-
Posts
519 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bączek
-
[quote name='ihabe']Bączku pozostaniesz moim największym bohaterem roku 2011 :-) !!!!!!! Jak czytam to wszystko to wyję ze szczęścia !!! Może będę mogła Was owiedzić za miesiac? :-) O niczym innym nie marzę jak znów Cie uściskać i wycałować ten wielki łeb ( Łeb oczywiście Miszki:-)[/QUOTE] Ihabe przyjeżdżaj w każdej chwili. Będziesz miała okazje porównać co zostało z tego smutnego i przestraszonego psiaka. Jeżeli chodzi o szukanie domu dla Misi, to trudna sprawa. Suczka nie jest młoda, potrafi pokazać zęby i na dodatek przechodzi przez ogrodzenie. Ciekawe tylko czy górą czy dołem. Z takim psem wieczny kłopot. Człowiek wiecznie jest w strachu, że albo on zrobi komuś krzywdę, albo jego skrzywdzą.Sama mam takiego, który dodatkowo na gigancie rzuca sie na ludzi. Uszczelnienie ogrodzenia czy podwyższenie to dla takich ludzi koszt nie do udźwignięcia. Dlatego przywiązują psa bo nie maja innego pomysłu jak zapobiec ucieczkom. Ja mojego sporadycznie trzymam w kojcu lub chodzi we własnym domu w kagańcu, bo nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie sie wybierze na samotny spacer. Kojec jest na podmurówce i osiatkowany od góry - mój pies łazi po siatce jak kot. Koszt takiego kojca to kwota ok 3 tys zł w najtańszej wersji.
-
[quote name='ihabe']Bączku, twoje posty na temat Miszki wkladaja tyle optymizmu i wiary w to co robimy i po co to robimy:-) Niebiosa nam Ciebie zesłały, Misza trafił do psiego raju i ja nie wiem jak bardzo mam za to dziękować:-) :-) :-)[/QUOTE] Ihabe to ja dziękuję niebiosom, że mi Ciebie z Miszką zesłały. Ten pies ma w sobie coś takiego, że człowiek cały czas chce go głaskać i przytulać jak pluszową zabawkę. Do wszystkiego podchodzi z entuzjazmem. Podaje łapy, najpierw jedną potem drugą. Nauczył się otwierać do siebie przymknięte drzwi, zajęło mu to jeden dzień, a to jest trudna sztuka i każdy pies ma inną technikę. Miszka wkłada łapę, inne psy wpychają pysk w szparę między drzwiami i framugą. Najbardziej zaprzyjaźnił się z Guciem, bawią się razem jak szczeniaki, choć Gucio w tym roku kończy 8 lat. Można boki zrywać. Miszka wprowadził w to moje geriatryczne stado radość i życie.
-
[quote name='BUDRYSEK']co slychac u Misia?[/QUOTE] Misio już sie zaaklimatyzował. Chodzi swobodnie po podwórki, śpi w domu. Kotów nie atakuje a one przestały się go bać. A na tym mi nabardziej zależało. Wydawało mi się, że Misio jest po kaukazie, ale teraz jak go obserwuję to chyba Pan Poprzedni Właściciel nie pomylił ras psów i faktycznie pokrył Miśkę nowofunlandem. Misio kocha wodę. W domu kładzie sie koło miski, na polu wychlapuje wodę łapami, postawiłam mu nawet plastikowy basen, żeby mógł się zamoczyć. Chętnie pojechałabym z nim nad morze, żeby go wykąpać. Poza tym stwierdzam, że on do pewnego czasu był wychowywany w domu. Jak już sie odważył i wszedł do środka, nie ma oporów, żeby wleźć do łóżka, wspiąć sie na blat szafki w poszukiwaniu czegoś dobrego do jedzenia. Bez problemu chodzi po schodach. Nie zesikał sie w domu ani raz, a z pozostałym towarzystwem