-
Posts
2484 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Patisa
-
[quote name='Sybel']Dziewczyny, ma pytanie. Jak na zaproszeniach na slub ujęłyście kwestię "karma zamiast kwiatów"? Bo właśnie wpadłam w panikę - mamy ślub za 2 miesiące, a nie mamy ani obrączek, ani sukienki, ani zaproszeń :D[/QUOTE] My napisaliśmy na dole " Zamiast kwiatów mile widziana karma dla psów" :D
-
[quote name='engelina_88']Proszę bardzo: Nie znasz, nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć problemu kobiety, która decyduje się na ten krok, więc proponuję trochę więcej powściągliwości w słowach i ocenach. Specjalnie z [B]ladySwallow[/B] porzuciłyśmy temat, aby właśnie takie osądy nie padały pod niczyim adresem i nie rozwijała się dyskusja, która i tak do niczego nie zaprowadzi. To co dla Ciebie (i wielu innych kobiet) jest obraźliwe (chociaż nie wiem czemu skoro to bardzo indywidualna sprawa, która w żaden sposób Ciebie nie dotyczy), dla równie wielu innych będzie jedyną szansą na normalne życie- i jeszcze raz niech wybrzmi- nie Tobie to oceniać![/QUOTE] Wiesz, mnie nie dotyczy, za to dotyczy KOGOŚ więcej niż tylko jednej kobiety, która decyzje podejmuje. I nie ubarwiajmy, bo najczęściej zabieg aborcji pozbawiony jest takiego patosu i podniosłości. :razz: Która robi to bo musi... a ile robi, bo "tak". :razz: Zresztą... mnie nie wkurzył sam fakt, bo równiez rozumiem, że bywaja przypadki, w których podejmuje sie tak trudne dycyzje. Ale, jak starałam sie podkreslić, wkurzyło mnie OBRAŹLIWE w moim odczuciu, stwierdzenie, że dziecko w łonie matki nie jest dzieckiem. Że zarodek, a potem płód to jakis "fantastyczny" wymysł nie mający nic wspolnego z człowiekiem i człowieczeństwem, którego to można bez większych skrupułów usunąć ot - jak chwasta. Byc może Ci umknęło, ale odniosłam sie głównie do tego stwierdzenia [B]LadySwallow[/B] [QUOTE][B]Poza tym, w chwili aborcji to jest zarodek, płód - nie dziecko.[/B][/QUOTE] A z powyższym się w życiu nie zgodzę. i chodzi mi o samą świadomość. Jeśli już kobieta musi podjąć taką decyzję... nie mi oceniać. Ale bez przesady... aborcja to zabicie żywego organizmu ludzkiego = dziecka, bądź w zależności od fazy rozwoju, zarodka lub płodu. Ale to wszystko jest rozwijające się dziecko. Niech kobiety będą świadome. Bo o takich rzeczach wiedzą już dzieci z podstawówki, czytając swoje podręczniki do biologii :razz: A to co ze swoja wiedzą zrobią... trudno.
-
[quote name='Asiaczek']Ooooo, te wymarzone, tak? pzdr.[/QUOTE] Tak tak... dzieciaczki w von Jess Box :loveu: Jedna z dziewczynek trafi do mnie :p
-
Co do lnienia to nie ukrywam, ze jest obfite, ale juz pisałam co ja z tym robie :diabloti: A tak jeszcze odnośnie sierści i linenia... porównując mojego dalmata do moich wszystkim psów jakie miałam ( psy w typie ) czyli owczarka niem., terriera, bokserki i kundelka - linieje bardziej niż terrier, kundel i bokserka, owczarek liniał równie bardzo,a le za to krócej, bot tylko czasie przesileń wiosenno-letnich i zaczełam sie kiedys zastanawiać, czy ta rasa jest jakaś "upośledzona" pod względem linienia ( mówie o dalmatach). Ale odpowiedź przyszła, gdy zawitałam do domu mojej znajomej, która ma zlocista labradorkę :diabloti: Tamta suka linieje jeszcze ze dwa razy intensywniej niż mój dalmatyńczyk! :crazyeye: I nie ukrywam, że mi troche ulżyło, bo juz myślałam, ze dalmaty bija pod tym względem wszelkie rekordy. :eviltong:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Amber']Z wielka uwaga przeczytalam twoje wszystkie posty na temat dalmatynczykow Patiso, gdyz malo jest konkretnych informacji o tej rasie po polsku, tym bardziej za same dalmatynczyki po wielkim boomie zostaly praktycznie zepchniete na margines i malo ich widac na ulicach. Czytalam o tym, ze te z polskich hodowli maja kiepskie charaktery, dobrze wiedziec gdzie szukac dobrych psow (Szwecja). A wiesz jak jest z ta rasa u naszych wschodnich sasiadow: Rosja np? Nie ukrywam, ze bardzo mi sie podoba ta rasa nie tylko wizualnie, ale szczegolnie przez charakter, bo nie sa to typowe goncze (choc rowniez) ale maja tez charakterek, przez dlugie uzytkowanie ich jako psy stróżujące. A mozesz mi napisac jak stoi u nich sprawa ze szkoleniem? Czy sa bardzo niezalezne, czy jednak nieco jednak wpatrzone w czlowieka? U mnie zawsze na pierwszym miejscu beda dobermany, ale gdybym sie decydowala na jakas inna rase to dalmat bylby baaardzo brany pod uwage. Mozesz napisac jeszcze cos o zdrowiu, bo serce i gluchota to wiem, czy jeszcze cos? to ogolnie zdrowa rasa? Ile mniej wiecej dozywaja lat?[/QUOTE] Dziękuję Amber za miłe słowa :) jak jest w Rosji - nie wiem. Wiem, ze kiedyś, były tam bardzo dobre psy, ale to były czasy "bumu" na dalmatyńczyki, wtedy i u nas sporo się działo. Wiem, ze nasi zachodni sąsiedzi - Niemcy, sa wciąż baaardzo zakochani w tej rasie, jest tam naprawde wiele dalmatyńczyków, więc z pewnościa byłoby z czego wybierać. Aczkolwiek czytałam również, że niemieckie dalmaty są troche zbyt ciężkie - taka relację czytałam w "PSIE" jednego z sędziów tam zaproszonych do oceny. Czechy też sa rozkochane w dalmatach, osobiscie tez się tam zapatruje. Nie miałam czasu, a chciałam już wczoraj dopisać jeszcze pare słów o dalmatyńczykach. Otóż, zdaja one z pwoodzeniem testy z tropienia, pracy z koniem, ale był nawet an łaciatym forum pies z czech, który z pwoodzeniem zdawał testy obrony! :crazyeye: Dokładnie to ten pies zdawał testy z tropienia, obedience, wyścigi po torze, race ( nie wiem co Czesi maja na mysli). [B]ICH. MULTI CH. ENRICO BAZZI RAUL "RICI"[/B] [IMG]http://www.dalmatian.cz/foto/vycvik/pict0162.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dalmatian.cz/foto/vycvik/pict0210.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dalmatian.cz/foto/rici_obrana/rici_obrana16.jpg[/IMG] to wprawdzie z innego działu, ale strasznie mi sie podobało :lol: [IMG]http://www.dalmatian.cz/foto/rici_tanec/sudy2.jpg[/IMG] a to wszystko ze strony psa : [url]http://www.dalmatian.cz/eng/index.php[/url] Czyli jak widac Amber, szkolenie dalmatów nie jest czyms niemożliwym ;) Mój jest we mnie wpatrzony jak pracujemy i bardzo cenie sobie prace z nim, bo dobrze zapamietuje nowo poznane komendy :p A wiesz co? Któraś hodowla dalmatyńczyków hodowała ( albo przynajmniej miała, bo widziałam na fotografii kiedyś ) dobermana również :cool3: czyli chyba niezłe połaczenie. Zresztą, skoro mój dalmat świetnie sie dogaduje z bokserką to dlaczego z dobermanem miałby sie nie dogadać? :cool3: Co do zdrowia - wiesz co, co do żywotności to ogólnie, jesli pies nie ma żadnych wad wrodzonych to powinien dożyc, standardowo dla tych gabarytów psa, wieku 14-15 lat. Prócz typowych schorzeń białych psów jak głuchota czy alergie ( mój nie ma żadnego) częstym zjawiskiem jest serducho i niestety problemy z [B]kamica moczową[/B] [QUOTE]Kamica moczanowa Ten rodzaj kamieni zbudowany jest głównie z moczanu amonu. Do powstania kamieni moczanowych predysponuje nadmiar jonu amonowego i moczanu. Pojawieniu się nadmiaru jonu amonowego w moczu sprzyjają między innymi : dieta wysokobiałkowa, zakwaszenie moczu. Kamienie moczanowe – dotyczą głównie dalmatyńczyków; ich powstawanie wiąże się z wrodzonym upośledzeniem układu transportującego kwas moczowy przez błonę komórkową hepatocytów; stąd zamiast alantoiny występuje w moczu nadmiar kwasu moczowego, który jest związkiem słabo rozpuszczalnym w wodzie i chętnie wytrąca się w formie kamieni. Dodatkowo może dochodzić do wydzielania kwasu moczowego przez kanaliki proksymalne. Leczenie w większości przypadków polega na usunięciu chirurgicznym powstałych kamieni oraz na zapobieganiu nawrotom. Zapobieganie nawrotom choroby natomiast polega na stosowaniu diety niskobiałkowej oraz na alkalizacji moczu.