Jump to content
Dogomania

Patisa

Members
  • Posts

    2484
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Patisa

  1. [quote name='M&T']Poszło na priva ;)[/QUOTE] dzięki! [quote name='ASICAiBREGO']zostałam poproszona na priva o opinię o studiach SGGW - Ja ukończyłam na PAN (zostały przeniesione z SGGW) ale oprócz przenosin nic się nie zmieniło ( wnioskuję zrelacji absolwentów SGGW). Studia ukończone, zaczęłam udzielać porad w zakresie psychologii zwierząt i złożyłam dokumenty w sądzie okręgowym (jako biegły) więc, na pewno sądy traktują ukończenie tych studiów na poważnie :) Studia na prawdę sobie chwalę, dały mi bazę pod dalszą edukację, dużo jednak trzeba było kopać samemu, do tego znać biegle angielski, gdyż większość materiałów wysyłanych nam przez uczelnię jest po angielsku, wiem jednak, że u nas na roku ktos tłumaczył teksty za opłatą i wysyłał reszcie, która nie znała języka. Wracając do programu własciwie jest to obszar obejmujący wszystkie zagadnienia związane ze zwierzętami od prawa, opinii biegłego sądowego, dogoterapię, hipoterapię, zoo, historię, po rozwój układu nerwowego. Osobiście jestem zadowolona, polecam![/QUOTE] Mówisz, ze zaczęłas się udzielać porad... czyli twierdzisz, że po tego typu studiach mozna rozpocząć pracę behawiorysty/ tresera psów? Zastanawiam się, czy jednak krótszą i lepsza droga nie będzie ukończenie kursu na tresera...? :roll:
  2. [quote name='BoUnTy']Co do szczepionek na raka szyjki macicy, one sa skuteczne, ale jest jeden warunek o którym sie nigdy nie iformowało, i nie informuje. Żeby były skuteczne powinny byc zaszczepione dziewczynki przed okresem dojrzewania/dziewice. Dlaczego, nie wiem ;> Wykladowca kiedys porównywał na tych szczepionkach jakies psie, nie pamiętam co to bylo, tylko zapamietalam ten fragment - reszte chyba przespalam<wstydnis>[/QUOTE] Akurat o tym, ze trzeba byc dziewicą to byłysmy poinformowane - o tym akurat dość głośno było. ;) Ale już o tym, że to nowa szczepionka o NIEPOTWIERDZONEJ skuteczności to juz nie :) Ale co tam... 1500zł za fiolkę bezwartościowego płynu. Pikuś dla szarego, polskiego zjadacza chleba z trójka dzieci i zarobkami równymi naszej zajebistej polskiej średniej krajowej ( jakim była moja matka. nadal jest :) ) .
  3. [quote name='BoUnTy']Nie cytuje postów, bo nie umiem <wstydnis> Co do szczepien skojarzonych powiem szczerze, że kazdy mówi inaczej ;> Jesli chodzi o choroby wirusowe mi w szkole mówili, że to nie sa dokładnie znane dane, wlasnie przez samą immunologie - jest to dziedzina 'delikatna'. Teoretycznie odpornośc p/w wirusowym utrzymuje sie przez 4-7 lat, ale to WSZYSTKO ZALEZY OD ORGANIZMU.[/quote] No własnie właśnie... mnie też nie podoba się brak dopilnowania stanu zdrowia przed podaniem szczepionki - z tym, ze o ile u psów to faktycznie głównie wina właściciela, choć nie zawsze, bo często weterynarz nawet nie pyta, nie interesuje sie stanem zdrowia psa tylko po prostu przyjeżdża na rutynowe szczepienie psa przeciwko wściekliźnie. Szczepi i tyle. "Next"... . O tyle przeraża mnie podejście lekarzy medycyny. Szczepia małe dzieci często na tej samej zasadzie! I jak czytam po forach "mamuśkowych" to naprawde dzieje się to nagminnie. Czestotliwośc wystepowania Nieporządanych Odczynów Poszczepiennych ( NOP'ów ) jest niepokojaco duża. Wiele noworodków płacze i ma groźne stany gorączkowe, często kończące się szpitalem. Lekarze oczywiście wypieraja się, jakoby miało to jakikolwiek związek z podaniem szczepionki, a nieswiadomi rodzice mimo to podają za jakis czas kolejna dawke szczepień i historia sie powtarza... no bo co maja zrobić? Nie zaszczepić? A jak tego nie zrobia i coś się dziecku stanie, co wtedy? Przeciez społeczeństwo takich ludzi by zaszczuło.:razz: Swoja droga martwi mnie skład szczepionek dla psów. Bo skoro w szczepionkach, które podaje sie noworodkom w pierwszej dobie życia znajdują się toksyczne substancje konserwujące, w tych finansowanych przez NFZ także thimerosal - substancja zawierająca rtęć - rtęć jak wiemy odkłada się w mózgu powodując trwałe uszkodzenia neuronów- to co może znajdowac się w takiej szczepionce dla psa? Dla psa, który jest przecież "tylko zwierzęciem"? Kto wie, może to właśnie przez zatrucia rtęcią po podaniu szczepionki, u organizmów bardziej na nią wrażliwych, dochodzi do trwałych uszkodzeń układu nerwowego, co w kolejności owocuje zaburzeniami w zachowaniu typu nadmierna strachliwość/agresywność? Sama nie raz czytałam na tym forum wypowiedzi dziewczyn pracujących z psmai porzucanymi, które miały iść do adopcji i niejednokrotnie w takich opowieściach pojawiały się zwierzęta, które niestety trzeba było uśpić, bo przejawiały niewyjaśnioną agresję, albo takie, które miały tak silne napady lęku, ze nie nadawały sie do żadnej adopcji... ? To tylko taka hipoteza, która sama wysnułam, byc może ktoś kiedys przeprowadzi badania w tym kierunku i okaże się, ze mam rację? Choć szczerze w to wątpie. Skoro wielokrotnie już badania niezależnych lekarzy, odnośnie skuteczności czy tez szkodliwości szczepionek dla ludzi były wielokrotnie obalane przez innych lekarzy, prowadzących badania na zlecenie koncernów farmaceutycznych, będących głównymi producentami szczepionek...? Na chwilę obecna koncerny farmaceutyczne zarabiaja zbyt wiele, przez co mają zbyt wielką władze na tym świecie, by ludzie mieli prawo do poznania całej prawdy na temat szczepień. Ale wierzę, ze to się niebawem zmieni. Bo coraz wiecej ludzi po prostu o to pyta, chce wiedziec jak jest na prawdę. [QUOTE]Jesli chodzi o odpornośc szczeniaków nieszczepionych - to tez zalezy. Mleko matki daje odpornośc na pewna część patogenów, ALE TYLKO jeśli matka sama była chora, LUB REGULARNIE SZCZEPIONA i sama ma wytworzone przeciwciała (i sa na dobrym poziomie).