Jump to content
Dogomania

Patisa

Members
  • Posts

    2484
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Patisa

  1. [quote name='engelina_88']Mnie też drażni taka ciemnota wśród ludzi, zwłaszcza jeśli chodzi o zwierzęta. O tu nie mam na myśli tylko ludzi starszych, choć pewnie w przewadze. Koty miałam wyrzucić na dwór, pies nagle zaczął śmierdzieć, dookoła kołyski i wszelkich dziecięcych akcesoriów to najlepiej mur zbudować, żeby czasem żaden sierść nie podszedł. A jak podejdzie to na pewno od razu zagryzie, zadrapie, zarazi... A najlepszy tekst moja siostra usłyszała: " koty trzeba oddać, bo jak się zapatrzysz na któregoś, to dziecko potem do kota podobne będzie" :-o [/QUOTE] haha...tez to słyszałam :cool3: Mnie przestrzegali przed patrzeniem w ciązy na moja "Brzydulinę" - stara boksereczkę. Haha...smiałam się, ze przecież "Sarunia jest piekna, więc w czym rzecz?" :diabloti: A syn jej jednak nie przypomina, bo wyglada tak: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-U3P18Gg5XKA/Txn6VrNBSCI/AAAAAAAAE5w/-eRj75Wumdk/s640/102_9786.jpg[/IMG] :cool3: [QUOTE]Moja teściowa tylko się dziwi, że tak często chodzę do gina (co 4 tyg), skoro ona mogła iść dopiero w 6 m-cu, albo i wcale i urodziła czwórkę zdrowych dzieci, ale za każdym razem po wizycie dzwoni i wypytuje co tam, jak tam :) [/QUOTE] taaa..skąd ja to znam! Kocham to po prostu w swojej teściowej :p Ona tez co chwilę mi wytyka, ze ona tego i smiego nie miała i było ok. :razz: [QUOTE]Nie popiera trzymania psa, czy kota w domu, [/QUOTE] O matko... u mnie to były cyrki. Ja zwierzyny tez mam w domu - wiec od razu nagabywanie, żebym sie pozbyła. :razz: szczególnie przerażała wszystkich mysl, ze pod jednym dachem bedzie Maluch i mój "morderca" - suka bokserka. :cool3: Moja matka, po powrocie ze szpitala wrzeszczała na bidule za każdym razem jak sunia spojrzała na Antosia. "Ona patrzy się na niego jak na kurczaka!" :diabloti: Nawet poczatkowo sama dałam sie na to nakrecic. Ale oczywiście sunia teraz chodzi, wącha delikatnie maluszka, delikatnego buziaczka da i tyle. To kochana sunia. :p A dodam, ze ku zgrozie i przerażeniu innych, ja - kobieta z 5 miesięcznym dzieckiem za dwa miesiace stane się posiadaczka kolejnej bokserki ! :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ale się ciesze. Bedę miała już "parkę" :diabloti: Bo syna już mam...:eviltong:
  2. [quote name='Sybel'](...) Ja tam miałam ubaw, ale tak sobie pomyslałam, ze jeszcze kilkadziesiąt lat temu, szczególnie na wsiach, dziewczyny takie, jak ja, czyli "z bękartem" były właśnie tak traktowane. Co tam, ze obie córki tej pani do świętych nie należą, to już drobiazg. Ręce opadły, jak już rozbawienie minęło i doszła właśnie taka refleksja, jakie to musiało byc bolesne - spotykać się z tym na każdym kroku.