Jump to content
Dogomania

lena13

Members
  • Posts

    557
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lena13

  1. Aron od września był pod opieką weterynaryjną przyjmował leki na stawy, polepszyło mu się wtedy doktor powiedział, że mamy czas do wiosny..., Aron za skarby świata nie chciał do domu miał swoją ukochaną wolność, jednocześnie w budzie musiało być czysto, kilka razy dziennie trzeba było zmieniać koce, potrafił załatwić się w budzie a gdy było brudno nie wchodził do niej. Nie robił tego celowo, na to był za mądry. Nieraz się przewrócił nie pozwalał sobie pomóc wstawał sam, potem już pozwalał mi abym go podnosiła, gdy zrobiło się zimno noce spędzał w domu dnie jak chciał u siebie. W sobotę pojechaliśmy do weta, nie było naszego wezwałam jego brata, który również jest wetem, dostaliśmy kroplówki i leki. Aron głównie spał, czasem się budził aby napić się wody. W poniedziałek pojechaliśmy na wizytę do weta, który prowadził Arona, doktor zrobił badanie usg wykazało guza, mogliśmy operować, nie chodziło o pieniądze, jednak po operacji wet dawał nam góra 4 tygodnie życia było też ryzyko że Aron operacji nie przeżyje, to była sytuacja wypisz wymaluj mojej Roxanny przez 14 lat nic jej nie dolegało wieczorem przestała chodzić rano jechaliśmy na badanie usg wykazało guza u wejścia do żołądka, doktor doradził nam eutanazję jako najbardziej humanitarny sposób pomocy mojej suni. W przypadku Arona kazał mi podjąć decyzję bo nieraz mówiłam mu a może trzeba było Roxanne operować, był na mnie zły na to pytanie. Po operacji Aron musiał by być na silnych lekach przeciwbólowych bardzo by cierpiał. Nie mogłam na to pozwolić, on na stole praktycznie mało już kontaktował. Pocałowałam go popatrzyłam w jego oczy kazał mi wyjść i pozwolić mu odejść. Wyrzucono mnie z gabinetu została moja mama, była z Aronem do końca tuląc go jak robiła to tu gdy była u nas. Nasz wet nie poddaje psów eutanazji tylko gdy jest to niezbędne aby pomoc zwierzęciu nie człowiekowi. Odbierałam boksera którego właściciel chciał uśpić a wet kategorycznie odmówił. Doktor poprosił moją mamę abym nie brała do siebie psów w stanie Arona, psów starszych bo żal mu mnie, nie może patrzeć na moją rozpacz. Bardzo zależało mi abym mogla przywieść Aronka do domu, aby wrócił do siebie na podwórko które znał i kochał, do miejsca które było jego. Własnoręcznie i bez żadnej pomocy wykopałam grób dla Aronka obok Dżiny nie wiem jak mi się to udało ale dałam radę dla niego. Wieczorem na moich rękach odszedł kot, Aronek nie lubił kotów jednego sobie zabrał.
