Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. Ło rany, zaraz moralizatorski ton ;). Toż przecież zaznaczyłam, że nie znam sytuacji, ale [U]jeżeli[/U] używasz kolców jako hamulca, to niefajnie. Super, że wiesz, co robisz :). Po prostu napisałaś o utrzymywaniu atakującego psa na kolczatce, stąd nieporozumienie. Sama chyba widzisz, jak dużo tu trafia osób, które liczą na magiczną moc wychowawczą kolców. Więc czasem naprawdę można się pomylić. Nawet na poprzedniej stronie trafiło się takie cudo: [quote name='Sarabi']Coż... Pojawiło się pytanie, za czy przeciw ? kawa czy herbata? Ja osobiście jestem za, stosuje juz od pół roku i [B]myślę, że niedługo pies oduczy się szarpać[/B] całkowicie ponieważ już widać efekty[/QUOTE]
  2. Nie mówi. Co to? Buldog amerykański nie został uznany przez FCI. Że DON [U]w końcu[/U] został - wiem. Co nie zmienia faktu, że długo nad nim wydziwiano [U]wyłącznie z powodu wyglądu[/U]. [SIZE=1]Swoją drogą, nie wiem, czy to przyjęcie w ramiona FCI dobrze DONom zrobi. Też zaczną wyglądać jak skrzyżowanie psa z rachitycznym zającem? :-([/SIZE]
  3. Ale fajnie życie się odmieniło Trawisowi :lol:. [quote name='Itske']Najnowsze newsy: 1. Trzyłapy pies nie pływa - tonie, a taką miał ochotę 2. świetnie sobie radzi z otwieraniem torebki i wyżeraniem śniadania do pracy :diabloti: 3. Uwielbia pieszczoty o 5 rano :mad:ja nie:angryy:[/QUOTE]To jak moje kotecki :loveu:. W zasadzie one pracują w systemie zmianowym, jeden pcha ryj w ucho o 1, następny drze się o 3, jeszcze inny włazi do oczu o 4.30... :mad: Torebki nie posiadam, ale plecak otwierają całkiem zgrabnie :eviltong: Serio nie mógł pływać? [quote name='Itske'][B]Typowe chlopisko, polatać, nażreć się, pomiziać i spać :smile: zaborcze i słodkie[/B] :smile: mam takie wrażnie, jakby chciał nadrobić czas, taki łapczywy na wszystko, spcerki do padnięcia, piłka do zdechu, najeść się do wypęku, chłonie swiat i życie, on wszystko robi z pasją :)[/QUOTE]No, o taki sens egzystencji to może i ja bym się nie obraziła, choć kobietam :diabloti: To tylko się cieszyć i kochać go takiego :loveu:. No, może jeszcze odrobinę podszlifować ten diament ;-) A Morek dostał wyniki krwi :smile: Przeciwciała wścieklizny w porządku, czyli można delikwenta szykować na emigrację :multi:. [SIZE=1]Za prawie pół roku...[/SIZE] Przy okazji kłucia złe ludzie utoczyli mu też krew do morfologii plus profilu nerkowego i wątrobowego. Według wetki wyniki doskonałe! Przyznam, martwiłam się zwłaszcza o wątrobę, bo jednak jest na luminalu, mocno obciążającym leku :sad:. No, ale na razie wszystko w porządku. I będziemy bardzo się starać, żeby tak zostało. Ze spraw technicznych: [B]APSA[/B], czy ja mogę bezczelnie ukraść zdjęcia Morengo z tego wątku, żeby gościa przedstawić na innym forum? (w zasadzie już bezczelnie ukradłam i wstawiłam na miau, dopiero teraz pytam, bo i na Sprawach pora się odezwać ;-)). PS. Zjadł szczotkę. I chętnie dobiera się do śmietnika. I kocha przytulanie. Coś mi się widzi, że może z Chlorami* znaleźć wspólny język :evil_lol: [SIZE=1]*dla niewtajemniczonych: połowa moich kotów, braterski duet pieszczochów, złodziei, żarłoków, łobuzów. I piramidalnych wprost debili :diabloti:[/SIZE]
  4. [quote name='Afryka'][B]Wystarczyłoby wymienić kilka ras łysych kotów[/B]. W żadnym wypadku nie są w stanie sobie poradzić na zewnątrz, a więc są w kondycji, która im uniemożliwia normalne kocie życie. Przeznaczeniem współczesnego buldoga też jest wyłącznie leżenie na kanapie, więc pewnie jeśli mu się nie każe ruszać z domu na dłużej niż siku na skwerku, to nie będzie się biedak aż tak bardzo męczył.[/QUOTE]To nie jest choroba. Skoro niektóre psy mają bezwzględny wymóg choroby wpisany we wzorzec, a - jak twierdzisz - hodowla kotów ma się "nawet gorzej" (lub, krakowskim targiem, porównywalnie źle), powtarzam: Mogłabyś podać choć pięć kocich ras, w których niezbędnym wymogiem wzorca jest choroba? Albo takich, w których 99 proc. przedstawicieli ma poważne kłopoty ze zdrowiem?[URL="http://imageshack.us/photo/my-images/21/olddachshund.jpg/"] [/URL] [quote name='Afryka']Dalej, persy - mają notoryczne problemy z oczami, problemy z oddychaniem (dokładnie takie jak psy o spłaszczonych pyskach), a po wyjściu z kuwety trzeba im podcierać tyłek, bo same nie są w stanie zachować higieny. Wyobrażam sobie, jakie to musi być przykre dla kota, który ma potrzebę czystości głęboko zakodowaną. Próba wprowadzenia persów o bardziej naturalnym pyszczku, nazywanych doll face, ograniczyła się do marginalnej ilości hodowców[/QUOTE]No więc istnieją syjamy starego typu (koty tajskie) i persy starego typu (odmiana doll face). Zatem, jak widać, przynajmniej część hodowców kotów sprzeciwia się ekstremum i stawia na harmonijną budowę. Potrafisz podać JEDNEGO takiego hodowcę psów w rasach, które postawiły na ekstremalną modę? Śmiało, po jednym przykładzie hodowli średniołapego jamnika, krótkouchego, krzepkiego, niepofałdowanego basset hounda, szczupłego, długołapego, średnio-długopyskiego buldoga angielskiego i lekkiego, zwinnego bernardyna. Przecież na pewno tacy hodowcy są, nie będą gorsi od kociarzy, nie? :cool3: [quote name='Afryka']Kocie jamniki też już przecież są. Na razie uznane tylko przez TICA, ale jestem pewna, że to tylko kwestia czasu. Na forum hodowlanym regularnie pojawiają się osoby z pytaniem, gdzie można znaleźć takiego munchkina:[/QUOTE]Jak FIFe uzna munchkina (mam nadzieję, że nie...), to pogadamy. Na razie FIFe uznała europejskiego krótkowłosego - typowego ulicznika, co to wszystko przetrwa ;) - a odmówiła uznania folda z powodów zdrowotnych. Za to FCI nieodmiennie pieści w swych ramionach psy, które nie potrafią normalnie zapłodnić albo urodzić, które nie potrafią normalnie oddychać; za to, dla równowagi, wydziwia nad owczarkiem długowłosym, no bo przecież jak to tak można, owczarek z długim futrem, no jak to wygląda :eviltong:
  5. [quote name='Caruso']Behemotka - z całą pewnością niezbędnym wymogiem wzorca u cavalierów jest czaszka w której nie mieści się mózg, jest zbyt duży i wywala się jego fragment przez otwór potyliczny wielki, blokując swobodny przepływ płynu mózgowo rdzeniowego. [URL]http://www.veterinary-neurologist.co.uk/newsitems/docs/info%20on%20bva%20kc%20sm%20mri%20scheme.pdf[/URL] To jest najczęściej bardzo bolesny stan dla psa. Również mojego. Wśród populacji ludzkiej występuje 1: 0,078 , wśród cavalierów 1:1 albo 99% Hodowcy udają, że nie ma problemu, ale tylko w polscy hodowcy oraz na bardziej na wschód od Bugu, na Zachodzie kultura, cywilizacja , wiedza i troska o zdrowie zwierząt jest znacznie większa.[/QUOTE]Z głową cavalierów to jeszcze się można z powodzeniem kłócić, bo akurat we wzorcu tego (chyba?) nie ma. Nie orientuję się w rasie, więc nie mam pewności, ale na kilku niezależnych stronach hodowli znalazłam taki opis: "Głowa i czaszka Głowa między uszami powinna sprawiać wrażenie płaskiej. Kufa zwęża się, a jej długość liczona od stopu do czubka nosa wynosi około 3,5cm. Cavaliery charakteryzują się płytkim stopem, mają czarne nozdrza i dobrze rozwinięte wargi. Wargi nie mogą sprawiać wrażenia obwisłych. Szczęka i żuchwa jest mocna a idealny zgryz to zgryz nożycowy." Groteskowa miniaturyzacja jest chyba raczej trendem w hodowli, względnie nadinterpretacją (jak "lekko opadający zad" u ONków, w obecnej hodowli tłumaczony jako maksymalny kąt opadania i miednica na poziomie mostka :roll:). Natomiast są rasy, które wprost i jasno mają wpisany we wzorzec stan chorobowy. [SIZE=1]Współczuję i Tobie, i psiakowi - bo jak rozumiem chory na syringomyelię? Mam nadzieję, że dostanie z życia jak najwięcej. Zarazem apeluję o nie wspieranie hodowców w pielęgnowaniu rozwoju choroby przez kupowanie szczeniąt po nieprzebadanych (albo chorych, za to takich ślicznych...) przodkach. Jeśli już ktoś koniecznie chce psiaka tej rasy, najlepiej chyba znaleźć zwierza po rodzicach o stosunkowo większych głowach. [/SIZE]
