Jump to content
Dogomania

aina155

Members
  • Posts

    922
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by aina155

  1. Pamietam jak uczylam swoja suke przychodzenia na wolanie i podleciala do jednego z tych psow. Byl niesamowicie zaskoczony ze cos sie nim zainteresowalo. Tez sadze, ze wiez jest bardzo mała, bo skoro ludzie nie maja na tyle zaufania do psa zeby go puscic, nie maja czasu albo ochoty zeby go czegos nauczyc (chocby glupiego przyjscia na wolanie) to o czym my tu w ogole mowimy. Pies jest niewiadomo tak naprawde po co i rownie dobrze mogloby go wcale nie byc. A skoro mowa o niewlasciwym powodzie kupna psa to znam rowniez husky ktory wychodzi z takim starszym panem na psacery- pies jest puszczany ale bardzo malo jak napotrzeby psa tej rasy i jest, oczywiscie, prezentem od dzieci dla tegoz pana :angryy:. Z moja suka wychodze na spacer 30-50 minut (w zaleznosci od pogody i inych okolicznosci), husky wychodzi z panem na jakies 10-15 minut (dokladnie pol koleczka na malutkioej lace bez smycz, reszta na smyczy) i to w dni gdy pogoda jest jak najbardziej zachecajaca do spacerow z psem.
  2. O takich wlasnie psach mowie- czesc z tych psow bylo kiedys bardzo wesolych, lubilo sie bawic teraz chodza takie apatyczne ze spuszczonymi glowami (ale nie sa takie z powodu starosci, tylko tak jakby zmeczone zyciem)
  3. [quote name='bonsai_88']Chyba że tych właścicieli znasz, wtedy to co innego ;)[/quote] Znam. Dlatego mam taka pewnosc ze te psy nie biegaja z powodu ze komus sie nie chce isc na psacer. Z reszta czesc wlascicieli tych psiakow mi mowilo ze nie moze ich puscic, bo sie nie sluchaja i przelatuja na druga strone ulicy (!!!). Juz mi sie nie chcialo wnikac kto puszcza psa na ulicy, zwłaszcza psa ktory sie nie słcuha. Ja wiem ze nasza ulica jest jedna ze spokojniejszych ale to mimo wszystko szczyt nieodpowiedzialanosci jesli pies sie nie slucha. [B]Ania [/B]bardzo dziekuje :)
  4. Sama miałam jamnika z krolem- jamnik bal sie krolika, krol jamnika mial w nosie. Potem miałam swoja obecna suke (mix jamnika) z tym samym krolem- psica w krolicy zakochana po uszy :loveu:, razem jadly i sie bawily, krolik palal mniejsza sympatia (pare razy pogryzl i podrapal suke). Po odejsciu Duni :placz: psica steskniona, a gdy podczas wizyty w zoologicznym dojrzala kroliki to mi wyla.
  5. Tak, myslałam o tym jasnym. Dobrze to w takim razie pytanie, czym one sie roznia? Wzrostem? Umaszczeniem? Bo nie wiem jak te psy odrozniac, dla mnie one sa identyczne.
  6. [URL]http://img248.imageshack.us/img248/7895/czechowice27122008127ze2.jpg[/URL] Zgaduje- czy aussie to ten trzeci od prawej? A jesli nie, to ktory? Bo chcialabym, zobaczyc czym sie roznia aussie od bc.
  7. [quote name='bonsai_88'][B]shin [/B]nie zrozumiałeś mnie - moja suka też uważa, że najlepsza zabawa jest pt. zagryźć pieseczka :diabloti:... dlatego obce psy są do niej przyzwyczajane, żeby ONE zrozumiały, że młoda się tylko brutalnie bawi a nie atakuje :evil_lol:. Zazwyczaj po 3-4 spotkaniach psy już wiedzą o co chodzi i chętnie się do zabawy przyłączają :eviltong:. Ja mówiłam o psach lecących na nasz widok z zębami na wierzchu, widać, że pies szuka powodu do bójki, a właściciel się zachwyca :shake:[/quote] Bonsai cos mi sie zdaje ze nasze suki bez wiekszych probelmow by sie dogadaly, bo moja tez uwielbia warczec i brutalnie sie bawic, np wiszac innym psom na szyi. Obecnie jestem w fazie przyzywaczajania jej do psa kolezanki, bardzo sympatycznej suki do ludzi, gorzej z psami ktorych nie zna. O dziwo, dziewczyny nawet merdaja do siebie ogonami, chociaz moja juz by sie najchetniej pobawila i zaczyna powarkiwac. A wtedy tamta sie stresuje. No ale mam nadzieje ze da sie je przyzywczaic, bo bardzo mi na tym zalezy.