[/QUOTE] [url]http://www.weterynarz.com.pl/portal/psy-mainmenu-60/psy-choroby-mainmenu-65/504-kamica-moczowa[/url] Nie słyszałam o psach, które miałyby problemy z oczami, ale nie lekcewazyła bym tego, jako przyszły hodowca - zdarzają sie dalmatyńczyki błękitnookie ( niehodowlane), a jak wiadomo, błękitne oczy niosa ze sobą tez pewne schorzenia. Nie będę rzucać terminami, bo sama nie wiem dokładnie co dokładnie. Aczkolwiek samo to, ze u dalmatów błękitne oczy są wadą niesie pewne pocieszenie, że ten problem ( częściowo) się wyklucza. Safari Park kiedys oglądałam. :) Własnie ze względu na takie hodowle nie chce wrzucac wszystkich hodowców do jednego worka, jokoby wszyscy byli źli ;) Nie znam osobiście, ale podobała mi się. ;) Aczkolwiek żałuje tylko, że sunia prócz chwalebnego tytułu, nie ma żadnych badań :shake: To jest główny błąd ludzi, którzy w tym kraju hodują dalmatyńczyki. Wspominałam wczesniej o szwedzkich testach na psychikę? Juz dawno o nich czytalam na stronie hodowli The best of Everest, hodowli collie. Ale teraz nie moge znaleźć ich strony. Natomiast znalazlam stronę, która równiez opisuje zasady tych testów ( testy dla psów pracujących, pokazujące psychikę psa, a nie dające mu tylko "certyfikat" ) , korzystając z informacji udostepnionych przez hodowczynie The best of Everest :multi: [url]http://www.novascotia.pl/index.php?mod=test_tollerow[/url] Polecam artykuł ;) Cóż, pewnie z czasem będzie coraz więcej hodowli dalmatów, bo zdaje mi sie, że przez ostatnie 5 lat zainteresowanie rasą w Polsce nieco wzrosło. :p Oby tylko hodowlą zajmowali się ludzie z pasją! ;) pozdrawiam! ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='tomaszekmuz']Dzięki Patisa za tak szczegółową odpowiedź:D teraz to już zupełnie nie wiem na jakiego psiaka się zdecydowac hehe:D No właśnie tak odnośnie tej agresji- gdzieś słyszałam, że jakieś dziecko podbiegło na ulicy do dalmata (piesek z bajki), i ten nie zareagował za przystępnie:D Oczywiście wina rodzica, ale jednak takie rzeczy się często zdarzają, a nie chce, żeby mój psiak męczył się w kagańcu. A jak z zapachem? Podobno wydzielają jakiś specyficzny zapach?:d No proszę:P myślałam, ze łaciate marzną zimą:D hehe:D i gdybym zdecydowała się na dalmatynczyka, to na dziewczynkę:D[/QUOTE] Wiesz co, ale mój dalmat, mimo kompletnego braku socjalizacji w najważniejszym etapie jego życia ( za szczeniora ) nigdy nawet nie warknał na dziecko. choc nie ukrywam, że długo nie był zadowolony z natretnych nowych ludzi. Ale sądzę, że jest to kwestia socjalizacji, bo widze po swoim psie, ze im wiecej ludzi poznaje, tym bardziej otwarty sie staje. Ja mam doswiadczenie niestety tylko ze swoim jednym "sztukiem" no i z kilku obserwacji ringowych. Ale wiem, ze sa na forum dziewczyny, które mają dalmatynki bez rodowodu, które sa bardzo towarzyskimi psami i chetnie witaja nowych. Z tego wnosze, że socjalizacja to naprawde podstawa podstaw, w każdej rasie/nierasie... po prostu podstawowa sprawa dla psychiki każdego szczeniora. A niestety tego często w polskich hodowlach dalmatów brakuje. Ale pewnie nie wszystkich, bo też nie jestem wszechwiedza w tym temacie, zreszta, ciagle wiele sie zmienia, niektórzy zaczynaja sie starać lepiej :eviltong: Ważne, żebyś kupując psa miał zaświadczenie, ze szczenior był badany pod względem głuchoty - to bardzo ważne i KONIECZNE. Niech Ci żaden hodowca nie sciemnia, że niewykonalne, bo widziałam już w polsce hodowle, które całe mioty badały w tym kierunku - i chwała im za to! :multi: Serducho- też wymagaj, by rodzice byli po badaniach serca, bo ewidentnie wychodza na swiatło dzienne przykre kwiatki w postaci dalmatyńczyków z wadami serducha :shake: Co więcej... wspominałam, że Szwecja to fajne źródełko dalmatów?:cool3: Ale wiadomo...import to juz niemałe koszty, więc to raczej opcja dla tych, którzy planuja potem hodowac rasę ;) Jesli miałabym możliwość ( czytaj jakikolwiek niezapsiony kąt w domu) w przyszłosci, by hodowac dalmaty, to będę brac Szwecję na celownik. Szwedzi bardziej patrza na psychike psa niż na eksterier. Tam wystawy piekności nie są wymogiem by psa rozmnażać, z kolei brak testów psychiki jest niedopuszczalny dla wiekszości hodowców. To własnie Szwedzi stworzyli swietny program badający psychike psa, nie ma to nic wspolnego z tymi w Polsce. Są o wiele dokładniejsze. Kiedys czytałam o tym na stronie jakiejś hodowli collie, gdzie hodowczyni sprowadzała swoje psy stamtąd. ;) Musze to odszukać :p Poza tym, Szwedzi przeprowadzaja tzw. Road Trial dla dalmatyńczyków - specjalne testy z pracy z koniem - robia to też bodajże Anglicy i Kanadyjczycy. :p Dalmatyńczyk był bardzo popularnym psem powozowym w Anglii w XIX w., wielu źródłach można wyczytac o tym, że dalmatyńczyk ma szczególny kontakt z koniem ( jako psy powozowe były trzymane w stajniach ). Czytałam także, że ich umaszczenie działa uspokajająco na konie. :p Kiedys zrobiłam takie małe "wypociny" na temat rasy ;) [url=http://www.dogomania.pl/threads/138421-O-Dalmatyńczyku]O Dalmatyńczyku[/url] Co do zapachu - nic mi na ten temat nie wiadomo. Wiesz, ja ostatnio interesowałam sie terrierami i też dobiegła mnie plotka, ze śmierdza. Takie newsy chyba ogólnie lubuja sobie krążyć :eviltong: Mój nie smierdzi. ;) Ja zauwazyłam, że każdy pies ma swój specyficzny zapach... bez wzgledu na rase. I jeden mi podchodzi i uważam go za słodki, przyjemny, a inny drażniący. U mnie w rodzinie mają kundeleczkę w typie terriera i jest to jedyny pies, ktore zapachu nie lubie. Choć sama kiedys miałam psa w typie terriera i na pewno tak nie smierdział. ;) Myślę, ze to raczej cecha osobnicza niz rasowa. Przynajmniej tak wnioskuje z własnych doświadczeń. :p Co do mrozów - na pewno nie jest to pies do budy. ;) Brak podszerstka, krótka okrywa włosowa... :shake: Aczkolwiek mój dalmat jest o wiele wytrzymalszy jesli chodzi o mróz niż mój "szlachetny" bokserowy suk:evil_lol: Dalmat potrafi przebiegac pół dnia ( no może nie gdy jest - 20 st ;) ) na dworze, a suk...? Pół godzinki i piski pod drzwiami:lol: Miło mi, ze w czymś pomogłam i polecam się na przyszłość :cool3::eviltong:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='engelina_88'](Nie dyskutuj o aborcji. Nie dyskutuj o aborcji. Nie dyskutuj o aborcji.) Patisa, najpierw piszesz, że lubisz polemikę na poziomie, kultura itd. a za chwilę sama zniżasz się do poziomu, nazwijmy to delikatnie, średnio kulturalnego. Pomijam kwestię merytoryczną, bo nie zamierzam w to wchodzić. Nienawidzę jednak oceniania kogokolwiek, obrażania i próby decydowania za innych, przez ludzi absolutnie nierozumiejących problemu, dlatego musiałam to napisać.[/QUOTE] No to proszę pokazać mi, gdzie ja tak obrażam tutaj kogokolwiek? Czym?! Nie rzucam obelgami ani ordynarnymi słowami. Więc co? Stwierdzenie DZIECKO jest obraźliwe? Bo nie bardzo rozumiem co masz na myśli...? :razz: Z kolei stwierdzenie, że dziecko można ot tak zabić, bo [I]"nie jest dzieckiem w łonie matki" [/I]JEST OBRAŹLIWE dla mnie i dla mojego dziecka, a także dla wielu innych kobiet i dzieci. Pozdrawiam.