  6. Odpowiadam dopiero teraz, bo wczoraj już po prostu odpłynęłam i nie byłam w stanie przytomnie pisać ;-) [quote name='nykea']Kilka razy sie przewinelo w tym watku, ze dlaczego hodowcy nie siegna po prostu po material genetyczny innej rasy. Jakos specjalista mowie, ze to nie jest takie proste, i nawet gdyby sie teraz wszyscy rzucili na hurra to i tak by to zajelo kilka lat (abstrahujac od kosztow). I nie mam tu wcale na mysli, ze powinnismy to olac, bo i tak nie wyjdzie (a niestety takich hodowcow znam), sama jak najbardziej przekonuje wszystkich do robienia wszystkich mozliwych badan, ale troszeczke pokory, takie rzeczy niestety zajmuja czas.[/QUOTE]Śmiem twierdzić, że rozsądne wprowadzenie świeżej krwi do rasy zajmie więcej niż kilka lat... I na pewno będzie trudne. Będzie wymagało wytężonej pracy, wiedzy, nakładów finansowych. No i? W sensie że szybciej, łatwiej, taniej produkować zwierzęta masowo chore? Owszem. Co nie znaczy, że jest to w porządku. [quote name='nykea']90% przykladow podawanych w tym watku jest wyciagnietych z filmu. Jak nie wiecej. Jesli to zbieg okolicznosci w Twoim przypadku, to fajnie, dobrze jak ludzie sami mysla, ale jest tu wiele osob, ktore napisaly "po obejrzeniu tego filmu...[]"[/QUOTE]Po obejrzeniu tego filmu - a raczej w trakcie - szlag mnie trafił kilka razy, owszem. Ale chyba nie powiesz, że hodowczyni rodezjanów, uskarżająca się [sic!] na niechęć niektórych wetów do zabijania zdrowych szczeniaków z powodu ich wyglądu miała na myśli zupełnie coś innego, że jej wypowiedź została zmanipulowana? Podobnie psy pokazane na filmie, podziwiane championy, które wstyd nazwać owczarkami, ledwie trzymające się na tylnych łapach, albo zwycięzca Cruftsa - pekińczyk, który (nie z własnej winy, oczywiście) jest obelgą dla samej idei psa jako gatunku - są to obrazy, które mówią same za siebie. Natomiast rzeczywiście czerpanie wiedzy czy przekonań z jednego filmu jest co najmniej niemądre. Jestem jak najbardziej za samodzielnym myśleniem. Nie tylko we własnym imieniu, ale też z odrobiną empatii wobec psów, które tworzymy, dostosowujemy do własnych wymagań estetycznych. [quote name='nykea']Rzeczywiscie o kotach duzego pojecia nie mam, a raczej o ich hodowli. Ale moze zamiast mi zarzucac "zielone pojecie" wytkniesz w ktorym miejscu popelnilam blad? Prosze o podanie innych zastosowan kotow niz myszolowstwo (oczywiscie pozniej cele ozdobne). Zwlaszcza na poczatku ich udomowienia. A tak w ogole to zarzucasz mi brak wiedzy, a za chwile sama piszesz:[/QUOTE]Nie zarzucam Ci niczego - z wiedzą się nikt nie rodzi, więc to normalne, że się czegoś nie wie. :) Sama mam wiedzę w niektórych dziedzinach przyzwoitą, w innych skromną, jeszcze w innych żadną, więc serio: nie mam pretensji do nikogo, że czegoś nie wie. Po prostu nie miałam pomysłu, co zamierzasz przekazać tym: "Hm, a jaka role pelnily koty kiedy po raz pierwszy zostaly udomowione? Jaka role pelnily przez tysiace lat? A teraz jaka role pelnily psy? Fajnie by bylo miec psa, ktory by polowal na kroliki i niedzwiedzie z takim samym powodzeniem, do tego pilnowal domu, swietnie plywal, pasl owce ale ich nie zagryzal, byl switnym zaprzegowcem, zarowno szybkim jak i silnym.... Argument jak kula w plot." O co chodzi, że psy pełniły różne role? Obawiam się, że to wszyscy wiemy... Że koty łapały - i wciąż łapią - gryzonie? Też fakt dość pospolity. Zasadniczo koty były do towarzystwa, czczenia i trzebienia populacji gryzoni, niekoniecznie w tej kolejności. I wszystkie te role stanowią naturę kota. Koty od wieków miały się zachowywać tak, jak im podpowiadał instynkt. A psy? Dla psa wysoce nienaturalnym jest wystawianie zwierzyny, ale nie gonienie jej; gonienie, ale nie zabijanie; zabijanie, ale nie zjadanie; pilnowanie trzody zamiast polowania na nią; strzeżenie budynków i przedmiotów. I tak dalej, i tak dalej. Jednak tego właśnie - i wiele więcej - od niego wymagamy. Dziesiątkami i setkami pokoleń selekcji wpoiliśmy te nienaturalne zachowania nieraz całkiem głęboko. Nawet w samym podejściu do domowych ulubieńców widać ogromną różnicę. Wśród co bardziej uświadomionych psiarzy panuje obecnie moda na niemal absolutną kontrolę nad zwierzęciem: kiedy biega, kiedy się bawi, wita, wącha, na co patrzy, do kogo podchodzi itd. Kiedyś mignęła mi nawet na dogo wypowiedź osoby (za diabła nie pamiętam czyja) dumnej z nauczenia psa wydalania na komendę. Generalnie zgodnie z "obowiązującym" na dogo trendem nieomal każda sekunda życia psa ma być podporządkowania woli człowieka. Kociarze - nie mówię tu o bucach w rodzaju "niech ten durny sierściuch przestanie drapać kanapę, gdzie mogę mu usunąć pazury?" - co do zasady traktują swoje zwierzaki zupełnie inaczej. Cenią indywidualizm i własne zdanie, kochają kota za to, że jest kotem, nie wymagają, żeby cokolwiek w sobie zmieniał pod ich życzenia. Stąd też różnica w stopniu modyfikacji psów i kotów.
  7. [quote name='mina21']Mam 30-kg mieszańca rottka, suczkę, i niestety, chociaż z bólem serca, są sytuacje, w której po prostu jestem zmuszona wyprowadzać ją na kolczatce. Dita jeżeli chodzi o normalne chodzenie na smyczy to się raczej nie ciągnie za bardzo, przynajmniej nie na tyle, żeby było to jakieś bardzo uciążliwe, natomiast jest agresywna w stosunku do innych zwierząt i kiedy widzi jakiegoś psa czy kota, rzuca się strasznie nie zwracając uwagi na nic. Sama waże ledwo 15 kilogramów więcej niż ona, więc [B]gdyby nie kolczatka, w pewnych sytuacjach bardzo trudno byłoby mi ją utrzymać[/B] (zaraz po wzięciu jej ze schronu była zresztą taka sytuacja, że wylądowałam na ziemi bo tak mocno pociągnęła).[/QUOTE]Tylko że kolczatka nie służy do łatwiejszego utrzymania rzucającego się psa... Nie znam sytuacji, więc nie oceniam, ale jeżeli w momencie ataku po prostu zakotwiczasz się w ziemi i trzymasz smycz, licząc, że dzięki kolcom psica się nie wyrwie, to nie tędy droga. Możesz jej zrobić krzywdę, bo w takim amoku wiele psów nie zwraca specjalnej uwagi na ból. Kolczatka jest narzędziem szkoleniowym, służącym do aktywnej pracy z psem. Sama z siebie nic nie pomoże.