  8. Ale psy o ktorych ja mowie sa zdrowe, nic im raczej nie dolega. z wyjatkiem tego ze sa kompletnie niewychowane i sie nie sluchaja wlascicieli. Moja Łajka tez miała problemy ze słuchem- w domu jeszzcze w miare slyszala, na dworzu bylo juz gorzej. My ja puszczalismy, z tym ze mieszkamy w takiej okolicy ze jakbym sie uprała to i moja obecna suka moglaby caly czas chodzic bez smyczy bo nie ma prawqie samochodow. Natomiast Łajka chodzila tak wolno i w dodatku cały czas przy nodze ze puszczana byla bez smyczy.
  9. Ciezko przewidziec. Nie bylam tam juz pierwszy raz na tej łące ale do tej pory to one wychodzily dosyc nieregularnie. I przewaznie wycvhodzily jak bylam pod samym plotem, a wczoraj wyszly gdy bylam od plotu jakies 50 metrow. Wczesniej jak wychodzily, trzymaly sie tez z daleka i nie podbiegaly (szlam z kolezanka i jej psem), wczoraj pierwszy raz podlecialy. Kurcze, zrobilabym tak jak mowisz, ale jak nie wyleza? NIe zamierzam zmieniac łaki bo jest swietna jesli chodzi o spacery z psem, moge ewentualnie zmienic trase i chodzic dalej od plotu, tylko kto mi zagwarantuje ze psy nie wyjda jak bede 100 metrow od plotu. Szlak mnie trafia, bo obawiam sie ze wiem co mi powie sm.
  10. Dokladnie, ale zawsze moze tez pojechac znaim odda psa, zeby sprawdzic warunki w jakich pies bedzie mieszkal. A jesli ktos prowadzi pseudohodowle to chyba nie jest to takie latwe do ukrycia, bo psy szczekaja, halsuja.
  11. Ja bym sie do weta wybrala. MI sie to (niezlaznie co to jest) niepodoba po prostu.
  12. Bardzo fajne zdjecia. Birma padla chyba jak wrocila?
  13. No to i ja mialam dzis przygode. Bylam z Fiona na nowej łaczce i juz wracalysmy, gdy patrze a przez plot przelazi pies i leci do mojej suki z zebami wywalonymi. Zanim sie w ogole zeorientowalam ze on biegnie na nas to moja Fiona juz go gonila, na szczescie na przywolanie od razu zawrocila. Aler ot byyl dopiero poczteke ataku. Upielam suke na smycz, a tu przez plot przechodza kolejne (2 sztuki, tamta jedna zwilaa i juz nie wyszla) i znow zeby na wierzchu. Dolecialy. Rozgladam sie czy nie widac kogos w poblizu zeby mi pomogl (za plotem jeszcze 4 ujadaly), ale pusto. A psy atakuja jeden z lewej, drugi z praqwej. Suke mam za plecami prawei, ten z prawej zarobil kopa i zwial (pierwszy raz w zyciu skopalam psa). Na szczescie ( albo i nie bo jakbym sie poslizgnlea to by bylo jeszcze fajniej) obok byla zamarznieta kaluza i pokruszony lod. Wzielam jeden kawalek, dostal. Odskoczyl na jkaies 4-5 metrow, Drugi kawalek, tym razem pod lapy, uciekl pod brame. Trzeci kawalek lecial jak wracal prze plot. NO i tu klopot, bo niby wiem ze w tym domku ktos mieszka, ale jak udowodnie ze te psy przechodza przez plot. A nawet jak udowodnie to wlascicielka powie ze to jej sprawa i guzik mi do tego. Moze SM powiadomic? Ale tez mi moga nie uwierzyc- plot jest solidny, metalowy z podmorowka, a psy jakims cudem nauczyly sie wychodzic przez niego. Na robienie zdjec przewaznie nie mam czasu, zajmuje sie bronieniwem siebie i suki, a psy wychodza tylko wtedy gdy ktos z psem przechodzi w poblizu. W poblizu tzn nawet 50 metrow od blotu, bo w takiej mniejwiecej odleglosci zostalam dzis zaatakowana.