[/QUOTE] Czyli wiemy, ze jeśli przechorowała, to przeciwciała sa na odpowiednim poziomie, a jesli nie była doszczepiana regularnie, albo ( jak wspominały dziewczyny wyżej o takich przypadkach) jeśli podano gównianą szczepionkę to poziom przeciwciał był niski - i tyle z odporności dla szczeniąt na te choroby. :shake: Powiem tak, ja wole sie wypowiadac o przepisach, po co i dlaczego (czy o samych ciekawostkach o wściekliźnie jako chorobie - pamietajmy, TO NIE KATAR), bo nie moge ze swojego punktu widzenia powiedziec 'nie szczepmy', bo to nie jest tak! Nie jestem przeciwna, ale nie jestem tez za szczepieniami corocznymi... Tak samo jak szczepienie kotów niewychodzacych na wscieklizne ;] Co do cytowania moich słów, że ugryziony pies jest zarażony - owszem. Mówie, tutaj trzeba zrozumieć, że sa inne drogi szerzenia, a wirus Rabies jest bardzo zjadliwy i agresywny. Szczepienia psów sa dla ich ochrony, ale także dla ochrony ludzi, bo dopóki organizm psa wytwarza przeciwciała to sam wirus ma utrudnione namnażanie, a przez co dalsze siewstwo. Jesli chodzi o eutanazje takiego psa to wcale nie jest taka prosta sprawa. Najpierw trzeba zabic zwierza podejrzanego o nosicielstwo (na podstawie charakterystycznych objawów, założenia,wywiadu sanitarnego oraz braku szczepien), wysłac mózg do badania (pies pogryziony w tym czasie jest w specjalnych warunkach na obserwacji), gdy wynik badania okaże sie jednoznaczny dopiero pies idzie do uspienia. Ale to taki baaardzo uproszczony schemat, do tego poruszana jest masa szczebli 'dowodzenia' po drodze...[/QUOTE] [quote name='BoUnTy']Co do szczepionek na raka szyjki macicy, one sa skuteczne, ale jest jeden warunek o którym sie nigdy nie iformowało, i nie informuje. Żeby były skuteczne powinny byc zaszczepione dziewczynki przed okresem dojrzewania/dziewice. Dlaczego, nie wiem ;> Wykladowca kiedys porównywał na tych szczepionkach jakies psie, nie pamiętam co to bylo, tylko zapamietalam ten fragment - reszte chyba przespalam<wstydnis> [quote]"Co za kraj pieprzonych przymusów. Państwo wie lepiej co dla ciebie dobre. Państwo wie lepiej, co dla ciebie szkodliwe. " Szczepienia p/w wściekliźnie podlegają zwalczaniu z urzedu chyba na wszytskich kontynentach, przeciez Państwo nie każe szczepic na brucellozę czy wąglik...[/QUOTE] Przede wszystkim chodzi mi o samo słowo [COLOR="red"]PRZYMUS[/COLOR]. Nie podoba mi się to, ze jestem zmuszana do robienia czegoś, do czego nie jestemw pełni przekonana. Mam wolną wolę. Wg mnie w państwie, które tak szczyci się WOLNOŚCIĄ ( która na chwilę obecna pobrzmiewa jedynie w ironii ) ludzie powinni przede wszystkim decydować sami za siebie. A by tak sie stało musza mieć jasny wybór - musza poznac CAŁĄ PRAWDĘ na temat szczepień, czyli wszystkie za i przeciw, o których sie pisze drobnym druczkiem na ulotkach od szczepionek, a których nawet nie dadzą nam do przeczytania przez zaszczepieniem siebie, dziecka czy psa. Powinniśmy być w pełni świadomi, jakie korzysci może nam przynieść dana szczepionka, ale że niekoniecznie musi te korzyści przynieść,a nawet istnieją takie przypadki, w których może wręcz nam zaszkodzić. Myślę, że każdy na własna rękę potrafiłby zadecydować o własnym życiu i zdrowiu. Ja bynajmniej nie chcę by decydowano o tym za mnie. O skutkach ubocznych szczepień musiałam wyszukiwac informacje sama na własną rękę. Po rozpoczeciu polemiki na ten temat z lekarzami, zazwyczaj spotykam się z frustracja, moim zdaniem wywołana przede wszystkim brakiem argumentów z ich strony. Mnie równiez wkurza, że nie potrafia przedstawic mi konkretnych argumentów za koniecznością szczepień. rzucają hasła rodem z reklam, zazwyczaj wjeżdżając na moje matczyne uczucia " a jak się cos stanie? CHCE PANI MIEC WŁASNE DZIECKO NA SUMIENIU???" Ciekawe kto mi da gwarancję, że nic sie nie stanie, jesli dziecko zaszczepie...?:razz: Wiem, ze immunologia to temat jeszcze nie zbadany. Tylko dziwi mnie, ze ja o tym wiem, podczas gdy lekarze twardo wierzą, że wiedza na ten temat już wszystko. To co im wklepano na ich uniwersytetach powtarzają jak mantrę. szkoda, ze nawet do edukacji medycznej dobrali sie farmaceuci. choc liczę, że nie wszyscy dali się ogłupić. Niektórzy pisali o lekarzach, którzy na boku ( bo przeciez oficjalnie nie moga ) przyznawali, ze sami nie dokońca ufają danym szczepieniom. No jak już było powiedziane na wstępie - temat rzeka ;) I spuentuję to tak - w wolnym kraju KAŻDY powinien miec możliwośc decydowania o własnym zdrowiu oraz zdrowiu swoich dzieci i podopiecznych. Sanpid nie jest dla mnie instytucja, która powinna rozpatrywać co jest dobre dla mojego dziecka lub - jak w tym temacie - psa, bo poza tym, że dla nich dobro jednostki jest niczym, to uważam, że w kwesti szczepień wiedzą tyle, ile im powiedzieli producenci szczepionek. czyli SZCZEPIĆ ( przecież musimy na was zarobić...:diabloti: ) ... .