  8. [quote name='Afryka']Wyobraź sobie, że coś tam wiem o kotach. Jestem kociarą i na dogomanii bywam raczej gościnnie, bo mam dwa koty a psa żadnego. Znam się z hodowcami i bywam na kocich wystawach. Widzę jak często robi się inbred, którego jedynym uzasadnieniem jest "przemyślany plan hodowlany". I owszem, w wielu kocich rasach też jest wyścig w kierunku ekstremum. Mój ulubiony przykład, bo i kocia rasa którą uwielbiam i miałam już w domu dwóch przedstawicieli - jednego rodowodowego i jednego z adopcji.[/QUOTE]No i? Jasne, że w hodowli kotów występują złe, szkodliwe, durne praktyki. Nie przeczę, zresztą nie mam żadnego interesu w bronieniu tego środowiska, skoro wszystkie moje obecne koty to kundle ;) i wszystkie przyszłe raczej też będą. Natomiast uśredniony efekt ich działalności jest jednak zupełnie inny niż w przypadku psów. Powtarzam: wszystkie koty wciąż przypominają koty. Nawet laik nie będzie miał chyba wątpliwości, że należą do jednego gatunku. U psów sprawa ma się całkiem inaczej, tam ingerencja w budowę dla zaspokojenia ludzkich potrzeb estetycznych poszła bez porównania dalej. Znam metamorfozę syjamów. Przygnębiający kurs w hodowli. A skoro już w temacie syjamów - Skoro orientujesz się w felinologii, pewnie kojarzysz koty tajskie? Dla niewtajemniczonych, w telegraficznym skrócie: są to po prostu koty syjamskie starego typu, hodowane jako nowa rasa o innej nazwie, ponieważ wielu hodowcom nie podobał się nowy modny nurt. Taka manifestacja ze strony ludzi troszczących się o futra, nie o markę hodowli. No, ale skoro z hodowlą kotów jest "nawet gorzej" niż z hodowlą psów, to z pewnością nie będziesz miała kłopotu ze wskazaniem rasy "bernardynów" (nazwa nowej rasy może być oczywiście inna) wyglądających tak: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/840/sbh721.jpg/"][IMG]http://img840.imageshack.us/img840/7782/sbh721.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=1][URL="http://www.nmbe.ch/deutsch/fotofenster/sbh721.html"][COLOR=black]źródło: [/COLOR]www.nmbe.ch/deutsch/fotofenster/sbh721.html[/URL][/SIZE] albo buldogów angielskich o takiej aparycji: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/836/philipreinaglebulldog.jpg/"][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/2622/philipreinaglebulldog.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=1]autor: Philip Reinagle[/SIZE] albo takich bassetów: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/831/smoothcoatedfrenchbasse.jpg/"][IMG]http://img831.imageshack.us/img831/9516/smoothcoatedfrenchbasse.jpg[/IMG][/URL] czy jamników: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/21/olddachshund.jpg/"][IMG]http://img21.imageshack.us/img21/459/olddachshund.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=1][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/21/olddachshund.jpg/"][U][COLOR=black]źródło: [/COLOR][/U]Messybeast/CC/wikimedia[/URL][/SIZE] [quote name='Afryka']Koty rasowe chorują i to poważnie. Przykład na świeżo - kocur znajomej hodowczyni MCO umarł niedawno na atak serca -przed ukończeniem trzeciego roku życia. Oczywiście spłodził wcześniej sporo kociąt. Klientom i samej hodowczyni bardzo się podobał, bo był wielki, nawet jak na kocura tej rasy.[/QUOTE]Ależ faktycznie, jak ja mogłam. Przecież skoro ten kocur umarł na serce, to z pewnością wszystkie coony są chore! Toż to oczywiste, prawda? Do znudzenia: Dowód logiczny przez indukcję może być cenną przesłanką, ale na pewno nie czynnikiem rozstrzygającym. Ten smutny przykład potwierdza punkt, co do którego się zgadzamy. Koty rasowe chorują. Natomiast co do skali tych zachorowań i porównania z populacją psów... Mogłabyś podać choć pięć kocich ras, w których niezbędnym wymogiem wzorca jest choroba? Albo takich, w których 99 proc. przedstawicieli ma poważne kłopoty ze zdrowiem?[URL="http://imageshack.us/photo/my-images/21/olddachshund.jpg/"] [/URL]
  9. [quote name='Balbina12']Co do kolczatek-mnie nikt nie przekona,jestem przeciwna tego typu pomocom,to nie jest psa wina ,ze własciciel nie potrafi sobie inaczej poradzić a ewidentnie cierpią psy.No chyba ,ze ktoś mi wmówi ,ze kolczatka nie boli.Boli,bo po to została stworzona.Nie po to żeby głaskać:lol:[/QUOTE]Owszem. Kolczatka jest po to, by dać bodziec bólowy. Przykry, dyskomfortowy, ogólnie niefajny. Tylko że ten ból jest czasem naprawdę potrzebny. Zadam to samo pytanie, które powtarzałam już kiedyś na tym wątku pod adresem dwóch zagorzałych przeciwniczek kolczatek. Odpowiedzi wtedy nie dostałam, może Ty się skusisz :) [B]CO zrobić z psem, który agresywnie rzuca się do [psa/kota/człowieka/jadącego samochodu]* I nie reaguje na żadne smaczki, komendy, prośby, krzyki, błagania, wrzaski, klepania, głaskania, zabawki etc.?[/B] Grzecznie zasugerować, żeby przestał, i wylewnie pochwalić, kiedy już wydłubiemy mu spomiędzy zębów tego rozkosznego pudelka albo rękę przechodnia? Pozwolić się rzucać, licząc, że fizycznie zapobiegniemy starciu, przytrzymując agresora? Trzymać w piwnicy, żeby zwierz nie był wystawiony na bodźce wywołujące atak? Prowadzić przez całe życie na półmetrowej smyczy i w kagańcu, żeby zachować kontrolę nad niebezpiecznym futrem? * niepotrzebne skreślić Masz rację: to nie wina psa. To nie wina mojego psa, że był bity, przypalany, wywalony z jadącego samochodu, że ma skopaną na zawsze psychikę. Ale mimo, że mu cholernie współczuję, [SIZE=1]i że chętnie spotkałabym jego poprzedniego człowieka w jakimś zaułku nocną porą, z zapalniczką i maczugą w ręku[/SIZE], nie zgadzam się, by kundel był zagrożeniem dla świata. Przede wszystkim dla jego własnego komfortu. Z dawno opanowaną agresją mogę wybrać się na spacer nawet bez smyczy, jeśli mam taką ochotę. Pies może swobodnie biegać, bawić się, eksplorować. Czy można by to było osiągnąć inaczej? Nie wiem, niewykluczone. Ale na tamtą chwilę nie dało się w inny sposób dotrzeć do zwierza. Pomijam, że dla psa bodziec bólowy sam z siebie nie jest jeszcze niczym strasznym. Gniew przewodnika - o, to dopiero coś przerażającego. Niekonsekwencja, brak jasnych zasad czy przedłużony stres potrafią naprawdę zniszczyć więź. Natomiast krótka, zdecydowana, a nade wszystko przewidywalna (= stosowana w bardzo konkretnych okolicznościach) przykra korekta, połączona z atrakcyjną nagrodą za alternatywne zachowanie nie zostawia chyba żadnych szkód. Toż nawet mój pies, wrażliwiec po przejściach, który drży ze strachu, czy przypadkiem nie zasłużył na moją dezaprobatę, kilka sekund po takiej korekcie (nie na kolczatce, ale owszem, też przykrej, nieraz pewnie bolesnej) czuł się całkiem swobodnie. Ale jasne, wolałabym użyć pozytywów, to przyjemniejsze i dla psa, i dla mnie. Doradź więc, co powinnam była zrobić w takiej sytuacji?