  2. Zostawiłeś mnie samą, wciąż to do mnie nie dociera, Ty taki silny, nie wierzyłam, że się poddasz, kiedy poddawałam się ja dodawałeś mi siły do walki z problemami dnia codziennego, gdy ja się załamywałam pokazywałeś mi że trzeba walczyć i być silną i byłam dla Ciebie i z Tobą. Gdy wracałam do domu zawsze pierwszy mnie witałeś. Gdy do mnie przyjechałeś rozkwitłeś nabrałeś ciałka i ochoty do życia, chodziliśmy na długie spacery czasem nie potrafiłam Cię dogonić, wiem, że nie kochałeś mnie tak jak swoje dziewczyny, one zawsze były dla Ciebie na pierwszym miejscu, potem dopiero ja. Potem był wyjazd do Żanety, pamiętam jak płakałeś gdy wyjechaliśmy poza granice województwa, było tu pusto te kilka dni bez Ciebie, jak bardzo pusto jest teraz. Potem wróciłeś do siebie i znów było wesoło, cieszyliśmy się oboje, potem były miesiące normalności przy czym Ty zawsze miałeś ochotę i siły do życia a ja chwile zwątpienia i załamania, pytałam Ciebie wtedy Aron jak mogę być tak silna jak Ty przeszedłeś tak wiele a wciąż się uśmiechasz patrzyłeś na mnie potem odwróciłeś się i pobiegłeś do dziewczyn dając do zrozumienia aby po prostu żyć a nie rozczulać się nad sobą. Potem przyjechała Dżina już wtedy byleś chory jednak nie na tyle aby zmienić swój styl twardziela. Dżina nas zostawiła, po tak krótkim czasie, ja się załamałam Ty też chyba troszeczkę, nie złamało Cię to jednak, potem był śnieg i wielkie zaspy po których musiałeś chodzić, bo kto jak nie Ty. Byleś na mnie zły gdy zabrałam Cie do domu, ale i z tym dałeś radę obiecałam Ci że dnie będziesz spędzał u siebie, potem już szedłeś sam do domu, zgadzając się ze mną. Nadszedł kryzys, nie było naszego doktora, niosąc Cię na rękach widziałam jak patrzysz na swój dom, swoje podwórko, na swoje dziewczyny. Płakałeś w aucie jak wtedy gdy opuszczaliśmy województwo. Błagałam Cie o to abyś pokazał mi co mam robić czy walczymy i damy radę czy po prostu chcesz do Dżiny bo dość masz już tej ciągłej walki. Doktor dał nam nadzieję, złudną ale dał, w życiu tak się nie cieszyłam jak wtedy niosłam Cie do domu rodziców jak piórko choć mi nie wolno a troszkę synuś ważyłeś. Były kroplówki, opieka, mama sama chciała mi pomóc, nie musiałam jej o to prosić powiedziała potem że chciała czuwać przy tobie bo nie mogla być gdy odchodził jej brat chory na raka. W domu rodziców głównie spałeś, zawsze bałam się, jak to będzie w takiej sytuacji Ty który uwielbiasz spacery jak zniesiesz taką sytuację, zniosłeś ją dzielnie, bo już nie chciało Ci się walczyć, nie reagowałeś nawet na Pedra, w innej sytuacji wtłukł byś mu obcy samiec wącha cię a Ty na to pozwalasz, nie Ty mistrz rozróby główny awanturnik Ty który pokonałeś rottweilera i nabluzgałeś nieraz Puko. Nie stał się cud a leki nie przyniosły rezultatów, choć cudownie opiekowali się tobą rodzice i Amanda nie podniosłeś się. Pojechaliśmy do naszego doktora, grzecznie zniosłeś badanie usg, popatrzyłam w Twoje oczy nie mogłam skazywać cie na ból i cierpienie dla siebie bo wiedziałam, że z nas dwojga ty jesteś silniejszy ja będę cierpieć bardziej. Aron dawałeś mi cholerną siłę byleś nie wiarygodnie silnym i mądrym psem bez ciebie jest tu strasznie cicho i smutno, Aronku tak jak cie prosiłam wybiegnij pierwszy na tęczowy most gdy pojawię się na nim ja.
  3. Zaczyna respektować moje zdanie, reagować na imię, na moje stanowcze nie wolno niszczyć zareagował tym, że nie zdemolował, gdy każe mu zejść z łóżka aby poprawić koce schodzi, w przypadku awantury z Tekilą na nie wolno spokój zareagował od razu, skarciłam głosem jednak oboje a Tekla zareagowała pierwsza. Obserwuje zachowania psów względem mnie przede wszystkim tego, że przychodzą na zawołanie, uszy mu stoją jak radary ale sam nie odważył się jeszcze podejść. Jest pewny siebie i coraz bardziej kontaktowy.