  4. [img]http://img844.imageshack.us/img844/9829/dsc03718ty.jpg[/img][/QUOTE] jakie giry wystawiła :lol:
  5. [quote name='Bączek']Moja córka po szczepieniu na różyczkę miała taką różyczkę, że zaraziła męża. Po szczepieniu na odrę chorowała na odrę. Jak nadszedł kolejny termin szczepienia na różyczkę powiedziałam pielęgniarce, że dziecko chorowało na różyczkę. Próbowała mnie zmusić do szczepienia, dopiero lekarz interweniował, że nie potrzeba.[/QUOTE] Nieźle. Tez słyszałam o tym, że wiele dzieci po szczepieniach na dana chorobe po prostu na nią choruje.:shake: Syna nie zamierzam szczepic na różyczkę, a jesli miałabym w przyszłości córke ( czego sobie bardzo zyczę :cool3: ) to jeśli mała nie złapie różyczki nigdzie w przedszkolu to ja zaczepie w wieku jakiś 13 lat. Wolałabym żeby odchorowała, bo wtedy odpornośc na całe życie, ale jesli nie, to jednak nie chcę podejmować ryzyka, że może zachorowac będąc w ciąży. Ja byłam szczepiona mając kilkanaście lat i tak teraz myślę, czy nie bedę musiała sie zaszczepić przed kolejną ciążą... po szczepieniu niestety odporność nie jest na całe życie i trzeba ją odnawiać. taki cwany biznes :razz: pod warunkiem, ze w ogóle odpornośc po szczepieniu istnieje.:razz: Ale troche się boję, bo tez sie naczytałam jakiego syfu sie pcha jako konserwanty do szczepionek. najgorzej jest w skojarzonych. :razz: [QUOTE]Ze szczepieniami jest tak jak z antybiotykami. Należy podać profilaktyczne usłyszłam i u lekarza i u wetrynarza. O jakiej profilaktyce my mówimy?[/QUOTE] No własnie.:razz: [QUOTE]Żaden lekarz nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za leczenie i profilktykę. Nie powie, że nie potrzeba, bo jak się coś stanie to pacjent postawi go przed sądem. Więc wali z grubej rury. Jak wirusówka to co roku, bo jakby pies zachorował to on nie będzie odpowiadał. A że psu grozi nowotwór. Jakie to ma znaczenie. Nowotwór może być także z innego powodu i nikt weta nie oskarży o zaniechanie szczepienia.[/QUOTE] Dokładnie. :shake: [QUOTE]Nie szczepię psów na żadne choroby wirusowe. Teraz mieszkam na wsi, więć nie ma tekiej potrzeby. Jak mieszkałam w mieście, też nie szczepiłam.[/QUOTE] Kurde, a mnie wkurza, że jesli będę chciała psy wystawiac to będę je musiała szczepić na wściekliznę co rok! Mimo, że np. miałyby dostateczna liczbe przeciwciał :shake: [QUOTE]Szkoda gadać, ze szczepieniami tak ja ze środkami przeciwbólowymi. Należy jeść rano wieczór i w południe, najlepiej kupić duże opakowanie, żeby nie zabrakło.[/QUOTE] Byle płacić farmaceutom. A oni zapłacą lekarzom za zimowy wyjazd na narty do Włoch itp. :razz: haha...a propos sponsoringu - teraz mi się przypomniało, jak byłam w zeszłym roku u lekarza pierwszego kontaktu z przeziębieniem ( w tym roku byłam mądrzejsza i zamiast tego, po prostu nażarłam sie syropu z czosnku i cebuli, leżałam plackiem 2 dni i przeszło jak ręką odjął ), a gdy poszłam do apteki z receptą za mna ustawiła się kolejka pacjentów od tego samego lekarza ( u nas jest jeden na okolicę) i wszyscy kupowali te same leki. :razz: [quote name='panbazyl'][B]BoUnTy[/B] proszę odnieś sie do szczepień skojarzonych dla psów na ile sa one dobre i do którego roku życia psa tzreba je szczepić (przy założeniu że pies szczepiony praktycznie od urodzenia tymi szczepionkami). Nie wiem jak jest ze szczepieniami skojarzeniowymi dla psów, ale wiem jak jest z tymi dla ludzi ( podejrzewam, ze jest tak samo). Otóż te 3w1, 5w1, 6w1, maja najwięcej syfu, najwięcej szkodliwych konserwantów i to potwierdzają sami lekarze :p zalecając przy tym, aby szczepić pojedynczymi szczepionkami ( oczywiście jesli ktoś zaneguje te skojarzeniowe, bo jak nie, to nie pisną słówka ). Szczepionki skojarzeniowe reklamuja tylko koncerny farmaceutyczne, bo maja z nich mega zysk, bo sa nierefundowane i drogie. I *** ich obchodzi, że sa bardziej szkodliwe dla dzieci :p [quote name='kiwiadams']heh woda na młyn dla wetów... [QUOTE]Brak szczepień to niebywałe ryzyko nie tylko dla "nieszczepionych". [/QUOTE] ta jasne. najbardziej mnie rozbraja, jak nawiedzone mamuski wykrzykują, że dziecko nieszczepione w przedszkolu, jest zagrożeniem dla reszty dzieci. JAKIM CUDEM?!! skoro ich dzieci sa takie super odporne dzięki szczepieniom? Przecież choroby sa w powietrzu, a nie w dzieciach. A jak juz wypominałam, WSZYSTKIE dzieci wciąż choruja na różyczkę, świnke, ospę itd. mino obowiązkowych szczepień. :razz: [QUOTE]My szczepimy bo widzieliśmy przez co przeszła córka znajomej kiedy zakaziła się pneumokokami. Znajoma też opowiadała takie dyrdymały o rzekomej masowej szkodliwości szczepień. Dziecko niestety nie wygrało losu na loterii.