-
Posts
519 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bączek
-
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Kamienia to on nie ma bo daję mu kości go gryzienia. Ale ma połamane dolne kły. Przypuszczam, że gryzł kraty w azylu i dlatego tak sobie zniszczył zęby. Jeden jest tylko złamany, a drugi także zepsuty. Najbardziej to się boję tego usypiania, że się pies nie obudzi, bo taki przypadek był u sąsiadów. No ale co mi innego pozostaje. Miałam tylko nadzieję, że może same wypadną :lol: Elton nabrał sporo ciałka, bo apetyt ma doskonały i wcale tak nie szaleje jak na początku. W nocy śpi słodko, ani nie zaszczeka. Taki z niego pies obronny. Wynieśliby mnie razem z łóżkiem a on by złodziei odprowadził do bramki. Ale i tak go kocham, bo jest uroczy i nie odstępuje mnie na krok. Więc te zęby mnie bardzo martwią :placz: Jak wiozę go samochodem a on tak charakterystycznie leży na podłodze bagażnika, rozkładając szeroko łapy, żeby utrzymać równowagę i wcale nie wstaje, to mi się od razu przypominają opowieści jak to Panie Wolontariuszki wiozły go do mnie a on fikał i sikał po siedzeniu. Ja zrobiłam ten sam błąd i woziłam go na tylnej kanapie. Nie umiał wsiąść do auta i szalał w trakcie jazdy. I kiedyś zupełnie przez przypadek złożyłam tylne siedzenie, a on hop do bagażnika i od razu sie położył w ten charakterystyczny sposób. I wtedy okazało się, że on musiał być wożony w combi i na siedzeniu jeździć nie umie.:lol: Z przyjemnością odkrywam różne nowe rzeczy, które on umie robić, nawet te których nie pochwalam, np wyjadanie z szafek wszystkiego co popadnie, choć teraz ten nawyk w zasadzie samoistnie wygasł.:multi: Jak daje jeść kotom, to może leżeć koło miski i nie ruszy, nawet jak koty odchodzą najedzone. Przecież ja go tego nie uczyłam, bo własnych psów nauczyć tego nie potrafiłam. Zawsze któryś wyjadł z kociej miski za moimi plecami. Uf ,ale się rozpisałam. Jak on tak na mnie patrzy tym miłosiernym wzrokiem to mi sie go od razu żal robi i nie mogę sobie darować, że go wypatrzyłam w internecie dopiero w 2008r a nie w 2006 kiedy to musiałam uśpić poprzedniego psa. Nawet nie chcę myśleć co przez ten czas musiał przeżyć. Wystarczy popatrzyć na te nieszczęsne zęby. -
MA DOM!!!Kraków wielki Elton po raz drugi wrócił do schroniska
Bączek replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Elton ma strasznie popsute zęby :placz: Jeden kieł złamany już wygnił prawie do dziąsła. Teraz zauważyłam, że psuje się przedtrzonowy. Czy u psa się leczy zęby, czy jedyną formą leczenia jest wyrywanie? -
W zeszłym roku wzięłam ze schroniska w Tychach 10-letniego Alfa. Pies był przeraźliwie chudy, miał dziwny zapach i posklejaną sierść przy nasadzie tak jakby leżał np w ugotowanej kaszy. Sierść tworzyła skorupę przy skórze i odpadała przy pociągnięciu pozostawiając rany. Dodatkowo był okropnie pobudzony. Przez pierwsze tygodnie wogóle się nie kładł, tylko chodził i chodził aż padał ze zmęczenia. I darł wszystko pazurami. Zaliczyłam w między czasie kilku weterynarzy, żaden nie miał pomysłu co mu jest. Powtarzałam w kólko te same badania, aż w koncu trafiłam do Krak-Vetu i tu, po zrobieniu kolejnych badań, które wykluczyły grzybice, nużyce, świerzb, cukrzycę i jeszcze parę innych chorób padła diagnoza - niedoczynność tarczycy. Pies w miedzyczasie zdążył wyłysieć prawie do końca i niesamowicie schudnąć pomimo, że jadł za dwoje. Godzinami krążył wokół