  4. Grinusia dalej koncertuje zniszczyła wszystkie kwiatki pościągała zasłony z okien i pogryzła je na drobne kawałeczki, zrobiła ogólnie taką demolkę, że Samsung się chowa a wszystko przez to, że ona chce do tego potwora na dwóch nogach, którego tak się bała. Dziewczyna jest niesamowita piękna mądra i co najważniejsze zaczyna kochać ludzi już nie tylko rottweilery mniej buczy na mnie i chętnie podchodzi przytulić się do ręki, nie da się jeszcze złapać i tulić ale za to uwielbia gdy jestem w pobliżu gdy może na mnie patrzeć mam po prostu przy niej być. Wyczaiła jak to jest z tymi łapówkami i ciągle się ich dopomina, taka fajna niunia z niej przed nami nauka chodzenia na smyczy, może jakiś artykulik w gazecie i niech zmyka do domu.(oby trafił się taki jak Pukusiowi)
  5. Sami przepraszam ale muszę lekko zmodyfikować jego imię aby było krótkie tak aby lepiej mi na nie reagował. Prosiłam chłopaka o to aby skończył z demolkami bo ja mam doła i nie mam siły już tego pobojowiska sprzątać, o dziwo kochane psisko miał dla mnie litość i odpuścił. Od samego początku przyjazdu do mnie miał kontakt z Operą z psiakami mniejszymi i z wielką Megą, którą uwielbia z moją Telką ostatnio urządzili walki psów nabluzgał, jej strasznie ale i ona nie była taka całkiem niewinna tylko moja obecność sprawiła, że nie przeszły do rękoczynów, w życiu się nie dogadają choć może im minie. Z obrożą dalej kiepsko ale próbujemy, poprosiłam mojego tatę o pomoc ma do mnie przyjechać i mi pomóc bo wydaje mi się, że obecność mężczyzny przytemperuje chłopaka aby na próbę założenia mu czegokolwiek na szyję nie rzucał się do gryzienia. Tak sobie wymyśliłam skoro w schronie dał sobie coś założyć i nie skakał z zębiskami, to może faktycznie ma zdanie tej co grzeczna była dla niego przez cały czas i dbała aby nic go nie wystraszyło, w głębokim poszanowaniu.
  6. Moja siostra przegląda watki na dogo nie wierze, dziś mówi mi dlaczego nie piszesz nic u Opery, otóż droga siostro dlatego, iż jak sama wiesz bardzo przeżyłam odejście Aronka, praca z psami i dla nich zajmuje mi masę czasu a potem po prostu nie mam już sił. W związku z powyższym i z tym, że ciekawi Cię los moich psiaków jak również to, że zaczęły Cię one interesować jak również, że na dniach dziewczynka przeprowadzi się do Ciebie będziesz mogla sama o niej pisać. Moja dziewczynka jest super zrobiła się z niej bardzo fajna ciekawa świata psinka, dla tego postanowiłam zrobić kolejny krok w jej socjalizacji i zawieść ją do moich rodziców i do Amandy aby oprócz spokojnego życia w śród ludzi, których już się nie boi poznała, odgłosy i zwyczaje panujące w mieście. Malutka jest śliczna już się nie boi i najwyższa pora aby znalazła swój dom, z którego już nikt nigdy jej nie wyrzuci, jak już wspomniałam chce ją oswoić z zachowaniem psa w mieście z ruchem ulicznym, dlatego na dniach psica przeprowadzi się do Amandy, która z pewnością zadba o nią pod moim czujnym okiem.
  7. Będzie jak sobie życzysz emocje są wszędzie i zawsze dane oczywiście prześle gdy pieniążki dojdą do mnie od razu wpisze ale nie na pierwszą stronę, tylko normalnie. Moje prywatne zdanie jest takie, iż dla dobra Grinusi spełnię każdą prośbę jej darczyńców. Co do Kuby i Asi tak jak mówiłam chciałabym aby moja prywatna siostra była choć po części taka jak oni. Pomagają zwierzętom mogąc swój czas spędzać inaczej nie w schronisku a na imprezach pełen szacun kochani.
  8. Spokojnie znajdę inne rozwiązanie, na pewno nie dostanie w łeb, ja jestem daleka od takich metod doktor tak powiedział, ale nie zamierzam słuchać go aż tak dokładnie, zresztą on chciał walnąć mi za to że katuje siebie psiakami które są chore i wiekowe i ryczę mu strasznie, wiem że mu mnie szkoda i że musi minąć trochę czasu aż dojdę do siebie ale czemu one mają odchodzić same w schronach bez człowieka który utuli, to chciałam mu powiedzieć ale nie umiałam dlaczego ludzie tego nie potrafią zrozumieć, wiem, że wet boi się o moje zdrowie, jest u nas często zna psy, mnie, jednak chyba nie rozumie mojej drogi życiowej...bo dla nich warto....