[/QUOTE] Nie przejmuj sie babolem kochana ;) Kiedys na wsi... ale teraz? teraz to chyba zależy głównie od oklicy i zamieszkujących ją ludzi. Ja pochodze z bardzo małej, rolniczej wsi, zaszłam w ciążę w 3 LO, ( btw. mature zdałam w 7 m-cu ciąży. powinni ja zaliczyc Małemu :lol: ), i mieszkałam do samej matury w internacie w mieście, w którym sie uczyłam ( 40km od domu ). Miasto spore - Płock. Do 5 miesiaca ciązy praktycznie nie mialam brzucha, wiec się maskowałam hip-hopowymi bluzami mojego męża ( wtedy chłopaka). Chodziłam do renomowanego liceum, tam takie przypadki sie nie zdażają, a przynajmniej nie zdarzały :eviltong: No i co... jak wracalam do domu na weekend to czułam się bardzo komfortowo pod względem psychiki - tutaj nie robi się z tego wielkiego "skandalu", mimo że wszyscy grzecznie co niedziele do kościółka chadzają. Każdy miło zagadnął, moja mama dumna, ze bedzie młoda babacią, mnie znajomi pocieszali, że bedę najmłodsza mamuśką na zebraniach w szkole itp. :eviltong: A w miescie? Traumą było dla mnie każde wejście w progi szkoły. Okropnie sie czułam. Jak zdawałm mature to już oczywiście z duuużym brzuszkiem - nauczyciele, nawet Ci, ktorzy mnie lubili wczesniej ( dobrze sie uczyłam) byli raczej zgorszeni, a moje cudowna wychowawczyni skomentowała mnie tylko ( przy mojej matce ) , że "jestem skończona" :p Potem, już po maturze, gdy jeździłam do Płocka do ginekologa, tez nie mogłam oderwać wzroku od chodnika... czułam te pogardliwe spojrzenia. Nie dość, ze młoda, to jeszcze drobna... nie wiem na ile ja lat mogłam wyglądać. :eviltong: DOPIERO jak załozyłam obrączkę na palec - stanełam dumnie prostując głowe i juz dalej szłam radośnie bujając brzuszkiem. Ślub kościelny wzieliśmy bardziej "dla świętego spokoju" - dla mnie ta cała "religijność" mojej rodziny jest mocno na pokaz. zreszta... jak wiekszosci ludzi chodzacych do kościoła. No i można po cichu robic "co sie chce", ale oficjalnie trzeba slub miec kościelny, dziecko ochrzczone...bla bla bla :-? Aczkolwiek sama świadomość, ze mam ten głupi pierścionek na palcu, że WIDAĆ, że jestem żoną i mamą,a nie "dzieckiem z dzieckiem" bardzo dużo dla mnie znaczyła.:roll: [quote name='magdabroy'] Otóż dla mojego teścia przez 7 lat nie byłam jego synową. Dlaczego? Dlatego, że mieliśmy ślub cywilny, a on jako praktykujący katolik, nie mógł się zgodzić z tym, że jego syn żyje z kobietą bez ślubu kościelnego. Byłam traktowana jak powietrze. Wzieliśmy kościelny wtedy, kiedy my tego chcialiśmy, a nie on. Teraz role się odwróciły i ja jego traktuje jak powietrze.[/QUOTE] Burak. :mad: ja się niedawno dowiedziałam, że moja tesciowa początkowo nagabywała męża ( przed slubem, jak mnie poznała), żeby ze mnie zrezygnował :eviltong: No ale teraz jest ok. "OK" - bo nie widujemy się zbyt czesto :p [quote name='Sybel'] No ale znam to uczucie, choć chyba wolała bym, zeby mnie ignorowała, niż wciągała w dyskusje religijne.[/QUOTE] A propos dyskusji religijnych - odnosze wrażenie, że ludzie im sa starsi, tym bardziej zdaja sobie sprawę, że sa coraz bliżsi śmierci i chyba ta swoja pseudo religijnością próbuja zadoścuczynić swoje wybryki młodości. I im bardziej nawywijali, tym dłużej teraz przesiaduja w kościele. :razz: Choć niekoniecznie zawsze tak jest... moja matka jakąś łobuziara nie była, z tego co się zorientowalam, a strasznie mi dewocieje na starość :shake: [QUOTE] OMG, jak mi się nudzi. Najgorsze, ze od 11 zabieram się za odkurzanie i od razu dostaję "paraliżu" rąk, bo tak mi się nie chce odkurzać. Argh... No nic, chyba pora najwyższa, bo zaraz trzeba bedzie śmierdziele wyprowadzić na spacer :)[/QUOTE] Ja pod koniec ciąży miałam taka fazę na sprzątanie... chyba " syndrom wicia gniazda" mi się