domu, prawie się nie zatrzymując, tarmosił koty i gryzł się z psami. Dostałam tabletki - Forthyron, polecenie kąpania go w szamponie na tłusty łojotok raz na tydzień i jak się tarczyca uspokoi propozycję wykastrowania. Lekarz sugerował, że to jakieś sprzężenie zwrotne tarczycy i hormonów płciowych zwane feminizacją i że po wykastrowaniu pies wróci do formy w ciągu 2 miesięcy. Osobiście nic przeciwko kastracji nie mam, w tym przypadku jednak niepokoję się czy diagnoza jest trafiona i czy pies w tym wieku obudzi się po narkozie. Jak czytam , to pies przy niedoczynności jest ospały i gruby, a z Alfem jest wprost przeciwnie. Ta diagnoza została postawiona jedynie na podstawie poziomu hormonu tarczycy, który ponoć u psa bardzo się waha. U Alfa był o połowę niższy. No i karmię Alfa tymi tabletkami już tydzień, bez efektu. I kąpie w szamponie, efekt jak wyżej. Zanim go jednak wykastruję chciałam zasięgnąć opinii mądrych ludzi. Może ktoś z Was spotkał się z podobnym przypadkiem. Nie chcę psu zrobić krzywdy, bo nie po to go wzięłam ze schroniska. Ale też nie mogę nie robić nic, bo długo nie pożyje.
-
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Może to i dobry pomysł. Myślę, że warto popytać zanim Alf wyląduje na stole operacyjnym. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Najgorsze jest to , że ja nie widzę żadnej poprawy ani w zachowaniu ani kondycji fizycznej po tych lekach. :shake: I nie chcę w żaden sposób polemizować z diagnozą lekarza, ale Alf nie wygląda jakby miał mieć niedoczynność tarczycy. Przy niedoczynności pies jest ospały i grubaśny, owszem są problemy z sierścią, ale tylko to się zgadza. Tymczasem Alf jest chudy jak wiór i pobudzony. Wokół domu wydeptał ścieżkę, bo goni jak satelita. Ale poza tym ma doskanałą kondycję fizyczną jak na jego wiek. Wygląda jak młody pies, w tym szaleństwie wiatr rozwiewa mu resztki sierści, uśmiech od ucha do ucha nie schodzi mu z pyska.:lol: Boję się, że te tabletki mu zaszkodzą, a o kastracji nawet nie chcę myśleć.:placz: -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
No i wróciłam od weterynarza. Myślałam, że się załamię.:placz: Jajka Alf ma w porządku. Kolejna diagnoza to niedoczynnośc tarczycy, choc poprzednio zastała wykluczona. Dostałam tabletki na 2 tygodnie, a potem jak tarcyca się uspokoi mam Alfa wykastrować. To jest jakies sprzężenie hormonów tarczycy i hormonów płciowych, co się nazywa feminizacja czy jakoś tak Objawia się łysieniem, tłustym łojotokiem, nadmierną pobudliwością i chudością. Temu lekarzowi akurat wierzę, bo to człowiek mający dośc dobrą renomę w Krakowie. Ale mi się pies trafił :shake: Żeby to choć pozostałe były zdrowe. A tu jeden oko chore, drugi ucho. Prawo serii. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Zdjęcia będą -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Wreszcie nabrałam nadzieji, że uda się wyjaśnić, co temu psu jest. Po trzykrotnej zmianie weterynarza, trafiłam wreszcie do takiego, który oprócz podstawowego badania krwi, zlecił także inne. Wykluczył trzustkę, tarczycę, cukrzycę, grzybicę, nużyce i zatrzymał się na jądrach. Alf ma powiększone jedno jajko i prostatę. Mam iść na usg. Nadczynność jajek daje ponoć takie objawy jak ma Alf. Mam nadzieję, że to się potwierdzi. A poza tym to Alf zrobił sie bardzo przytulaśnym psem, pozwala sie kąpać (kąpie go co tydzień w szamponie na łojotok, ale niewiele to daje), zakrapiac sobie oczy, prawie sie juz nie gryzie z psami, na koty też nie reaguje, ale one dobrze pamietają, że je tarmosił. Myślę, że jak sie potwierdzi diagnoza, to lekarz zleci kastrację. A wtedy sie uspokoi, bo teraz to testosteron tak buzuje, że od suki oderwac go nie można. Poza tym goni wokół domu jak satelita, dotad dokąd nie padnie ze zmęczenia. -