to różnie bywało. A najbardziej mnie rozśmieszył, jak rozsiadł się przed lodówką, w oczekiwaniu, że coś smakowitego z niej wypadnie. Uczę go teraz, że jak koty jedzą, to on czeka i może dopiero deskę po mięsie oblizać. Koty karmię na schodach i wszystkie psy czekają więc się szybko nauczy. Zresztą jest bardzo pojętny. Nazwałam go Misza bo jeden Misiek już w domu jest. I na stróża na budowie na pewno się nie nadaje. Prawie wogóle nie szczeka, jest przyjacielem całego świata, choć obcych sie boi. Boi sie niestety też smyczy, ale myślę, że szybko zapomni o poprzednim życiu. [IMG]http://images43.fotosik.pl/778/bb3d0827d4e38deemed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/770/25c8577f0f9617e7med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/779/e0ef164eedc11a4emed.jpg[/IMG]
-
Chyba dziś będę spać przy otwartych drzwiach balkonowych. Nie mam sumienia go zamknąć na polu, a w domu nie chce siedzieć. [IMG]http://images43.fotosik.pl/769/e965407e4cb7da78med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/769/46705d3f5945dcb2med.jpg[/IMG] A fotosik to po zmianach doskonale działa. Przedtem trzeba było całego dnia, żeby wstawić jedno zdjęcie. A teraz. Tylko parę minut.
-
Kamień spadł mi z serca, bo Misio nie wykazuje żadnej agresji do kotów. Koty trochę spięte i fuczą ale nastąpiło już pierwsze spotkanie nos w nos i nic się nie stało. Druga wiadomość to to, że Misiu wchodzi do domu sam choć jeszcze się czuje trochę niepewnie. A trzecia wiadomość, to to że nie wierzę własnym oczom. Misio bawi sie w gonitwy z Guciem. Od razu mi sie przypomina film o Beetowenie, jak szczeniaczki zbiegają z góry. Łomot jest taki sam. Zaraz spróbuję wstawić te marnych parę zdjęć co zrobiłam. [IMG]http://images50.fotosik.pl/770/9e675c7c46477f17med.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/770/78f94ffe9c7b121cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/763/152d731171941781med.jpg[/IMG]
-
Przeczytałam watek od dechy do dechy i muszę stwierdzić że ten pies na mnie czekał. Wśród tylu ogłaszanych psów, szczeniaczków i misiaczków wybrałam własnie jego. Nie wziął go nikt wcześniej, nie pojechał w świat. To jakieś zrządzenie losu. Misiek sie wykazał wczoraj wyjatkowa inteligencją. Jak chciałam go zamknąć na noc w kojcu i zwabiłam przy pomocy mięsa do srodka, stanął sobie w drzwiach, mięsko wyjadł a potem zrobił zwrot w tył i chciał wyjść zanim go przestawiłam tak aby zamknąć drzwi. W koncu go zamknęłam, ale tak rozpaczał, że go wypuściłam i spędził noc poza kojcem. Do domu nie wchodzi, ale się dość interesuje co tam jest w środku, więc myślę, że to tylko kwestia czasu jak się zdecyduje wejść. Za kotami goni, jak uciekają , jak siedzą to on też siedzi. Koty bardzo nim się interesują. Obserwują go z bezpiecznej odległości. Moim zdaniem Misio już sie zaaklimatyzował. Podstawia głowe do drapania, odwraca sie do góry brzuchem, chodzi po ogrodzie i szczeka przy bramie. Boi sie wyjśc na zewnątrz, jak widzi, że biore smycz to ucieka ale potem dość sie interesuje okolicą i nie musze go ciagnąc za sobą. No i rozumie słowa "choc wracamy do domu".