załączył wtedy. Sprzątałam na okrągło, jak szalona. A i tak urodziłam 11 dni po terminie :eviltong: [quote name='magdabroy'] Za to z teściową mam dobry kontakt i to mi w zupełności wystarcza :) [/QUOTE] ooo... to gratuluję :cool3: [QUOTE]Pytałam wczoraj moją panią doktor o basen i mogę spokojnie chodzić :multi:[/QUOTE] Basen fajna sprawa. Ja w sumie pierwsze 4 miesiace pływalam. Ale wiesz co... uważaj, bo w ciązy kobiety maja większa podatnośc na infekcje dróg rodnych, a na basenach bardzo łatwo cos złapać. ja niestety leczyłam sie 3 miesiace w ciazy. Maskara . I czuję, ze to było po basenie właśnie. :roll:
  3. Podnosze psinkę :)
  4. [quote name='Asiaczek']Zerknij na stronę www MÓJ PIES, PRZYJACIEL PIES itp. Oni co i rusz ogłaszają jakieś konkursy... pzdr.[/QUOTE] dzięki :) A juz na wątku fotograficznym dowiedziałam się, że mam krzywy kadr ;P urodziły się dzieciaczki! Ach... nie moge sie doczekac odwiedzin :cool3:
  5. [quote name='Vectra']a czemu ten kadr taki krzywy :( ja mam fetysz na to , nic nie poradzę[/QUOTE] A nie wiem. Pewnie dlatego, ze to ja fociłam, przewracając sie na psa ;P Ale dziękuje bardzo za uwage, może zaczne na to zwracać uwage ;) ALe zrobiłam kocioł w zdaniu powyżej. Trudno, nie zmieniam, bo najlepiej oddaje sens mojej "uwagowej" wypowiedzi :D
  6. [quote name='Rodzice Maciusia :)']z tą szkołą rodzenia różnie jest :) ja na przykład byłam tylko raz, nie podobało mi się, owszem, dowiedziałam się sporo, ale to samo mogłam wyczytać w domu w necie albo w różnych broszurkach bez straty czasu. Ale u nas jest o tyle fajnie, że szkoła ta jest bezpłatna, więc można było sobie wybierać zajęcia, ja akurat trafiłam na "co jeść po porodzie" i to mnie nie ciekawiło. Za to chciałam bardzo być na zajęciach praktycznych odnośnie kąpieli bąbla. A i tak po czasie stwierdzam, że teoria teorią, a potem w życiu stosuje się swoje własne rozwiązania. Choć rzecz jasna podstawy warto mieć = ale ich nauczą cię w szpitalu. Mówią że szkoła jest najbardziej przydatna jeśli chodzi o oddychanie podczas porodu. I to chyba prawda, choć ja cierpiałam z bólu tak strasznie, że pod koniec fazy rozszerzania szyjki (najbardziej bolesnej) nie w głowie mi było oddychanie... [/QUOTE] No ja oczywiście też byłam na bezpłatenej. Płatne szkoły rodzenia...to już chyba przesada. chyba, ze sie roznia znaczaco od tych darmowych. Wiesz, nie pisałam, ze wiedza jaka stamtąd można wynieść jest jakas oszałamiająca. Dla mnie najwazniejszym punktem było zwiedzenie szpitala, zapoznanie się z personelem, no i cieszyłam się, ze troche poopowiadały o tym, co źle kobiety robia podczas porodu. A rodząc, zauwazyłam jeszcze wiecej ich błedów. Chyba największym jest wrzeszczenie wniebogłosy. Ja jak zaczęłam przeć, to po 20 min juz było po wszystkim. Połozna mi wytłumaczyła, ze odkąd zaczynają sie parte, to zalezne jest tylko ode mnie jak szybko bedzie "po wszystkim". Bo skurcze same z siebie dziecka nie wypchną, trzeba to zrobić o włansych siłach. A jets to możliwe tylko, gdy sie mocno prze na bezdechu. Jak puscisz powietrze, np. podczas wrzasku...to nic z tego nie ma. No i jak pisałam...ja parłam 20 min, a kobita obok darła, z całym szacunkiem, ale taka prawda - darła tak głosno ryja, takie psiki i wrzaski odchodziły, ze