam w internecie wszystko co się dało przeczytać. Chcę rozciągnąć taśmy na wysokokości nosa i łap jak pies opiera się o siatkę. No i może przy ziemi, jakby im przyszło do głowy kopać. On daje maksymalne napięcie o,5 (chyba jula) I takie jest dla psa dopuszczalne. Co to są urządzenia niskonapięciowe? Co to jest przepięcie i kiedy występuje? Ja już nie mam co z domu wynosić bo same ściany zostały. Kupiłam taki środek co rozkłada mocz i jakoś da się w tym smrodzie wytrzymać. Ale one nie leją jak mogą swobodnie łazić tam i spowrotem. Tylko jak się je zamknie. Na szczęście.
  21. [quote name='zuzlikowa']Bączku... a dlaczego przerażona moim powyższym wpisem?[/QUOTE] Przerażona, że ludzie skuszeni urodą Miśki dzwonią z propozycją dania jej domu stałego czy tymczasowego. W mojej opinii suka po pierwszej ucieczce wyląduje na ulicy lub dożywotnio na łańcuchu, jeżeli po drodze kogoś nie ugryzie lub nie wpadnie pod samochód. Tak jak napisałam. Nikt świadomie nie weźmie agresywnego psa uciekiniera i nie ma co na to liczyć. A nieświadomy jak weźmie, to się dla psa źle skończy. Ta Pani ma dobre serce, ale to nie wystarczy. Trzeba mieć warunki, przykryty kojec. To jest wielki pies 35 - 40 kg żywej wagi. Niech kogoś na gigancie ugryzie. Nie daj Boże dziecko. Nie daj Boże własne dziecko. Obserwuję Miszę w kojcu. Ani raz nie wlazł do budy a buda jest dla bernardyna, z przedsionkiem i materacem może się podobać. Leży na gołej ziemi i cały czas sapie. Te psy mają taką sierść, że skóry wśród rozgarniętych włosów nie widać. Nie jest im zimno nawet w trzaskające mrozy. Nie ma się co litować nad Miśką, że mieszka w beczce. Nawet gdyby miała pałac, dalej siedziałaby w błocie. Bo tak jej dobrze, bo tak jest nauczona i już. Nie mogę czytać tych wpisów jaka to ona stara, brzydka i chora. Nie jest stara, ma dopiero 8 lat- może żyć do 16. Nie jest brzydka, jest śliczna, puchata. A że zdredziała. A czego się spodziewać, przecież nikt jej nie czesze. Nie jest chora guz ponoć nie był złośliwy, jest wycięty. Powiem szczerze, że nie wiem co z tym psem należałoby zrobić. Nie może zostać w domu ze względu na chorobe właściciela a nie warunki w jakich żyje ( choć to wbrew twierdzeniu innych Pań w mojej opinii byłoby najlepsze). Są psy co mają gorzej. Nie kwalifikuje się do adopcji i wątpię, żeby się wogóle kiedykolwiek kwalifikowała. Może żyć jeszcze kolejne 8 lat. Mam nadzieję, że bierzecie to wszystko pod uwagę.
