Jump to content
Dogomania

Ninti

Members
  • Posts

    962
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ninti

  1. Jestem... Ale chyba nie mogę pomóc na razie... Co najwyżej rozpropagować malucha. Uroczy ten Dybuk. Ma takie mądre oczy.
  2. No to teraz o nas... Na początku było w domu 5 kotów i pies. Z czasem koty się zestarzały i poodchodziły biedaki kolejno...:-(. Płaczemy po nich do tej pory. Zostały 2, najmłodsze, obecnie mają 3 i 4 lata. Pies też się zmienił :-(. Vipa zastąpiła 6-tygodniowa Gaja (w awatarze), teraz też ma już 4 lata. Od początku wychowywała się z kotami. Na końcu doszedł pies z Krzyczek, łaciaty Kumpel po przejściach, którego do tej pory tak do końca nie "rozgryzłam". Kumpel zasadniczo mieszka w pokoju córki (przez jakiś czas mieszkał tam przymusowo, bo był jeszcze Szaman, który przyszedł z lasu, i panowie chcieli się pozagryzać), ale ma wolny wstęp "na salony", z kotami żyje na zasadzie wzajemnej tolerancji - nie mam jednak pojęcia, jak zareaguje na nowego kota. Gaja koty kocha, najchętniej by je cały czas wylizywała, do czego one odnoszą się ze wstrętem :evil_lol: Koty - Komo i Matiz - nie lubią się, na ironię losu zostały tylko 2, które zdecydowanie nie darzyły siebie sympatią. Póki żył Rudy, szef całego mojego zwierzęcego stada, chłopaki musiały pilnować emocji. Teraz bywa różnie, z reguły jak któryś chce się zaprzyjaźnić, to drugi akurat ma muchy w nosie. A w ogóle to głupio tak jakoś tylko z dwoma kotami. Im też chyba nijak, zawsze było więcej. Podjęłam niedawno próbę dokocenia środowiska. Moja znajoma, która ratuje kocie bidy oddelegowała ze swojego licznego stada 2 kocie bidy i przywiozła do nas. Bidy były cudownymi półrocznymi niedźwiadkami, szary i brązowy. Białego i czarnego nie miała niestety ;) Wyszli z transportera i z miejsca zaczęli ocierać się o moje koty. Moi trochę nieufnie, ale prawie ich zaakceptowali, choć było widac, że pewnie jeszcze kudły sie posypią, jak będą ustalali priorytety. Gaja przyczepiona na smyczy wyła do nich. Kumpla zostawiłam na razie u siebie. Wszystko było super, póki nie pozwoliłam Gai się do nich zbliżyć (na smyczy). Suka runęła do nich z jęzorem, oni do niej z pazurami, ona pokazała zęby... Okazało się, ze nie spotkali się nigdy z psem, a co dopiero z takim szalonym ;) Nic nie wyszło z adopcji, chociaż wiem, że jakbym posiedziała z nimi kilka dni to może bym ich ze sobą oswoiła. Nie miałam na to czasu, większość dnia pracuję, a nie była to sprawa życia i śmierci dla tych kotów, domek mają bardzo dobry, tylko zatłoczony. Reasumując: Twoje koty są cudowne i mam na nie wielką chętkę ;). Ale trzeba by ich próbnie spotkać i zobaczyć, co będzie, zwłaszcza, że są dorosłe. Nie wiem, jak to zorganizować, mieszkamy dość daleko od siebie. Boję się ryzykować i brać ich bez tej próby. Zresztą, pewnie chciałabyś zobaczyć ich przyszły domek...
  3. No dobrze, a wiadomo, kto tam jeszcze został w tej szopie? Przecież tam mogą jeszcze inne psy być, których nie znamy :-( Może by tam jakaś organizacja weszła z interwencją?! Przecież stan już choćby tylko Orkana to uzasadnia! Ja niestety prywatny człowiek jestem. Ale przecież są na Dogo przedstawicielki organizacji. Może kogoś poprosić o pomoc, i to szybko, zanim tamte biedaki się wykończą :-(
  4. A może by... Zakładam, że osoby, które podobno adoptowały te psy bywają czasem na tej stacji benzynowej. Zrobić DUUUŻE widoczne ogłoszenia z ogromną prośbą o kontakt z kimś z Dogo (podać telefon), że psy bezpieczne są i gdzie są... bu ludzie się martwią. Oczywiście to się uda tylko wtedy, jeśli ci ludzie tam znów przyjadą.
  5. Super, jakby co to sms-uj na 600 551 738, nie zawsze bywam na dogo a czas się liczy.
  6. Mam sporo książek na bazarki. I prostownicę do włosów. Może coś jeszcze by się znalazło. Ale nie umiem robić bazarków :oops: Nie mam również aparatu fot., z którego dałoby się przenieść zdjęcia na komputer. Tak, że gdyby ktoś z Warszawy chciał zrobić bazarek to chętnie przekażę.
