Jump to content
Dogomania

Patisa

Members
  • Posts

    2484
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Patisa

  1. [quote name='Yana']widzę, że u Was się dzieje ;-) Cocaina jest śliczna, a krycie bardzo interesujące ale szczerze mówiąc to jestem pod wrażeniem, ja bym nie dała rady... studia, małe dziecko, szczeniak...[/QUOTE] [quote name='Asiaczek']Też jestem pełna podziwu:) Pzdr.[/QUOTE] A jak daje radę tyle dogomaniaczek, godząc pracę, małe dzieci ( często w liczbach mnogich :razz: ) oraz prowadzenie hodowli? :cool3: Nie no, na pewno się zakręci u mnie jeszcze bardziej, sama w początkowych fazach planowania zastanawiałam się, czy to aby na pewno nie za wiele... ale ostatecznie widać na czym stanęło. Że nie za wiele. :diabloti: Damy radę. Tym bardziej, że jak już pisałam wcześniej, teraz to ja mam jeszcze "luuuz" - zacznie to się dopiero, jak Antek ruszy do przedszkola/szkoły, ja zacznę pracę i pojawią się na świecie pierwsze mioty z mojej hodowli... :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A teraz to jeszcze cisza - dzieciok Mały, bezproblemowy ( bo grzeczniutki), pracy brak, "tylko" nauka, terminy wystaw póki co nie gonią :lol:... także nie traćcie wiary we mnie dziewczynki! ;):jumpie: Aparat mam już do odbioru. W czwartek jadę go odebrać :p Mam nadzieję, że albo będzie lepiej chodził, albo chociaż ja opracuje lepsze strategie fotografowania nim...nie wiem, może on na tym trybie automatycznym tak się tnie? Czułość ISO muszę zmniejszyć, to na pewno... :hmmmm: Co tam więcej z ciekawostek... hmmm. Dziś rozmawiałam z Panią Brzezinski no i wielka radość - planowane narodziny Szkrabeuszy na początku lutego! :sweetCyb: Oby poród przebiegł bezproblemowo - o to trzymam teraz kciuki. :kciuki: Z życia moich czterołapów : Sara standardowo z okazji świąt się rozchorowała. :shake: Dzień przed wigilią zataczała się, wymiotowała... koszmar. Już biadoliłam, że jak zwykle akurat gdy jakieś święto i nikt nie pracuje, to ja będę pukać od weta do weta. Coś jej zaszkodziło. Na szczęście zanim gdziekolwiek pojechałyśmy, postanowiłam chwilę przeczekać. No i na szczęście sytuacja kryzysowa przeminęła sama, dość szybko. W wigilię suk już radośnie żebrał przy stole o wigilijne potrawy. :diabloti: Z kolei Frodek przeżył koszmar w sylwestrową noc. :grab: Mój biedny tchórz nie wiedział gdzie ma się schować - próbował do mnie pod bluzkę, ale się nie mieścił. :hand: Trząsł się strasznie... aż się zaczęłam zastanawiać czy może faktycznie lepiej by było, gdybym przy następnym Sylwetrze zapodała mu głupiego jaśka, żeby się tak nie bał? Sama nie wiem. Do tej pory nie podobał mi się pomysł szprycowania psa takimi środkami, ale teraz to już sama nie wiem co jest gorsze - te środki czy ta panika psa?:shake: Poza tym u nas czas płynie bez większych komplikacji. Żyje nam się dobrze, spokojnie... (a Pancia wszystko popsuje sprowadzając "obcego" do chaty :evil_lol:). Pozdrawiam ;) P.S. Matko, ale mam tragedię z wymyślaniem nazwy hodowli. Nie to, że kompletny brak weny, bo coś tam mi się zawsze w głowie świtało, ale nie myślałam, ze będzie mi aż tak ciężko. Już od dobrych kilku lat spisywałam co ciekawsze brzmienia na kartce, a teraz żadne mi się nie podoba. :shake: Mam kilka ciekawych, ale a to mi się jakieś takie mdłe wydaje, a to z kolei mam drugie świetne,które ma końcówkę "box" - i tu jest pies pogrzebany - bo zastanawiam się nad tym, co będzie, jeśli np. za kilka lat rozszerzę swoją hodowle o inne rasy prócz bokserów? Bo to niewykluczone. Pod warunkiem, że byłaby to jakaś rasa z molosowatych to jeszcze by przeszło, ale jak zcznę hodować jakieś...no nie wiem, dajmy na to pudle ( :eviltong: ) to już tak mniej do nich to "box" pasuje :lol: I tak się dylematuje. :roll:
  2. [quote name='kasia-online']"a swoja drogą mógł by ktos ujawnić nazwę tej "wspaniałaj" hodowli która im taki los zgotowała :angryy:" Też chciałabym to wiedzieć! Gdyby Związek Kynologiczny nawet jeden raz do roku zaglądał do hodowli, może ludzie zaczęliby inaczej traktować stworzenia. A tak, to zawiozą szczeniaki na przegląd i nikogo nie obchodzi, co dzieje się na miejscu. Kpina :/[/QUOTE] dokładnie!