ciężko tego było słuchać, w dodatku nie skończyła jeszcze przez kolejne 1,5h :shake: ja bym tyle nie zniosła! Dla mnie priorytetem było "miec to już za sobą", wiec sie starałam jak mogłam. :razz: Mnie tez bolało i wkurzało strasznie, jak połozne przypominały o oddychaniu. Ale szkoda mi było Maluszka, dla którego to tez jest ból i jest dokładnie tak samo tym zmeczony jak mama... więc sie zbierałam w sobie i ciagle oddychałam jak kazała. I jestem z tego strasznie dumna, bo jak weszły do nas połozne, które przy porodzie nie były to pierwsze co powiedziały to " ojej! jaki różowiutki maluszek. Nawet nie jest zsiniały! " To było dla mnie olbrzymia nagrodą.:p [quote name='Ania+Milva i Ulver']To nasze pierwsze szczepienie, wybrałam szczepionkę skojarzoną 6w1 infanrix hexa, koszt 180zł u nas. (...)[B]Położna twierdziła też, że ona jest najczystsza i najbezpieczniejsza[/B] , ale coś reklamować musi;) Na rota się nie decyduję, na pneumokoki jeszcze nie wiem- może zaszczepie raz jak będzie starszy.[/QUOTE] Wg mojej wiedzy - szczepionki skojarzeniowe "kilka w jednym" sa własnie najbardziej szkodliwe. Raz, przez sam fakt, ze maleńki organizm dziecka musi zmierzyc sie z kilkoma infekcjami na raz, a dwa - co chyba nawet wazniejsze - że własnie skojarzeniowe zawieraja najwiecej adjuwantów - szkodliwych konserwantów, które moga powodowac m.in. opóźnienia w rozwoju. :roll: No ale to oczywiście Wasz wybór. wszyscy mamy internet. Wprawdzie ocenzurowany ACTA,a le jednak... poszukajcie informacji na ten temat. Niektórzy lekarze odradzają szczepienie tym świństwem - choc wiekszośc naturalnie podpisała umowy z koncernami farmaceutycznymi i czerpie duze korzyści z tego, że matki kupuja swoim dzieciom własnie te skojarzone szczepionki ;) Co do rota i pneumo... nie wiem czy jest sens pojedynczego szczepienia, bo z tego co sie orientuję, trzeba stosowac dawki tzw. przypominające, zeby to miało jakikolwiek sens, choćby w teorii. Bo w praktyce tez wielu specjalistów twierdzi, ze te szczepionki sa tak naprawde nie zbadane pod wzgledem ich skuteczności... . Tyle odnośnie szczepień. Nie będe tutaj powielac tematu, ktory wałkowany jest namietnie na innch forach. jak cos moge poczestowac linkami zainteresowanych tematem ;] A wracając do maluszków - dzisiaj mojemu Szkrabowi po raz pierwszy zaserwowałam jabłuszko :cool3: Tak czekał Bidulek na ta chwilę z utesknieniem - za każdym razem jak coś jadłam z nim an kolanach to pełen nadziei wodził oczkami za moją łyżką, otwierając przy tym dziubka! :lol: Ale bałam sie podawac mu cokolwiek wczesniej. dzisiaj był taki usatysfakcjonowany tym, ze na reszcie je jak dorosły człowiek i w koncu ta łżeczka powędrowała do jego dzioba! Dosłownie pochłonął to jabuszko. A moja mama myslała, ze jak to zwykle u małych dzieci bywa, bedzie pluł na lewo i prawo i "pewnie i tak nie zje, ale sprobuj". A on wciągnął jak odkurzacz. :evil_lol:
  7. [quote name='dzodzo']dzieci sa niezwykle,warto pocierpiec te 9 miesiecy;) moja 4,5 mc córka dziś rano otworzyla swoje wielkie niebieskie galki i powiedziala bardzo piękne i wyraźne "be", czego jeszcze wczoraj nie umiala do wczoraj w jej słowniku było tylko sylaby zaczynające się od samogłoski a dzis juz przez caly dzien cwiczy nową umiejętnosc[/QUOTE] O matko, to jest w maluszkach najcudowniejsze. jednego dnia jeszcze tego nie potrafia, a nastepnego - już nowa "umiejetność" :D A ile Twoje maleństwo ma? Moje 5 miesiecy wczoraj skonczyło... i podobno ( wg babci ) już po cichutku powtarzał sobie "tttta...ttttaaaa" haha :)