[/QUOTE] Akurat co do skuteczności szczepionek na pneumokoki i meningokoki, to sami lekarze maja mieszane uczucia . Rozmawiałam o tym także z położną środowiskową, która była u mnie po porodzie i sama przyznała, że to nowe szczepionki i jest sporo kontrowersji co do nich. I smutne, że biznes nakręca się na nieszczęściu dzieci - pneumokoki i meningokoki zbierają straszne żniwo, wszyscy sie tego boją, dlatego tak łatwo sprzedać towar pod nazwą "cudowny środek przeciwko pneumokokom i meningokokom" - nawet za tak kosmiczne sumy, nawet przy braku potwierdzeń co do ich skuteczności...:roll: jakis czas temu 9 kilka lat wstecz) moja mama zaszczepiła mnie i siostre przeciwko rakowi szyjki macicy. media rozdmuchały przypadki chorych jako plagę. Lekarka namówiła mamę, na szczepienie za które moja mama wybuliła ponad 3 tys. Tymczasem czytam obecnie, że nie dość, ze te szczepionki nie mają ŻADNYCH potwierdzeń w skuteczności, to istnieją też obawy, ze moją wręcz podnosić ryzyko wystąpienia raka... . Ale przeciez liczy sie tylko biznes farmaceutów. :p [quote name='karenina']Ja tez robiłam niedawno przeciwciała, i szczeka opadła i nam i wetom jak wrócił wynik- 0.002 - jak powiedzieli weci wyzsze wyniki daje badanie u szczeniat które szczepione nigdy nie były, a odpornosc maja tylko z mleka matki.[/QUOTE] Nieźle. Aż mnie kusi, zeby zrobić swoim psom przeciwciała. Dopiero co były szczepione na wścieklizne. :razz: [quote name='panbazyl']nie wiem dlaczego tak jest, ale de facto i tak decyduje ktoś na bramce przed wystawą czy wpuści tego psa czy nie, pan w pks czy pies "szczepiony", mamy po prostu rządy "sprząteczek"[/QUOTE] i to jest najbardziej frustrujące. Co za kraj pieprzonych przymusów. Państwo wie lepiej co dla ciebie dobre. Państwo wie lepiej, co dla ciebie szkodliwe. Aż dziw, że mają koło dupy jakie trucizny siedza w wielu produktach spożywczych sprzedawanych legalnie jako zdrowe dla dzieci. :mad:
  6. [quote name='Vilena']No ale jak to tak, wyprowadzisz się, a swoje psy zostawisz?:crazyeye:[/QUOTE] [quote name='Asiaczek']No, właśnie. zostawisz dotychczasowe psiaki u rodziców, tak? pzdr.[/QUOTE] Sarę na pewno. Po pierwsze, to za stary wapniak na przeprowadzki jest. Zresztą, nie ma takiej potrzeby, bo ( i to po drugie ) to nie tylko mój pies, ale też mojej siostry, całej naszej rodziny. I oni by mi raczę nigdzie jej nie dali zabrać :eviltong: Frodkos to mój psin w pełni, ale chyba go nie będę stąd na razie ruszać. A mam na to jedno uzasadnienie - on bardziej woli Sarę niż kogokolwiek innego na świecie. :razz: jestem dla niego ukochana Pancią, ale widzę jak jest zżyty z suczką, nie chce ich rozdzielać. Pewnie gdyby nie to, że nie było mnie przez te 3 lata w domu ( internat ), nawet by mi przez głowę nie przeszło, żeby go zostawiać. Wcześniej ten pies świata poza mną nie widział. I zresztą zaraz po wyprowadzeniu się do internatu pisałam wielokrotnie, że serce mi się kraja , jak widzę jak ten pies przeżywa rozłąkę ze mną... . Ale nie miałam wyboru, a pies przez te 3 lata przyzwyczaił się do mojej nieobecności i już tego tak nie przeżywa. Zaakceptował resztę rodziny jako członków stada i na chwilę obecna z moja siostrą ma tak samo dobry kontakt jaki miał an początku tylko ze mną. I dlatego doszłam do wniosku, że rozłączanie Froda z Sara byłoby dla obu bardzo krzywdzące i lepiej będzie, jak zostaną tutaj razem. Nie wiem co będzie, gdy zabraknie Saruni... oby to nastąpiło jak najpóźniej. Zobaczę jak wtedy będzie odnajdywał się tutaj Frodek. Nie wykluczone, że wtedy go zabiorę. No chyba, że będzie sie lepiej czuł tutaj, gdzie spedził całe swoje dotychczasowe życie. No i to tak. To także było dla mnie bodźcem, żeby szybciej ogarnąć się ze szczeniakiem. Nie dam się odpsic :razz: Zresztą... hodowla bokserów, moje marzenie...:loveu: A zmieniając temat - ale jestem wściekła! Nie mam aparatu na święta!:shake::placz::placz::placz: Dzisiaj byłam z psiakurami na spacerze, tak pieknie było! Mrozek na trawce, na drzewach, krzakach... boże, takie śliczne makro bym miała :placz: a tu lipa.:-( I tyle. Sprzątam sobie, biorę się zaraz za ciasta i o. Święta. :razz: A Antoś siedzi juz non stop ze śliniaczkiem pod pyszczulkiem, bo tak pluje, tak sie ślini... że cały mokry by był bez niego. :razz: Rośnie mi dziecko jak na drożdżach. Ze 2 razy większy jest niż był zaraz po porodzie. :multi: I ogólnie pozytywnie ;) Pozdrawiam ;)
  7. [quote name='Yana']weekend był super mega udany bo Yana zdała egzamin PT na ocenę doskonałą na 198/200 punktów, zajęła pierwsze miejsce na 9 zdających psów, a na dodatek zostałyśmy pochwalone za styl pracy :-) jestem przeszczęśliwa :-)[/QUOTE] Eeee no, moje gratulacje! Widac w janowych oczach ten błysk inteligencji! ;) A kalendarz wystrzałowy, naprawde świetny. Musze pocykać swoim paszczakom foty i tez sobie takie cacko sprawie :D Wiec dzieki za link! ;)
  8. [quote name='Armia Drakona']Co prawda to nie homeopatia, ale czy ktoś stosował napar z liści malin do wspomagania porodu? Słyszałamże działa cuda ale niestety nie mam pojęcia w którym dniu ciąży można stosować u suk?[/QUOTE] Ciekawe...ja nic na ten temat nie wiem, poza tym, że maliny działaja rozkurczowo.