-
To ja wzięłam Misia. Wypatrzyłam go w niedzielę na allegro. Nie wiedziałam, że ma wątek na Dogomanii. Kocham takie psy, i własnie kilka takich było ogłaszanych, ale ten jakoś bardzo mi zapadł w serce. Tak bardzo, że rano w poniedziałek zadzwoniłam pod nr telefonu podany w ogłoszeniu a po południu Misio już był u mnie - jako siódmy pies. Ja naprawdę nie miałam zamiaru brać kolejnego psa. Na noc z poniedziałku na wtorek zamknęłam go w kojcu. Był bardzo przestraszony i zdezorientowany. Bałam sie że wyjdzie za ogrodzenie i przepadnie. W kojcu płakał całą noc, tak że rano skoro świt, z duszą na ramieniu wypuściłam go na zewnatrz. Połaził trochę i zaczął dobijać sie do bramy. Przestraszyłam się i znów go na chwilę zamknęłam. A potem zrobił sie piekny dzień i poszliśmy na spacer. Jak na psa, który nie chodził na smyczy szedł dość dobrze. Jak mój pies sie oddalał to darł za nim, że mi rekę chciał wyrwać. Ale ogólnie było nie źle. Po spacerze zostawiłam go na długiej lince, żeby go złapac jak będzie np skakał przez siatkę. Ale linka plątała się o drzewa, a Misiu nie chciał przeskakiwać więc od tej pory chodzi luzem. Na noc go na razie zamykam. Na dzien też jak idę do pracy, boję się żeby z nudów coś nie wykombinował. Psy przyjęły go poprawnie, nie było żadnej awantury. Misiu jest strasznie delikatny i bojaźliwy. Towarzystwo psów wyraźnie wpływa na niego pozytywnie (zwłaszcza takich diabłów, one go rozruszają) Nie wiem jak go wyczesać chyba trzeba będzie go ostrzyc, jest cały w dredach i kołtunach posklejanych tłuszczem do samej skóry. Czesanie sprawia mu ból i wogóle jest niemożliwe. To tak jakby owcę chciał wyczesać. Dziś już biega radośnie jak szczeniak, ale jeszcze wczoraj był smutny i zagubiony.
-
A co sądzicie o typowym pastuchu elektrycznym takim jak dla koni. Są takie dla psów , widziałam na przykład w Karusku. Mój pieseczek nie tylko przełazi przez ogrodzenie jak kot, podkopuje się, to jeszcze na gigancie rzuca się na ludzi. Na szczęście rzuca się na ludzi tylko przebywając w okolicy domu, bo pewno dawno życie by już stracił. Na razie na zmianę siedzi w kojcu i chodzi w kagańcu ale zbliża się wiosna, ludzie zaczną łazić po polach, dzień się zrobi długi i pies z tego kojca wogóle wychodził nie będzie. Dodam, że na spacerze zostawia mnie i idzie w diabły. Szukam w miarę taniego rozwiązania, które nie tylko zapobiegnie wyłażeniu psa na zewnątrz ale również ochroni grządki przed niszczeniem i laniem po wszystkim. Koszt takiego pastucha w wydaniu psim to kwota 624 zł Nie wiem ile kosztowałoby przerobienie siatki od góry, zrobienie podmurówki i ogrodzenie grządek drewnianym płotem , pewnie dużo więcej, nawet gdyby udało się to zrobić we własnym zakresie. Pastuch z obrożą elektryczną nie wchodzi w grę, bo to za droga impreza przy 6 psach, które też czasem się podkopują.
-
Minęły dwa lata od pierwszej diagnozy. Alf został w międzyczasie wykastrowany. Po kastracji przytył, natomiast pogorszył mu się strasznie stan skóry. Jak zaczęłam od nowa podawć Forthyron to widzę, że znów schudł ale po tym Forthyronie jakby troche lepiej ze skórą. Z tym kastrowaniem to była dziwna historia. Alfowi pewnego dnia wyskoczyła na jajkach mała czerwona plamka. W ciągu trzech dni, rozlizał to na całe jajka, skóra pękła i wylazły na wierzch jądra. Pies zaczął gnić żywcem i śmierdzieć. Lekarz podjął decyzję o natychmiastowej kastracji. Usunął jądra wraz ze skórą. No i uspokoiło się choć stan skóry nie poprawił się a miało przecież być lepiej. Nie mam pomysłu co z tym zrobić ani kasy na powtarzanie wszystkich badań. Ale chyba muszę zrobić chociaż ten profil tarczycowy, bo szkoda psa truć Forthyronem jak on nic nie daje.