-
A jeszcze wracając do zachowań: o ile w domu zwykle leniuchuje ( ale jest codziennie na długim spacerze ;) ), o tyle na dworze dostaje korby - tak samo jak bokseritta :lol: Jednak on,w odróżnieniu od bokserki biega, biega i biega...i nawet jak stoi dwa metry ode mnie i am do mnie podejśc - nie podejdzie. On PODBIEGNIE :lol: trzeba pamietac, ze faktycznie dalmatyńczyk był psem gończym i KOCHA BIEGAĆ:cool3: Sprawia mu to niewątpliwa przyjemność, aczkolwiek własciciel powinien być świadom, ze jest to obowiązkowy rytuał w ciagu dnia. Zimą jest niestety gorzej, bo 2h biegu to dla niego za mało... wprawdzie i tak przy tych temperaturach nie łażę z nim dłużej, bo bym zamarzła, ale on nie wraca do domu zmeczony ( bokserka owszem - ale nie oszukujac sie, ona ma juz 8 lat :p ). Latem wystarczy 1h wieczornego biegu, żeby dalmat poczuł satysfakcje :cool3: Bokserka tez była niewyżyta za młodu...ale ją raczej ciagnęło do zwiedzania świata i sportów ekstremalnych - skoków, ciagania, ganiania za piłą itp. Dalmat chce tylko biegać :lol: Aczkolwiek aportowanie tez bardzo lubi ;) jesli chodzi o samce - nie jest wcale przesadzone stwierdzenie, ze mają 'wygórowane ego" :razz: Samce nie dogaduja sie z innymi osobnikami tej samej płci, natomiast wszelkie panienki traktują jak prawdziwi gentlemani :cool3: Moge pisac jeszcze - pytaj! :cool3: [quote name='gryf80']nie wspone,że dalmaty czesto bywaja głuche(gen występujacy u psów z przewaga bieli u buli czy bokserów tez się zdarza)[/QUOTE] Tak samo jak cała reszta ras białych - ponieważ z genem warunkujacym biała sierśc niestety "wlecze się" i ten, ktory warunkuje głuchote właśnie. Dlatego co madrzejszy hodowca w Polsce przeprowadza psom I SZCZENIĘTOM badania słuchu. Radze tez zwrócić uwage na badania serda ( HD ) poniewaz zauwazyłam, ze wśród polskich dalmatów pojawiaja sie osobniki z wadami, niestey :shake: [quote name='Sybel']Mój pies był znajdą, najpewniej po pseudo. Z tego, co wiem, 101 dalmatyńczyków miało bardzo zły wpływ na hodowlę tej rasy w Polsce, dlatego do tej pory im się to czkawką odbija :([/QUOTE] Oj tak :-( [quote name='gryf80']bulldog angielski pociagał mnie zawsze,ale problemy ciągłe z oczami i skórą ,trudnosci z oddychasniem podczas wysokich temp.(nasze kochane polskie lato ,gdzie w cieniu 35+)....nie to nie dla mnie[/QUOTE] Wszystkie psy o czaszce brachycelafalicznej maja problemy z oddychaniem latem :p
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='tomaszekmuz']Dlatego też myślałam o dalmatyńczykach:D Możesz mi coś więcej powiedzieć na temat tej rasy?:D np, czy faktycznie trudno je skupić na sobie? i jak zachowują sie w domu?[/QUOTE] Wiesz co ja Ci powiem jak miałam ze swoim, jesli chodzi o skupienie. Otóż, mój dalmat, pomimo że z rodowodem, przyjechał z hodowli, która spokojnie mige nazwac "pseudo" hodowlą.:mad:Był wychudzony, do połowy ciała był żółty i jak twierdziła hodowczyni - to normalne wśród białych psów ( teraz nawet nie kąpany pół roku nigdy nie jest żółty, ostatecznie szary :p ). Bał się gwałtownych ruchówn ręki etc. :-( Więc najpierw, żeby czegokolwiek tego psa nauczyc, musiałam zdobyć jego zaufanie. I wiesz jak mi sie to udało? Poprzez cwiczenia z klikerem. :p dzieki temu pies zaufał mi an 100%, potrafi walczyć z najgorszymi lękami tylko dlatego, ze jestem obok. Na pewno nie jest to ani głupi pies, ani oporny an komendy. łapie je niesamowicie szybko a co najbardziej mnie zaskoczyło - pamieta je bardzo dobrze, nawet jak zaniedbam moje psy i nie trenuje z nimi długo - to o ile moja suka ma "dziury w pamieci" i tzreba wiele rzeczy jej przypominać, o tyle dalmatyńczyk pamieta wszystko doskonale. Poza tym, on w odróznieniu od bokserki bardzo szybko zrezygnował z nagrody w postaci smakołyka na rzecz pieszczot. takiego pieszczocha to ja jeszcze nie miałam ! :crazyeye::lol: Dodam, że to, co można o dalmatyńczyku wyczytac - mianowicie, ze to pies "jednego pana" - jestw pewnym sensie prawdą. Wygląda to tak, że u mnie w domu, Frodo słucha każdego, ale to na mój widok jego oczy aż płoną. Cieszy sie "usmiechając" zawsze, gdy ktos z domowników wraca do domu( dalmatynczyki gdy sie ciesza odsłaniaja zęby w specyficzny sposób co wygląda troche jak warczenie, ale można to odróżnic choćby po braku marszczeń na pysku i czole charakterystycznych podczas grożenia warczeniem. Troche głupawo wtedy pies wygląda, ale zabawnie :lol: ) , ale to na mój widok mało nie posiusia sie pod nogi. I mysle, ze zapracowałam sobie na ta szczególną pozycję w jego życiu własnie dzieki temu, ze to ja byłam jego nauczycielem i pokazałam mu, ze jestem jego przewodnikiem w tym świecie. ;) Nie wiem jak zachowywałby sie wobec obcych dalmatyńczyk bardzo starannie zsocjalizowany za szczeniaka, bo mój miał zero socjalizacji przez pierwsze 6 miesięcy. O dalmatyńczyku mozna przeczytac, ze jest nieufny w stosunku do obcych. Mój niestety wykazuje wrecz strach. Choć już nie tak duzy jak poczatkowo ( starałam się go "wyprowadzić na prostą" ), ale nie przepada, jesli całkiem nowa osoba go głaszcze. Aczkolwiek jesli już kogos pozna to potrafi entuzjastycznie reagowac na jego obecność ( np. znajomi rodziny ). Zdecydowanie mądry pies, nie jest trudny w ułożeniu ( sorry, skoro ja ułozyłam dalmata z problemami, to nie wierzę, ze moga byc problemy z dobrze zsocjalizowanym ) aczkolwiek zanim dalmatynczyk zacznie z nami współpracować potzreba troszkę czasu by nam zaufał i nauczył sie, kto jest tym "najwazniejszym" w jego życiu. jak juz zdobedziemy tą chwalebną pozycje to dalej pójdzie jak z płatka :cool3: jaki jest w domu? Wygodnicki :cool3: Baardzo. I leniwy. :lol: W domu, tak jak moja bokserka - lezy lezy i przekreca sie z boku na bok:lol: Pamietam, ze miałam żal, że nie wiedziałam jak bardzo linieją :shake: Przy pierwszym "przesileniu wiosennym" miałam załamanie nerwowe. Dom był BIAŁY!:diabloti: Wypadałoz niego tyle sierści, że nie mogłam się nadziwić, dlaczego ten pies jeszcze nie jets łysy? :razz: Aczkolwiek odkryłam jak sobie z tym radzić. Mój dalmat linieje intensywnie zazwyczaj raz do roku - zazwyczaj jest to maj-czerwiec. Na poczatku linienia : [LIST] [*]trymuje psa vacuminatorem ( taki sprzecik, kupiłam specjalnie dla dalmata, bo dobrze wyczesuje podszerstek), [*]potem go kąpie, [*]po kapieli zakładam gumowa rękawiczkę jednorazową i jeszcze raz dokładnie paluszkami skubię psa; [/LIST] po tym zabiegu pies nie linieje tydzień, albo nawet dwa :cool3: jak sie zaczyna jazda od nowa, to powtarzam rytuał. I zazwyczaj na tych dwóch rytuałach sie kończy cały koszmar linienia, pies przestaje tak intensywnie zabielać mój świat i już reszte roku sypie się z niego jak z każdego innego krótkowłosego psa - czyli czesanko gumową szczota raz w tyg. :p ( choć czasem z lenistwa robie to nawet raz na miesiac - ale wtedy sypia sie bardziej - i dalmat i bokserka ;) ).
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Trzymam kciuki za Waszych TZcików dziewczyny! :cool3: Facet to jednak facet... do wszystkiego musi dorosnąć we własnym tempie :diabloti: Ja w ciąży mnóstwo czytałam. Jak leżałam na oddziale ginekologiczno - połozniczym ( 9 dni aż do porodu :razz: ) to przemłuciłam cała biografię Marley' a :lol: Teraz nakupowałam Małemu mnóstwo czytanek, wiekszość o tematyce psiej :cool3: raz czytał ze mną "PSA", bardzo sie cieszył, ze może pomacać strony :lol: Ale najwiekszą radochę ma z książeczki, którą dostał od ciotki - taka mięciutka, wodoodporna, z grzechotką wmontowaną w pierwsza stronę. Jak go oprę o poduche i położę książeczkę na nogach to zaczyna sobie uderzać rączką o strony, żeby grzechotały, a jak złapie w raczki to przewraca strony i każda dokładnie "czyta" - oczywiście biorąc do buziaka i chichrając się przy tym w głos :loveu::loveu::loveu: [url]http://www.wydawnictwo-debit.pl/offer,83,636,nouky_i_przyjaciele._w_moim_domu.html[/url] Bardzo fajna ;)
-