  9. [quote name='panbazyl']a ja uważam, ze szczepionki p/wściekliźnie sa do doooopy. I pisze to na serio. Szczepilam swojego psa, a ze dużo jeżdżę po wystawach za granicę to stwierdziłam, ze zrobię mu badania na przeciwciała. I zrobilam. I co sie okazało? że ma za mało tych przeciwciał..... a przecież szczepiony. Od tamtego czasu żądam szczepienia nowo otartą ampułką a w dodatku sama robię iniekcję, bo już nie mam zaufania, czy na pewno w psa szczepionka czy przez psa idzie na druga strone skóry. a po drugie - jaką pewnośc daje nam to, ze jesli nasz pies szczepiony to nie zachoruje po ugryzieniu przez chorego psa? (...) Reasumując - dla mnie to wszystko jak jakas magia sympatyczna z elementami ogolnokrajowego terroru.[/QUOTE] Dokładnie. [quote name='Ewcia38']Teraz niemowlaki szczepi sie przeciw ospie wiecznej..za moich czasów ..ospę trzeba było przejśc i odpornośc na całe życie....niestety gwarancji takiej nie ma po zapodaniu ospy w igle.[/QUOTE] [quote name='bejasty']przerażają mnie "zbiegi okoliczności " tzn gwałtowny rozwój chorób nowotworowych w niedługim czasie po szczepienich.[/QUOTE] [quote name='BoUnTy'] Co do stwierdzenia 'nie mamy pewności czy pies, którego zwierze chore nie pogryzie nie zachoruje' - trzeba sobie zdac sprawe z innego faktu, zwierzeta szczepione maja chronic ludzi! [COLOR="red"]Pies pogryziony przez CHORE ZWIERZE idzie od razu do eutanazji w specjalnych warunkach, bo ZAWSZE sie zarazi.[/COLOR] Ale wirusem wścieklizne nie zaraza sie tylko przez UGRYZIENIE! Wścieklizna mozna zarazic sie przez śline, droga kropelkową, jelitową (przez zjedzenie odchodów), inghalacyjną --> spore ryzyko u nas, jaskinie z ew. nietoperzami zarażonymi, oraz wszczepienną (znany przypadek przeszczepu rogówki!). Przeciw takim droga zakażenia chroni szczepionka. [/QUOTE] CO? Jakim cudem w takim razie ta szczepionka ma kogokolwiek chronić? Daje wybiórczą odporność immunologiczną?! Przecież to niemożliwe...! [QUOTE]Wiadomo jednak, że kazdy organizm reaguje inaczej, jeden się uodporni, inny nie, jednak immunologia jest dośc nieznana jeszcze dziedziną...[/QUOTE] Święte słowa... . Tak naprawdę szczepienia to eksperyment. A ludzie i ich psy to króliki doświadczalne. Szczepienie może zadziałać ( wg farmaceutów) ale niekoniecznie działa ( cyklicznie powtarzające sie plagi różyczki w przedszkolach - a przecież każde dziecko jest zaszczepione przeciwko różyczce :razz: ). Co wiecej wiele organizmów choruje na choroby autoimmunologiczne. Organizm przezywa szok, gdy nagle zostaje mu wstrzyknięta porcja wirusów/ bakterii, pominąwszy wszelkie bariery ochronne organizmu. Do tego dochodzi bardzo kontrowersyjna jak dla mnie kwestia, że te wirusy, na które rzekomo mamy sie uodpornic i sa nam wstrzykiwane, podlegają wcześniejszym modyfikacjom. A tak naprawdę wszystko co modyfikowane, zmienia swoje własciwości. I nawet sami twórcy tyh modyfikacji nie sa w stanie do końca przewidzieć JAK zmieniły się modyfikowane organizmy lub wirusy i jak zmieniły sie ich właściwości. Niepokoi mnie bardzo sam fakt przymusu szczepienia. racja - ze zwirzetami jest o tyle mniejszy problem, że jeszcze jakos zniesiemy ta świadomość, ze farmaceuci robia sobie na nich eksperymenty. gorzej, jesli w gre wchodza nasze dzieci... Nie podoba mi się np. szczepienie niemowląt, zaraz po urodzeniu. Bezbronne dziecko ma od razu wstrzykiwane dawkę mutantów i musi się z nimi zmierzyć. wystarczy, ze jednoczesnie zarazi się jakimś syfem w szpitalu i już mamy tragedie - podwójny atak an organizm maluszka, często niestety nie radzący sobie z takim problemem... . Znam takie cholerne przypadki, aż mnie coś zatyka w środku jak sobie pomyśle, że byc może gdyby nie ta cholerna szczepionka, to te dzieci miałyby większe szanse na przezycie. Ale to też temat morze... Nie podobają mi się szczepionki, nie wierze w ich skuteczność i jestem wściekła, że w temacie swoich psów nie mam wyboru. Albo będą szczepione, albo nie wejdą na żadna wystawę, nie wyjada za granicę... .