Odpowiedni człowiek dla specyficznego psa - może to jedyne wyjście
Bączek replied to Eruane's topic in Wychowanie
To jest pies dla mnie. Takiego miałam. Gonił za piłeczką, skakał do morza między fale za patykiem, skakał przez płoty. Takiego zawsze chciałam mieć i nigdy do tej pory nie spotkałam. A jak w końcu go znalazłam, to mam 4 psy i nie jestem w stanie wziąć kolejnego. Ale mam nadzieję, że ktoś odpowiedzialny się znajdzie. Bo to nie jest pies dla przeciętnego zjadacza chleba, jak zreszta pokazało zycie. Mało kto jest w stanie wytrzymac nerwowo z wybitymi oknami. Ludzie pozbywają sie psa z bardziej błachej przyczyny. Sama nie mogę, ale śledzę wątek. I boli mnie serce. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Najgorsze, że Alf się strasznie gryzie z psami i pomimo, że ma wyłamany jeden kieł potrafi dotkliwie pogryźć. Najbardziej sie gryzie z tym, z którym uprzednio żył w przyjaźni. No i boję sie o koty bo kilkakrotnie jego atak zagroził ich życiu . No cóż charakteru mu już nie zmienię, zamykam go w przedpokoju, ale serce mi sie kroi jak on się dobija żeby wejść do środka. Na razie nie mam możliwości, ale na wiosnę może coś poprzerabiam, tak żeby je odizolować od siebie. I zmienię weterynarza. Mam nadzieję, że nowy nie każe go kąpać bo tak naprawdę to ja się go trochę boję. Jak go czeszę, to mruczy a ja nie wiem czy na mnie czy na psa. Już nie raz pies mnie pogryzł, ale wolałabym unikać takich sytuacji. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Fotek na razie nie będzie, bo Alf nie wygląda najlepiej. Niestety to była krótkotrwała poprawa. Teraz Alf wyłysiał i schudł okropnie, pomimo, że go dobrze karmię. Szaleje, niszczy materace, gryzie sie z psami i tarmosi koty. Na spacerze idzie przed siebie w siną dal, więc nie mogę go puszczac ze smyczy a ciągnie niemiłosiernie. Jestem bezradna, weterynarz jest bezradny. Ech byle by do wiosny. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Alfik miewa sie nieźle. Porasta nowymi włosami, ta choroba skóry właściwie ustępuje. Przestał nawet kuleć. Niestety, rzuca się z zębami do kotów. I przy tym jest nieprzewidywalny. Cały dzień potrafi nie zwracać na kota uwagi aż nagle ni z gruszki ni z pietruszki startuje i co najgorsze gryzie. Co prawda oba koty nauczyły sie go juz omijać ale maluch jeszcze nie jest dość ostrożny i dlatego Alf musi chodzić w domu w kagańcu. Ale specjalnie mu to nie przeszkadza. Wyraźnie był nauczony nosić kaganiec. Całe szczęście, że nie umie takźe wejść na poddasze, stąd góra jest dla kotów a dół dla psów. Nawet z karmieniem kotów przeniosłam się na piętro. Ale chodzić po schodach umie, więc nie wiem dlaczego nie wchodzi ani na poddasze ani do piwnicy. Poza tym jest dośc grzeczny. szaleje tylko przy jedzeniu, więc michę wynoszę do przedpokoju. Wogóle z jedzeniem trzeba uważać, bo rzuca sie też na psy, nie daj Boże jak spadnie coś na podłogę, jak wystartują wszystkie na raz to awantura pewna. Ale ogólnie - mogło być gorzej. Nie jest agresywny do ludzi i to jest najważniejsze. I chrapie w czasie snu. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