[quote name='pixel'] Punktem 2 rozśmieszyłaś mnie do łez. [B]Ile Ty masz lat, dziecinko? [/B] Gdyby o tym, czy jakiś przepis istnieje czy nie, wnioskować na podstawie liczby obywateli lekceważących przepisy, to można by sądzić, że w Polsce dozwolone jest prowadzenie samochodu po pijaku, kradzieże z włamaniem, naciąganie staruszek na kasę, oszustwa podatkowe... Właściwie z kodeksu karnego zostałby chyba tylko nagłówek:evil_lol:[/QUOTE] ojoj...ale Ty [B]pixel[/B] masz chyba jakies powazne problemy ze swoimi emocjami, co?:razz: A co Ciebie obchodzi ile ja mam lat? Jestem zona i matką, jesli już Cie to tak obchodzi. :razz: W takim razie można z góry załozyc, że wszystkie prawa można w ten sposób lekcewazyć, skoro "wszyscy" o nich doskonale wiedza ( prócz takich dziecinnek jak ja ;) ) a mimo to świadomie je lekceważą. :cool3: I najwyraźniej wszystkim tym światłym Związkowcom bardzo odpowiada obecna sytuacja, skoro do ZKwP należą, o przepisach i ich łamianiu wiedza, a jakoś do tej pory nie byli w stanie zgłosic przeciwu do ZK w tej sprawie :p Ale z Tobą [B]pixel[/B] kończę dyskusję - lubię polemikę, która odbywa sie na kulturalnym poziomie i w odpowiednim tonie. Ale widocznie nie każdego na to stać. No cóż, mania wielkości... :razz: [quote name='ladySwallow']Poza tym, w chwili aborcji to jest zarodek, płód - nie dziecko. Gdyby wówczas się urodziło, nie byłoby zdolne do przetrwania - ale to już temat na inną dyskusję, rozumiem, ze poglądy są inne i swoich nikomu nie narzucam. [/QUOTE] Oj kochana licz się ze słowami! Mój płód czuł i śnił ( najnowsze badania naukowców o tzw. fazie REM u dzieci - badź dla Ciebie "płodu". No sorry... tak wygląda zarodek w SIÓDMYM TYGODNIU CIĄŻY !!! [IMG]http://www.ciaza.ebrzuszek.pl/tydzien%20po%20tygodniu/ciaza_tydzien8a.jpg[/IMG] w takim stadium był jak sie o nim dowiedziałam. A tak w dwudziestym pierwszym tygodniu - gdy ginekolog powiedziała, ze w razie gdyby badanie genetyczne wykryło Downa, bede mogła go usunąć [IMG]http://www.ciaza.ebrzuszek.pl/tydzien%20po%20tygodniu/ciaza_tydzien21.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ciaza.ebrzuszek.pl/tydzien%20po%20tygodniu/ciaza_tydzien21a.jpg[/IMG] To dla Ciebie nie jest dziecko? Wyobraź sobie, ze to jest relacja z TRZYNASTEGO TYGODNIA CIĄŻY - kiedy bez problemu jest wykonywana aborcja "nieczłowieka" . Przeczytaj co "to coś" potrafi: [I][QUOTE]Maleńki człowiek otwiera usta i połyka wody płodowe, dzięki temu ćwiczy nerki i cały układ trawienny. Gdy przypadkiem muśnie palcami warg, zaczyna odruchowo ssać. Rozwija się zmysł smaku. Pojawią się zawiązki zębów stałych (zawiązki zębów mlecznych są gotowe już od czterech tygodni). [B]Dziecko robi miny: nadyma policzki, marszczy czoło, zwija wargi w ryjek ćwiczy mięśnie twarzy[/B]. Przydadzą mu się, kiedy będzie ssać, a także potem kiedy będzie się uśmiechać. Ukształtowały się już kości, stawy i mięśnie. Torebki stawowe wypełnia maź stawowa, co umożliwia płynne poruszanie się i dziecko z tego korzysta: [B]macha rękami i nogami, przytula się do ścian pęcherza płodowego, kręci głową, fika koziołki, podkurcza palce stóp, ssie kciuk, umie się nawet podrapać[/B]. Ale wody płodowe tłumią ruchy malca na tyle że nic nie czujesz. Dziecko ma teraz rozmiar brzoskwini (65-80 mm) i wagę dorodnej rzodkiewki (13-20g). [/QUOTE][/I] To, że dziecka nie widać gołym okiem i że matka nie czuje jeszcze jego ruchów, nie oznacza, że jego nie ma. W Serbii jeszcze do niedawna na uniwersytetach medycznych nauczano przyszłych lekarzy, że " dziecko jest dopiero od pierwszego krzyku". W związku z czym, gdy rodziło się niechciane dziecko, pielęgniarka szybko zanurzała je główką do stojącego obok wiadra z wodą, tak aby tego krzyku nie wydało, bo to wtedy " nie było dziecko" - autentyczne zeznania serbskiego lekarza. Wszystko można "pięknie" obejść. Jednak jesli chodzi o dzieci, bede zawsze stanowczo mówić [B][U]STOP ZABIJANIU! [/U][/B] Nawet, jesli dla kogos zarodek, ktory nie ma jeszcze w pełni wykształconych organów nie zasługuje na miano człowieka, to tzreba pamiętać, ze wystarczy pozwolić mu żyć, by tym człowiekiem sie w pełni stał. Nie wzruszy mnie żadna wymówka egoistycznych kobiet, które wolą sie "pozbyc problemu". Zdałam maturę w 6 miesiąca ciąży, z wynikami nie spadającymi poniżej 75% , w tym wieku moje dziecko, zwane także po biologicznemu "płodem" miało w pełni wykształcony słuch, więc słyszało juz dokładnie moją ustną prezentacje maturalną- :cool3: Mój syn powinien dostac kopie mojej matury. :p Co do zdolności maluszków do przetrwania - jeszcze byś sie dziwiła. Mam wiele znajomych kobiet, którym urodziły sie wcześniaki - 7 i 8 miesiącu życia, ale także i 6. wszystkie dzieciaczki żyją i maja sie świetnie. :multi: Poza tym jak wspominałam - pozwól temu dziecku żyć,a rozwinie sie na zdrowego i silnego człowieka! :p Tak więc nie zgodzimy się w tej kwestii na pewno i zgodzę sie tylko na to, by jej nie poruszać, bo na pewno nie bede cicho siedzieć, gdy ktoś wygłasza takie herezje, bo to obraża i mnie i moje dziecko. A Tobie [B]ladySwallow[/B] szczerze polecam lekturę na temat życia płodowego Maluszków, chocby o tu [url]http://www.ciaza.ebrzuszek.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=572&Itemid=160&limit=1&limitstart=1[/url] Dla dobra Twoich przyszłych dzieci. ;) I przepraszam za ten dygresyjny wywód, ale skoro już temat został poruszony, poczułam się do obrony dzieci nienarodzonych. [quote name='filodendron']Też tak uważam - to kwestia przyzwyczajenia i tego, że latami "nauczono" tak postrzegać określone rasy. Niektórzy nawet nie byli świadomi, że te uszy są cięte, myśleli, że pies "tak ma" i potem widok psa, który jest "inny" w pierwszym odruchu u niektórych osób budzi zaniepokojenie - dlaczego inny? Pamiętam, jak tu na forum pisała jedna z hodowczyń pudli, że ludzie na wystawach potrafią zapytać, czy pudle to już się rodzą z tymi pomponami :) Przyzwyczajmy się do określonego wyglądu i potem tak to trwa, póki się nie zmieni. Z czasem ludzie przywykną do dobków, sznupków czy bokserów z ogonami i zaczną reagować na kikut tak, jak powinno się reagować - jak na efekt wypadku lub choroby.[/QUOTE] Dokładnie tak :) Ja tak miałam ze swoją ukochana rasą - bokserami. Kiedyś myślałam, że bokser jest kopiowany "od urodzenia". Jak zobaczyłam niekopiowanego, to nie mogłam na niego patrzeć. Ale jednak dobro psa było dla mnie wiekszym priorytetem niż jego wygląd iz zczasem przywykłam. Bokser niekopiowany to wiecej do kochania!:multi: Fakt, ze dobermanów wciąż nie moge znieść...tzn. kopiowane jednak mi sie podobaja bardziej, ale myslę, że wszystko jest kwestia czasu. gdybyśmy teraz wszyscy odeszli od kopiowania psów, albo jesliby zrobiła to wiekszośc to juz nasze dzieci mogłby sie bardzo zdziwic widząc skopiowanego dobermana albo boksera. Tak jak zdziwiłam się ja, przeglądając stare archiwa na temat dalmatyńczyków, gdzie były zdjęcia dalmatów z ciętymi uszami " na amstafa". :razz: teraz chyba nikomu by to nawet przez myśl nie przeszło? :lol:
-
[quote name='Sybel'] Ćwiczenie mięśni Kegla podobno na wiele pomaga - ułatwia troszkę poród, właśnie zapobiega nietrzymaniu moczu, poza tym podobno poprawia też kwestie łózkowe :)[/QUOTE] To ćwiczenie z zatrzymywaniem moczu - to właśnie ćwiczenie wzmacniające mięśnie Kegla , czyli mięśnie dna miednicy. :)
-
[quote name='gryf80']natomiast jeśli jesteś nadal na "nie"to moge jak porzednicy polecić [B]rhodesiana[/B].kochaja ruch i maja krótkie włosy[/QUOTE] Z tego co wyczytałam ze stron hodowców rhodesianów, piszą oni że to raczej psy dla doświadczonych osób. Ich charakterek nie należy do najlatwiejszych w okiełznaniu. Kiedyś mnie rasa zaciekawiła i u któregoś hodowcy tak wyczytałam. [quote name='Sybel']Co do kotów - to chyba raczej kwestia wychowania, jak od szczeniaka będzie z kotami, to będą to jego osobiste koty, nie do ruszenia. [/QUOTE] No tak, ale fakt, ze są rasy które mają większe i mniejsze ciągoty to "małych zwierząt". Nie wiem jak u akit, ale skoro to pies pierwotny, więc podejrzewam, ze podobnie jak u husky. A husky ma wieeeelkie ciągoty do futerkowych drobiażdżków. :cool3: Mi jeden przedstawiciel tej rasy chciał opędzlować nauszniki, bo miały futerko. Aż mi go było żal...:lol: A np. ani mój dalmat ani bokser nie zwracaą na takie rzeczy uwagi. Koty u mnie są "niedomowe i przechodne", czyli przychodza różne z okolicy zdjeść, często chodza po podwórku razem z moimi psami i nic się nie dzieje. Dalmatyńczyk miał w młodości fazę, zeby je ganiać,a le mu przeszło. Bokserka nigdy.:p [QUOTE]Co do whippeta - ona ma taka wadę genetyczną, tę samą wadę wykorzystuje się do hodowli bydła na mięso, są rasy specjalnie hodowane z tym właśnie genem. A pokazałam ją jako ciekawostkę :) Jej rodzeństwo zaś wygląda normalnie, panienka miała po prostu pecha.[/QUOTE] Krowy widziałam, ale ten whippet mnie przeraził :-o Ohyda.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Sybel']Dowiedziałam się dziś, ze dobrze jest w czasie ciąży ćwiczyć w ogóle na tej dużej dmuchanej piłce. W związku z tym pytanie: wiecie, jak dobrać właściwy rozmiar? Ja mam 170 cm i nie wiem, jaka powinna być średnica piłki. Podobno bardzo dobrze rozluźnia mięśnie miednicy, kiedy są napięte.