  3. [quote name='Yana']oj tak... on to ma szczęście w życiu, dwie kobity haha :evil_lol:[/QUOTE] i to takie diaboliczne...!:diabloti:
  4. Przybywam an zaproszenie by podrzucic wątek. ;) Bidulek... nie ma co mu się dziwić, ze jest nieufny, przecież to dla niego duży szok - w jednej chwili stracił swojego Pana, z którym żył przez te wszystkie lata, a na dodatek trafił do schroniska, gdzie pełno nowych psów, zimno... . Oby jak najszybciej ktoś przygarnął jamniola - powinien zaznać jeszcze ciepła, jego jesień życia nie może przeciez tak wyglądać :( Trzymam kciuki!
  5. [quote name='panbazyl']A jaki to problem, ze tak dobrze pilnowanego psa ugryzie nagle zainfekowany nietoperz? Przypadek jak z tym meteorytem - niby nierealne a jednak mozliwy.[/QUOTE] No dobra, tylko pytanie - CO WTEDY DA SZCZEPIONKA? Przecież psa i tak Ci uśpią. :p [quote name='Bączek'] Dopiero jak przyszłam do domu zaczęłam się zastanawiać dlaczego ten zająć nie uciekał. Pierwsza myśl - jest chory. Druga myśl - to może być wścieklizna. [/QUOTE] Wiesz, bo u zająca to taka taktyka obronna:p Albo od razu ucieka albo siedzi i próbuje wtopic sie w otoczenie. Ja kiedys kopnęłam zająca, który udawał grudkę ziemi( oczywiście niechcący, bo go nie zauważyłam ). Po czym oczywiście zając wystrzelił do ucieczki jak poparzony.;)
  6. [quote name='Asiaczek'][B]katarzynaG [/B]- napisałaś prosty grzbiet w takim sensie, jakby to była wada... Dlaczego? pzdr.[/QUOTE] W niektórych rasach hodowcy mają dziwne upodobania....
  7. haha ! [url]http://img849.imageshack.us/img849/5549/080ip.jpg[/url] meluszka kłapouszka! :lol:
  8. ale temu maluchowi sie kobity trafiły! ;D piekne pyniolki! ;)
  9. "młodzi gniewni"? raczej "boksi-smutni", haha! przepiekne boksiowe minki :)
  10. portret genialny! :O
  11. [quote name='M&T']No pewnie, zgadzam się :) Ale same kursy trenerskie raczej behawiorysty z Ciebie nie zrobią, mimo że tematy psychologii psów są na nich poruszane. Lepiej zainwestować już w kursy/studia typowo na behawiorystę :)[/QUOTE] A jakie kursy masz na myśli? na razie, z tego co wstepnie przeglądałam najciekawszy jest kurs dyplomowa COAPE i kurs "treser psów + zoopsycholog" na silvaLupus. Ale w sumie z nikim o nich nie miałam okazji porozmawiać, wiec tyle tylko mi sie "wydaje".:roll: [QUOTE]Oj uwierz mi, to nie jest takie proste zadanie :eviltong: Wiem z doświadczenia :D[/QUOTE] Nie no jasne! Miałam na myśli to, że to "nie jest filozofia" jeśli by to porównać do pracy z psami problematycznymi, po traumach, agresywnych, lękliwych...etc. ;)