  10. [quote name='Saint']Patrząc na to kto ma nadzór merytoryczny i kto opiniował program - jest to jedyna słuszna droga kształcenia w kierunku behawioru psów w Polsce. Żadne COAPE, kursy w szkołach dla psów i inne tego typu cyrki.[/QUOTE] Dlaczego COAPE nie? Pytamz ciekawości, bo planuję podjąć jakies szkolenia w kierunku psiego trenera. Chciałabym w przyszłości pracowac, a potem może otworzyć swoją własną szkołę. Ale sama nie wiem, gdzie najlepiej jest sie dokształcać. COAPE wydawało mi sie dobra inwestycją. Jestem po maturze, szczerze powiem, że nie widze sensu kończenia studiów, które i tak w najlepszym wypadtku będą tylko ocierac sie o interesująca mnie tematykę. chyba lepiej zainwestowac czas i pieniądze w konkretne kursy i szkolenia i zdobyć interesująca mnie wiedzę, a potem doświadczenia. ktoś uczestniczyłw kursach dyplomowych COAPE? [quote name='M&T']Ja teraz będę brała udział w kursie THINK DOG, więc jeśli ktoś jest nim zainteresowany to później będę mogła napisać relacje ;)[/QUOTE] Słuchaj, a mogłabys podzielic sie ze mną opinia na ten temat?
  11. [quote name='Kika 1984'] 5. behawiorystyka - studiów jako takich na to w Polsce nie ma, zwykle zaczyna się psychologią i kończy specjalizacją na zoopsychologii oraz certyfikatami COAPE [/QUOTE] A po co kończyć studia z psychologii? Przeciez do rozpoczecia Kursów dyplomowych COAPE tzreba miec ukończony kurs trenera psów. ktoś orientuje się jak wyglądaja te kursy? Jestem nimi bardzo zainteresowana
  12. [quote name='Kafka2009']Ach, to przepraszam :P W takim razie najpierw musiałabyś zrobić licencjat, a dopiero potem ewentualnie startować na tą podyplomówkę. Niestety w Polsce nie ma żadnego kierunku stricte związanego z zoopsychologią :( Też bardzo nad tym ubolewam, ale mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni :)[/QUOTE] Na warszawskim SGGW jest podyplomówka " Pies w społeczeństwie - hodowla i zachowanie" - czy jakos tak. bardzo kuszące :)
  13. [quote name='Karmi']Dziewczyny brawo za temat! W rozmowie z moim vetem zawsze pojawiało się pytanie: po co szczepić każdego roku? Ano bo jest przepis. Po raz kolejny przepis nie nadąża za rzeczywistością. Kosztem zwierzaków...[/QUOTE] [quote name='Martens'] The AVMA Journal (#208, 1996): " Nie ma naukowych danych potwierdząjących konieczność coroczego doszczepiania. [COLOR="red"]Co więcej, Rekomendacja corocznego doszczepiania ZAWSZE była oparta na sugestiach firm produkujących szczepionki - NIE na naukowych doniesieniach. [/COLOR]Stąd trudno się dziwić, że propagowane były częste szczepienia. W ten sposób sprzedaje się więcej szczepionek. (...) [/QUOTE] Z ludzkimi szczepionkami jest to samo. Cały polski kalendarz szczepień jest dyktowany przez koncerny farmaceutyczne. tymczasem na zachodzie szczepi się dzieci o wiele wiele mniej i przede wszystkim, szczepi sie starsze dzieci. Nie podoba mi sie sama ideologia szczepień - wszczepianie do organizmu modyfikowanych czynników chorobotwórczych, które po modyfikacjach moga miec tak naprawdę inne właściwości niż te niemodyfikowane. ponadto organizm dostaje "zakażenie" bez jakiejkolwiek możliwości na obronę swoimi naturalnymi barierami, układ immunologiczny jest atakowany bezpośrednio. ponadto w necie można znaleźć artykuły poddające w wątpliwość skuteczność szczepionek - ale czy w naszym kraju możemy decydować o tym, co jest dobre dla naszych dzieci? Spróbuj nie zaszczepić, a sanepid będzie się wygrażał ( choć i tak zgodnie z konstytucja przysługuje nam prawo do decydowania o tym jak chcemy zabezpieczać zdrowie naszych dzieci - nie każdy musi uważać, by zabezpieczeniem była szczepionka ) , a co dopiero jesli chodzi "tylko" o zwierzęta. Chory kraj,w którym wolność istnieje tylko w ironii. Wszystko co jest nam narzucone z góry godzi w naszą wolność. A od siebie dodam, że wszystko co z góry, siłą próbuje wymusić na mnie państwo z góry oceniam jako zło największe. *******ony biznes koncernów farmaceutycznych. :angryy: [quote name='Karmi']No niestety...:roll: Producenci szczepionek wyprzedzili twórców prawa. [/QUOTE] Oni sami je tworzą. I nikt im nie zabroni. mam nadzieję - do czasu... :mad: P.S. Super temat! ;)