  14. Przez miesiac, ok. Bo byla tymczasem i jej nie znalas, nie wiedzialas czy nie zwieje itd, ale ja znam osobiscie psy, ktore maja 4, 5, 6 lat i nigdy w zyciu (z wyjatkiem szczeniectwa) byly niepuszczane. To jest normalne? No nie wiem... Bo po co psa puszczac, lepiej z psem przejsc sie wokol bloku niz isc na lake i wybiegac. To zajmuje przeciez mniej czasu niz puszczenie na lace. I nie mowie tu tylko o malych psach (jak krzyowki jamnikow, yorki, wedty) ale tez o duzych (jakas krzyzowka asta z czyms, w kazdym razie psiak ponad kolano).
  15. [quote name='Yana']mogę zadeklarować 20 zł miesięcznie[/quote] Super :multi: To ile juz na sunie jest uzbierane?
  16. To ten sam tymczas na ktory brakuje kasy? Czy jakis inny?
  17. Całe szczescie ze obecny wklasciciel jest odpowiedzialny i wszystko dokladnie sprawdza. to troche zmniejsza ryzyko.
  18. [quote name='Brysio'][FONT=Arial Black][SIZE=6][COLOR=darkorchid]Jest szansa na tymczas, ale mamy tylko połowę pieniążków:placz::placz: prosimy o deklaracje[/COLOR][/SIZE][/FONT] [/quote] Mam nadzieje ze ten tymczas wypali. Mocno trzymam kciuki za Plamke. Żeby tylko udalo sie uzbierac potrzebna kwote.
  19. A moj krolike jak ktos nie zauwazyl to podkradal nam z kanapek wedline. Tzn do momentu gdy lobuza nie nakrylysmy na kradziezy bo potem skonczylo sie podjadanie.
  20. Z reszta jak kazdy inny pies. Nie wyobrazam sobie ciaglego prowadzania psa na smyczy. No jakos nie- ja bardzo lubie jezdzic do teatru ale wczoraj to juz przysypialam- nie dosc ze bylo goraco jak w piekle, to jeszcze nic nie slyszalam z tego co spiewali (bylam na operetce). To widze ze nie tylko ja balowałam wczoraj
  21. No wlasnie ja sie smieje ze moj kurdupel ma jedna wade, jak szarpne w zabawie to sie boje zeby jej krzywdy nie zrobic. Trzeba bylo brac wiekszego psa :thinkerg:
  22. Jak to nikt? A my? Oj, bo sie obraze :eviltong:
  23. Aaa. Tak moja mama kiedys widziala jak sunia byla na spacerze nie cale 5 minut. A ja wlasnie wybieram sie do Łodzi, do teatru. Bede sie ukulturalniac :evil_lol:
  24. [quote name='anitaaa i bartis'][URL]http://images32.fotosik.pl/424/0e031a3703b60617med.jpg[/URL] KIma sobie słodko :loveu: A potem zabawa :multi: Faktycznie szkoda tej suni bo cały czas na smyczy to w sumie nie spacer :cool3:[/quote] Ale to nie byl caly spacer na smyczy- po prostu wychodzilam z nia ale na znaczie krocej- normalnie nasz wieczorny spacer trwa jakies 40 minut z czego min 30 minut Fionka aportuje,a jak bylam chora trwal tylko jakies 20 minut. Bonsai, mi tez to ostatnie zdjecie najbardziej sie podoba.
×
×
  • Create New...