  7. Nie wiem, czy dobrze przedłużyć... Może niech to co uzbierano jedzie tam jak najszybciej. Może lepiej, żeby zorganizowano następne zbiórki. Wiem, że przejazd kosztuje, ale jeśli nie masz samochodu i wieziesz wózeczkiem to więcej niż 1 duży wór się nie da...
  8. Poproszę o prywatne konto Biafry... Czy tam potrzeba pilnie domków tymczasowych?
  9. Dziękuję za zaproszenie. Boże, jaki on śliczny! Jak można skrzywdzić taką słodką mordkę... Deklaracji na razie złożyć nie mogę :-( Postaram się go jakoś rozpropagować po ludziach. Na naszą_klasę wstawię... Może go ktoś doceni.
  10. A gdzie mieszkasz? Marzy mi się taka spółka, ale nie wiem, czy byłoby im u mnie dobrze... Musiałyby zaakceptować 2 psy i 2 koty.
  11. Na wątku Dorothy napisała Niebieska713, że na portalu Radiostajnia.pl jest ofiarowana pomoc dla koni dotkniętych powodzią. Może i Biafrze się przyda?
  12. Ona jest w ogóle bardzo wesołą suńką, wiecie? Uwielbia się bawić tak "po kociemu", goniąc sznurek na przykład, lubi biegać... Tylko na zdjęciach tego nie widać, bo ona nie lubi obiektywu, chowała nam się za duże psy, a jak się nie dało to przybierała taką nieśmiałą minkę... Fajna jest. ULKA12, a będziesz do niej zaglądać, jak się Pixie przeprowadzi do Myszkowa? Zależy mi, żeby jej tam dobrze było.
  13. Witajcie, ja tylko na moment z gościnnego kompa. Mała dogaduje sie z moimi dużo większymi od niej psami, dogaduje się z kotami (wczoraj jeden na nią nasyczał, bo dyskutowali, kto z nich będzie siedział na moich kolanach i mała położyła się przed nim brzuszkiem do góry! Ale się zdziwił...). Moje psy kłócą się o nią, bo każdy chce się z nią bawić. Na spacerach już jest OK, o ile nie idziemy w stronę ruchliwej ulicy. Kontakt z psami na spacerach ma różny - czasem się boi a czasem nie, ale na jednego już nawet nawarczała, jak był zbyt namolny! Jak coś chce sygnalizuje to jednym krótkim szczeknięciem. Powoli przestaje bać się ludzi, chociaż jest jeszcze nieśmiała. Już normalnie je i pije, ale do miski podchodzi tylko wtedy, gdy nikogo przy niej nie ma. Ogólnie jest słodka! Ktoś będzie z niej miał pociechę! A, i uwielbia się bawić, tylko jeszcze nie bardzo wie jak. Piłeczkę zeżerała, więc zabrałam, teraz obrabia linę na przemian ze świńskim uchem. Mru, nie mam sensownego aparatu, więc zapraszam Cię serdecznie, jeśli znajdziesz chwilę. Jak i każdego z Was chętnego zaprzyjaźnić się z małą!
  14. A może on zarobaczony jest po prostu? Te standardowe środki nie zawsze działają... Ta obecna choroba to szczęście w nieszczęściu, przynajmniej nikt go nie pogryzie :shake: To co robimy? Skoro chętnego domku na razie nie widać to co ? Hotelik? Tymczas jakiś?
  15. Mru, a u Jamora nie byłoby miejscówki? On by chyba niezły był, jak myślisz?
  16. Kto umie zrobić mu banerek? Ja nie umiem niestety... Rozpropagować trochę chłopaka by się zdało.
  17. Taaak, u mnie też zawsze koty rządziły... Dabuniu, usuwam Twój banerek z podpisu. Mam nadzieję, że Twoje życie już będzie spokojne i dobre. :loveu:
  18. Nie, Tia, pamiętamy... Tylko pomysłów na razie zabrakło
  19. Nadal nic nie wiem, pewnie się nie zdecydują, ferie teraz, może wyjeżdżają :shake: Ktoś wie, co z Małym? Mrozy były takie straszne, a on chudzieńki i po chorobie...
  20. Al-ka, nie sumituj się :lol:! Wszystko dobre, co odpowiednio ustawia nasz umysł, a umysłem potrafimy duuuużo zrobić. A czary, magia to tylko to, czego nie potrafimy sobie logicznie wytłumaczyć posiadając naszą obecną wiedzę. Wyobraż sobie co by było, gdybyśmy parę wieków temu pokazali ludziom telewizor np. UCIEKLIBY Z WRZASKIEM! A zestaw run całkiem, całkiem ;)...
  21. No właśnie... Są...?
  22. Boże, jaki chudziaczek... Szukajcie też domku, bo nie wiadomo, kiedy ten TZ znajomej mojej siostry zgodzi się na tego (lub innego) biedaka... Swoją drogą, co jest z tymi facetami?! Na Dogomanii też jest ich jak na lekarstwo (za to jak już są to sensowni :lol:)
×
×
  • Create New...