[IMG]http://<a href=http://www.fotosik.pl target=_blank>[IMG]http://images28.fotosik.pl/293/6dd9d4e35f654b93.jpg[/IMG] Nie moge tego rozwinąć. za żadne skarby świata. Musze to zostawic, bo mnie diabli wezmą. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Z Alfikiem wszystko w porzadku. Próbuje wstawić zdjęcie, ale zmieniła sie szata graficzna Fotosiku i mi cos nie wychodzi. Alfik je, tyje, szczeka i robi wszystko to co porządny pies powinien robić. Z kotem się troche juz zaprzyjażnił, muszę tylko uważac przy jedzeniu, bo wtedy zachowuje sie w stosunku do niego agresywnie. A maluch czeka na razie na piętrze i rośnie. Bogu dzięki przestał sikać do łóżka. Pozostałych psów sie nie boi ( a jest ich pięć, trzy moje dwa mamy na weekend), więc Alfa też by sie nie bał, ale ja się boję o niego, więc na razie nie mają kontaktów. Kociaka też sfotografowałam, więc jak przebrnę przez nowy fotosik to wkleję tez jego zdjęcie. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Przychodzę dziś z pracy a tu niespodzianka. Alf radosny, uśmiechnięty, głowa do góry, ogon tez, głodny, że az strach. Obszczekał kota to znaczy wraca do zdrowia. I naprawdę nie kuleje. Kociak od weta dostał stronhold. Ma pchły, świerzb i robaki. Zamykam go w pokoju z córka, na razie. Jest uroczy, co tam, że sika gdzie popadnie. Śpał z nami w łóżku, choć ten świerzb to syf. Ale jutro juz będzie po sprawie. I tym sposobem tydzień konczy sie happy end-em. -
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Kociak nasikał do łózka.:shake: -
Wiecie co dziewczyny, pisze do Władczyni i Bonzai. Jesteście bardzo zarozumiałe, ale życie nauczy was jeszcze pokory, bo rozumiem że to wynika z młodego wieku. Niepotrzebnie jesteście takie agresywne w rozmowie. Wogóle zauważyłam na Dogomanii sporo agresji. Wystarczy sprzeciwić się jakiemuś wytartemu sloganowi, a już chuzia na Józia. Po co, przecież tylko rozmawiamy, wymieniamy sie poglądami na życie. Ja was nie nawrócę, ani wy mnie więc po co te komentarze.
-
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Jak nie urok to sraczka. Jak Alfik ma się lepiej to znalazłam małego kotka, takiego może dwumiesięcznego. Siedział sobie przy asfalcie, to go wzięłam, zanim zabije go samochód. Ja podejrzewam czyj on może być, takich sąsiadów do to biorą kociaki i psiaki jak leci, dla dzieci do zabawy, później głodzą, a później gdy sie znudzi to pies na łańcuch lub siekierą w łeb. Tym sposobem w ciągu roku "zdechło bo było chore" z pięć psów. Kotów nie zliczę. Jedne pchła na tym kociaku, waży ze 20 deko, rudo-biały, włochaty jak po persie, (jest taki kocur we wsi) oswojony i przytulaśny. Córka już ryczy, że przyjdą i odbiorą. Może nie , to zostanie, choć czekają mnie cieżkie czasy. Bo jak takiego maluszka ochronić przed Alfem. Boję się, żeby mu nie zrobił krzywdy. Jutro wezmę go do Krakowa, do weta, żeby dał mu cos na robaki i na pchły zanim rozlezą sie po całym domu. Już mi koleżanka mówiła o kociakach na działkach, że zima idzie i nie ma się nimi kto zaopiekować. Miałam jechać w sobotę po jednego ale starszego a nie takiego malucha. Teraz jest wysyp kotków. Ludzie zjeżdżają z działek do miasta a "zabawki" zostawiają. Koledze z pracy zostawiono kociaki w pudle na balkonie. Alf śpi.:multi: -
Siedzenie na Dogo może i obowiązkiem nie jest, ale za to jak jest przyjemne.:lol: A przecież nam kobietom należy się odrobina przyjemności.