  10. [quote name='stroosia83'][B]behemotka[/B] ja akurat pisałam o moim psie, a jak on się "zawiesi", to i mocnym szarpnięciem kolczatką czasami trudno go z tego stanu wyciągnąć. No ale masz rację - szelkami też się pewnie da, ale to zależy od psa;)[/QUOTE]A, jak to konkretnie o Twoim było, to co innego :). Myślałam, że w sensie ogólnym szelkami się nie da i kropka, dlatego wtrąciłam swoje trzy grosze ;). Zwłaszcza że bodaj właśnie w tym wątku spotkałam się z przytoczoną opinią trenera, że szkolenie absolutnie nie może się odbywać na szelkach... Dobrze, że ani ja, ani mój pies tego nie wiedzieliśmy, bo sprawdziło się całkiem przyzwoicie :evil_lol:
  11. [quote name='Brezyl']Skąd czerpiesz takie informacje ? Wybierz 3-5 ras kotów, a z chęcią przedstawię ci najczęściej występujące w danej rasie schorzenia. Większość kocich ras wcale nie odbiega stopniem zachorowalności od psów rasowych.[/QUOTE]A gdzieś twierdzę, że koty rasowe nie chorują? :roll: Oczywiście, że chorują. Choćby maine coony na serce, persy na nerki... 5 przykładów: - abisyński; - korat; - sokoke; - van; - europejski krótkowłosy. Bardzo chętnie zapoznam się ze schorzeniami, które najczęściej występują w tych rasach - na przykład u 99 proc. osobników w populacji. Zresztą, niech będzie, choćby u 90 proc. [quote name='Afryka']Ja bym zaryzykowała, że z hodowlą kotów rasowych jest nawet gorzej niż z hodowlą psów. Tam nie ma mowy o żadnej selekcji pod względem użytkowości. Liczy się wyłącznie eksterier.[/QUOTE]Eeee... A wiesz w ogóle COKOLWIEK o kotach? Bo z tej wypowiedzi przebija rozbrajająca ignorancja. W dzisiejszej hodowli psów rasowych nie ma mowy o selekcji pod względem użytkowości. Sprawdź, ile miejsca we wzorcu rasy poświęca się na użytkowość (podpowiedź: 0). Zobacz, ile uwagi sędzia kynologiczny poświęci badaniu użytkowości (podpowiedź: 0). Tylko że psy - prawie wszystkie rasy - zawsze były użytkowe, więc nagłe przestawienie priorytetów z funkcjonalności na urodę spowodowało gremialną degenerację. Z kotami bajka nieco inna, bo ich główna użytkowość od zawsze polegała po prostu na byciu kotem... ale to chyba tylko kociarz pojmie, bo psiarze zwykle mają całkiem inne wymagania ;) Dla ścisłości: Nie twierdzę, że hodowla kotów jest doskonała albo choćby wspaniała. Ale jednak istnieją programowe różnice w postawach hodowców jako ogółu. [B]Wszystkie koty wciąż przypominają koty.[/B] Raptem kilka ras ma deformacje budowy, które powodują problemy zdrowotne - a i te kilka ras spotyka poważne trudności, jak brak uznania przez największe organizacje felinologiczne. Nie ma kociej rasy, w której porody odbywałyby się standardowo przez cesarkę. Nie ma kociej rasy, której statystyczny przedstawiciel charczałby i miałby problemy z oddychaniem podczas zwykłego spaceru. Generalnie mimo cech charakterystycznych danej rasy daje się zauważyć nacisk na harmonijną budowę, podczas gdy hodowla wielu ras psów (nie, wcale nie wszystkich i musiałabym się dobrze zastanowić, czy choćby większości) sprawia wrażenie raczej wyścigu w kierunku ekstremum: najkrótsze łapy, najdłuższe uszy, największa/najmniejsza/najbardziej jajowata głowa, najwyższy wzrost, najwięcej skóry, największa waga...
  12. [quote name='nykea']Generalnie ja rowniez uwazam ze trzeba sie troche zatrzymac i zastanowic nad etyka hodowli, ale na milosc boska, [B]przestancie tu farmazony walic ze wystarczy sobie psy pokrzyzowac i wszystko bedzie cacy[/B]. To jest dluga i bardzo zmudna praca, za ktora nikt nie bedzie placil. Bo kto? Hodowca ktory ma 2 suki? Takie rzeczy nie kosztuja 100zl.[/QUOTE]Do znudzenia: A kto twierdził, że "wystarczy sobie psy pokrzyżować i wszystko będzie cacy"? Owszem, odpowiedzialna, wartościowa hodowla jest trudna. Pewnie dlatego na każdym kroku spotyka się partaczy albo ideologów, którzy nie zauważają cierpienia zwierząt. Tym niemniej perspektywa długiej, żmudnej, trudnej oraz kosztownej pracy nie usprawiedliwia pójścia na łatwiznę i produkcji kalek - nawet jeżeli tak jest szybciej, wygodniej czy fajniej. [quote name='nykea']Zgadzam sie z niektorymi rzeczami ktore dziewzcyny piszecie, ale niestety bardzo ladnie dalyscie sie podlapac na haczyk BBC. Niestety, w tym filmie bardzo duzo polityki sie uprawialo. Zdania specjalistow na ktore sie powolujecie (z filmu) zostaly tak obciete, zeby pasowac do generalnego klimatu. Wiec zanim zaczniecie slepo powtarzac co w PDE zostalo powiedziane, pozcytajcie tez tropche w innych zrodlach. Chociazby Good Dog, Bad Dog, kolejny program o psach rasowych, wychodzacy z drugiej strony barykady, gdzie ci sami specjalisci (np pan z RSPCA) wypowiadaja sie w sposob troszeczke odbiegajacy od tego w PDE.... No i jeszcze a propos, NIE MA psa, ktory bylby zdrowy w kazdym calu. Nie mozemy wykluczyc wszystkich nosicieli niektorych chorob w niektorych rasach. I to mowie jako absolwentka Genetyki, aktualnie robiaca studia doktoranckie na temat genomu.[/QUOTE]Następne pudło. Głównym źródłem akurat moich przemyśleń na temat hodowlanych "ideałów" nie jest jakiś tam film, tylko to, co widzę na ulicach i czym chwalą się fani konkretnych ras. [quote name='nykea']Hm, a jaka role pelnily koty kiedy po raz pierwszy zostaly udomowione? Jaka role pelnily przez tysiace lat? A teraz jaka role pelnily psy? Fajnie by bylo miec psa, ktory by polowal na kroliki i niedzwiedzie z takim samym powodzeniem, do tego pilnowal domu, swietnie plywal, pasl owce ale ich nie zagryzal, byl switnym zaprzegowcem, zarowno szybkim jak i silnym.... Argument jak kula w plot.[/QUOTE]A co konkretnie autor ma na myśli? Że nie ma zielonego pojęcia o kotach i szuka skrawka wiedzy o historii udomowienia tego gatunku?
  13. [quote name='Heximus']na prawde zeby nie odbiegac nadmiernie od tematu, kolczatki sa legalne i dopuszczone do sprzedazy wiec spelniaja jakies normy ,ktore nie kalecza psa, nie ma jakis kontroli ani nadzoru strazy miejskiej (jest natomiast na kagańce) wprowadzając taką kolczatke na rynek brane jest pod uwage bezpieczenstwo psa gdyby mialy byc stosowane okresowo np na czas szkolenia ,z pewnoscia na dany czas byly by wypozyczane.[/QUOTE]Ciekawy argument. Noże do oprawiania mięsa też są legalne i dopuszczone do sprzedaży, więc spełniają jakieś normy, nie? Więc mogę taki kawał stali w kogoś wbić i na pewno nie zrobię mu krzywdy, prawda? :razz: A karmieniem odpadkami upchniętymi w najtańszych chrupkach czy puszkach możesz zaprosić rozmaite schorzenia. Słabość do śmierdzących rzeczy jest akurat dla psów raczej regułą niż wyjątkiem, ale po to są choćby suszone gryzaki z co ciekawszych - i co bardziej aromatycznych - fragmentów anatomii trzody, jak żwacze wołowe, bycze penisy, świńskie uszy etc. Ja naprawdę wiem, że jak futro szaleje za jakimś konkretnym żarciem, to trudno je przestawić, ale tu się zdrowie waży... [SIZE=1]Trafiłam na mur biernego oporu i strajku głodowego, gdy przestawiałam koty z rc - który przecież mimo wszystko jest trochę lepszy od karm marketowych - na acanę/orijena. Trudno. Twardym być trzeba, nie miętkim, musiały się pogodzić z rzeczywistością i tyle. A jednego głąba, co to już dawno się uparł, że on chce żyć tylko na chrupkach, regularnie dręczę: nie dostanie suchego, dopóki nie zeżre swojej porcji mięsa :evil_lol:[/SIZE] Kąpanie co kilka tygodni pewnie psu jakiejś specjalnej krzywdy nie zrobi (o ile się nie przeziębi i nie dostanie zapalenia płuc) - ale, litości w niebiesiech, po co? :crazyeye: Jeszcze szpica w dodatku, który ma od cholerki i jeszcze trochę podszerstka, a poza tym w zasadzie czyści się sam. Niestety, w całej tej wypowiedzi widzę więcej zainteresowania własnymi potrzebami, zachciankami i wyobrażeniami niż rzeczywistej dbałości o zwierzę. Z takiego właśnie podejścia pt. "a ja chcę i już" wynika nieśmiertelna popularność kolców :shake:
  14. [quote name='stroosia83']Kolczatka jednak jest dużym ułatwieniem, bo wystarczy krótkie energiczne szarpnięcie (brzmi to niestety strasznie), aby przywołać psa do porządku, lub np. skorygować chodzenie przy nodze, a jeżeli pies ma tylko szelki to trzeba się dużo bardziej napracować ([B]szarpaniem za szelki nie pokażesz psu, że robi coś źle[/B]).[/QUOTE]Bujda ;) Oczywiście, że można pokazać wszystko szelkami - choć nie zawsze i na pewno nie każdemu psu. Z moim futrem (kundel wyżłopodobny, 35 kg) wkrótce po przygarnięciu miałam problem wybiórczej, acz dość zdecydowanej agresji. Nagle, bez wcześniejszego manifestowania zamiarów startował do pyszczących się psów, a z całkiem innych powodów również do niektórych ludzi. Wtedy chodził na obroży, ale po kilku takich wyskokach właśnie specjalnie zmieniłam garderobę na szelki. Bo akurat w jego przypadku (stosunkowo wysoka wrażliwość na dotyk) krótkie, mocne szarpnięcie za szelki w zupełności wystarczało, by zwierza wyrwać ze stanu zawieszenia w misji "zrobić komuś kuku". Co nie zmienia faktu, że gdyby bodziec bólowy dostarczany przez szelki nie spełniał swojej funkcji, zastosowałabym to samo przy zwykłej obroży. A gdyby było trzeba - także przy kolczatce. Po prostu trzeba pamiętać, że tak jak nie ma jednej metody szkoleniowej lub wychowawczej, idealnej do wszystkich psów, tak i dobór narzędzi zależy od predyspozycji danego zwierza. Solidne szarpnięcie za szelki też może być źródłem bodźca bólowego. Dla niektórych psów jest to sygnał wystarczający; inne go nawet nie zauważą i wtedy trzeba sięgać po mocniejsze środki.