  9. Prosiłam go by biegł do Ciebie, odchodził spokojny wiedząc, że czekasz słoneczko zaopiekuj się nim, prosiłam go by wybiegł do mnie gdy i ja będę na moście jako pierwszy proszę bądź tuż za nim zadbaj o Aronka skarbie.
  10. "A może jednak najpierw choć jedna konsultacja z behawioryską?.... " Mam znajomych w tej branży, jesteśmy w stałym kontakcie, sama też udzielam porad, chłopak po prostu zmienny jest jak kalejdoskop trudno go rozgryź.
  11. Timur odszedł, nie wierzę, więc prawdą jest, to że w schronach walczą, kochane w domach gasną za szybko, tak bardzo cieszyłam się, że do Was pojechał mieliście być szczęśliwi jeszcze długo co za okrutny los.
  12. Jestem cholernie słaba wet prosił moją mamę abym nie brała do siebie psów starszych, bo mnie mu szkoda bo niszczę siebie, niedawno straciłam Dżinę teraz zostawił mnie Aron, potrafię radzić sobie z agresją u psów potrafię radzić sobie z innymi chorobami nie potrafię poradzić sobie z ich odejściem, dodatkowo wszędzie słyszę rozpaczasz po psie to tylko pies(nie od moich bliskich oni rozumieją mój ból), odpowiadam na to stwierdzenie nigdy nie rozpaczam po człowieku ...bo to tylko człowiek i dają mi spokój.
  13. Wybaczcie, że się nie odzywam na watkach ale przeżyłam osobista tragedię straciłam psiego bohatera Aronka. Nie jestem teraz w stanie przeczytać waszych wypowiedzi, chce tylko przekazać informacje o Samsungu. Według oceny weta, pies popada w skrajności, prawdopodobnie wyleciał z domu za dominację lub agresję, wyciszył się w schronie bo się bał, ja obchodząc się z nim jak z jajkiem pokonałam strach, że on się boi a odezwał się w nim charakter dominanta, czyli to gryzienie. Wet zaleca szkolenie policyjne czyli jak ugryzie należy „walnąć w łeb” żeby zrozumiał, że nie wolno zaleca szkolenie na posłuszeństwo. Dodatkowo Samsung ma w poszanowaniu kobiety a prawdopodobnie słucha się mężczyzn. Jestem w stanie podjąć się jego szkolenia w tym kierunku, dodatkowo w Prudniku jest szkoleniowiec, widziałam ogłoszenie. Jeżeli chcecie zabrać Samsunga gdzie indziej też nie widzę przeciwwskazań.
  14. Jak dojdę do siebie napiszę wszystko ostatnie dni i cały czas spędzony mojego bohatera ze mną to jak odszedł mistrz, teraz nie jestem w stanie, weterynarz prosił moją mamę aby wpłynęła na mnie abym nie przyjmowała do siebie psów starszych bo niszczę siebie a jemu żal na to patrzeć, przepraszam Was ale nie jestem w stanie nic więcej napisać on dodawał mi sił a teraz zostałam sama i po prostu sobie nie radzę.
  15. Przepraszam dopiero dziś potrafiłam wejść na dogomanię nie gniewajcie się na mnie w poniedziałek odprowadziłam Arona za tm, weterynarz błagał moją mamę o to aby wpłynęła na mnie żebym na razie nie brała psów takich jak Dżina i Aron bo jestem na słaba psychicznie, zagroził, że nie będzie leczył naszych hotelowych psów bo nie może patrzeć jak niszczę siebie. Nie radzę sobie gdy mnie zostawiają, niedawno straciłam Dżinę teraz nie mogę dojść do siebie gdy opuścił mnie Aron może faktycznie potrzeba mi czasu, przepraszam.