  8. [quote name='engelina_88']Pytanie: Ile z Was chodziło do szkoły rodzenia? Tak się właśnie zastanawiamy, czy nie iść, czy nie za późno i czy to w ogóle w czymś pomaga, czy dowiem sie czegoś więcej niż od położnej...[/QUOTE] Ja chodziłam. I polecam jak najbardziej. Zwiedzisz szpital, troche poznasz personel, personel Ciebie...może tez dowiesz się czegos nowego. na pewno warto posłuchac o samym porodzie xD
  9. [quote name='irysek']Wątek jest po to, by osoby, które ciążę przeszły i mają coś super ważnego do poradzenia zrobiły to. Chodzi tu o wszystko od walki z rozstępami zaczynając przez przygotowania do porodu do karmienia piersią... Cała masa tematów do poruszenia. Mnie np. interesuje [B]czy warto opłacić położną[/B], żeby była z nami podczas porodu, żeby pokazała nam szpital przed porodem, żeby nie zaznajamiać się z nim jak już do niego trafimy rodzące. [B]Wszystko na temat porodu w wodzie[/B]. Wady, zalety. [B]Jak zadbać o to by nie pojawiły się rozstępy[/B]? Ja mogę doradzić co zrobić, żeby karmienie po porodzie nie było tak bardzo bolesne, żeby piersi nie były podrażnione, jak im ulżyć. Zachęcam do wypowiadania się :razz:[/QUOTE] Co do położej opłaconej - TAK TAK TAK!!! szpital mozna sobie zwiedzic podczas dni otwartych lub an szkole rodzenia, ale nic nie zastapi obecności położnej, która jest z Toba cały czas, czuwa i pomaga. Czasem, nie płacąc można trafic na człowieka, który bedzie robił to samo za darmo, ale czasem... szkoda gadać. Ja miałam porównanie, rozmawiając z kobitkami po porodzie na sali. Żal opowiadać. Jak będę rodzic ponownie to też z położna opłaconą! Nie żałuje i jestem jej bardzo wdzieczna. Pytanie tylko gdzie... bo w szpitaluw ktorym wczesniej rodzilam juz znieśli mozliwośc oplacania sobie poloznych:-( Co do wody - podobno mniej boli - ale nie wiem, bo rodzilam na fotelu. Ale jesli moge wtracic tu swoje pięć groszy - to co niby daje tak cudownego ta woda?! Samo wyjście dziecka z dróg rodnych to nie jest jakis tam znowu wielki ból - ja nawet porównując go do bóli jakie miałam podczas skurczu moge rzec, że to NIE BOLI. :razz: Zreszta - przed wyjściem dzieciątka połozna smaruje kobiecie drogi rodne tak, żeby wyjście było łatwiejsze , a w wodzie Ci tego nikt nie zrobi. Poza tym - tak jak w moim przypadku, główka wyszła do 1/3 i dalej nie chciała iść. Było niebezpieczeństwo pęknięcia i połozna zadecydowała, że zrobi naciecie krocza - za co równiez jestem jej bardzo wdzieczna, bo miałam okazje równiez porównac sobie jak wygląda kobieta po porodzie z nacięciem ( ja) a jak wygląda kobieta z pęknieciami IV stopnia i jak dochodzi do siebie. Dziekuje serdecznie. Ja nastepnego dnia mogłam normalnie skorzystac z toalety, reszta płakała. :-( A w razie konieczności takiego nacięcia, w wodzie nikt Ci tego nie wykona. Już nie wspominając o wiekszych komplikacjach, gdy trzeba pomóc maluchowi wyjść.:roll: Dla mnie woda to głupi pomysł. Zdecydowanie. Co do rozstepów - moim skromnym zdaniem to głównie zalezy