  22. [quote name='zuzlikowa']Dzisiaj zadzwoniła do mnie Pani Karina spod Wrocławia... bardzo poważnie rozważała możliwość dania ds lub choćby tymczasowego Misi. Sama ma w domu sunię- benię 3letnią i koteczka. Mają dom z ogrodem, a w nim wydzieloną część ogrodzoną z budą... pracują, a w domu w tym czasie jest niania z dzieckiem... Do tej pory nie mieli do czynienia z psiakiem, który może nie chcieć kontaktu... może kłapać zębiskami...ma problemy z zachowaniem( niepokój, kłapanie, możliwość wychodzenia przez ogrodzenie...)... nie bardzo mogą poświęcić czas psiakowi poważnie choremu i wymagającemu bieżącej opieki... Rozmawiałyśmy chwilę... przedstawiłam Pani, co mnie osobiście niepokoi tzn: realny brak wiedzy na temat zachowań Misi(do innych suk, do kotów, do obcych ludzi... nie wspomniałam w rozmowie, ale miałam i w pamięci sygnalizowane ucieczki Misi, jej "awersję" do budy, niechęć(?) do wchodzenia do domu oraz obawy związane z dzieckiem), brak wiedzy na temat jej stanu zdrowia i potrzeb w tym względzie. Zasugerowałam, by na razie Misia została "zweryfikowana" co do stanu zdrowia i zachowania w Fundacji Bernardyn... Wstępnie ustaliłyśmy, że Pani będzie śledzić wątek Misi i będzie obserwować napływające i już rzetelne informacje o zachowaniu Misi, o jej potrzebach zdrowotnych i na ich bazie podejmie konkretne decyzje co do ds dla Miśki. Pani zaproponowała pomoc Misi... i przyznam,że bardzo na nią liczę. ...inną sugestią moją było także przemyślenie przygarnęcia staruszka benia- Pana... Tak, czy siak... gdyby był domek stały w odwodzie dla Miśki, dom który zabezpieczałby jej potrzeby i sam był bezpieczny... bardzo będę się cieszyła! Myślę jednak,że na dzień dzisiejszy jednak priorytetem jest rzetelne "zdiagnozowanie" Miśki co do jej zachowań, stanu zdrowia, czyli ogólnie rzecz biorąc- co do jej potrzeb, a potem jednoznaczne określenie, czy ew. dom jest tym, który te potrzeby zabezpieczy. [B]Optowałabym dzisiaj za kolejnością: Fundacja, zdiagnozowanie potrzeb Misi, odpowiedni dom stały...[/B] Ale to takie moje przemyślenia... może nie zwróciłam uwagi na coś, na co warto było zwrócić uwagę?... może sugestie moje są zbyt daleko idące?:oops:[/QUOTE] Jestem przerażona tym wpisem a przeczytawszy wątek w całości muszę dodać łyżkę dziegciu do tych jęków na forum. [B]Nikt przy zdrowych zmysłach nie weźmie psa uciekającego z posesji, chyba, że nie wie co go czeka.[/B] Ja nie wiedziałam i dlatego mam dwa psy, które uciekają z posesji Miszę i Gucia. Muszę napisać to dużymi literami MISZA UCIEKA Z POSESJI TAK JAK JEGO MATKA. Nie będę pisać ile mnie to zdrowia kosztuje. [FONT=Arial][SIZE=2]Psychicznie ta sytuacja mnie wykończyła. Wypróbowałam już wszystkiego, żeby nie siedziały w kojcu ( Na szczęście mam ten kojec i to przykryty siatką od góry). Siedziały na sznurku, siedziały zamknięte w domu. Nic nie pamaga. Chwila nieuwagi i już ich nie ma. I to nie godzinę dwie, ale całą noc. W nocy zamknięte w domu budziły mnie po kilka razy, żeby się wysiakać, a i tak lały po ścianach i fotelach. Notorycznie się nie wysypiałam ,nie mogłam normalnie funkcjonować. Nawet żarcie się dla nich nie liczy. W sobotę poszły przed śniadaniem, w czwartek poszły przed kolacją. Nie jadły dwa dni.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jest to dla mnie sytuacja nowa. Pozostałe psy nie opuszczają mnie na krok. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]O spacerach bez smyczy nie będę pisać, na smyczy szaleją, nic ich nie interesuje tylko tropy dzikich zwierząt, szaleją jak w amoku. Po tych spacerach schudłam 2 kg z nerwów i wysiłku fizycznego.