  15. [quote name='bejasty']niestety nie ma innej metody jak tylko praca,praca i jeszcze raz praca. Jaką ma obrożę może sprobuj ćwiczeń na półzacikowej i z znajomym psem [B]jak będzie chciał pociągnąć to niestety nie lekko ale mocno zdecydowanie pociągnij i komenda siad[/B].Powtarzać ....do skutku ale powinno pomóc/tak był szkolony mój bokser na kursie PT /[/QUOTE]O, tak, genialny pomysł :roll: Zbliżający się inny pies = ból, podduszanie, dyskomfort. W sumie to fajna metoda na wywołanie agresji, dzięki za wskazówki... [B]Silky123[/B]: bez pracy się oczywiście nie obędzie ;) Myślę, że najlepsze będzie wymaganie od psiaka skupienia na Tobie przy stopniowo wzrastających rozproszeniach. Czyli nadal ćwicz w domu (to ważny początek), ale nie oczekuj od razu identycznej reakcji tuż obok interesującego bodźca. Raczej wzmacniaj rozproszenia krok po kroku - ćwicz na środku pustej łąki, potem na placu, z którego gdzieś tam daleko widać innego psa, potem w odległości kilkunastu metrów od przechodniów itd. Dopiero na samym końcu będzie spokojna mijanka na wąskim chodniku, tymczasem lepiej unikać takich spotkań (czyli po prostu zmieniać trasę, zawracać na widok psa, którym Twój się zainteresował), by nie kontynuować niepożądanych nawyków. Z innej beczki, ja tam akurat nie jestem zwolennikiem wymagania ignorowania wszystkiego dookoła w imię idei, że przewodnik ma być centrum wszechświata i w ogóle jedynym sensem istnienia... Na Twoim miejscu równolegle z nauką skupienia mimo obecności innych zwierząt pozwoliłabym psu na kontakt z innymi stworami, na przywitanie, obwąchanie się etc. Oczywiście dopiero po pozwoleniu, np. komendą "witaj" :) Tylko naprawdę ucz raczej smakami i zabawkami niż szarpaniem psa na zacisku czy podobnym urządzeniu...
  16. [quote name='Chefrenek']ps. jest forum miau, na którym możecie rozpocząć krucjatę przeciwko kotom rasowym, wśród których też jest [B]wiele "wynaturzonych" ras[/B].[/QUOTE]A wymienisz choć pięć uznanych przez FIFe "wynaturzonych" ras? [quote name='Chefrenek']Nie wiem. Kotów nie mam i mieć nie będę. Natomiast są koty egzotyczne i perskie, które mają wręcz wklęśnięte pyszczki. To Wam nie przeszkadza?[/QUOTE]Owszem, persy i egzotyki mają okropnie spłaszczone pyski, co powoduje multum problemów: m.in. nie mogą się normalnie myć, często mają "zapłakane" oczy. Do tego - co już niezwiązane z kształtem twarzy - mają wysoką skłonność do torbielowatości nerek. Więc tak, są wynaturzone. Są przez to chore. Nie AŻ TAK jak mopsy, pekińczyki, buldogi francuskie czy angielskie (chyba nie słyszałam o żadnym persie, który miałby problemy z oddychaniem z powodu spaceru), ale są. Generalnie: rzut kulą w płot. Hodowla kotów co do zasady dba o zdrowie zwierząt, często przed eksterierem. Patrząc na kocie rasy, łatwo zauważyć, że wszystkie wciąż przypominają kota, fizycznie niewiele się różnią od dzikich kuzynów. Chyba nie muszę wyjaśniać, że z wieloma psami jest całkiem inaczej. Poza persem i egzotykiem bodaj tylko manks i cymric (to w zasadzie ta sama rasa, odmiana odpowiednio krótko- i długowłosa) oraz fold (też występuje w dwóch rodzajach szaty) mają budowę, która rodzi problemy zdrowotne. I co? Kiedy te problemy wyszły na jaw u foldów, większość organizacji felinologicznych odmówiła uznania rasy. A te, które uznały, unieważniły. Manksy, niestety, wciąż są hodowane, ale istnieje duży opór społeczności kociarzy przeciwko rozmnażaniu tej rasy, więc jest nadzieja. Dość głośne są również protesty przeciwko modzie na mocno płaskie pyski persów (kiedyś były zupełnie inne). Już widzę, jak FCI "wyrzuca" z szeregów buldoga francuskiego TYLKO dlatego, że 99 proc. psów tej rasy nie może normalnie oddychać. A skoro już w jakimś tajemnym celu czepiasz się do hodowli kotów - warto też wiedzieć, że po wojnie mocno spadła liczebność brytyjczyków. Jeszcze ZANIM zbyt mała różnorodność genetyczna spowodowała degenerację rasy, do hodowli wprowadzono persy. Nie żeby zmienić charakter, nie żeby wzmocnić czy osłabić jakąś cechę wyglądu. Tylko i wyłącznie dla urozmaicenia genów. [quote name='Cockermaniaczka']AA bo ty sie nie znasz:evil_lol::diabloti: Nie wazny jest eksterier,wazne jest ZDROWIE! :-P Nie wazne ze buldog by wygladal jak kundel,wazne ze mialby dluzsze nozki:evil_lol:[/QUOTE]Kusiło mnie, żeby i na to odpowiedzieć, ale sobie darowałam, bu uznałam tekst za zbyt żenujący. Tylko że teraz pięknie widać pewien kontrast. [quote name='Balbina12'] Poza tym uważam ,ze osoba dla której sweetaśny wygląd pyszczka jest ważniejszy od komfortu życia psa poprostu...nie powinna mieć psa.Bo to nie jest normalne.Zdrowie-powinno być numerem 1.Wiem,bo sama mam chorego psa.[B]Wolałabym żeby był wyłysiały,obrzydliwy ale zdrowy.[/B][/QUOTE]Jedna z tych osób naprawdę kocha psa. Zgadnijcie, która.