od budowy kobiety, jej predyspozycji a przede wszystkim od KSZTAŁTU BRZUSZKA. Nie od wieku, diety, maści etc. Ja rodziłam w wieku 19 lat, smarowałam się najdroższymi olejkami i maściami od samego poczatku ciąży, naoliwiałam całe ciało po każdej kapieli, tak, że świeciłam jak jajo. Jestem młoda, wiec i skora ma mnóstwo kolagenu, jest elastyczna. Przed zajściem w ciążę byłam w świetnej kondycji ( codziennie biegałam 40min ), odzywiałam sie zdrowo. Aczkolwiek jestem drobnej budowy, mój brzuszek był baaaardzo szpiczasty i mocno wysuniety do przodu, przez co skóra była napieta do granic możliwości. Nie pomogłby żadne cuda - rozstepy po porodzie miałam straszne. Nie mogłam patrzeć w lustro bo mi sie płakać chciało, widząc to, co zostało z mojego pieknego ciałka. Ale na pocieszenie dodam, że jestem 5 miesiecy po porodzie i widocznośc rozstepów znacznie spadła. Mysle, ze do wakacji wykuruja sie na tyle, że może nawet założę bikini. :cool3: Sama nie wierzyłam w to, że mój brzuch jeszcze kiedykolwiek bedzie przypominał kobiecy brzuch, ale patrząc na to, jak szybko dochodzi do siebie - jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, jak przemyslna była w tej kwestii Matka Natura . ;) Pozdrawiam :)
  10. [quote name='cienkun']A mi jak na razie z rozważań nt. amerbull - bokser wychodzi ... buldog angielski :D Ale jak przeczytam o jeszcze jednej dolegliwości tej rasy, to przysięgam żę zrezygnuję i z tego pomysłu... i kupię sobie kozła :D OEB mi się marzy, ale ich ceny są zaporowe...[/QUOTE] Co oznacza skrót OEB?:cool3: O matko... ja mam to samo jeśli chodzi o buldogi ang. Co siedze przy ringu z bokserami, to patrzę na te cudaki, bo one zawsze są przy boksiowych ringach... i wzdycham i jęczę... ale jak czytam i widzę, jakie biedactwa maja problemy, to mam poważne wątpliwości. Mam nadzieję, że hodowcy wpadną na pomysł, żeby jednak wydłużyć troszke kufę buldoga ang. Bo ten nos na czole go zniszczy...:shake: Choc wyglada uroczo :cool3: [B]Cienkun[/B], rozważałeś/aś boksera? :cool3: Ja mogę co nieco Ci rase przybliżyć, jesli chcesz;) [quote name='vpassione'] Absolutnie metraż nie przekłada się na poziom szczęścia zwierzęcia. [/QUOTE] otóż to. to raczej kwestia zaangażowania właściciela ;)
  11. To może i ja cos pokażę? Nic specjalnego, ale mam "dwułbowiec" :) [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg190/scaled.php?server=190&filename=1000199nx.jpg&res=medium[/IMG] Albo raczej "łab i psa". Choć zupełnie trafnie byłoby tak, jak napisała Asiaczek - "Gdzie jest dalmatyńczyk?" :D
  12. [quote name='kavala']Witam, Dzisiaj po raz pierwszy byłam na wystawie, obeszłam wszyskie ringi i oczywiście najbardziej mi się rzucił w oczy ring z ONkami. Strasznie mnie ciekawi, dlaczego tak inaczej je się wystawia. Inne psy (tak jak mój golden) też maja się prezentować w kłusie mimo to biegnie koło mnie, nie przede mną, nie zachęcany przez nikogo z zewnątrz. Dlaczego u ONków jest inaczej? Czy tu chodzi o coś więcej niż o zwykły kłus?