  16. Dziś jechaliśmy w ostatnią drogę on żegnał się z podwórkiem patrzył na wszystko ostatni raz, gdy niosłam go do auta, ja połykałam łzy, odchodząc prawie z nim, w aucie płakał, ja też, na stole w lecznicy stwierdził, ze bohater nie odchodzi w ten sposób i nie poddaje się nigdy to i ja się nie poddałam, zaopatrzeni w leki w kroplówki z Aronkiem na rękach ale już z uśmiechem na ustach opuściliśmy lecznicę. Teraz jest u mojej mamy ma do dyspozycji 3 pielęgniarki, leży szczęśliwy dzielnie znosi zabiegi....da radę bo kto jak nie Aron prawdziwy bohater. Wypłakałam się dziś Mysi, a was proszę o modlitwę za nas, za siłę do walki.
  17. Ata też już o tym myślałam ale z drugiej strony dziki pies gdy się załatwi nie próbował by tego zakopać aby człowiek nie widział, ma zachowania jakby kiedyś był domowy, jednak katowany dosłownie za wszystko, mogę się mylić, mnie bardzo przerażają jego huśtawki nastrojów i zmiany zachowania. Na samym początku on tylko się bał, nic nie niszczył przez pierwsze kilka dni potem im bardziej stawał się odważny pewny siebie tym zaczynał kozaczyć. Widziałaś kilka minut po przyjeździe pogłaskałam go dał się, popełniłam błąd chcąc go wyciągnąć na silę wtedy chciał mnie dziabnąć. Teraz nie kuli się nie boi się ale na przykład są dni że na każdy ruch w jego stronę on dziabie, mocno i stanowczo. Mega jest wyćwiczona na boksiach jeden się na nią rzucił ona wie że w przypadku ataku na nią trzeba się położyć plackiem na ziemi i nie ruszać, Samsung jednak ufa jej i nie atakuje. To ona bardzo pomaga mi przy nim. Mam jeszcze jeden pomysł na Samsunga spróbuję go zrealizować może wyjdzie. Jeżeli mogłybyście dowiedzieć się coś o nim jak trafił do schronu skąd cokolwiek o nim było by mi łatwiej. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo mam już dość jego zachowania, chciałabym żebym w końcu mogla napisać byłam z Samsungiem na spacerze na smyczy to całkiem normalny pies. Co do niszczenia to do naprawienia a gdy się nie da oswaja się psa z klatką kennelową i domownicy zamykają psa w niej gdy wychodzą do pracy, ale do tego to jeszcze długa i wyboista droga.
  18. Po robie jak mi się uda, niestety musiałabym schować się tak aby nie wyczaił że podglądam, wychodzi tylko z Megą gdy nie ma mnie w pobliżu, próbowałam już otworzyć okno i i obfocić go z okna ale nim je otworze spierdziela z powrotem. On stał się bardzo pewny siebie gdy nie ma mnie w pobliżu, jak żyje nie widziałam takiego cykora przy człowieku i psa, która tak szybko zmienia zdanie i nastroje. Demoluje strasznie, nawet boksera z silnym lękiem separacyjnym bije na głowę absolutnie. Skurczybyk dziabie jak rekin kłapie pyskiem gdy nie ma ochoty abym go głaskała. Co dziwne boi się gdy sprzątam co niszczy jakby był w przeszłości za to lany, a następnego dnia ponawia niszczycielskie zapędy. To wygląda tak, że on chce abym przy nim była, ale mam grzecznie siedzieć przy nim nie dotykać go tylko być. Jak mnie nie ma to demoluje a jak jestem nie chce ze mną gadać. To taki książę na tronie, z własną służbą. On ma szczęście, że ja jestem świeżo po pierwszej wizycie w życiu w schronisku dla zwierząt, to bardzo mnie odmieniło wyciszyło i dało cholernego kopa do działania. Jego przypadek konsultuje z wetem bo brak mi już pomysłów na chłopaka.