-
Władczyni jak będziesz w moim wieku to porozmawiamy. Cierpie na chroniczny brak czasu niestety. Pracuje zawodowo, wychowuję córkę, uprawiam ogródek, siedze na Dogomanii itp itd. Nie mam czasu męczyc psa inaczej, niż na spacerze. A że czasem pogoni sarnę. Trudno. Ja nie mam gdzie z nimi chodzić, wychodzę za dom, a że wszędzie są sarny. Czy to egoizm z mojej strony. Przypomniała mi się historia z Parku Jordana w Krakowie. Pies pogonił wiewiórkę, ta wlazła na słup elektryczny i została porażona przez prąd. Ktoś to widział zawiadomił straż miejską i włascicel psa miał sądny dzień. I jeszcze jedna historia. U sąsiada sarna w zimie próbowała przeskoczyc przez ogrodzenia. Włożyła nogę w oczko siatki i już jej nie wyciągneła. Jak sąsiad wrócił z sarny były tylko strzępy. Zeżarły ją psy, lisy i co tam jeszcze. Zwierzęta wchodzą do miast. Za chwilę sarny pojawią się również na przyosiedlowych łąkach. I co wtedy. Gdzie będziecie wychodzic z psami.
-
Olek ja miałam do czynienia z dzikami, z maciora z młodymi i całym stadem. Dobrze że moje psy mają temperament, bo nie wiem czym by sie to skończyło. Maciora szarżowała na psy, a te zakosami zasuwały przed nią, nawet się specjalnie nie bojąc. Ale jak zaczęły biec w moim kierunku nie było mi do śmiechu. Jeszcze do tego przyłaczył sie kolejny dzik i atakowały oba. Jak były 10 m ode mnie zaczęłam wrzeszczeć, machać rękami i jak się cofnęły to zwiałam. I to sie działo kilkaset metrów od domu. Wielokrotnie spotkałam także dorosłe dziki, Najczęściej przebiegały mi drogę. Ale one nie były groźne, przeszły i poszły. W okolicy domu jest strasznie dużo różnych zwierząt. Bażanty przychodzą nawet do ogrodu. Więc przyzwyczaiłam się, że w każdej chwili może mi coś wyjść z krzaków. Sarny widuje rano, wieczór i w południe. Po prostu pasą się przed domem. A zapewniam Cię, że nie mieszkam w środku puszczy, tylko 16 km od rogatek Krakowa.
-
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Alfik łazi jak łaził, dalej zasypia na stojąco, ale mam wrażenie że trochę lepiej. Codziennie zresztą jest inaczej. Siedzi sobie teraz, wczoraj sie nawet na krótko położył. Je, ma dość dobry apetyt, ale nic nie przytył, dziś nawet miałam wrażenie jakby przestał kuleć, ale nie chcę zapeszać. Ogólnie nie jest najgorzej, ale czeka go wizyta u weta i szczegółowe badania. Cieszę sie, bo skończyły sie awantury z kotem. Kot go unika i to tak skutecznie, że sie prawie nie spotykają. Zreszta Alf też do kota złagodniał a i z psami nie ma awantur. Chodzi bez problemu na smuczy i nie obrywa rąk, nie jest agresywny do ludzi, więc jak w koncu poprawi mu sie zdrowie, to nie będzie z nim żadnych kłopotów. -
Bo jak Ci się chłopie urwie ze smyczy lub myknie między nogami przy otwartych drzwiach wejściowych to masz większą szanse na to, ze ją ktoś znajdzie i da Ci znać. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. A psu oszczędzi cierpienia i strachu.