[/QUOTE] Dopisuje sie do pytania, bo tez jestem ciekawa. Ja z kolei jestem od bokserów i dalmatyńczyków. Dalmaty wystawia sie standardowo, wśród bokserów raczej panuje wystawianie psa "na osobę z poza ringu", no ale też dziwi mnie bardzo sposób, zupełnie abstrahujący od innych, w jaki wystawia sie ONki.:razz: Nie wiem czy w dobry dział uderzyłam, ale mam tez inne pytanie. Już od dłuższego czasu zastanawia mnie jedna sprawa. Wiem, że w wielu rasach, hoduje sie psy często uwypuklając te cechy, które nie wpływaja może zbyt korzystnie na komfort życia psa, ale które sa atrakcyjne dla ludzi. I tak bassety mają problemy z kręgosłupami i niezbyt komfortowe uszy - aczkolwiek są tak hodowane, bo takie najbardziej podobają sie hodowcom. Shar pei były hodowane "na zmarszczki" co dało owoc w postaci problemów skórnych i z oczami. Buldogi angielskie hodowano z uwzględnieniem skrajnie skróconej trzewioczaszki, co zdecydowanie obniżyło nie tylko komfort życia psa, ale także jego zdrowie i żywotność. Ale takie się podobały. Na szczęście od wielu tych skrajności już hodowcy odchodzą, mam nadzieję, że na pozostałe także przyjdzie pora. Wracając do meritum - zastanawia mnie powód, dla którego zaczęto hodować ONki, ze skrajnym katowaniem tylnych kończyn. Jaki był tego powód? Estetyczny czy praktyczny? czemuś to służyło czy może podobało sie hodowcom? Nie gniewajcie się, nie chce obrażać tu nikogo, ale gdy zobaczyłam ostatnio ONki na ringu, to doznałam szoku. I to ciężkiego. Dla mnie, wyglądają, jakby wszystkie miały zaawansowana dysplazję stawów biodrowych lub jakby ktos przetrącił im je w młodości. Do tego dziwnie, niezdrowo "zamiatają" tylnymi kończynami. Oczywiście tyczy się to tylko psów wystawowych, bo te nierodowodowe wygladają znacznie zdrowiej. Z tego wnioskuję, że hodowcy robia to świadomie. Czy ktoś mi może wytłumaczyć - dlaczego? Pytam z ciekawości.
  13. [quote name='Yana']Moje tak do -10 stopni też chciały na spacery chodzic :-) może chłopaki są odporniejsze :-) a kobitki wolą w łóżku poleżec ;-) Byłam dzisiaj z Melą na badaniu u dr Niziołka. Serduszko ma zdrowe, wszystkie wyniki idealne :multi::multi:[/QUOTE] Gratki!!!:laola:
  14. [quote name='Asiaczek']Super, wysyłaj:) pzdr.[/QUOTE] A to jest taki konkur na serio? :cool3: Patrzcie, jak boksie maja bogatą mowę ciała:lol::lol::lol: [url]http://besty.pl/602824[/url]
  15. Ja powiem tak - facet nie robi na szczęście nic złego psom, widac, że je kocha. Ma jakies tam swoje metody, oglądałam dwa jego odcinki i szczerze... jak dla mnie są one zbyt abstrakcyjne. No ale (niby ) skuteczne. Do człowieka nic nie mam, ale sama forma programu mnie razi - zbyt Amerykańska ;P
  16. [quote name='Martens'] Władca Jaja :lol: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0778.jpg[/IMG] [/QUOTE] Co opis...! :turn-l::biggrina: genialny :p Boże, Marta, Twój staff to istny psi ACHILLES! :iloveyou: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0762.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0712.jpg[/IMG] Przeciaganie sznura...[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0721.jpg[/IMG] też moje uwielbiają. I dobrze, ze są dwa, bo jak mi sie nie chce z nimi tym sznurem szarpać, to po prostu wciskam jednemu w morde jeden koniec, drugiemu w pysk drugi - i sie zabawa kreci :lol::diabloti: Boże, moje suczysko tez ma hopla na punkcie jazdy samochodem. [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0789.jpg[/IMG] Ostatnio jak wyjeżdżałamz podwórka to mi wskoczyła na przednią szybę i błagała o wpuszczenie. Jak dziecko... :roll::cool3: Piękne mordzisławy, serio! :loveu:
  17. Aż dziw, ze to nie szorstkowłose królują. Ja je uwielbiam :D
  18. [quote name='Asiaczek']To mi się bardzo podoba; gdyby głowa suni byla w całości, to mogłabys wysłać fotke na jakis konkurs:0 Gdzie jest dalmatyńczyk?;) [url]http://img807.imageshack.us/img807/8231/1000198al.jpg[/url] pzdr.[/QUOTE] Mam takie! [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg190/scaled.php?server=190&filename=1000199nx.jpg&res=medium[/IMG] Ale tamto mi sie bardziej podobało ;P
  19. [quote name='Asiaczek'][COLOR=black][B]Wczoraj zmarła Pani Wisława SZYMBORSKA.... RIP...[/B][/COLOR] [B]"Tego nie robi się kotu" Umrzeć - tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. ... Wdrapywać się na ściany. Ocierać między meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak pozamieniane. Niby nie przesunięte, a jednak porozsuwane. I wieczorami lampa już nie świeci. Słychać kroki na schodach, ale to nie te. Ręka, co kładzie rybę na talerzyk także nie ta, co kładła. Coś się tu nie zaczyna w swojej zwykłej porze. Coś się tu nie odbywa, jak powinno. Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął. I uporczywie go nie ma. Do wszystkich szaf się zajrzało, przez półki przebiegło. Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. Nawet złamało zakaz i rozrzuciło papiery. Co więcej jest do zrobienia. Spać i czekać. Niech no on tylko wróci, niech no się pokaże. Już on się dowie, że tak z kotem nie można. Będzie sie szło w jego stronę jakby sie wcale nie chciało, pomalutku, na bardzo obrażonych łapach. I żadnych skoków, pisków na początek. Wisława Szymborska "Kot w pustym mieszkaniu"[/B] Pzdr.[/QUOTE] Wiersz piękny, już kiedyś go czytałam. :-( Kawały super, na rozluźnienie w ciągu dnia :cool3: Ta, tą historie Magdy już tłuką od samiuśkiego rana w tv, moja matka śledzi. Ja początkowo sie nie interesowałam, ale teraz to sama jestem ciekawa co tu do cholery sie z tym dzieckiem stało?!
  20. Witamy się w 3 dzień lutego ;)
  21. [B]kingamaj[/B] piękna dziewczynka! Gratuluję!!! :)
  22. [quote name='Asia & Ginger']Patisa spójrz tutaj: [URL]http://www.pupgora.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=48&Itemid=113[/URL] Poszukaj też podobnych informacji na stronie swojego Urzędu Pracy. Warto się też przejść i zapytać co zrobić w takiej sytuacji. ;)[/QUOTE] Dzięki wielkie ;)
  23. [quote name='Asiaczek']Dzięcię chyba aparatu się przestraszyło... Pzdr.[/QUOTE] Eee tam, zdaje sie że obczajał co się przy śniadaniu dzieje i słuchal uwaznie mamusi ;P
  24. Sama słodycz :loveu: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ScX-f_MS8SM/TxFn5-o-BQI/AAAAAAAAAYc/Hxa-FKpx4NI/s640/Zdj%2525C4%252599cie0078.jpg[/IMG]
  25. [url]http://desmond.imageshack.us/Himg690/scaled.php?server=690&filename=060kadr.jpg&res=medium[/url] Słodkie pupki! :lol::lol::lol: [url]http://desmond.imageshack.us/Himg850/scaled.php?server=850&filename=077kadr.jpg&res=medium[/url] Mmmm...każda ma swoja własna piłeczkę :cool3: Co by kłótni nie było, ładnie. Melka jaki dziki skok! Wow...:crazyeye: No i troche klasyka [url]http://desmond.imageshack.us/Himg208/scaled.php?server=208&filename=068kadr.jpg&res=medium[/url] :loveu:
×
×
  • Create New...