[/QUOTE] No piłka fajna rzecz. Mi taką mama kupiła jak byłam jeszcze dzieckiem, z takimi dwoma rogomi z przodu do trzymania :eviltong: A to trzeba jakiś rozmiar dobierać? Chyba nie...:roll: Mnie się wydawało, że to po prostu chodzi o same takie "zataczanie się" na piłce, bo wtedy faktycznie miednica pracuje i mięśnie się wzmacniają. To jeśli już jesteśmy przy ćwiczeniach to polecam Wam jeszcze takie, jakiego mnie uczono, wmacniające zwieracze ( po porodzie niestety często występuje u kobiet problem z nietrzymaniem moczu ). Można je wykonywac nawet siedząc na krześle, fotelu... tzreba się "spinać" jakbyś chciała zahamować sikanie :cool3: Mówiono mi, ze można też po prostu zahamować sikanie jak się siedzi na kibelku. Wiem, że może głupio brzmi, ale pomaga. W ciągu dnia kilka takich powtórzeń. na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc :p Nie wiem czy to moje predyspozycje czy zasługa ćwiczeń, ale fakt faktem, ze je wykonywałam i problemów nie mam. Zresztą cały czas je wykonuje :p Można też trochę porozciągać sobie nogi, w miare możliwości oczywiście. Co by się potem tak nie męczyły od ciągłej pozycji 'rozwartej" na tym fotelu...:razz: Co do Maluszków - mój ma 5 miesięcy i nadal nie sypia za dnia :cool3: Na szczęście w nocy śpi w miarę ładnie. Do niedawna jeszcze budził się regularnie co 3h na jedzonko ( karmiony naturalnie) , teraz potrafi czasem przespać całą niemalże noc i zbudzić się dopiero o 4-5 nad ranem. :multi: A jak radziłyście sobie z kolką? u nas zaczęła się po 1 miesiącu i trwała do 3. Na początku praktycznie nie spaliśmy, bo wszelkie środki można było sposowac powyżej 1 miesiąca, więc się bałam podawać. A jak skończył ten jeden miesiąc to zaczęłam podawać mi infacol przed każdym karmieniem - i był problem z głowy. Zastanawiałam się jeszcze, czy się aby jego organizm nie przyzwyczai i nie będzie ekscesów po odstawieniu, ale na szczęście wszystko było ok. :p Próbowałam też espumisan dla dzieci, bo niby dokładnie ten sam środek w tym samym stężeniu... ale o dziwo nie był skuteczny.:razz:
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Nie mam pretensji, oczywiście , że każdy robi jak chce...wydaje mi się jednak, że tak ważne rzeczy jak chrzest , ślub i tym podobne rzeczy robisz przede wszystkim dla siebie i swojej wiary , a nie dla rodziców, teściów;) Jeśli jesteście wierzące, to ok, po prostu z Waszych postów to nie wynika i dlatego pozwoliłam napisać swoje zdanie. To już moja ostatnia wypowiedz na ten temat. Dzodzo-kupiłaś chustę?[/QUOTE] No ja to odebrałam jako jakiś atak :razz: Fakt temat kontrowersyjny i bez sensu go drążyć. Najfajniej, jakby każdy robił jak uważa. Ale akurat ja mam w tej kwestii takie zdanie, że wolę nie mieć rodzinnej waśni i zrobić ten chrzest, niż z nimi walczyć. Bo jeśli chodzi o coś, co dla mnie jest wazne, to nie ustąpie dla czyjegoś widzi mi się. Ale aczkolwiek na niechrzeczeniu mi tak nie zależy, zeby się z rodziną o to sprzeczać. Nawet nie o to chodzi, ze to lekceważę, tylko po prostu mnie nie razi, bo sama zostałam wychowana w wierze katolickiej... to co z nią dalej zrobiłąm to moja sprawa i wola. Nie czuję źle z tego pwoodu, ze chodziłam do kościoła, jak widać nie miałam problemu, zeby wybrać w dorosłym życiu w co tak naprawde dalej chce wierzyć... i myślę, ze tak samo jak mnie, nie przeszkodzi to w odpowiednich wyborach mojemu synowi. No ale to moje zdanie rzecz jasna. Przychylam się do skończenia tego tematu, bo wynikną z niego zaraz kłótnie ;) [quote name='engelina_88'] A najbardziej drażni mnie bezczelność niektórych księży, ale to temat do osobnej dyskusji ;)[/QUOTE] Ojjj tak. :D
-
O matko... cudne buldogi. Ten uśmiech w 0:10 min mnie powala ! [url]http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=25tKR9WWY2E&feature=fvwp[/url] Co za śmieszne sformuowanie tam pada - BULLYLICIOUS - od "Bulldog" i "Delicious" ( ang zachwycający, wyborny) - genialne! :lol::lol::lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Sybel']Ten bulldog to aby nie ma jakiegoś przerostu masy mięśniowej? Bo mi się skojarzył z tym: [url]http://www.youtube.com/watch?v=5ia5zdfoou0[/url] To jest whippet, jakby kto pytał ;) Boksery są fajne, do tego ja znam na przykład same łagodne psy tej rasy, towarzyskie, łatwo współpracujące (np. w porównaniu z moimi rozpuszczonymi jak dziadowskie bicze kundlami), bardzo kontaktowe. No i maja ten look :][/QUOTE] Boże... tego kretyna co tak napasł psa sterydami powinni zamknąć dla dobra ludzkości. :mad: Oj tak, ten bokszerzy look :cool3: To sa naprawde niesamowite psy. Zasadniczo zachowują się jak dzieci - ludzkie dzieci :lol: Na rąki, "zobacz jaki jestem śmieszny", buziaczki itp. Zabawa zabawa zabawa... do późnej starości :p Ale gdy tylko pijawi się zagrożenie - pies przechodzi transformacje. napina mięśnie, gotowy do ataku analizuje sytuacje. W jednej chwiliz psa komika mamy psa obrońcę. Cud miód i orzeszki :cool3: Do tego specyficzny wygląd, który ja kocham no i te ciągoty do dzieci - dla mnie numer one! :loveu: Widzieliście to? [url]http://www.youtube.com/watch?v=lFLRr0qIUGM&feature=fvwp&NR=1[/url] Nigdy nie widziałam takiej maści... zastanawiam sie czy jest prawdziwa czy namalowana? :razz:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='cienkun']Angliki są super. Takie groteskowe, pocieszne i dostojne jednocześnie. :) Old English Bulldog, buldog staroangielski. Niestety w Polsce nie mamy jak na razie żadnej hodowli, a ceny piesków z zagranicy są bardzo wysokie. Zwłaszcza ten mi się spodobał, chociaż trochę przebudowany jest.: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=HZuuloKlOT0&feature=related[/URL] Tak. Zastanawiałem się także nad bokserami.[/QUOTE] Nie zauważyłam odpowiedzi. łooo matko, ale masywny ten pies. Ale od razu widać ile dają dłuższe kończyny - pies swobodnie się porusza. Nietypowa maść... błękitny buldog. Ciekawe z czym krzyżowali? ALe wygląda pokaźnie bardzo. Nawet nie słyszałam o tej rasie... uznana przez FCI? Za to oglądałam kiedyś podobne do OEB bulldogi amerykańskie. ;) [url]http://www.youtube.com/watch?v=_JAhKRucbEY&feature=related[/url] Jeśli chodzi o rasy psów o czaszcze brachycefalicznej - bokser jest największa z nich i zdecydowanie najaktywniejszą :p O specyfice i niezwykłości bokserzego charakteru napisałabym esej :cool3:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Szura']Lękliwość czy wycofanie u szczeniaka w fazie "poznaję świat, kocham wszystko, nic mi nie straszne" powinna mocno niepokoić IMO. Dopiero po niej następuje faza "świat jest straszny" i choć wtedy należy być szczególnie ostrożnym, na co napotyka się szczyl, to wtedy ta lękliwość nie powinna aż tak niepokoić.[/QUOTE] [quote name='cienkun']No właśnie, dla czego? Może po prostu dany typ jest tchórzem? ;) Z jakimi dolegliwościami natury fizycznej może wiązać się takie zachowanie?[/QUOTE] Dlatego, że szczenięta, gdy się rodzą sa jak "biała kartka papieru". Bez wględ na rasę czy jej brak... po prostu brak doświadczeń sprawia, ze nie są lekliwe. A udowodniono, ze do 3 miesiąca życia mają fazę poznawania świata, genetycznie uwarunkowaną ciekawośc wobec świata i otwartość. dzieci tez tak mają do pewnego wieku( co trwa oczywiście u ludzkich dzieci proporcjonalnie dłużej niż u tych psich ;) ). Po tym okresie, tj. tych 3 miesiecy życia, szczenię przestaje być tak "nieustraszone" jak to było dotychczas. Może się przestraszyć nagłych huków, zmiany otoczenia czy agresji psów. I co najgorsze, trauma pozostaje w psychice takiego szczenięcia bardzo długo, dlatego nalezy czujnie pilnować, by sytuacja, w której szczenie doznałoby takiej traumy nie miały miejsca. A jesli okazuje się, że 3 miesięczne szczenie jest lękliwe i nieufne, to jest to alarm, że coś złego musiało dziać się z psem jeszcze u hodowcy. :shake: Nie wiem tylko co masz na myśli pisząc[QUOTE] Z jakimi dolegliwościami natury fizycznej może wiązać się takie zachowanie?[/QUOTE] Dolegliwościami? Jeżeli bicie szczenięcia możnaby nazwać "dolegliwością fizyczną" to o takie właśnie chodzi.