-
Skąd Ty wzięłaś taką kwotę. Forthyron w tej dawce miesięcznie kosztuje 50 zł.
-
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Raz jest lepiej, raz gorzej jak to ze starym psem bywa. Ale po tej kastracji chyba lepiej. Jak się nic nie przyczepi to jeszcze trochę pożyje, mam nadzieje. To już dwa lata jak jest u mnie. Ale ten czas zasuwa. To teraz Alf ma dwanaście lat jak go w schronisku dobrze ocenili. Nie wygląda na tyle. Nie ma jednego siwego włoska na pysku i gdyby nie ten kręgosłup wyglądałby jak młody pies. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Alf leje pod siebie regularnie. Całe legowisko codziennie zalane. Nic tylko piorę, ale za chwilę materac sie rozleci. Potrafi opróznic pęcherz niespodziewanie w miejscu w którym stoi i to w całości, a to jest wiadro wody. Nie mówiąc już o tym, że gdzie stanie tam leje. Ale ogólnie jest w doskonałej kondycji. Ma doskonały apetyt i wreszcie zdecydowanie przytył. Nie sterczą mu już żebra i kości jak chartowi. To nietrzymanie moczu jest spowodowane zwyrodnieniami kęgosłupa, co uciska na nerwy i powoduje ich degenerację. Lekarz mówił, ż mogłoby być odwrotnie i pies na skutek uszkodzenia nerwów nie dał by rady sie wysikać. Więc lepsze to lanie. [IMG]http://images46.fotosik.pl/393/71e4b6ac7dcba2d0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/393/2fdb20803900f044med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/408/96fa79ad5e727b25med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/412/84cb99f719362107med.jpg[/IMG] -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images39.fotosik.pl/328/a1a9e1a8758e2b40med.jpg[/IMG] -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Alfik już jest po zabiegu. Musiałam go wykastrować. W zeszłym tygodniu na jajkach zrobiła mu się mała czerwona zmiana. Zmieniłam mięso, bo myślałam że to uczulenię. Pomogło na chwilę, a póżniej zmiana zaczęła się powiększać. W ciągu paru dni skóra pękła i wręcz zlazła, na wierzch wyszły jajka. Pies zaczął smierdzieć. W piątek o 19 pognałam do weterynarza i pies w tym samym dniu trafił na stół. Jajka wycięto mu nie oszczędzając, bo już była martwica. Teraz Alfik czuje się nie żle. Najważniejsze, że ma apetyt, rana ładnie się goi. Myślę, że ta kastracja może mu się nawet przysłużyć, bo już dawno lekarz mówił, żeby go wykastrować, że ta choroba jest na tle hormonalnym w związku z czynnością jąder. Ale ja się bałam, że sie nie obudzi po zabiegu. Do dziś nie wiem co za dziadostwo się przyplątało. -
No i wszystko jasne. Znalazła się Bella. [URL]http://bellaszukadomu.strefa.pl/[/URL] Szkoda, że tak późno.
-
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images36.fotosik.pl/191/5b6ff5850131957amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/303/380075dfd0f136c2med.jpg[/IMG] [IMG]http://images36.fotosik.pl/191/f2e38d8bd0561b76med.jpg[/IMG] -
Czy krakowskie psy przetrwają , jak wyleje Wisła
Bączek replied to Bączek's topic in Już w nowym domu
Od najbliższej niedzieli wieczór zapowiadają intensywne opady deszczu. Mają trwać przez cały tydzień. -
Wczoraj do domku poszła Romana. Chyba ją dobrze rozpoznałam ze strony schroniska. [IMG]http://images39.fotosik.pl/294/b53a24acf0be0b11.jpg[/IMG]
-
Krakowscy Powodzianie szukają ciepłych domków!!!