  17. [quote name='kavala']Chciałabym wiedzieć co sądzicie na poniższe tematy: Czy sądzicie, że pewne rasy trzeba tak hodować, aby nadal utrwalać charakterystyczne cechy typu krótka kufa i krótkie nogi itp? A może hodowle powinny podążać w innym kierunku? Może powinno się nieco zmienić wzorce pewnych ras, tak aby przynajmniej częściowo wyeliminować [B]problemy zdrowotne związane z ich budową zewnętrzną[/B]? Czy sądzicie, że hodowcy powinni zatajać ukryte wady zdrowotne zwierzaka i go rozmnażać bo ma ładny eksterior i wygrywa wystawy? Proszę ustosunkujcie się również do tych zagadnień, bo właściwie o tym jest sedno dyskusji.[/QUOTE]Również bardzo chętnie bym usłyszała odpowiedzi na te pytania. Problem polega na tym, że miłośnicy konkretnych ras często nie dostrzegają (ew. udają, że nie dostrzegają) problemów zdrowotnych lub nie widzą związku tych problemów z budową. Patrzą na boksera, którego kufa ma długość 3 cm, i mówią, że to nie jest spłaszczony pysk; słyszą buldożka, który charczy, i mówią, że to normalny oddech... [quote name='Cockermaniaczka']Na ten temat powinni dyskutowac HODOWCY,genetycy i sedziowie kynologiczni... Bo to ich HODOWLA ich rasa i ich problem tak naprawde... Takie dyskusje sa bezcelowe na forum,nic z tym nie zrobicie tak naprawde. A nie kazdy pies co ma krotsza kufe jest chory biedny i umierajacy...[/QUOTE]A kto te wyhodowane psy KUPUJE? Hodowla nie istnieje bez klientów, bez nabywców. Rynek to popyt i podaż - przy czym właśnie popyt rządzi podażą, nie odwrotnie. Wystarczy spojrzeć na dobermany, sznaucery. Gdy w jednej hodowli są szczenięta (nawet w jednym miocie), z których części amputowano ogon i/lub uszy, a innym nie - to nie znaczy, że hodowca się nawrócił, że zaczął uważać "estetyczną" amputację za okrucieństwo. To znaczy, że dostał od klientów takie, a nie inne ZAMÓWIENIE. I się temu zamówieniu podporządkował, bo to pieniądze klientów rządzą hodowlą. Zatem każdy nabywca, potencjalny nabywca oraz miłośnik rasy ma tu coś do powiedzenia, takie zrzucanie odpowiedzialności wyłącznie na hodowców to tylko zamiatanie wstydliwych problemów pod dywan.
  18. [quote name='Viris'][B]Buldożek nie jest rasą do biegów i gonitw.[/B] Ciekawa jestem jak pies codziennie biegający po 50 kilometrów poradził by sobie z siedzeniem na kanapie.[/QUOTE]Wiem, że nie jest rasą do gonitw - bo go na to nie stać fizycznie, po prostu. Budowa ma swoje konsekwencje dla sprawności. [quote name='Viris']Psa wybrałam ze względu na jego wymagania i moje możliwości. Trafił się egzemplarz który "chciał czegoś więcej", co nie znaczy że w upalny dzień maszerujemy i rzygamy co krok - upał = siedzimy w domu i wykorzystujemy czas w inny sposób. Spacer w gorący dzień to nie koszmar dla mojego psa - tylko dla mnie, ona czuje się rewelacyjnie, a na to że jej się coś wylało nie tędy co trzeba nie zwraca nawet uwagi. Znowu bagatelizuje? [B]A co mam zrobić (siąść i płakać, uśpić?)[/B] - bo do tej pory rady jakie od Was napływały to "nie kupować/nie hodować" - [B]a może jakieś rady na teraz, już po kupnie?[/B] Popieram w pełni wypowiedź awarii - nie widać w Waszych wypowiedziach niestety podstawowych informacji o rasach które - [B]sądząc z niektórych postów - najlepiej byłoby już dziś wybić bo chore i cierpiące[/B]. Tymczasem znikam, powtarzając prośby o nieobrażanie mnie i mojego psa. Nie znacie nas, nie macie przed sobą wyników jej badań, bazujecie na wyrwanej z kontekstu wypowiedzi.[/QUOTE]Odpowiadając na Twoim poziomie (dokładny cytat): Może czas na lekcje czytania :roll: [quote name='behemotka']Natomiast chyba dla wszystkich obecnych nie ulega wątpliwości, że jeżeli już się ma poważnie chorego psa, należy się nim zająć zgodnie ze swoimi najlepszymi możliwościami oraz wiedzą. Jeżeli więc na podstawie konkretnych przesłanek podjęłaś taką, a nie inną decyzję odnośnie operacji - wierzę, że była to decyzja dla dobra psa.[/QUOTE]Jak już się kupiło/w inny sposób sprowadziło do domu zwierzę, obowiązkiem opiekuna jest zapewnić mu jak najlepszą opiekę do końca życia, niezależnie od przypadłości, które zwierzaka w międzyczasie dopadną. Trochę niezręcznie się czuję, że muszę to Tobie tłumaczyć... Osoba, która z pełnym oddaniem zajmuje się "niepełnosprawnym" zwierzakiem, to bardzo dobry opiekun. Osoba, która [U]świadomie, umyślnie[/U] TWORZY takie biedaki czy też równie [U]świadomie i umyślnie[/U] wspiera ich tworzenie przez kupno, JEST pseudomiłośnikiem zwierząt. Ufam, że dostrzegasz różnicę, skoro wysterylizowałaś Klarę. [quote name='Viris']Moją drażliwość spowodowało nazwanie mnie pseudomiłośniczką zwierząt, a mojego psa umierającym i biednym (bo charczy - robi to 99% buldogów). Kilka osób drażni określenie "banda" którego użyłam, tak więc jesteśmy kwita. Jeśli piszę na czarno - wypowiadam się jako normalny użytkownik forum. Jako mod piszę na zielono. Banda za słownikiem : grupa ludzi, zwykle nieformalna (pojawił się cytat wyrwany z innego forum, kilka osób - czyli grupa - zaczęła mnie atakować - istna banda).[/QUOTE]Kto - i gdzie - nazwał Twojego psa umierającym? Kto - i gdzie - nazwał Ciebie pseudomiłośniczką zwierząt? Może jakieś konkrety dla odmiany? Po raz kolejny powtórzę, że pies, który nie może normalnie oddychać, JEST BIEDNY. I to marny argument, że 99 proc. buldogów nie może normalnie oddychać - ale to dobrze (uczciwie), że tym samym potwierdzasz tragiczny stan zdrowia tej rasy. Jako wypowiedź autorstwa miłośnika rasy jest to z pewnością bardziej wiarygodne niż w moim przypadku. "Jesteśmy kwita" :roll:. Cóż, widzę, że banda modów prezentuje tu oszałamiający poziom dyskusji.