  14. [quote name='drzalka']Hej Widze ze nast maluszek się szykuje :D Cocainka jest bardzo słodką suczką :) Taka mała iskierka - torpeda Tatuś też niczego sobie :) Liczę na szczęśliwe rozwiązanie co do miotu i twojego wymarzonego chomiczka :P[/QUOTE] dzięki :) Haha... wiedziałam, że strzele gafę :eviltong: Pomyliłam się co do psa :lol: Rozmawiałam przez telefon i pamiętałam tylko, że ojciec miał coś z "... go on" - haha, no i to nie był The show must go on! :lol::lol::lol: Dla pewności sprawdzałam jeszcze Via Aveling I go on - oba mi się bardzo podobają :eviltong: No i teraz jednak sie dowiedziałam, że to skojarzenie Cocainy i Via Aveling I go on :lol::lol::lol: [IMG]http://www.boxerdicasavernice.com/images/igoontronco.jpg[/IMG] Udana jestem :lol: Niemniej wciąż "czyham" na sunie z tego skojarzenia ;) [quote name='Asiaczek']Noooo, boksio będzie:) super!!!! Zaciskamy!!! pzdr.[/QUOTE] dzieki, ja też :p
  15. Patisa

    Lena i Omar ;)

    [quote name='drzalka'] Foce Nikonem D80 + uniwersalny kit Sigma 18- 105 vr kiedyś to jeszcze jako tako fociłam, i te zdjęcia jakies fajne mi wychodziły :P. Teraz rzadko robię zdjęcia, ale mam zamiar przenieść się na następce mojego aparaciku, czyli D90 ( interesuje mnie możliwość kręcenia filmów) i dokupić jakieś fajne jasne szkła i znów wziąć się za focenie, bo trochę się ost. rozleniwiłam :oops: [/QUOTE] uuu...to widze sprzęt wyższej rangi. Piękne zdjęcia robisz;)
  16. Patisa

    Lena i Omar ;)

    A ja witam sie z Wami po raz pierwszy !:p Haha... moje też sie wiecznie kitraja razem na łóżko. Moja boksia "księżniczkuje", że niby jej nieprzystoi spać z samcem, ale mój Frodek niewiele sobie z tego robi i chodzi za nia krok w krok, pchajac dupsko obok niej wszedzie ( czasem wrecz siada na niej :cool3: ) [quote name='drzalka'] wig to jest kanapa firmy Sentina. Zdecydowanie polecam. Ja podobnie dluugo szukalam takiej kanapy jeszcze dla samej Leny. Mialam kupować z Meduzy skórzaną, ale potem nie było już. Polecam kanape z ekoskóry. Higieniczna, super się czyści, kłaczki i ewentualny piach, kurz pozostaje na wieszchu. Zapach "nie wsiąka" w legowisko, wystarczy przetrzeć wilgotną rękawicą/szmatką by odświerzyć legowisko. Kanapa jest miękka, całkowicie rozbieralna, nie odksztalca się zbytnio. Ja kładę jeszcze kocyki psom, co by było milej, a doteo wystarczy je wytrzepać i spokój na chwilę. Wczesniej dla Leny miałam ponton z materiału tapicerskiego, ale chmm materiał nie dla mnie (ślina, czy zapaszek zostaje, trzeba szorować) wolę zdecydowanie skórkę, codure czy inny śliski materiał. Się opisalam :p[/QUOTE] Kurczę, pierwszy raz widze wyrka dla psow z eco skóry - SUPER! Fajnie, ż eo tym napisałaś, bo za niedługo czeka mnie zakup nowego wyrka ( na nowego boksia :cool3:) Szcególnie fajnie sa ze względu na nie wciąganie śliny :p Tylko zastanawiam sie czy lepsze bedzie wyrku typu ponton, czy typu kojec...?:roll: Przeczytałam cały temat - super, że omarkowi trafiło sie nareszcie dobre życie, takie na jekie w pełni zasługuje!:multi: Pięknie dupcię wystawia , haha! A powiedz mi jeszcze - jakim sprzetem pstrykasz foty psiakom? Super portrety maja na pierwszej stronie:loveu: Pozdrawiam ;)
  17. [quote name='Yana']Yana na dzisiejszym szkoleniu :-) [IMG]http://img828.imageshack.us/img828/2162/imgp4367.jpg[/IMG] [/QUOTE] A w czym sie tak szkolicie, jesli mozna wiedzieć? PT czy cos innego? :)
  18. Haha... jaki "pieniacz":lol: [url]https://lh4.googleusercontent.com/-YoYE1QKroUg/Tm5TBtlvj4I/AAAAAAAAAWc/_2M0J6WppBM/s512/P9040017.JPG[/url] Oooo...jaki uroczy :loveu: [url]https://lh6.googleusercontent.com/-Khi8KY5dkiI/Tm5S_usRMvI/AAAAAAAAAWY/S2S1j7nPkHc/P9040015.JPG[/url] Kawał chłopa! [url]https://lh6.googleusercontent.com/-41dlogxhlMM/Tm5S6hcBlUI/AAAAAAAAAWU/49Zxwg-B5SU/P9040008.JPG[/url]
  19. [quote name='Vilena']Ty to jesteś mocna, dziudziuś, 3 psy i mąż, niezła mieszanka ;)[/QUOTE] " i mąż" - o tak, z tego całego funpacka zaiste ten element jest najbardziej hardcorowy :diabloti: No co? moje dziecko musi się wychowywać przy psie - być może niebawem bedziemy sie wyprowadzać, moje domowe czterołapy zostają tutaj, w domu moich rodziców, bo juz zapuściły korzenie, a ja co? mam zostać bez psa? :shake::diabloti: Poza tym... raczej juz łatwiej mieć nie bede - dziecko tylko dodatkowo wraz z przybywającymi latami bedzie ukazywało coraz śmielej swoje różki. A teraz, mam akurat mozliwości ( jestem w domu 24h), wiec teraz albo nigdy. Zresztą... piękne krycie, licze na cudeńka i wystawowe szaleństwo :eviltong: [quote name='Kaja10014']No to trzymam kciuki za malucha :)[/QUOTE] [quote name='kamilka91']O, super! Trzymam kciuki za szczeniaka :)[/QUOTE] Dzięki dziewczyny!;)
