-
Posts
2757 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7
Everything posted by sybil
-
Dla moich zmarłych sznaucerek też to było nie do pomyślenia. Ciasteczka wątróbkowe były najcenniejsze, zresztą dla wszystkich znajomych piesków też. Te panny zjadają ciasteczka i inne przysmaki w domu, a na zewnątrz tylko pęd do przodu. Na ciasteczko podstawione pod nos nawet nie zwrócą uwagi. Za to poszukują w trawie wszelkiego rodzaju "śmieci spożywczych". Z sukcesów to mogą pochwalić się, że obydwie same wychodzą za drzwi, schodzą i wchodzą po schodach, wchodzą do budynku bez oporów. Wpadki jeszcze są, ale tylko Czarnulka i to coraz lepiej jej idzie.. Dziś zostaną same 3 godziny, ciekawe co zmalują.
-
Miło, że jesteś. Stresu chyba u nich już nie ma ani śladu. Przed chwilą Bianka odstawiła popis skoków: na fotel, na stolik, na kanapę, na oparcie kanapy i rozglądała się czy nie można jeszcze wyżej. Albo są jeszcze szczeniakami, albo odrabiają stracony czas. Masz rację, niedawno przyjechały, w końcu to dopiero 4 dni dzisiaj. Idziemy spać
-
Tak Aniu, dokładnie. Bianka to przytulak, wpatrzona w człowieka, łasa na pochwały, A Czarnulka to mały cwaniak, cały czas kombinuje, próbuje "może się uda". Nawet to szarpanie Bianki, odpychanie jej od miski, wyrzucanie z legowiska, świadczy o charakterku diabełka. Jeśli to siostry to z pewnością od różnych tatusiów.
-
Chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś wpisy. Czarna pierwsza zrobiła koo na trawie i za to została i pochwalona i nagrodzona. Potem jeszcze raz tak zrobiła i koniec. Zaczęła próbować w pokoju, na dywan. Za to usłyszała "fe, nie wolno", a nie za robienie na podkład. Jakoś w dalszym ciągu nie ma problemu z sikaniem na podkład i moja obecność jej w tym nie przeszkadza. Bianka zaczęła od siusiania na trawie i teraz robi tam wszystko. Za robienie na podkład nigdy nie było "fe, nie wolno".
-
Sama już nie wiem. Bianka jest maleńka, cycuszków właściwie nie ma, tylko kropeczki, brzusio w ogóle nie rozciągnięty. Nie podoba mi się mocz Bianki, jest bardzo lepki, po sioo jak włoski wyschną to są strasznie sztywne, jak druciki. Żeby to nie była np. cukrzyca Muszę powiedzieć o tym wetowi. Czarny diabełek jest coraz gorszy - wróciłyśmy ze spaceru, na którym Bianka załatwiła obydwie sprawy, Czarna nic. Zaraz po wejściu duże sioo na podkład, a w czasie nakładania jedzonka czmychnęła do pokoju i zwaliła koo na dywan i na fotel, po połowie. Chyba uwierzę, że zwierzaczki (np. kotki) potrafią robić to złośliwie. Tylko za co?
-
Dziewczynki są wykąpane, mają założone obróżki p/pchłom i p/kleszczom. Wyglądają ładnie, są wyczesane, bez dredów (wycięłam wszystko) i wydaje mi się, że fryzjer nie jest taki pilny. Yorków z nich nie zrobi, nie wiem czy jest sens je golić, bo wcale nie są jakoś zarośnięte. Jak porobimy lepsze zdjęcia, to sama zobaczysz jak uroczo wyglądają. Faktura za karmę i szeleczki 78,76 2 x obroża p/pchłom i kleszczom 35,00 odrobaczenie 11.00 krople odpchlenie 28.00 podkłady 10 szt 16,70 Kolejne 30 szt dostałam w prezencie od znajomej. Wyraźne zdjęcia faktury i paragonów wyślę Ci jak tylko koleżanka dojedzie do mnie i zrobi fotki. Nie przejmuj się, jak nie ma środków, to nie pali się. Aha, Bianka już śmiga po schodach w górę i w dół, sama (na smyczy) wychodzi i wraca. Nera trochę gorzej, wychodzi z oporami, schodzi ostrożnie, wraca coraz lepiej, ale w górę po schodach trzeba jeszcze wnosić - tyle z nowości.
-
Jak usłyszy "fe, nie wolno", to chyba nie jest jakiś straszny ochrzan. Jak nic nie powiem, to uzna, że jest dobrze i tak trzeba. W sprawie "karania" to odpowiedź jak wyżej. Bliżej drzwi podkładu przesuwać się nie da, bo podkład w przedpokoju, bardzo blisko drzwi. Mieszkam w bloku, więc wędrówki z posiusianym podkładem raczej niewykonalne. Mieszkańcy mojej klatki nie są psiolubni i wszystko im przeszkadza. Sunie są u mnie 3 dni, więc chyba nie ma powodu do załamywania rąk, nauczą się. Chciałam życzyć "Miłego dnia" ale emotka nie chce się wklejać! Komputer mi zwariował, teraz jest widoczna
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
sybil replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Wygląda na to, że masz dwa różne charakterki psie, zupełnie jak u mnie. Miłej niedzieli -
Przepraszam, że nie cytuję i nie odpowiadam osobno na każdy wpis, ale to nie jest Boże broń żadne lekceważenie, tylko jakoś mi nie idzie. Cieszę się i dziękuję za każde napisane tu zdanie . A teraz do rzeczy: Bianka to mądry, grzeczny czyścioszek: czeka na założenie szeleczek, sama wychodzi z mieszkania i dziś nawet sama zeszła z 6 schodków, wie gdzie mieszka i sama prowadzi do drzwi klatki, od wczoraj wszystko załatwia na trawce. Nera to łobuzica, żarłok i brudasek. Sika na podkład (chociaż tyle dobrze), próbowała wczoraj zrobić koo na dywan, dostała opieprz i dziś na drugim spacerku wszystko było na trawce, może już tak zostanie. Wciąga jedzenie ze swojej miseczki i zaraz próbuje wyjadać jeszcze Biance, która je spokojnie i powoli. Biega jak kot z pęcherzem, skacze gdzie się da, wyrzuca Biankę z legowiska, wyrywa jej włosy z grzywki i brody, szczeka z byle powodu, istne ADHD. Jak przyjechały, to mięśnie na łapkach były w stanie zaniku - teraz zaczynają się już ładnie zaznaczać i wyrabiać. Nie chcę myśleć co z nimi by było, gdyby wolontariuszki nie zajrzały do tej przechowalni. Teraz może i innym pieskom tam poprawi się los.
-
Po ciężkim, bardzo spacerowym dniu idziemy spać. Ja padam na nos, ale sunie jeszcze zajęte międleniem i żuciem kosteczek z suszonej skóry, które dostały od znajomej pani. Pracują zawzięcie. Bianka już 3 razy siurała na trawkę. Zobaczymy jak będzie jutro. Filmiku na razie nie będzie, bo ja mam aparat przedpotopowy, a koleżance podobno kamerka fiksuje, postaram się coś zaradzić później. Schody wciąż są przerażające, ale spacerki bardzo cieszą. Rozrabiają jak pijane zające i wszyscy obserwatorzy twierdzą, że to są jeszcze szczylki. Kiyoshi, czy wiadomo jak długo one były w przechowalni? Może pan pilnujący mógłby coś powiedzieć.