Bączek replied to Grusia's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny pomóżcie kobicie. Te psy jak wrócą do schroniska, zostana w nim do końca życia. Tam teraz są same staruszki i czarne klony. Seda miała nawet watek, ale niestety nikt starszą grubaską do tej pory się nie zainteresował. To dla niej jedyna szansa na domek. -
Jak byłam u Marty to przyjechali z TOZ-u żeby je zabrać. Strasznie żal mi się zrobiło tego mniejszego. Był prżerażony, a kierowca też sie bał żeby go nie dziabnął. Wtedy piesek odwrócił sie łapkami do góry, tak te łapki przycisnął do siebie, wcale nie miał zamiaru gryźć i dał się bez problemu włożyć do auta. Co te psy musiały przeżywać, to my nie jesteśmy w stanie nigdy zrozumieć. Przerzucane z miejsca na miejsce. I teraz po tym wszystkim wracają do azylu. Straszne.
-
Czy to nie są przypadkiem te psiaki co były u Marty w Głogoczowie? Tamte były podobne i zostały zabrane chyba na Kobierzyńską. W schronisku ich nie widziałam, ale tak jak napisałam nie wszystkie psy były na zewnątrz.
-
Byłam dziś w schronisku. Chciałam sprawdzić, które psy wróciły spowrotem. Trudno cokolwiek sprawdzić, bo psy siedzą w budynku i nie wychodzą na boksy zewnętrzne pomimo szczekania pobratymców. Psów jest mało. Same staruszeczki i Kajtki - szczekusie. Ruch okropny. Ludzie przychodzą i wychodzą. Jedni biorą inni oddają, jakby wstydząc sie tego. Nie zauważyłam Czarka ani Belli. Miałam za to szczęście i spotkałam ludzi, którzy zdecydowali sie adoptować Axę. Sunia była wykąpana i uśmiechnięta od ucha do ucha. Z dorosłymi byli dzieci. Jeden kamień spadł mi z serca. Wypatrzyłam kolejne trzy psy, do których los niestety się nie uśmiechnął. Jeden to Szwędacz - sprawdziłam później na stronie schroniska. Takiego zgaszonego wzroku i smutku w oczach dawno nie widziałam. Podszedł do krat, nie szczekał tylko patrzył na mnie. Myślałam, że się rozpłaczę. Drugi to mała suńka, brązowa, wyglądała jakby miała złamany ogonek. Nie ma jej na stronie. Siedzi na razie z młodym wilczastym psiakiem, który o dziwo nie znalazł domu. Włożyła mi główkę do dłoni, spinała sie po kratach. Coś okropnego. Po jaką cholerę ja tam pojechałam. Trzecia to też sunia. Biało brązowa mała kuleczka z ADHD rozwiniętym w znacznym stopniu. Uśmiechnięta od ucha do ucha - na razie. Terroryzowała swoją większą koleżankę, nie pozwalając jej wyjść na zewnątrz i pilnowała miski z zawartością. Urocza. Buuuuuuuu
-
Przeszukuję wątki i nic. Martwię się czy nie stanie się im coś złego. Jakoś bardzo zapadły mi w serce.
-
Czy krakowskie psy przetrwają , jak wyleje Wisła
Bączek replied to Bączek's topic in Już w nowym domu
[quote name='agamika']no tak, po tym nie sposób Napoleona z innym pomylić ... głupek . Monę dzięki Karusiap odnalazłam :) i jestem spokojna przynajmniej o nią. F3 [I]moje[/I] podobno pojechało do Głogoczowa ? klony i mały czarny ? P.Beatko jak Pani tu zaglądnie to proszę potwierdzić[/QUOTE] Klony są u Marty, wczoraj były To takie dzikuski, dwa bure i jeden czarny, młodziutkie, tak z 10 kg każdy.