  19. Dziewczynka ma się całkiem dobrze, podchodzi sama i daje się pogłaskać, jak sobie pomyśle, że kiedyś pół godziny siedziałam nieruchomo z parówką na dłoni by do mnie podeszła, a ona nie chciała a teraz sama bez łapówek do mnie podchodzi, moje śliczne słoneczko, dalej buczy ale to jej uroda nie jest absolutnie agresywna jest kochana mocno. Takie śliczne słoneczko, uczy się chodzić na smyczy ale cieńko nam idzie, z braku czasu niestety. Mam sajgon z Aronkiem jest coraz gorzej, ale ani on a ni ja nie zamierzamy się poddać. Dziewczyny Waszym psiakom klaczek z głowy nie spadnie nie pisze bo mam izbę chorych w domu, nieszczęścia spadają na mnie masowo, brakuje mi czasu na sen, na wszystko ale nie zaniedbuję psów o to bądźcie spokojne. Po raz pierwszy w życiu byłam w schronisku po psa, odchorowałam to wręcz, chylę czoła przed Wami wszystkimi, które potraficie po pierwszej wizycie wejść tam ponowie, Asia już Ci mówiłam bardzo chciałabym aby moja własna siostra choć odrobinę przypominała Ciebie, Tobie szczególnie dziękuje, za to że jesteś tak cholernie silna by odwiedzać schronisko i z potrzeby serca pomagać.
  20. Oj coraz bardziej wymiękam a jeszcze po ostatnich wydarzeniach to już całkiem, jedyne co trzyma mnie jeszcze w pionie to moi podopieczni to oni dodają mi sił.
  21. Nie nie przyszły pieniążki ze stowarzyszenia nie potrzebowałam pieniędzy to się nie upominałam w związku z sytuacją jaka teraz nas spotkała niestety praktycznie z dnia na dzień straciliśmy płynność finansową nie ukrywam w tej sytuacji bardzo by się przydały. Co do samej gwiazdy do domu z ogrodem jak najbardziej jest dziewczynka aby iść do bloku niestety jeszcze nie uczymy się chodzić na smyczy idzie nam tragicznie gryzie małpa na widok smyczy.
  22. Nie wiem jak ja to wytrzymam, jedyny mój azyl teraz jest u Samsunga, mamy tam cieplutko przytulnie jutro zabieram telewizor sobie pooglądamy, tylko biedny Samsung już ma mnie trochę dość. Jaka jest sytuacja teraz tu Adam strasznie cierpi ja z góry przepraszam wszystkich mężczyzn za to że napisze iż mężczyźni to marudy a jeszcze chorzy to już całkiem. Mam u siebie śliczną Polę dziewczynka jest po usunięciu oka, taka mała kruszynka strasznie grzeczna rozmowa dosłownie sprzed chwili Adam „Boże dlaczego ja tak cierpię za jakie grzechy...” moja odpowiedź popatrz na Pole jest bo usunięcia oka jak ja musiało boleć i dała radę jego odpowiedz weź ją przykryj bidulkę. Teraz mam głownie wynieś przynieś popraw a naprawdę jedyny mój azyl teraz jest u naszego nie niedotykalskiego, który chyba wyczuwa sytuacje i jest dla mnie milutki.
  23. Ja już boje się cokolwiek pisać, żeby nie zapeszyć ale ostatnie dni przyniosły dużą pozytywna zmianę. Niestety spotkała mnie tragedia osobista przez jakiś czas nie będzie mnie na dogo, bo braknie mi czasu po prostu. Adam miał w Niemczech wypadek, na razie wiem tylko tyle że operacja trwała 5 godzin i że jutro przyjedzie do Polski, niestety przez jakiś czas będzie musiał zrezygnować też z pracy także do moich obowiązków dojdzie też opieka nad nim. Najważniejsze, że żyje. Musiałam w poprzednim życiu być bardzo złym człowiekiem że los tak mnie doświadcza.
  24. Taaa z pewnością nie ona, podmieniłam psa Asia przyjedzie do nas to potwierdzi, czy to ta sama psina, co ja tu przywiozła czy podmieniona. Czy ona się do mnie przekonuje można by tak powiedzieć, ja siedzę głownie u Samsunga, bo według mojej oceny Grinie dać tylko Rottka i nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba. Schowałam rottka za ogrodzenie co by się cholernica ze mną zaczęła bawić a nie tylko z nim. Poszłam do domu za chwile wychodzę a ona już u niego nie mam mocnych rottki górą na mnie za to można naszczekać dać się pogłaskać przy czym sama do mnie podchodzi i mogę sobie iść w cholerę byle Nero był.
×
×
  • Create New...