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='dzodzo']bylam jedyna kobieta na porodowce, ktora rodzila sama na wlasne zyczenie wrezc sie dziwily polozne, ze nie chce zeby ze mna zostal facet:lol: [/QUOTE] Nie no, każda kobieta ma inaczej, masz do tego prawo. I w zasadzie to rozumiem, bo sama sie długo wahałam... pamiętam, ze najbardziej bałam się defekacji podczas parcia, bo się sporo o tym nasłuchałam i bałam się, że Michał będzie przy tym... . Dlatego jak tylko zaczęły mi się pierwsze skórcze to latałam do kibla, żeby załatwić się "na siłę" :eviltong: Na szczęście wszystko było ok...ale do końca nie wiedziałam, czy ja rodzę, czy ja robię co innego... bo uczucie jest dokładnie to samo. :p Zresztą, kobiety, które ze mną leżały tez opowiadały, ze przy pierwszym porodzie ( obie rodziły już drugi raz) też chciały facetów na sali. No i ich mężowi z nimi byli... jakie s 5 min, bo obie powiedziały, że jakoś tak ci faceci zaczęli im działać na nerwy, ze kazały im wy********* z sali zaraz na początku porodu. I podczas drugiego porodu już rodziły same :eviltong: Także rozumiem, że różnie bywa. :cool3: Ja przede wszystkim nie miałam zaufania do położnych i lekarzy, wolałam, zeby był ktoś kto im narzuci obroty w razie czego :p Ale fakt faktem, też się troche krepowałam. No i tu jest chyba największy problem. O ile ja jestem dosyć otwarta osobą i poradziłąm sobie z tym jakoś, to jest wiele kobiet, które włąśnie za bardzo peszy obecność kogokolwiek. Moja ciotka z kolei opowiadała, ze jak rodziła to obok niej też rodziła kobitka, razemz mężem u boku. I jakoś nie mogła urodzić, walczyła i walczyła i nic. W końcu powiedzioała do męża " Kochanie, skocz mi do sklepu po batonika, bo zgłodniałam". I dopiero jak facet wyszedł z porodówki to kobieta raz dwa... i dziecko było na świecie. :p Widocznie obecność męża ją peszyła, być może z tego samego powodu, co mnie... bo ja na początku też tylko leżałam i myślałam " przeć czy najpierw wyprosić męża?":razz: [quote name='Sybel']Ja bym mogła mieć dalmata, boksia, a z drugiej wilczaki mi się tak podobają... I corgi :D A mój marzy o jakimś TTB, ale nie w kierunku "pies morderca dla szpanu", tylko po prostu szaleje za szerokim uśmiechem, w którym widać aż wątrobę :] [/quote] Haha...no to mamy to samo. Mam kilka ras, bez których pewnie sie nie obende z racji sentymentu,a z drugiej strony jest wiele, które mnie fascynują i tez bym chciałą takiego ps amieć. Ciężki orzech do zgryzienia :lol: [QUOTE]W ogóle to ja mam problem z liczeniem, który tydzień to który miesiąc. Jestem od jutra w 21 tc - to jeszcze 4 miesiąc, czy już 5? I nie dostałam terminu porodu i mam straszny problem z wyliczeniem. Nie wiem, czy mam watę w głowie, czy coś... Jak to się liczy? Moze głupie, ale wiecie...[/QUOTE] Miałam ten sam problem. Ale wykalkulowałam sobie, że tzreba po prostu te tygodnie dzielić na 4 ( jeden miesiąc = 4 tyg) i wychodzi dobrze. Tylko tzreba pamietać, ze ciąża to nie 9 miesięcy, a właściwie 10 :p Bo trwa około 40 tygodni :cool3: Pod koniec się już trochę gubiłam,a le miałam niezawodną pomoc w postaci suwaczka na forum babyboom :cool3: I bardzo polecam te suwaki, bo procz tego, ze wyświetlały tydzień ciąży to dodatkowo do każdego tygodnia był fajny opisik dotyczący tego, co nowego wykształciło się u Maluszka i jakie jest teraz moje samopoczucie ( mniej wiecej ) :cool3: [QUOTE]Magda IgM to chyba przeciwciała wskazujące na toczące się zakażenie, a IgG wskazują, że organizm kiedyś miał kontakt z toxo (albo odwrotnie, z pamięci piszę). Powinny być oba wyniki, ja za każdym razem je miałam, tak samo przy różyczce i cytomegalii.[/QUOTE] Przekichane z ta toksoplazmozą... ja też całą ciążę nikałam dotykania moich dachowców. Nie żebym była z tych, co to odrobinę sierści traktują jako bezwzględneo zabójcę, ale po prostu moje koty to okoliczne bidy co złażą się co jakiś czas na szamanie. Nie wiem gdzie się szwędają, wiec wiadomo...:roll:
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver'] Co do chrztu - my nie chrzcimy, jesteśmy niewierzący i sorry , ale nie mogę znieść właśnie takiego podejścia: jestem przeciw, ale zrobię to bo mama chce lub ktoś tam!! Potem się dziwić , ze Polska to niby w 90% kraj katolicki- bzdura! [/quote] A mnie irytuje takie 'fochanie się" ludzi niewierzących/ wierzących. :p Co mnie statystyki obchodzą? Mam prawo to zrobic dla moich rodziców, bo ich szanuję, wiec to zrobie. [QUOTE]Kwestia tego iż dziecko będzie wysmiewane, to argumenty absolutnie niedorzeczne. Po pierwsze dzieci same z siebie mało interesują się wiarą i mało co je obchodzi czy ktos chodzi na religię , czy nie i dlaczego[/QUOTE] Taka jestes pewna? Wiesz, ja jestem jeszcze młoda, zupełnie niedawno sama chodziłam do szkoły i powiem Ci, ze dzieciaki "gryzą się" o to nawet w takim LO. :p A sama znam nie jeden przypadek dyskryminacji wśród dzieciaków. powodu innego imienia ( moda na Xaviery, Fabiennki, Etiennettki, Viviennki etc. :razz: ), innej religii, ubioru, wyglądu... dzieci sa BARDZO przeczulone na tym punkcie i niestety BARDZO okrutne. Nie akceptują inności. Po pierwsze sama widziałam jak to jest, sama pamietam, ze tak było juz od dawna, a nawet jeśli ja nie jestem wiarygodna - poczytaj sobie ;) W świecie małych dzieci tzreba byc "normalnym". A w tym kraju to zonacza takie imprezy typu kominia :p Zgodzę się, że rodzice mają w tym swój spory udział, kładąc swoim dzieciom do głów swoje durne przekonania, ale tak jest - i tego raczej nie da sie zmienić w sposób znaczacy. [QUOTE]Ja mojemu dziecku na ten dzień tez mogę sprawić prezent jaki bedzie chciał, albo zabrac go na wycieczkę do Legolandu czy gdzie tam chce...i ciekawe kto będzie komu zazdrościł;)[/QUOTE] No jak chcesz to zrób eksperyment. Nie wątpię, że wycieczka do "Legolandu" bedzie powodem do przechwalania się, ale wierz mi... komunia ekscytuja się wszystkie dzieci - ze wzgledu na prezenty, białe stroje, gości, impreze, "doniosłość" chwili, czuja się ciut starsze... wszystkie dzieciaki sie tym podniecają. I dlatego sadze, ze w klasie, w której wszystkie dzieciaki ekscytowałyby sie zbliżającą komunia, moje by siedziało wyizolowane. dziadkom bedzie milo jak wnuczek bedzie ochrzczony, a i on bedzie miał swoja 'ważną imprezę" w życiu. Dalej, zrobi z wiarą katolicka co chce. Inaczej sprawy by się miały, gdybyśmy żyli w kraju bardziej zróżnicowanym etnicznie,a co za tym idzie - religijnie. No ale nie zyjemy i kazdy kto nie jest "Polakiem katolikiem" wciąż jest traktowany jak "okaz". :razz: taka prawda. [QUOTE]Moi rodzice to praktykujący katolicy, tesciowa dodatkowo dewocieje mega na starość, ale nie ugniemy się za nic. Ślubu nie mamy, ale zaręczyliśmy się i pierscionek jest- i to rodzicom musi wystarczyć heh:) Ślub będzie tylko cywilny gdyby coś, ale kasy brak na takie rozrzutności;)[/QUOTE] Wiesz, szanuje Twoją decyzję. Ale odnoszę wrażenie, że masz pretensję do nas za to, ze sami nie podjęliśmy się takiej "walki" z rodzina, w związku z czym nie zostaliśmy narażeni na nieprzyjemności. :razz: Słuchaj, każdy ma prawo do własnych decyzji i każdy za nie sam ponosi konsekwencję. Nie możesz wymagac ode mnie, że bedę prowadzic "wojnę" ze swoimi rodzicami o "głupi" chrzest. Nie mam ochoty, szanuję ich i skoro im tak zalezy - to ochrzczę syna. Mam nadzieję, że się zrozumiałyśmy. :p
-
[quote name='Sybel']Ja miałam dalmata, znalezionego, wspaniały pies, ale właśnie ofiara pseudo. Ludzie, jak ja tego wariata kochałam... Był najpierw bardzo agresywny, zaborczy, niewyżyty, więc stracił jaja, wychowanie go było zaś bardzo konsekwentne i dość mocną ręką - nie wolno i koniec itd. Efekt był taki, ze pies stał się wspaniałym towarzyszem. No ale miał 5 lat i umarł, nie wiem, co to było - zatrucie, skręt kiszek, czy inne świństwo. Długo o niego walczyliśmy, ale wet nie wiedział, nie wiedział, a pies gasł - i zgasł. To było 5 lat temu, a ja do tej pory za nim tęsknię. W ruchu był piękny, mówiłyśmy o nim "nasz mały konik". Był ciut za wysoki jak na dalmata, jakieś 3-4 cm więcej miał, był dosyć dobrze umięśniony, ale bardzo harmonijny, miał ładny łeb z solidnymi faflami - podobny do Twojego Froda, tylko był bardziej łaciaty. [/quote] Co do wzrostu - jak ja byłam z moim na wystawie to był jakieś 5-8cm mniejszy od ch.pl. A dodam, ze mój łapał górna granice wzorca - 63cm :p Ogolnie dalmaty w Polsce, ale także w Niemczech, sa zbyt masywne czesto, i przerastaja wzorzec. Stąd sedziowie "obeznani w temacie" stawiaja na drobniejsze osobniki. I dobrze. Ale dla mnie, głowa MUSI BYC SOLIDNA. Nie cierpie małych, drobnych szpiczastych pysków :shake: Dalmat musi miec piekna głowę, samiec w szczególności. Frodziowa jest genialna. :p Oj tak... ruszają się jak koniki, mają super elegancki długi wykrok. W ogole, sa niesamowicie eleganckie. Z wyglądu, bo z charakteru to sowizdrzały :lol: Mój też przejawiał agresjęw stosunku do psów, ale juz mu to przeszło ( po kastracji). I jest bardzo kulturalny. Nie to co moje suczydło...:shake: Ja własnie tez sie obawiam, że nie będę w stanie uwolnić sie od cetkowanych psów