-
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
Bączek replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
No to mnie zwaliłaś z nóg ta informacją Grażyno. -
Ja mieszkam na wsi. U mnie dziki na razie siedzą w zaroślach, choć bywa że podchodzą pod dom, ale to głównie w nocy. Ale widziałam film o osiedlach mieszkaniowych na Śąsku , nawiedzanych regularnie przez dziki i to w dzień. Te się ludzi nie boją, więc krzyk i machanie rękami nie pomoże. Nie wiem co wtedy należy robić, chyba rzucać jakieś jedzenie żeby się zatrzymały. To że zajęcy nie ma bo zostały wymordowane przez lisy, to są fakty poparte naukowymi dowodami a nie moja teoria. Prawda jest taka, że teraz przy zakopiance nie leżą zabite psy i koty tylko lisy i jeże. Lisów jest tyle, że można je spotkać w Krakowie w centrum w biały dzień. I nie boją sie ludzi. Parę lat temu ludzie narobiliby wrzasku, że są wściekłe, bo nie uciekają. Jeżeli chodzi o spacery po lesie z psem każdy niech robi co mu sie podoba. Mnie sprawia przyjemność obserwowanie jak pies biega, niekoniecznie za sarną, buszuje po krzakach, a ja sobie idę, obserwuję świat, nic mnie nie szarpie, nie muszę się zatrzymywać co pare metrów, żeby pies sobie powąchał jakiś krzaczek. I nie zrezygnuję z tego. Chodzi tylko o zachowanie zdrowego rozsądku i nie wpychanie się myśliwym pod lufę. A ich z reguły słychać z daleka. Co do liczby saren i szkód, które powodują w młodniakach to znów nie ja wymyśliłam, tylko leśnicy. Ja mogę tylko potwierdzić, że to prawda, widząc w jakim stanie są moje drzewka. Tyle mają drzewek wokoło to uprą sie akurat na moje. A psy mają w nosie. Obok płota stoi jabłonka. Na moich oczach sarny wyjadały opadłe jabłka, nic sobie nie robiąc z psów za płotem. Parę dobrych lat temu, jak w latach studenckich z grupą znajomych siedzieliśmy w Gorcach przez rok, saren było jak na lekarstwo. Właściwie nie pamiętam, żebym w tych czasach w górach spotkała sarnę. Teraz sarny sa wszędzie. Pasą sie przy zakopiance jak dawniej krowy, ganiaja po ulicy, giną pod kołami, wskakują na podwórko mimo ogrodzenia. Lubię zwierzęta i dlatego zbieram wnyki. Nie mogę po prostu przejść obojętnie obok takich rzeczy. Ale coś tu jest nie w porządku z tymi sarnami, dzikami i inną dziką zwierzyną. Jeżeli chodzi o gonienie saren przez psa nie wzięłyście pod uwagę temperamentu psa. Są psy, których pogoń za sarnami nie interesuje i wtedy żadna sztuka je odwołać. Miałam leonbergera to wiem. Ale są psy, ktore mają tak silny instynkt pogoni, że są nie do odwołania. Mam aktuanie psy tej drugiej kategorii, jeden ma ADHD. Jedyny sposób żeby przy nim pozostac przy zdrowiu psychicznym, to doprowadzić do tego, żeby padał na pysk ze zmęczenia. A nie jest to łatwe zapewniam Was.