  19. [quote name='paulina2904']U mnie akurat uzda pojawiła się przy problemie z agresją [ raczej strachem prze wszystkim co żyje] i kiedy pies się rzuca mogę bez problemu odwrócić jego wzrok, mimo tego pójścia na skróty ćwiczę małymi kroczkami od prawie 2 lat podbudowywanie Bingsa. Fakt nie wolno psa na chama ciągać na tym urządzeniu po prostu trzeba trzymać pewnie luźną smycz a [B]gdy pies pociągnie sam się ustawi do pionu[/B]. I trzeba przekonać psa do tego poprzez przyjemne doznania z którymi pies sobie skojarzy uzdę [ chwalenie, smakołyki], kolczatka i zacisk to jak dla mnie za ostra metoda[/QUOTE]A gdy naprawdę "twardo" i zdecydowanie szarpnie, może sobie uszkodzić kręgi szyjne... Nie wiem, jak się rzuca. Ja bym się nie odważyła próbować opanować psa zamkniętego na bodźce za pomocą ogłowia. Ale to naprawdę nie ten temat - agresja (lękowa lub nie) a ciągnięcie na smyczy nie mają ze sobą nic wspólnego. [quote name='ABCtresury']Ja po prostu proponowałbym kolczatke,wtedy [B]piesek nauczy się chodzić na syczy przy nodze[/B]. Są też inne metody,spróbujcie wszystkiego i w końcu któraś z nich okaże się skuteczna. Udawanie drzewka nie jest dobrym pomysłem,tego zdecydowanie nie polecam,podobnie jak szelek dla takiego ruchliwego psa jak Husky.[/QUOTE]Piesek "się" nie nauczy niczego sam z siebie. To przewodnik musi "się" odrobinę wysilić i ruszyć mózg w celu nauczenia pieska czegoś :roll: A przede wszystkim: Kolczatka NIE służy do oduczania ciągnięcia! Kolczatka NIE służy do nauki chodzenia przy nodze! [quote name='agniecha377']dziękuję za pomoc będziemy próbować po dobroci:diabloti: smakołykami i udając drzewko, dobrze że to nie pies:evil_lol:[/QUOTE]Daj znać, jak idzie :)
  20. [quote name='Viris']Tak jak napisałaś charczenie to norma w tej rasie, pisząc tamten post nie pisałam o takim zachowaniu jak na zaprezentowanym filmie tylko o "normalnym" oddechu u BF. U już narodzonych BF na charczenie nie ma się wpływu, operacja nic nie zmieni. A jeśli wczytacie się w temat w którym mój zacytowany post się znajduje to dotyczy on celowości operowania podniebienia u BF. Weci w większości tylko krzywdzą tym zabiegiem psa, zabieg dla wielu BF kończy się śmiercią, a źle zrobiony powoduje inne komplikacje. Jeśli nie ma ewidentnie przesłanek do operacji, niestety lepiej tego nie ruszać. Tak więc co miałam napisać? "Charczy - tnijcie" - nawet jeśli badania diagnostyczne wykluczą przerost? Wszelkie zarzuty powinny być kierowane do hodowców, nie do często nieświadomych nabywców BF. Tak Klara była badana przed rozpoczęciem kursu i treningów agility. Nie było przeciwwskazań, a radość psa udowodniła mi że to była świetna decyzja.[/QUOTE]Napisałam również, że charczenie jest objawem poważnych zaburzeń w oddychaniu. To, co jest "normalnym" oddechem u buldoga francuskiego, jest w rzeczywistości bardzo nienormalnym oddechem. Czy ja kwestionuję decyzję o zaniechaniu operacji? Nie. Bo nie mam do takiej krytyki odpowiedniej wiedzy, nie jestem wetem, nie zbierałam informacji o buldogach, przeroście podniebienia, operacjach na tym tle, ich skutkach itd. Nie wiem na przykład, co powoduje u buldożków tak tragicznie słaby stan zdrowia, że zabieg "dla wielu kończy się śmiercią". Powtórzę raz jeszcze: w wypowiedzi uderzyło mnie podejście. "Tylko charczenie". Natomiast chyba dla wszystkich obecnych nie ulega wątpliwości, że jeżeli już się ma poważnie chorego psa, należy się nim zająć zgodnie ze swoimi najlepszymi możliwościami oraz wiedzą. Jeżeli więc na podstawie konkretnych przesłanek podjęłaś taką, a nie inną decyzję odnośnie operacji - wierzę, że była to decyzja dla dobra psa. [quote name='Viris']To rozumiem same pozytywne wnioski - odnoszą się do cytatu moich słów więc wnioskuję że to moja Klara jest biedna, a ja jestem pseudomiłośnikiem zwierząt...?[/QUOTE]Pies, który charczy, nie może normalnie oddychać, dla którego, cytuję, "spacer w ciepły dzień to koszmar" - tak, moim zdaniem jest biedny. Twoim zdaniem nie? Zdrowie nie jest mu potrzebne? A czy Ty jesteś pseudomiłośnikiem... Cóż, to zależy. Świadomie zafundowałaś Klarze takie życie? Powołałaś na świat psa, o którym wiedziałaś (bądź przypuszczałaś, wnioskując na podstawie przodków), że będzie miał problemy z oddychaniem, że spacer w ciepłą pogodę będzie dla niego koszmarem? [quote name='Viris']Rozmawiajcie sobie śmiało, tylko proszę[U] nie obrażać mnie [/U]nazywając pseudomiłośnikiem i nie robić upośledzonego dziwoląga z mojego psa, który na torze radził sobie na równi z kilkoma innymi rasami.[/QUOTE]Nie nazwałam Twoje psa upośledzonym dziwolągiem, tylko napisałam, że jest biedny. Współczuję mu stanu zdrowia. To zbrodnia? :roll: Gwoli ścisłości: To, że pies na torze radził sobie "na równi z kilkoma innymi rasami" samo w sobie o niczym nie świadczy. Nie w świetle liczby ras o dramatycznie słabym zdrowiu. Waży pewnie trzy razy mniej od mojego. Ciekawa jestem, jak taki buldożek odnalazłby się w dziesięciokilometrowym biegu po górzystym, zalesionym terenie (odległość podzieliłam, proporcjonalnie do wagi). Mowa o gonitwie oczywiście, nie o rekreacyjnym truchcie. PS. Teksty typu "banda ludzi" czy "Może czas na lekcje czytania" to naprawdę taki poziom dyskusji, jaki chcesz reprezentować? Oczywiście każde ew. zwrócenie komuś innemu uwagi o brak kultury będzie w tym przypadku czystą hipokryzją.
  21. [quote name='Balbina12']jestem przeciwnikiem yorków 1,5 kg-to jest przesada.Ale uważam ,ze pies który waży no dajmy na to te 4 kilo,jest zdrowy,pełen energii,nie charczy,nie sapie-co w tym złego.Już wolę takiego 'porządnego yorka' niż doga-który ma problemy z racji swojej wielkości.Yorki?z tego co się orientuję jako takich konsekwencji na zdrowiu nie ma z powodu takiej wagi.Takiej wagi-powyżej 3 kg.:lol:[/QUOTE]Toteż miałam na myśli właśnie te "miniaturki" (wiem, że nie ma yorków miniaturek ;-)). 4-kilogramowego psa rozumiem. Nie wybrałabym go, bo to nie mój typ - ale rozumiem. I rzeczywiście giganty co do zasady są bardziej chorowite niż miniaturki. [quote name='Viris']Jestem właścicielką Klary i nie rozumiem jednego, jak banda ludzi którzy nigdy nie widzieli mojego psa i nie miała ze mną żadnego kontaktu może w ciągu kilku godzin wysnuć tyle negatywnych wniosków o mnie i o moim psie, w dodatku na podstawie jednego cytatu wyrwanego z kontekstu. Moje podejście jest złe??? Powalające??? No świetnie, miałam wybór owszem mogłam Klarę rozmnażać - wysterylizowałam. Mogłam ją udupić na kanapie i przywiązać siłą - chodziłam z nią na agility (karierę przerwała moja choroba - nie psa), wyjeżdżałam w góry - bo pies był przeszczęśliwy!!!. Mogłam gdy zachorowała uśpić - leczę ją wydając fortunę (kosztem swoich przyjemności) bo widzę że leczenie przynosi skutek i pies jest w dobrej formie, bawi się, zaczepia. Mogłam zoperować i modlić się aby przeżyła narkozę - nie będę ryzykować operacji której pies nie wymaga i w NICZYM mu nie pomoże. Klara nie DUSI się, nie ma przerośniętego podniebienia, obecnie ma problemy z sercem - ale nie jest to związane z uprawianiem agility czy wędrówek górskich które kochała nad życie. Nie jestem hodowcą rasy, Klara jest pierwszym bf jakiego mam i prawdopodobnie ostatnim (przeżyła w swoim życiu sporo młodszych rodowodowych bf - co oddaje jakość hodowanych w Polsce bulw), więc bardzo proszę się ode mnie i mojego psa odstosunkować. A jak się kogoś cytuje to proszę się pofatygować o podanie nicku, bo nie jestem "kogostam".[/QUOTE][B]Viris[/B] Nie wyciągnęłam ani jednego negatywnego wniosku o Twoim psie. Natomiast Twoje podejście, które przebijało z tej konkretnej zacytowanej wypowiedzi - owszem, mnie osobiście powaliło. Bo brzmi - i to głównie pierwsze zdanie, nie drugie - jak totalna beztroska wobec stanu zdrowia psa. No przecież co z tego, jak "tylko" charczy? Charczenie to objaw poważnych zaburzeń w oddychaniu, a fakt, że w tej czy innej rasie stanowi normę, nie zmienia tego schorzenia w bagatelkę. Nie krytykuję Twoich wyborów. Jeżeli kompetentny wet prowadzący psa zezwolił na trenowanie agility czy górskie wędrówki, to całkowicie w porządku. Bez wątpienia lepsze niż przywiązanie do kanapy. Nie rozmnażanie tylko się chwali. Rozumiem też, że z powodu bezpośrednich doświadczeń z chorowitą rasą podjęłaś decyzję (prawdopodobną) o nie kupowaniu następnego takiego psa. Moim zdaniem to dobrze o Tobie świadczy. Być może nie takie wrażenie miałaś na myśli, pisząc cytowanego posta. Chcę w to wierzyć. Dlatego też pisałam o podejściu wynikającym z tej jednej wypowiedzi.
  22. [quote name='kavala']Ja mogę poszperać po znajdę. Nie wiem tylko czy nie będzie problemów z prawami autorskimi jeśli coś skopiuję. Ale z wikipedii chyba można co? Nie czuje się na siłach tworzyć coś od siebie. Rzuciłam już ten pomysł na podforum goldenów.[/QUOTE]W wikipedii jest też niemało bzdur, więc proponuję na tym źródle nie bazować ;-). Prawa autorskie jak najbardziej obowiązują, więc jeśli ktoś będzie chciał się doczepić, to może. [SIZE=1]Ja się jako tako dogaduję z klawiaturą :cool3:. Jeśli osoba znająca rasę przekaże mi fakty - charakterystyczne choroby, ich kalendarz diagnostyczny (w jakim wieku profilaktycznie badać na co, żeby jak najszybciej wykryć ew. schorzenie), potrzebne badania etc. - mogę wziąć na siebie ubranie tego w słowa.[/SIZE] [quote name='Balbina12']Jednak jak bardzo próbuję zauważyć to nie potrafię w budowie mojego psa zauważyć jakiś zdeformowań etc.Gdyby powiększyć go kilka razy do pewnie wyglądałby jak normalny pies.Bo jego budowa anatomiczna jest normalna-tak jak u każdego innego psa.[/QUOTE]Fakt, budowę yorki mają z grubsza normalną, proporcjonalną. Choć moim zdaniem miniaturyzacja tej rasy (tak samo jak i cziłek) poszła już [U]stanowczo[/U] za daleko, co ma swoje konsekwencje. [SIZE=1] [SIZE=2]OT: Zmieniono ostatnio wzorzec yorka? Pamiętam, że waga była do 3,1 kg, a teraz na wiki widzę do 5 kg (wiem, że wiki czasem głupoty opowiada ;-), ale wagi zwykle się zgadzają). Jeśli to prawda - bardzo się cieszę, to krok w dobrym kierunku. No, właściwie wtedy to by nie był OT :eviltong:, tylko zmiana ideału DLA dobra psów. [SIZE=1]Dobra, teraz OT. Szukając pobieżnie informacji o yorkach, właśnie trafiłam na stronę, która opisuje je jako "małe, luksusowe pieski..." :wallbash:. Kiedy ludziska przestaną traktować zwierzęta przedmiotowo? I kiedy zrozumieją, że york to terier (= charakterny wulkan energii), a nie gadżet do torebki?[/SIZE] [/SIZE][/SIZE]
  23. [quote name='Chefrenek']Zapomniałyście dodać, że wspomniana Klara przez wiele lat z powodzeniem uprawiała agility.[/QUOTE]No i...? Dobra, wierzę na słowo, że uprawiała. Nie wiem, w jakim zakresie, z jaką intensywnością, z jakimi konsekwencjami dla zdrowia... W ogóle niewiele o Klarze wiem, więc trudno mi wypowiadać się na temat jej stanu czy kondycji. Natomiast [U]podejście człowieka[/U] pokazane w zacytowanej wypowiedzi jest powalające. [quote name='Chefrenek']Hehe dlatego masz chorego yorka miniaturkę upssss raczej psa w typie od pseudo.[/QUOTE]Jaki typ człowieka w ogóle się cieszy, że ktoś ma chorego psa? :roll:
  24. [quote name='Chefrenek']Słuchaj, wypraszam sobie. Nie znasz mnie i nie wiesz co robię dla rasy bądź nie. Więc zamilcz z łaski swojej. ps. jak widać ironia to słowo tobie obce. aaaa i chętnie zobaczę te artykuły twojego autorstwa.[/QUOTE]Niby z jakiej racji mam zamilknąć? :roll: Nie użyłam żadnego obraźliwego słowa, nawet nie krytykuję Twojej osoby. Do oceny wypowiedzi, którą sama opublikowałaś, mam prawo (takie ryzyko publicznej dyskusji - każdemu może się nie spodobać i każdy może wyrazić swoją opinię na jej temat). A kultura osobista nakazuje pisać zaimki drugiej osoby dużą literą. PS. Nie wiem, co robisz dla rasy. Dlatego użyłam partykuły "chyba".
  25. [quote name='Arwilla']Oczywiście, ale trzeba to robić z głową... Moim zdaniem - nie musisz się z nim zgadzać, jest ono całkowicie subiektywne - wystarczy iść w odwrotną stronę niż dotychczas, żeby eliminować cechy dotychczas uznawane za pożądane - czyli za krótką kufę, za dużo fałd, czy miniaturowe sztuki - jak u yorków... To proste.[/QUOTE]Masz rację, można. W zasadzie w każdej rasie można odwrócić trend i próbować wykonać całą pracę hodowlaną niejako "do tyłu", wracając do tego, co wcześniej porzucono. Tylko że wybierając z hodowli akurat tych przykładowych mopsów osobniki z dłuższą kufą (powodzenia w szukaniu, przy obecnej modzie :roll:), nie mamy wielkiego wyboru. [I]Ergo[/I] - ograniczymy pulę genową, w przypadku szczególnie zdegenerowanych ras dość drastycznie, więc nawet jeżeli uda się wyeliminować konkretną cechę, zapewne pojawią się inne deformacje, spowodowane zbyt małą różnorodnością populacji. Chodzi mi o to, że dodanie psa spoza rasy miałoby na celu nie tylko, a nawet nie przede wszystkim odstąpienie od konkretnej cechy, ale głównie urozmaicenie genetyczne, bo to ono sieje największe spustoszenie. [quote name='Arwilla']I oczywiście każda z wymienionych przez Ciebie ras - nie uznanych jeszcze - nadaje się do tego idealnie... szczególnie alaskan husky... No nic, tylko mopsem go kryć... bo odwrotnie, to chyba nie bardzo... :lol:[/QUOTE]Chyba mylisz zagadnienia... Alaskan husky, greyster tudzież eurodog zostały podane wyłącznie jako przykład psów nierasowych (bo to nie rasy w znaczeniu kynologii, nie mają jednolitego wzorca, u nich liczy się głównie użytkowość), a o znanym pochodzeniu - ponieważ twierdziłaś, że takie dziwa nie istnieją. Natomiast o wyborze psa idealnego do skrzyżowania z mopsem nie wspominałam w ogóle. Choć, skoro już poruszasz ten temat - właściwie dlaczego nie? Wiesz, jak powstały krótkoogoniaste boksery? [quote name='kavala']Przeraża mnie, że te pieski muszą z tym żyć ( a tak to wygląda [URL]http://www.youtube.com/watch?v=GOR0szjpXBQ[/URL] ) a dla właścicieli jest to prawie normą. Cytuję kogoś tam: "[B]Jeśli pies tylko charczy czy od czasu do czasu mu się uleje to nie jest to powód do paniki[/B] i do operacji. Ja też swego czasu myślałam że będziemy operować - ale Klara nie dusi się, mimo że [B]spacer w ciepły dzień to koszmar (pawik "pianką" co chwilę)[/B] to ryzyko operacji jest wg mnie za duże."[/QUOTE]O żesz... :question: Biedny pies :-(. Ten z filmiku nie lepiej. Dusiłam się kilka razy, raz topiłam. Straszne uczucie. Nie wiem, jak ci pseudomiłośnicy zwierząt - zarówno hodowcy, jak nabywcy - mają czelność usprawiedliwiać okrucieństwo świadomego fundowania zwierzętom takiego życia. Widziałam właśnie niedawno w parku bawiącą się parkę psów: mopsa i jakiegoś terierka (albo terierkowatego, nie jestem pewna, bo na tych maleństwach się nie znam, poza tym niektóre psy tu trochę inaczej wyglądają ;)). Mops co jakieś trzydzieści-czterdzieści sekund zatrzymywał się i dyszał, charczał, czasem kładł się, by odpocząć, podczas gdy terier pląsał i biegał dookoła, przeskakiwał przez kolegę, biegł zamordować patyk, zaczepiał przewodnika w celu pobawienia się w aportowanie... Psy tej samej wielkości. Jeden chciał się bawić i mógł to robić, był radosny, pełen życia. Drugi... nie. Za to miał taką słodką mordkę :loveu:, więc co tam... [quote name='kavala']Pytałaś wcześniej, co my, zwykli miłośnicy pewnych ras możemy zrobić. Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Może by tak utworzyć w działach związanych z rasami wątki o wyborze szczeniaka z hodowli, o tym jakie badania powinni sprawdzić przyszli właściciele, na co zwrócić uwagę. Takie wątki mogłyby być przyklejone w podforach ras. Brakuje mi też wątków informujących o typowych chorobach danej rasy. Też powinien być podklejony w podforach ras. Ty znasz się dobrze na buldożkach i na dodatek jesteś modem. Możesz więc wiele zdziałać. Może przygotujesz taki wątek dla buldożków? Ja wspólnie z właścicielami innych goldenów moglibyśmy to damo napisać dla goldków? Co o tym sądzicie?[/QUOTE]Moim zdaniem znakomity pomysł! :thumbs: Zawsze stoję na stanowisku, że podstawą jest edukacja społeczeństwa. To dobry sposób, by uświadomić ludzi. Tylko na miłość boską, trzeba znaleźć osoby, które rzetelnie ocenią swoje rasy, nie będą wybielać ani bagatelizować problemów...
×
×
  • Create New...