w przyszlości. Ale jak licze sobie w myślach ile ja bym chciała psów, to az mi się włpsy an głowie jeżą. :roll: Boksery ze trzy, dalmaty ze dwa... najlepiej jeszcze doga i jakiegos małego kudłatego... :help1: [QUOTE]Zresztą mam w rodzinie ateistów, adwentystów, świadków jehowy, muzułmanów i fizyka :P[/QUOTE] Dobre! :laugh2_2: [quote] Takie uroki dziedziczenia skłonności :)[/QUOTE] A to mi sie przypomniało cos ! Ja własnie się nasłuchalam, ze córki to moga miec bardzo podobnie jak matki, wiec wypytywałam moja mame o poród. Wyobraźcie sobie, że kilka dni przed porodem moja kochana mamusia zaczeła mi opowiadac tak " sam poród to jeszcze nic. Najgorsze było PO porodzie. łożysko mi nie chciało samo odejśc i musiałam miec zeskrobywane, a to taki ból...! Za każdym razem tak miałam, a przy tzrecim porodzie o mało nie zeszłam, bo tyle krwi straciłam. :-o" Ja mówię " dziekuje kochana mamusiu. Bardzo mi tym dodałas otuchy". A ta tylko " no co? Sama mówiłas że córki maja podobnie, to ci mówię..." Juz dalej nie pytałam o nic. :stupid::help1: Ale ja ogólnie szłam do porodu z bardzo pozytywnym nastawieniem, bo wierzę w potęge podświadomości. :cool3: I wierzyłam, ze jak sobie coś wmówię to tak bedzie. Kwestia wiary. Małego cykora miałam, ale jeszcze mnie położna nakręcała, że młodym dziewczynom to poród idzie o wiele sprawniej niż takim starszym... no więc tym bardziej w siebie uwierzyłam. I poród był w miarę szybki, samo "rodzenie" posżło sprawnie, bez komplikacji, bez jakis ekscesów, a na koniec łozysko wypadło ze mnie samo :p [quote name='engelina_88']Jeśli chodzi o chrzest to niestety moje dziecko będzie najprawdopodobniej ochrzczone... Piszę niestety, bo gdyby ta decyzja należała tylko do mnie, to nie ochrzciłabym dziecka i robiłabym wszystko, aby nie czuło się przez to gorsze od innych. Zwłaszcza, że co raz więcej znam dzieci, które do chrztu nie przystąpią. Jestem przeciwna, szczególnie że widziałam co działo się przy chrzcie siostrzeńca mojego męża. Jego rodzice mieli ogromny problem z załatwieniem chrztu. Oczywiście problem zostałby szybko rozwiązany gdyby zgodzili się położyć 5000 zł za usługę. Żeby nie wchodzić za głęboko w dyskusję, nie zapytam za co do cholery tyle pieniędzy... No ale cóż... przyznaję, ze dziecko będzie ochrzczone tylko ze względu na mamę Arka. Jak już pisałam, ona jest praktykującą katoliczką, w dodatku kobietą, do której oboje mamy duży szacunek i wiem jak bardzo by ją to zabolało gdyby miała nieochrzczonego wnuka. Mnie korona z głowy nie spadnie, jak mimo swoich przekonań dostosuję się do większości... Przeżyję ;)[/quote] Ja mam ta sama motywację. Moi rodzice sa bardzo praktykujacy, mnie jest to "wsio ryba", zreszta jak pisałam wyżej, nawet dosżłam do wniosku, że może i Malemu bedzie lepiej, a dla moich rodziców byłby to wielki cios. U mnie ksiądz w parafi przyprawia mnie o mdłosci... dlatego ide sobie do innej. Tam tez naucza własnie taki "król Julian", prosty, ale uczciwy człowiek. Nic mądrego nie wymysli, ale przynajmniej nie prawi 3 po 3, i nie udaje Bóg wie kogo. I cena tez jest normalna. Prosty wiejski ksiądz :p [quote]A co do porodu, to dopiero uświadomiłam sobie, że nie doceniam w ogóle u Arka tego, że chce być przy mnie- mało który facet decyduje się na obecność przy porodzie z własnej woli. Szczerze mówiąc, mi było to obojętne, powiedziałam, że jak będzie chciał, to będzie mi lżej, ale jak nie to nie będę go namawiać. Dla kobiet jednak jest to chyba bardziej naturalna sprawa, dla faceta to może faktycznie okazać się nie do przejścia. Trzymam jednak kciuki, zeby Wasi faceci się przekonali i byli przy Was- myślę, że ja dzięki temu właśnie nie boję sie porodu i czekam z niecierpliwością :) No chyba, ze mi przejdzie za miesiąc i wpadnę w panikę ;)[/QUOTE] Co do facetów - mój tez był przy porodzie. Poczatkowo nie chciał, tez tlumaczył się tym, że "może mu się psychika skrzywić" i tym podobne pierdoły. ja sama tez sie wahałam, bo czytałam różne mądrości seksuologów, jak to facet może na tym psychicznie ucierpieć. Ale kurde, bez przesadny... przeciez facet nie odbiera tego proodu, nie gapi mi sie " w głąb", tylko stoi przy mojej głowie i trzyma mnie za rekę ( jesli ja tego chce ). I porozmawiałam z nim na spokojnie, że ja tez sie boje, że to nie ejst tak, że ja "mam to we krwi" i wiem jak sie rodzi. Że nigdy tego nie robiłam, że slyszałam jaki to ból... . Że najbardziej boje sie tego, ze zostane tam sama, bo słyszałam nie raz jak lekceważące moga być położne, że będę tam bezradnie sama, bo anwet jak mnie oleja to nie zrobie NIC, bo będę leżała w bólach...:-( A tak, jesli by przy mnie był, to bedzie nade mna czuwał i nie pozwoli im pic sobie kawusi nad moja głową. Że z nim będziemy bezpieczni... . I podziałało na jego meskie ego na tyle, ze potem, jak się jednak rozmysliłam, to nie zgodził się na to, żeby nie być i za wszelką cene chciał być ze mną:cool3: I był. Poniewaz mialam opłacona połozna to rodziłam w "sali komercyjnej", takiej troche lepszej, gdzie była osobna łazienka z wanną i kanapa. No i on sobie siedział praktycznie cały czas na tej kanapie,a ja chodziłam sobie w tych skurczach. Trzymał mnie za rękę jak się "moczyłam" w wannie... wtedy zaczęły mi sie okropnie bolesne skurcze. Meczące. Potem sobie skakałam na piłeczce, a jak mi dała połozna taka mate na podłogę, żebym sobie siedziała na niej, to mi pomagał kucac podczas skurczu. :p najbardziej żenującym dla mnie momentem było odejście wód płodowych... nie myslałam, ze to takie..."niesmaczne". tyle tej wody ze mnie wyleciało jak siedziałam na tym materacu, yhhh...siedziałam taka bezradna, wymordowana w kałuży, zanim mnie położna nie zgarneła stamtąd. I mimo to, Michał sie do niczego nie zraził. Podczas parcia troche mnie wkurzał jak mi powtarzał 'oddychaj, oddychaj"... az wrzasnełam na niego " przecież oddycham DO CHOLERY!" :diabloti: No ale też, nie obrażał się, bo na szkole rodzenia położne kładły facetom do głowy, ze kobiety w takich chwilach krzycza rózne rzeczy, zcasem nawet nie pamietaja co krzyczały...żeby nie brali tego do siebie. :cool3: Przeciął pępowine... - a tez boi sie krwi :lol: Wiec twardziel z niego. prócz tego, ze sama cieszylam się z narodzin synka, to super mega nagroda była dla mnie reakcja męża - był taki przeszczęśliwy, usmiechniety od ucha do ucha, jak mu dały Antosia to zacząl do niego mówic, tulic...slodziudko sie zrobiło :lol: taka byłam dumna ze swoich facetów... :wink:
-
Trzymam kciuki za staruszka !
-
[quote name='magdabroy']Pani doktor powiedziała, że jak coś złapie, to sobie z tym poradzimy ;)[/QUOTE] Tez tak uważam, a pływanie dobrze wpływa na kondycję i jest najłatwiejsze dla cięzarnej ( i najbezpieczniejsze), a przeciez przy rodzeniu najwazniejsza jest kondycja...:cool3: [QUOTE]Ja teraz w niedzielę po raz kolejny nasłuchałam się od koleżanki, że sierść, że ślina, że pazury... Już mi się nie chce przez kogoś denerwować, nie warto :shake: Przytakiwałam tylko, a i tak zrobię co ja uważam za dobre dla mojego dziecka ;) No to będziesz miała wesoło z kolejnym bokserkiem :loveu: A jakiś szczylek czy dorosły?[/QUOTE] Moja matka sie z tym godzi powoli. Tłumacze jej, ze slina psa ma najwiecej substancji bakteriobójczych i zasadniczo jak smoczek upadnie to powinnam nie lizac go sama tylko dac ktoremuś z psów do polizania :evil_lol: Ale tego nie robie... jak sie napatrze jak liżą sobie genitalia to jakos mi nie w smak :lol: Szczenior :cool3: Chce dzieciatko. upatrzyłam sobie zajebistą linię :cool3: i chce miec sunię :p Zreszta, mam zajawke na zrobienie trenera psów, wiec bede miała fajny obiekt doświadczalny ( kolejny):lol: No i chcę przejśc wystawy "od klasy baby" :lol: A tak po prawdzie - sa słooooodkie :loveu::loveu::loveu: ;) [quote name='Sybel']Mnie co do wspólnych porodów rozwalila opowieść koleżanki, że jej sąsiadka rodziła, mąż stał obok (nie wiem, czy nie opisywałam tego), Dziewczyna złapała i ścisnęła pierwsze, co weszło pod rękę, czyli... klejnoty ślubnego. I trzymała do końca porodu. Musiał mieć operację, ze szpitala wyszli razem. To mogło zryć psychę :D Ja urabiam mojego, zeby ze mną rodził, bo się boję szpitali, poza tym jako współautor mógł by...