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Doprowadzona do ostateczności zamknęłam oba w kojcu. Jestem na etapie instalowania pastucha elektrycznego. Mam już elektryzator, izolatory, taśmę. Będzie zainstalowany na istniejącym ogrodzeniu z siatki. Niestety trwa to trochę, bo słupki trzeba spawać, żeby dostosować je do zamocowania izolatorów. Byle zdążyć przed zimą.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]I niech mi nikt nie pisze, że pastuch jest nie humanitarny, bo mnie szlag trafi. Gdybym nie wzięła sobie do serca komentarzy tego typu umieszczonych w innych wątkach to dawno pastuch byłby zainstalowany, a tak to będę to robić w zimie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Piszę to ku przestrodze, bo oczywiście nie mam do nikogo pretensji, że mi się trafiły takie diabły.[/SIZE][/FONT]
  23. [quote name='Afryka']Ja bym zaczęła od straży miejskiej. W Krakowie teoretycznie nigdzie nie wolno puszczać psa całkiem luzem (bez kagańca albo smyczy). Na początek mogą mu przywalić mandat za spuszczenie psa. Ja sama dostałam kilka lat temu mandat 50 złotych, mimo że moja suczka nikogo nie zaczepiała, tylko sobie grzecznie biegała obok mnie. Ostatnio rozmawiałam nad Wisłą z chłopakiem, który dostał 200 zł. mandatu, więc to chyba zależy od konkretnego strażnika. Jeśli straż miejska nie będzie chciała się pofatygować, to użyj starego straszaka mówiąc, że pies może się rzucić na dziecko i będzie nieszczęście (jakoś strażników na ogół dzieci bardziej wzruszają niż inne psy).[/QUOTE] Witam koleżankę z dogtrekkingu. Domniemuję, że nie pojechałaś do Przesieki skoro jesteś na kompie. Ja też nie pojechałam, bo nie mam kasy na benzynę, ale za to z żalu pojechałam do puszczy niepołomickiej na cały dzień. Wracając do boksera. Czy nie da się suki jakoś przekupić, zainteresować np kością. Facet pewno się zapieni, że karmi się jego psa i odpuści złośliwości. A jak nie to może suka odpuści. Mówili dziś w Chwila dla pupila, że na Krowodrzy ( Zbrojarzy) ktoś rozsypuje trutkę na szczury w miejscach uczęszczanych przez psy.
  24. Trasy są dłuższe i krótsze. Byłam w tym roku na dwóch organizowanych dogtrekkingach. Trasa 25-30 km jest do pokonania bez problemu. Ja w każdym razie ją pokonałam, a mam lat ....dzieści. Najwiekszy problem był z psami. Za drugim razem był upał, psy się przegrzewały. I w zasadzie nie było wiadomo dlaczego niektóre szły do przodu a inne nie dały rady. Czeka mnie jeszcze jeden wyjazd w Karkonosze. Mam nadzieję, że pogoda dopisze. W przyszłym roku ma być więcej imprez kilkuetapowych, z nocowaniem w schronisku lub pod namiotem. Trzeba niestety majdan nosić ze sobą, co stanowi znaczne obciążenie. Cóż można powiedzieć. Fajna impreza. Jest do kogo gębę otworzyć, wszyscy albo większość jest pozytywnie zakręcona w tę samą stronę. No i można z psami pochodzić po górach nie narażając się na krzywe spojrzenia przewrażliwionych mamusiek i ludzi z fobią na psa. Po prostu taka zbiorowa impreza, gdzie na trasę wychodzi 100 i więcej osób z psami jest inaczej odbierana prze turystów i mieszkańców. Patrzą raczej z zaciekawieniem i traktują nas jako nieszkodliwych wariatów. Z technicznych rzeczy psy muszą być na smyczy, warto zatem zainwestować w pas i smycz z amortyzatorem choć nie jest to ekwipunek obowiązkowy.
  25. To jest strona załozona przez Pana Ryszarda. [URL]http://www.atos.ovh.org/choroba.htm[/URL] Pamietam watek z Dogomanii. Pies był łysy jak słonik Bambi i taki też był tytuł wątku. Warto poczytać o zmaganiach własciciela z nuzycą i leczeniu przy pomocy kapieli w boraksie. Niestety widzę, że facet ucichł na Dogomanii. Aby z psem nie stało się coś złego.
×
×
  • Create New...