  20. Jestem i ja. śliczny psiak. :) trzymam kciuki i kibicuję!
  21. podnosze i ja. DS musi sie znaleźć i sie znajdzie na pewno ;)
  22. [quote name='Vilena']Spoko Asiaczek, ja też nie czaję :lol:[/QUOTE] [quote name='Asiaczek']Uf, ulżyło mi.... nie jestem sama;) pzdr.[/QUOTE] Nie? Nie rozumiecie?:eviltong: W takim razie może to więzy krwi robią swoje?:cool3: Nie mam zdjęć psów ( ani nawet Pamposia ), bo juz po raz drugi oddałam mojego nowego Kodaka Max na serwis. ZŁOM JEDEN! :angryy::mad: Ogólnie aparat 'full-bajer", naprawdę potrafi robić genialne zdjęcia makro, śliczne portretówki ( przy dobrym świetle, przy gorszym jest ziarno, ale myślę, że za wysoką czułość ISO ustawiłam:roll:), filmowanie w HD, no ogólnie naprawdę fajny kompakt za nieduże pieniądze, ALE... drań tak się muli, że nie jedną piękna chwilę nim przegapiłam :shake: Nie wiem, będę go oddawać do skutku aż mi kasę oddadzą. Sądzę, że Kodak spieprzył oprogramowanie do tej serii i po prostu aparat nie ogarnia wszystkich swoich funkcji :shake: Ahh... Mam też szałową informację, ale sama nie wiem, czy wypada już o tym wspominać, bo to jeszcze jest w tak "embrionalnym" stadium rozwoju... Nie,ale nie jest to drugie dziecko. :lol: Choć zasadniczo...:cool3: "Upolowałam" szczenie boksera dla siebie! NARESZCIE! Dzwoniłam do hodowli i chciałam od razu coś sobie zaklepać, ale hodowca twierdzi, że starają się nie robić rezerwacji, bo i tak ostateczne cechy szczeniąt widac jak są troszke starsze... Więc mam być w kontakcie. I będę :diabloti: Krycie jest tak dla mnie interesujące, że aż krew mi się mrozi w żyłach!:crazyeye: Zastanawiałam się nad importem z Włoch/Espanii, ale jak popatrzyłam na niektóre z polskich hodowli bokserów, to az się rozmyśliłam. Świetne psy, genialne krycia... aż po prostu można zawrotu głowy dostać! Mam nadzieję, że krycie nie było puste. Bo gdy dzwoniłam do hodowli, to dowiedziałam się, że sunia dopiero co wróciła z krycia z Włoch :cool3: Czyli moja "Perełka" pojawi sie za ok. 2 miesiące na tym świecie. Ach, ach, ach... W ogóle to wahałam się, czy nie poczekać na Cappuccino Nostrum - piękna sunia, byc może zostanie pokryta latem. Ale jeszcze nie wiadomo czym itd. Nie to, żeby mi się szalenie śpieszyło, ale gdy zobaczyłam TO krycie, to już nie odpuszczę :razz: Mam nadzieję, że hodowca mi zaufa... :roll: COCAINE von Jess Box x The Show must go on di Casa Vernice :loveu: [IMG]http://www.jessbox.pl/psy/cocaine1.jpg[/IMG] x [IMG]http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/282754_237073112983538_100000425529131_884468_153971_n.jpg[/IMG]
  23. Świetny temat! Wg Wikipedii: [I]"Twierdzenia o skuteczności homeopatii przekraczającej efekt placebo nie mają oparcia w dowodach naukowych i przeprowadzonych badaniach klinicznych nad jej skutecznością"[/I] A to bardzo ciekawe, bo nie wiem jakim cudem mozna wywołać efekt placebo u psa?:lol: [I]"Homeopaci są krytykowani za narażanie pacjentów poprzez dawanie porad, aby unikać stosowania metod medycyny konwencjonalnej, np. szczepionek[36], antybiotyków[37] i leków antymalarycznych[38]."[/I] Tak, a skutecznośc szczepionek po dziś dzień nie została udowodniona, z kolei antybiotyk stosowany nagminnie powoduje wiecej szkód niż leczy. lekarze medycyny konwencjonalnej od zawsze zasłaniali sie swoją "uniwersytecką" wiedza, wartą tyle samo co ich syntetyczne "cuda". No ale nie o tym. Ciesze się, że homeopatia przydaje sie także w leczeniu zwierząt. Szczerze, nawet nie wiedziałam, że można tak pomagać sukom podczas porodu. Dzięki za temat ;)
  24. Piękna hodowla,w ogóle genialna działalność... prowadzenie hodowli i DT - jestem pod wrażeniem! :crazyeye::klacz::kciuki: Przejrzałam wstępnie stronę Twojej hodowli ( ale musze ja jeszcze dokładnie przestudiować :cool3: ) i zorientowałam się, że hodujesz puli i buldożerki :loveu: A te cudniaste dogi w Twojej galerii to skąd? :cool3: Przyznaję się, bez bicia, że nie przeczytałam całej galerii... tylko pierwsza i ostatnią stronę ( :roll::eviltong:) więc wiem, że zaczynała się ona od doga niemieckiego :cool3: Wspaniałe rasy tu sie u Ciebie przewijają... majestatyczne dogi, rozczulające serducha buldożerki i fascynujące mnie od zawsze psy "rasta"...;) A powiedz, jak dajecie radę z utrzymaciem ich dredów w czystości? Pewnie latem bez jakiegoś "skafandra" nie wychodza na łąke , co? Bo pewnie tego, czego by sobie tam nazbierały, nie dałoby sie juz niczym wyłuskać...:hand: W ogóle pierwszy dred-pies jakiego zobaczyłam to komodor i byłam w szoku. Na żywo z kolei, podczas reggaelandu ( ;) ), widziałam dreadmana z takim psem... wielkości komodora, ale był czarny, a nie jak komodor biały, i miał troche takie zdeformowane dredy. Nie wiem co to za rasa? Może Ty kojarzysz ? :cool3: Cieszę się, że tu trafiłam, z miłą chęcią bede przeglądać Wasze foteczki w wolnej chwili... . ;) Trzymajcie sie mocno, pozdrawiam! P.S. Gratuluje dredziastych maleństw! :loveu::loveu::loveu:
  25. [quote name='mrowa23']ja znów z malowankami na tkaninach [IMG]http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/297149_263829070312846_100000572649616_1060030_355408_n.jpg[/IMG][/QUOTE] Mrowa, a Ty sprzedajesz te swoje cuda na śpiochach ?:cool3:
×
×
  • Create New...