  12. [quote name='filodendron']To jest pytanie retoryczne. Równie dobrze można zapytać - czy popełniać wykroczenie czy nie popełniać i próbować nie dać się złapać. O ile nie przestępstwo, bo [B]chyba[/B] prawny status czynu, którym jest niezaszczepienie psa p/wściekliźnie uległ zmianie.[/QUOTE] oooo...ale porównanie. :razz: Fakt, że w 100% nie orientuje się czy odnosnie psów jest tak samo jak odnośnie dzieci, ale wiem, ze w tym drugim przypadku, pomimo [B]obowiązku obywatelskiego[/B] nie ma [B]przymusu[/B] szczepienia dzieci, bo na prawo do decydowania o tym pozwala nam nasza konstytucja. I dzieki Bogu! Co za chory pomysł, zeby ktoś mówił mi co musze zrobić z własnym dzieckiem, bez wględu na moje poglądy i przekonania. Chciałabym, aby z wolą decydowania o dobru własnych zwierząt było tak samo. Tymczasem żyjemy w kraju, w którym większość polaków uważa psa za rzecz.:mad: [quote name='panbazyl']nie upilnujesz, nie ma mocnych. [/QUOTE] A co to za filozofia... Twoje psy biegają po okolicy samopas, że tak twierdzisz? Przeciez mój pies jest albo ze mną w domu, albo na mojej działce, albo na spacerze, gdzie nie hasa z dzikimi lisami. :razz: Co za filozofia upilnowac własnego psa? Przecież to nie gołąb... :razz: [QUOTE]Prawo jest po to by go przestrzegać lub łamać - innego wyjścia nie masz.[/QUOTE] Taaa... i jakie głupie to prawo by nie było zamierzasz sie mu podporządkowywać? Boże... coraz bardziej przekonuje sie o tym, że ludzie to cyborgi bez zdania i woli walki, przeraża mnie to. :shake: Nie pomyślałaś o tym, że jako obywatele mamy zawsze prawo do tego, by protestować przeciwko tym uchwałom, które godza w nasze dobro? zawsze możemy sie z czyms nie zgodzić i próbować to [B]zmienić[/B]. Jasne, że od "próbować" do "zmienić" jest jak stad do Ameryki, ale jeśli ludzie będą tak się na wszystko zgadzać, jak godzą sie na chwilę obecną, to za niedługo założą nam obroże na szyje i będą prowadzać na smyczach. :razz: Gdy w Anglii chciano podnieść studentom czesne, Ci od razu zaprotestowali. W Polsce, gdy rząd chce podnieść cokolwiek, to po prostu to podnosi, a Polacy tylko przyjmuja fakt do wiadomości. Nie zapomnę jak przed podwyżka podatków ( ładne pare lat wstecz) jakiś dziennikarz robił sonde na ulicy i pytał ludzi, czy zgodziliby się na podwyzkę - więszośc odpowiadała, ze tak, jesli miałoby się cos poprawić. Od tamtej pory ciagle nakładane sa na nas nowe obciążenia, a nie zmienia się nic. Ale to taka tylko dygresja, odnośnie mentalności Polaków. W każdym bądź razie, wracając do głównego tematu, nie podoba mi się żaden z przymusów państwowych - bo jest to dla mnie forma terroru Państwa na Obywatelu, pod przykrywką "wyższego dobra". Mnie obchodzi moje dobro i dobro moich bliskich, mojego otoczenia i natury. Nie ufam szczepionkom. A poza tym, jak kilka osób udowadniało na tym wątku, coroczne nawet szczepienie czasem nie daje podwyższonej odporności. Pytanie tylko czy to był odosobniony przypadek czy może przypadkowo wydało się, że szczepionka to tylko placebo dla ludzi? :razz: Na chwile obecna raczej nikt nie odpowie na to pytanie i żeby można było usłyszeć prawdę, jeszcze bardzo wiele musiałoby się zmienić w tym kraju. Pozdrawiam.
  13. [quote name='panbazyl']i tu jest pies pogrzebany....[/QUOTE] no właśnie. Pytanie zatem - szczepic psy czy może po prostu pilnować?
  14. jutro przyjeżdżają do Antuana dziewczyny :cool3: znajome przybywają oglądnąć dziecię moje w złobku :cool3: Ach... a ja musze jakoś znaleźć chwilę, żeby dopytać sie hodowcy jak tam z kryciem, czy Cocainka jest w ciązy? ale jutro znajome, pojutrze moja szkoła, a potem sylwester... czas czas czas!:roll:
  15. Patisa

    Lena i Omar ;)

    [quote name='drzalka'] Omar jest trudnym psem i z nim trzeba krótko i stanowczo.[/QUOTE] wiesz co, cieszę się, ze tak piszesz o Omarku. Pewnie wiele osób pozbyłoby się psa krzycząc, że to "głupi pies". Widać, że prawdziwy z Ciebie bokseromaniak :) No cóż, boksie to boksie. Niektóre są nieco wojownicze. Wtedy po prostu trzeba sie pilnować i wyłapywac jak najwczesniej wszelkie sygnały wysyłane przez psa odnosnie jego chęci dominacji. Też fakt, że inaczej zachowywac sie bedzie wobec nas pies, który mieszka z nami od zawsze lub bardzo długo, a taki, który tak naprawde niedawno stał sie członkiem naszego stadka. Trudno dziwić sie Omarowi, ze sam nie wie czasem jak się może/powinien zachować. dacie sobie rade. Z czasem na pewno wszystko się "dotrze" i każde z Was bedzie doskonale wiedziało gdzie jego miejsce :)
  16. [quote name='M&T']Szkoleniowiec a behawiorysta to raczej trochę inna sprawa, bo jako szkoleniowiec skupiasz się głównie na treningu posłuszeństwa a behawiorysta zajmuje się też głębszymi problemami psychicznymi u psów. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, absolutnie nie o to chodzi, ale jednak oba "zawody" trochę się od siebie różnią, przynajmniej ja tak uważam ;)[/QUOTE] No własnie, dla mnie też jedno nie wyklucza drugiego. A przeciez nie codziennie moga mi się trafiać "poważne" przypadki. Chciałabym mieć wiedzę, pozwalającą prócz codziennej pracy z psami ( szkolenie pozytywne) mieć podstawy do tego, by pomóc komuś, kto zwróci się do mnie z psem bojaźliwym, agresywnym/nadpobudliwym etc. Zresztą, sama przyznasz, że im większa wiedza szkoleniowca, tym lepiej on potrafi odnaleźc się w swojej pracy. Bo co to za filozofia uczyć ludzi jak uczyc psy podstaw typu "siad", "waruj", "do nogi" ?
  17. Dzięki za opinie... haha, lamersko? No o tym nie pomyślałam, przyznam szczerze ;P Jakieś jeszcze opinie?
  18. [quote name='pa-ttti']No więc wszystko zostało wyjaśnione, nie widzę tu winy hodowcy, temat powinien więc być usunięty gdyż może wprowadzać innych w błąd co do tej hodowli. Jeszcze jedno: jechaliście 13godzin po psa i macie pretensje że hodowca odmówil wizyty. A gdyby nie odmówił wizyty, ale odmówił sprzedaży psa? Niektórzy kupujący na pewniaka wchodzą do hodowli, myślą że położą kasę na stół i wyjdą z psem. A to nie jest sklep, ani towar na półce, hodowca musi się zgodzić na sprzedaż psa konkretnej osobie (odpowiedzialny hodowca!!). Wtedy wydźwięk tej wypowiedzi byłby pewnie jeszcze bardziej pretensjonalny...[/QUOTE] Sorry, ale pieprzysz.:razz: Skoro umówili się duzo wczesniej z hodowca na odbiór tego konkretnego szczeniaka, skoro umówili się na konkretny dzień odbioru to takie zachowanie hodowcy jest po prostu SKANDALICZNE. Ciebie bawi, że dzieci były rozczarowane. Widać, ze sama nie masz dzieci. Ale nawet nie to jest ważne. Ważne jest to, że ten hodowca zachował się nieprofesjonalnie, wręcz dziecinnie. I moim zdaniem osoba tak potraktowana ma jak najbardziej prawo mieć pretensje i wydawać negatywne opinie dla tej hodowli. Nie wiem jak Ty, ale gdybym ja umówiła się z hodowcą co do konkretnego dnia odbioru psa - a okazało by się, że szczenie już jest na jakiejś wystawie, a hodowca do ostatniej chwili by mnie zwodził to zwyczajnie bym się wściekła. I myślę, że wyraziłabym swoją opinie na ten temat nawet dobitniej. Jasne, że hodowca ma prawo rozmyslic się co do sprzedaży szczeniaka, ale w takim razie po co umawiać się na odbiór psa, jednoczesnie wysyłając go na wystawę? Nie no, co tu się długo rozpisywać. dziecinne , nieprofesjonalne zachowanie tego hodowcy. i tyle w temacie.
  19. Słuchajcie, mam mały dylemat. Wymyśliłam wstępnie nazwę mojej hodowli, która zamierzam zarejestrować na dniach, ale wciąż się waham co do języka w jakim miałaby ona "brzmieć". Hodowla miałaby się nazywać [I][B]della Dinastia del Grande[/B][/I], czyli z włoskiego [I][B]z Dynastii Wielkich[/B][/I]. Będę hodować boksery, a poniewaz najpiękniejsze linie bokserów, moim zdaniem, pochodza własnie z Włoszech i Hiszpanii, dlatego pomyślałam o włoskim języku. Poza tym moja boksereczka będzie miała sporo "włochów" w swoim rodowodzie, bo takiej właśnie szukałam. Ale teraz sama sie zastanawiam czy nie lepiej brzmi ta nazwa po angielsku [I][B]from Dynasty of the Great[/B][/I] ( bądź też samo [B][I]Dynasty of the Great[/I][/B]) ? A może pozostać przy polskim korzeniu - [I][B]z Dynastii Wielkich[/B][/I]? Doradźcie, bo zadręczam od tygodni tym wszystkich domowników i sama wciąż nie mogę sie zdecydować. Zróbcie prosze burzę mózgów, kto co uważa. :p P.S. A jak tak teraz przeczytałam wątek o najciekawszych przydomkach to aż zaczęło mnie korcić, żeby pomyslec nad czymś zabawnym - buldożek o nazwie Skrzat Bulgotek Od Ropuchy mnie natchnął. :evil_lol: P.P.S. jeszcze jest po łacinie, zapomniałam dodać ( bo moja siostra stwierdziła, ze włoski lepszy i wypadła we wczesniejszych eliminacjach, choć mnie też sie bardzo podoba ) [I][B]Ex Dinastia Magni[/B][/I] ( Magni czyt. [I]mani[/I] ;) )
  20. [quote name='Marta Chmielewska']A znacie buldożka o nazwie Skrzat Bulgotek Od Ropuchy? :evil_lol: Bo był taki. :cool3:[/QUOTE] THE BEST OF THE BEST!!! :D [quote name='apple']Mnie szczególnie rozbawiła nazwa hodowli bokserków "Obcy z Marsa":evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] Pasuje do rasy - genialne! [quote name='moth']Mnie się podobają m.in. przydomki nawiązujące do imion i nazwisk hodowców. Np. [I]z Peronówki [/I]hod. Małgorzata Peron [I]Ew-Bor[/I] hod. Ewa Borkiewicz [I]Stellanova[/I] hod. Stella Zawadzka [I]Lazarus[/I] hod. K.W. Lazar [I]Wa-Da-Pi[/I] hod. D.W. Pięta [I]od Mohtarów[/I] hod. Ewa El Mohtar [I]Lastug[/I] hod. Aneta Stuglik[/QUOTE] Fajny pomysł, tez mi się podoba :)
  21. [quote name='zielona']. Ja wyciągam z tego taki wniosek, że amatorska hodowla psów to jedna wielka zabawa. Jak nasz pies zostanie opisany - to zdarzenie losowe i nie należy specjalnie się tym przejmować, jak się ma trochę szczęścia - to się zbiera tytuły. Dobrze jest mieć trochę znajomych w gronie sędziowskim i jeździmy bez niespodzianek i stresu.[/QUOTE] No bo zasadniczo tak jest. Tylko, ze ja, zamiast słowa " zabawa" wole okreslenie "hobby" . ;) Amatorska hodowla psów to jak najbardziej hodowla stricte hobbystyczna, a więc hodowca kojarzy takie psy, jakie wg NIEGO sa odpowiednie, tworząc własne linie, własne typy w rasie. I ma do tego pełne prawo. A to czy dany sedzia się zgadza z jego gustem czy też uważa, ze inny pies lepiej odzwierciedla cechy opisane we wzorcu to juz sprawa indywidualna tegoż sędziego. nie jestem za "wolną amerykanka" bo uwazam, że dobrze jest, jesli przed dopuszczeniem do hodowli suka musi spelnic jakies minimum, np nie miec wad budowy. i mysle, ze w tym celu wystarczylaby 1 wystawa. bo nie oszukujmy sie - toile suka wystaw zaliczy, spelniajac to minimum jest bez znaczenia. bo potem to juz kwestia tylko tego na jakiego seziego, o jakim guscie trafimy ;)
  22. [quote name='Asiaczek']A, to teraz wsio jasne co do psów:) Spokojnych Świąt:) Pzdr.[/QUOTE] Dzięki i nawzajem ( choc niektórzy mają pewnie już po świętach,...:roll: ) [quote name='kamilka91']No to chyba rzeczywiście lepiej zostawić psiaki tam, gdzie są teraz... Tym bardziej, że są już przyzwyczajone do Twojej nieobecności... :) Widzę, że bardzo nakręcona na tego szczeniaka jesteś... :cool3: A co, aparat nadal w naprawie? Nie wiem co ja bym zrobiła bez mojego... :shake:[/QUOTE] No jestem. Byłam juz od dawna, no ale wcześniej temat szczeniaka musiał pozostać w sferze marzeń. No a teraz nadszedł czas te marzenie spełnić :cool3: [quote name='Vilena']A co zrobiłaś z aparatem? :razz:[/QUOTE] A z aparatem nic nie zrobiłam - po prostu się mulił strasznie, wiec go oddałam. Jak to sie bedzie nadal powtarzało to poproszę o zwrot pieniedzy i wezme cos innego...:shake:
  23. Ach te marszczenia na czółku - co za inteligencja! :cool3: [url]http://img521.imageshack.us/img521/2277/zmianarozmiaruimg1418.jpg[/url] Kocurzysko ma spojrzenie kilera:lol::lol::lol: [url]http://img846.imageshack.us/img846/4664/zmianarozmiaruimg2803a.jpg[/url] Ale fajny maluszek - wyciaga się chyba? :lol: [url]http://img15.imageshack.us/img15/7261/zmianarozmiaruimg2807.jpg[/url]
  24. [quote name='BoUnTy'] Popatrzcie na ten przymus z nie psiejskiej strony. Niektóre psy widza weterynarza tylko raz w roku, tylko na szczepieniu, i ten pies tylko wtedy może liczyc na pomoc 'bo on taki wie Pani, lysy ze starości, <a pchły skaczą na metry!>'. W tym wypadku trzeba patrzec na ogól, ja nie chciałabym, żeby przez takiego 'wsioka' zachorował ktoś z mojej rodziny. I na to nie ma co narzekac. [/QUOTE] To akurat faktycznie druga strona tego medalu. [quote name='pixel']Moja droga, społeczeństwo to system naczyń połączonych. Nie jesteś samotną wyspą. Nie decydowałabyś zatem tylko za siebie, lecz w dużej mierze także za innych. Czyli de facto to Ty, osoba nie mająca pojęcia o immunologii, decydowałabyś o moim zdrowiu. Uważasz, że powinienem się na to godzić? Nie szczepiąc na wściekliznę swojego psa, bo według Ciebie co 12 miesięcy to za często, narażałabyś życie innych ludzi! Uważasz to za uprawnione? Tylko dlatego, że istnieje jakiś znikomy procent ryzyka, że Twój pies rozwinie jakieś powikłania poszczepienne?[/QUOTE] Może Ty jesteś w systemie naczyń połaczonych. Ja jestem wolnym człowiekiem, nie pasuje mi, że system narzuca mi z góry co jest dla mnie dobre a co złe. Jak czujesz taką jednośc z systemem to Twoja zajawka. Żyje na tym świecie i chcę miec prawo do decydowania o sobie. Słuchaj, ale jakie zagrożenie miałby stwarzać mój niezaszczepiony pies? Co Ty myslisz, że będę wsadzać go w paszczę zarażonego lisa?! jedyne z czym się zgadzam, to argumenty Bounty odnośnie tego, że nie każdy chce dobra swojego psa. I to ludzie zaniedbujący zwierzęta stanowią zagrożenie - bo ich psy chodza samopas i moga mieć styczność z chorymi zwierzętami. Moje psy chodzą ze mną. I nie sa żadnym zagrożeniem. A poza tym, z tego co pisała wcześniej Bounty wynika, że po styczności z chorym zwierzęciem, zarówno mój nieszczepiony pies byłby do uspienia jak i Twój zaszczepiony. :p Nie jestem bezmyślną maszyna wykonującą polecenia innych, dlatego nie dam się tak traktować systemowi. Pozdrawiam.
  25. Kurcze... ciagle zastanwia mnie siła homeopatii. Tak wielu z Was twierdzi, ze im psom pomaga, a czytałam , ze leki homeopatyczne to zasadniczo woda. czysta woda, która na początku procesu rozcieńczania była jakims roztorem, wyciagiem z czegoś. Jak to mozliwe, żeby woda miała jakąś moc? Zastanawia mnie to.
×
×
  • Create New...