[/QUOTE] OMG! :crazyeye: Kurde, wiecie co? Ja to jak rodziłam to az sama się dziwiłam, że ani nie wydzieram ryja jak to w amerykańskich filmach jets pokazane, ani własnie nie ściskam czegos nie wiadomo jak mocno. Po prostu "cięzka praca" i tyle. jedyny napad "niszczycielski" miałam, jak usiadłam na fotelu i złapał mnie skurcz...Boże... myslałam, ze go zebami bede gryźć tak bolało! Do konca porodu potem chodziłam podczas każdego skurczu, jak mnie łapało to tylko przytrzymywałam sie jakiegos blatu albo parapetu, zeby nie fiknąć i było o wiele wiele lżej. Przynajmniej dla mnie, bo ponoć każda kobieta ma inaczej. W ogóle mówie... same parcie wspominam bardzo dobrze - jesliby wyłączyc to bolesne nacięcie. oczywiście "bolesne" na moje życzenie. naczytałam sie na forach jak to kobitki nawet nie czuły jak je nacinano, bo połozna zrobiła to w skurczu. Więc sie nastawiłam,z e to absolutnie nie boli. :cool3: No i jak już siedziałam an tym fotelu to w głowie miałam tylko jedno " ŻEBY JUŻ BYŁO PO WSZYSTKIM!!!" No i jak już główka czesciowo wyszła, połozna mówi " główka wyszła do 1/3 i dalej cos nie chce iśc, ale postaramy sie uniknąć naciecia wiec probuj dalej. Ja raz probuje...i czuje że fiasko. Kazała walczyc dalej, ale miałam tak dość, ze mówie jej " Jeśli Pani uważa, że nalezy naciąć to proszę to zrobić. Wole miec naciecie niż popekać" No to ona łapie jakiś tam skalpelik czy coś , smaruje mnie czymś na odkażenie (chyba) i mowi " daj znać jak bedzie skurcz. jak cię natne w skurczu to nic nie poczujesz". No i fajnie... czekam czekam... skurcz przyszedł, ale tak słaby, ze ledwo wyczuwalny w dodatku zaraz odszedł. No i jej mówie że ówniany był. To ona kazała mi czekac dalej. No i tu, moja wielka mądrość wzieła górę - mówie na pewniaka - "Pani tnie teraz!" Boże...okropne. mam traume tylko do nacięć, mam nadzieje, ze przy drugim porodzie nie bedzie trzeba go robić. A w ogole moment jak dzidzia się rodzi...matko, jaki cudowny ! No najpiekniejsza chwila w moim zyciu! jak mi te jajeczka malutkie zaświeciły przed oczami, ma,lo sie nie rozryczałam. Do tego jest tak super, ze jak tylko dziecko sie urodzi nagle ustaja wszelkie bóle, normalnie jakbys nie rodziła. Fantastyczne :loveu: Z tym, ze oczywiscie za chwilę patrze na swoje ciało - z brzucha został flak obrzydliwy, wszystkie mieśnie skacza mi jak oszalełe i nie moge tego powstrzymać ( z wycienczenia). No ale Bobasek jest najwieksza nagrodą. Pamietam że tylko krzyczałam z radości " Boże...jaki on cudowny! jaki śliczny! " :lol: Nie wspominam porodu źle. Ale sądze, ze do w bardzo dużej mierze zasługo mojej połoznej. Zadbała o wszystko i cały zcas przy mnie była. A na koniec sciagneła lekarza, który najładniej zszywa i teraz nawet nie mam sladu po nacięciu:p
-
[quote name='Sybel']Patisa, Ty masz tez dalmatyńczyka, prawda? Akurat boksio i dalmat to taki mój wymarzony dream team, jak już będę na swoim :) Chyba, ze coś innego znajdę...[/quote] No mam oba dryblasy:cool3: Dalmata z papierami bokserkę bez. Ale mówie...czekam na swoja pierwsza rodowodową boksie. Z bokserami moja przygoda zaczęła sie przypadkiem i już na pewno ze mna zostana na zawsze. O dalmatynczyku z kolei marzyłam "od obejrzenia filmu Disneya" :cool3: Mój dalmat jest naprawde piekny, moim zdaniem dużo lepszy niż te, które aktualnie wsytawiane sa na polskich ringach. jednak w tym roku został wykastrowany. Troche tego żałuje, szczególnie, ze teraz juz wiem, że i tak bede wystawiac psy 9 bokserkę), ale na tamta chwile zżarła mnie presja społeczeństwa ( w ciązy miałam strasznie truta głowe... ). Jedno co Ci mogę napisac o polskich dalmatyńczykach - że na dzień dzisiejszy to o ile uda Ci się upolowac ładnego eksterierowo, to niestety bardzo prawdopodobne jest, ze będzie to pies bojaźliwy. Nie wiem... czy to jest możliwe, żeby hodowcy nie socjalizowali szczeniat? czy to jets już po prostu wada polskich psów? Ale fakt jest, ze sa bojaźliwe i to bardzo. Dalmatynczyk ogólnie powinien trzymac dystans w stosunku do obcych ludzi, ale nie może okazywac lęku. A już na pewno nie takiego! jak byłam ze swoim na wystawie to spotkałam samca championa BATOREGO z Chrustów - ładny pies, o zrównowazonej psychice, zdystansowany i spokojny. taki powinien byc dalmat. Natomiast obie suczki przezywały traume z powodu obecnosci na ringu. Wygrała jedna z nich, ta mniej bojaźliwa. Bo ta druga ze strachu wyrwała sie wystawcy i zwiała z ringu. :shake: Mój tez ma z tym problemy, ale to z kolei z racji tego, ze pochodziz paskudnej hodowli, ktora na szczęście już nie hoduje dalmatów. :mad: Troche skorygowałam jego lęki, ale niestety takich strat ( przybył do mnie w wieku 6 m-cy ) nie da sie wyplenic w 100% :-( Za to jest niesamowicie kochanym i przywiązanym psem. A jako pies obronny sprawdza sie lepiej niż moja bokserka :cool3: Bo ona sie garnie do ludzi. Choć... własciwie "spełniałby sie lepiej, gdyby nie to, ze ludzie bardziej sie boja Sary ( wygląd) niż jego " jaki ładny dalmatyńczyk! " :razz: Niestety czesto musza sie sami na sobie przekonać, że jest odwrotnie niż im sie wydaje ( aczkolwiek nigdy nikogo nie pogryzł ;) ). Sama nie wiem czy bedzie mi dane hodowac dalmaty. Na chwilę obecna hodowla jest bardzo hobbystyczna - poniewaz nie są to drogie psy, a do tego sa mało popularne ( w odróżnieniu od pseudo dalmatów, których jest zatrzęsienie :shake: ). Z kolei jednak wiem, że nie przezyję, jesli będę ogladac je tylko an cudzych smyczach. Sa niesamowicie efektowne - przepiekne! Kocham fotografowac mojego Froda na spacerach, wygląda niebywale! :loveu: jakbys kiedys chciała o dalmatach pogadac szczegółowiej, to wal na priv ;) J[QUOTE]a zawsze odpowiadałam, ze dla higieny psychicznej, bo święta są po prostu człowiekowi potrzebne do przerwania rutyny w życiu. My bierzemy ślub cywilny, między innymi z powodu zbyt intensywnego nawracania. Dziecko nie będzie chrzczone, jak podrośnie, nauczymy o różnych religiach i sam podejmie decyzję. Nie zamierzamy do niczego nakłaniać, choć mój ojciec stwierdził, ze przez brak chrztu nasze dziecko będzie płakać, cierpieć i będzie wyszydzane. Nie sądzę, bo coraz więcej jest takich dzieci. Poza tym będzie miał wsparcie w nas. [/QUOTE] O matko... ja tez bym wzięła tylko cywilny, gdyby nie sytuacja w jakiej byłam. wszystko za bardzo mnie przygniotło, czułam sie "winna" , ze jestemw ciązy i zgadzałam sie na wszystko. No ale cóż...zasadniczo nie żałuję, bo zawsze marzyłam o pieknych zdjęciach slubnych - no i je mam. :p O chrzcinach tez sporo myslelismy... na pewno nie będe nigdy zmuszac mojego syna do jakiejkolwiek wiary. jego wybór. Poczatkowo mieliśmy nie chrzcic, ale ostatecznie przeanalizowałam to tak - żyjemy w katolickim kraju, gdzie ludzie, mimo że w 98% nie wierzą, to obchodza świeta i chodza do kościoła dla samego "potrzymania tradycji". I oczywiscie hipokryci patrzą bardzo krzywo na dzieci nieochrzczone. uswiadomiłam to sobie widząc bulwers mojej kuzynki, dośc lekkich obyczajów, ktora na wieśc o zamiarze nie chrzczenia była w wiekim szoku " ale jak to NIE CHRZCIĆ?!" Cos a 'la " a co ludzie powiedzą":lol: Wprawdzie samo " co ludzie powiedzą" mało mnie interesuje, ale pomyslałam o tym tak, że w zasadzie każde dziecko w tym kraju czeka na komunię. Poza tym, dzieci nie lubią "inności" i bardzo ja piętnują. Nie chciałabym, aby jakies durne bachory zaczepiały moje dziecko z tego powodu. Potem, jak już dziecko ma te naście lat i przychodzi decyzja bierzmowania - wielu z nich zaczyna byc na tyle świadomych, że nie chce tego. Ale wtedy zazwyczaj decyduje presja rodziny. Stwierdziłam, że małego ochrzczę ( jak dam rade psychicznie z tymi darmozjadami w sutannach :p ), do komunii poślę... a dalej - jego wola. :p Myślę, że to chyba "najbezpieczniejsza" z opcji. :p [QUOTE]Ja mam teraz grzyba po antybiotyku, a właśnie się dowiedziałam, ze moja pani doktor, do której miałam iść w sobotę, jest chora i wizytę mam za tydzień w czwartek. Do tego czasu zwariuję, a nie mam opcji wcześniej iść[/QUOTE] A masz do niej numer? Może zadzwoń do niej? Jesli nie masz problemów z ciążą i wszystko jest ok - mi przepisała clotrimazol w tabletkach dopochwowych. Pieka jak jasna cholera, stosowałam je 2 tyg :/ z przerwami. ale w koncu pomogły. Spytaj ją czy możesz sobie kupić . W aptece raz płaciłam 1,50zł raz 3zł, ale nie wiecej ;) mnie ona mi zapisała ten środek raz, ale potem miałam szybki nawrót problemu, wiec poszlam sobie sama wykupiłam druga paczke i po tygodniowej przerwie ( w ktorej nastapil wlasnie nawrot) zaczelam znowu kuracje - na szczescie po drugim opakowaniu poskutkowało. teraz mam w szafce " na wszelki wypadek". czytałam w ogóle, ze kobiety czesto 'profilaktycznie" smaruja sie po basenie maścią clotimazolum. Ale wiesz...w ciąży wszystko jest dobrze konsultowac z lekarzem prowadzącym. Raz, bo przecież o zdrowie maluszka tu chodzi,a dwa - jeszcze nam lekarz focha strzeli, że robimy cos za jego plecami :eviltong: